Pieskie chwile dyżurnego
Bobik rozejrzał się po kantynie i merdnął z zadowoleniem ogonem. Wyglądało na to, że wszyscy zostali obsłużeni i z zapałem obgryzali kości, lub prowadzili przyjazne rozmowy nad miskami. Mógł chyba na pół godziny czmychnąć na zaplecze i dać odpocząć zmęczonym łapom.
Kiedy zdecydował się przyjąć rolę stałego dyżurnego był przekonany, że będzie to czysta przyjemność. Zupy nalać, kaszy z gulaszem nałożyć, a przy okazji pogawędzić ze stołownikami – dla towarzyskiego psa sama frajda. Ale życie szybko nauczyło go, że obowiązek nie byłby obowiązkiem, gdyby składał się wyłącznie z przyjemności. Dyżury w kantynie potrafiły być również sprawdzianem dla wytrzymałości nerwowej, na przykład kiedy nie wiedzieć czemu wszystkie psy rzucały się na jedną kość i każdy próbował ją zaciągnąć do innego kąta, albo kiedy następował niepoprzedzony żadnym ostrzegawczym sygnałem ogólny tumult, w którym już nie wiadomo było, kto komu wyrywa kłaki.
No tak, w złą minutę to pomyślał. Właśnie w jednym kącie sali rozległo się straszliwe warczenie, kłaki zaczęły latać pod sufitem, z innych kątów dały się słyszeć napięte szczeknięcia i było do przewidzenia, że za chwilę zacznie się mniej lub bardziej krwawa jatka. Bobik zrobiłby wszystko, żeby jej zapobiec, ale nie bardzo wiedział, jak się do tego zabrać. W zamyśleniu przegapił początek sprzeczki i teraz nie miał pojęcia, o co poszło, kto zaczął i po czyjej stronie była racja. Wiedział tylko, że jak zwykle wszyscy wyjdą z tego nieco poturbowani i nikt nie odniesie żadnej korzyści. A on, jako dyżurny, będzie znowu miał wyrzuty sumienia, że nie stanął na wysokości zadania.
O leniwej chwili na zapleczu można było zapomnieć. Bobik rozejrzał się za swoją gałązką oliwną, która czasem potrafiła działać cuda, ale jak na złość gdzieś mu się zapodziała. Czuł się dość bezradny, a nie było to jego ulubione uczucie.
– Nie zawsze jest łatwo prowadzić ten interes – poskarżył się Jackowi Russelowi, który siedział oparty o kontuar i filozoficznie wachlował się ogonem, najwyraźniej nie mając zamiaru przyłączać się do naparzanki. – Coraz częściej mam wrażenie, że sobie z tym nie radzę. Już się zastanawiałem, czy nie zrezygnować z dyżurów, ale jakoś mi się wydaje, że to nie byłoby całkiem w porządku. Ktoś to w końcu musi robić.
Russel przerwał wpół filozoficzny ruch ogona i szczeknął przed siebie, jakby nie adresując tego do nikogo w szczególności:
– Historia świata jest sumą tego, czego można było uniknąć.
– Ale skoro tak, to tym bardziej powinienem robić sobie zarzuty, kiedy nie uda mi się doprowadzić do uniknięcia czegoś – jęknął całkiem już zdeprymowany szczeniak.
– Historia historią, ale ty, Bobik, lepiej uważaj – mruknął Russell, patrząc na niego z lekkim zaniepokojeniem. – Jednym z objawów zbliżającego się załamania nerwowego jest przekonanie, że wykonujemy niezwykle ważną pracę.

A Tusek oberwie ode mnie! Gdzie on widział takie durne podreczniki psychologii z lat 70.?
Takie rzeczy to wypisywali kościelni ideolodzy a nie psycholodzy 😎
Mogłaby złożyć notarialne oświadczenie „przed” 😉
Ministranci teoretycznie też są pod ochroną, ale w praktyce piskorze jednak bardziej. 🙄
Jagodo, amerykańscy psycholodzy uznali, ze homoseksualizm nie jest zboczeniem chyba w okolicach 1974 roku.
A poseł Munyama podbił moje serce 😆
Ja chetnie z piskorzem na kocia lape.
W uzupełnieniu do linków Rysia
http://poznan.gazeta.pl/poznan/56,36001,12875604,Zbaszyn_ratuje_honor_Polakow.html
Gruess Gott! 🙂
Jutro machanie z pociagu w kierunku NRW – gdzies z okolic Lipska; w kierunku Berlina – z Berlina; w pozostalych kierunkach – juz ze Szczecina.
6 nielatwych tygodni za mna. Dalam rade!!!!! 🙂
😆 😆
Jak to dobrze, że nie miałam dostępu do podręczników, w których pisano takie bzdury 😎
– W Anniston w Alabamie, kobieta może uprawiać seks z radości, że wygrała grę w bilard.
– W Harrisburg w Pensylwanii legalne jest uprawianie seksu z pasażerem ciężarówki w budce do pobierania opłat za przejazd autostradą.
– W Cottonwood w Arizonie, policja nie wlepi mandatu parze, która uprawia seks na dachu samochodu – stan opon bez znaczenia
– W Tremonton w Utah kobiety mogą współżyć z mężczyzną podczas przejazdu wozem strażackim. Mężczyźnie, który odmówi seksu w tych warunkach, grozi opublikowanie imienia i nazwiska w lokalnej prasie.
– W Oblong w stanie Illinois, karze podlega przerywanie uprawiania seksu przez parę w dniu jej ślubu w celu udania się na polowanie lub łowienie ryb.
– W Bozeman w Montanie, uprawianie seksu przed domem przed zachodem słońca nie jest karalne.
– W Minnesocie legalne jest uprawianie przez mężczyzn seksu z martwą rybą, o ile ryba wyraziła przedtem przy świadkach zgodę na takie poufałości, a w Utah seks ze zwierzętami nie jest uznawany za sodomię – o ile zwierzę potwierdzi na piśmie, że jest usatysfakcjonowane.
Ale najlepszy jest związek Mordechaja z piskorzem! 😆
Brawo, Mar-Jo! 😀
Mar-Jo, jutro zaczne machac w drodze do S-Bahnu… 🙂
dziekuje Irku, swietne uzupelnienie 🙂
Heleno, na prezentacji filmu poznalem i rozmawialem z potomkami Polenaktion ktorzy byli w internowani w
Zbaszyniu, ciekawie opowiadali
pstryk 🙂 😀
Stara taka ucieszona, ze ta bruzda na jej czole, ktora starannie najpierw przykrywala grzywka, a ostatnio wypelnia jakims wypelniaczem, to nie jest jednak z in vitro!
Ten ksiadz z twarza nalogowego masturbanta jedna sie pomylil:
http://wyborcza.pl/1,75248,13454858,Troska_o_zycie_ksiedza_de_Beriera.html
A czy Mordechaj wesoły, może być z piskorzem goły,
Ależ owszem czemu nie, jemu też należy się
😉
Taki tam kabaret 😈
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114871,13458397,Gabinet_cieni_PiS_odgrywa_posiedzenie_rzadu___Matrix.html#BoxSlotII3img
Ale czy zawsze musimy oglądać ambitne programy?
Okropnie pocieszne!
I w dodatku z tajemnica: Zagadka Znikajacej Donicy z Bukietem Posrodku.
Jeżeli krypta może być pocieszna… Ojej, jakie to martwe.
Dobry wieczór 🙂 Mar-Jo, już do Ciebie macham 😀
To ja jutro będę musiał przez cały dzień uważać, żeby nie przegapić, kiedy Mar-Jo przez NRW będzie sunąć. 🙂
Tajemnica Donicy jest rzeczywiście intrygująca. Trudno podejrzewać sprzątaczkę, bo taka donica jednak swoje waży. Jakieś służby specjalne musiały to drzewko bobkowe drutnąć, ale jakie i w jakim celu? 😯
Bobiku, każdy profesor wziął po goździku na pamiątkę klapy 😉
Jeżeli drzewko bobkowe okazuje się bukietem goździków, jak słoń zastąpiony przez 3 tysiące królików, to już chyba wiadomo, kto w tym maczał palce. 😉
Ale donica, która przy bliższym wejrzeniu okazuje się koszem, a potem całkiem znika, to nadal Wielka Tajemnica. 😯
A może takie coś jest przechodnie albo wypożyczane na godziny?
Nie wiem dlaczego, ale te zdjecia jakos mi sie kojarza Z lekcja anatomii doktora Tulpa albo moze z Pogrzeben hrabiego Orgaza. Nie wiem ktore bardziej.
Ktoś się nie bał
i do rymu 😎
Nie. W obu jest życie. Każde inne, ale jest.
Dobranoc 🙂
Heleno, ja jak raz oglądnąłem pierwszą część 10godzinnej sagi Anny German – http://www.youtube.com/watch?v=JOPwipZ17MU – i odechciało mi się reszty, bo może być świetnie zrobione, ale rzut oka na jej notkę biograficzną pokazuje, że to wszystko poddane rozlezieniu czasowemu, czyli pic na budę. Więc jeśli chcą oddać atmosferę i i cośtam to niech napiszą swojego Mistrza i Małgorzatę i nie wmawiają, że to jest serial biograficzny.
Kto drutnął donica z biało czerwonymi. Nikt To rzund ją sprywatyzował, aby dołożyć do budżetu i kupić te… no jak to się kurde nazywa… a…a…a… Aaaaaa! AN-drony. 😀
Nie samą brukselką człowiek żyje.
🙂 z rana
szeleszcze
hrbata….. do woli
brykam 😀
w Tereny Zielone do S-Bahnu machajac do Mar-Jo
brykam fikam
fiku
bryku
fik fik fik
brykam fikam 🙂 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂
Od jutra ma być u mnie trochę cieplej, a nawet słoneczniej. Sama taka prognoza wprawiła mnie w euforię, aż zacząłem intensywnie merdać jeszcze przed kawą. 😀
Ta zima była podobno w Niemczech od wielu lat najponursza, czyli z najmniejszą liczbą słonecznych dni. Nic dziwnego, że naprodukowała mnóstwo depresantów, którzy chodzą i wzdychają „byle do wiosny”. 😉
W serwisie zdrowotnym GW pod „najczęściej szukane” znalazłem taki zestaw: tarczyca, HEMOROIDY, depresja, DIETA, ból pleców, endometrioza, nadciśnienie, MASTURBACJA.
Teraz już rozumiem, czemu tylko 90% narodu się masturbuje. 10% uważa masturbację za chorobę i zamiast ulżyć sobie w ustronnym kątku, szuka porad w Guglu. 😈
To ja, jak wybrałam się tej zimy do NRW, trafiłam na tę „najmniejszą ilość dni słonecznych” 😈
https://picasaweb.google.com/110943463575579253179/Duesseldorf2013#5833421366012157090
A, to nie od dziś wiadomo, że Kierownictwo słońce w plecaczku wozi i nie tylko do NRW. 🙂
Dzień dobry 🙂
Wczoraj u Lisa wystąpił ten tytan myśli
http://www.krakowniezalezny.pl/tag/ks-dariusz-oko
Mówił głównie o ideologii marksistowskiej, lewactwie, którego bodaj najgroźniejszą formę stanowi gender.
Dyskusja dotyczyła związków partnerskich.
Wiele lat temu zatrzymałam się w Dusseldorfie w hoteliku, w którym pokoje zamiast numerów były oznaczone nazwami miast. Pamiętam, że spałam w „Dublinie”. Niestety nie pamietam nazwy hotelu. Ciekawa jestem czy jeszcze stosuje ten zposób oznaczania pokoi.
Ha! Ja mieszkałam kiedyś w schronisku gdzieś w Schwarzwaldzie (po drodze w autokarowej trasie chórowej do Francji), w którym sale także miały nazwy miast. Np. Stettin, Kattowitz, Danzig, Breslau… 😈
Slonca dla wszystkich!
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.10151361530756144.471739.567541143&type=1&l=34bd1cef2f
Sorry, Andsol, ale nie zrozumialam dlaczego opowiedzenie czyjejs hostorii zycia w dzesieciu odcinkach jest „picem na bude” i daczego lepiej jest napisac nowego Mistrza i Malgrzate. Czy ktos komus przeszkadza w napisaniu nowego arcydziela? Czy tez historie opowiadac mozna tylko z pomoca arcydziel?
No mniejsza.
Obejrzalam wlasnie bardzo ciekawa rozmowe z Gloroa Steinem, do ktorej bylam kiedys bardzo krytyczna. Ale to ona miala racje, a nie ja, co stwierdzam po 40 latach. Mowila m.in. o parytetach w polityce.
A wciaz jest niezwykle piekna, jak 40 lat temu. Nie moglam oderwac oczu od jej kosci policzkowych, feministka czy nie.
Toż to chyba jacyś odwetowcy spod znaku F. J. Straussa to szwarcwaldzkie schronisko prowadzili. 😯 😉
Rozmowę u Lisa też miałem ochotę zlinkować. Nie dlatego, że mnie każda pyskówka podnieca 😉 , tylko z coraz większej wściekłości na jakąś taką zasadniczą nieuczciwość intelektualną większości prawicy. No, niech mi kto spróbuje wytłumaczyć, co teorie genderowe mają wspólnego z marksizmem, zwłaszcza tzw. realnym. Materializm? Niewywodzenie zasad społecznych z prawa boskiego? Toż już w starożytności… itd. Czy też może feministki dzielą ludzi na klasy w zależności od stosunku do środków produkcji, a geje chcą wprowadzać dyktaturę homoseksuariatu? Litości!!! 👿
Słońce od Lagoma niezwykle urodziwe, ale bardzo jeszcze zimowe. 😉
Ja bym najchętniej przeskoczył ze dwa miesiące i bezczelnie podpiął się od razu do majowego słońca. 😆
Nareszcie wiadomo gdzie kaczki zimuja -w poblizu hamburgerowni.
Czy ktos na ochotnika chcialby sciac moje (i E.) roze przed wiosna?
Zapisuje zgloszenia.
Dzień dobry 🙂
Heleno, może pracowity zajączek Lagoma 😉
Pracowity zajączek chyba może do Londynu udać się przez Niemcy? Bo ja też miałbym niejedno do pościnania. 😎
To może niech najpierw potrenuje u nas, żeby Wasze ścinania były już absolutnie perfekcyjne 😎
Zajaczek, ale z taaaakim sekatorem!
Aż taaakiego sekatora jak ten tu poseł to chyba żaden zajączek nie ma: 🙄
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,13465222,Posel_PiS_o_Kongresie_Kobiet__Gdzie_byly_te_baby_.html#MT
Czytając to nabrałem dziwnej ochoty, żeby osobiście, temy łapamy coś uciąć. 😯
Biedak, nawet żonę ma z konserwy 🙁
„tu spojrzenie okrutne ku swej małżonce obrócił – wrzasnął: – Tobie też utnę. I rzeczywiście uciął”
To w takim razie troche a propos wypowiedzi pana posla z sekatorem, i jako ladne usupelnienie wywiadu z Gloria Steinem, ktory obejrzala wlasnie Helena – esej na temat 50 rocznicy wydania slynnej ksiazki Betty Friedan (mozna tez odsluchac ladna rozmowe na ten temat z jednego z bostonskich programow radiowych, bardzo ciekawa):
http://cognoscenti.wbur.org/2013/02/20/feminine-mystique-caryl-rivers
A poza tym, z tymi podrecznikami do lat 70., o ktorych byla mowa wczoraj, twierdzacych jedno, a potem znowu drugie na temat homoseksualizmu, to WHO doszla do tego samego wniosku dopiero w 1990 roku, zas podreczniki dla polskich pielegniarek jeszcze nieco pozniej, o ile mi wiadomo. Z czego wynika, nie po raz pierwszy, ze uznanie co jest w granicach normy a co nie jest w sporym stopniu opiera sie na postawach zwiazanaych z szersza kultura.
A tu jeszcze, szczegolnie dla Mordki, ale nie tylko, objasnienie jak wygladaja zimy w Nowej Anglii – bez kaszmiru sie nie obejdzie… 😉
http://cognoscenti.wbur.org/2013/01/25/winter-glossary-steve-almond
Lagoma zima, jak z bajki…… szwedzkiej 🙂
nasza B. zmokla, czekamy na slonce, i wiosne 😀
obroncy Rodziny zwieraja szeregi
http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/226991_417516758331232_316998716_n.jpg
i to na tyle wiec
Rysiu, ale to jest na poważnie, czy na jaja? 😯
Na poważnie być nie może, bo Pawłowicz nie jest taka chuda 😆
To jest zart na kanwie tego obrazu:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Grant_Wood_-_American_Gothic_-_Google_Art_Project.jpg
Podobny zart, jeden z wielu na kanwie tego obrazu, powtarza sie na opakowaniach produktow organicznych firmy zalozonej przez Paula Newmana, z nim i corka Nell w rolach glownych:
http://www.google.com/search?q=the+american+gothic+newman's+own&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=en&client=safari#biv=i%7C1%3Bd%7CI8AtIOnZD4HpuM%3A
Koniecznie zobaczcie, Purim w Synagodze Nożyków 😀
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=iyZF-e00PtI#!
mt7, 😀
To znakomity obraz, bardzo chciałabym zobaczyć oryginał.
Ksiądz profesor ma przechlapane, może zmienić nazwisko na Bruzda.
Dobry wieczór ze Szczecina!!!! :).
Jak dobrze być w domu!!!! 🙂
Ma przechlapane, ale chyba nie rozumie dlaczego i czuje się pokrzywdzony albo obrażony. Widać w każdym razie, że on nie z takich, którzy lubią przepraszać. 🙄
O, Mar-Jo domachała się na miejsce. 😀
To mogę wymienić przynajmniej jedną osobę, która dziś na pewno będzie miała dobrą noc. 🙂
Bobiku, to bardzo dobrze, że czuje się pokrzywdzony. Jak jeszcze trochę pomyśli, to może zrozumie, jak czują się rodzice dzieci Frankensteina i stygmatyzowani bruzdą. Niech poczuje, jak miło i przyjemnie być napiętnowanym 👿
Mość się, Mar-Jo 😀
Dobranoc, padam.
Ja księdzu de Bruzda nie współczuję, bo sam sobie nagrabił. Mam tylko wrażenie, że on niczego nie zrozumiał pod tzw. wpływem wydarzeń.
Bobik, to Ty jeszcze nie chrapiesz?
Wpadam na chwilę, żeby tylko coś wrzucić, może ktoś rozpozna znajomych?
http://www.youtube.com/user/uiaeli?feature=em-share_video_user
Bardzo miła uroczystość, Panno Koto. 🙂
Podobała mi się konkluzja Adama Michnika o dowodzie na istnienie Boga chrześcijańskiego i żydowskiego. 🙂
Przy okazji odkryłam tam inne filmy, między innymi z Marszu Żywych 2011 roku, w którym brałam udział.
wzruszyłam się.
Dzięki!
Dobranoc.
wyspany 🙂 Dzien Dobry Bardzo 😀
herbata
szeleszcze
brykam
bej jaj 😆
brykam fikam
oczywiscie BEZ 🙂 😀 😆
Niedospany, ale też Dzień Dobry 🙂
Słoneczny po wielu, wielu pochmurnych dniach 😀
Też herbata
Tereny 🙂
S-Bahn 😀
pozycje 😆
sroda czeka
brykam fikam 😀
Tu też najczęsciej bez jaj. Ciekawe jak wyglada menu w starej Unii i za oceanem ?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114871,13468216,Tak_wygladaja_posilki_w_naszych_szpitalach__Na_talerzach.html#BoxSlotIIMT
jak o 7 można być wyspany? 🙄
Dzień dobry 🙂
Jeśli trzeba, można być i o 6 😉
Trzeba i wyspany się wykluczają 😈
o 6 można być na nogach i funkcjonować, ale z wyspaniem niekoniecznie musi mieć to coś wspólnego
Na rozbudzenie przy kawie http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1536433,1,pies-czyli-kot.read
Dzień dobry 🙂
Nawet o 10.00 funkcjonowanie nie oznacza jeszcze rzeczywistego obudzenia się. Dlatego ja u Pani Kierowniczki zaproponowałem, żeby oprócz pobutki była jeszcze dobutka. To, plus tutejsza kawa, plus własne zabiegi psychofizjologiczne – i już koło południa mam szansę stać również na nogach wewnętrznych, nie tylko zewnętrznych. 😈
Na blogu u Łasuchów znalazłem dobutkę 😀
Nowy Kurjer 1927.12.25
„Korespondencje Redakcji:
Skalny Orzeł – musi pan jeszcze dużo nad sobą pracować! Na razie wiersz w koszu.
Balbina Piszczykiszka – o zmianę nazwiska należy wnieść podanie do ministerstwa spraw wewnętrznych przez województwo
A.S. w Gnieźnie – „kwadratowy osioł” nie jest jeszcze najwyższą obrazą, bo pan G. mógł pana nazwać sześciennym osłem, co sądząc po pana liście byłoby najzupełniej usprawiedliwionem.
Franciszek Mora, Poznań – ogłaszany w amerykańskich pismach „krem mądrości”, którym należy sobie głowę smarować, jest nieznanym nam specyfikiem. Spróbować go nie zawadzi, bo pańskiej głowie chyba już nic zaszkodzić nie jest w stanie.
Anuta Widzimirska – wiersz „Gołąbki” bardzo dobry. Brak w nim tylko sensu, logiki, zdrowego rozumu, rymu, rytmu, ortografii, gramatyki, stylu, polotu i przyzwoitości. usuń pani te braki, a zamieścimy.
Wojciech Klarnetowski, Bydgoszcz – Czy ma pan całować narzeczoną w rękę? Jeżeli pozwoli całować się w usta to lepiej.
Lucyna B. w Ostrowie – wiersz pani „Mam foremny, zgrabny kształt, tedy męża chcę na gwałt” odesłaliśmy jako pilny do biura stręczenia małżeństw.”
W szpitalach starej Unii nie mam zbyt szerokiej orientacji, zwiedziłem raptem dwa i najchętniej na tym bym tę turystykę skończył. 😉 W obu zasadą było, że pacjent dostaje menu, w którym zaznacza, czego by sobie życzył. Na śniadanie i kolację rodaj pieczywa (bułki, chleb biały, szary, ciemny lub pełnoziarnisty), dodatki (2-3 rodzaje wędlin, ser, dżem, twarożek, jajko) i napoje (kawa, herbata, kakao, sok). Można zaznaczyć wszystko naraz, jak kto strasznie głodny. 😉 Na obiad zawsze do wyboru menu wegetariańskie i jedno lub dwa mięsne (jeżeli w danym dniu jest świnina, to obowiązkowo alternatywa z innym mięchem), deser, jogurt. Mineralka zawsze, na życzenie, z bulkami albo bez, ciepłe napoje w automacie na korytarzu, za friko. Oczywiście jeśli ktoś ma zaordynowaną przez lekarza specjalną dietę, musi jeść, co dają i nie grymasić. 👿
Różnica między tymi szpitalami była taka, że w większym niemal codziennie przychodziła pani dietetyczka, wypytywała, jak pacjentowi karma służy, czego jeszcze by sobie życzył, etc., ale jedzenie i tak było mało dobre. Mdłe, nieprzyprawione, bez smaku. W mniejszym nie wypytywali tak szczegółowo, za to kucharze byli lepsi i żarcie na bardzo przyzwoitym średnim poziomie. Prawie niczego z domu nie kazałem sobie donosić, bo szło wytrzymać na szpitalnym wikcie. 🙂
Z czego konkluzje dwie. Pierwsza: jak chodzi o smak, w ostatecznym rachunku i tak wszystko zależy od kucharza. 😉 I druga: gdybym miał komuś polecać szpital, jednak poleciłbym ten większy, z niedobrym żarciem. Bo opieka medyczna jest tam na lepszym poziomie, a w końcu o to głównie biega.
Rzeczywiście, dobutka podziałała jak zimny prysznic. Napisałem kiedyś jakiś wierszyk kulinarny o gołąbkach. Lecę sprawdzić, czy przypadkiem nie nazywam się Aneta Widzimirska. 😈
Dzień dobry! Smaczny kąsek do śniadania:
http://tygodnik.onet.pl/32,0,79235,luter_tkwi_w_szczegolach,artykul.html
Uwielbiam Pilcha!!!
Też mam dla Pilcha sporo ciepłych uczuć, ale nie wiem, na czym on opiera to kategoryczne twierdzenie, że „we wszystkich krajach, gdzie jest przewaga lub równowaga między katolikami a ewangelikami, katolicyzm przetrwał w lepszym stanie”. W Niemczech tego nie widzę, nawet w NRW, landzie tradycyjnie katolickim. Powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie, KK jest teraz pod olbrzymim ostrzałem, głównie z powodu pedofilli, choć nie tylko, a lutry są w mediach mniej negatywnie obecne i tylko z tego korzystają. 😉
Również w tzw. krajach Trzeciego Świata protestanci po cichu, bez dęcia w trąby, zdobywają coraz większy teren. Nie wiem, jaki udział ma w tym brak celibatu, ale podejrzewam, że potężny. 😉
A zmiana i mieszanie się obyczaju religijnego (raczej to zresztą kulturowe niż religijne) to jest kwestia globalizacji i nie tylko protestantów dotyczy. U tutejszych muzułmanów coraz częściej obserwuję pewne formy świętowania Bożego Narodzenia, ale nikomu nie radziłbym z tego wyciągać wniosku, że islam zostanie wkrótce wchłonięty przez katolicyzm. 😈
W Lesznowoli pod Warszawą jest duża społeczność azjatycka. Tam zapewne, jak pod mikroskopem, można obserwować, jak będzie wyglądać przyszłość wielokulturowości w Polsce, jeżeli nikt ludziom nie pomoże w ułożeniu wzajemnych relacji.
Tu bardzo ciekawy artykuł, dla mnie szczególnie, bo znam dobrze tamte okolice sprzed inwazji:
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1536033,1,polskie-chinatown-pod-warszawa.read
Nie wiem, czy się otworzy, bo ja mam dostęp wykupiony.
Dobry! 🙂
Ja do roboty!
Dzień dobry 🙂
Bobiku, sądzę, że Pilchowi chodzi nie tyle o ilościowe przewagi katolików. A raczej o tak zwany profil, tfu, psychologiczny.
Z moich obserwacji wynika, że niemieccy czy holenderscy katolicy bardzo się róznią od tych polskich. Uważam, że na plus. Natomiast protestanci w Polsce bardzo się upodabniają do katolików. Szczególnie duchownym marzą się różne przywileje kleru KrK.
A skoro o religii. Kto wie, bez zagladania do googla, co to jest spowiedź furtkowa? 🙄
I jeszcze tu jest ważny głos o KK o. Wiśniewskiego, pewnie tak jak poprzednio przejdzie bez echa, z wyjątkiem wojenki publicystów:
http://wyborcza.pl/1,75478,13470023,Kto_niszy_Kosciol__Dominikanin__O__Rydzyk_i_biskupi.html
Tu wrzuciłam cały list/artykuł z Tygodnika. Polecam tym, którzy nie mogą kupić:
http://emtesidemeczka.blogspot.com/?view=snapshot
Jagodo, mnie nawet na myśl nie przyszły ilościowe przewagi. 😉 Ale też nie myślałem głównie o profilu psychologicznym, bo mi się zdawało, że nie o tym Pilch pisał. U niego było raczej z jednej strony o strukturze i funkcjonowaniu instytucji, z drugiej o zakorzenieniu, sile obyczaju, etc.
Oczywiście jest w tym wszystkim, jak zwykle u Pilcha, sporo intelektualnej prowokacji, ale ja jej chętnie uległem 😉 , bo wynikają z tego różne ciekawe – dla mnie – pytania. Choćby np. to, na ile tożsamość religijna jest kwestią obyczaju i co ze zmiany obyczaju wynika dla tej tożsamości. Albo na ile oparcie w hierarchicznej instytucji z wyraźną władzą warstwy „urzędniczej” jest siłą jakiejś religii, a na ile słabością. A obchodzi mnie to wszystko dlatego, że ma konsekwencje kulturowe, a nawet polityczne, czyli takie, które i ateuszy dotyczą. 😉
Spowiedź furtkowa – 😯 😯 😯
Czy to może taka, która zostawia furtkę do przemilczenia tego, co niewygodne? 😉
O.Wiśniewski po stronie kościelnej pewnie przejdzie bez echa, bo niby kto miałby z nim podjąć równorzędną dyskusję? O. Boniecki, który myśli podobnie, a poza tym odzywać mu się nie wolno? 😛
No, może będzie takie echo, że paru biskupów znowu potępi. Do potępiania żadnych szczególnych argumentów nie trzeba. 🙄
Oczywiście nie wytrzymałem i zapytałem Gugla o tę spowiedź furtkową. Najpierw zaczął mnie z szatańską złośliwością posyłać na strony, od których komp się zawieszał, ale w końcu łaskawie pozwolił się dowiedzieć:
http://www.kaplani.com.pl/mysli/czytelnia/felietony_66.html
Po przeczytaniu naszła mnie uduchowiona refleksja, że w wyborach duchowych estetyka odgrywa wcale nie tak małą rolę. Stopień kiczowatości tej relacji – rektora seminarium przecież, nie kogoś, kto „ma prawo” wykazywać nieporadność w pisaniu – uniemożliwiłby mi odebranie tego przekazu na serio, nawet gdybym był nań otwarty. 🙄
Ty się, Bobik, nie chytaj za eschatologię, tu już był kiedyś ksiądz i powiedział, że się zbiorowo i osobno g… na tym znamy. 😎
Poza tym furtki są za co łaska (chyba?), a za godzinę leżenia w gabinecie wołają parę stów. 😛
O ” furtkach” można poczytać tutaj:
http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/01/27/zagrozenia-duchowe-przygotowanie-do-spowiedzi-furtkowej/
Do spowiedzi furtkowej będzie można przystąpić w czasie pielgrzymki do świętego o. Pio !
Z wyjazdu powstanie pamiątkowy film dokumentalny!
W pielgrzymce wezmą udział: Tomasz Sakiewicz – redaktor naczelny Gazety Polskiej, Dominik Tarczyński oraz ksiądz Egzorcysta. Podczas podróży planujemy pokazy filmów, wykłady, spowiedź furtkową oraz naprawdę dużą niespodziankę która na pewno wszystkich ogromnie ucieszy! 🙂
” Czy w Twoim domu dzieją się jakieś niewytłumaczalne zjawiska?”
Tak, kurka wodna! Od lat! Kto mi robi ten bajzel w kuchni w sypialni, kiedy ja sie tak staram utrzymac porzadek!
Wolałbyś może, Wodzu, żebym się chytał za e-skatologię? 👿
Dlaczego Królik Roger 😯
No, psiakrew, właśnie ta strona broniąca wiary i tradycji przeglądarkę mi wywala. 👿
Może to o takie niewytłumaczalne zjawiska w domu chodzi i powinienem szybko wyspowiadać się furtkowo? 😯
Bobiku, nawet nie masz pojęcia ile tracisz. Nie mogę uwierzyć, że to real.
A ja sie, Bobiku, jednak raczej z Pilchem zgadzam co do nieco lepszego stanu katolicyzmu w krajach, gdzie katolicy sa w jakiej rownowadze z protestantami, a czesto wrecz na protestanckim podworku (abstrahujac na chwile od uroku wojen religijnych, ktore do pewnego status quo w pewnycm momencie europejskiej historii doprowadzily). 😉 Tak pryznajmniej wynika z moich wlasnych doswiadczen brytyjskich i amerykanskich. Oczywiscie, katolicyzm, gdy sie do niego zajrzy, to nie monolit – przynajmniej gdy chodzi o wiernych, i do tego, co kraj to jednak troche inny obyczaj i tradycje. Ale pod wzgledem intelektualnym jednak istnienie konkurencji dobrze robi katolikom, choc niekoniecznie oficjalnej instytucji. Wystarczy wziac do reki takie publikacje jak brytyjski The Tablet albo amerykanskie pismo jezuickie America (do obu zagladalam wielokrotnie). Z tym, ze czesto instytucja centralna, sie do nich dobiera, jak staja sie nazbyt widoczni. W Polsce tak sie stalo ze wspomnianym przez Ciebie ks.Bonieckim, a w Stanach z amerykanskimi zakonnicami, z niektorymi teologami, z zakonem jezuitow. Zakonnice na przyklad tyle ciekawych rzeczy robia, sa wewnetrznie o wiele bardziej demokratyczne, i ciesza sie wielkim szacunkiem u wielu amerykanskich protestantow; ci ostatni tez zreszta monolitem nie sa – nad czym, Pilch jakby troche ubolewal, co moze z kolei swiadczy o inkulturacji jego wersji protestantyzmu 😉 (mimo ze broni odrebnej tradycji ciemnych cmentarzy i zwracania sie do pastorow „ksieze pastorze”). Ale tez przeciez Pilch daje garsc wlasnych wspomnien, wzruszen, i osobistych reakcji, i to tez jest bardzo cenne, bo w koncu niewiele osob w Polsce ma doswiadczenia protestanckie od wewnatrz, i „chrzescijanstwo” oraz „katolicyzm” sa czesto po polsku wlasciwie synonimami, a „protestantyzm” kojarzy sie z obcymi.
A juz zupelnie na marginesie Pilcha, to on chyba w sumie lubi swoj status „w srodku, ale jednak troche na boku” przez ten prostestantyzm, bo to zwykle dobrze dobrze robi przy pisaniu (choc niekoniecznie w zyciu). Ciekawe, ze posrod brytyjskich pisarzy bylo odwrotnie, i sporo znanych i cenionych autorow bylo katolikami (czesto z wlasnego wyboru). Katolicyzm dawal im dystans do dominujacej kultury, i to zapewne takze bylo powodem ich przynaleznosci – bo katolikami byli czesto wlasnie mocno nieortodoksyjnymi…
Przeczytałam o adopcji kardynała.
Wielki Wodzu, dziabnij mnie dzidą, bo chyba śnię 🙁
Moniko, jak dobrze, że jesteś 🙂
Haneczko 🙂
Bardzo przepraszam, ale przeczytałem wszystko i będę jakiś czas trockistą. Aż mi przejdzie. 🙄
(tu najbardziej znany cytat z filmu „Dzień świra”)
Bym zapomniał. Podoba mi się „omodlić”. Też chcę być omodlony. Adoptowany niekoniecznie. 😈
Oni chyba coś wąchali. Albo to jest lewacka prowokacja.
A ja nie chcę, kojarzy mi się z opętana 😕
Pyt.
Ile czasu poświęcasz na słuchanie muzyki?
Odp.
A co cię to (…) obchodzi?
Tak czy inaczej, de profundis do was clama… zapomniałem jaka końcówka ma być. 😳
Taki demon podobno śmierdzi, więc jak będą ze mnie wyłaziły, stójcie od nawietrznej.
Brytyjskieg Tableta czytalam regularnie jak pracowalam, bo przychodzil do redakcji. I zawsze mnie olsniewala intelektualna uczciwosc tego pisma, i jego otwartosc i zwyczajnie styl rozmowy z czytelnikiem.
Obecnie w zwiazku z ustepwaniem papieza, slucham stale roznych redaktorow i redaktprek z Tableta w radiu i telewizji – wszyscy podsumowuja, znacznie krytyczniej niz swiecka prasa, obecny pontyfikat, podkreslajac, co dla mnie szczegolnie ciekawe, ze zanim nowy papiez zacznie mowic o przyszlosci, o tym w jakim kierunku zacznie Kosciol katoliki zmieniac ( a koniecznosc zmian nie ulega dla nich watpliwosci) , musi „posprzatac” w Kosciele po Benedykcie i Janie Pawle, uporac sie z ich niedobrym dziedzictwem i przede wszystkim zreformowac Kurie Watykanska, powywalac na twarz wszystkich obecnych „urzednikow” tejze i wprowadzic nowe zasady i procedury radzenia sobie z grzechami Kosciola. Kiedy mowi to redaktorka naczelna Tableta, a wtoruje jej jakis proboszcz z prowincji, to robi to jednak wrazenie na kims takim ja ja, ktora glownie czyta o tym co sie dzieje w polskim Kosciele katolickim.
Mowia oni nawet o „przedefiniowaniu” definicji malzenstwa, bo wiele sie zmienilo w ciagu ostatnich dwu pokolen. Malzenstwo nie jest czesto tym czym bylo dla naszych dziadkow – chodzi glownie o kompletne wyemancypowanie sie kobiet, ktore nie sa uwiazane ekonimicznie do swego partnera, a jednoczesnie w oczach wielu kobiet rozumienie malzenstwa jest obciazaaone takim romantycznym bagazem, tyloma oczekiwaniami, ze instytucja w jej dotychczasowym ksztalcie nie jest w stanie tego udzwignac. Wiele malzenstw konczy sie wlasnie dlatego, ze nie jest w stanie sprostac oczekiwaniom.
Wielu duchowmych katolickich mysli wiec skrycie, a nawet czasami nie do konca skrycie, ze nalezy cala instytucje przemyslec na nowo.
Moniko, tu chyba nieporozumienie jakieś zaszło. 🙂 Co do tego, że katolicyzm jest „lepszej jakości” w krajach, w których ma konkurencję, nie mam żadnych wątpliwości i sam nieraz o tym szczekałem. Ale Pilch mówił o swoich obawach, że protestantyzm przegra, zostanie wchłonięty przez katolicyzm i w tym kontekście było o rzekomo lepszej kondycji katolików. Lepszej niż protestantów, nawet w krajach protestanckich. A to mi się z niemieckiej perspektywy nie bardzo potwierdza.
Dzień dobry. 🙂
No miotnęło mną!!! Włączyłam „zakazaną” muzykę!
W Monachium poznałam pewnego pastora z Hamburga i jego przesympatyczną żonę. W trakcie rozmowy okazało się, że nie mają ślubu kościelnego, tylko taki zawarty przed urzędnikiem.
Dziwny kraj te Niemcy! 🙂
Rzeczywiście niezłe 🙄 Właściwie nie sposób nie żyć w grzechu 🙄
Ale biofeedback chyba się tam komuś pomajtał z biorezonansem, jak nie przymierzając innemu komuś bruzdy na twarzy z bruzdą na dłoni 😆
Taką zrobiliście reklamę wiarotradycyjnej stronie, że poleciałem na górę, do peceta, żeby zobaczyć, czy na IE uda mi się na nią wejść. Udało się, ale na poczucie wartości mi poszło. Chyba jeszcze nigdy nie miałem w żadnym teście tylu niewłaściwych odpowiedzi. 👿
Jeżeli trockistom wolno bezkarnie posyłać do diabła ewidentnych kretynów, to ja chyba się chociaż na jakiś czas do tego trockizmu podłączę. 😎
Może założyłbyś kółko trockizmu efemerycznego. Każdy mógłby stać się trockistą na małą chwilę, posłac jakiegoś idiotę do diabła i zaraz przestaćbyć trockistą. Bo na dłuższą metę z tym trockizmem to jednak dyskomfort 🙄
Trockistom wszystko wolno. 😎
Kto jak kto, ale ksiądz powinien biegle odróżniać bruzdy, izby niektóre go nie wodziły na pokuszenie. Wie o tym dobrze ksiądz Oko.
http://www.fronda.pl/a/z-papiezem-przeciw-homoherezji,20599.html
izby = iżby
Z trockizmu najbardziej lubię palenie wrogiem w kotłowni okrętowej. 😎
W ramach szorstkiej przyjaźni też?
http://natemat.pl/52343,awantura-o-charkow-rozgorzala-na-nowo-leszek-miller-w-telewizji-pokazano-najmniej-drastyczne-zdjecia
Bardzo szorstka ta przyjaźń 😉 .
Trockizm efemeryczny wydaje mi się bardzo atrakcyjną ideologią. 😎
Tak na stałe to nawet palenie wrogami w kotłowni może się znudzić. 🙄
Nawet Oko ks. Isakowicza-Zaleskiego potrafi coś przeoczyć. A gdzie stanowcze protesty przeciwko urągającej prawu naturalnemu całkowitej legalności homologacji? 👿
Wstrząsajacy ten artykuł księdza. Trochę mnie jednak razi sprowadzanie istoty problemu do homoseksualizmu. Wolałabym, aby pisał o skrzywdzonych dzieciach, a nie chłopcach, bo jednak nie wylacznie chłopcy są ofiarami księży. Z drugiej strony nigdy nie zastanawiałam się, jakie katusze przeżywją głęboko wierzący homoseksualni księża. Muszę to sobie przetrawić.
Ależ on nie może pisać o skrzywdzonych dzieciach, bo to mu nie pasuje do tezy, która przetłumaczona na polski brzmi: banda pedałów przeniknęła do Najświętszego i popiera swoich, więc trzeba ich zdemaskować, wyrzucić i będzie spoko. Takie oczywistości, że dziewczynka bywa dobrem trudniej dostępnym, więc jak się nie ma co się lubi, nie docierają, bo by trzeba przyjąć inną tezę, a to już by był bezprzykładny atak.
To jest, uczciwie trzeba powiedzieć, i tak duży postęp.
Bobiku, po prostu kazde z nas na co innego w tekscie Pilcha bardziej zwrocilo uwage – Ty na obyczaj, ja akurat na jego uwage o odmiennosci katolikow z krajow, gdzie protestantow jest sporo. 🙂
Tak, Heleno, mnie tez w Tablecie uderzala i do dzis uderza ich uczciwosc intelektualna. A z zupelnie ostatnich wrazen: chyba z tydzien temu sluchalam w serwisie swiatowym BBC (u nas leci na codzien w lokalnym radiu) specjalnej audycji z dyskusja z udzialem uczestnikow z roznych stron swiata, niekoniecznie tylko katolikow. Ze Stanow mowil ks. James Martin, jezuita, piszacy do America. I byl on najbardziej krytycznym glosem w tej calej rozmowie.
Katusze na własne życzenie, zresztą. To tak jakby faceta zamknąć w haremie niby wie, co go czeka, ale rzeczywistość jest ździebko inna.
Rzecz w tym, Wielki Wodzu, że ta teza nosi poważne znamiona prawdopodobieństwa, tak na pierwszy rzut oka.
I wymaga odwagi ogromnej jednak, ja tam bym na jego miejscu dokładnie rozglądała sie dokoła. W zbroi chodziła, albo co.
Nie wykluczone, że Pilch ma rację mówiąc o sile katolicyzmu w porównaniu z protestantyzmem. Protestantyzm jest mocno zakorzeniony w kulturze słowa: sola scriptura. Narodził się wraz z erą Gutenberga. Istniały wcześniej różne ruchy, siły odśrodkowe w Kosciele Zachodnim. Ale dopiero przetłumaczenie Biblii na języki narodowe przyniosło zwycięstwo Reformacji. Być może osłabienie kultury słowa na rzecz kultury obrazu, kultury odwołujacej się do emocji, podważy znaczenie protestantyzmu.
Ale od czasów Gutenberga protestantyzm zdążył się jeszcze zakorzenić w uczynkach. 😉 To jest współcześnie np. działalność socjalna, szpitale, różnego rodzaju poradnictwo, zupki dla ubogich, second handy, grupy samopomocy, itp, itd. Walka o rząd dusz toczy się w tej chwili w dużej mierze na tym polu, zarówno w Europie, jak i w Trzecim Świecie. I tu protestanci w niczym katolikom nie ustępują, a nawet często są skuteczniejsi.
Odpowiedź Wielkiego Wodza znakomita, bo pytająca – nie trzeba się modlić o uwolnienie, spowiadać, ani wyrzekać. 😛 Wszystkie te nieprzyjemne czynności trzeba wykonać, jeśli da się odpowiedź twierdzącą na którekolwiek z pytań. Na szczęście nie wiem, jak się daje odpowiedź twierdzącą na pytanie: „Ile czasu poświęcasz na słuchanie muzyki?”. 🙄 Nakaz spowiadania się z grzechów przodków, tudzież z faktu, że na kogoś z rodziny rzucono urok, odlotowy. Zdawałoby się, że już bardziej się nie da odlecieć – ależ da się! Tuż obok należy napiętnować wiarę w przesądy. Pomysł mienia trwania w grzechu … komentarze mi wyszły, stoją u furtki i wyją bezgłośnie.
No wlasnie, Bobiku, protestantyzm zdazyl sie zakorzenic w uczynkach i w postawach, takze takich jak o wiele wiekszy udzial wiernych w zarzadzaniu kongregacja/zborem. No i protestantyzm zaczal sie wlasciwie jeszcze przed era Gutenberga, skoro za jego prekursorow uwaza sie Johna Wycliffa i naszego sasiada zza miedzy, Jana Husa (zawsze sie zastanawiam, na ile obecny wysoki stopien sekularyzacji Czechow nie wynika z tej ukrytej rodzimej tradycji).
Tymczasem wspolczesna kultura obrazkowa wcale niekoniecznie musi brzydzic protestantow, bo przeciez nie dotyczy ona w sacrum, a glownie reklam i rozrywki. A o obrazy odnoszace sie do sacrum przeciez poszlo, nie zas o obrazy w ogole (jakie byly tego skutki, to juz pewnie temat do kolejnej rozmowy). 😉
Czytałam komentarze i najsmutniejsze jest to:
Daníel12 pisze:
27 Styczeń 2013 o 14:44
mam jedno pytanie dotyczace tej modlitwy.jak to jest z tym odmawianiem tej modlitwy? Na jednej stronie pisze,że trzeba odmowić 1 “Ojcze Nasz” i 7 “Zdrowaś Maryjo”,a na innej,że trzeba jeszcze dodać 1 “Chwała Ojcu”.Wybaczcie,że pytam ale nie wiem która wersja poprawna.
I dalej:
Daníel12 pisze:
27 Styczeń 2013 o 16:37
Chodzi mi o Rożaniec siedmiu boleści Matki Bożej,bo na stronie http://www.kibeho-sanctuary.com/index.php/pl/liturgia/roaniec-siedmiu-boleci jest bez 1 “Chwała Ojcu”.
Właściwie wszystkie te komentarze są smutne. Ale wcale nie są przez to mniej wlurzające. 🙄
Ale to jest, Bobiku 🙁 Nie widzę niczego, co mogłoby tych ludzi odkleszczyć 🙁
Nic by nie mogło. Nie wszystko jest do naprawienia, trzeba się z tym pogodzić.
No patrzcie, za komuny kłamano nawet w tej sprawie, że nie ma takiej rury, której nie można odetkać. 😯
Ale pogodzić się trudno, bo to wielkie nieszczęście, taki gorset 🙁
Matko moja, toż oni są tak samo zniewoleni jak ideowi komuniści i wcale tego nie kojarzą 🙁
Jak różaniec, to różaniec. Preferuję ten, chociaż trwa dobre dwie godziny.
http://www.youtube.com/watch?v=vrpCEiug8Ks
Dobranoc.
Dopadłem. Przeczytałem. Szczególnie udostępnione przez mt7 z TP. Wszystko to baaaardzo ciekawe, ale wydaje się jakaś jaczejka klerykalna. I naszedł mnie „moment hrabiego w burdelu”: a z ryb czegoś nie macie? No to wracam do „Heisenberg’s War”; jak/jeśli wynurkuję to pogadamy.
Dobranoc.
Dzisiaj/jutro też jest dzień 🙂 Podobno cieplejszy 😉
Faktycznie jest dzień
Dzień dobry 🙂 / wersja bez ” Chwała …”/
„szeleszczące”
herbata…
Po południu jadę po ryby / jesiotry, dla dociekliwych /
🙂
🙂
🙂
Dzien Bardzo dobry
szeleszcze
tez herbata 😀
brykam
brykam fikam
🙂
zagrożenia duchowe dobudziły mnie już przed 9. zastanawiam się, czy z prababki czarodziejki i prapradziada maga oraz praciotki samobójczyni trzeba się spowiadać przy każdej okazji czy wystarczy rzadziej 🙄
Foma, ze spisu wynika, że powinniśmy zamieszkać w konfesjonałach 😉
jako spowiednicy? 😯
Bycie spowiednikiem jest za pokutę 🙄
Dzień dobry 🙂
Wyspowiadać wystarczy się raz a dobrze, natomiast żałować i bić się w klatę lepiej przy każdej okazji. Z tym że trzeba jednak mieć jakąś gradację grzechów i niebezpieczeństw duchowych. Np. od jednego prawuja zabójcy gorszy jest zestaw kadzidełek i siedem nefrytowych słoników, ale prakuzynka aborcjonistka przebija nawet dwukrotne obejrzenie Królika Rogera. Słuchanie Lennona jest równie złe jak słuchanie Big Cyca, ale to wszystko betka przy jodze, zwłaszcza połączonej z medytacją. Itede.
Uzyskanie pełnej jasności w sprawie co gorsze, co lepsze, nie jest możliwe bez pomocy fachowca, toteż prorokuję stronom furtkowym długi, szczęśliwy, zapracowany żywot. I lecę na stronę zapytać, czy z takiego proroctwa też mam się wyspowiadać, czy też prorokować wolno z czystym sumieniem. 😎
w sumie racja. wysłuchiwać opowieści, że przez przypadek przeczytało się siostrzenicy książkę [sic!], w której przemka na miotle Harry Potter, albo zgryz co zrobić, jak mąż podaruje w rocznicę ślubu broszkę-skarabeusza, a syn, grzeczny ministrant prosi, by mógł chodzić na aikido, a w jakiejś złożonej modlitwie poprzestawiało się jej niektóre elementy – to musi zostawić nieusuwalny ślad w psychice…
Jesiotr? 😯 Nie ma takiej ryby. A przynajmniej ja w nią nie wierzę, bo nigdy nie było mi dane zbliżyć się do niej choćby na odległość talerza, nie mówiąc już o dotknięciu. 🙁
Irku, Ty nas tu nie mam bytami tak ezoterycznymi jak jesiotry, tyko daj trzeźwej, przyziemnej kawy, bo trza by się postawić na łapy. 😎
Dzień dobry 🙂
fani spowiedzi furtkowej mają jeszcze szanse zapisać się na pielgrzymkę, doświadczyć wszystkiego osobiście i delektować się wspomnieniami podpartymi filmem dokumentalnym z pielgrzymki 😉
http://www.armia-pana.pl/
Bobiku,
nie mam pojęcia na ile Pilch może mieć racje. Szukam przesłanek, które mogłyby świadczyć na korzyść jego tezy. Ale wcale się przy nich nie upieram.
Bobiku, bo to nie jest zwykły jesiotr, to jest jesiotr dla dociekliwych jak wyraźnie zaznaczył Irek. wersje dla dociekliwych to inna bajka
Dla andsola, ale nie tylko, „coś z ryb” 😉
W ostatnim numerze „Polityki” znakomity reportaż z polskich więzień. Resocjalizacja poprzez opiekę nad zwierzątami. Głównie nad psami, ale są tam i kozły i świnki i kucyki. Wstrząsajace zdania: „często po raz pierwszy okazują uczucia i zauważają, że są dla kogoś ważni”, „w psie wszystko jest fajne”, „jest do czego wstawać”.
Tytuł reportażu „Resocjalizacja w kozie”.
Kawę poproszę w zestawie z solami trzeźwiącymi.
U nas jutro Tekieli z wykładem o egzorcyzmach, opętaniach i manipulacjach.
Z moich doświadczeń wynika, że najbardziej dociekliwe są krany. 😎
Bajka o jesiotrze i dociekliwym kranie. Niezły tytuł, aż się prosi, żeby mu akcję dopisać. 😈
Wczoraj ropoczęliśmy czytanie Magnificat
http://www.youtube.com/watch?v=piY_da5bhbs
Będziemy to śpiewać, w towarzystwie pięciu innych chórów, w maju 😆
Jagodo, póki mnie nie szarpiesz za kłaki, możesz się i upierać, a co tam. 😆
Ja zresztą zdaję sobie sprawę, że ogląd protestantyzmu i jego relacji z katolicyzmem bardzo jest zależny od miejsca siedzenia. Po prostu ni ma takiego źwirza, żeby widzieć to zupełnie tak samo z perspektywy polskiej, jak z niemieckiej czy jeszcze inszej. Co najwyżej można sobie uświadamiać istnienie tych różnych perspektyw i uwzględniać je w rozmowie. 🙂
Czy chodzi o tego jesiotra, który pojechał na pielgrzymkę z niedokręconym kranem, z którego kapała woda uszlachetniona wahadełkiem i nefrytową różdzką w trakcie wykonywania asan? 🙄
Już wiemy, jaką historią będzie się zajmować nowy [url=http://www.sdp.pl/historia-do-rzeczy-w-srode]miesięcznik[/url]
Na początek Mazowiecki.
http://www.sdp.pl/historia-do-rzeczy-w-srode
Nie umiem i juszszsz…
Umiesz, zeen, umiesz, tylko trzeba nad Tobą trochę popracować. 😆
Ten nowy miesięcznik to chyba czasopismo fachowe branży pralniczej i farbiarskiej? Na razie zapowiadają, że wywabianiem plam się będą zajmować, ale założę się, że wybielanie w stosownym zakresie też znajdzie miejsce na łamach, a i profesjonalnego czernienia nie zabraknie. 🙄
O resocjalizacji w kozie jeszcze nie zdążyłem przeczytać, ale sam temat zaraz mi się skojarzył z czymś, co od dawna na wątpiach mi leży. Zawsze mi się to wydaje niebywałym okrucieństwem, kiedy staruszków przeprowadzających się do domów opieki zmusza się do rozstania z ukochanymi zwierzętami. Bo personel takiego zwierzaka widzi wyłącznie w kategoriach brudu i kłopotu, a nie jedynego towarzysza, czy wręcz ostatniego sensu życia. 👿
W – nielicznych niestety – takich instytucjach opiekuńczych, gdzie eksperymentalnie zwierzęta pozwolono trzymać, świat się nie zawalił, instytucja nie utonęła w brudzie i chorobach, a samopoczucie pensjonariuszy było zdecydowanie lepsze. Ale nie zauważyłem, żeby wyciągnięto z tego tzw. szersze wnioski, tzn. żeby czworonogi w domach opieki stały się standardem. Obawiam się, że z tymi zwierzętami w kozie też tak będzie. 🙁
Zmuszanie starszuszków do rozstania z czworonogim przyjacielem jest czymś wyjątkowo bezdusznym i okrutnym 🙁
On tez tam zmuszaja do niepalenia, co jest chyba jeszcze gorsze!
Dzien dobry!
A nawet bardzo! Bo moze Pani Dochodzaca ozdrowiala!
Ale to się dzieje bardzo często. 🙁 I jest uważane za tak oczywistą oczywistość, że samo pytanie, czy mama będzie mogła zabrać ze sobą kota, brane jest za objaw niedorozwoju umysłowego, jak to się zdarzyło jednemu z moich znajomych.
To jest też takie pole, na którym przydałoby się zdrowe przeoranie świadomości. 🙄
Dzień dobry! W „moim” Heimie ludzie przychodzili z kotami, psami i papugami. Potem mieliśmy koty, że się tak wyrażę, ogólnodostępne, tych już niestety nie ma, bo wszystkie meble były do wymiany, kosztowało to sporo pieniędzy. Koty poszły do prywatnych domów personelu. Obecnie sprawa została rozwiązana w ten sposób, że są ptaki, w klatkach i dużej wolierze na powietrzu, są kury, dzikie kaczki, w stawie mieszkają dwa żółwie. Personal, który ma psy, przychodzi z nimi do pracy. Rodziny odwiedzające pensjonariuszy również przyprowadzają psy. O dobrym wpływie zwierząt na ludzi mieliśmy w pracy doszkalanie, sama zrobiłam dla personelu wykład z rysem historycznym, bo o tym nie od dzisiaj wiadomo.
A teraz z innej beczki. Za przyzwoleniem autora wrzucam linka z tekstem, który może zainteresuje mieszkających poza Polską. Tekst bardzo ciekawy.
Heleno, może znasz autora?
http://fzp.net.pl/sites/default/files/pliki/Polska%20jest%20dla%20wszystkich%20-%20dla%20mnie%20tez_0.pdf
Widzę, że tekst p. Lilientala jest dłuższy i teraz całego przeczytać nie zdążę, bo nie chcę przelecieć po łebkach. Ale już po krótkim fragmencie zrobiło mi się okropnie wstyd i głupio, że ten człowiek musi się tłumaczyć i zapewniać, że „jednak” jest Polakiem. 🙁
Tak nie powinno być i koniec. 👿
Wczoraj obejrzałam kawałek reportażu o więzieniu ( bodajże w Tajlandii, tak na wyczucie, bo początku nie widziałam), w którym osadzonych jest ponad 1000 więźniów i na spacerniaku dochodziło nieustannie do burd i zabójstw.
Zatem wprowadzono im obowiązkowe zajęcia z tańca nowoczesnego w ramach czasu spędzanego na tymże spacerniaku.
Wyszedł im całkiem zacny balet nowoczesny,a przy tym poziom agresji w więzieniu spadł do zera. W ramach codziennych ćwiczeń odbywają się występy dla publicznosci, które stały się jednym z gwoździ programu turystów odwiedzajacych Tajlandię.
Naprawdę dobrze to robią, jestem pod wrażeniem. Szkoda tylko, że żeby ich zobaczyć trzeba się do Tajlandii udać, bo szanse na światowe tournee zespołu są raczej mizerne 😉 .
Jednak najwiekszym gwozdziem programu turystow w Tajlandii jest dalej prostytucja i „ladyboys”. Moze turystom by tez zaoferowac terapie taneczna? 😉
Znajoma umieściła te obrazki z Jerozolimy:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=mFTOzaJVnII#!
niestety Siodemeczko, u frakcji, nie mozna ogladnac tych obryzkow
(…)nie ogłaszałbym całemu światu o tym, w moim odczuciu, nieszczęściu.
tu znalezione:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/brudzinski-w-radiu-zet-wspolczuje-tym-rodzicom-syn,1,5432793,wiadomosc.html
milcze……
mamy +5° 🙂 🙂 i przebisniegi przed domen na trawniku 😀
wiosna moze?
🙂 pstryk 🙂
A skąd tuba wie, że ja też frakcja? I mimo że aktualnie na ojczyźnianym memłonie, to też nie mogę obejrzeć ;-( .
Panno Koto, dziękuję. Przeczytałam i cóż mogę powiedzieć – ręce opadają 🙁 .
Pozostaje mieć nadzieję, że autor ma rację i młodzież się odkaża powoli.
Dla wątpiących rano martwa natura z myszą 🙂
Osetrina.
Dziob jest bardzo chrzastkowy, do galarety. Nie wyrzucac!
http://edablog.ru/2011/02/05/vkusnye-recepty-osetriny.html
Podrzucam, bo nie mam zaufania do polskich przepisow z jesiotra.. Lubia w Polsce przesuszyc. A to delikatna rybka i latwo ja spieprzyc dokumentnie.
Heleno, dziękuję 🙂
Właśnie skończyłem sprawianie. Dziób oczywiście do galarety.
Skore sciagles? Tez do galarety!
Los postanowił dziś złagodzić mój żal z powodu wielkiej odległości od jesiotra. Dostałem od Panny Koty, z którą zleciałem się na kilka godzin, sporą paczkę wędlin z polskiego sklepu w Krefeld. 😀
Pasztetówka też oczywiście w skład paczki wchodziła, więc możecie sobie wyobrazić, że spędzam niezwykle przyjemny wieczór. Ba, nastrój mam tak łaskawy, że nawet mogę zaszczekać „wędlina dla wszystkich!”. 😆
Panno Koto, dziekuje bardzo za podrzucony tekst p. Lilientala. Mimo ze wlasciwie nie mialam dzisiaj zupelnie czasu, przeczytalam wszystkie 61 stron, chociaz, tak jak Bobik, mialam poczatkowo zamiar przeczytac tylko poczatek, a reszte zostawic na wieczor. Myslalam sobie przy lekturze, ze niektorzy ludzie buduja mosty, podczas kiedy inni, z entuzjazmem godnym lepszej sprawy, uparcie je burza. A niektorzy po prostu sami mostami sa, tak jak wlasnie Autor…
Do linki Rysia z 16.07: posiadanie syna geja byłoby dla mnie zdecydowanie przyjemniejsze od posiadania syna o mentalności Brudzińskiego, zwłaszcza że w tym drugim przypadku rzeczywiście mógłbym sobie zarzucać błędy wychowawcze. 🙄
???????????????????????
a gdzie zmiana do nocy? 🙂
Lilientala rzucilem przez drukarke, bedzie na jutro do S-Bahnu 🙂
sen czeka, wiec………… 🙂 🙂
Chodzi Ci o nocną zmianę, Rysiu? Czuwa, czuwa, tylko leniwie, bo pasztetówką obżarta. 😉
Spojrzałam na to, co napisała Helena o 20:13 i przez chwilę zastanawiałam się, czy w języku angielskim istnieje słowo sciagles i co też może oznaczać 😛
Ja sciagla,
ty sciaglas.
on sciógl
my scięgli
wy scięglista
oni scięgli.
Co tu trudnego?
No proszę, nawet pojawiły się jakieś diakrytyki 😆
Czyli jednak można 😉
Bobiku, cieszę się, że Ci smakowało 🙂 i dzięki za te parę fajnych wspólnie spędzonych godzin 🙂
Do domu wracałam inną drogą, tak że udało mi się uniknąć tych rozkopów w Anrath.
Mnie tekst p. Lilientala też bardzo zainteresował, chociaż muszę przyznać, że z tą problematyką polsko-żydowską tutaj w Niemczech się nie spotkałam, w Polsce za to często.
Ale to, co jest wspólne dla Polonii tu i tam to kłótnie, pomówienia, intrygi, zazdrość. Nie mówię teraz o prywatnych układach tylko o działalności różnych polonijnych stowarzyszeń i o niesnskach w obrębie tych grup.
Diakrytyki pojawily się dzięki metodzie Copiuj i Vklej jedna literkę.
Na więcej bym nie liczyla. 🙄
Sorry, dr Janina Ramirez o wojnie stuletniej.
Nasze popołudnie z Panną Kotą najdobitniej świadczy o tym, że wzorowe, a na dodatek pełne przyjemności stosunki między Polakami na emigracji są możliwe. 😆
Zaznaczam, że ta opinia nie jest wynikiem przekupienia mnie pasztetówką. 😎
Pani Kierowniczko, ja też dokładnie nad tym się zastanawiałem – cóż to za dziwnych, nieznanych mi angielskich słów Helena użyła. 😈
Inna rzecz, że w wersji przed korektą wyglądały one jeszcze angielszczej – skore scogles. 🙂
Jaka znowu korekta? 😯
Kotrechtma.
Jestem w połowie tekstu pana Lilientala. A miałem na dziś zupełnie inne plany. Kto to mnie tak wrobił? Ach, Panna Kota. A ładnie to tak? Przychodzi sobie znienacka i zżera czas? No dobra, dobra, będę dobrze wychowany. Bardzo dziękuję. Za jutrzejsze niedospanie.
Dzień dobry 🙂
Wszystko sprawione. Osobiste palce całe.
Mogę podawać kawę i herbatę 🙂
Liliental też ściągnięty na popołudnie piątkowe.
Dziękuję, Panno Kota 🙂
Dzień dobry 🙂
Wszystko sprawione. Osobiste palce całe.
Mogę podawać kawę i herbatę 🙂
Liliental też ściągnięty na popołudnie piątkowe.
Dziękuję, Panno Kota 🙂
szeleszcze przy herbacie 🙂
brykam
piatkowe brykanie
piatkowy przeglad pozycji 😀
brykam fikam
Dzień dobry 🙂 .
A ja się boję jesiotra. Straszny jest, jak diabeł 😉 .
Kiedyś dostałam na wigilię od przyjaciela całego jesiotra w galarecie. Przykryłam pólmisek folią aluminiową, a i tak czułam się niesfojo podchodząc do lodówki. I nie przemogłam się, aby go postawić na stół. I moja mama, jedyna osoba zresztą, która go jadła, przynosiła sobiedo stołu dzwonka na talerzyku 😉 .
nieswojo – oczywiście 😉
Nie chcę wchodzić w kompetencje rysia
ale znalazłem, to sie dzielę.
http://www.biblionetka.pl/
znów nie zadziałało 🙁
Dzień dobry 🙂
Gdzie to słońce, które już dziś miało być? Kto je podgwiździł? 👿
Cieplej jest zdecydowanie, ale ja jeszcze chcę, żeby świeciło, świeciło! 🙂
Jak się zdenerwuję, to zastosuję metodę pana Słodowego i sam zacznę świecić, na przykład przykładem, a wtedy złodziej pożałuje! 😈
Zeen, nie poddawaj się! 😎
Wrzuć kolejny test, a pod spodem wykopiowany swój skrypt w postaci bebechowej, tylko ze słowem link zamiast linki. Będziemy wspólnie główkować, co tu nie gra. 🙂
Jesiotr w całości rzeczywiście dość demoniczny jest. Ale w końcu można zjeść tylko 3/4 albo 4/5, nie musi się od razu wrąbać całego, razem z dziobem. 😈
Rzadko mi się zdarza przeczytać wywiad z politykiem i ani trochę się nie wnerwić, więc podrzucam to dziwo do kawy. 🙂
Tylko nie radzę czytać wszystkich komentarzy, bo im dalej w las, tym więcej wlazł i okazuje się, że poseł Munyama tak całkiem racji jednak nie ma. 🙄
kiepska ta szkoła …
o w mordę … 😆
Szkoła szkołą, grunt że nauczyciel okazał się w porzo. 😆
Zeen, chyba wypada, żebyś coś postawił z okazji nabycia nowej umiejętności. Kolejkę kupletów dla wszystkich, albo co… 😎
ciało pedagogiczne
Zeen na urodę ciała zawsze był wrażliwy… 😈
Jeden taki, co tu bywa i coś czasem skleci
dostał raz zadanie: proszę sklecić mi kuplecik
wziął się ostro do roboty i po chwili krótkiej
skrobnął: to ja już bym wolał raczej stawiać wódkę…
a że pora niestosowna dosyć raczej była
no to suchość w gardle wielką wiara zaliczyła…
http://www.wprost.pl/blogi/andrzej_rozenek/?B=2341 🙂 🙂
Wygląda na to, że to ja podgwiździłam słoneczko, bo właśnie w stolycy nieśmiało wygląda zza chmurek… Ale za to jest ostry wiatr 😛
Ciało pedagogiczne popieram 😀
Ja rozumiem, są reguły, które się pamięta:
przed trzynastą być nie może mowy o procentach.
Ani kropli (nawet jeśli jest innoziemcowa)!
Jak kolejka, to do kasy lub wąskotorowa,
jak zagrycha, to pod mleko albo mineralkę –
tak od rana zeen pijaństwu wypowiada walkę.
Suchy zakon, sucha karma, tudzież suche pyski…
To już wiemy, kto do ścieków wychlapał tę whisky. 😎
Wojna ławkowa w Sejmie 😆
Z góry zapowiadam, że mimo ogólnie dość obywatelskiej postawy, swojej kanapy żadnemu klubowi nie oddam. 😎
Jezusmaria, matkobosko i święci janieli!!!!
Toż to zapas gdzieś na tydzień byśmy tutaj mieli!!!!
Pani Kierowniczka naprawdę chce podjąć to ryzyko, że ja zacznę świecić przykładem? 😆
No dobra, możemy przyjąć, że Kierownictwo tego słoneczka nie podgwiździło, tylko uczciwie znalazło i teraz jak najszybciej odda prawowitemu właścicielowi, czyli mnie. 😈
Nie na tydzień byłby zapas, a gdzieś aż do maja,
bo ostatnio abstynenci Stara Mordechaja. 😆
mayday mayday
potrzebuję angielskiej wersji idiomu „na wyciągnięcie ręki”. ale bardziej w znaczeniu przenośnym, że od razu dostępny, niż geograficzno-fizycznym, że blisko. zna ktoś?
Stara whisky, Mordechaja także trochę stara.
Biedna Stara: abstynenci, do tego nie jara 🙁
Readily (or easily) available?
Pol puszki heinekena zastepuje ostatnio pol butelki whiskacza.
I know. It’s pathetic. 🙁
http://megaslownik.pl/slownik/angielsko_polski/102233,for+the+asking
Fomo,
mozna powiedziec :
close at hand
ready at hand
at one’s fingertips.
A tu dla naprzykladu jak trudna, zmudna i wymagajaca specjalnie wytrenowanej policji jest praca w sciganiu pedofili, bo sledztwo nie powinno sie zaczynac od skargi dziecka (czy doroslego ktory juz dorosl), a od wyszukiwania przestepcow:
http://fullcomment.nationalpost.com/2013/02/27/christie-blatchford-a-grim-look-at-the-former-saint-john-councillor-facing-child-pornography-charges/
Bry!
close/near at hand: I always keep my calculator close at hand.
?
Jest po angielsku bardzo podobny do polskiego idiom at hand, którego można użyć zarówno w znaczeniu fizycznym (he lived close at hand), jak i przenośnym, np. the spring is at hand.
No proszę, Łajza dziś językami gada. Szybko po egzorcystę! 😆
bardzo dziękuję za wszelkie propozycje. zostaną przekazane komisji, a wynki konkursu być może ujrzą kiedyś światło dzienne 🙂
Amen
😆
Słoneczko jest u mnie. Daje po oczach. Ale ja pochmurna. Kasy chcą ode mnie takie różne 👿
Nie lubię 😎 Czy ktoś cierpi na nadmiar i chętnie za mnie zapłaci? 🙄
Evil to electronic viewfinder with interchangeable lens? No faktycznie drogie…
W imię Starej Mordechaja błagamy dziś zeena,
by do ścieków nie wylewał chociaż Heinekena!
Jak już taki przed trzynastą abstynencji żołnierz,
to niech własny zapas wódki wyleje za kołnierz. 😎
Syndrom nadmiaru kasy? Ja, niestety, cierpię na genetyczną niezapadalność na to schorzenie. 🙁
Bez przesady z abstynencją, jak u tej dziewicy
co odrzekła, gdy spytali ją o kwestię świcy
Me dziewictwo to jest wynik taktu i ogłady
lubię zatem być dziewicą, ale bez przesady…
Już po trzynastej? To może być madrygał z morałem. 😉
Mordechaj wyszedł na przechadzkę
po lasku okolicznym.
Wąs miał sterczący, ruchy grackie,
a dzionek był prześliczny.
Gdy idąc, wzrokiem dość niedbałym
taksował leśne runo,
łapy mu nagle się zachwiały,
z wrażenia prawie runął.
W objęciach runa Łyskacz leżał,
w mchach cały i porostach
i najwyraźniej prosił zwierza:
ach, ty mnie tu nie zostaw!
Współczucie Kotka ogarnęło,
w Łyskacza miauknął stronę:
gdy trafia mi się zbożne dzieło,
być musi wypełnione.
Dać ci tu leżeć to makabra,
ta opcja mnie nie nęci,
lecz jak mam cię do domu zabrać,
gdy Stara abstynenci?
Ja znajdę jednak sposób jakiś,
nie wpadaj w rozpacz, chłopie,
na przykład cię zabiorę w krzaki
i tamże cię wyżłopię.
Tu już zakrętkę odkręcała
kosmata kocia łapa,
Łyskacza prosto w Mordkę wlała,
a potem Kot zachrapał.
I śnił, że nie ma się co łudzić,
że raptem po godzinie
z potwornym kacem się obudzi,
z łbem o rozmiarach dyni…
Więc kiedy w abstynencję wpadniesz,
bacz, co cię może spotkać:
sam nie wypijesz, ale snadnie
w kłopoty wpędzisz Kotka. 🙁
O, tu zeen trafil w sedno, zwlaszcza, ze w prasie angielskiej ostatnio pelno doniesien o zanizaniu ilosci wypitego alkoholu we wlasnych relacjach ludzi (w zwiazku z czym okazalo sie, ze 40% sprzedawanego alkoholu znika tam w niewyjasnionych okolicznosciach). 😉
Bobiku, nie chce sie jakos specjalnie przyczepiac do szczegolow, ale akurat idiomy angielskie to akurat jedna z moich dzialek, 😉 wiec dodam, ze powiedzenie „the spring is close at hand”, pomimo uzycia istniejacego angielskiego idiomu, brzmi nieidiomatycznie (podczas gdy zdanie Tadeusza o kalkulatorze jest jak najbardziej w porzadku), a to dlatego, ze idiom „at hand” ma nieco zawezone pole zastosowan, i zwykle odnosi sie jednak do narzedzi, zapasow, itp., do tego nie w relacji do wszystkich (jak np. wiosna), ale w relacji do konkretnej osoby (ta reka jednak ukonkretnia). 😉 Moze to sie dodatkowo przyda fomie w jego tlumaczeniach.
A idiomatycznie byloby na przyklad „spring is in the air”, „spring is round the corner”, albo zwykle „spring is near”. 🙂
A poza tym, u mnie nareszcie slonce, wiec moze i tez wszystkie wprawki jezykowe okaza sie jednak prorocze. 🙂
Bobiku Ukochany, madrygal – jak to u Ciebie – bardzo zyciowy i rodzdzierajacy dusze.
W rzeczy samej bede chyba zmuszony powykanczac wszystkie alkohole, ktore po dumu sie paletaja nietkniete, bo grzech byloby wyrzucic dary Boze.
Stara musi byc bardzo chora – przed chwila wypila nawet tizanke, CO JEJ SIE NIE ZDARZA w zdrowy stanie!!!! A nawet w chorym rzadko!
Jestem gleboko zaniepokojony, bo w stanie takiej abstynencji jej jeszcze jako zyje nie widzialem i z trudem potrafie uwerzyc, ze kiedys nawet wypijala politure do mebli, co sama ja sobie zrobila z przepisu na blogu kulinarnym i byla ona wstretnosci tak niewypowidzianej, ze starzylo jej na trzy lata, ale wszystko w koncu wykonczyla, wzdrgajac sie z obrzydzenia. .
A dzis z grymasem niecheci wleje w siebie pol puszki heinekena (zeby nie wypasc calkowicie z wprawy) i nic juz wiecej nie chce. Podejrzewam jakas grozna chorobe, bo tak z niczego to sie nie bierze….
Nie uwierzycie czym sie Stara wlasnie zajmuje! Bardzo starannie studiuje habity zakonne u F. de Zurbarána. Tak jej sie ten „Baroque!” W. Januszczaa rzucil na glowe. Brazowe u franciszkabnow, czarno-biale u benedyjtynow i czarne u dominikanow. Potem przejdzie do cystersow i innych tam jeszcze. I sliczne stroje swietych (ojciec Zurbarána byl kupcem blawatnym, wiec stroje swietych pan byly rodzajem katalogu co ma na skladzie Zurbarán Senior!)
A co do „deklarowanego” a „staystycznego” spozycia alkoholu, o ktorym wspomina Monika, to prawda. Naukowcy tutejsi bardzo sie zdziwili, ze ludzie klamia lekarzom ile alkoholu naprawde spozywaja, bo jak sie okazalo spozywaja znacznie wiecej niz sie przyznaja.
A co maja robic? Jak pacjentce zaglada w oczy bardzo mily pan doktor Birmanczyk i pyta czy nie pije czasem za duzo, bo ta watroba nie wyglada najlepiej na skanie, to co ma pacjentka powiedziec? Ze chleje jak dorozkarz?
Lekarzom zawsze sie klamie. I dentystom w kwestii tej nitki, co rzekomo reszta swiata uzywa jej dwa razy dziennie.
O! To widze pierwszy raz!
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Francisco_de_Zurbarán_006.jpg
Conan-Doyle The Exploits of Brigadier Gerard
„’You will see,’ said he, turning to the Duke of Tarentum, 'that Brigadier Gerard has the special medal of honour, for I believe that if he has the thickest head he has also the stoutest heart in my army.’ The spring is at hand, my friends.”
😉
Moniko, ja oczywiście tego przykładu z wiosną i w ogóle informacji o przenośnym używaniu „at hand” nie wymyśliłem sam, bo jestem na to za leniwy, tylko wziąłem z oksfordzkiego słownika. Tak że wszelkie reklamacje foma niech zgłasza do jego autorów. 😆
Mordko, uświadomiłeś mi głębię mych przewin. Sam niedawno skłamałem w sprawie nitki. 😳
Idę w milczeniu cierpieć z powodu miałkości mojego charakteru. 😥
A ja mam ten obrazek w domu! 🙂
http://dorothea-roschmann.operratic.pl/index.php/2011/07/08/cd-j-s-bach-matthaus-passion/
Nigdy się nie zastanawiałem kto go namalował. Jest to jest. 😳
Bo dentystom sie wydaje, ze nie mamy nic innego do roboty tylko nieustannie robic cos przy zebach…. 👿
To stąd te ciuchy u Zurbarana takie dokładne i mięsiste, aż chce się je do ręki wziąć 🙂
Phi tam z abstynencją. U mnie od lat stoją butelki z różnymi (dostanymi np. pamiątkowo) mocniejszymi alkoholami. No i stoją. Nawet wóda, która mi została z parapetówy już paręnaście lat temu. Właśnie sobie przypomniałam, że w desperacji wrzuciłam kiedyś do niej trochę ziarnek jałowca, żeby może się coś na kształt ginu zrobiło. I zapomniałam oczywiście 😛
A przecież wineczka zdarza mi się wypić. Ale najczęściej poza domem 😉
Gustowna toreble tez mozna bylo zamowic u Zurbarana Seniora, tu z tego katalogu:
http://www.aug.edu/augusta/iconography/webmuseum/margaretZurbaran.html
Trzymać alkohole to sobie można, jak się samemu mieszka. 🙄
Ja trzymałem pigwówkę od Pani Kierowniczki (Jotkową też, ale w końcu kiedyś wyszła), wydzielając Panu Administratorowi i sobie tylko po maleńkim kuszytyczku, więc byłem pewien, że jeszcze dobre pół butelki mam. Ale jak ostatnio chciałem znowu zakusztyczkować, to się okazało, że zalety pigwówki odkrył również Młody…
Dalej nie będę opowiadał, bo mi ogon z wielkiej żałości może odpaść. 😥
A tu jest ta sama modelka, ale po mastektomii, za to sukieneczki – palce lizac:
http://www.wikipaintings.org/en/francisco-de-zurbaran/st-agatha-1633#supersized-artistPaintings-198654
Dzień dobry. 🙂
Przede mną Poznań, Warszawa, Białystok (najdłużej). Z internetem. I pigwówką!
Wrócę!!!!! 🙂
slonce na cale niebo 🙂 i bez wiatru 😀 tak lubie 😆
a dzisiaj kupilwm sobie fajna ksiazke…… Hanna Rosin „Das Ende Der Männer – und der Aufstig der Frauen” (The End of Men: And
the Rise of Women) i jak przeczytam to pomasle czy zgadzam sie na koniec czy nie 🙄 😀
(podobno azjatyckie kobiety zdominuja Swiat)
wielkie dziekuje Panna Kota, bardzo ciekawa „broszura”, zaczynam rozsylac dalej 😀
pstryk…
A tak, Bobiku, ze slownika mozna, ale zwykle, przy sredniej wielkosci slownikach, sa tam jednak przyklady niedotyczace niuansow znaczeniowych, zastosowan w kontekstach, itp. (takich jak np. przy tlumaczeniach)…;-) To juz raczej dziedzina dotyczaca stylu a nie gramatyki (podreczniki stylu tez istnieja, w tym oczywiscie oksfordzkie, rozne dla roznych dziedzin, 😉 ale tez chodzi o doswiadczenie z zywym jezykiem – co zreszta sam czesto podkreslasz, gdy chodzi o polski; uzytkownicy angielszczyzny tez maja takie rozne swoje upodobania stylistyczne). 🙂 Be it as it may, nie chodzilo o krytyke Ciebie, a pomoc w tlumaczeniu. 🙂
Dostałam maila od Leonarda Di Caprio. 😯 Mam taki zasuwisty tydzień, że dopiero Wasza wczorajsza rozmowa mi uświadomiła, że nie kupiłam jeszcze Polityki. Zdaje się, że w weekend będę występowała w roli zmiętej szmatki. 🙁
Torebka jest bardzo, bardzo. Obrazków Zurbarana mam przynajmniej sześć, okazuje się, może więcej, te dziewice wszystkie do siebie podobne. 🙂
Bp to byla jedna dziewica z roznymi atrybutami. Ale materialy do strojow byly rozne.
Dlaczego moja Stara do tej pory nie dostala zadnego maila od LdC?

Wikipedia-srykipedia.
http://www.wikipaintings.org/en/francisco-de-zurbaran/st-agatha-1633#supersized-artistPaintings-198693
To namalował Żorż de la Tour, zur-baranie. 👿
Tam jest sporo bykow.
Do mnie Leo di C. też napisał. Nawet mogę ujawnić, w jakiej sprawie, bo a nuż ktoś zechce się dopisać:
http://www.avaaz.org/pl/save_the_elephants/?bPSLvdb&v=22518
Jeżeli myślimy że jemy to tylko myślimy 😯
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13485826,Pierogi_z_wolowina_bez_koniny__W_ogole_nie_stwierdzono.html#BoxBizTxt
To dlatego jem, jem i ciągle jestem głodna! 😉
Ale czy to jedzenie-niejedzenie nie dotyczy tylko dań mięsnych-bezmięsnych? 😉
Skoro w pierogach z mięsem nie ma mięsa, to być może w bigosie nie ma kapusty, w jajecznicy jajek, a w barszczu buraków? Strasznie jestem głodna, a to by tłumaczyło, dlaczego. 😎 I nie byłoby niczego zdrożnego w zjedzeniu jeszcze kogla-mogla, zapewne też bezjajecznego. 😉
My tu gadu – gadu, a Klakier został Naczelnym Dyżurnym Kuchni PB. Ale dziś u PB dzień bezmięsny, niewiele to pomoże naszym pierogom 👿
Tak, widziałam, że Klakier się wspina, ale że jest już asekurowany przez Bobika i WW, to się nie wtrącałam. 😉
O rany, a bez czego w tem układzie kulinarnem jest zupa nic? 😯
Albo zupa nawinie 😎
Na dobranoc coś jednak z treścią
http://www.youtube.com/watch?v=0U_bB3jVwgM
Zupa na winie, to wiem – ona jest bez ryzyka kaca. 😛
Ago, zupa na winie a zupa nawinie to dwie różne zupy 🙄
Ago, jak zupa nic jest bez nic, to ja bym jej unikała, bo wysokokaloryczna musi być 😉 .
Ale można te kalorie stracić 😉
http://www.youtube.com/watch?v=0U_bB3jVwgM
Kalorie na zdrowy rozum powinny być w kaloryferach, ale sprawdziłem we wszystkich u siebie – i nic. 😯
Lechu zwariowal. 🙁 🙁 🙁
http://wyborcza.pl/1,75478,13491224,Walesa__Homoseksualisci_w_Sejmie_powinni_siedziec.html
Dlaczego zwariował? Lechu jest, jaki zawsze był, moim skromnym zdaniem. 🙄
Znów wywalił z pracy doradcę. 🙄
Jestem sklonna tez myslec, ze wywalil doradce.
Straszny zawod z Panem Prezydentem, straszny.
No sorry, ale Pan Prezydent jednak zawsze przede wszystkim słuchał swojej klapy, a dopiero potem doradców. I w sprawach obyczajowych zawsze był dość drobnomieszczański, z drobnymi ukłonami w stronę ludowej rubaszności. Toteż mnie jego wystąpienie zniesmaczyło, ale w ogóle nie zdziwiło. Niestety.
🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁
Oddzielne lawki, odgradzanie murem mniejszosci, a co potem? 🙁 Rzeczywiscie doradca potrzebny od zaraz, a pewnie i od przedwczoraj.
🙂
herbata…… z nic 😀
szeleszcze zazarcie wczorajsze
brykam
brykam fikam
fiku
bryku
brykanko
fikanko
fik fik
bryk
😆 na dzisiaj
Dzień dobry 🙂
Wałęsa rozpaczliwie, bezmyślnie żałosny 🙁
Pamiertacie Sugate Mitre, ktorego podsunela nam pare miesiecy temu Monika? Tego co umieszczal komputery w dziurze w scianie w indyjskich slumsach i patrzyl co z tego wyjdzie?
http://wyborcza.pl/1,75248,13491054,Milion_dolarow_na_szkole_bez_granic__w_ktorej_dzieci.html
Dzień dobry 🙂
Przy kawie i croissancie dalej się dziwuję, że Wy się dziwujecie. 😉 Wałęsa jaki był każdy mógł widzieć, jak tylko chciał. Nie odbiera mu to zasług innego rodzaju, ale te zasługi nawet w najlepszym okresie Pana Prezydenta nie potrafiły całkiem zasłonić jego formatu umysłowego.
U andsola kiedyś coś było o przywódcach na czas wojny i czas pokoju, którzy odmiennymi właściwościami muszą się charakteryzować. Wałęsa był typowym przywódcą czasu wojny i po niej powinien już tylko pełnić rolę pomnika, żeby nie robić krzywdy własnej legendzie.
Lechu i tak miał szczęście, że demokracja dość szybko zmusiła go do usunięcia się na boczny tor. Dzięki temu sporą część jego legendy udało się ocalić. Bo przypomnę, że bohaterami walki o wolność byli również tacy faceci, jak doktor Mugabe. 🙄
A bo ja mam ciągle nadzieję, że Wałęsa odejdzie na milczącą emeryturę.
Wysłałam, Bobiku.
A jednak jest okropnie przykro, ze Lechu po ponad 20 latach demokracji niewiele sie nauczyl. Nie nauczyl sie nawet kiedy trzeba trzymac jezyk za zebami aby sobie krzywdy nie wyrzadzic.
I doprawdy nie oczkuje od niego jakiegos nadzwyczajnego formatu umyslowego, ale formatu serca – owszem. Znam mase takiego „ludu”.
On już się nie nauczy, Heleno. Obawiam się, że będzie coraz gorzej 🙁