Ballada o pomniku
Wierzyli w pewnym mieście święcie
mężowie zacni i ich żony,
że Koń dla miasta był zwierzęciem
w najwyższym stopniu zasłużonym.
By jego pomnik w miasta środku
stanął, zgadzała się publika
i nie żałował nikt nagniotków
w marszu poparcia dla pomnika.
Lecz bardzo szybko gdzieś na tyłach
ostra zaczęła się rozgrywka
i wkrótce o rząd dusz się biła
Partia Karego z Partią Siwka.
Krzyczeli jedni: górą białe!
karych rozgniecie się na pastę,
a dla pomnika materiałem
będzie bielutki alabaster!
Wołali drudzy: precz z siwkami,
białość to hańba i obraza,
nie damy nią idei splamić,
na koński posąg tylko bazalt!
Poszły w ruch cegły i brukowce,
łaźnia spłonęła i remiza,
skopały czarne białe owce,
kundle poczęły się zagryzać.
W tej sytuacji tłum się zebrał,
który skandował z błyskiem w oku:
niech na cokole będzie Zebra,
a w mieście wreszcie święty spokój!
Już hasło podchwycili radni,
rzeźbiarz statuę zrobił śliczną
i morał też by wyszedł ładny,
gdyby nie pewna okoliczność.
Znowu tłum, zwarty i gotowy,
niosąc pochodnie twardo krzyczy:
żądamy, by był pomnik Krowy,
a z Zebrą to my się policzym…

Wszyscy zapsali czy co?
Strajk generalny na Śląsku 👿
Reszta kraju organizuje pikiety poparcia. Precz z łamistrajkami 😎
Dzień dobry 🙂
Czy Wy zauważacie, co się dzieje? Parę dni temu budziłem ja , dzisiaj Mordka. 😯
I kogo niemal po pierwsze obudził? Mnie. 😯
Jak widać, świat staje na głowie, wobec tego wszelkie nienormalności, dziejące się w naszej Ojczyźnie miłej, należy uznać właśnie za normalne.
Pokrzepiony tym optymistycznym wnioskiem udaję się w stronę prasy i mam zamiar z niezmąconym optymizmem potraktować wszystko, co niej wyczytam. 😎
Mam nadzieję Bobiku, że jesteś odpowiednio oflagowany 👿
Na okoliczność tego, że Ojczyzna gra Tuskowi na Dudzie 😉
Ten Bamse to świetny gość musiał być. 🙂 I odważny do szaleństwa. Jak ktoś się nie boi wyciągnąć pijanego marynarza z baru, to on już niczego na świecie bać się nie musi. 😎
Tak się przy okazji zastanowiłem, czy Reduty Ogona nie mogliby bronić wspólnie bohaterski Kot Wacek i równie bohaterski Pies Wicek. Może nawet za bliźniaków by uszli? 😈
Dzień dobry 🙂
Zapomniałam o jeszcze jednym pomniku psa:
https://picasaweb.google.com/PaniDorotecka/TorreDelLago#5233350106916767426
Na kolejnych zdjęciach więcej na jego temat.
Pozdrawiam z Krakowa z ul. Cybulskiego 🙂
Właśnie wyczytałem wczoraj na Dywanie, że Kierownictwo w okolicach Wenecji przebywa. 😀
Zaśnieżona ta Wenecja, czy normalnie, wodnista?
Szkoda 🙁
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/krakow/nie-zyje-krzysztof-kozlowski-byly-szef-msw-i-uop,1,5453528,region-wiadomosc.html
Wygłaszanie mów pogrzebowych dopiero po śmierci zainteresowanego jest zwyczajem ogólnie przyjętym, ale – według mnie – głęboko niesłusznym. Co Szanowne Zwłoki z tego mają? Powiedzmy sobie uczciwie – już nic. Mowę pogrzebową należy wygłosić wtedy, kiedy Drogi Nieboszczyk jeszcze się całkiem nieźle miewa i jest w stanie odczuć przyjemność z tego, że tyle zalet miał i tak był uwielbiany przez otoczenie.
Siódemeczko, nie czekaj z mową dla zeena, aż będzie za późno. Co masz wygłosić jutro, wygłoś dziś. 😈
Oj, przepraszam, mój post w zestawieniu z wiadomością o śmierci Krzysztofa Kozłowskiego nie wyszedł zbyt zręcznie. 😳
Stary Tygodnik odchodzi już w sensie biologicznym. Parę dni temu umarł Marek Skwarnicki, teraz kolejna śmierć. Bardzo smutne, ale akurat tutaj można mówić o prawie naturalnym. 🙁
http://www.polityka.pl/galerie/1533955,1,rysuje-andrzej-mleczko-2013-r.read
Jednak dzień dobry 🙂
Bobiczku, Wenecja ze śniegiem, ani kropelki wody. Zimno jak diabli. To wbrew naturze 😈
Ale śniegu, prawdę mówiąc, też nie za dużo. Tfu, żebym w złą godzinę nie powiedziała…
Noo, to u nas tropiki, bo całe 5 stopni i to słonecznych. A podobno od soboty celsjusze tak mają pójść w górę, że w przyszłym tygodniu aż do 11 dojdą. 🙂
Niemniej jednak jak sobie pomyślę, że w zeszłym roku o tej porze było dokładnie dwa razy tyle, bo 22… Uch! 👿
Nie znalazłem flag 😳 ale za to wrzucę kilka cytatów na temat strajku.
Pierwszy o szczytnych celach:
W Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu rejestratorka odpowiada krótko: – Strajk jest po to, żeby nam było inaczej. W szczegóły się nie wdaje.
W Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach są bardziej rozmowni: – Śląsk jest uciskany i niedoceniany. Dlatego ten protest. Poza tym chodzi o energię i żeby utrzymać miejsca pracy.
Niestety, brak wyjaśnienia, w jaki konkretnie sposób strajk miałby się przełożyć na energię i miejsca pracy. 🙁
Drugi o zadaniach programowych szkoły w świeckim państwie:
W XV Liceum Ogólnokształcącym w Katowicach w strajku bierze udział 30 pracowników. – Protest nie koliduje w żaden sposób z lekcjami, bo akurat trwają rekolekcje wielkopostne – mówi Justyna Sroka, przewodnicząca szkolnej „Solidarności”.
I trzeci, o poparciu społeczeństwa dla realistycznych postulatów: 🙂
Internauci popierają niektóre postulaty związków. „Edzioo” napisał na Twitterze, że popiera postulat, by Katowice znalazły się na mapach pogody.
Ludzie na Śląsku powinni dobrze zdrowia nakopać organizatorom.
Warknę sobie na dzień dobry.
Dzień dobry 🙂
Wałęsa też oburzony. Może zastrajkuje http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13630594,Walesa_po_wypowiedzi_o_homoseksualistach__Stracilem.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
Jak ten Wałęsa niemal za każdym razem potrafi mnie rozczulić! 😈 No proszę, rachunek wystawi. Słusznie, trzeba pilnować kasy. A jak lobby homoseksualne nie będzie chciało bulić, to komornika na nie napuścić, żeby ostatnią cegłę z muru odebrał! Niech sobie lobby zobaczy, jak się odciska prześladowanie większości. 👿
I niech Pan Prezydęt pod żadnym pozorem nie czyta takich tekstów, żeby nie odkorkował na serce, zanim zdąży wyegzekwować od lobby swoją forsę:
http://wyborcza.pl/1,75248,13629425,Obama_zmienia_zdanie__pekaja_nawet_Republikanie.html
Dał nam przykład J.M.Rokita jak się należy zachowywać na pokładzie samolotu
http://wyborcza.pl/1,87648,13622963,Czy_leci_z_nami_flaszka_.html#MT
http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,13603782,Nie_umiemy_sie_zachowac_w_samolotach_Qatar_Airways_.html#Cuk
A tu podobnie, aczkolwiek kategoria pasażerów raczej z wyższej półki. 🙁
Niniejszym zawiadamiam, ze mam chwilowe problemy z poczta elektroniczna i nie moge niektorych listow otworzyc.
Moja mowa pogrzebowa na cześć Zeena musi trochę poczekać, ale gdyby inni postanowili spróbować własnych sił w tej materii, to zapewne wielką radość rzeczonemu by sprawili. 😀
Mowy pogrzebowe zostawie amatorom, i tylko w biegu przedswiatecznym nadmienie, ze Rokita chyba nie byl pierwszym przykladem… 😉 A oba artykuly podrzucone przez Zmore mozna strescic krotko: „Szyjka w samolocie”. 😉 Swoja droga to jakies bardzo smutne, to upijanie sie do nieprzytomnosci. Anglicy zreszta tez to maja i narzekaja na ten temat w gazetach, wiec problem jest szerszy niz tylko polskie nawyki kulturowe.
Tymczasem trzymam kciuki za decyzje Sadu Najwyzszego. Bylismy pierwszym stanem, ktory uznal, ze nalezy prawnie uznac malzenstwa gejowskie, i sporo sie nam za to dostalo. W 2004 r., w kampanii prezydenckiej zarzucano Kerry’emu, ze byl z tak niebezpiecznie liberalnego stanu, i choc nie tylko to bylo przyczyna jego porazki, na pewno mu to nie pomoglo. A teraz – prosze. Ciekawa jestem, czy nastepne tematy, ktore u nas lokalnie teraz „chodza” tez sie doczekaja ich podjecia na szerszej, federalnej scenie. Mam nadzieje, ze tak.
Bardzo chętnie rozbiję namiot protestacyjny na Nowym Świecie od połowy czerwca aż do ustąpienia Tuska albo do września (whatever comes sooner) ale mam pewne warunki. Zainstalowany natrysk i toj toj oraz żadnego ruchu kołowego po 21:00. Żadnych karkówek, a befsztyki dobrze podsmażane z cebulką. Bilet na Majorkę, Minorkę albo Medianorkę za sterane nerwy. Śpiewy gregoriańskie tylko pod wieczór. Plakaty w ładnym wykroju i kolorze, żebym dobrze na ich tle wypadł w Dzienniku. I co rano świeży protestacyjny poemat pronarodowościowy Bobika.
Babka bez wyobraźni, co to używa mordoksiążki i sądzi, że „tylko prywatnie”, walnęła jak łysy o beton.
No i dobra, mało to takich wokół? Ale to dało początek fali paranoi: jedni krzyczą wniebogłosy, odsądzając od czci i wiary (zamiast od rozumu) i domagając się dymisji, inni zaś oburzenia pełni na krytyków babki, piszą list w obronie kobity i jej łysego walnięcia.
To ja przepraszam, ale niech mi kto wytłumaczy, bo widzę na liście obrońców ludzi z dorobkiem, czy ja fiksuję, czy jednakowoż oni ciała dali?
Bo mnie się wydawało, że jednozdaniowym: wygłupiła się – sprawę wystarczy załatwić i przejść do rzeczy ciekawszych.
Chyba, że ci podpisani nie widzą ciekawszych – czy to możliwe?
Możliwe.
Chciałem przez to powiedzieć, że to nimi jest coś nie tak, nie z zeenem. 😎
No chyba, że ze mną jest coś nie tak, to wtedy odwrotnie.
Z nimi jest OK. Chodzi o to, że Grobelny i spółka chcą wywalić Ewę Wójciak z teatru, który sama współtworzyła. To jakaś paranoja. Czego by nie sądzić o stylu jej wypowiedzi (a kto ją zna, nie jest zaskoczony – zawsze miała długi jęzor i była bezkompromisowa), można ją zrozumieć. Widziałam, że ludzie, którzy znają naprawdę dobrze współczesną historię Argentyny i bywali tam (nie tylko ona, ale też np. Artur Domosławski czy Maciek Stasiński) na wieść, że nowy papież jest stamtąd, zrobili się po prostu zieleni. I to także rozumiem. Kościół współpracował z juntą, wszyscy o tym wiedzieli, koniec kropka, można było tylko być mniejszym lub większym sukinsynem. Może i Bergoglio był mniejszym, ale tego już nie sprawdzimy.
No to ja też się podłączę do tych, z którymi jest coś tak, albo nie tak, albo odwrotnie. 😈
Jasne, że występ EW sam w sobie nie nadaje się do wałkowania i drążenia tygodniami, a co dopiero do organizowania protestów i kontrprotestów. Tylko że ten kontrprotest, o ile dobrze rozumiem, jest już reakcją nie na występ, a na wywalenie kobity z pracy, a to trochę inny ciężar gatunkowy niż wulgaryzm na mordoksiążce. Nawet nie wnikam teraz w to, czy wywalenie było słuszne, czy wręcz odwrotnie, tylko zauważam, że punkt ciężkości się przeniósł. 😉
Częściowa łajza z Kierownictwem, które jednakowoż wniknęło w niesłuszność wywalenia. 😉
Eee…. zalozycielami T8D byli Szymanski, Baranczak i Raczak….
To jeszcze pamietam….
W sumie to ja sie z Toba zgadzam, Bobiku, bo wyrzucac z pracy za jedna nieprzemyslana wypowiedz to naprawde jakies postawienie wszystkiego na glowie. A jednak moze nie nalezy sie potem tak bardzo dziwic, ze stewardzi maja klopoty z nieokielznanymi pasazerami na pokladach samolotow – skoro kazdy moze sobie pozwolic na kazdy styl zachowania i wypowiedzi w strefie publicznej. I dlatego troche mi brakuje listow wzywajacych i swoich i nieswoich do trzymania pewnego minimalnego poziomu wypowiedzi (oraz do zdania sobie sprawy, ze portale spolecznosciowe nosza taka wlasnie nazwe nie bez przyczyny – jesli naprawde tego sie nie wie).
No tak, no tak…
ale dopóki pan Domosławski albo Stasiński, albo ktokolwiek inny nie przedstawi czarno na białym, że obecny papierz współpracował, to ja bym jednak radził trzymać język za zębami. W kwestii oskarżeń jest to kwestia ważna – tak mi się wydaje, chyba, że się mylę…
To przesunięcie jest ciekawe: podobnie było w sprawie przytoczonej przez Siódemeczkę, temat zupełnie inny a skończyło się na gejach.
Biore pod uwage ryzyko, ze i ten temat mozna latwo „zwekslowac” – wszak na jednym zdjeciu widac, ze to sa bracia.
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10151412932576144.1073741829.567541143&type=1&l=dd6ed312fe
To jest taka nasza, polska odpowiedź na reductio ad hitlerum. Mniej górnolotnie, to przypomina mi się ten prehistoryczny kawał, jak pytali poborowych, z czym im się kojarzy chusteczka.
Tu nie ma co zbaczać, Marku, te dzieci bawią się na ulicy.
Inaczej mówiąc – u was Murzynów biją, albo, bo wy…, bo oni… i tu dowolne treści
Moniko, ja też uważam, że chamstwu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom 🙂 I tutaj bezpośrednio po sprawie skomentowaliśmy to mniej więcej w takim duchu. Ale przy wywalaniu z pracy trzeba położyć na szalach przewinienia i zasługi i zobaczyć, co przeważa. Nie jestem pewien, czy w sprawie Wójciak właśnie tak uczyniono. Raczej wygląda na to, że wykorzystano to jedno przewinienie, żeby się pozbyć niewygodnej osoby.
Marku, my rozumiemy, że ciężkie czasy były i sweterki trzeba było klonować. 😆
Późno trafiłam na Tedtalks. Mam dużo do nadrobienia. 🙂 http://www.ted.com/playlists/4/what_makes_us_happy.html
Ponieważ w ostatnich dniach miałem trip na wyrzucanie, byłbym nawet bez przesłuchania skłonny przyznać rację tytułowi „Less stuff, more happiness”. 🙂
Zastanawiałem się nad założeniem na blogu takiego przyjemnego miasteczka namiotowego, jakie proponował andsol, ale nie wiem, czy wyrobiłbym ze świeżym protestacyjnym poematem pronarodowościowym co rano. Chyba bym jednak nie wyrobił. Znaczy, z naszej strony Tusk obalenia nie musi się obawiać. 😎
Zresztą dzięki Pani Kierowniczce przypomniałem sobie, że znacznie przyjemniej obalać pigwówkę niż Tuska. 😆
Helenko @18:56
Toć przecież nie napisałam, że współzakładała, tylko wyraźnie: współtworzyła. Ten najważniejszy trzon zespołu, bo pierwsza odsłona, powstająca w cieniu Grotowskiego, w zasadzie się nie liczy. Co więcej, EW była od początku kimś w rodzaju ideologa, nie mówiąc o tym, że jedyną kobietą w zespole. Ja im towarzyszyłam od „Przeceny dla wszystkich”, a to było w połowie lat 70. W podziemiu swego czasu wyszły jej teksty, gdzieś je jeszcze chyba mam w domu.
A najobrzydliwsze są takie sytuacje:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13634665,KUL__Po_ataku_Frondy_pl_prodziekan_rezygnuje_z_funkcji.html#BoxWiadTxt
Terroryści, cholera.
Jak rozumiem, EW jeszcze nikt nie zwolnił. Nie wiem zresztą, czy jest to formalnie możliwe.
Pomijając wszystko inne, to marnie to świadczy o animatorce kultury, że wypowiada się na FB i jest zdziwiona, że inni to widzą.
Chciałam sprawdzić, czy jej profil jest widoczny dla wszystkich, ale już go nie ma, lub został ukryty, więc nie wiem, czy był dostępny, czy ktoś z dopuszczonych zakapował.
O jednym wszyscy troche zapominaja: dla wielszosci z nas krwawa dyktatura gdziees w Ameryce Lacinskiej jest troche jak dyktatura na ksiezycu. Z tego co czytalam dla EW tak nie jest, ona Argentyne zna od lat, byla tam nieraz i ma nieco inne, bardziej osoboste spojrzenie na te bardzo niedawne lata gdy rzadzila tam junta i 30 tysiecy ludzi zamordowano bez sadu.
Byc moze gdybym sama miala chociaz cien podejrzenia, ze ktos kto wydawal innych na zatracenie, np. w lapska NKWD w jego najgorszym okresie, wybrany zostal na papieza, to tez bym tak zareagowala w pierwszej chwili – nie rozgladajac sie nawet czy oskarzenia sa sprawdzone na sto procent.
Nie lubie publicznie uzywanego slowa na „ch”, sama raczej nie uzywam, ale wiem, ze sa momenty w zyciu doroslej kobiety kiedy inaczej sie nie da i szpade nalezy nazwac szpada. Szkoda, ze EW sie pospieszyla z epitetem, ale uwazanie przez waladze miasta, ze skoro wydzielaja jakies pieniadze na T8D sa jego poniekad wlascicielem i dyspozytorem jest czyms nieslychanie aroganckim. Ten teatr istnial dlugo zanim Grobelny i reszta znali slowo „demokracja”, to miasto jest d;uznikiem tej placowki kultury, a nie EW jest d;uznmikiem Grobelnego. .
No wlasnie dlatego, Bobiku, napisalam to co napisalam – ze w sumie sie z Toba zgadzam, ale z cieniem – no nie wiem jak to ujac – z cieniem podejrzenia, ze oprocz niezgody na niesprawiedliwe potraktowanoe Wojcik („stawianie sprawy na glowie”), wlaczyla sie tez zwykla solidarnosc srodowiskowa. Nic w tym zlego, ale tez wtedy trzeba uwaznie wchodzic na wyzsze diapazony. Bo ogolne chamstwo, wlasnie takze w mediach zalewa. I ci podpisujacy powinni takze z tego zdawac sobie sprawe.
A zlosliwcy moga sie nawet zastanowic, na ile osoba pracujaca w kulturze opanowala sprawnosc jezykowa, skoro komunikuje sie na dosc szerokim forum poprzez wulgaryzmy… 😉 Co nie znaczy, ze powinna tracic prace. A wlasnie cien takiej mysli pozostaje.
Ja zawsze mówiłam, że FB to zaraza, dlatego z premedytacją tam nie jestem.
Wielu ludzi, naprawdę dużo więcej niż Ewa Wójciak, już się na FB przejechało właśnie z braku wyobraźni. Mnie tej wyobraźni starczyło 👿
Srodowisko ma psi obowiazek bronic kogos, kto ma powazne osiagniecia, przed politykami, ktoryvch osiagniecia sa co najmniej watpliwe. I przed tluszcza domagajaca sie scietej glowy.
Swietna jest ta strona TED z rozmowami tłumaczonymi na rózne języki, dzięki, Ago.
Trochę mnie rozśmieszyło hasło:
Wygląd to nie wszystko. Wierzcie mi, jestem modelką.
Dalej idąc:
Pieniądze to nie wszystko, wierzcie mi jestem bogata….
W tej akurat Ted-grupie dla mnie najciekawszy jest Daniel Kahneman. A tu coś w zupełnie innym stylu, z polskim akcentem, a może nawet akcentami… http://www.ted.com/playlists/87/spoken_word_fireworks.html Rives: The 4 a.m. mystery I zmykam, zanim za bardzo się zbliżę do tajemnicy. 😉
Przeczytalem wlasnie co Lechu W. mowil u Olejnik i dowiedzialem sie, ze on jest przeciwko lataniu gejow na golasa!!!
Dlaczego jest tak, ze nie widzialem jeszcze jak zyje zadnego golego geja? Gdzie oni sie przede mna ukrywaja? Ja tez chce zobaczyc golego geja!!!!
A moze mu chodzi o tych rozlicznych niewatpliwie gejow posrod rzezb greckich? Albo golego geja sw. Sebastiana na obrazie w kosciele?
Nawet młodym być to nie wszystko. Wierzcie mi, jestem szczeniakiem. 😎
Srodowisko moze bronic, Heleno, jak najbardziej, i politycy nie powinni artystow zwalniac z pracy za niekompetencje komunikacyjne na Facebooku, ale wrazenie, ze jak nasz czlowiek zachowal sie po chamsku to dopisujemy dlugie tlumaczenia, a jak ich czlowiek obraza to dopominamy sie o zdyscyplinowanie winowajcy – pozostaje. Taka typowa polaryzacja postaw, ktora w ostrej formie rozwojowi normalnego zycia publicznego dobrze nie robi.
Ago, zlinkowany przes Ciebie m.in Dan Gilbert byl wlasnie autorem bardzo udanej serii w PBS pt. This Emotional Life, o ktorej tu niedawno wspominalam a propos dobrego popularyzowania wiedzy o psychologii. 🙂
Lechu gołych gejów widział na przyczepach jeżdżących. Może Ty, Mordko, oglądasz tylko przyczepy stojące i dlatego jeszcze golizny nie widziałeś.
Oprócz tego Lechu powiedział, że przez mniejszość stracił kontrakty, a nawet zyskał, które to ujęcie sprawy chyba nikogo nie zdziwiło. Oświadczył też, że chce, żeby w Polsce były związki partnerskie, ale ułożone w dobry sposób, nie wyjaśnił jednak, czy chodzi o ułożenie misjonarskie, łyżeczkowe, czy jakieś inne. Myślę, że powinien to sprecyzować, żeby potem nie okazało się znienacka, że dobre ułożenie jest sprzeczne z konstytucją. 🙄
Moniko, ja bym tu wprowadził rozróżnienie nie ze względu na naszość czy waszość, tylko po prostu na rodzaj zawodu. Na przykład wobec kogoś, kto pracuje z młodzieżą, miałbym trochę inne wymagania, niż wobec przedstawicieli środowiska artystycznego. Nie robiłbym afery z tego, że chirurg zaklął podczas operacji jak szewc (zwłaszcza gdybym był znieczulony niemiejscowo 😉 ), ale oburzyłbym się, gdyby zrobił to dziennikarz telewizyjny w trakcie audycji . Itepe, itede.
No nie, Bobiku, nie podczas operacji, nie podczas proby w teatrze, nie przy korekcie, tylko na portalu spolecznosciowym. A potem jeszcze te troche (tu przyznaje racje zeenowi) jeszcze troche naiwno-glupawo brzmiace tlumaczenia, ze przeciez to przestrzen prywatna… Moim zdaniem nalezy krytykowac Pawlowicz za chamstwo i meanness, ale tez i Ewa Wojciak nie urodzila sie wczoraj, i nie jest naiwna owieczka. Zabiera glos na tematy publiczne, w przestrzeni publicznej, i tyle. Za sposob przekazu moze jak najbardziej podlegac krytyce, a nawet mozna od niej wiecej wymagac niz od tych, co z radosci upijaja juz w drodze ze zmywaka do Polski. W koncu tez impulsywnie daja wyraz swoim emocjom.
Ja bym takiego znaku roznosci nie stawial – miedzy niestosowoscia wypowiedzi Pawlowicz i EW. Pawlowicz jest poslanka w parlamencie i nauczycielem akademockim. Jej poglady wyrazone tak jak zostaly wyrazone maja lub moga miec zasadniczy wplyw na to co sie w Polsce dzieje w dziedzinie ochrony praw jednej grupy ludnosci. Podobnie z glupimy wypowiedziami naszej ikony demokratycznych zmagan.
EW, o ile mi wiadomo, nie ma najmniejszego wplywu na sytuacje Kosciola w Polsce czy ludzi wierzacych. Jej ppglad w tej mierze jakkolwiek hmm.. niefortunnie wyrazony nie ma zadnego znaczenia.
Tak, wolalbym, aby nie powiedziala tego co powiedziala, a raczej dala wyraz swej deaprobaty dla zachowania sie kosciola argentynskiego w latatch junty inaczej. Ale powiedziala i juz. Malo to nieprzemyslanych rzeczy ludzie mowia? Niech Stara opowie o swoich glosno wyrazonycgh nie do konca przemyslanych pogladach albo pogadadch wyrazonych na podstawie nieprawdziwych przeslanek!… Boze… I ja artystom wybaczam wiecej niz politykom, nawet znanemu kabotynowi szabla w reku.
To i wybaczac wiecej mozna, ale tez nie nalezy wpadac w przesade, i robic z artystow swietych krow, gdy zabieraja glos w zyciu publicznym. Korzystajac przy tym z tego, ze juz sa znani (acz byc moze nie zawsze kompetentni). W debacie na tematy publiczne, a nie artystyczne, dlaczego mieliby miec inne prawa od pozostalych obywateli?
A potem oglada sie te kolejne wywiady, z ta czy tamta osoba, ktore sa po prostu zenujace, ze zdziwieniem, jak do tego doszlo…
I pewnie dlatego, przy uznaniu, ze pracy nie powinno sie jej zwalniac, nawet jesli korzysta z dotacji podatnikow, jakos nie moge pozbyc sie cieni, o ktorych wspomnialam wczesniej.
Ale te Ewe W. wlasnie traktuja inaczej niz reszte obywateli. O Michniku kazdy moze powiedziec, ze jest ch. i nic mu nie bedzie, a nawet zyska poklask w wielu kregach.
Przeciez wiemy, ze nie chodzi o wulgaryzm, tylko o obiekt ma ktory zostal skierowany – o papieza. A papiez w polskim dyskursie nie pdodlega ani krytyce ani niue moze byc przedmiotem ostrych epitetow. Jej opinia o papiezu nie ma zadnego znaczenia. I wystarczyloby wyrazic dezaprobate dla wprowadzania takich slow do semi-publicznego dyskursu. Bo jednak nie do konca publicznego.
Ten, kto tak mowi o Michniki tak samo psuje publiczny dyskurs,k i powinno sie go za to krytykowac. Z tym, ze o ile wiem, to sa zwykle anonimowe netowe komentarze.
A z tym, ze sprawa dotyczyla papieza, to prawda. Ale jak sie krytyke sprowadza do wulgaryzmow i niepodpartych argumentami pomowien, to po pierwsze niewiele sie mowi, oprocz wyrazenia wlasnej pogardy i niecheci i do samej osoby papieza, i posrednio do osob, dla ktorych on akurat jest autorytetem. A w zwiazku z tym – to po drugie – samemu sie podwaza wlasne, calkowicie merytoryczne zastrzezenia i argumenty przeciwko, gdyz odbiorcy takiego przekazu nie moga sie oprzec wrazeniu, ze w istocie chodzi o resentymenty a nie solidna krytyke, taka jakiej w demokratycznym panstwie, w ramach publicznej debaty potrzeba. No w koncu ci, ktorym wyrazone nastawienie i emocje odpowiadaja, mowia, ze nie bylo to takie az tak zle, jak druga, urazona strona mowi. A druga strona ma powod do oburzenia i zwarcia wlasnych szeregow.
Ale debaty juz nie ma.
O Michniku nie tylko anonimowe komentarze. Takze podpisane nazwiskiem, i to czasami bardzo znanym, podle i nikczemne.
Ja rozumiem, ze jej komentarz pojawil sie kilka minut po oglszeniu zwyciezcy konklawe. Nie bylo jeszcze czasu na uzasadnienie. Bardzo podobnie postapil Sasiad, ktory oznajmil: to nie jest moj papiez. Mysle, ze Adamowi chodzilo z grubsza o to samo, choc tez tego nie uzasadnial. Dzis pewnie, kiedy wiemy wiecej z wiecej niz jednego zrodla, pewnie nie bylbu tak surowy i jednoznaczny, bo to przyzwoity chlopak.
Taki byl natychiastowy odruch i reakcja wielu ludzi, pani prezydemt Argentyny nie wylaczajac.
Pozniej dopiero zaczely sie pojawiac inne opinie i slowa obrony arcybiskupa Buenos Aires, ktory dotad wsrod wielu ludzi nie mial opinii najlepszej, Moze byly one niezasluzone, i arcybiskup dzialal zakulisowo w obronie przesladowanych. Sama chce tak myslec, bo mi sie jak dotad bardzo podoba. Faktem jednak jest to, ze publicznie junty nie potepial ani nie sprawial wrazenia, ze potepia. W koncu Wojtyla tez glosno nie potepiacl czerwonych jak byl biskupem, ale wszyscy wiedzieli z grubsza co soba reprezentuje i ze pacholkiem rezimu nie jest. O Borgoglio wyszla ksiazka znanego i szacownego dziennikarza i nawet zakladajac, ze bya ona niesprawiedliwa wzgledem mowego papieza, mozna bylo o nim wyrobic bardzo zla opinie. EW najwyrazniej tej opinii ulegla i nie wykluczam, ze dzis zaluje swej pochopnosci i polemicznego temperamentu. Powinna byla wyrazic ubolewanie jesli nie chciala przepraszac. Jej serce jest po wlasciwej stronie, choc jezor troche niewyparzony.
Anonimowe czy nie anonimowe te podle, wulgarne komentarze o Michniku, czy tak naprawde kimkolwiek – na pewno nalezy je potepiac i nie usprawiedliwiac, ze ktos mial chwile slabosci, ze puscily mu nerwy. Bo inaczej zostanie w koncu tylko wypalona ziemia.
A roznica miedzy nawet szybkim komentarzem, takim jak Sasiada, mieszczacym sie w granicach normalnej debaty – na argumenty, oparte na chocby jeszcze niedokladnych doniesieniach (to ze istnieje dziennikarski fog of war w takich sytuacjach kazdy rozumie), a komentarzem calkowicie tylko emocjonalnym, do tego wyrazonym w slownictwie rynsztokowym – to jednak ogromna roznica. Jeden komentarz otwiera debate, drugi od razu ja wlasciwie zamyka, i tylko prowadzi do walki zapasniczej w blocie. A przeciez wlasnie chodzi o to, zeby normalnie rozmawiac, nie na kolanach, ale tez nie w rynsztoku.
Dzień dobry 🙂
Stawiam samowar z herbatą i wiadro kawy
I …w teren
Dzień dobry,
podpisuję się pod tym, co napisała Monika.
Jeżeli EW napisała to na profilu ogólniedostępnym i widocznym dla wszystkich, są formalne podstawy do wypowiedzenia zatrudnienia. Rozumiem bowiem, że jest zatrudniana przez miasto, czyli państwo. Wypowiedzi wulgarne na temat głowy państwa Watykan, są w moim rozumieniu podstawą do zwolnienia urzędnika państwowego, czy też osoby przez to państwo zatrudnianej. Mimo, że rozumiem emocje EW, to powinna , jako osoba myśląca, a taką bez wątpienia jest, zdawać sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji.
Jeżeli dostęp do jej profilu mieli wyłącznie przyjaciele, to wtedy wypowiedziała się w czterech ścianach i nikomu nic do tego.
Dzień dobry 🙂
Dzień zaczynamy, zgodnie z postulatami pisowskich radnych, od hymnu. Baaaacznoooo! Przyjmujemy postawę godną i lecimy – farsz, farsz, pierogi..
Spocznij. Można wrócić do postawy niegodnej i wychłeptać kawę. 😎
Urzednikiem panstwowym? 😯 To wtedu urzednikiem panstwowym jest kazdy aktor , tancerz i spiewak zatrudniony w teatrze opery i baletu, wszyscy dyrektorzy filharmononii…
No niestety, musze leciec do fryzjera, wiec tymczasem koncze….
Już zacząłem formułować swój kolejny głos w dyskusji, ale zerknąłem na zegarek i stwierdziłem, że też muszę lecieć. Na szczęście tylko w teren, nie do fryzjera. 😉 Wobec tego sformułuję po powrocie, chyba że w międzyczasie już ktoś za mnie moje myśli wyrazi. 🙂
Dzień dobry 🙂
Mnie zmierziło także to, że p. Wójciak wyraziła się o człowieku w sposób skrajnie pogardliwy i upadlający. Po dyktatorsku, według najgorszych wzorów, które tak potępia, odbierając innemu człowiekowi człowieczeństwo. Jeżeli jest przeciw, to metody też powinny być inne.
Gdyby bylo tak, ze zarzuty formulowane wobec arcybiskupa Buenos Aires mialy potwierdzenie w rzeczywistosci ( a do konca tego wiedziec nie bedziemy, tak to „na dzien dzisiejszy” wyglada) to wyrazy pogardy sa jak najbadziej usprawiedlione – nie mozna glosic idealow moralnosci i jesnoczesnie wydawac ludzi na wierna smierc w meczarniach. To nie jest odmawianie komus czlowiekecznstwa, a jedynie ostry osad jego czlowieczenstwa.Osad zasluzony, jsli zachpwywal sie tak jak mu zarzucaja liczni Argentynczycy, ktorzy pieklo przezyli – pieklo gorsze zanzcnie niz stalinizm i stan wojenny w Polscce – w stanie wojennym nie mordowano przynajmniej i nie torturowano ciezarnych kobiet.
Ale tak naprawde powrocmy do zrodla naszego sporu: wszyscy sie zgadzamy, ze EW zbyt pochopnie byc moze uzyla slowa na ch, wszyscy sie zgadzamy, ze slowa na ch nie przystoja w zyciu publlcznym, wszyscy sie zgadzamy, ze psuje to „dyskurs” etc.
Natomaist pytanie pozostaje co z tym dalej robic?
Moim zdaniem nie ma co przywolywac jakies watpliwe paragrafy dotryczace „pracownika panstwpwego”, bo po pierwsze EW nie jest zadnym pracownikiem panstwowym i nallezy ja spowiadac wylacznie z „produktu” – czyli teatru, jego poziomu artystycznegp, finansowego, admonistracyjnego i jako pracodawcy, miasto i jego aparat admnistracyjny nie jest strozem moralnosci jesli nie dotyczy to funkconowania teatru (a nawet i wtedy nie zawsze), zas nagonka, jaka sie rozpetala wokol rzucnego nieopatrznie slowa na ch jest czyms znacznie bardziej nagannym niz samo slowo. Bo w tej chwili chodzi tylko i wylacznie o to by zasluzona artystke wdeptac w ziemie i zniszczyc.
A wtedy ja wole by od rana do nocy powtarzala slowo na ch, niz zeby do tego dopuscic. Bo jest to grozniejsze dla polskiej kultury niz wszystkie slowa czteroliterowe w polskim slowniku.
To nie jest takie proste, Kocie. Jeżeli zwolnienie z pracy jest nieregulaminowe, pozostaje EW odwołanie się do sądu pracy.
I proszę, nie interpretuj tego tak, że ja uważam iż jest ono słuszne. Myślę, że istniały również inne możliwości adekwatnej do sytuacji reakcji władz miasta.
Ja tylko piszę, że w tej konstelacji służbowej ( jeżeli ona taka jest, bo tego nie wiem, tylko się domyślam) są podstawy do rozwiązania stosunku pracy. Od dyrektora teatru wymaga się nieco więcej niż od aktora, podobnie jak więcej wymaga się od ministra, niż gminnej urzędniczki. Mało tego, często domagamy się dymisji ministra za błędy popełnione przez urzędników, niebędących mu bezpośrednio podległymi.
Niezależnie, jak zasłużona jest EW, nazywanie jej wulgarnego, niedopuszczalnego w cywilizowanym świecie wpisu „nieopatrznie rzuconym słowem” jest jednak zbyt łagodne, moim zdaniem. I z końcowym Twoim wnioskiem też się nie mogę zgodzić, Kocie.
Mimo że bardzo cenię i lubię dokonania p.Ewy dla polskiej kultury.
A, Mordko, „spowiadac wylacznie z produktu” mozna wtedy, gdy ktos sie wylacznie produktem zajmuje w swoich publicznych wypowiedziach. I lagodnosc wobec skadinad zasluzonej osoby, bo artysta, bo „moze zbyt pochopnie uzyla slowa na ch” to juz jednak przesada. Zasluzony czlowiek moze zrobic blad, tak jak wszyscy. Z pracy jej zwalniac nie nalezy, na jej produkt artystyczny mozna dalej patrzec z podziwem, ale jako uczestnik publicznej dyskusji okazala sie merytorycznie i stylistycznie naprawde nie na poziomie. I im dluzej sie ja w tej dziedzinie tlumaczy, tym bardziej sie samemu przypomina firme lub polityka, ktorzy chetnie sie chowaja za „mistakes were made”. Czasem zdrowiej i szybciej dla wszystkich przeprosic (co moim zdaniem powinna byla zrobic, nie za poglady, a za rynsztokowosc i pochopnosc wypowiedzi). Taksie doradza wszystkim osobom wystepujacym publicznie, i zwykle na tym lepiej wychodza.
A potem mozna isc dalej. 🙂
Moze nasze nie zgadzanie sie wynika z takiej oto przeslanki, ze ja nie uwazam, ze wladze miejskie maja uprawnienia do pilnowania decorum podleglych im finansowo osob, jesli owe decorum nie dotyczy ich placowki.
A mowiac pelnym tekstem uwazam, ze dyrektorka jednego z najbardziej zasluzonych i znanych w swiecie polskich teatrow ma wieksze zaslug dla polskiej kultury i jej reputacji w swiecie niz wszystkie wladze miejskie Poznania razem wziete. I bylbym gotow zaakceptpwac sytuacje w ktorej EW jest wzywana na dywanik i z szacunkiem proszona aby sie na przyszlosc powstrzymala z publcznym zlorzeczeniem w takim stylu w jakim to zrobila, niz gdy wladze niejskie wlaza na wysokiego konia i rozwazaja zwolnienie jej z funckji, z ktorej wywiazuje sie wzorowo. T8D jest malutka instytucja, zatrudniajaca kilku zlen platnych aktorow, istnial znacznie dluzej niz obecne wladze miejskie i zwolnienie jego spiritus movens oznacza de facto rozwallenie placowki. Jedno slowo nie jest tego warte.
Widzisz, Kocie, może ja jestem skrzywiona, ale od ludzi kultury wymagam więcej niż od zwykłych śmiertelników.
A ponadto, jak się zrobiło błąd( błąd w tym wypadku jest delikatnym określeniem), należy przeprosić, a nie iść w zaparte.
Myślę, że również musimy rozważyć taką możliwość, że Grobelnemu zagrożono dymisją, jak ministrowi np. i chcąc nie chcąc, w obronie własnej skóry, podjął takie, a nie inne kroki.
No jesli on w obronie wlasnej skory godzi sie na rozwalenie zasluzonej placowki kulturalnej, to dymisja jego nie bylaby takim wielkim nieszcesciem dla Poznania…
Ja od ludzi kulrury wymagam wylacznie tego by te kultrure rozwijali.
Zas kultura osobista ludzi kultury pozosrtawia nieraz wiele do zyczenia, Stara moglaby o tym dlugo opowiadac… Nie za to ich kochamy, nie za to jak sie zachowuja w zyciu osobistym i nawet takim co gotowi sa skopac kota pod stolem gdy nkt nie widzi, w ostatecznosci wybaczamy, uwazajac, ze wazniejsze sa tworzone przez nich dziela.
No i stworzyła dzieło, które dla wielu ludzi będzie najbardziej znaczące w jej dorobku…
T8D nie jest teatrem dla wszystkich, zgoda.
Ale i Szekspir (dzis!) nie dla wszystkich.
I Luto…slaski, jak zapewnia nas Pani Doch.
Ale Mordko, jedna sprawa to wladze miejskie (choc sprawa dotacji do przedsiewziec artystycznych czesto konczy sie wtracaniem czy to prywatnego sponsora, ktory moze nie chciec sie kojarzyc z pewnymi wypowiedziami, czy sponsora publicznego, korzystajacego z pieniedzy podatnikow), a druga sprawa to tzw. court of public opinion. I tu chyba EW jest kims wiecej niz tylko niewinna ofiara nagonki, i nie wypadla najlepiej. I im bardziej sie ja usprawiedliwia, powolujac sie na rozne get out of jail free cards (od ja ja znam, to swietny czlowiek, po artystom wolno wiecej) tym bardziej sie dalej brnie we wrazenie, ze z jakichs powodow jej wolno wiecej niz innym. A w debacie na tematy publiczne jest ona obywatelem, tak jak wszyscy. Ma prawo do wlasnych pogladow, ale tez kiedy obniza poziom debaty, to moze podlegac krytyce. A jezeli powoluje sie na specjalna role czlowieka kultury, to wlasciwie nalezaloby od niej oczekiwac czegos wiecej.
A poza tym to mysle sobie dzisiaj o smierci Krzysztofa Kozlowskiego, i o tym ze ktos znowu, kolejny raz napisal, ze „umarl ostatni polski inteligent”. Moim zdaniem tak zle nie jest, ale tez jego formacja mial spore poczucie odpowiedzialnosci za sprawy publiczne. A polscy baby boomers, w wielu sprawach zasluzeni, akurat chyba wlasnie w kwestie odpowiedzialnosci za debate publiczna, z tym swoim ogromnym dazeniem do nieformalnosci, ktora w polskich warunkach wyraza sie czesto wpadaniem nie w potocznosci a w zwykle wulgaryzmy, mogliby sie od tamtej formacji z Tygodnika (w tym takze od wspomnianego przez Ciebie Sasiada) sporo nauczyc.
Przypomina mi sie, ze pare juz dobrych lat temu, kiedy spora czesc z tutejszego toto-lotka zostala pzeznaczona na remont Royal Opera House, to bardzo wielu ludzi protestowalo: dlaczego NASZE ciezko zarobione pieniadze (piniondze) maja isc na rozrywke dla bogatych, dla tych co mowia niezrozumialym dla ludu angieskim, dla snobow i inej zarazy, ktora czlowiek pracy pogardza.
Kiedy ja szczezrze, autentycznie i z calego serca uwazam, ze ludziom sztuki wolno wiecej. Nie lubie slowa na ch gloszonego publicznie (nawet w bramie) , ale tez nie lubiac slowa na k z publicznej trybuny , uwazam, ze niektorym wolno. Np. Mrozkowi, gdy powiada, ze w nowej poskiej konstytucji zabraklo mu slowa k..wa, bez ktorego cala kostytucje mozna o kant stolu potluc. 😈
Ludziom (i szczeniakom) utalentowanym wolno wiecej jesli nikogo nie krzywdza. W wypadku slowa na ch wobec papieza nie wydaje mi sie, by stala sie mu wielka krzywda od EW.
Wolałbym wyprowadzić dyskusję na szersze wody 😉 czyli rozmawiać nie tyle o wyskokach konkretnych osób, co o granicach wolności słowa i koniecznych/dopuszczalnych konsekwencjach wyskoków. W ten sposób można odejść od waszości/naszości i gadać o zasadach. 😉 I mój chłopsko-pieski rozum podpowiada mi tu zasady dosyć w sumie proste. Na chamstwo reagować należy przede wszystkim „środkami społecznymi” – zwróceniem uwagi, wyrażeniem oburzenia, niepodaniem ręki, publicznym protestem, w skrajnych przypadkach nawet ostracyzmem (wszystko to oczywiście nie wyklucza wytoczenia procesu cywilnego przez pokrzywdzonych). Konsekwencje po linii zawodowej tylko wtedy, kiedy chamskie zachowanie nastąpiło w godzinach pracy i/lub miało/ma poważny wpływ na obowiązki służbowe.
To ostatnie zastrzeżenie wskazuje na konieczność pewnej elastyczności i rozważenia w każdym poszczególnym przypadku, czy rzeczywiście czyjeś zachowanie w pełnieniu funkcji będzie przeszkadzać. Jest chyba jasne, że inne tu będą standardy dla tych profesji, które morale mają przypisane do imydżu, albo wręcz ujęte w przepisy, jak politycy, nauczyciele akademiccy czy duchowni, a inne dla tych, od których wymaga się praktyce tylko fachowości lub dokonań, jak hydraulicy bądź artyści.
Napisałem wcześniej o chirurgach, bo znam kilku, którzy naprawdę podczas operacji klną na potęgę, pewnie w ten sposób rozładowując sobie napięcie. Nikomu to nie przeszkadza, póki kroją jak trzeba. Informatyk klnący sobie w godzinach pracy samotnie przy swoim komputerze też by zapewne oburzenia nie wzbudził. Ale już poliyk albo ksiądz musi się pilnować nawet prywatnie, żeby grubym słowem nie rzucić, bo może mu się to na zawodowe kłopoty przełożyć.
Artyści są w tym wszystkim w sytuacji dość skomplikowanej, bo z jednej strony bywają osobami publicznymi, czyli pozostającymi pod nieustanną obserwacją, a z drugiej społeczny obraz ich profesji do pewnego stopnia zezwala na rozciąganie przyjętych norm lub nawet wykraczanie poza nie. A jeszcze większa komplikacja następuje, kiedy artysta jest równocześnie urzędnikiem, np. dyrektorem teatru, lub pełni jakąś eksponowaną funkcję, np. głowy twórczego stowarzyszenia. Tu otoczeniu i samemu zainteresowanemu może być bardzo trudno precyzyjnie określić, na co sobie może pozwolić (choć powinien wiedzieć, na co sobie absolutnie nie może pozwolić, że nawiążę do przypadku EW).
Sądzę, że właśnie ta „niedookreśloność statusu” jest powodem, dla którego w sprawie Wójciak są i nadal będą różne zdania, nawet kiedy co do niewłaściwości jej zachowania nikt wątpliwości nie ma. Ja sam się tu waham i oglądam raz jedną, raz drugą stronę. Ale np. w ocenie zachowań (licznych, nie pojedynczego wyskoku!) Pawłowicz wahań nie mam. Ona i jako polityk, i jako nauczyciel akademicki może sobie pozwolić na znacznie mniej niż inni, a pozwala sobie na wiele więcej. I przy tym obraża nie tylko pojedynczą prominentną osobę, a całe dyskryminowane grupy osób, co zwłaszcza u polityka ma wymiar szczególny.
Zmoro,
Grobelnemu nie można grozić dymisją. Jest prezydentem miasta wybieranym w wyborach bezpośrednich i tylko mieszkańcy mogą go odwołać, też głosując. Postawa Grobelnego wg mojej opinii wynika jedynie z kalkulacji politycznych. Wszak w przyszłym roku wybory samorządowe.
A Ewa Wójciak, jako osoba publiczna, winna bezwzględnie przeprosić za formę wypowiedzi
Pani EW zapowiedziała publicznie, że nie będzie przepraszać.
Czasami mam wrażenie, że ludzie specjalnie to robią, żeby zaistnieć.
A nawet mam znajomego, który mówi, że coś kiepsko z moją inteligencją, jeżeli tylko mam wrażenie.
Groźba odwołania jest zupełnie niepoważna, ale dopiero ona wyciągnęła w pełni na światło dzienne niedopuszczalność takich wypowiedzi.
Gdybym to ja miał oceniać przydatność zawodową EW, prawdę mówiąc najbardziej przeszkadzałoby mi właśnie to „nie przeproszę!”. 😉 Bo świadczy ono o pewnym infantylizmie, o zatrzymaniu się na poziomie tupiącego trzylatka. Jak się popełniło błąd, trzeba skorzystać z możliwości jego naprawienia – choćby dla dobra kierowanej przez siebie instytucji. Jeżeli ktoś tego nie potrafi, nie jest to najlepszą rekomendacją na dyrektorskie stanowisko.
I to światło dzienne, Siódemeczko, może być jedynym pozytywnym aspektem tego wydarzenia. Bo wywołało dyskusję, co się godzi, a co nie w publicznych wypowiedziach.
A Bobik, jak zwykle, wypowiedział świnte słowa 😉 .
No bo ze mnie znany świntuch. 😆
Ludzie, no litości, a jak rzucał mięsem, i to publicznie, Kazimierz Dejmek, to Wójciak ze swoim ch. może się schować. A on był nawet ministrem kultury.
Granice wolnosci slowa to ciekawy temat, Bobiku, i bardzo rozlegly. Ale nikt chuba tu nie chce nikomu tej wolnosci ograniczac, choc tez nieprawda jest, ze przerozne wypowiedzi beada wlasnipe mialy ten czy inny oddzwiek spoleczny, a o ten oddzwiek mi wlasnie m.in. chodzi. Ja jednak, w odroznieniu od Mordki i Ciebie, w debacie publicznej cenie trzymanie pewnego minimalnego poziomu. I wszystko mi wtedy jedno czy mowi swietny artysta, czy nieslychanoe kompetentny dentysta (na tematy junty argentynskiej czy wyboru papieza sa pewnie podobnymi specjalistami). 😉 Kiedy wypowiedz nie jest czescia utworu artystycznego, a czescia publicznej debaty, i dentysta i artysta powinien trzymac sie minimalnego poziomu – kultury i zrozumialosci wypowiedzi. O ile oczywiscie chce sie miec dobrze funkcjonujaca demokracje. 😉
A od konkretnego przypadku tak zupelnie nie da sie odejsc wlasnie z powodow, ktore podales, gdy rozwazales granice wolnosci slowa. Dla mnie w tym konkretnym przypadku upieranie sie przy nieprzyznaniu sie do bledu, infantylne tlumaczenia o nierozumieniu natury portali spolecznosciowych jakos ogolnie podwazaja zaufanie do tak zachowujacej sie osoby. Co nie przeszkadza, ze w swojej dziedzinie, w duzej mierze dionizyjskiej, nie apollinskiej, moze byc bardzo dobra. Czyli inna ocena z wychowania obywatelskiego, a inna z dzialalnosci artystycznej. 😉
Z tym odwołaniem, czyli dymisją prezydenta miasta, to nie jest tak jak piszesz, Irku. Można go odwołać w drodze referendum.
„Odwołanie wójta z innych przyczyn
Rada gminy może też podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania wójta z innych przyczyn niż nieudzielenie absolutorium. W takiej sytuacji potrzebne jest złożenie pisemnego wniosku podpisanego przez co najmniej 1/4 ustawowego składu rady. Wniosek musi zawierać uzasadnienie przyczyny odwołania wójta. Podlega zaopiniowaniu przez komisję rewizyjną rady gminy.
Jeżeli wniosek o podjęcie uchwały w sprawie referendum był w tym trybie już wcześniej składany i nie uzyskał wymaganej większości głosów, kolejny nie może być zgłoszony przed upływem 12 miesięcy od głosowania nad poprzednim.
Do przyjęcia uchwały w tym trybie potrzebne jest poparcie co najmniej 3/5 ustawowego składu rady. Wymagane jest również głosowanie imienne.
Na wniosek mieszkańców
Z inicjatywą przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania wójta na wniosek mieszkańców ma prawo wystąpić:
• grupa 5 osób posiadających prawo wybierania rady danej gminy,
• statutowa struktura terenowa partii politycznej działającej w gminie,
• organizacja społeczna posiadająca osobowość prawną, której statutowym terenem działania jest co najmniej obszar danej gminy.”
To samo dotyczy prezydentów miast.
Myślę, że akurat w przypadku Grobelnego, który ponoć jest bardzo kontrowersyjny, znalazłoby się wielu chętnych, aby do referendum doprowadzić 😉 .
Zmoro, już mamy jedną zupełnie zbędą dymisję, więc nie szafujmy dymisjami.
Ja poproszę jednak o litość Panią Kierowniczkę, by nie używała argumentu z cyklu „a u was Murzynów biją”
Dejmek ze swoim nieopanowaniem takie same baty by dostał, jak pani Wójciak, która dolewa oliwy do ognia trwając w swoim uporze. I w ogóle nie używajmy argumentów nie mających związku ze sprawą jak wyliczanie ofiar soldateski argentyńskiej, bo albo udowodnijmy, że papież ma rece zbrukane i wtedy zasłużył na potępienie – ale nie w taki sposób, albo nie mamy dowodów i milczmy.
Jeżeli są wątpliwości, można tylko jedno: nie oskarżać.
A zwłaszcza w takiej formie – bez względu nawet na religijną rolę człowieka – jest on także głową państwa i bez uzasadnienia stawiać go w jednym rzędzie z Pol Potem i innymi draniami nie ma prawa nikt bez dowodu.
Doprowadzić do referendum mogą choćby w przyszłym tygodniu, gorzej z frekwencją, żeby referendum było wiążące. Tego już nie zalatwi opozycja, ani nawet ksiądz dobrodziej, bo ludzie spytają po co im to, uzywając inkryminowanego słowa. 🙂
Znam chyba dwa takie skuteczne przypadki na kilkadziesiąt referendów w takich sprawach, a chodziło o prawdziwych bandytów, których więcej niż pół gminy miało dosyć.
Ależ ja, Siódemeczko, nikogo nie chcę dymisjonować.
A poza tym zgadzam się z Mrożkiem, mnie też brakuje w Konstytucji k..y 😉 .
„My, k…a, naród Polski”, brzmi zdecydowanie bardziej po polsku. A tak ta cała Konstytucja jakoś nie po naszemu jest napisana 😉 .
Moniko, nie bardzo wiem, gdzie jest odróżnienie ode mnie, a nawet od Mordki. 😯 O trzymaniu pewnego poziomu, czyli niedopuszczalności publicznego używania wulgaryzmów (poza uzasadnionymi artystycznie czy inaczej wyjątkami) pisałem od samego początku (Mordka zresztą też). Jest to dla mnie tak oczywista oczywistość, że nie widzę potrzeby powtarzania jej w każdym poście. 😉 I wszystko mi jedno, czy publicznie mięsem będzie rzucać Dejmek (może i z zaświatów by potrafił), czy Kutz, czy Wójciak, czy anonimowy bloger. Zasada brzmi – nie wolno.
Dyskusję jest sens prowadzić dopiero powyżej tego poziomu. Ponieważ skutki użycia wulgaryzmu są jednak inne w zależności od tego, czy użytkownik jest anonimem, szewcem, pedagogiem czy ministrem, inne powinny być także ponoszone konsekwencje. Rosnące razem z pozycją, ale z uwzględnieniem specyfiki pozycji lub profesji. Na tym wyższym stopniu dyskusji to mi się wydaje rozsądną zasadą, która sprawy nie bagatelizuje, ale pozwala na pewną elastyczność i bierze pod uwagę realia.
Nawiasem mówiąc, czasem widuję na różnych forumach, jak właśnie Mordka bohatersko walczy z wulgaryzmami, więc trudno go podejrzewać o pobłażanie dla nietrzymania pewnego poziomu. 🙂
Tu pierwszy z brzegu przykład:
http://kasprowicz.blog.polityka.pl/2013/03/22/nie-bojmy-sie-slowa-dupa/#comment-7860
Zeen, kiedy sprawa „soldateski” ma tu absolutnie kluczowe znaczenie i tez ma kluczowe znaczenie czy biskup Buenos Aires ma czy tez nie ma rak zbrukanych krwia. Rozstrzygnac tego nie mozemy, bo wiemy za malo. Bylbym tez ostrozny z uznaniem ze A ma racje, a B nie ma jej gdy mowia o jego przeszlosci. EW uwaza ze ma (podobnie jak wielu innych ludzi i ja tu nie rzostrzygam slusznosc zarzutow, b naprawde nie wiem.. jedni mowia tak, inni inaczej….), a skoro tak uwaza,to wolbo jej oceniac go w najsurowszych slowach. Ja w kociectwie nasluchalem sie strasznych historii o losach roznych czlonkow rodziny po obu stronach , i gdybym byl przekonany, ze sprawcy rozlocznych zbrodni mnie slysza, tez bym grubego slowa im nie zalowal. I pewnie bym do konca nie przepraszal gdyby wypsnal mi sie zupelnie nieobyczajny epitet, choc wolalbym aby nie wypsnal sie.
Mnie sie nie podoba, ze EW nie stac na slowo „przepraszam”, ale tez nie wiem na podstawie jakich zaslyszanych faktow uznala, ze wybrano ch.
Najgorsze, ze prawdy zapewne sie nie dowiemy, jak sadze… One of those….
Chyba rozroznienie jest takie, Bobiku, ze wlasciwie od poczatku motyw, ze EW jest artystka jest podnoszony i przez Ciebie i przez Mordke, niby ne jako argument, ale jako cos, o czym nie nalezy na chwile zapominac. Mordka wprost twierdzi, ze artystom wolno wiecej, Ty tez wczoraj jeszcze podkreslales, ze o tym, ze jest artystka trzeba pamietac. No wiec jest, i ma prawo do srodkow artystycznego wyrazu, ktore uwaza za adekwatne do tego, co chce wyrazic. Ale w wypowiedziach publicznych to juz co innego. Tu wszystkich powinno – dla dobra wspolnego, dla niezjezdania coraz nizej w sposobie prowadzenia publicznych debat i sporow – nie schodzic ponizej pewnego poziomu. A ze poziom sie coraz bardziej obniza, to tu chyba narzekalismy nieraz.
A Dejmek to jednak inne czasy. 😉
No i w ogole to traktowanie kazdego publicznego bekniecia artysty jako wypowiedzi artystycznej, to taka czkawka po nielubianym tu skadinad romantyzmie (o Byronie historycy literatury angielskiej pisza, ze byl pierwszym celebryta). Ja akurat romantyzm lubie, ale tez widze jego slabe strony. 😉
Masz racje, Bobik, Mordka bardzo nie lubi nieobyczajnych slow w sferze publicznej, gdy rzucane sa dla epatowania burzuazji czyli Mordki. Ale sa monenty w zyciu Kota, kiedy ma mniej oporow. Gdy nieobyczajne slowa powodowane sa wielkim moralnym wzburzeniem i poczuciem bezsilnosci wobec Zla. . Mordka wolalby aby wszyscy mieli na podoredziu inne slowa, ale uznaje, ze czasem gruba rura jest komus bardzo potrzebna.
Ja wcale nie traktuje kazdego bekniecia artysty jako wypowiedzi artystycznej. Sa bekniecia powodowane silnym moralnym wzburzeniem i tak mysle bylo w wypadku EW. Pamietajac, ze zna ona Ameryke Lacinska, a bedac artystka przezywa moze glebiej i bolesniej Zlo.
Referendum w sprawie odwołania Grobelnego planowane jest od dłuższego czasu:
http://www.facebook.com/events/344296179022296/
najwyraźniej jednak nie ma szans powodzenia, ponieważ zawieszono dalsze działania w tym kierunku.
Ewa Wójciak z pewnością nie wygłosiła swojej „opinii” dla rozgłosu. To nie ten typ człowieka. I z pewnością nie przeprosi. Nie tyle z powodu infantylizmu, ale z racji misjonarsko – rewolucynego fundamentalizmu. Ona taka jest. Ciosana z jednej bryły. Niezłomna.
Mozesz miec Mrodko takie postromantyczne zdanie, choc naprawde znam ludzi przezywajacych to i owo bardzo bolesnie, a w publicznej debacie trzymajacych sie w pewnych ryzach.
A prywatnie mam takie podejrzenie, ze jak na codzien za bardzo sie opiera na ekspresji kategoriach ch… i k…, to zdarza sie, ze sie w koncu odwyka od rozmowy na argumenty. A tej w debacie publicznej potrzeba, a nie mocnych przezyc przezywajacych artystycznych dusz. Mocne przezycia zostawmy sztuce (te mocne przezycia to tez spadek po romantyzmie, a demokracjabparlamentarna i tradycja debaty sa jednak po bardziej zdyscyplinowanym oswieceniu)… 😉
O tak, niezłomni potrafią łamać. Wielokrotnie to udowodnili.
To prawda, Moniko, jestem za trzymaniem standardow i walke na argumenty, ale dopuszczam, ze czasami emocje biora gore i wtedy zdarza sie, ze ktos szczegolnie wrazliwy na Zlo, rzuci miechem.
Zlaszcza jak sie wychowalo na romantyzmie wlasnie.
A przy okazji, skoro tu jestes, Moniko. National wlasnie wznawia w maju te przerobke Goldoniego sprzed paru lat, ktorej Stara nie widziala i bardzo zalowala: One Man and Two Govnors. Stara troche boi sie zabukowac na maj, bo nie wie czy bedzie w Londynie czy na Florydzie. A nigdy sie jej jeszcze nie udalo zwrocic biletow do kasy – nawet na bardzo wyprzedane spektakle. Zawsze teatr przyjmuje, a potem mowi, ze nie zdolal sprzedac, oszusci jedni!
Sorry, Moniko, ale ja jednak co innego napisałem. Że nieużywanie publicznie wulgaryzmów powinno być zasadą dla wszystkich po równo (a wyjątek zrobiłem nie dla artystów jako osób, tylko dla wypowiedzi typu artystycznego). Moja ocena samego rzucania mięsem jest negatywna, niezależnie od tego, kto rzuca (tu pewna różnica z Mordką). Od profesji uzależniałem natomiast ewentualne konsekwencje po linii zawodowej, co niejaką logikę wydaje się mieć. 😉
Kluczowe znaczenie Kocie ma tu: „nie wiemy jak było”
I dlatego nie mamy prawa rzucać oskarżeń.
Bez względu na to ile podłosci się wydarzyło.
I prywatne podejrzenia pani E.W. tym samym nie uprawniają jej nawet do łagodniejszej wersji, a co dopiero do ch.
Osobno o reagowaniu wulgaryzmem na Zło (o tym też już kiedyś pisałem, ale powtórzę): mogę to nawet w jakiś sposób zrozumieć, ale jestem przeciwny. Wulgaryzm to Zło banalizuje, stawia w jednym rzędzie z takim sobie złem albo pospolitym chamstwem (a to ch..! Esemesem ze mną zerwał!). Wielkie Zło wymaga całkiem innych wyrazów.
Tak, nie wiemy jak bylo, ale mamy prawo bardzej ufac temu a nie innemu. To nie sa „prywatne podejrzenia” pani EW, to sa sprawy szeroko dyskutowane w swiecie, a ona akurat, jak rozumiem, zetknela sie z Argentynczykami, ktorzy od junty ucierpieli.
Dla mnie interesujacy jest motyw licznych polskich obroncow papieza Francisska: nawet jesli junta dopuszczala sie zbrodni, to przeciez wzgledem lewakow, komuchow wszelkiej masci. Podobnie czesto broniony jest Pinichet.
Nigdy nie spotkalam nikogo, kto ucierpial w latach junty, ale ja generalnie predzej ufam swiadkom i ofiarom niz historykom niedawnej przeszlosci.
Zgadzam sue Bobiku i wlasnie dlatego powtarzam, ze jestem przeciwy wulgarnemu slownictwu, ale je rozumiem. A nawet nie jestem pewny jakiego slownictwa sam bym uzyl wobec niektorych historykow, ktrorzy znajduja usprawiedliwienie np dla Jedwabnego ( jak niezyjacy juz endecki prof. Strzembosz).
Ale ja tez jestem wychowany na tej polskiej tradycji romantycznej – to znaczy sam sie tak wychowalem… 😈
Zgoda z zeenem – bez pewności i dowodów można co najwyżej napisać „podejrzewam że…”, a i z tym należy ostrożnie, żeby nie popaść w smoleńszczyznę. Bo pochopne oskarżenie niewinnego człowieka to przecież też okropne Zło. Lepiej wypuścić dziesięciu winnych…itd.
Jeżeli EW dowody ma, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je ujawniła. A jeżeli nie ma, to odmowa przeprosin jest… no, jakiego wyrazu należałoby użyć? 🙄
Ja spotkałem kogoś, kto ucierpiał od junty, a nawet wyrażał się źle o Kościele, ale ani słowem nie wspomniał o tym, że ucierpiał osobiście od Bergoglia. I chyba o to tutaj chodzi. Nie można wobec Bergoglia stosować odpowiedzialności zbiorowej (my wiemy, jak się wtedy zachowywali wszyscy księża…). Albo ma się dowody jego winy, albo rezygnuje się z oskarżeń, nawet jak ozór świerzbi.
Juz uzyles – infantylna. Dowodow miec EW nie moze, ale moze wierzyc w konkretna narracje jaka uslyszala. Ja tez nie mam dowodow na rozne wydarzenia z przeszlosci, ale wierze jednym narratorom, a nie wierze innym.
Bergoglio byl papabile w czasie poprzedniego konklawe. I to, ze nie zostal wybrany mialo ponoc wiele wspolnego z wiedza ( czy tez watpliwosciami) licznych kardynalow o jego przeszlosci. Tak to czytalem w brytyjskiej prasie, wypowiada sie jede z kardynalow, ktory dzis jest juz emeritusem.
Ago, zaskoczyła mnie zbieżność czasowa, właśnie wczoraj na seminarium mówiliśmy o Danielu Kahnemanie (o przeciwstawieniu decyzji „intuicyjnych” i podejmowanych na podstawie choćby najbardziej elementarnej terorii prawdopodobieństwa…) i o The Drunkard’s Walk Mlodinowa
Karedynakle? Dzizaz, Bobik, blagam.
Mordko, prywatnie wolno Ci wierzyć nawet w Świętego Zamacha i nikomu nic do tego. Ale jak wyrazisz tę wiarę publicznie, w dodatku jako pewnik, pierwszy Ci się wpiję w łydkę. 😎
Oczywiście biorę pod uwagę, że EW najprawdopodobniej rzeczywiście była przekonana, że pisze prywatnie. Ale jak się okazało, że jednak nie, natychmiast powinna się wycofać i użyć słowa przepraszam.
Tak, powinna byla.
Ja czasami, przy omawianiu pewnych spraw, mam poczucie podobne do Kierowniczki, bo znam dobrze realia opisywanych sytuacji od wewnątrz i wiem, że nie są takie czarno-białe, jak się je ocenia.
Stąd mój żal, że stosuje się rożne kryteria w zależności od tego, czy ocenia się osoby bliskie ideowo, czy kompletnie obce.
I to jest dla mnie też trudne doświadczenie, bo ja częstokroć oceniam pewne zjawiska bardzo negatywnie z innych powodów niż inni, np. uważam, że ktoś ośmiesza moją wiarę, a inni uważają, że śmieszny jest sam fakt wiary i ktoś tam jest tym bardziej śmieszny, że reprezentuje tę wiarę, więc można z niego zrobić podwójnego głupka.
Z drugiej strony to jest dobra lekcja, bo ile razy mam ochotę wyśmiać kogoś z powodu jego przekonań, to zaraz sobie przypominam, że dla innych też jestem śmieszna.
Nie wiem, czy jasno wyłożyłam sprawę.
Poprawiłem karedynakli, ale niechętnie, bo to ładne słowo było. 🙂 Choć nie aż takie ładne, jak literówka Mordki w tym poście:
http://blog-bobika.eu/?p=1521&cpage=9#comment-240541
Za kultrurę należy się Mordechajowi Bardzo Duża Nagroda. Zwłaszcza jeśli nas zapewni, że nie ma takiej kultrury, której nie można odetkać. 😆
Zrozumiałem, Siódemeczko, ale przecież w przypadku wulgaryzmów nie chodzi ani o przekonania, ani o wiarę. Gyby EW napisała coś w rodzaju „wierzę/jestem przekonana, że Bergoglio współpracował z juntą”, całej tej dyskusji wokół ch… by nie było.
Moniko,
Dejmek zmarł w 2002 r., ministrem był w wolnej Polsce, w latach 1993-6. Jakie to inne czasy? Paręnaście lat temu?
Nie, nie, Bobiku, to na kanwie wpisów Kierownictwa mi się nasunęło, a nie bieżącej dyskusji, bo Kierownictwo jest zniecierpliwione i rozżalone przedłużającą się dyskusją i dojrzałam pewne podobieństwo odczuć.
Koniec swiata! jak juz o ch nie mozna do woli porozmawiac, to jak zyc?
Doro, akurat – to wyznanie nardzo osobiste – sporo o Dejmku wiem (tak sie w Warszawie czasem sklada), 😉 wlacznie z wiedza, kiedy umarl, z kim sie przyjaznil, o czym prywatnie sie wypowiadal. Inne czasy go uksztaltowaly, i o to mi chodzilo.
Bobiku, ja mysle, ze Siodemeczka ma sporo racji, z tym ze swoim, blizszym ideowo, wiecej sie wybacza. Takie wrazenie mam czytajac to, co tu dostad napisalismy. Tak zreszta tez wychodzi profesjonalistom zajmujacym sie psychologia polityczna (ladnie o tym pisze np. Drew Westen, opisujac eksperymenty polegajace na streszczaniu tych samych komunikatow przez zagorzalych Republikanow i zagorzalych Demokratow). 😉
I oczywiscie zeen ma zupelna racje, co do publikowania pomowien jako pewnikow, do tego w otoczeniu ublizajacych slow.
Ale musze juz uciekac. Wiec tylko jeszcze powiem Mordce, zeby koniecznie zamowil sobie bilety na te wersje Goldoniego. W razie czego moze uda sie znalezc kogos, komu sie sprezentuje bilety w ramach random acts of kindness. Zwlaszcza jak sie jest Kotem-Romantykiem (niektorzy powiedzieliby, ze to oksymoron, ale istnienie konkretnego Kota-Romantyka temu zaprzecza). 🙂
Ja nie o ch 😳
#$%^& co ten śnieg tu robi
a ja się nie czaję, %^&* z zimą
Zmoro,
procedurę odwołania władz samorządowych znam biegle, zastosowałem skrót myślowy. Uchwalenie referendum to pikuś wobec zapewnienia frekwencji, nie wspomnę już o wyniku. Byłem radnym w czasach, kiedy rada miasta powoływała prezydenta i go odwoływała. Co druga sesja zaczynała się od tego 👿
Bobiku, proszę o korektę 18:34 😳
Irku, upublicznij zdjęcia. 🙂
Jak zwykle jestem słoń trąbalski 😳
Ale teraz chyba jest ok
Czy to jakis jadalny ptaszek?
Pytam bo ktos mi pozarl kielbase, na ktora sie od rana szykowalem. 👿 A potem zdumienie skad sie wzial ten tlusty zad, aby nie uzyc grubszego slowa… 👿
Kocie, każdy ptaszek jest jadalny 😈
Sroki nie sa, chyba ze zdechle. Mam z nimi dawno na pienku. To sa narwane socjopatki, za przeproszeniem wiadomego Narwanego Socjopaty.
A nie mowilem, ze to wariacki pomysl? Niech mi szybko dadza Nobla z ekonomii.
http://wyborcza.pl/1,75477,13642779,Noblista_w___New_York_Times____Polska_w_strefie_euro_.html
Koty lubią kiełbasę?
A można nie lubić kiełbasy? 😯
Andsolu, o zaskakujących zbieżnościach (i snuciu teorii spiskowych) mowa jest w drugim z rekomendowanych przeze mnie wczoraj wykładów. Wszystko ze wszystkim się pętli w roku węża. Inny przykład: czytam właśnie argentyńskie dzienniki Gombrowicza, a tu bach! wybierają stamtąd papieża. Zastanawiam się (przed chwilą), czy zgrzeszyć koglem-moglem, a tu Kot Mordechaj grzmi o tłustych zadach. Chodzę w zdziwieniu. Chodzę i chodzę, a ono nie przechodzi.
Kocie, nikt się do euro nie wybiera w najbliższych latach, nawet jakby chciał. Najpierw trzeba spełnić szereg warunkow, w tym bardzo zmniejszyć deficyt budżetowy i jeszcze, bagatela, zmienić konstytucję, co czego potrzeba 2/3 głosów. Do 2015 roku spoko, a potem się zobaczy.
Ago, mina w zdziwieniu nie pomaga przy jedzeniu kogla – mogla 🙄
Kazdy Kot Prawdziwy Polski Patriota kocha kielbase. Nawet hiszpanskie chorizo.
Irku, radzę sobie. Wyrażam zdziwienie samymi oczami. 😆
Ago, to w polskiej konstytucji jest o tym, zeby nie wchodzic do strefy euro?
Jestes pewna? Nie pomylilo Ci sie czasem malzenstwo jako zwiazek kobiety i mezczyzny i wartosc chrzescijanskie w preambule?
Miłość do chorizo to chyba po Somosierze pozostała 🙄
Niech zyje chorizo! Niech zyje krakowska! Niech zyje jalowcowa (ale prawdziwa, nie to co rzucaja na Londyn)!
Kocie, jest między innymi o tym:
Art. 227.
Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.
To chyba nie wymaga zmiany konstytucji.
Bylem teraz swiadkiem jak na polanke zubrza przyszedl z glebi lasu dzik. Nie podszedl blisko tylko trzymal sie troche z boku. Zubry nie zwracaly na niego uwagi, ale jelonki z zainteresowaniem patrzyly co zrobi, ale i one po chwili zajely sie swoim. .
Dzik cos tam poskubal przez pare minut i poszedl sobie w przeciwnym kierunku.
Komisja Europejska w swoim „Convergence Report 2010” stwierdzała, że ustawodawstwo polskie – w szczególności Ustawa o NBP i tekst Konstytucji RP – nie są w pełni zgodne z art. 130 i 131 Traktatu oraz Statutem Europejskiego Systemu Banków Centralnych i EBC.
Eksperci są zgodni, iż w celu wprowadzenia waluty emitowanej przez EBC (euro) jako polskiego pieniądza Konstytucja RP powinna zostać odpowiednio znowelizowana, co wymaga nie mniej od 2/3 głosów ogółu głosujących posłów na „tak”, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów Sejmu RP.
O! I see.
Za miesiąc będę na żubrzej polanie i ciekawe kto w jakim kierunku pójdzie 😈
Zamiast zmieniać konstytucję, można by wywalczyć dla NBP, szablą i szkaplerzem, wyłączne prawo emisji euro. 😈 Gorzej z odpowiedzialnością. Nie jestem pewna, czy chcemy walczyć o odpowiedzialność. 🙄
Coś mi się zdaje, że w konstytucji było też o tym, iż prawowitym pieniądzem w Polsce jest złoty polski. Ale nie będę teraz konsultował z Sierżantem, czy mi się dobrze zdaje, bo jem kieł… kolację. 😎
Złotego w konstytucji nie znalazłam, ale nie bardzo szukałam, tylko troszkę. Znalazłam za to tęczowe w Paryżu. http://apod.nasa.gov/apod/ap130327.html
I kiełbasę dziś znalazłam – w żurku. Naprawdę, wszystko ze wszystkim. 😉
Mnie się też tak zdaje, Bobiku, ale nie aż tak, żebym teraz konstytucję czytała.
Ago, te zdjecia sa NIEZIEMSKO piekne. Obejrzalam troche do tylu. Dalam do „ulubionych” ibede codziennie sprawdzac nowe zdjecie.
Z tego by wynikało, że jednak nazwy złoty polski w konstytucji nie ma, ale i tak trzeba by ją zmienić, gdyby miało wejść euro:
http://kiedyeuro.polska.edu.pl/pub/prawno-konstytucyjne_aspekty_wprowadzenia_euro_w_polsce.pdf
A mnie ten Ted coś nie chce działać. Maca nie lubi, czy co? 🙁
Wyjasnila sie zagadka moich wczorajszych prpbemow z poczta elektroniczna: „Największy cyberatak w historii” spowolnił działanie sieci, czytam w GW.
A ja oczywoscie sadzilam, ze to jakies moje osielstwo i zaniedbanie: wszystko przez brudna klawiature. 😳
Trzeba zmienić art. 227 😀
A gdzie on był ten atak? U mnie nie.
Chociaż faktycznie, strony otwierały mi się irytująco długo i myślałam, że Chrome pada.
Faktycznie… zegarek mi jakoś tak wolniej chodził….
😆
Dobrze przynajmniej, ze nie rzuclam se do rysiowania klawiatury. Byloby na nic.
Nie, Zeenie, wolniej otwierały się strony i nawet sprawdzałam predkość w upc. Miałam 70 MB zamiast 120 teoretycznych.
Ale to się często zdarza, jak również wolne otwieranie stron, więc nie jest łatwo zauważyć.
Natomiast bardzo długo otwierala sie strona startowa Google i to było dziwne.
Co to jest ups, Siodemczko? 😳
C znaczy sie. Upc.
Heleno, nieziemską stronę podrzucił tu kiedyś Królik. Te zdjęcia świetnie się też sprawdzają jako tapety na komputerze. A UPC to taki donosiciel internetu – jak mu się zapłaci, to wiaderkami donosi (może też donieść telewizję, telefon i takie tam). Bobiku, fatalnie, że Ci Ted nie chodzi. 🙁 Może się jeszcze rozrusza…
UPC, dostawca telewizji, telefonu i Internetu = http://promocje.upc.pl/
Jestem zadowolona.
Internet provider po naszemu. IP.Dzieki, Dziewczyny. .
Te zdjcia astronomiczne, , nawet podrasowane, sa tak piekne, ze dech zapiera. Jedna tam szczegolnie mnie zaparla. O narodzinach gwiazdy. Zaraz ja znajde.
http://apod.nasa.gov/apod/ap130320.html
Sprobuj otworzyc te strone, Piesku.
Toż mówię, że prowiader. 😉
To, jak sie na cos takiego patrzy, to mi sie zawsze przypominaja slowa Pawlikowskij -Jasnorzewskiej:
Panie, Twe dzielo tak piekne, tak czyste,
Ze wielbie Ciebie, Wspanialy Artysto
I kwituje nasze porachunki…
Po miesiącach oglądania zdjęć z kosmosu zdałam sobie sprawę z tego, że patrzę na nie, jak na abstrakcyjne obrazy. Ich realność umyka mojej percepcji i przerasta moją zdolność widzenia.
Oczywiscie, ze moglyby byc obrazami abstrakcyjnymi. Znowu artysci widzieli wczesniej od uczonych, zaopatrzonych w bardzo nowoczesne teleskopy i inne zabawki. Wiedzieli wczesniej niz zobaczylismy jak wyglada wszechswiat z oddalenia o poltora tysiaca lat swietlnych. Niesamowite.
Na stronie NASAone są dużo większe i można zobaczyć więcej szczegółów.
Co ja tu robię, dobranoc!
Gdy wyszedłem z zajęć, przy chmurze był taki księżyc, że nic tylko wyć.
Ale zamiast tego kupiłem pizzę.
1. Co autor chciał przez to powiedzieć?
2. Co naprawdę autor chciał i czemu i czy podmiot jest liryczny, ironiczny czy oniryczny?
3. Ile krągłych obiektów tu się przewija, wziąwszy pod rozwagę, że chmury bywają, hm, hm, takie sobie…
Dzień dobry 🙂
Ziemski poranek. Całonocne marcowania kocie
Kawa na przytomność
Tym też o Terlikowskiej
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1539049,1,pies-czyli-kot.read
Dzień dobry 🙂
Drugie wiadro kawy i co tam kto sobie życzy….
Zdjęcia cudne i faktycznie można pod ich wpływem iść na ugodę z Panem B. 😉
Heleno, o profetycznych zdolnośćiach artystów i neurotyków bardzo ciekawie pisał Rollo May w książce „Miłość i wola”.
Andsolu, niech to zostanie słodką tajemnicą autora 😉
Irku, gdzie można przeczytać wywiad z panią Terlikowską?
Jagodo,
Wywiad z Terlikowską w ” Wysokich obcasach”. Niestety z terenu nie mogę wrzucić namiarów
A mnie listek też kojarzy sie z fallusem 😉
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,13642867,Billboardy_z_prawidlowym_koziolkiem__Juz_nie_obraza.html
Dzień dobry 🙂
Jako podmiot gargantuiczny stanąłem właśnie przed egzystencjalnym pytaniem: jak się w święta solidnie (i smakowicie!) objeść, włożywszy możliwie najmniej wysiłku w przygotowania?
Podpowiedzi mile widziane, byle szybkie, bo jutro u nas już laba i sklepy pozamykane. 😎
Dzień dobry 🙂
Poproszę o inny zestaw pytań 😉
Nie da się, Haneczko. Reguły gry nie przewidują. Ale może spróbuj do kogoś zadzwonić, albo wziąć fifty-fifty. 😈
Ehem, ja po prostu zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, co bym chętnie zjadła … 😳 Będzie pasztet. 😛
No tak, Ago, ale ja nie jestem pewien, czy mogę tak ni z tego, ni z owego, zadzwonić do Twojej mamy i zażądać pasztetu. 😎
Dzień dobry. 🙂
Zapowiedziałam rodzinie, że święta będą skromne i zdrowe.
Znalazłam bardzo ciekawy przepis. Ale nie mogę zastosowac z uwagi na brak młodych pokrzyw w ogrodzie:
http://www.lidovky.cz/jak-na-velikonocni-nadivku-poradi-roman-vanek-fal-/dobra-chut.aspx?c=A130326_165751_dobra-chut_ape
Koprzywy można zastąpić szpinakiem. Do nadivky nawet mrożonym, byle w liściach, nie w papce. Skromnie i zdrowo. 🙂
Za późno, kupiłam już mięsa na pasztet, schab w piekarniku dochodzi,…. 🙂
Ale rodzina z lekka wystraszona była. 🙂
Kierownictwo już o tym pisało, ale najwyraźniej nagonka nie ustaje:
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,13641895,Atak_na_prof__KUL_trwa___Ma_przeprosic_albo_do_zwolnienia_.html
Bardzo to smutne pokłosie tej całej historii z EW. 🙁
I na wszelki wypadek, gdyby znów miała się pojawić waszość/naszość: kiedy „nasi” wymyślili nękanie profesorów, to chociaż akcja była raczej żartobliwa, zaraz wściekle zacząłem ujadać przeciwko takim metodom. 👿
Dzien dobry!
Bardzo mi sie ten lubelski koziol spodobal. Skromnosc przystoi kozlom, znanym z niejakiej jurnosci.
Jest Wielki Czwartek, wiec ide wylizac stopy Starej. Moze zacheci ja to do prawdziwych przygotowan swiatecznych.
A Krolowa chyba dzis rozdaje pieniadze biednym, czy znowu mi sie cos pomylilo?
Nagonka na prof. Kolbuszewska jest tylko poczatkiem nowych, a raczej odnowionych zwyczajow akademockich, nie widzicie wyraznego trendu? To bedzie tak jak przed wojna. Wszystko zmierza w tym kierunku.
Kocie, każdy podział w społeczeństwie dotyczy też młodych ludzi, którzy na dodatek są bardziej emocjonalni. Łatwiej ich rzucić na stos.
Owszem, czuję się coraz częściej, jakby historia zawracała bieg, ale może to są naturalne podziały, które wcześniej (w PRL-u) nie miały szansy się ujawnić.
Nie wszystko i nie wszyscy, Kocie.
W najnowszej „Polityce” jest interesujący tekst Roberta Krasowskiego
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1538809,1,spor-o-smolensk-czyli-o-co.read
Krasowski stawia tezę, że wszystko to, co się w Polsce dzieje, to kontynuacja starego sporu romantycy vs pozytywiści. Jałowego w treści, symbolicznie nadętego.
To nie będzie tak, jak przed wojną. Z tej prostej przyczyny, ze wiekszość młodzieży zupełnie sie tym nie interesuje. Jestem zdumiona ich brakiem zainteresowania wojenkami polityków.
Widać i słychać krzykliwą mniejszość. Ale i tego nie należy lekceważyć.
I tak się to nakręca 🙁
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2780
Ooooo, trust me!
Ja juz mam tak genetyczne skonstruowany nos, ze czuje pismo na rok-poltora zanim pan Bratkowski napisze o tym w Studiu Opinii.
I to bedzie dokladnie tak jak przed wojna.
Kot Mordechaj wymieniony jest w Ksiedze Prorokow.
Większych czy Mniejszych 😉 ?
W księdze Obyśniebyłzłym Proroków. 😎
A księga Wniewłasnymkraju Proroków to pies? 😛
Jeszcze ani razu nie czytałam tekstu Roberta Krasowskiego, z którym mogłabym chociaż częściowo się zgodzić i na dodatek nie wpaść w zadziwienie, dlaczego go drukują.
Rozumiem,. ze jest Wam smutno i w glebi serduszek podejrzewacie, ze jednak Kot Mordechaj ma racje. I slusznie podejrzewacie. Bo dotychczasowe rozliczne proroctwa Kocie niestety sie spelnialy. Nawet sformulowania rozliczne powtarzane byly na wszelkie sposoby. Trzeba bylo troche poczekac.
MNie tez jest smutno , ale nie moge powiedziec o sobie: abym byl zlym Prorokiem. Bp jestem dobrym prorokiem.
Nasluchalem ci sie ja rozlicznych opowiesci i powyciagalem wnioski. A wnoski te niechybnie prowadza do zauwazania roznych prawidlowosci. Ze skoro A, to B, a B prowadzi do C.
I kiedy patrze dzis na scene akademocka w Polsce, to niestety to co z bardzo bliska moze byc slabo zauwazalne, z pewnego oddalenia uklada sie w pewien wzor.
I jesli chcmy aby histria sie nie powotorzyla, to im wczesniej to zobaczymy, tym skuteczniej (byc moze) podtrafimy ja oddalic.
I am sorry, Friends. 👿 Ale ida zle czasy.
To jest nas dwie 🙂
To było do Siódemeczki!
Dlaczego Krasowskiego drukują, to ja się nie dziwię. Jest chwilami efektowny, a jeszcze częściej efekciarski. Media takich lubią. 🙄
Chwilami nawet mógłbym się z nim zgodzić. Na przykład z tą opinią, że Polacy definiują się poprzez konflikt w obrębie własnej wspólnoty. Owszem, bardzo dużo w tym prawdy (choć do pewnego stopnia każdy naród tak się definiuje, ale u nas ten stopień jest dość duży). Ale kiedy Krasowski tę myśl rozwija, zaczynam zgrzytać zębami. Pragmatycy są tak samo tępi i zaślepieni jak romantycy, nie chcąc zaakceptować równoprawności patriotyzmu smoleńskiego? To znaczy że co – wszystkie brednie, będące kołem zamachowym smoleńszczyzny, uznać za równoprawne z dowodami, logiką, stanem wiedzy, etc.? I dalej się uważać za pragmatyka? Nooo, wolne i niepodległe żarty. 👿
Całkowicie niepolityczny wymiar polskiego konfliktu to też jakaś kosmiczna bzdura. Kwestie związków partnerskich, in vitro, religii w szkole, Komisji Majątkowej, polityki demograficzej – sąż to wszystko w praktyce sprawy niepolityczne? A przecież w głosowaniach nad nimi różnice ideologiczne ujawniają się dość wyraziście.
Ale najbardziej mną wstrząsnęło porzucanie przez pragmatyków kolejnych partii i głosowanie na inne, jako dowód na przywiązanie do sztandaru, nie realiów. 😯 No comments. 🙄
Wsciekal mnie dokladnie w tych samych momentach, Bobiku, Bracie. I podoba mi sie slowo, a raczej zbitka ” sąż?”
Bede musial tez tego uzyc przy okazji! Sąż w lodowce przygotowane bazanty na swieta? To co Kot bedzie jadl?
Co za Stary Duren! Wyslaly mi sie kartki jakies zanim zdazylem je indywidualnie napisac!
Przepraszam!
A to bylo tak.
Zrobilem sobie liste imion. Napisalem pierwsza kartke i kliknalem co kazali.
I ta kartka poszla do wszystkich na liscie ! A mialo byc zupelnie inaczej
Jestem niepociesony. Cale Swieta na nic z takim durniem. . 😳 😳 😳
Kocie, nie stresuj się tak. To był tylko chochlik, którego obudziłeś ze snu zimowego. 🙂
Podoba mi sie motyw przewodni kazan hierarchow obrany na Wielki Czwartek – „przesladowania” Kosciola, wiarolomstwo niektorych kaplanow, ktorzy przeszli na strone „wroga”, „diabelskie zamety” w mediaich:
http://wyborcza.pl/1,75478,13648963,Biskupi_atakuja_media_za_antyklerykalna_nagonke__A.html
Swiat jest podly i zly. Ludzie sa wredni i jest nadzieja, ze beda sie smazyc w piekle. Media – szkoda gadac. Zewszad tylko zdrada , ruja i porubstwo.
Rzeczywoscie , wybrano nie tego papieza co trzeba, mieczaka jakiegos. Lepszy bylby ktorys z naszych. Juz on by z tymi cholernymi wiernymi zrobil porzadek!
Coś lżejszego 🙄
http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/549849_428497773909933_872765753_n.png
Ladne. Powiesil sie dla przyjemnosci bycia wiszacym, bless his heart. :twiested:
Teoretycznie, mógł go ktoś ładnie poprosić, a on na to się uprzejmie powiesił, to by się nie liczyło chyba jako samobójstwo?
No nie, to by było spełnienie prośby bliźniego. Taki miłosierny uczynek
Bobiku, nie rozbieraj myśli Pana Krasowskiego, bo nie warto się w to zanurzać.
Królik miał rację, ze kazał tępego używać do trybowania.
Krwawią mi paluchy, a ja nawet nie zauważyłam, jak mnie ostrze cięło zamiast kurczaka. 🙁
Te dzisiejsze szczeniaki…
Hm,hm. Czy ktos ma moze jakis pomysl gdzie Pani Doch mogla zdeponowac tuzin zakupionych dzis rano ekologicznych, wolno biegajacych jajek? Po stwierdzeniu, ze nie ma ich w lodowce, przeszukalam szafe przemyslowa, szafki z ziolami, porcelana i szklem, zajrzalam na lodowke i pod zlew. Przeszukalam szafe z butami i druga – z narzedziami i zarowkami. Kamien w wode.
Bylabym nawet zadzwonila do Pani Doch, ale ona jutro wyjezdza do Polski i nie chce psuc jej humoru swoimi fochami w kwestii tuzina najdrozszych na rynku jaj. A wraca dopiero pod koniec kwietnia. Wiec jak bede czekala az do jej powrotu, to z jajkami moze byc jak z trupem Poloniusza. (Gdzie jest Poloniusz? – pyta ktos z Dworu Hamleta. – Najpewniej za kotara, a jesli go tam nie znajdziecie to powinniscie poczuc go za tydzien – odpowiada zabawowo Ksiaze Dunski).
A na pewno nie ma w lodówce? Jeśli nie i jeżeli nie leżą gdzieś w przedpokoju, odłożone 'na chwilę’, żeby zdjąć buty, to zapewne pani Doch, w przedwyjazdowym zaaferowaniu, przez pomyłkę zaniosła je do domu. I nadal tego nie zauważyła, bo inaczej by zadzwoniła.
Heleno, jesli jajka byly w plastikowej zakupowej torbie to mogly wyladowac na smietniku. Moj maz w ten sposob pozbyl sie indyka spokojnie rozmrazajacego sie na blacie w kuchni na Swieto Dziekczynienia. Nie zdziwila go sluszna waga smieci!!! Mielismy tego roku schabowe kotlety na swiatecznym stole.
Zgadzam się z Agą, może je wyłożyła do pojemnika z jajkami, 🙂 albo zabrała do domu.
Biedna jest zaaferowana wyjazdem, kto by nie był.
Och, Króliku, przypomniałeś mi.
Kiedyś przed Bożym Narodzeniem syn wyniósł torby ze śmieciami i z prezentami i innymi ważnymi zakupami ( czas kartek i pustych sklepów).
Nie od razu się zorientowałam, więc, kiedy się rzuciłam z rozpaczą do pojemnika w zsypie, musiałam sporo śmieci wyciągnąć, żeby dokopać się do moich skarbów. Fuj!
A ten do dzisiaj się cieszy, jak sobie przypomni, bo nie on musiał zdobywać, a później kopać w śmieciach.
Ja sama, Siodemeczko, posialam gdzies w domu 2 kg kwaszonej kapusty. Jakis miesiac temu. Jeszcze nie smierdzi!
POdejrzewam, ze mogla raczej jajka wyrzucic. Razem z plastikowym workiem.
Ona jest recydywistka. Raz wyrzucila mi wszystkie klamki i inne mosiezne elementy instalowanej wlasnie kuchni. Musialam zamawiac drugi raz i czekac trzy tygodnie. I oczywiscie placic po raz drugi.
Innym razem wyrzucila prezent, ktory przynioslam wlasnie od E. – przepiekne bibliofilskie wydanie Hrabiego Monte Christo – z tym ze ja sie zorientwoalam w ostatniej chwili przed wywiezieniem smieci i zdolalam wylowic z komunalnego smietnika.
A samej E wyrzicila drogi kaszmirowy sweter firmy Jaeger, urodzinowy prezent ode mnie. E. tak sie bala, ze sie o tym dowiem, ze obzdzwonila cala Anglie i Szkocje w poszukiwaniu ostatniego egzemplarza krotkiej serii.. Gdybym byla nie znalazla na podlodze kwitu z Aberdeen , to bym do dzis nie wiedziala, ze kupila drugi, ostatni egzemplarz. Torturowana wyspiewala wszystko.
E. wszystkie przewienienia Pani Doch przede mna ukrywa, bo ja jestem tym potworem, ktory rzuca sie na biedna koboete z piesciami i bije ja tak dlugo az wyzna swoje winy i przyrzeknie poprawe. Dlatego, ze ja bije, przychodzi o mnie juz 30 lat. 🙄
Gdzie są moje jaja!
No gdzie!
Ja pytam się!
Ostatnim razem jak ich używałem
i całkiem nieźle to wcale szło
lekko się przy tym napodniecałem
a słychać było wciąż takie: ooooooo!
Nosić te jaja całkiem nielekko
kura coś wie o tym, potwierdzam to
łatwiej je wozić chyba kuszetką
niż nosić w worku udrękę mą
takie to jakieś delikatniutkie
a jednocześnie wielka w nich moc
życie jajeczka jest dosyć krótkie
kończy się z chwilą gdy mija noc
oczy otwierasz i jajecznica
wita cię rano i choćbyś pękł
zjesz je gdy pięknie jaja podano
w tym cały jajec porannych wdzięk
jest jeszcze inny, o tym coś powiem
bo to rytuał jest licznych par
nocą nabrzmiałe sprawiają bowiem,
że jest ich inny poranny dar…
Tych zastosowań mógłbym bez liku
przytaczać wam tu lecz każdy wie,
bo jaja to nie jest żaden pikuś
więc jaja nosi się, oraz je
Gdy zaś je tracisz, jesteś pod kreską
to najważniejsza na świecie rzecz
człek bez jaj nawet nie jest burleską
więc nieprzydatny mu nawet miecz
Jak schabowego przyrządzisz bez nich?
a kogel-mogel, a ciasto jak?
Bez jaj to wszyscy jesteśmy biedni
bez nich to nawet zapłacze ptak…
Ptak gdy jaj nie ma to jest tragedia
usiąść na niczym? No jakże to?
Bez potomności – życia komedia
brak jaj to mówię: najgorsze zło…
Jak zawsze prawdziwie i slusznie powiadasz, zeenie. 😆 😆 😆
Ago, w lodowce z cala pewnoscia nie ma, gdyz jest prawie pusta – pare sloikow z piklami, dwie butelki wina, marmolada cebulowa, ser i musztarda. Zagubic sie nie mogly w takiej lodowce.
Jak jest marmolada cebulowa, dwie butelki wina i ser to da sie zrobic swiateczna zupe cebulowa! Ale rzeczywiscie co to za swieta bez jaj…
Nie rozumiem poruszenia. Skoro jaja były wolno biegające, to po prostu sobie pobiegły. Wolno im. 😎
Zeen swoje też mógłby puścić, żeby pobiegały i się dotleniły. 😈
Moze hasaja na dachu garazu?
A tymczasem maciwoda maci:
http://wyborcza.pl/1,75477,13649828,Porzadki_w_Watykanie.html
A nasi tymczasem swoje:
http://wyborcza.pl/duzy_kadr/5,97904,13650582,Zobacz__jak_powstaje_najwiekszy_na_swiecie_pomnik.html?i=0
A bażant gdzie, ja się pytam?
Obiecala, ze jutro pojdzie do Marksa i Spencera i zrobi opowiednie zakupy pod katem mnie i E. Czeka ja robienie winiegrietu (rosyjska salata jarznowa, z troche podobnymi skladnikami co polska ale zasadniczo rozna od polskiej) oraz ikry baklazanowej, ktorej E nie widziala juz bardzo dawno.
Ale i dla mnie sie cos moze znajdzie. Jagnie?
Wielki Wódz, ach, gdyby ten obrazek opublikowała Frondra, to by były pisanki!!
Dzień dobry 🙂
Jaja z jajami 😆 U mnie też. Planowałam, że dzisiaj pobawię się zdobieniem jaj. Tymczasem mój mąż przyniósł cały pojemnik kupnych, gotowanych, kolorowych jajek 😯
Nici z zabawy 🙁
Dzień dobry 🙂
Jagodo, zabawa z jajami dopiero może się zacząć. Malujesz na każdym jaju nazwisko polityka, a potem zabawa w toczenie i zbijanie
Do kawy i herbaty
http://www.edupress.pl/warto-przeczytac/art,290,wielkanocne-zwyczaje-w-polsce-na-swiecie.html
Bry!
A ja mam pre-wielkanocny kwiz: gdzie się je żurek na Wielkanoc? Zdaje się w Małopolsce. Raczej na pewno nie w okolicach Lwowa i Stanisławowa.
Nad Renem się je??? 😉
W okolicach Lwowa je się barszcz biały. Dla jednych nazwy żur i barszcz biały są tożsame, dla innych nie. Tzn. żurek robi się na zakwasie z maki żytniej a barszcz z mąki pszennej
Aaa. Ale jako rytualna potrawa na Wielkanoc? Rodzina ze Lwowa (czyli Wrocławiacy) nie je.
Dzień dobry 🙂
U mnie w Małopolsce żurek na Wielkanoc się jadało. U mnie w NRW też się jada. Czyli bez obawy popełnienia pomyłki można powiedzieć, że żurek z jajem jest tradycyjną potrawą wielkanocną w globalnej wiosce. 😉
A u mnie w rodzinie mimo żurku nikt z barszczu czerwonego z jajem nie chciał zrezygnować, więc musiały być dwie rytualne zupy. 🙂
Barszcz?? A ten skąd? Znaczy się tego, w Polsce skąd.
Czysty barszczyk, buraczano-bulionowaty, nie jakaś wielojarzynowa paciaja. 😈
Barszcz ukraiński, mniam mniam!!! Nie żadna paciaja 😯 Podstawa, u nas na wschodzie na zachodzie!
Może i mniam mniam, ale w dni powszednie. Świąteczny barszczyk ma być czysty jak sumienie arcybiskupa. 😎
Ale na Wielkanoc robi się barszcz biały z kiełbasą białą nie czerwony 🙄
Czerwony to na wigilię z uszkami grzybowymi, bez kiełbasy 😉
Dzień dobry 🙂
Znowu leci gęste białe 🙁
Domowy klocek zachorował na iskrzenie, obiecują szybkie i skuteczne leczenie 🙁
Heleno, ja najczęściej szukam tego, co bezczelnie stoi na oczach 😕
🙁 Nie stoi 🙁
Ach, Pieski Wy moje i Kotki, i inna Zwierzyno wszelaka! Nic mi nie dał post blogowy, książka jak leżała, tak lezy. Chrzanić. Życie bez Was jest życiem gorszej jakości.
Hanuś, zrobiłam roladę. Wyglada nieźle, część wpakuję w auszpik. Jeszcze nie próbowałam jaka w smaku…
To białe mnie wykączy!!!
Zycie beze mnie jest z pewnosca gorszej jakosci. Uowodnione naukowo (znaczy jakosc, nie zycie. zycie jest snem).
Mnie już wykączyło… No i ciągle nie mogę znaleźć jajek Heleny 🙁
Na szczęście była Żaba ze świętami i kolorowymi poduszkami 🙂 i pan mąż też się nie poddaje ani frustracji, ani prostracji 🙂
Te swiateczne modyfikacje! Ja wogle usunelam swiateczne sniadanie i wprowadzilam tradycje wielkanocngego, niedzielnego obiadu, na ktory podaje zur, pieczona wedzona szynke z koscia (w tym roku bedzie w figowo cytrynowej polewie) i ziemniaki pieczone lub puree. W tym roku jednak po raz pierwszy od lat wychodzimy w gosci na swiateczne sniadanie wlasnie! Trzeba bedzie wstac skoro swit!
Ale dzisiaj mamy labe! W planie swiateczna wiosenna kapiel Dobrych Piesow przed doroczna poswiateczna wizyta u weterynarza. Dwie traumy psie!
U mnie śniadanie koło 15.00… dziecię do 14.00 emituje w radiu program, którego i tak nikt pewnie nie bedzie słuchać, bo wszyscy zajęci stołami swemi. Żywot realizatora! Piekę szynkę coby była na zimno i zastanawiam się, czy by jej też nie wpakować w auszpiczek, znaczy się galart. Na przykład portowy (malagi nie posiadam).
Ach, figle stołowe. Lubię czasem popracować.
Moja Dobra Piesa owieczkowa, znaczy Szanta, w jakiś niepojęty sposób sama się oczyszcza – w sezonie śniegowym. Rumik niezależnie od kąpieli wygląda jak wiecheć.
15.00 to dobra pora na sniadanie. A do jedzenia co sie lubi najbardziaj, jak auszpik to auszpik.
Nasze Piesy tez nie sa wcale brudne, ale Swieta +Weterynarz= Kapiel.
Babkę piekę. 😳 I śledzie moczę. 😳 I schab przyprawiam. 😳 I jarzyny na jutrzejsze ossobuco (jak się przez noc przeleży jest nawet lepsze) obieram. 😳
Ale tak w ogóle żadnych przygotowań do Świąt nie robię. 😎
Białe też mam. 😯 👿
Szkoda, że książka leży, ale grunt, że Nisia nie leży i nie kwiczy. Nawet wygląda na to, że całkiem raźno po kuchni się krząta. To tyż twórczość. 🙂
Kąpiel jest niezbitym dowodem na niesprawiedliwość świata. Dlaczego Koty nie są kąpane przy żadnej okazji, a Psy przy byle? 👿
A w niemieckim radiu rozprawiają właśnie o sytuacji polityczno-ideologicznej w Polsce, komentując ją słowami polnische Nation ist wie Lava. 😯
Ossobuko to najlepsze bez jarzyn i na surowo, zwlaszcza dla psa.
Bobik, uwazaj na siebie. Bo ja Cie po swietac cucic nie bede! Bedziesz musial sie sam docucic.
Nisiu, moze wlacz troche tej swojej swiatecznej krzataniny do ksiazki… np o robieniu szynki w auszpiku.
Czyzby niemiecka telewizja znala Piotra Wysockiego: nasz narod jak lawa z wierzchu twarda i zimna sucha i plugawa lecz wewnetrznego ognia sto lat nie wyziebi… Ho ho, zawedrowalo pod strzechy niemeickiej telewizji…
Polnische Nation ist wie Lava?
Trzeba natychmiast pwoiadomic MSZ i niechaj dadza odpor, zdecydowany i kategoryczny. A Deutsche Nation przeczolgac!
To ne jest tak, ze Koty nigdy nie sa kapane. Kot w pewnych leciech albo i bardzo maly potrafi sie troche zafajdac. A wtedy nie ma zmiluj, choc na szczescie kapiel dotyczy tylko poludniowo-wschodniej czesci Kota. Ale tez przyjemne nie jest i czasami trzeba dac ostra nauczke Starej po mordzie.
Ale prawda jest, ze Kotry dbaja na codzien o higiene futra i skory. Jesli pachna to slodkim rozespanym Kotem, chyba ze wyskocza z okna na krzak rozmarynu, a wtedy pachna jak pieczen jagnieca.
Ale wlascieiw to nie ma tym wieszczu o lawie zadnego sensu. Dlaczego zaraz histerycznie plwac na skorupe… dlaczego zstepowac do dlebi, Przeciez w tej glebi zywy ogien.
Koty, nie Kotry.
Ja mam wszystko przygotowane do rolady w wersji Haneczki i w wersji Królika. Niech spróbują po kawałku.
Dzisiaj będę piekła.
Ugotuję tylko żurek i jajka. Resztę, czyli wszystko, mamy od Żaby, która jest siłą nadprzyrodzoną i tyle 🙂
Czy mnie sie wydaje, czy sie przeslyszalem. ze ktos tu wczoraj deklarowal gotowosc pojscia do Marksa i Spencera po zakupy na weekend swiateczny? czy moze czekamy na Niedziele Wielkanocna kiedy wszystko jest pozamykane i na jagnie raczej nie ma co liczyc?
Nie chcialbym nikomu pogonic Kota, ale siedzeniem przed komputerem tych zakupow sie nie zalatwi, raczej.
Nie zalezy mi na obchododzeniu Wielkanocy, ale gdy jutro wszyscy zasiada przy tych ososbukach i roladach haneczkowych, to czy innym nie bedzie smutno zasiasc przy pustej lodowce?
Nie chce wywierac zadnych presji, tylko kulturalni sie zastanawiam. 👿
Czy dzisiaj jest piatek? Jesli tak, to mamy oczywoscie kupe czasu!
Jest piatek, baranie!
Przyjemnie jest jak sie czyta slowa wysoko postawionego hierarchy koscielnego pelne franciszkanskiego ducha tolerancji, dobroci i wybaczenia wobec zblakanej owieczki. Tusze, ze wszscy grzesznicy moga liczyc na takie cieplo i takie wybaczenie:
http://wyborcza.pl/1,75248,13652041,Abp_Goclowski_broni_abpa_Glodzia___Nie_jestesmy_aniolami_.html
Rozumiem ze chlanie i upokarzanie podleglych sobie osob zasluguje na wieksza poblazliwosc niz slowo na ch. I tak byc powinno.
Jej 😀 http://www.polityka.pl/opolityce/1539583,1,dorota-szwarcman-autorka-najlepszego-bloga.read 😀
Ojej! Pani Kierowniczka zlota medalistka! Otwoeramy szampana!!!!!!
O, lubię dobre wiadomości. Cieszę się, Doroto.
Szampan strrrumieniami! 😀
Za Kierowniczkę! Za Dywan! I za to, żeby wszystkie nagrody były tak zasłużone! 😀
Za perypatetyczne Kierownictwo (czy ono w Krakowku dzisiaj, chyba tak, ale kto wie, ono tylko przysiaduje tu i owdzie na chwile, na koncert, na wystawe, na spacer, na lisc salaty…)…
Serdeczne gratulacje…
Rolada haneczki w wersji haneczki jest bardziej na jeden posilek. Rolada haneczki w wersji kroliczej robi sie ogromna jak indyk i jest jej na obiad dla dziesieciu osob. Jak nie ma dziesieciu osob pod reka, to lepiej pomyslec o przechowaniu resztek. Na przyklad w nisiowym auszpiku.
W ramach swiatecznej efektywnosci wypelnilam dzisiaj zeznanie podatkowe swoje i mezowskie za 2012. A po poludniu zrobie to dla syna po starej znajowmosci. A wszystko dzieki superlatwemu programowi simpletax, ktory dopiero od marca jest dostepny dzieki zdolnej mlodziezy z Vancouver.
Króliku, masz u mnie. Będzie rolada Haneczki w auszpiku w książce. Bo po co nie?
Haneczko, mogie?
Starczy tej haneczkowej rolady dla Dobrych Piesow tez? Bo nie zostaly wspomniane jakos wsrod biesiadnikow.
Stara przed laty czesto robila podobna rolade – nadziana cielecina, kawalkami szynki, pistacjami oraz ziolami. Bylo to bardzo dobre, na cieplo i na zimno, ale poczatkowo troche meczyla sie z wycieciem wszystkich kosci. Potem kupila sobie dobry szwajcarski scyzoryk i juz lecialo jak z platka. Nie wiem dlaczego przestala robic.. Aha! Juz wiem – bo E. stala sie wegetarianka i Starej nie chcialo sie juz zadnych koronkowych robotek w kuchni.
Dobre Piesy uczestniczą we wszystkim, włącznie z kalarepką (Rumik). Kurczaka z rosołu miały na dwa razy. Ale roladą Haneczki szafować nie będziemy. Pieczona szynka musi im wystarczyć (majeranek, tymianek, rozmaryn, jałowiec, goździki, sól w płatkach, pieprz, oliwa, balsamico). Do tego sos tatarski patentu domowego (majonez, musztarda, śmietana, ogórek kiszony i zielony groszek puszkowy).
Doro, gratulacje! Jak najbardziej zasluzona nagroda, no i do tego to prawie cud, ze muzyka, i to powazna, wysunela sie w rankingach ponad sport i polityke. Widac w dobrych rekach jest jak to najbardziej mozliwe. 😀
Mordko, nie martw sie o zagubione jaja. Raczej moze sie przygotuj na obecnosc malych, puszystych, zoltych kurczaczkow… A co z nimi zrobisz, to juz Twoja sprawa. 😉
Poza tym, nie wiem czy Ty lub Helena ogladaliscie program o Marii Magdalenie?Dla mnie to byla zawsze fascynujaca historia (po stronie Atlantyku jest o tym pare ciekawych ksiazek, ale dobrze, ze Bragg sie tez za ten temat zabral).
http://www.telegraph.co.uk/culture/tvandradio/9944014/Melvyn-Bragg-on-Mary-Magdalene.html
Szkoda, ze ja nie mam Zaby! No ale kazdy ma taka Zabe na jaka sobie zasluzyl! Wiec do roboty. Rolada jest tez bardzo dobra w postaci kanapki z bulka, salata i odrobina majonezu! Do popicia barszczykiem czerwonym lub bulionem. Very versatile!
Dobre Piesy nie moga rolady. Bo przyprawiona i z cebula. Piesom nie sluzy rolada na ich piesie zoladki. Natomiast drobno pokrojone kawalki surowej wolowiny, gotowany ozor wolowy albo watrobka z rusztu jak najbardziej!
Nisiu, mogiesz 😀
Króliku, my z panem mężem niewinni! A zasłużony kojarzy mi się z wiecznym odpoczynkiem 😉
No, koniec pracy 🙂 Do domu, do domu, do domu 😀
Jak on pieknie pisze, Melvin B!
Niestety widzialam tylko ostatnie piec minut programu o MM, ale moze odnjade na Tubie.
A ze Nowy Testament byl surowo oczyszczany z takich postaci jak Maria Magadelenia (bo przeciez nie tylko z nie, takze z innych kobiet) to jest bardzo smutne. No ale maja to co chcieli – zadnego wyswiecania kobiet, zapewne jeszcze przez pare pokolen.
Och, jakbys odnalazla, to podrzuc, prosze. A ja wlasciwie nie naleze do gatunku groupies, ale gdybym nalezala, to na pewno bylabym groupie Melvina B (miedzy innymi…). 😉
A oczyszczanie i wplyw myslenia MM wyszly o wiele dalej niz tylko jedna instytucja, choc w niej, oczywiscie, szczegolnie mocno sie ta tradycja trzyma.
Program M. Bragga o MM ma sie chyba jeszcze dzis pojawic w calosci na stronach BBC, a ja poszukujac tego programu nadzialam sie na sliczny program o sederze w domy babilonskiej Zydowki mieszkajacej w Anglii – „Dlaczego ta noc jest tak inna?”. Dwa i pol tysiaca lat niewioli bablilonskiej, to jest cos! I wszystko starannie kultywoali przez wszystkie te lata w tym Iraku. I jak inne sa ichnie zwyczaje od aszkenazyjskich. Ale glowne zreby liturgii sederowej sa te same: gorzkie ziola niewoli, slodycz wolnosci, maca jako symbol biedy i niedostatku w czasie ucieczki i emigracji, wino ku uciesze.
A na sederze byli m.in. moi ulubieni ludzie – mlody dziennikarz z dobrej dziennikarskiej dynastii, bardzo zabawny Giles Coren (ktory ten program prowadzil) oraz… Allain de Botton, ktory opowiadal troche o swoim dziecinstwie. Jakiz to uroczy pan! Jak jego ksiazki!
Poki co jeszcze BBC nie wpadlo na pomysl dostepnosci, chocby platnej, ich programow telewizyjnych w Stanach (a pewnie znalazloby sie sporo chetnych, mniej wiecej tych samych, co ogladaja PBS), wiec poczekam az moze sie pojawi wlasnie na PBS (sporo sie pojawia z mniej wiecej dwumiesiecznym opoznieniem). No ale radio jest na szczescie calkowicie dostepne.
Giles Coren jest zwykle bardzo dowcipny, a de Botton rzeczywiscie uroczy – bardzo naturalny, autentyczny, i tak troche po dzieciecemu ciekawy swiata (w tym, moim zdaniem, filozofowie, fizycy, dzieci, oraz niektorzy poeci szczegolnie celuja). 😉 De Botton czasem sie udziela i w naszym radiu publicznym.
My z E. mamy szczegolna czulosc do Gilesa Corena – odkad byl malym chlopcem (5-6 lat) . A wzielo sie to z czasow kiedu jego niezyjacy juz ojciec, Alan Coren mial swoja „kolumne” w Daily Telegraphie. I opowiadal przed laty jak na wakacjach z rodzina gdzies we Francji siedzial na tarasie jakiejs bardzo drogiej rybnej restauracji nad brzegiem morza. Giles i jego siostra Victoria tez siedzieli przy stole. No i w jakims momencie przyszlo im wybierac homara, zywego oczywoscie, ktory mial byc dla nich ugotowany. I kiedy kelner przyniosl im do zaakceptowania tego homara ze spetanymi kleszczami, dzieciak sie tak rozplakal, ze ojciec wyjal homara z reki kelnera, odczepil plastyk, ktorym byl spetany i razem z Gilsem wypuscili go do morza. Rodzina zamowila na obiad zwyczajne ryby.
Bylo to jakos tak ladnie na zywo opisane przez Alana Corena, ze pamietamy o tym juz tyle lat, no i zawsze mowimy na widok Gilesa: Pamietasz? To ten chlopczyk co uratowal zycie bardzo drogiego homara we Francji!
http://deser.pl/deser/12,88223,13654308,Co_wiesz_o_Wielkanocy__Na_jakiej_gorze_ukrzyzowali.html#CukVid
Chyba pieniądze przeznaczone na religię w szkołach zostały wyrzucone w błoto 🙂 🙂
Malo to pieniedzy wyrzuca sie w bloto….
A to nie był Giewont? I co, może jeszcze nie pijani górale darli ryje nad tym żłobem? 😯
I nie w żadne błoto, tylko na zaspokojenie jakże uzasadnionych potrzeb katechetów. Jajca malować, a nie bezprzykładnie napadać! 😈
Barankow, Bab, Jaj, Wodyyyyyyyyy i Wiosny 🙂 🙂 🙂
Konstanty Ildefons Gałczyński – Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha
Rodzina wyjechała do Hagen.
Sam zostałem w tym ogromnym domu.
Po galeriach krokami dudnię.
Bardzo śmieszą mnie te złocenia
i te pelikany rzeźbione jak od niechcenia,
i te chmury mknące na południe.
Ja bardzo lubię chmury. I światło pochmurne.
Jak fortece. Jak moje fugi poczwórne.
Cóż to za rozkosz błądzić przez pokoje
z Panią Muzyką we dwoje!
Jak las jesienny świece w lichtarzach czerwone.
A dzisiaj jest Wielkanoc. Dzwon rozmawia z dzwonem.
O, wesołe jest serce moje!
W starych szufladach są stare listy,
a w książkach zasuszone kwiaty,
jak to miło plądrować wśród starych papierów…
O, świąteczne godziny pełne złotych szmerów!
o, natchnienia jak kolumny złote! O, kantaty!
Ubrany w zielony aksamit
brodzę, błądzę tymi pokojami,
i po galeriach, i po schodach;
o, jeszcze tyle, tyle do wieczora godzin,
żeby mruczeć, żeby nucić, żeby chodzić,
żeby płynąć jak zaczarowana woda!
Ciemne jak noc portrety witają mnie w salach,
jeszcze bardziej ciemniejąc, kiedy się oddalam.
To śmieszne, że niektórzy nazwali mnie mistrzem,
mówiąc, że w mych kantatach zamknąłem niebiosa.
Szkoda, że tu nie wszyscy znacie mego kosa,
ach, jakże ten kos śpiewa, jakże ten ptak gwiżdże,
jemu wiele zawdzięczam. No i wielkim chmurom.
I wielkim rzekom. I piersiom twoim, Naturo.
Spójrzcie na te niebieskie hiacynty,
na te krzesła z czarnego drzewa,
na te wszystkie złocone sprzęty,
na tę klatkę z papugami, która śpiewa,
na te obłoki jak srebrne okręty,
które wiatr południowy podwiewa.
Tak. Spójrzcie. To jest moje mieszkanie.
Też wspomnienie po Janie Sebastianie.
Mówią, że jestem stary. Jak rzeka.
Że czas coraz bardziej z rąk mi ucieka.
To prawda, że mi wiele godzin przepadło.
Ale to nic. Do diabła! Ja gram na mocnych strunach
i są jeszcze kantaty moje, do pioruna!
Nie czas mnie, ale ja go wziąłem na kowadło.
Zaraz przyjdzie rodzina i zacznie się uczta.
Córy moje, nim siądą, przejrzą się do lustra.
I chmara gości ściągnie. I nastąpi taniec.
Podjedzą sobie setnie i podpiją dobrze.
I pasterz z gobelinu też huknie na kobzie.
A potem wieczór przyjdzie. I zniknę w altanie.
Bo lepsza od mych skrzypiec, gdym grywał w Weimarze,
niźli perły, o których. dla mej żony marzę,
niż sonaty mych synów, niż wszystkie marzenia,
taka chwila wielkiego, wielkiego wytchnienia,
właśnie teraz, gdy widzę przez altany szparę
rzecz niezwykłą, zawrotną, szaloną nadmiarem:
WIOSENNE GWIAŹDZISTE NIEBO.
Giewont, nawet dowód został 🙄
Kocham ten wiersz, Rysiu 🙂
WW, jakie jajca malować?
Ja będę jutro choinkę ubierać, śniegu leży 20 cm 😉 .
U nas dzici lepią bałwanki, jest z czego 👿
dzieci 🙄
Ja też jestem załamany tym globalnym ociepleniem, pada od południa i nie chce przestać. Jajca można powiesić na choince, będzie ładnie. Zając siedzący na jajcach też ma niewiele sensu. 😎
I jak te biedne dzieci mają szukać jajek w ogrodzie pod śniegiem??
Jakieś 40 lat temu też tak bylo na Wielkanoc. Zaspy i koleiny na drogach. Pamiętam, bo wydachowałam w polu. Koleina mnie pociągnęła, wyrwała kierownicę wybijając kciuk ze stawu i pooooszłam w pole, przez maske na dach 🙂 .