Naukawcy
Naukawców namnożyło nam się co niemiara,
kto żyw, modnym tym zajęciem się ostatnio para,
bo nie trzeba tu poziomu trzymać ni cholery,
starczy drobiazg przed nazwiskiem, ot – cztery litery.
Naukawiec, czy mężczyzną jest, czy też kobietą,
ma starannie przestrzegany naukawy etos,
w nim zasadę zaś, nad Odrą znaną i nad Wisłą:
nie ma takiej bredni, której by nie można wcisnąć,
nie ma bzdury, co nie przejdzie tędy czy owędy,
każdy może sobie prawić dowolne biniendy,
byle – chamstwem popisując się lub groźnym bzdetem –
naukawym swym podeprzeć je autorytetem.
W naukawców gronie łatwo trafić na kanalię,
co przypisze komu zechce jakąś anomalię,
oraz jako oczywistość oczywistą sprzeda,
że człowiekiem jest zarodek, ale nie jest pedał.
W jak najlepszym jest tam tonie hołubić idiotkę,
która eksperymentuje z naukawym smrodkiem
i umysły na teorii swoich cud otwiera,
porykując: Ziemia płaska jest jak twarz boksera.
Innych cudów też nie braknie w naukawych kręgach,
bo bez cudów czegoś dowieść to przecież mordęga,
objawienia zaś rozciągać można niczym gumę,
nie pisnąwszy nic, gdzie wiara jest, a gdzie argument.
W Ostrołęce, czy w Toruniu, czy w Górze Jeleniej,
wszędzie rak naukawości może się rozplenić.
Boli tylko, że ofiarą jego jest nauka,
przyzywana bez litości i prawem kaduka.

Ale nie jestes, Bobiku, dziennikarzem z wieloletnim stazem wystepujacym na zywo w programie.
Ja Bartka bardzo cenie, za jego wlasnie doskonala umiejetnosc wpowiadanie sie na zywo, co mialam mu nieraz okazje powiedziec z najwieksza przyjemnoscia. Uprzedzasz go przed wejsciem w eter: masz 45 sekund na odpowiedz i on to robi dokladnie w 45 sekund. Nie 42 sek, nie 48 sekund, lecz 45 piec, na rownym oddechu, pelnymi zdaniami i z kadencja znizkowa w czredziestej czwartej minucie. I w dodatku sensownie. On jest przyjemnoscia do wspolpracy. Jest naprawe fachowcem radiowo-telewizyjnym.
I fachowiec powinien byc przygptowany, ze cos sie stanie na zywo.
Nie potepiam go w zadem sposob, tylko sie dziwie, ze go zatkalo. Bo taka riposta powinna byc z tylu czaszki zawsze gotowa. Zwlaszcza u kogos z doswiadczeniem Weglarczyka. My naprawde zastanawiamy sie co powiedzec kiedy sie stanie cos nieprzywidzianego. My o tym nieraz rozmawiamy wyprobowujac na sobie rozne reakcje. I mamy rozne gotowe formulki, aby sie nie zacukac. A on sie zacukal.
Andsolu, szkoła lubelska do pucowania klawiatury poleca pędzelki do makijażu. Efekt gwarantowany 🙂 np. ten
http://1.bp.blogspot.com/_6qP9P45hCB0/S_pd7eqXLII/AAAAAAAAALQ/nL3-GDl-prA/s1600/p%C4%99dzle5.jpg
Klakierze – a toż ja niczego nie narzucam. Przedstawiam mój punkt widzenia. Podobnie jak Ty swój. I – zauważ – nie tyle chodzi mi o poziom domu dziecka, co o syndrom odrzucenia, bardzo obciążajacy każdą psychikę. Nawet tę, której właściciel pozornie potrafi się z tym uporać. A jesli wolisz jakąś inną ciocię albo dom dziecka – Twoja sprawa. Niemniej dzieci chciałabym przed tym syndromem uchronić. Niestety, nie jestem wróżką i mogę najwyżej pogadać.
Irek, jedziesz na szanty??? Kongregacja wzywa!
Heleno, to nie pierwsza wpadka Węglarczyka. Kiedyś na wizji palnął „żarcik” że Ukrainki są robotami do sprzątania.
Parę dni później Wojewódzki z Figurskim rzucali jeszcze mniej smacznymi żarcikami o kobietach tej narodowości, więc sprawa przeszła prawie bez echa.
I rzeczywiście, moim zdaniem mógł bardziej zdecydowanie zareagować. Szczególnie, że zazwyczaj jego partnerką jest tragiczna Rusin, za którą też czasem musi świecić oczami – spodziewałam się po nim większego doświadczenia w tamowaniu wypowiedzi osób z którymi rozmawia w programie.
Nisiu, niestety ciało zostaje w L. 🙁
Ale dusza z Wami 🙂
Bobiku, jakbyś się przypadkiem zorientował, że w Twoich okolicach jest jakieś przyjemne mieszkanko do kupienia po rozsądnej cenie, to daj proszę znać. W teście od Zmory wyszło mi, że jestem Niemką. 😯 Okazuje się, że namiętne słuchanie Jana Sebastiana i Schumanna ma daleko idące konsekwencje…
Oglądając wczoraj chrust na klawiaturze pomyślałam sobie, że zrobię jutro w biurze tłusty wtorek. Tylko muszę w tym celu wstać wcześniej, niż zwykle, żeby zdążyć przed pracą do cukierni. Z tym może być różnie, bo wczesne wstawanie i ja … no, nie jesteśmy zaprzyjaźnieni. 😳 Oczywiście, w firmie będą pączki na tłusty czwartek – ale zwykle są niejadalne. 😈
Wlasnie, Alienor, nie mam pojecia jakim on jest dziennikarzem „rozrywkowym”. Moje doswiadczenie z Bartkiem dotyczylo wylacznie komentarzy politycznych, zwlaszcza dotyczacych USA, gdze byl przez dobrych pare lat akredytowanym korespondentem GW . I byl swietny w radiu.
Na paczki zapraszam do Londynu. Polish Village Bakery robi doskonale. Chyba pojde spradze co dzis daja.
Ago, a mnie, że Bułgarką 🙂 🙂
A ja jestem Dunką 😆
Kurczę, Zmoro, jak to zrobiłaś? 😆
Heleno, weszłam na stronę PVB – czy to możliwe, że nie mają faworków? 😯 Ja, jako Niemka, najbardziej lubię ciastka francuskie z serem. 🙄 Najbardziej po musie czekoladowym z wiśniami, that is. 😛
Jestem Czechem. Hawel na Wawel 🙂
Havel 😳
To jest Pan Paweł z FŻP:
http://www.facebook.com/starzec.fzp
Nie śledzę tego forum, ale te teksty, które czytałam nie denerwowały mnie.
Możesz Heleno napisać do Niego na Fejsie.
Jestem Norweżką ;shock;
😯
Nisiu, Jedwab, który się nie gniecie?! 🙁
Jadąc autem często słucham Trójki, na której się wychowałem i choć nie przepadam za człowiekiem, nie przełączyłem dziś na nic innego w trakcie audycji rozmów ze słuchaczami „na żywo” pana Kuby Strzyczkowskiego. Audycja ma tytuł „Przed południem” i polega na tym, że prowadzący rzuca pytanie i wysłuchuje dzwoniących z ich odpowiedziami. Dziś było pytanie: czy poseł Anna Grodzka powinna zostać Marszałkiem Sejmu.
Trafiłem na taki telefon Zaskoczenie to mało powiedziane, co poczułem.
Czekałem na reakcję prowadzącego – znanego i cenionego dziennikarza.
Nie doczekałem się.
No coś się pokiełbasiło, jeszcze raz telefon słuchacza:
Ja tam bym wszystkich wywalił, bo to same kurwy i złodzieje
A mi wyszło, żem Francuz. 😎
Nie powiem, żebym się załamał albo zdziwił.
Czy Klakierowi bedzie przyjemnie, kiedy inni zrezygnują z dobrych, nudnych manier i powiedzą mu (wreszcie), co o Nim myślą.
Jestem Szwedką 😯
Zeenie, też często tego słucham, to znaczy brzęczy mi w tle prawie codziennie, i głosy słuchaczy już rozpoznaję. To jest mała grupka chorych psychicznie, zgłaszają się na każdy temat (a tematy tam są zwykle na poziomie Wprostu, z którym współpracują) i mówią zwykle to samo. Konwencja jest taka, że się pan Kuba nie oburza i nic nie prostuje, oni chyba tak pojmują obiektywne dziennikarstwo. Niby jest najpierw selekcja i powinni wariatów odcedzić, ale gdyby to robili, to w programie by występował tylko pan poseł z panem Kubą. 🙂
I komu by to przeszkadzało? 😎
Czy jest tu jakiś Polak, choćby mały?
Szwedka, Dunka, Norweżka, czyli według stereotypu jesteście zdrowe laski z tymi, no, dużymi niebieskimi oczami. 😎
Jestem niezmiernie wdzięczna każdej osobie, która zechce podzielić swoimi zdjęciami z miejsca, w których przebywała, to mnie BARDZO cieszy, ujmuje i wzrusza, czuję się dopuszczona do miejsca i chwili. Nie rozważam, czy zdjęcia są jakieś, dla mnie wszystkie są osobiste, odkrywcze i niezwykłe.
Muszę to powiedzieć, bo tak naprawdę czuję.
Bardzo, bardzo wielkie dzięki!!!! 🙂
A ja dostałem paszport węgierski.
Ad Nisia – piszesz o bardzo trudnych sprawach.
O oczekiwaniach tych dzieci, oczekiwaniach adoptujących i jak to potem się realizuje. Bardzo naskórkowo coś o tym wiem z własnych obserwacji. Dlatego nie sądzę, że to jest tylko którą ciocię wybrać.
To bardzo złożone sprawy. Moim zdaniem w jakiejś części przypadków, dzieci „ze świadomością” doświadczają kolejnego odepchnięcia, może podświadomie i je generują.
Ale może też są pozytywne przypadki, że wychodzą z dzieciństwa sierocego, jak najmniej zniszczone.
Nie wiem tego – może ktoś robi takie badania, albo i nie.
Z ogólną tezą Twej wypowiedzi się zgadzam, ale praktyka bywa już różna.
WW, ale nie taki, który występuje o rosyjski paszport? 😉
Wypełniłem jeszcze raz ankietę, podając się za Polnego Wolaka, i wiecie co wyszło? Malta, kurde! Bracia Maltańczycy też tak mają! 😯
Chociaż słyszałem, że oni są kawalerowie, czyli jakby trochę podejrzani, pożytku z nich niby nie ma. 😕
Chyba będę mógł odstąpić Adze moją chatę w Niemczech, bo właśnie rozważam powrót do mojej ojczyzny, Islandii. 😆
No tak, o miłość do Rosji nie pytali, na tym bym się wyłożył. 😛
Małe, czarne i kudłate do Islandii? 😛
Nie dreczcie mnie! Gdze to jest? To do odpowiadania na pytania?!!!! Bo nie moge znalezc!!!!
U Zmory 18:57
Duńczyk jestem: do usług 😆
Spodobał mi się pomysł Wodza i też wypełniłem jako Polny Wolak. Ale nie wyszła mi Malta, tylko – przysięgam, że nie zmyślam – Gruzja. 😈
Czy oni wyczuli, że wchodzimy z jednego miejsca i postanowili nas rozrzucić po mapie? 😯
Mt7, wobec takiej deklaracji nie przejdę obojętnie. 😎 2008 rok. Dostałam pierwszą w mym życiu idiot kamerę. 😳 Specjalnie na ten wyjazd. https://picasaweb.google.com/118060386314817127123/Istanbul2008?authkey=Gv1sRgCKr36ZWA0on_6AE
Heleno: Zmora, 18:57
Zeen, tylko przypadkiem nie zacznij nam tu hamletyzować! 😎
Zeenie, Alienor, Rodacy Kochani!
Brakuje Fińczyka 😉
Okazuje sie, ze odwrotnoscia Dunczyka jest Turek 😯
Do Bobika 18.25
Jakoś podskórnie sądzę, że się mylisz – zakładając taki prosty model: spragnione miłości dzieci – spragnieni miłości dorośli.
Jak słusznie piszesz – bywają wyjątki od reguły – niewykluczone, że tak i bywa.
Jeszcze o zdjęciach Irka. V była w Kazimierzu ze mną przed 7 laty, rozpoznała natychmiast pejzaże. I przypomniała słowo portugalskie, palitos, którego używaniem bardzo smuciła naszą polską część towarzystwa. Bowiem opisywała nim drzewa, a słowo oznacza „patyki”.
A ja próbuję przypomnieć sobie, czy ta fajna knajpka tam nazywa się „U fryzjera”?
Podskornie to mozna miec cierpiec na kleszcze.
Knajpka się sfajczyła w Sylwestra.
Czulem, ze to sie wyda… jestem Szwedem. Pytanie tylko od kiedy, czy to cechy nabyte?
Pamietam, ze byl czas kiedy marzylam aby byc Szwedka, byle nie w Szwecji.
A mnie powiedzieli, ze wysłali i nic. 🙁
Ile czeka się na odpowiedź?
Ale się odbudowuje 🙂
http://www.facebook.com/events/275072192622391/
Mt7, to się od razu wyświetla, nie trzeba czekać na maila.
Żaba jest Czeszką 😎
Mnie wyszła Islandia 😯
Lecę do lustra sprawdzić czy jetsem mała czarna i kudłata 🙂
Że sieroty, zarówno biologiczne, jak społeczne, są miłości straszliwie spragnione, mówi nie tylko życiowe doświadczenie, ale i naukowa literatura na temat. Problemem jest to, że przez swoje życiowe pokaleczenie często nie umieją tej miłości przyjąć, nawet jak jest podana na tacy i cały czas „sprawdzają” nowych rodziców (a jak ci nawymyślam też będziesz mnie kochać? a jak się będę źle uczył? a jak ukradnę coś w supermarkecie?). Wymaga to strasznie dużo zrozumienia i cierpliwości ze strony adoptujących i zdarza się, że niektórzy z nich nie umieją temu podołać.
A teraz, jeżeli by wrócić do zagadnienia, która ciocia lepsza, pytanie za złotówkę, : czy ta, która z własnego doświadczenia zna problem bycia niechcianym, odrzuconym, niedopasowanym, czy ta, która bez wątpliwości wie, jacy ludzie „mają być” i akceptuje ich tylko wtedy, kiedy pasują do wzorca?
Ale ja nie chcem do Islandii, tam jest zimno i ciemno 🙁
Bobik, mam nadzieje, ze nie rozmyslasz kogo by tu zaadoptowac?
Bo jesli rozmyslasz, to podpowiem Co ze jest bardzo wiele nieszczesliwych kotow.
I tak jesteśmy poza Narodem – Prezes to wciąż zaznacza 😈
Nie martw się, Jagodo. Będziemy się notorycznie upijać, żeby zapomieć o wrednym klimacie, zakanszać płatami zgniłego wieloryba, śpiewać tęskne pieśni i wspominać znajomych Czechów, Bułgarów, Duńczyków, Szwedów, Francuzów czy Węgrów z blogu. I jakoś nam czas zleci. 😆
Ahoj Żaba 🙂
A ten Lagom jakiś podejrzany. Żeby Szwed w Szwecji… 😈
Dzięki wielkie, Ago. 🙂
Gdybyś chowała coś w zanadrzu, to polecam się pamięci.
Ad Bobik
Z pierwszym akapitem pełna zgodność.
Z ostatnim zdaniem pierwszego akapitu – nie do końca.
Tu się właśnie zaczyna to „ale” – zderzenie oczekiwań – owego sprawdzania – niemożności podołania – ba, braku wiedzy większej niż w przypadku dziecka biologicznego. No i zaczynają się dramaty – a wręcz koszmary wkręcające w to wszystkich wokół bez wyjątku.
Drugi akapit – to tym bardziej nie jest jednoznaczne Bobiku – nie ma takiej jednoznacznej przekładni.
Ludzie niechciani, odrzuceni, niedopasowani sami mają wystarczająco dużo swoich problemów do rozwiązania. Nie wiem, czy powinni zajmować się rozwiązywaniem problemów innych – a wychowanie niczym innym nie jest, jak w pewien sposób właśnie tym. Domy prymitywne, ale stabilne są lepsze od tych fajerwerków możliwości, ale związanych z własnymi problemami.
Wiem, Mordko. Jednego, a właściwie jedną już zaadoptowałem. Ale jeżeli Stara Ci zanadto dojadła, to mogę rozważyć kolejną kandydaturę. 😆
To Ty jesteś Gruzinem czy Islandczykiem Bobiku?
Jak przystało na potomków wikingów, wyprawimy się na łupieżczą wyprawę do samego Konstantynopola 😎
Gdzie wygrzejemy się do syta, Bobiku 😆
Że o innych uciechach nie wspomnę 😳
„zgniły” wieloryb. Niektórzy Islandczycy jedzą to tradycjonalne danie, ale wielu uważa, że jest ono obrzydliwe i w związku z tym nadaje się na atrakcję turystyczną. I jak turyści będziecie śpiewać , tęsknić i pić na szczęście
Aaaa, doczytałam się. Ojczyzną Bobika Islandia. A może my Bobiku od razu zaczniemy od jakiejś wikingowskiej wyprawy na południe? 🙄
Powiedzieli, ze wysłali na adres maliowy.
To jeszcze raz. A moze nie można zostawić pytan bez odpowiedzi? Nie umiem powiedzieć, czy ufam ONZ, na przykład.
mt7 – najwyraźniej Twe poglądy desygnują Cię na bezpaństwowca. 🙄
Ale jeżeli ufasz w 51% to zaokrąglasz w górę
Owszem, to prawda, że część ludzi odrzucanych czy niedopasowanych już na zawsze zachowuje różne neurozy i wewnętrzne pokręcenia, ale inna część potrafi je przepracować i przekuć w wenętrzną siłę, na zasadzie „co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Ośrodki adopcyjne (nawet te dla psów) starają się zwykle sprawdzać, która wersja jest bliższa rzeczywistości. Rodziców biologicznych nie sprawdza nikt, choć nieraz są wiele bardziej pokręceni i życie z nimi jest dla dzieci niekończącym się pasmem udręk.
A jak chodzi o „wiedzę”, to – przynajmniej przy pierwszym dziecku – i u rodziców biologicznych, i adopcyjnych, jest w zasadzie żadna, choćby się teoretycznie obkuli po uszy. W praktyce wszystkiego uczą się w praniu, ku swojemu niepomiernemu zaskoczeniu. 😉
Mt7, kraj, do którego trafiasz, wyświetla się nad paszportem. Heleno, Turek jest też odwrotnością Niemca…
Aaa, to ja jestem ze Szwecji.
Odpowiedziałam na wszystkie z wyjątkiem jednego.
Nie zwróciłam uwagi, na wcześniejszą przynależność.
Oni sobie wysłali maila, a nie mnie. 😀
Balszoje spasiba, Szwecja? Czy ja wiem?
Duńczyć, czy nie duńczyć
oto jest pytanie
Dzisiaj już chyba
nie odpowiem na nie…
Ja pałucziła poprzedni wynik, tylko napisany cyrylicą, więc zgłosiłam spam. 😀
Bobik, jakbys mial wybierac miedzy Islandia a Gruzja, to oczywoscie Gruzja, jak najbardziej. Zgnile wieloryby, to nie dla nas, Druhu. A Gruzini odzywiaja sie kurczakiem tabaka, co musi byc jakims papierosowym drobiem, i popijaja to wspanialymi winami z Araratu czy czego tam. Tylko bedziesz musial uwazac na futro. Oni z takich futer czapki robia, obawiam sie.
A poprzednio, kiedy uchyliłam się od kilku odpowiedzi, dali mi mi paszport islandzki.
Znaczy emigruję z Bobikiem. 😀
Ha, to mi się podoba, zacząć karierę Islandczyka od łupieżczej wyprawy do Konstantynopola! 😈
Jagodo, chwytamy szable w dłoń i na wszelki wypadek przybieramy przyjemny wyraz twarzy. W Konstantynopolu możemy się natknąć na Agę z aparatką! 😆
Mt7, bo… wszyscy jesteśmy Rosjanami. 😆 Strona główna tej organizacji, której daliśmy się przetestować. http://sreda.org/en/o-proekte
Jak to dobrze u schyłku dnia z wieczorem dojść do porozumienia.
A już myślałem, żem dłużny Ci może jakieś przeprosiny.
Świeżą Islandkę Siódemeczkę też oczywiście zabieramy na łupiestwo. A jak już doszczętnie obłupimy Konstantynopol, to możemy ruszyć dalej, do Gruzji. 😈
Mordko, te czapki robią z takich futer, jak mam teraz, czy z takich, jak mam w lecie? Bo nie wiem, na kiedy tę Gruzję mam wstawić do planu podbojów. 😎
Cholera,ja też z Islandii.To może z Rogerem na Sycylię?
To na łodzie i na Konstantynopol 😆
Tam musi być jakaś cywilizacja…
Jagoda, chyba nie będziem gwałcić? 😯
Ooo, całkiem zgrabne kompania łupieżcza nam się tu szykuje 😆
Na Islandii jest spora polska emigracja. To się ją obsadzi na stanowiskach, żeby w tym czasie pilnowali tego co nasze 😎
No super, jeszcze Łupieżczy Łabądek do nas dobił. Zaczyna mi się coraz bardziej podobać ta Islandia. 😀
Gdzie jest Nisia?! http://www.youtube.com/watch?v=fynhFgCsawM
Siódemeczko, jak mus, to mus, prawdziwy wiking niczego się nie boi 😉
Żaba zwrotnie i bardzo ciepło, Irku 😀
Nisię czytałam i jestem za.
W Kazimierzu nie byłam. W różnych innych też nie, ale zaglądam Wam przez ramię z wdzięcznością, że chcecie się dzielić. Brakuje mi języków, ale z odczytaniem życzliwości nie mam problemów 🙂
A jak już wszyscy zaczną nam zazdrościć tego wesołego łupieżu w zacnej kompanii, zaczniemy nadawać obywatelstwo islandzkie za duuuże piniondze. Tylko będziemy musieli uważać, żeby pchająca się kolejka łodzi nie zatopiła. 😈
Dobry wieczór,
normalnie jestem jedną taką Dunką, jako Polna Wolaczka – Gruzinką. 😯 No i git.
Najpierw trzeba zatkać ten niewymowny wulkan.
Dobrze jest mieć przeglądarkę „Chrome”, bo ona wszystkie teksty tłumaczy po wyświetleniu, nawet te pisane wężykiem. Koślawo – wiele zależy od strony – ale da się zrozumieć wszystko, o sochodzi. 😀
Ma też ci ona, ta „Chrome” inne dogodności, więc ją sobie bardzo chwalę, ale niektore strony nie, bo zyją z wyswietlania reklam, a przeglądarka je blokuje.
Wiec, jak czasami włączę „Liska”, to dopiero doznaję oczopląsu.
Siódemeczko, bo to nie jedwab. Ale i nie wiskoza. Poliester. Nabyłam dwa: http://www.zalando.pl/s-oliver-szal-pomaranczowy-so251h048-204.html
cdn
A za zarobione pieniądze kupimy wyspę na ciepłych morzach i sprowadzimy tam cały Internacjonalistyczny Koszyczek 💡
Można najeżdżać. Czapki gruzińskie nie są robione z Bobików 😎
Ciekawe, czy powtórne wypełnienie w tej samej konfiguracji z innym adresem mailowym dałoby ten sam wynik.
cd
A drugi taki (jeszcze ładniejszy): http://www.zalando.pl/dixie-electra-szal-bezowy-di351h00b-401.html
Oba tanie jak barszcz, a nie ustąpią ani jedwabiom, ani kaszmirom. Już nie warto upierać się przy prawdziwościach, bo np. uszlachetniany len wygląda jak na len przystało, a zachowuje się dużo lepiej, bo się nie gniecie. Podobnie te szale.
Mnie Dzieci przywiozły z Izraela, taki sam, tylko bardziej kolorowy, ale z dużym umiarem kolorystycznym. Stało, że pashmina.
Pashmina! Lezała chyba obok. Ale jest przyjemny, podoba mi się, więc noszę. 😀
Wesoły łupież na Rodżerze! 😆 😆 😆 Na nikogo nie trzeba będzie na-padać – wszyscy się sami poprzewracają – ze śmiechu. 😉
Po co kupować, Jagodo. Sycylia już nasza. I nawet Etna nam nie podskoczy, jak nabierzemy doświadczenia przy zatykaniu tego naszego… no, Jakmutama. 😎
Ja tam żadnego adresu mailowego nie podawałam. I może dlatego robię za Bułgarkę 😉 . Zawsze to cień szansy na to, że jestem z tych słowian pasterskich, bo tak to nie dość że Polaków wsród nas nie ma, to ze sołwianami też cienko 🙂 .
Kaczyńskiemu pewno Gruzin wyjdzie. Aga, Ty jesteś systematyczna, mogłabyś podłożyć prezesa?
Nisiu, mnie chodzi o proporcje cenowe.
Ten acetat, tfu, to jest zwykła grubsza poszewka, a cenę ma, jak ekskluzywna tkanina.
Niech se sami chodzą w makulaturze rozpuszczanej w acetonie. 👿
Prawdę mówiąc, ja właśnie Prezesa próbowałem podłożyć, bo to przecież wcielenie Polnego Wolaka i jak bumcykcyk padło na Gruzję. 😛
Zmoro, 😯 ja jestem zwierzę zbyt mało polityczne, żeby się zmierzyć z takim zadaniem. Ale inni na pewno dadzą radę. 😀 Tylko trzeba by wypełnić dwa razy, ze względu na duży rozziew między wartościami deklarowanymi przez obiekt, a tymi uprawianymi. No i jak tu sobie poradzić z pytaniem: Duty towards society to have children? 🙄
Sztuczne tkaniny na wygląd rzeczywiście potrafią w niczym nie ustępować naturalnym, ale często różnica wychodzi po krótkim ponoszeniu – sztuczne się elektryzują. 🙁
Już nie mówię o alergikach, którzy różnicę mogą boleśnie odczuć na własnej skórze. 🙄
Proszę, Bobik dał. 😛
Ale dlaczego mi wyszła Malta, nie Gruzja? Może chodzi o łapówki? Zaznaczacie, że Wolny P. popiera łapówki, czy nie?
Na łajbie z łupieżem Kwiecień na bocianie gniazdo! Czy Beczała,bo nie ogarniam.Ale Pasiecznik musowo!
Masz rację Bobiku 🙂
To idę się dobrze wyspać przed wyprawą. Dobranoc 🙂
Jak dostaje to popiera 😉
Polny Wolak lapowki jak najbardziej!
A gdzie tam, przeca walczy z układem.
Tyle się naczytali i co?
Ja myslę, ze ta ankieta tak po uważaniu rozdziela, ty na Maltę, ty do Gruzji, ty na Maltę, ty do Gruzji…
Nie znacie się. Tu nie chodzi o prawdę życia, tylko o deklaracje. Polny Wolak deklaruje, że nie popiera, bo dzięki temu może walczyć z korupcją onych. 😎
O, Łajza mnie poparła. 😈
No to już nie wiem. Chyba rzeczywiście po uważaniu. 😕
Z Malty, przez Turcję, do Gruzji?
A Łajza jest skąd?
Od Kota. 😀
Idęż chyba się polożyć, bo mnie dzisiaj pani z InPost wyrwała niespodziewanie z objęć Morfeusza.
Przyniosła książkę.
Myślałam, że ta firma tylko do paczkomatów wrzuca.
To dobrej nocy, Koszyczku. 🙂
Córasek też jest Islandką. Skandynawia trzyma się mocno 😎
Wyszło na to, że jestem rodaczką Irka i Żaby 😯
Chyba by nie wypadało, żeby islandzcy Wikingowie nie mieli własnej szanty. 😀
Na łupież wyruszyli nocą,
islandzką mocną paką,
na łupież wyruszyli nocą,
bo tak im wyszło jakoś
ahoj, ahoj, ahoj, ahoj,
i nie pytali po co.
W łabądki zaprzężone łodzie
uniosły ich przez morza,
w łabądki zaprzężone łodzie
śmignęły niczym pożar,
ahoj, ahoj, ahoj, ahoj,
aż zazdrościła młodzież.
W Sycylii brzeg walnąli z hukiem,
że jęknął łodzi modrzew,
w Sycylii brzeg walnęli z hukiem,
by się weselił Roger,
ahoj, ahoj, ahoj, ahoj,
żywili się morszczukiem.
I popłynęli z dużą wprawą,
gdzie ich poniosła dola,
i popłynęli z dużą wprawą
do Konstantynopola,
ahoj, ahoj, ahoj, ahoj,
ruszając wiosłem żwawo.
Lecz Gruzja im wypadła z planów,
uciekła ichnim kutrom,
lecz Gruzja im wypadła z planów,
bo pies się bał o futro,
ahoj, ahoj, ahoj, ahoj,
złupili za to Chrzanów.
Nieważne, jeśli ktoś ich szantę
uważa za dość głupią,
grunt, że puścili smutki kantem
i dalej sobie łupią,
ahoj, ahoj, ahoj, ahoj,
jak mawiał stary Dante. 😎
To był ostatni taki modrzew. Na Islandii nie ma drzew. Złupili. panie, złupili 🙁
Pani Doroto, Żaba była bardzo zdumiona. Teraz będzie jeszcze bardziej, a zaraz potem się rozanieli 🙂
Nawet nie trzeba mówić „nie bój Żaby”. Banie się rozanielonej Żaby trudno sobie wyobrazić. 😆
😆 To się nazywa stylowe pożegnanie ze starym portem! 😆
O, tu właśnie ma wypowiedzieć wiekopomne słowa:
http://www.esteri.it/NR/rdonlyres/6121BEE1-9DCA-4136-BB1A-0AFA693BFD35/0/Libri_Dante_Big.JPG 😀
Idę snić dalszy ciąg wyprawy, tylko ciągle nie wiem, co z tym gwałtem.
Jagoda powiedziała, że gwałt obowiązkowy. Ale ja nie wiem, czy nie udałoby się zamienić gwałtu na rety? W Konstantynopolu rety podobno po całkiem niezłym kursie chodzą.
Agi fotki dopiero teraz sobie porządnie obejrzałem. No, co poradzę – też mi się bardzo podobają. 😀 I wcale nie z uprzejmości. 😉
Tak, Bobiku. Przyjaciółka była tam tydzień i potem zasypała mnie retami 🙂
No, to Siódemeczka może spać spokojnie. Wychodzi na to, że ten gwałt to będzie kokosowy interes. 🙂
Jestem kompletnie roztrzesiona i chyba dzis nie zasne po obejrzeniu FENOMENALNEGO programu o odnalezieniu po ponad 500 latach ostatniego Plantageneta, krola Ryszarda III, ktory zginal na polu bitwy w 1482r.
http://wyborcza.pl/1,76842,13346758,Szkielet_Ryszarda_III_odnaleziony_po_ponad_500_latach.html
Co do autentyczosci szkieletu nie ma najmniejszyc watpliwosci po porownaniu jego materialu genetycznego z zyjacym krewnym – stolarzem imieniem Michael Ibsen 😯 , potomek w prostej linii siostry troche zdeformowanego krola (skrzywienie kregoslupa z powodu skoliozy).
Bede musiala chyba wziac jakas konska dawke melatoniny!
Miedzy Ryszardem III obecna krolowa bylo 17 monarchow! Obecna rodzina krolewska nie jest w zaden sposob spokrewniona z Plantagenetami.
Cudna szanta,Bobiku. Łabądkowate smoki,to oni mają na dziobach. Wygięte całe.
Zaraz po szantach produkuje się Roksana.
Tylko nijak nie wiem,jak technicznie wygląda gwałcenie kokosów.Nawet Myszki Miki w Paryżewie tego nie robiły,czyli perwersja musi być niewąska…
I w dodatku przepisowo zaparkował na parkingu.Jak płatnym,to mu nieźle wybiło…
Nie zapłaci. Ma świadków, że chciał dać królestwo za możliwość parkowania konia, więc to jest wina parkingowego.
Rany boskie, licznik przez 500 lat cykał, a ten sobie obojętnym koniem leżał? 😯
No i czy nie mam racji, że należałoby odebrać trochę tym królom i dać biednym psom, które przepuściłyby majątek znacznie sensowniej niż na mandaty? 👿
Wcale nie obojętnym. Gadał, a myśmy słuchali…
A,to ten koń nie kandydował na prezydenta,tylko na króla???Przecież on nie był elekcyjny.
Koń miał duży łeb, więc wymyślił, że król to fucha lepsza i bezpieczniejsza niż prezydent, nie mówiąc już o senatorstwie, które znał z doświadczenia. 🙄
Gwałcenie kokosów! Mamuńciu, co za ruja i porubstwo na tym blogu!
Bobik, niektórzy alergicy mogą właśnie tylko sztuczydła. Moją siostrę uczulała wełna. Mnie kiedyś uczulało prawie wszystko. Ostatnio lubię sztuczne, bo się chłopcy nauczyli ładne robić, tanie i niegniotące.
A, zapomniałam. Szanta śliczna. Na jaką melodię tworzyłeś, Piesku?
No i dlatego senatorem byle bucefał może zostać…
Dobranoc 🙂 Niech szkielety śpią spokojnie 🙂
A te niegniotoące to niepocące również?Bo ładne niektóre.
Łabądku, a to już trzeba trafić. Niepocące też umiom. Można rozpoznać dotykiem.
Szaliki,nie szkielety…To się chyba wabi polifonia….
Dotykiem przez ekran to wszystkie się pocą…
Obawiam się, Nisiu, że tym razem sobie melodię wymyśliłem adhocowo. 😳 Rzeczywiście podczas pisania słyszałem, jak to ma być śpiewane, ale to mi chyba tylko w duszy grało. 😉
Ło, a tu http://www.zalando.pl/akcesoria-chusty-kobiety/desigual/ znalazłam szaliki mojej ulubionej (na jesień i zimę, bo kolorowa) hiszpańskiej firemki. Bawełna, wiskoza, poliester – wsio w tej samej cenie.
Mam ich szal, bardzo kolorowy – cudna jakość. Już nawet nie wiem, z czego on – zachowuje się doskonale.
Bobiku, tak czy siak, powiało oceanem.
Gwoli uczciwości – to nie szanta. To klasyczna PIEŚŃ KUBRYKU.
O, a czym się różni szanta od pieśni kubryku? Bo ja w szantologii mało biegły jestem. 😳
W kubrykologii zresztą też. 🙁 Co najwyżej o imbrykologii mam słabe pojęcie.
A, już wiem. Ten Sierżant jest po prostu nieoceniony. 🙂
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pieśń_kubryku
Pieśń kubryku chyba nawet bardziej mi pasuje niż szanta. Pachnie jakoś tak… trochę rumem, trochę szumem, trochę brykaniem. 🙂
Szanta to bardzo szlachetny gatunek: pieśń PRACY z epoki wielkich żaglowców. Mówiono, że dobry szantymen jest wart dziesięciu marynarzy. Miał on za zadanie wymyślać kolejne zwrotki prostej piosenki w tempie stosownym do wykonywanej przez załogę pracy i tak długo, jak praca owa trwała. Był więc kimś w rodzaju soft-poganiacza. Szanty miewały refreny śpiewane przez pracujących marynarzy. Też mało ambitne, najczęściej jakieś „way-hey, roll and go” albo coś podobnego. Istniały szanty do konkretnych prac: były szanty kabestanowe, fałowe, na krótkie pociągnięcia, na długie pociągnięcia, szanty pompowe i tak dalej.
Szantą jest na przykład wszystkim znane to: https://www.youtube.com/watch?v=qGyPuey-1Jw
Oczywiście, na statku śpiewane bardziej surowo.
cdn, bo to mój konik (morski)
Tu
https://www.youtube.com/watch?v=QZQNe4GJz1c
jest najprawdziwsza szanta (Pijany żeglarz też był prawdziwy), śpiewana przez legendarnego Stana Hugilla, ostatniego szantymena z wielkich żaglowców początku XX wieku (Stan zmarł bodaj w 2002). U nas nazywa się wdzięcznie „Ciągaj bulinę”.
Dzięki, Nisiu. Dzień przebrykałem jak konik (polny), ale przynajmniej w nocy się dokształcę. 🙂
I jeszcze jedna szanta, u nas też chętnie śpiewana, a Hugill młodszy.
https://www.youtube.com/watch?v=QaEs4q4RCz4
Były też szanty ceremonialne, np. na opuszczenie statku (w porcie, nie w katastrofie)
https://www.youtube.com/watch?v=znW01dlU0n0
Pieśni kubryku, jak łatwo się domyślić, to pieśni czasu wolnego. Praktycznie mieściło się tam wszystko, od ballad irlandzkich poczynając, poprzez pieśni o domu, o ciężkiej pracy, o dziewczynach – o wszystkim po prostu. Z wielu tych pieśni, podobnie jak z szant, można się wiele nauczyć – o statkach, żegludze, ludziach morza, prawdziwych wydarzeniach.
Moja ulubiona z tego gatunku piochna to „Wielorybnicy grenlandzcy”
https://www.youtube.com/watch?v=EOdw-HDUPRU&feature=player_detailpage
Pieśni wielorybnicze są w ogóle piękne.
No i tak w skrócie…
Bobiku, nie dziękuj, wyznam Ci szczerze, Uwielbiam to! I chętnie niosę kaganek w tej sprawie.
W Polsce te pieśni bardzo się przyjęły i prawie każda oryginalna szanta (a jest ich przecież skończona liczba, bo nie ma już wielkich żaglowców) ma swój odpowiednik z polskim tekstem Kubrykowe zresztą też.
A to
https://www.youtube.com/watch?v=shmCbQfH-ec
– na dobranoc. Ten chórek, który słychać, to publiczność.
Shanties w Krakowie za trzy tygodnie!
Dobranoc.
https://www.youtube.com/watch?v=1vWnc-ALSGo
Owiany historią w postaci parkingowej, konnej i żaglowcowej, ukołysany wayheyami i rollandgołami, odpływam sennie na legowisko. Dobranoc. 🙂
Tym, którzy jeszcze nie śpią, DOBRY WIECZOR !!!
Od paru godzin odrabiam zaległości w czytaniu, Bobiku, Twoje „kawałki” świetne, dyskusja ciekawa, troszeczkę się wtrącę.
Dziś dostałam na fb petycję do podposania: „Nie związkom partnerskim” Od znajomego, którego w życiu bym nie posądziła o takie poglądy. Zemdliło mnie!
Gra na scenie – też pamiętam z czasów studenckich, że uczyliśmy się tego okładania po buziach, ale jeszcze bardziej podobało mi się takie „płynne” chodzenie w miejscu, to chyba się nawet jakoś nazywa, ale już nie pamiętam. Granie w maskach rzeczywiście powoduje inne zachowanie na scenie. Doświadczam tego niezmiennie reżyserując różne rzeczy, gdy tylko ludzie opanują jakoś tekst, nawet jeżeli nie umieją go jeszcze w całości na pamięć, muszą założyć na próbach jakiś element stroju – natychmiast gra staje się inna, oni stają sę tymi postaciami, które grają. Przyznaję, że to duża satysfakcja dla reżysera obserwować, jak z każdą następną próbą aktorzy wcielają się coraz bardziej w graną postać, że sami też wychodzą z propozycjami, a wszystko to naprawdę zaczyna się od włożenia kostiumu.
Nisiu, szanty, jak zawsze, wspaniałe!
Czy w Krakowie za trzy tygodnie jest znowu to wielodniowe szantowe śpiewanie?
Też mówię DOBRANOC ! 🙂
Panno Koto, owszem jest szantowe śpiewanie, przybywaj, a zostaniesz mile przyjęta. Oprócz śpiewów różne spotkania, w tym nawet takie: http://monikaszwaja.pl/?k=11&id=120&lang=pl
Ahoj!
I piosenka dla Ciebie, też jedna z moich ulubionych, wyrób jak najbardziej współczesny:
O,przypomniałam sobie o dwóch linkach. Zaraz podam piochnę.
Rzeczona piochna: http://www.youtube.com/watch?v=tOB0zFzHn-8
Dzień dobry 🙂
and the blessing of water and fair wind to all
Herbata….
rum jeszcze w beczce 🙁
Dzień dobry, tak sobie pomyślałam, że żal mi tych Rosjan.
Zamieścili test w internecie, żeby poznać preferencje narodowe, a tu im w przypadku Polaków jakiś rozrzut ogromny wyszedł 🙂 .
Tak się zbiera materiały na doktoraty, albo i na cuś więcej 😉 .
Zapomniałem o podstawowych zasadach zjedzenia śniadania 😳
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,13348668,Modlitwa_przed_myciem_rak__Zasady_kulturalnego_jedzenia.html#MT
Dzień dobry 🙂
Jak Nisia, mam słabość do firmy Desigual, choć większość ciuszków ma ona dla chudych panieneczek, a niektóre już za śmieszne, za pstre, nawet jak na mój gust. Ale teraz chodzi za mną jeden płaszczyk przeceniony o 50 proc. Te kolory…
Słoneczko od rana! Ale wczoraj też rano było, a później… 🙁
Dzień dobry 🙂
czyli czołem chamidła, tu Wasze chamidło. 😎 No bo niech mi kto w tym towarzystwie pokaże jednego kulturalnego, który modlitwę przed i po odmówił. Sami tacy, co niekulturno odmawiają odmówienia. Nażreć się tylko chce toto tymi czystymi ręcami, a czystość duszy głęboko w literach ma. 👿
Ech, huknęłoby się pedagogicznie w ten jeden z drugim niechrześcijański łeb, tylko że kawa mogłaby się wylać i by było szkoda… 👿
Ja też lubię Desigual, kupuję młodemu i ciotecznej wnusi, bo się nie mogę oprzeć 🙂 .
Bardzo miło, że zajrzała dawno niewidziana Panna Kota. 🙂
Witaj Bobiku i Bobikowo 🙂
Nisiu, dzięki za piękną szantę (dobrze odmieniłam?) z rana, Ryczące Dwudziestki mają to „coś”. Od razu zatęskniłam za Lofotami. Ale też od razu z rana się zdołowałam – wyjeżdżam do Polski dopiero 23 lutego buuuuuuuuuuuuuuu, znowu mnie ominie coś fajnego, no i przede wszystkim spotkanie z Tobą. A na niedzielę mam już bilet do teatru w Katowicach. Talarczyk wyreżyserował „Piątą stronę świata” Kutza, bardzo jestem ciekawa.
Przejrzałam jeszcze raz mój poprzedni test i zauważyłam, że w pośpiechu( jak to ja) zaznaczyłam yes przy sąsiedzie homoseksualiście. Zatem zmieniłam na no ( jak ja nie lubię takich pytań z przeczeniem w treści), no bo nie mam nic przeciwko temu i wyszlo mi, że już nie jestem Bułgarką tylko Czeszką 😉 .
Wniosek z tego nasunął mi się taki, że wg autorów ankiety Bułgarzy są wyjątkowo niechętni wobec homoseksualistów.
Popraw mnie, jeżeli się mylę, Vesper, bardzo proszę.
O, zmoro, to i my jesteśmy rodaczkami 😉
Jak to wystarczy jedna odpowiedź, by zmienić narodowość… 😆
Panno Koto, mniód mi Panna na serce lejesz tym pozytywnym stosunkiem do szant!!!
Desigual fajny jest, co nie? Ale z ichniej rozmiarówki to na mnie pasują tylko szaliki i torebki.
Desigual ma jakąś dziką rozmiarówkę. Skoro ja mierzyłam płaszczyk nr 46 i jeszcze trzeba byłoby przesuwać guziczki (choć w ramionach jest OK), to są to jakieś wymiary z Księżyca 😈 Normalnie noszę ok. 42.
Gruess Gott! 🙂
„Regentropfen, die an mein Fenster klopfen…..”
Jutro ma byc trochu lepiej. 🙂
Dostalam od przyjaciolki Wegierki filmik z nagranym 3-letnim wnukiem. Zrozumialam cala jego wypowiedz!
Osiem slow w sumie. 🙂
Dla tych, ktorych nieoczekiwanie test narodowosciowy przypisal do krajow skandynawskich – na pocieszenie
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.10151098970726144.439921.567541143&type=1&l=ccf86b3935
A jak sie nie chce miec za sasiada Bulgara, to ile punktow odejmuja?
Lagom, przepiekne!
Ciekawe, co czuje człowiek, którego zdjęcia są „przepiękne” na równi ze zdjęciami „przepięknymi”, które zrobiły się same, ot od naciśnięcia guzika. Znakiem tego fotografika zanikła, bo wszystkie zdjęcia są „przepiękne” i w zasadzie eliminuje to pojęcie artysta fotografik na rzecz maszynista fotografik, a może poprostu zwrotnicowy – no taki „Mateusz wajchę przełóż”.
Klakier, !”$%%%&/$§”””!
Dzień dobry 🙂
Lagom, ależ z Waści okrutnik ❗
Spokojnie, Mar-Jo….
Niech sobie. 😈
Lagom/Marku (wolę Marka 🙂 )
Piękna bez wątpienia jest ziemia, na której mieszkasz, ale na moją melancholijną duszę zbyt melancholijna.
Wolałabym bardziej południowe rejony.
A z dwóch przypisanych krajów – Islandii i Szwecji – wybrałabym jednak Szwecję. 😀
Bobiku, popraw przecinek.
I tak ich zjadam 70%, a tu już zupełnie bez sensu
Klakier, zmów paciorek przed śniadaniem, wyczyść buciki, a potem przestań robić okropnie głupie miny.
Gazet mi się zachciało o tej porze. No i bardzo mnie ujął fragment stąd
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13348953,Piechocinski__Jest_juz_wniosek_o_usuniecie_Serafina.html#BoxSlotII3img
„Policjanci kojarzyli go z mediów jako polityka, więc podejrzeń nie mieli.”
Co te media robią z ludźmi. Jakby policjanci zobaczyli taką mordę nieznaną z telewizji, to najpierw by sprawdzili, czy samochód nie jest kradziony. 🙄
Testuje, kiedy dostanie bana, żeby później głosić o nietolerancji i sekowaniu ludzi z prowincji.
I jeszcze chciałem zobaczyć, jak idzie Ziemkiewiczowi w nowej pracy, a tam dostęp płatny. 😯
Nierobienie glupich min moze sie okazac trudniejsze niz zjedzenie sniadania. Trzeba sie strasznie z twarza nagimnastykowac. 😈
Lagom, gdzie sie znajdowal ten obtoczony glaz markujacy czyjs grob, z kepka stokrotek? Czy na cmentarzu, czy w otwartej przestrzeni? I ktory tam byl rok napisany?
Jakos z miejsca wyobrazilem sobie, ze to grob jakiegos rybaka.
Czy Norge to Norwegia?
W jak surowych i nieprzyjaznych krajobrazach ludzi wykrawali dle siebie kawalek do zycia!
I podobali mi sie to zdecie na morzu z lodkai sylwetkami ludzi.
I zdjecia z cmentarza. I oltarzyk w kaplicy – piekny i skromny.
Lubie robic zdjecia i lubie oglac zdjecia innych, ktorzy dziela sie w ten sposob swoimi przezyciami. Mysle dokladnie tak, jak to wczesniej wyrazila siodemeczka, jakosc zdjec nie jest najwazniejsza. Czy ktos, kto otrzymal laurke imieninowa od kilkuletniego dziecka ocenia ja wylacznie w kategoriach artystycznych?
WW, czy mowisz o tym samym Ziemkiewiczu, ktory zaledwie pare dni temu zadeklarowal gromko: „Nigdy z Hajdarowiczem nie bede w aliansach!” ?
Młody był w Norwegii, wrócił zauroczony 🙂
Rzuciłam okiem na Norwegię, kiedy płynęliśmy do Stavanger. Jako osoba borealna z natury, byłam zachwycona. Borealni tak mają. Karaiby mi wiszą.
Widziałam reklamę dorzecznych w reżimowej TVN24. Zeszli do najgłębszego podziemia 😎
Wyspa norweska (poludniowy kraniec Lofotow) bedaca miniaturka calego archipelagu. Grob z otoczakiem, ktorych tu duzo polozony na normalnym cmentarzu dla wszystkich mieszkancow wyspy, prawdopodobnie rybaka, gdyz wszyscy zyja tu z polowu sztokfisza. Jezeli dobrze odczytalem daty, to zmarly mial 88 lata w 1917 (lub 1947) roku
Pozdrowienia z Göteborga …..chyba zimie blizej do (poczatku) konca….nawet u mnie w ogrodzie pod srebrnymi swierkami i rodendronami nie uswiadczysz sniegu.
Ktos wspomnial Desigual…polecam raczej”OLILY” – podobny, ale z wieksza fantazja i z jakze pedantyczna finezja wykonane ubrania. http://www.oililyworld.com. Jeszcze do niedawna kupowalem tu ubranka moim pociechom /trojce/
Niebawem (kwiecien) u nas w gosciach Kinky Friedman, country-jew-cowboy-polityk-criminal story writer. Chyba najbardziej znana jego ballada-country to „Ride ´Em Jewboy” (m.in. wykonywal ja Willie Nelson). Kinky Friedman niegdys wystepowal z Bobem Dylanem „The Rolling Thunder Revue”, Czlowiek niesamowitego poczucia humoru z nieodlacznym cygarem.”Nigdy nie zaciagam sie a tylko dmucham na dzieci i joggare”. Niegdys na przyjeciu u Clintona palil kubanskie cygaro (zakaz w USA), co wyjasnil prezydentowi, ze on „dziala negatywnie na gospodarke kubanske, po prostu: pali ja”. I tu piekna historyjka! Kinky Friedman jest zapalonym milosnikiem zwierzat. Urzadza koncerty na rzecz bezpanskich psow, przynosi je do wlasnej farmy – czesto pokaleczone na drogach. Do swojego ulubionego psa zawsze zwraca sia tak, by aportowal np. ” „W imie naszego Pana – przynies pilke!”
http://www.youtube.com/watch?v=DA7tTXdjifc
ozzy
Jesli Stara nie wybuduje mi okazalego mauzoleum gdy przeniose sie na lono Abrahama, to chce miec taki nagrobek jak ten rybak. W odroznieniu od tych z polerowanych granitow, on wyglada tak, jakby mial tam trwac do konca swiata.
Dzień dobry 🙂
kocham Norwegię. Byłam wiele razy i mogę więcej.
Za sprawą testu grozi nam separacja,, bo mojemu mężowi przydzielono Maltę 😉
Nie wpuszcza mnie do poczty 👿 „Firefox wykrył, że serwer przekierowuje żądanie tego zasobu w sposób uniemożliwiający jego ukończenie.
Problem ten może się pojawić w wyniku zablokowania lub odrzucenia ciasteczek.” Czego ten drań ode mnie chce 👿 ?
Karaiby nie!
Hiszpania si! 🙂
A wie Pan, Panie Marku , że to samo sobie pomyślałem o tej laurce małego dziecka, wracając przed chwilą z zakupów.
Może to rzeczywiście takie przeniesienie z rozmów z małym dzieckiem do świata dorosłych. -„ależ przepięknie narysowałeś, misiaczku”.
Zdaje się, że moi Dorośli robili to zbytnio nieumiejętnie, albo już wtedy byłem dobrym obserwatorem, bo zawsze mnie to źliło.
I tak mi pozostało to zeźlenie się na fałsz na stare lata.
Borealna Nisiu, mnie Karaiby też wiszą. Za to Skandynawia… Dlatego bardzo ze swą szwedzkością nie dyskutuję 🙄
Mordko, gdybym miała obstawiać, to na mauzoleum dla Ciebie nie postawiłabym dużo pieniędzy. Już raczej na to, że skończysz w (za przeproszeniem) urnie. Helenka postawi Cię na kominku i nadal będziecie nierozłączni 🙄
Haneczko, odpal 'liska’ jeszcze raz.
Ciasteczka to są takie pomocnicze pliki zakładane przez rózne aplikacje, żeby szybciej ją otwierać na komputerze.
Ale dlaczego do poczty, nie mam pojecia. 🙁
Bystry obserwator!
Nie chcę być złośliwa.
Vesper, zdziwilabys sie co ona naprawde ma na kominku! Powiem Ci w tajemnicy, ze nie odbieglas za daleko od Prawdy 😈
Teraz juz rozumiem. Klakier byl w domu rodzinnym przesladowany i dlatego na stare lata zostal jedza.
Korekta : namolna jedza.
Oilily ciszki są znamite, zarówno jeśli chodzi o fantazję, jak i jakość. Tylko drogie niestety dosyć. Pamiętacie, jak byłam nieutulona w żalu po żóltych portkach, które mi się po 20 latach przetarły? To jest właśnie jakość Oilily 🙂 .
Hi, hi, hi. Widzę, że mamy na blogu znawcę, który nawet zawodowcowi powie, jak powinien dzieci robić. 😛
To teraz uprzejmie poproszę kury o wyrażenie ich zdania na temat pieprzu. 😈
O, Nisia jest w okolicy, to mogę zapytać. Czy słusznie kombinuję, że prawidłowa, konserwatywna szanta to jest coś takiego?
Na statku młotków, kabli, śrub
i drutów było w bród,
lecz się wyróżniał wśród tych grup
bosmana spory drut.
Hej-ho, mała,
drut bosmana Joe,
hej-ho, mała,
ciągnij, ciągnij go.
Gdy bosman w porcie rozpiął płaszcz,
zemdlała Gruba Ruth,
dla ocucenia jej Joe nasz
podsunął z wdziękiem drut.
Hej-ho, mała,
drut bosmana Joe,
hej-ho, mała,
ciągnij, ciągnij go.
Nie pokrył tych wydarzeń kurz,
pi-aru zaszedł cud:
we wszystkich portach świata już
bosmana sławią drut.
Hej-ho, mała,
drut bosmana Joe,
hej-ho, mała,
ciągnij, ciągnij go.
I zmykam do kubryka, zanim sam sobie dam po uszach. 😈
Moim zdaniem – zbyt często zajmujecie się moją osobą.
Jestem w sumie bardzo skromnym człowiekiem i bardzo mnie to krępuje. Nawet i te negatywy.
Bob w dobrej formie!!!!! 😈
Siódemeczko, zamknęłam całe pudło Posiedziało, pomyślało i teraz działa jak trzeba 🙂
Specjaliści do steru! Proponuję, żeby każdą działką zajmował się na blogu specjalista, najlepszy, jakiego mamy, no, maksymalnie dwóch. Tak na szybko, w czasie wykradzionym przerwie na lunch:
psoezja – Bobik
drapanie – Kot Mordechaj
opowieści – Helena
krótko, a trafnie – Haneczka i foma
zdjęcia – Lagom
muzyka – Dora
architektura – Łabądek
kulinaria – tu przewiduję problemy 🙄
psychologia – j.w.
taksobiemyślenie – Klakier
A ja będę pić koniak! 😈
Zapomnialas, Ago, o kurze – wybitnej specjalistce od pieprzu. Bedzie sobie pieprzyc i pieprzyc, az nam uszy zwiedna.
Kocie, pominęłam mnóstwo blogowych specjalistów, 😳 tłumaczyłam się przecież, że to tak, na szybko. A na kurę znajdzie się sposób. http://grumko.blox.pl/2012/03/2145-Kurczak-w-sosie-z-zielonego-pieprzu.html
Jak dobrze, że ja nic nie muszę 😎
Ago, zeen nie dostał przydziału ❗ Niewykorzystywanie talentów zeena i pozostawienie go samopas to marnotrawstwo pożenione z nieodpowiedzialnościa, jednym słowem, wtopa i błąd.
poza tym cieszę się z przydziału specjalizacji i współspecjalistki, pozdrawiam panią, która przestała jeździć autobusem 110 po zmiane trasy (a szkoda! tzn, szkoda że przestałą, nie że autobus zmienił trasę) i wracam do trawienia lunchu.
Mame Vesper, zapewniam Cię, że nie zostaniesz bez pracy! 😆
Fomo, bo Ci zmienię „krótko, a trafnie” na „czytanie po łebkach” 😈 Nieodwołalnie koniec przerwy. 🙁
Chcialabym Wszystkich cieplo pozegnac. GOSPODARZA zwlaszcza.
Dziekuje za wszystko. 🙂
Trzymcie sie!!!!!!
Ago, ja się do steru nie pcham. Ale dorywczo mogę robić za pogromcę tygrysów. Gdyby od czasu do czasu ktoś musiał wykąpać kota, to mogę mu pomóc. Mam w tym juz sporą wprawę 😎
Dlaczego Mar-Jo się żegna 🙁 ?
Zeen – wampirzenie, wierszykowanie, wywoływanie ataków śmiechu. 🙂
to może dopisać do listy
furKOTanie – Vesper
Co się stało, Mar-Jo? 😯
Mam nadzieję, że to tylko chwilowe pożegnanie, a nie na dobre. Ale nawet chwilowe smuci. 🙁
Pogramianie tygrysów to niezwykle potrzebna specjalność, zwłaszcza w necie. Vesper, jakby co, to trzymam Cię za słowo. 😎
Jest jeszcze jedna specjalność typowo zeenia, nieco wykraczająca poza zwykłe codzienne wampirzenie: Seria z Kałacha 🙂
Ja też nie rozumiem, dlaczego Mar-Jo sie żegna. Coś przeoczyłam i Mar-Jo wyjeżdża na dłużej ❓
bo Cię zmienię, bo Cię zmienię cóż to? Aga-Wróżka? 😯 poza tym co to za zabieranie wampirzenia? wnioskuję o wyłączenie wampirzenia z wampirzenia, wierszykowania, wywoływanie ataków śmiechu do osobnej kategorii i przypisanie w rezerwie fomie (przypisanie fomy do wierszykowania, wywoływanie ataków śmiechu byłoby nietrafne)
Furkotanie to specjalność Furkota. Ma na to copyright.
No i się zaczęło. Ago, wypuściłaś dżina i teraz trzeba będzie wziąc większą puszkę, żeby zapakowac z powrotem robaki do środka. Czy jakoś tak. W każdym razie katalog specjalności, kategorie oraz przydział obowiązków/przywilejów/zaszczytów to będzie Problem.
A z jakiej racji zawężacie mnie tylko do muzyki, hę? 😈 Teraz np. napiszę, że uwielbiam Oilily, ale spotkałam się z tą firmą wyłącznie w szmateksach. Od dobrych kilku lat mam żółtą letnią kurtałkę oraz cudne pikowane wdzianko w kolorze fukcji w kwiatki 😀 Ale czy w Polsce da się gdzieś kupić pozainternetowo, to wątpię.
Mar-Jo na Dywanik! Ososierozchodzi? 👿
O co chodzi Mar-Jo? 😯
Poddaję się. Niech już dalej Aga przydziela specjalności, bo z koniakiem łatwiej to robić niż bez. 😈
Ale że połowa wampirzenia należy się fomie, przyznaję bezzwłocznie i bezdyskusyjnie.
upsss, chyba to ja tego dżina wyrwałem z butelki. cofam swoje wątpliwości i uwagi. listę Agi z 14:32 uważam za jedyną, niepodważalną i starczy
Bobik, szanta jak się patrzy!
Czy mogę trochę porozpowszechniać?
MAR-JO!!!!!
O co chodzi z Mar-Jo???
Czy ktoś z Was jest Szwajcarem? Tak mi wyszło, nie wiem czy to dobrze.
Doro, przed paru laty był sklep – fabryczny outlet Oilily gdzieś niedaleko Moenchengladbach, kuzynka tam kupowała ciuszki córeczkom. Mogę się dowiedzieć, czy jeszcze istnieje.
Mar-Jo??? Smutno mi 🙁 .
To źle, Nisiu. Brak dostępu do morza.
Nisiu, tu się możesz przekonać, czy Szwajcaria Ci pasuje 🙂
http://sreda.org/igra/poll/countries/en/37
Jasne, Nisiu, że możesz. Jestem nawet gotów oddać szantę w dobre ręce, jeżeli miałyby ochotę dorobić jej melodię i zaryczeć przy stoliku, z akompaniamentem butelki rumu. 😆
Dora 🙂
W Londynie piekny duzy sklep „Oilily” (Sloane str 9) jak blisko
Kensington Park a tam moj ulubiony The Serpentine i mozna spotkac, przy odrobinie szczescia, Petera Pana.
pozdrawiam, ozzy
PS caly dzien przy muzyce ze Spotify teraz: Sixtio Rodriguez (film Searching for Sugar Man) – moj syn Elie przeziebiony, przeto w domu jestem
Vesper ma rację, brak dostępu do morza jest zdecydowanie dyswalifikujący Szwajcarię i nie tylko.
Czy to, że Mar-Jo się żegna, ma coś może wspólnego z Klakierem?
Bobiku, dzięki!
Z tą Szwajcarią, to ja właśnie zrobiłam ten test, którego przedtem nie miałam czasu. Dwa razy Zrobiłam i wyszła ta Szwajcaria. Oni góry mają bardzo porządne i bogaci są jak cholera, więc może do morza jakim samolotem dolecę.
Mar-Jo, nie rób nam tego!!!
Zdjęcia Szwedzkiego Marka są piękne z kilku powodów. Po pierwsze, one nie są obojętne. Widać, że są „robione sercem”, przez kogoś, kto świat przeżywa poprzez obraz i umie to przeżycie przekazać odbiorcy. Kiedy fotografuje ludzi, odbiera się jego czułość, zaciekawienie, rozbawienie, irytację. Kiedy fotografuje krajobraz, czuje się jego zachwyt i pokorę wobec dzieła natury. Marek nie stara się zaskoczyć świata w pościeli, przepitego, rozkudłanego i bez makijażu. Pozwala mu pokazać się z lepszej, urodziwszej strony. Może po prostu go lubi? 😉
Po drugie, te zdjęcia są znakomite warsztatowo. Zawsze nienagannie skomponowane, trafione w sedno, bez przypadkowych czy zbędnych szczegółów, bez żadnych „grzybów” technicznych. Jak również wysmakowane kolorystycznie, o ile nie są czarno-białe. 😉
Po trzecie, jest w nich takie coś, co nazwałbym czystością, elegancją a nawet, bez obawy o przesadę, szlachetnością. Nie ma nerwowego pośpiechu, prób szokowania, pogoni za modą czy poklaskiem. Jest spokojne, niezarozumiałe zaufanie do własnego oka i umiejętności. Zapatrzenie w obrazy starych mistrzów, nie w awangardę.
Oczywiście piękne mogą być również, w inny sposób, zdjęcia „brudne”, nerwowe, zdyszane i eksperymentujące. Ale do tego trzeba by pewnie innego człowieka niż Szwedzki Marek. 🙂
To byly czasy….60s
___________________
WILD THING by The Troggs, zmarl wokalista grupy Reg Presley (71 lat)
http://www.youtube.com/watch?v=gwRrXjWgkaY
Słuchajcie, może na razie nie róbmy paniki. Może Mar-Jo nam coś wyjaśni, może okaże się, że to tylko pożegnanie na krótko (oby!).
Ja tak łatwo nie rezygnuję z wrodzonego optymizmu. 😉
Wrzutek od Ozzy’ego sobie nie posłucham, bo jak zwykle tuba mnie prawami autorskimi straszy. Ale ten Kinky Friedman wydaje się być bardzo w porzo, nawet jak nie śpiewa. Od pieskiej strony w każdym razie. 😉
Powiedziałabym, Bobiku, że te zdjęcia są na swój sposób uroczyste.
Moim faworytem jest zdjęcie z kamieniami z przodu, skałami po bokach i odrobinką morza pośrodku.
Bardzo mi odpowiada to co Bobik napisal o zdjeciach naszego Szweda. Ja tez wchodze w nie jak do domu i tez odczuwam te czulosc, i spokoj, i pokore.
Bardzo one sa piekne. Nie mowie tego dlatego, ze nie chce aby Markowi zrobilo sie przykro po uwagach Klakiera (mnie byloby bardzo przykro, ze ktos chlapie jezorem o mojej pracy bez sekundy zastanowienia czy wiedzy). Mowie dlatego aby Marek mial odzew, bo skad inaczej bedzie wiedzial, ze te zdjecia sa wazne?
Juz nie wytrzymuje tego suspensu z Mar-Jo i rozne okropne mysli przychodza mi do glowy.
Wychodze ogladac….
kafle.
PO powrocie chce by suspens z Mar-Jo sie wyjasnil.
@Bobik
Z polskich fotografow cenie sobie szczegolnie trzech (3)+ jedna (1)
Tadeusza Rolke (zwlaszcza jego fotografie do esejow Simona Schama, czyli „Tu bylismy.Ostatnie slady zaginionej kultury”, 2008).
Marka Karewicza, foto Milesa Davisa, Ray Charlesa i elity polskiego muzyki rozrywkowej i jazzu.
Krzysztofa Millera – fotoreporter z GW, jego fotografie z roznych zakatkow swiata (Afganistan)
__________ Joanne Hellander( z naszego podworka) i jej piekne portrety Wislawy Szymborskiej, Milosza, Herberta i innych
Znam wszystkich trzech – w rzeczy samej znakomitych – panów. Wszyscy bardzo byli zawsze przejęci swoją robotą. Dlatego ich zdjęcia są tak wspaniałe.
Dziś: Tadeusz już ma swoje lata, Marek na fotelu inwalidzkim, Krzysztof przeżył stres bojowy i musiał się leczyć.
Pozazdrościłam Markowi i powyciągałam trochę mojej boreliozy. Znaczy moich borealiów. Z zeszłego roku. Najpierw Hebrydy i Szetlandy, a potem Stavanger.
https://picasaweb.google.com/108203851877165737961/MojeBorealia
Dzień dobry:)
Marku, ukłony do samej ziemi za zdjęcia, są po prostu cudne, bez względu na to, jak komu zabrzmi to słowo. Innego nie znajduję. Oprócz surowego piękna krajobrazu, rozczulił mnie widok szafirowych dzwoneczków pomiędzy skałami na co najmniej dwóch zdjęciach. Ujęła mnie skromność cmentarza, idealnie wpisującego się w ten pejzaż. Nie znam Norwegi, ale te zdjęcia wywołały u mnie okrzyk zachwytu.
Klakierze, dlaczego z uporem maniaka chcesz zepsuć atmosferę Koszyczka? Czy intrygi i podchody to Twoja specjalność? I PO CO to robisz, doprawdy nie wiem i nie znajduję usprawiedliwienia na takie, bardzo delikatnie mówiąc, nieeleganckie zachowanie. Nie umiem zrobić odpowiedniej mordy, ale na tę okoliczność byłaby zielona z zębami na wierzchu.
Ad linki Irka z 9:39. Naukawcy zaczynają się jak widać od podstawówki, ale najbardziej zszokowała mnie wzmianka o niechęci rodziców i dyrektorów innych szkół do wypowiadania się na ten temat pod własnym imieniem. Czy to znaczy, że jesteśmy już społeczeństwem tak zindoktrynowanym religijne, że boimy się własnego cienia? Przerażające… po prostu komuna, tyle że w czarnym wydaniu.
Bobiku, bardzo przepraszam, wiem, że nie ja tu jestem od udzielania reprymend Gościom, ale mnie poniosło, wybacz 🙂
klakier 5 luty 13, 14:20 napisał
Moim zdaniem – zbyt często zajmujecie się moją osobą.
Jestem w sumie bardzo skromnym człowiekiem i bardzo mnie to krępuje. Nawet i te negatywy.”
—
Więcej nie mam nic do napisania.
Rozumiem, że na Blogu Bobika nie wypada łoić psa kołkiem, co w ręce wpadł, więc może dobrze jest znaleźć w to miejsce klakiera.
Znudziło mi się robić za bęben, na którym ktoś chce sobie złą energię wyładować, bo się nie wyspał, albo zupa mu się przesoliła.
Nie ponoszę odpowiedzialności, że ktoś nie rozumie tego, co jest napisane, albo nie czyta, bo czyta tylko komentarze tych, co nie zrozumieli lub też tylko przeczytali komentarze.
Amen.
Witaj, Irko.
Mnie tam nir przeszkadza, ze owiedzialas to co powiedzialas.
W moim imieniu tez.
Mnie też by poniosło, ale sobie tłumaczyłem, że jestem za głupi i czegoś nie rozumiem, że niby pod dnem coś jest. 🙄
Zaskoczyliście mnie. Żadnego protestu wobec pomysłu ścisłej specjalizacji, 😯 a jedynie dywagacje na temat przydziału resortów. 😉 Kurs na borealia – nie załapałam się na miejscówkę na łupieżczej łajbie, ale też mnie ciągnie do Skandynawii.
Irko, nie mam do Ciebie pretensji, bo powiedziałaś tylko to, co – jak coraz wyraźniej widać – zdecydowana większość na blogu myśli. Już od paru dni czułem, że bania w końcu pęknie. 😉
Klakierze, rozpinałem nad Tobą parasol ochronny i lubiłem Twoją przekorę, póki dotyczyła stanowisk, opinii, poglądów. Ale ostatnio, z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn, coraz częściej skłaniasz się do personalnych zaczepek i złośliwości, do postów, w których nie widać innego celu, niż zirytowanie kogoś i do zwyczajnych nieuprzejmości. A im bardziej Cię prosimy, żebyś tego nie robił, tym bardziej wydajesz się zdeterminowany, że „nie ulegniesz”. W moim odczuciu jest to klasyczny przypadek odmrażania sobie uszu na złość babci, ale w końcu rzeczywiście nie ma powodu, żeby blog w kółko zajmował się Twoimi uszami, a i Ty podobno za tym nie przepadasz. Jeżeli chciałbyś sobie tego oszczędzić, po prostu zrezygnuj z tych ciągłych zaczepek, a wtedy nadal będziesz tu mile widziany i nikt nie będzie w Ciebie „walił jak w bęben”. Jeżeli jesteś rzeczywiście skromnym człowiekiem, poszukaj belki we własnym oku i przyjrzyj się krytycznie swoim umiejętnościom formułowania myśli, zamiast zarzucać wszystkim, że źle Cię odczytują.
A jeżeli wolisz w ogóle przestać tu pisać, niż znaleźć jakikolwiek błąd w sobie, nie w innych, niż zacząć się odnosić życzliwie nie tylko do mnie, ale i do reszty – trudno. Zawsze mi bardzo przykro, kiedy ktoś z blogu odchodzi, ale jak już niejeden raz szczekałem, wolę TWA niż wieczne szarpaniny.
Dobry wieczór,
Przyroda ze zdjęć Marka/Lagoma uczy człowieka pokory, w każdym razie mnie uczy. Bo czym ja jestem przed jej obliczem? Prochem i niczem.
Dzięki, M/L 🙂
Mar-Jo! Specjalistko od grusgotów! Wracaj! :):)
I te zagle od Nisi sa niezwykle piekne. Czego to czlowiek na tym blogu nie naoglada sie! Zawsze jakby sie wracalo z wycieczki.
Nisiu, czy te zielone żagle to Alexander von Humboldt?
Mar-Jo, proszę!
Tak, Ago. Onci. Tylko nie pamiętam, pierwszy czy drugi. Bo są dwa i oba mają zielone żagle.
Ja już od wczoraj jestem żaglowa, bo zabukowałam sobie kabinę na Darze Młodzieży na całe Tall Ships’ Races: Arhus, Helsinki, Ryga albo Kłajpeda, Szczecin. I do własnego miasta wpłynę se tryumfalnie najpiękniejszym statkiem świata, a witać mnie będzie hymn nadawany ze stacji pilotów i całe miasto, hehehe! Jeszcze tylko doczekać lipca!
Nisiowe zdjęcia, jak stare ryciny. Nadzwyczajnej urody.
Może bym sobie wreszcie coś na ścianie powiesiła?
Ech, co se człek popatrzy, to jego. 🙂
Na stronie polityka.pl jest mini-sonda nt. dykielizmu, prawy dolny róg. Chociaż tak dałam głos. 👿
Ago, już wiem. To AvH I, ma zielone burty. Nowy AvH II ma żagle zielone ale burty czarne.
Siódemeczko, w sierpniu będziemy te klimaty mieli w Szczecinie… Nie wybierzesz się przypadkiem?
Piękna Północ, piękne żagle. W letnie upały łapię się na tym, że chciałabym się tam znaleźć 🙂 Co prawda woda nie jest moim żywiołem i jak myślę o kołysaniu łajby, to hm… ale zobaczyć te krainy miałabym wielką ochotę.
No wiesz, Doro, Hebrydy zwiodły nawet Mendelssohna…
To może jeszcze piochna z Hebrydów, o wyspie Mingaley i groźnym Minchu (płynęlim, płynęlim!!!)
https://www.youtube.com/watch?v=WgkGrm5516k
To prawda 🙂
I Szkocja, patrz Symfonia Szkocka… 😉
Doro, wielkie cruisery i promy też tam są, one mniej gibiom.
Otworzyli u mnie w dzielnicy Piotra i Pawła i zwiedziłam. Najbardziej rozrzewniłam się przy piwkach: nawet chińskie Tsingtao czy tajskie Singh, nie mówiąc o belgijskich trapistach – skusiłam się i właśnie sobie popijam za Wasze zdrowie.
Nawet zakupiłam czekoladę z wasabi. Jeszcze nie mam odwagi spróbować, choć lubię każdy z produktów osobno 🙂
Mingulay, psiakostka.
Dziękuję, Nisiu. 🙂 Ponad 100 lat już pływa. 😯 Dar to przy nim młodzieniaszek.
Na życzenie – radosny napęd: rolling to Stavanger!
https://www.youtube.com/watch?v=WgkGrm5516k
Ad Bobik 5 luty 13, 19:09
Bobiku, ja nie zamierzam nigdzie wybywać. Póki drzwi otwarte lub otwierają się po zapukaniu, to zbyt u Ciebie jest ciekawie, aby się pozbawiać przyjemności czynnego bywania w Gościnie.
Jedynie mi jest przykro, że wziąłem udział w jakiejś szarpiącej Cię szarpaninie – ale po roku tu bywania, to i też sobie tak myślę, że co jakiś czas musi być tu jakieś małe zawieruszanko, po którym się za okno wyrzuci mieszaninę koronek z siekaczami.
Co do reszty, to odpowiem następnym razem.
Teraz muszę opędzić rzeczywistość.
Ago, u nas niedługo stówę będzie miał Kapitan Borchardt. Oczywiście, nie w swoim nowym życiu, bo w tym nowym to ma dwa albo trzy.
http://www.kapitanborchardt.pl/kapitanborchardt_files/strony/102%282%29.mp3
Tu jest hymn Kapitana B., mam nadzieję, że da się odsłuchać. Śpiewa Andrzej Korycki z załogą.
Uwaga, uwaga: tak pisze w sumie skromny człowiek – to o nas oczywiście:
„ktoś chce sobie złą energię wyładować, bo się nie wyspał, albo zupa mu się przesoliła.”
I dalej jeszcze skromniej:
„Nie ponoszę odpowiedzialności, że ktoś nie rozumie tego, co jest napisane, albo nie czyta, bo czyta tylko komentarze tych, co nie zrozumieli …”
No nie dorośliśmy do Ciebie mistrzu, wobec czego nam wytykasz małość (zła energia, zupa przesolona) i głupotę (ktoś nie rozumie…)
Za moich czasów to się nazywało chamstwo i chama się kopało w d. i na zbity pysk.
Amen
Klakierze, to Ty najbardziej tu szarpiesz Bobika, ujrzyj to wreszcie na własne oczy. Bo jako gospodarz musi się męczyć i lawirować pomiędzy zezłoszczonymi blogowiczami a jedną osobą, która na dodatek uparła się, że to on będzie jej tłumaczem. Nie na siły subtelnego Pieska.
U licha, ja nie wiem, jak można tak nic nie rozumieć. Jest takie powiedzenie: jeśli wszyscy mówią, że jesteś chory, powinieneś iść do lekarza.
W pewnym sensie łajza z zeenem 😈
zeen napisał:
„Za moich czasów to się nazywało chamstwo i chama się kopało w d. i na zbity pysk.”
Szanowny Panie Zeen,
za moich czasów, to się pewnych ludzi nie zapraszało w gościnę.
Jak się miało wrażenie, że różnica zdań skończy tak, jak to Pan opisuje. Niestety nie dane mi było bywać w gościnie, w takich środowiskach, które Pan tak czule wspomina.
Z wyrazami należnego szacunku.
Kto wie, Nisiu, kto wie.
Mój syn to wielki amator żeglarstwa, chociaż od dzieciństwa męczy go choroba morska, ma różne patenty i co jakiś czas wynajmuje z przyjaciółmi jachty na dłuższe wyprawy, ostatnio wokół Grecji.
Powiem mu i pokażę Twoje zdjęcia. 🙂