Z życia poglądów
Niepopularny Pogląd nasunął głęboko na oczy czapkę z daszkiem i rozejrzał się po kawiarni. Było pogodne, sobotnie popołudnie i tłum rozgadanych poglądów siedział przy stolikach, popijając kawę lub chłodne, na lodowo rozgrzechotane drinki. Ach, jak zazdrościł tym wszystkim poglądom, beztroskim, nieświadomym kruchości egzystencji. Miały na twarzach wyraz czasem łagodnego, a czasem buńczucznego zadowolenia z siebie i wydawały się w ogóle nie przejmować się tym, że są na publicznym widoku. Chwilami wybuchały ironicznym śmiechem, kiedy indziej marszczyły czoło z zatroskaniem, ale żaden z nich nie sprawiał wrażenia zaszczutego i drżącego o całość swoich kości. Żaden nie rozglądał się niepewnie, a zarazem bacznie wokół siebie, w oczekiwaniu ciosu, który mógł nadejść w każdej chwili. Tylko on…
Nie rozumiał, dlaczego akurat jemu tak się to wszystko ułożyło. Do niedawna był przecież taki jak inni, ba, należał wręcz do wybrańców losu. Przyjmowano go w najlepszym towarzystwie, brylował wśród intelektualistów, budził szacunek wśród zwykłych ludzi, gdziekolwiek się pokazał, obdarzany był jeśli już nie względami, to przynajmniej pełną respektu uwagą. Nawet prezydent nie wstydził się zapraszać go do Belwederu, a publicyści do programów w porach największej oglądalności. Tak, do niedawna…
A potem nagle zaczęli się od niego odsuwać dziennikarze i politycy, później ludzie w tramwaju i supermarkecie, wreszcie nawet przyjaciele. Kiedy po raz pierwszy rzucił się na niego z bejsbolem inny pogląd, poczuł strach. Zaszył się w domu, rzadko wychodził na ulicę, nie pokazywał się w mediach ani na zebraniach. Ale tak strasznie ciągnęło go do kawiarni… Opierał się temu pociągowi dość długo, aż wreszcie dziś postanowił przemóc lęk i pooddychać chociaż chwilę kawiarnianą atmosferą. Podjął oczywiście pewne środki ostrożności, ubrał się całkiem inaczej niż zwykle, kupił tę głupawą czapkę, ale – jak się teraz okazało – nawet w tym ulubionym, tak dobrze znanym miejscu wcale nie czuł się swobodnie.
– Co to się porobiło! – szepnął sam do siebie i odczuł przemożną chęć podrapania się po łysinie. Odruchowo, bezmyślnie zdjął czapkę i dotknął palcami czubka głowy.
Przyglądający mu się od kilku minut niepozorny pogląd przy sąsiednim stoliku szepnął coś do swoich kumpli. Podnieśli się z miejsc zwarci, gotowi, pewni siebie, ufni w swoją zbiorową siłę.
– Panowie, tylko nie po oczach! – zdążył jeszcze krzyknąć bez sensu, zanim ogarnęła go ciemność.

Moze Niepopularny Poglad powinien zmienic kawiarnie? Albo wrecz zalozyc wlasna? I wpuszczac tylko za karta klubowa?
Osobiscie mam ladna kolekcje Niepopularnych Pogladow, ktore nieraz oberwaly po nosie za niewinnosc. Ale z drugej strony musze z lapa na sercu przyznac, ze niektore, leciwe zreszta, zyskaly na popularnosci i sa coraz lepiej akceptwane na salonach.
Na przedwyborcza pocieche dla tych, ktorzy martwili sie, ze PiS moze wygrac:
http://www.spiegel.de/international/europe/0,1518,788606,00.html
Slaba opozycja to tez nie jest dobre wyjscie, ale juz niedlugo zobaczymy co jest w kartach! Ja ciesze sie na pewny powrot Krakowskiego Przedmiescia i Palacu Prez do przed-smolenskiego uzytku.
W dzisiejszy piekny jesienny dzien wybieram sie na wycieczke w tereny rolnicze po odbior pysznej sweet pickled ham (specjalnosc rzeznika 100 km na polnoc), ktora podam na obiad w Swieto Dziekczynienia. Juz sama jazda wiejskimi drogami przen ziemie zamieszkale w czesci przez Mennonitow Starego Obrzadku jest przyjemnoscia.
A bientot!
Mordko, to jest taka cecha charakterologiczna większości poglądów, że one by chciały być cenione i lubiane. I nawet jak wiedzą, że nie są, stale próbują sprawdzać, czy przypadkiem nie zdarzył się jakiś cud…
No, a przy takim sprawdzaniu po pysku oberwać najłatwiej. 🙄
Króliku, Jan Puhl wyraża pogląd akurat w tutejszych kręgach dość popularny. 😉 Ale skąd on wziął te słupki, za cholerę nie mogę zrozumieć. 😯 Takich optymistycznych nawet GW nie ma.
Wyobrażam sobie, że jechanie po szynkę musi być szaloną przyjemnością. 😀 Z menonitami czy bez.
Oj, Tadeuszu stąd: żebyś wiedział, jak mi się ckni za jakim pagórkiem na tej cholernej nadreńskiej równinie. 😥
Kaczynski- paranoid? 😯
Spiegel sie doskacze….
Prezes może na Spiegla powarczeć, ale nie wiem, czy odważyłby się go stłuc. Siedem lat nieszczęścia murowane. Prawie dwie kadencje… 😛
Bobiku, Rysiu,
dziękuję 🙂
Włodek będzie głosował w Strasburgu. Muszę mu przygotować sciagę, bo nie zdążył przed wyjazdem.
Chciałabym wierzyć Spigielowi, oj jak bym chciała 🙁
http://www.youtube.com/watch?v=enoVESmOHlE
O, bratnia dusza!
http://www.youtube.com/watch?v=V-fWN0FmcIU
Tylko że to nie jest czołg!!! Czołgi nie jeżdżą na kołach!!! To jest BTR-60.
Bobiku, jest jeszcze jakas nadzieja dla Niepopularnego Pogladu. Czasem zakonczenia typu „zanim ogarnela go ciemnosc” udaje sie potem skutecznie wykorzystac martyrologicznie. W zaleznosci od pogladu, mozna sie z tego cieszyc, albo wprost przeciwnie. 😉
Szynka od menonitow to bedzie z pewnoscia uczciwa szynka, Kroliku. Bedziesz miala za co dziekczynic. 🙂
Zas slupki ze Spiegle’a rzeczywiscie dosc podejrzanie optymistyczne w porownaniu z tymi z prasy polskiej. Ale przynajmniej nazwali rzeczy po imieniu… Ostatnio w ogole spora czesc doniesien politycznych, nie tylko z Polski zreszta, bardziej sie nadaje do analizy dla psychiatrow. 🙄
A przy okazji, Bobiku, teraz jest niezla pora na lacza. 😉
Wrócłem właśnie ze spacerozakupów. Jak dają kilo muli za 2 eura, to chyba trzeba brać, nie uważacie? 🙂
Tylko teraz ten wieczny dylemat… W białym winie, z selerem, czy w pomidorach? 🙄
Pomidory plus zielone pesto. Marinier nie umywaja sie.
Bobiku,
'Niepopularny Pogląd’ i 'ogarnęła go ciemność’? No nie, nie zdzierze. Ze wszystkich czworonogow wyjacych do ksiezyca w POsmolenskiej POswiacie POmrocznej, ty wydawales sie byc stojacym na przynajmniej trzech. Z czwarta podniesiona wiadomo na czyja nogawke. A tu masz labradorko mace. Taki obciach. Zaskoczenie, znaczy.
A moze ty nie doczytales co w krolikowym „Spieglu” napisali o 'Niepopularnym Pogladzie’ polskim? Niepopularnym bo tylko 20 do 30 procentowym? Pozwol, ze ci doczytam:
„the brothers were always outsiders. They were razor-sharp but headstrong in their political analysis, and belligerent in their demands… Jaroslaw himself draws only pitying smiles…Much of what he says fails to ring true, and he can’t seem to find his way into the mainstreams.”
To o tych outsiderach polskich zes wpis popelnil, prawda? Jesli tak, to pochwalam. A jesli nie? To tez
Nauka, ktora nic nie kosztuje jest tez nic i nie warta, jak to ktos slusznie zaobserwowal. Po przejechaniu krainy mennonickiej w szerz (130 km) i z powrotem, w pieknych jesiennych bukolicznych okolicznosciach przyrody, okazalo sie juz w domu, ze znamienita sweet pickled szynka zostala zrobiona w mennonickiej farmie o 15 minut jazdy z domu.
Zachowuje zimna krew; kawa, herbata, gazeta, kanapa.
Ortequ, ja nie zawsze tylko o polityce. Czasem sobie pofilozofuję tak ogólnie, bo taką akurat mam fantazję. 🙂
Króliku, sformułowałaś mój program na jutro. Tylko o kaczce z pomarańczami zapomniałaś. 😆
Ale te piekne bukoliczne krajobrazy wzdluz i wszerz, Kroliku, sa jednak teraz Twoje. Nie mowiac juz o blogosci programu „zimna krew”. 😉
Bobiku, bardzo lubie, jak sobie troche pofilozofujesz ogolnie. 🙂 Wydawalo mi sie – tez ogolnie – ze Psy sa do tego miedzy innymi powolane (oprocz gonienia much, pozerania pasztetowki, gryzienia butow, i paru jeszcze innych czynnosci). 😉
Dobry wieczór. Mule za 2 euro. 😯 Jeżeli to nie jest bon marche z aout to brać.
Bobiku! Toz ja dlatego i napisalem, ze pochwalam rowniez inszosc inna. Czyli fantazje rozna od tej o konkretnych outsiderach politycznych.
+
Musze sie ze wstydem do czegos przyznac. Wczoraj nieopatrznie podalem linka go blogu niejakiego edwarddany. Natknalem sie tam bowiem, cos guglujac, na wpis, ktory wydal mi sie wart podania dalej. No i co sie zaraz potem porobilo? A taki oto komentarz edwarddany sie porobil:
„edwarddana, 2011/09/30 09:13:12
Patrzę ja na wejścia do blogu a tam z jakiegoś blogu bobik. eu goście wchodzą. Żeby raz weszli to bym pewnie przegapił, ale oni tu raz po raz. Wchodzę ja tam a tam Orteq od Kuczyńskiego przechwala się, że niema teczki i wątpi w swą egzystencję. Coś mi się zdaje, że ten Orteq za moim blogiem biega jak pewne moje wspomnienie z dzieciństwa…”
„tam z jakiegoś blogu bobik. eu goście wchodzą”! Z jakiegos blogu! Ten niedomyty niedouk w ogole nie zdaje sobie sprawy z faktu, ze to nie tam zaden byle jakis blog, tylko prawdziwe wyzyny blogowe tu sie znajduja. Parnas, inaczej. Dla zmylki, Bobikowem nazwany.
Musze, w zwiazku z tym, odradzic wam, szanowni bobikowi blogowicze, dalszego wchodzenia do edwaraddany poprzez klikanie bezposrednio z tego blogu. Po co bowiem ten oczywisty megaloman ma znowu patrzec na wasze, laskawe przeciez, wejścia na jego blog i parskac, ze swoich wydumanych wyzyn: ten Orteq za moim blogiem biega!
Bo Orteq nigdy ot tak sobie, nigdzie nie biega. Jesli juz cos, to on WKRACZA. Niczym ta nasza Pomrocznosc Kacza.
Mule wzięte. 🙂 Jednak były w marynarce, bo tak najszybciej, a czas kolacji już gonił.
Teraz mogę iść wziąć bar. 😈
No, fatycznie, takie lekceważenie mojej satrapii, a zwłaszcza moich Gości przez edwarddanę, nie może mi się podobać. 👿 Jak również brak ciekawości świata. Gdyby do mnie sznureczkiem wchodzono z jakiegoś blogu, zaraz bym sprawdził, co to za blog i już bym wiedział. 😈
bo poglądy sa do oglądania, a nie do dzielenia się nimi
Kiedy dzielimy się swoimi poglądami, to ktoś je sobie może oglądnąć i nas wybrać. Albo nie. Od paru godzin sobie oglądam poglądy różnych kandydatów i coraz mniej mam kogo wybierać. Zajrzałam też na stronę sejmu, żeby oprócz poglądów obejrzeć dotychczasowe dokonania recydywistów – nie pomogło. Chyba został mi już tylko telefon do przyjaciela.
Pamiętacie?
„nie lubię wymiany poglądów, zwykle na niej tracę…”
Aga, i po co Ci to było? nie można było poprzestać na dobrze dobranym krawacie albo żakiecie?
Jakaś taka jestem niepraktyczna. 🙁
nieprzygotowana ;]
No bo praktyczne to są półpancerze. 🙄
Te mule cos mi przypomnialy. Tanie one, owszem, sa ale nie takie tanie jak ostrygi. Bo te na pewnej plazy na Pacyfiku sa po zero euro. Poniewaz mule należą do małży, owoców morza, które kryją się w muszli, i poniewaz do tej samej grupy należą też ostrygi i inne przegrzebki afrodyzjakalne, wtrace cos w temacie. Z prosba do Bobika, oraz innych tworcow z prawdziwego zdarzenia, o wyrozumialosc, jak zwykle. Konstruktywna krytyka jednakze jak najbardziej welcome, thank you very much.
Limeryk afrodyzjakalny
Pewien rozpustnik z wysp na Pacyfiku
Kusił damy ostrygami bez liku.
I choć jadły, ochocze
Musiał nękać: a krocze?
O takim tej diety śnił on wyniku!
Spogląda Gioconda na ogląd poglądu
i żąda, by osłów nie wpuszczać do rządu,
bo wciąż potwierdzają to sądy i sondy,
że lepiej się w rządzie sprawdzają wielbłądy. 😎
Pacami, czy palcami … (szósty wiersz od dołu) 🙂
Jak są, bo wyszły. Półpancerze oczywista…
Był raz pewien facet z Kentucky,
który mawiał: afrodyzjaki
niczym są dla mych portek.
Świadkiem może być Orteq,
że je biorę tylko dla draki. 🙄
Dzięki, Lulu. Już są palce. 🙂
Zeen, a czy półpancerze miały inne wyjście niż wyjść?
Wszystko pięknie, tylko
Orteq od Kuczyńskiego
Co za jeden ten Kuczyński? Znam ja jego? W kursie chcem być. 😈
Tak szybko wychodziły, że mają mrożki przed oczami…
WW: minister Waldemar Kuczyński
Swoją drogą WW…
– kto to jest ten ubrany na biało, co rozmawia z Wasiakiem?
Zeen się zaczął martwić szczerze,
że wychodzą półpancerze,
zastanowił się i orzekł:
nie ma wyjścia, winien Mrożek. 🙄
zeen się martwi, a co gorzej,
pyta: kto to jest ten Mrożek?!
gdzie pancerz a gdzie miętko? skoro tylko pół twarde
Mrożek? Czy ja wiem, kolego?
Może on od Kuczyńskiego? 😈
Foma, to pancerz jest miętki, dlatego jest tylko w połowie pancerzem. Sprawa jest zresztą od dawna znana niektórym literatom, cytuję:
Chodzi mi o to, aby pancerz miętki
otulił skrzydła jednodniówki jętki,
bo z otulenia takiego wynika,
że się przestaje bać jętka Jentyka.
Natenczas Mrożek wyjąc cętkowany, kręty
wyjął praktyczny mały swój półpancerz wzięty,
tak dalece aż wzięty, że go każdy kupił,
a on wtedy pomyślał, że ten naród głupi…
Bobiku,
To nasza 'wymiana pogladow’ nazywa sie 'gadanie limerykiem’. U Slazakow to sie nazywalo gadanie wierszem. Jak tych dwoch Sylwestrow, co se wierszem postanowwili pogadac. Nie bede powtarzal bo broda przydlugawa. Moral z owego gadania wierszem przez Slazakow byl taki sam co z naszego gadania limerykiem: jednemu z nich wyszlo troche lepiej. No i dobrze. Ja tam nie taki znow plaksiwy
Mrożek był kupiec wielki, trzy na dziewięć głowa,
póki naród brał, w kraju towarem handlował;
gdy się rynek nasycił, cichutko, bez krzyku,
pojechał półpancerze sprzedawać w Meksyku. 😎
Ortequ, na tutejszym blogu (i na Pani Kierowniczki) gadanie wierszem to bardzo stara, świecka tradycja. Tak stara, że najstarsi Ślązacy nie pamiętają jej początków. 😉
No dobra, już wiem, ale mądrzejszy nie jestem i niech tak zostanie. 😎
Wielki Wodz
Orteq u Kuczynskiego to moglo byc to:
– Orteq, podobno czytales „Dziesiec tysiecy ukochanych”?
– Nie czytalem.
– Jak nie, przeciez nasmedziles cos na blogu Kuczynskiego.
– Aaa, czekaj, czekaj. Czytalem „Ten thousand lovers” Edeet Ravel..
– No, toz o tym mowie. Lovers, ukochanych, nie kumasz?
– Powaznie mowisz, ze ‘lovers’ ktos przetlumaczyl na ‘ukochanych’?
– Juz sprawdzam. O, jest. Tak przetlumaczyla Zienkiewicz Olga. Pod
redakcja Miecznickiej Barbary.*)
– Kumasz cos po angielsku?
– Noo, cos tam..
– Nie czujesz bluesa lgarstwa w tym rzekomym ‘lovers’ rowna sie ‘ukochani’?
– Jesli Zienkiewicz Olga nie czula to skad ja mam czuc?
– To wez i przetlumacz ‘ukochanych’ z powrotem na angielski
– No jak, lovers przeciez!
– Zajrzyl do slownika, bucu
– Oo, aha. ‘Ukochany’ rowna sie ‘beloved’.
– No a ‘beloved’ to co po polsku?
– Wychodzi, ze ‘umilowani’, ‘ukochani’?
– Nie ma ‘beloved’ rowna sie, na przyklad, ‘kochanek’?
– Nie ma
– A z czym wchodza ‘umilowani’, ‘ukochani’?
– No, tego, z … Chrystusem. „Umilowani w Chrystusie”!
Ta Zienkiewicz Olga, tlumaczka, to zwykla moherowka musi byc. Slowo ‘kochankowie’ w jej pomrocznym jezyku polskim musialo przestac istniec. Podobnie jak przestali istniec prawdziwi znawcy jezykow obcych w kraju. No bo wszyscy zdradzili Ojczyzne! I przeniesli sie do ponad milionowego miasta Limerick. W Pierwszej Irlandii, no less.
*) Dziesięć Tysięcy Ukochanych
Autor: Ravel Edeet
Wydawca: Świat Książki
Numer wydania: I
Data premiery: 2004-08-01
Język wydania: polski
Język/tytuł oryginału: angielski/Ten Thousand Lovers
Ilość stron: 272
Tłumaczenie: Zienkiewicz Olga
Redakcja: Miecznicka Barbara
Rok wydania: 2004
Forma: książka
Indeks: 69133190
Tamże szukał frajerów, bo w Paryżu nijak
sprzedać nie szło wyrobu, każdy dawał w szyję
chociaż krzyczał na placu Pigalle: oto mam go!
to niewdzięczny żabojad wolał pójść se w tango…
Wodzu, nie pamiętasz, co Szwejk słusznie twierdził? Gdyby każdy był mądry, to na świecie byłoby tyle mądrości, że co drugi człowiek by z tego zgłupiał. 😆
Męczył się w tym Paryżu biedak ile wlizie,
żeby choć sztukę wcisnąć tej Clavier Monizie,
i tak wzdychał: ach, lepiej bym do Ameryki
pojechał na Thanksgiving sprzedawać indyki. 🙄
A jeszcze mu po drodze taki wist się zdarzył,
że chciał spylić półpancerz u makaroniarzy,
lecz wiadomo, nie z nimi Brunner te numery –
szybko żandarmeryjne go zwinęły sfery. 🙁
Chociaż Amerykanie sprawdzeni alianci,
dla nich także indyki to są emigranci
więc kupują indyka, śmieją im się lica
bawią przy nich się dobrze niczym w Atomicach 🙄
W Meksyku na początku jeszcze klepał biedę,
ale potem dopomógł mu niejaki Edek,
co w mafii dla Vatzlava rozprowadzał kokę
i na półpancerz patrzył dość przychylnym okiem.
Ten Edek to był garbus i miał żonę fleję,
na dodatek puszczała się z Piotrem Oheyem,
lecz ten romans Edkowi prawdę mówiąc zwisał,
bo on był polowaniem zajęty na lisa.
A lis – wiadomo, sprytne niebywale zwierzę,
które się przed wrogami chroni półpancerzem,
no i przez ten szczęśliwy zbieg okoliczności
Mrożek na długie lata w Meksyku zagościł.
Rozwinął swój handelek, nie zanadto fikał,
lecz nie zdołał uniknąć śmierci porucznika,
już myślał, że za karę pewnie go powieszą,
ale go tylko w letni dzień wygnali pieszo.
Lato w końcu minęło, zwolna szło ku zimie,
wtedy się nagle Mrożek wdał w miłość na Krymie,
pomajstrował coś przy niej i po krótkiej chwili
owoc swoich uniesień też potrafił spylić.
A gdy mu się znudziła ta trasa handlowa,
wziął i na stare lata wrócił do Krakowa,
powiadają niektórzy, że tam jakby zamilkł,
ale on po kryjomu handluje słoniami. 😈
Hej! Slupki sa z 2007-go! 🙂
Orteq,
kompletnie nie rozumiem po jaki czort ty lazisz do Narcyza na blog? On przeciez w kolko to samo… Masochista jestes, czy co?
I jeszcze linki podawac! Fuj!
Bobiku
😀
Uważam, że Wiki natychmiast powinna skorygować życiorys Mrożka i wstawić naszą wersję. 😈
Bobik – for future reference gdyby mule znow dawali za dwa eura. Z pesto robi sie ZNACZNIE szybciej niz a la mariniere.
Bo odpada siekanie ziolek, obieranie i miazdzenie czosnku, ze o marnacji wina nie wspomne.
1. Posiekana duza cebuke szklisz w glebokim garnku na oliwie.
2. Wrzucasz standardowa puszke posiekanych pomidorow lub passate. Zagotowujesz.
Wrzucasz na chwile mulee pod przykryciem.
3 Po otworzeniu si muszel zdejmujeszz z odnia,odcedasz lyzka cedzakowa do glegokiej miski.
Do plynu w garnku wrzucasz lyzke pesto, mieszasz i zlaewasz mule.
4. Voila!
Teraz proza. Bo ja tylko prozą.
Więc jak ta Zienkiewicz Olga tak przetłumaczyła tytuł, to co zrobiła ze środkiem? Znaczy z treścią jako taką? Miłują oni czy kochają, i kogo, a może się nawzajem, i czy to jest grupowo, czy 5000 par? Bo 3333,(3) trójkąty to jakoś nie tego. Jeden na 9999 też raczej nie. Jak ktoś przypadkowo czytał polską wersję, b. proszę, jest-li to o mistyce, czy, pardą, o chędożeniu? 😕
Okej, Mordko, to jest rzeczywiście prosty przepis. Kiedyś skorzystam, dziękuję. Ale przy okazji półpyskiem się przyznam, że ja bardzo lubię te w marynarce. Na dodatek Młody też lubi. A ja znany altruista jestem i lubiącym lubię dogodzić. 😉
Wielki Wodzu, a co byś wolał? 😈
Bobik. Kazden Jeden kiedys lubil.
Trust me. 😈
Czy Cie kiedys zawiodlem przy wyborze Menu? 😈
Przed Mordechajowym Menu mogę tylko paść na kolana i zastygnąć w nabożnym milczeniu. 😆
Uprzejmie proszę o niezwracanie uwagi na to, że przy tym sakralnym obrządku ja się immer wieder profańsko oblizuję. 😈
That’s the spirit, Mate.
Tak pochwalony już nawet nie wspomnę, że spiritus flat ubi vult. 😈
nocna zmoana rozpisala scenariusz na sobote 🙂
brykam
przez okno niebo gwiazdami geste jakby nie berlin za jasny
fikam 😀
szeleszczaca
herbata
bycze zycie 🙂
brykam fikam
cytat z komentarza co mnie zaciekawil ” Coś mi się zdaje, że ten Orteq za moim blogiem biega jak pewne moje wspomnienie z dzieciństwa.”
Otóż za naszą igrającą grupą podwórkową biegał chłopczyna i się napraszał:
Chłopaki! Dajcie się z sobą pobawić.
Z jakichś powodów uważaliśmy, że jest obrzydliwy i głupi (dziecięce okrucieństwo?). Nie pobawił się. Zniknął jakoś z pola widzenia i na zawsze już został obrzydliwy i głupi. Gdzie on teraz?
Gdzie? W teczce naszej podwórkowej pamięci.
mam czas, pomysle co pomyslec
Zwierzaku,
maso co?
Ty cos jednak nie calkiem panial o co biega. Tam nie tyle chodzilo o moje wchodzenie do Narcyza – on mnie nie widzi, wchodzacego jako takiego, wierz mi – co o wchodzenie tutaj tych blogowiczow. Prosto z blogu Bobika.
Na ten przyklad, rysberlin 1 październik 11, 07:00.
Rysiu wali z tego tutaj blogu na blog Narcyza i Narcyz sie po dziecinnemu cieszy jak kazdy samotnik. Rysiu nie ma pojecia o co biega . I dobrze, bo biega o nico. To wlasnie te sieroty z blogu bobikowego, czy nawet innego przez pomylke, wchodza do Narcyza i go rajcuja jak sto grease lightnings. Bo do Narcyza nikt, tak naprawde, nigdy nie zaglada! Zagladanie do narcyza to jak zagladanie do wlasnej niewymownej. Bo do tego zagladania potrzebne jest lusterko!
A jesli juz ktos zajrzy, to z jakims skrepowaniem najpewniej. Czy ten osobnik normalny jest? Pytanie jak najbardziej uzasadnione, choc edwarddana piorem wlada calkiem calkiem. No, nie jak Bobik, ale zawsze tam..
Bobiku, czy ty cos publikujesz gdzie w papierze? Bo powinienes
Zwierzaku! Owszem, popelnilem blad podajac link do purchawki narcyzowej. Pamietasz jeszcze purchawke? Nawet jesli zapomnialas, to nie stawiaj ty mnie pad stienku. Bo ja sie twoich kulow nie lenkam!.
Orteq,
to jeden blad wystarczy.
A to probka 🙂
Epilogiem zakończyć wieczór wypadało
lecz kondycję mam marną, podobnie i ciało
nie masz dla półpancerzy żadnej już nadziei
Mrożek prysnął z Krakowa prosto do Nicei
Probka, ze tez masz czas, zeby pomyslec co pomyslec? Nie ma o czym myslec, Zwierzaku! Zostaw to Rysiowi. On rozpracuje. I do glebnie i do w cipnie.
Przyjemnie jest byc posrod talentow. A Mrozkowi sie nalezalo. On tak smiesznie pisal
E tam… Probka byla niejako stylistyczna, usilowalam pozbyc sie tego italica, bo Rys zapomnial zamknac taga, ale nie wyszlo.
Przeciez mowilem, ze to Rys ma rozpracowac. Nie wiedzialem tylko z ktorej metody skorzysta. Ten Rysiu naturysta
No zobacz Orteq, a oni jeszcze to ciagna!
Ciekawe ile naciagna….
Dzień dobry 🙂 Przyszedłem, zobaczyłem, zwyciężyłem italika. Dowiedziałem się, jaki był koniec Mrożka. Zostałem wstrząśnięty cudem. A teraz idę się dalej wygrzewać na słońcu, bo jak jest okazja, to czemu miałbym nie skorzystać. 😀
Publikowanie w papierze? Tylko pod pseudonimem. Nie będę przecież dobrego psiego imienia narażał na krytykę. 😆
Witam 🙂
lato kompletnie oszalało tej jesieni 😯
http://www.youtube.com/watch?v=eaHbjnXItXc&feature=related
to niby skąd mam mieć czas na blogowanie? 🙄
Orteq,
a kto to jest „edwarddana” 😯
Jak się Bobika wydrukuje, to będzie publikowany na papierze 🙂 A jak się Bobika wydrukuje na drukarce 3D z użytkiem odpowiednich białek, będą dwa Bobiki, cztery, etc. Kto chce osobistego Bobika??
Ja przepraszam, Mrożek pisał tragedie w strój farsy ubrane. Bardzo ponure. Polecam jego korespondencje z wieloma innymi. Długo się nie da czytać, taka czerń się leje. Ale mądre. I olśniewający styl w Baltazarze.
Wpadam tylko na moment, bo zarobiona jestem, ale nie wiem, czy to czytaliście:
http://wyborcza.pl/wybory2011/1,115569,10374318,Poradnik_PiS___Uwaga_na_zdradziecki_poczestunek_.html
Luuuuuuudzie…
Tadeuszu, toż my tu do Mrożka z uwielbieniem, dla niepoznaki ubranym w strój kpiarskiej ballady. 🙂 Wiemy przecież, że to nie jest beztroski humorysta. Nigdy nie był. I w tym sztuka, że mimo tego śmieszy chwilami nieodparcie.
Jotko, Twoja jesień też się urwała z choinki i w letnie gumki pogrywa? 😯
Musi taka epidemia.
Nisiu, niestety, czytaliśmy. Ja też wyłem. 🙄
U mnie dzis jesien prawdziwa, ale bedziemy ja wkrotce odkrecac lunchem w hinduskiej restauracji (na pluche i ciemnosci najlepiej nam to pomaga). A neurotycznych mezow zaufania PiS moze troche uspokoi fakt, ze wlasnie udalo sie znalezc skuteczna odtrutke na zatrucie najbardziej trujacymi grzybami. Juz widze, jak poniektorzy zamawiaja ja z Kaliforni (tylko czasu malo). 🙄
http://www.wbur.org/npr/140838417/experimental-drug-reverses-effects-of-toxic-wild-mushrooms
A tu juz calkiem powazny, ale ciekawy artykul bylej wieloletniej przewodniczacej Amerykanskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego na temat dynamiki grupowej, oderwania od rzeczywistosci, i niektorych partii/ruchow politycznych (przy okazji, pod koniec odwoluje sie do moich ulubionych autorow, ktorych tu czasem wspominalam, a ktorych ksiazki tez moga sluzyc jako niezla intelektualna odtrutka na polityczna rzeczywistosc po obu stronach Oceanu).
http://www.huffingtonpost.com/dr-prudence-l-gourguechon/fantastic-objects-excited_b_988770.html
Popatrzcie, nie tylko my mamy wyborcze problemy. Amerykanie również. I już się tym martwią, choć to dopiero za rok.
According to a new poll of likely Democratic voters, if a primary contest were held today between the Barack Obama who ran for President in 2008 and the current Obama, the Old Obama would beat the New Obama by a margin of three to one.
While the numbers reflect the enduring popularity of the 2008 Obama, they spell big trouble for the 2011 Obama, who is seeking reelection in 2012.
Most troubling for the President, a significant number of voters — nearly twenty-five percent — no longer believe that the 2008 Obama and the current Obama are the same person.
At the White House, press secretary Jay Carney attempted to silence the skepticism of the so-called “Differenters,” the growing movement of people who believe that the 2008 Obama and the current one are two completely different men.
“The President has said that he is willing to submit to a DNA test and he will be releasing a Certificate of Authenticity later this week,” Mr. Carney said. “Beyond that, we’re just going to have to take his word for it.”
To był oczywiście, jak nietrudno rozpoznać, Borowitz. 🙂
Zupełnie przypadkowo wrzuciłem amerykański komentarz w tym samym czasie, co Monika swoje. Łajza czy cud? 🙂
Można już bezpiecznie wtranżalać muchomory? To wspaniała wiadomość. Muchomory są praktycznie jedynymi grzybami jakie w tym roku widywałem w tutejszych lasach. 😈
Nie cud, nie lajza, Bobiku. Po prostu chwilami udaje sie nam tutaj przeskoczyc na nastepny etap ewolucyjny, o ktorym wspominal niedawno prof. Vetulani – komunikacji obywajacej sie juz bez gadzetow. 😆
Tymczasem uciekam rozgrzac sie i osuszyc samosami, chlebem naan, i innymi przysmakami. 😉
Gdybym ja był tygrys papierowy,
każdy mógłby posiąść kopię mnie,
lub na przykład kopię samej głowy,
mordy, łap, ogona, itepe.
W szybkim tempie mógłbym się rozmnażać,
egzystowałbym w milionach sztuk,
byłbym wszędzie – w sklepach, na ołtarzach,
w szkołach, kinach i w zarządzie dróg.
Koleżanka albo i kolega
tylko by robili drobne – pyk!
i już z gazet wszystkich by rozlegał
się mój straszny, papierowy ryk.
Lecz ja jestem z bólu, wspomnień, wątpi,
merdań, śmiechu, złych i dobrych stron,
jak to wszystko miałaby zastąpić
dobra kopia czy najlepszy klon?
Tłum Bobików? Szkoda nawet marzeń,
nie powtórzy mi się mózg ni głos,
już zostanę jednym egzemplarzem,
a i to do czasu. Taki los. 🙄
Witam rozgrzany jesiennym słońcem 🙂 Przedzimowe czyszczenie oczka w miłym towarzystwie
A muchomory można wtranżalać, tylko można się nadziać niechcący http://www.kki.pl/zenit/grzyby_spyt/ga85.htm
Bobiku (13:06)
A co z tego pseudonimu trafilo na papier?
Ortequ, przepraszam za częściowe obcięcie Twojego komentarza i proszę o wybaczenie, ale starannie unikamy tu wszelkich demaskacji. 😉 Od tego jest IPN, a u nas – cicho sza i udajemy, że nic nie wiemy. 😎
Bo nadmiar wiedzy czasem psuje zabawę. 😉
Bobiku,
Nie ma sprawy. IPN wkracza, my do sracza. Nie wolno psuc zabawy! Zreszta, scianowanie bylo kiedys pewnego rodzaju szpanem
+
Jotka (14:23)
Pytasz o enigme. Wiec i odpowiedz bedzie takowaz.
Mozesz guglnac taka fraze: Netględy – blog Edwara. Dalej juz polecisz wartko. Linku nie moge tu przytoczyc, bo ty bys od razu nan kliknela. A wtedy Edwar-megaloman znow powie, ze ja za nim laze. Wiec kliknij z gugla. Co mu tez dostarczy powodu do podjecia zalozenia, ze ktos za nim lazi. Pewnie znowu Orteq. On juz tak ma, ze za przyjaciela nikogo nie ma procz Orteqa
A tak w ogole to EDD jest okidoki. Pisze fajne wpisy, szczegolnie jako Wujaszek Wania. Jego wlasne komentarze, pod wlasnymi wpisami – innych komentarzy tam, praktycznie, brak – byly kiedys troche takie jakies, no wiesz. Wyzej to niz tamto. Kompleks, znaczy. Ten najgorszy z najgorszych: wyzszosci, wynikajacy z nizszosci. (Odwrotnosc tego kompleksu jest pelna tego odwrotnoscia. Edwara to nie dotyczy.)
Teraz jego komentarze jakby sie poprawily, ale dalej sie to samo czuje. Czyli cieniasa, ktory cierpi. No bo filmiki antystalinowskie, na zamowienie pewnych kasior panstwowych, sie zgraly, gdyz nikt ich ogladac nie chcial. Tak jak nikt nie chce ogladac antykomuszych pierdol Pietrzaka.
Takie zycie. Tough. Life is brutal and very expensive
Bobik na spacery ma wychodzić, a nie na papie…. tzn. na papierze może, ale po co.
Gdyby całe wymyślone, a zasługujące na to słowo miało wyjść w papierze, i to jeszcze więcej niż w jednym egzemplarzu, na ziemi zabrałoby drzew, nie wspominając o półkach, parapetach, podłodze pod ścianami, piwnic i strychów.
piekny letniobalkonowy dzien mialem 🙂
zapomnialem tez ze mialem pomyslec co myslec i to dobrze tak 😀
jutro na grzyby by tak moze
albo na pchli targ w rodakow tlumie jezyka sie nasluchac
zobaczymy
mialem na odtwarzaczu dzisiaj Cecil Taylora ale sobotnia noc nie
nadaje sie do jutubowania takiej kakofonii chyba ze sami znajdziecie
🙂 😀
Nacht Bobikowo (bez nihilizmu Mrozka oczywiscie 🙄 )
Z wieczornego przeglądu ” szeleszczących”.
Charles Simic:
Pisząc wiersze,zachowuję się jak ktoś, kto godzinami
próbuje złapać muchę w ciemnym pokoju, zanim przyjdzie mu do głowy, żeby zapalić światło./ magazyn TP „Miłosz jak świat”/
Reszty nie linkuję dla uszanowania sobotniego wieczoru. 🙁
Ale może coś na dobranoc 😀
W nawiązaniu do „zdradzieckiego poczęstunku”.
Bardzo chciałabym, żeby nadchodzące wybory dla formacji JK były czymś w rodzaju Henkersmahlzeit. 🙂
Pojechaliśmy dzisiaj popływac w niemieckim jeziorku, tuż za granicą, w gnieździe NPD. Na plaży sami Polacy.
Pływałam!!! A dzisiaj, dla przypomnienia, mamy pierwszy dzień października! 🙂
Bobikowi i wszystkim rozważającym popieranie Palikota dedykuję. Kandydat nr 9 w Garwolinie też popiera, z wzajemnością. 😮
http://www.youtube.com/watch?v=oVuznsV3xfQ&feature=player_embedded
Wiem, że niesmaczne, przepraszam.
Tak, Bobiku. I za jednostkowość też Cię cenimy! Re Mrożek: na co człowiek się naraża, gdy z doskoku oko wraża (w blog). Ale dzisiaj 1 października, wielce wymowna data 🙁
Zwierzaku (11:41)
Ciagno, ciagno i bedo ciagli, w tej Sokolce
http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,10387826,Prezent_od_Boga__Rozmodlona_Sokolka_czeka_na_cud__ZDJECIA_.html
„Mamy XXI wiek!!! A 9 października są WYBORY!!! ”
Takie nadeszly rozkazy, czy to z kurii, czy z Torunia, i mus je wykonac. Jak wybory to wybory!
Czy to czasem nie biega o Trzy Razy Tak? Dwa Razy moze? Pogubilem siem
Czasem bywam bardzo zmęczona.
Mam dość słupków, prezesa i Palikota. Gdyby nie późna pora i śpiący pan mąż, poszłabym w tango.
Foma, z tymi spacerami to Ty powiedz mojej rodzinie. Oni uważają, że 2 godziny dziennie to jest dla psa zupełnie dosyć. 👿
Ludzie mają naprawdę dziwne wyobrażenia o psich potrzebach. 🙄
Ten kandydat z Garwolina chyba nie ma zadatków na blogera. Spróbowałby jako bloger powiedzieć, gdzie ma komentarze. 🙄
Haneczko, w „Tango” Mrożka można pójść nawet przy śpiącym panu mężu. Tylko lampkę nocną tak ustawić, żeby mu w oczy nie świeciła. 😉
Panu mężowi można zaświecić reflektor z dopalaniem i nic 🙄 My z wybuchami oswojeni, reagujemy na cichosze 😉
Dobranoc 🙂
Pewnie juz czytales, Bobiku, ale gdyby nie, to podrzucam:
http://www.polityka.pl/forum/1100530,czy-po-kryzysie-czeka-nas-wojna.thread
I jeszcze ilustracje do powyzszego artykulu z „paszczy lwa”:
http://www.theatlantic.com/infocus/2011/09/occupy-wall-street/100159/
A tu, dla rownowagi, maly wykladzik dla Kotow i Psow, oraz Osob z nimi zaprzyjaznionych z dziedziny fizyki stosowanej. 😉 Po czyms takim juz sie wlasciwie wszystko rozumie… 🙄
http://www.youtube.com/watch?v=rLDgQg6bq7o&feature=youtube_gdata_player
Tu tez wykladzik. I wszystko sie momentalnie rozumie
http://www.youtube.com/watch?v=5K5QD6Eulig&feature=related
Под это видео очень трудно мастурбировать. даже пизда накачена
Sorry, Zwierzaku. Nie ma ucieczki od tych bukiew. No, chyba jest jakas ucieczka
http://www.youtube.com/watch?v=Pi8HwlzsGEM&feature=related
Maravillosa, cuerpo bien trabajado, muy sexy, con mucho estilo, el tangazo de Roxanne perfectamente elegido, coreografia de 10!
Paniala? Nu, charaszo
Bobik, och,Bobik! Przeczytalem wlasnie cos, co napawa me serce smutkiem i niepokojem. Podobno firma Nestle wypodukowala dla swej marki psiego jedzenia Purina,jakas reklame telewizyjna na ktora wszystkie psy natychmiast reaguja skakaniem,szczekaniem i ozywionym merdaniem ogona, robiac z siebe jakis nieprzystojny spektakl. Reklama jest nagrana z uzyciem bardzo wysokiej czestotliwosci dzwieku, nieuchwytnego dla ludzkiego ucha. Jest juz wyprobowywana w Austrii i lada moment dotrze do Niemiec.
Mam nadzieje, ze nasz brytyjski rzad nas od tego uchroni i jej nie wpusci. Nie zebym sam sie dal na nia zlapac, ale Pies zasluguje na wiecej!
to czyste wariactwo 🙂 zapowiadaja na dzisiaj slonca do 26° 😀
korzystam 🙂 😀
dzień dobry
🙂
Dzień dobry. 😀
Kawa. Są chętni na placek drożdżowy ze śliwkami?
Pan B. nie wysłuchał moich próśb. Grześ nadal idzie przez wieś.
http://www.youtube.com/watch?v=3wn_xR1hqak
Placek ze śliwkami :D. Większej radości nie mogłaś mi sprawić 🙂
Upiekłam dwie blachy. Wystarczy dla wszystkich chętnych. 😀
Jejku, to ja tez poprosze tego placka! 🙂 A sliwki wegierki?
Grzes rzeczywiscie nadal idzie….
Przy okazji ogladania Grzesie ogladnalam i TO i jak przeczytalam komentarze to mi cycki opadly.
Mar -Jo,
placek tak, Grześ nie. Jego sztuczność bije po oczach.
Za oknem gmła. Ze Smoleńska, czy co? A może to te opary absurdu, w których prezes nie chce z Tuskiem debatować? 🙄
Zwierzaku,
szanuj swoje popiersie 😉
Orteq,
dzięki. Mam wątpliwość, czy aby cudzoblożenie nie stoi w sprzeczności z WC? 🙄
Dzień dobry 🙂 Łapię kawałek placka ze śliwkami i lecę obejrzeć do końca program o inteligentnych zwierzętach. W dzisiejszym odcinku są papugi dr Pepperberg i szympansy z unierstytetu w Kioto: Ay, która tam trafiła jako roczna panienka, po czym stała się czytającą, liczącą i obługującą komputer szympansią gwiazdą (ma nawet własny program w japońskiej telewizji) i jej syn Ayumu, urodzony już w Japonii. Ayumu nauczył się czytać i liczyć już jako niedorostek, między pierwszym i drugim rokiem życia, towarzysząc mamie w zajęciach. Ciekawe, co jeszcze o nim opowiedzą. 🙂
Jest się czego bać:
http://wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/sondaze-i-wyniki/sondaze-wczoraj-przewaga-a-dzis-po-zrownalo-sie-z-,1,4867919,aktualnosc.html
generalnie PiS jest w sondażach niedoszacowane i zwykle ta sondażownia jest najblizsza faktycznych preferencji 👿
Musi Niemce po głowie go biły 😯
http://wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/aktualnosci/byly-lider-po-wspiera-kandydatke-pis-do-senatu,1,4867867,aktualnosc.html
Jotko, Niemce i żona? 😀
Zwierzaku, śliwki węgierki (lengyel–magyar barátság)! 😀
Noo, przecież mówię, że Niemce. Niech będzie, że do spółki z Ruskimi, co razem daję Nelly 👿
😀 😀 😀
Zawiadamiam, że szympansy są lepsze od ludzi jak chodzi o pamięć krótkotrwałą i orientację przestrzenną. 😀
Kwalifikacje Zuzanny K. na senatora są rzeczywiście wstrząsające. Utrwalenie pamięci o mężu. Takich samodzielnych, wyemancypowanych kobiet nam w polityce trzeba! Głosujta feministki na Kurtykową! 🙄
Przedwyborczych idiotyzmów coraz więcej. Bernard Nowak dumał, dumał i wydumał 🙄 http://www.kurierlubelski.pl/opinie/456259,osobliwosci-z-okolic-urny,id,t.html
Wiecie co sobie myślę, na trzeźwo ❗
Może należy pozwolić żeby PiS wygrało, porządziło i żeby ten nasz naród wybrany mógł się na własnych czterech literach przekonać z kim ma przyjemność 👿
Innego lekarstwa na ten amok już nie widzę 😥
A teraz idę się upić. No co, trzynasta już minęła 👿
A jak wytrzeźwieję, to się pójdę zapisać do Bobikowych szympansów. W końcu to nasi przodkowie. Politykę historyczną będę uprawiać 😉
i prorodzinną 💡
głosujcie na mnie, formalności załatwimy, jak kac minie 😉
Oglądania cd. Jeden z kandydatów na senatorów w moim okręgu reklamuje się (na swojej stronie internetowej) wierszem. Jeden z kandydatów na posłów chwali się poparciem… Miss Warszawy. Za to inny ma biszkoptową labradorkę o dźwięcznym imieniu Dora. Jakoś nie mogę się zdobyć na głosowanie na krawat, zgodnie z radą fomy, ale poważnie rozważam głosowanie na labradorkę. Telefon do przyjaciela wykonałam. Wyśmiał moje naiwne przekonanie, że oglądając programiki, oglądam poglądy. Pomysł oceniania jakości procesów myślowych kandydatów po sposobie formułowania programików i innych tekścików wyborczych też uznał za zabawny. Niniejszym podkulam ogon i przyznaję publicznie, że moje pomysły wyborne infantylne są i mylne. Przed następnymi wyborami spróbuję wypracować jakieś dojrzalsze metody. Teraz mogę już tylko starać się jak najlepiej przygotować organizm na powyborczego kaca.
Jeżeli ten kandydat odda swoje miejsce Labradorce Dorze, to ja też nie będę miał wątpliwości, kogo należy wybrać. 😎
To mówicie, że trzeba się zaopatrzyć w duże ilości aspiryny i Alka-Seltzer, bo po wyborach zacznie się masowe wykupywanie? 😯
Przy okazji mam uprzejmą prośbę o przyhamowanie… hmm… jak by to nazwać… postępującej seksualizacji komentarzy. Ja jestem szczeniak, ale nawet mnie zaczyna nużyć ciągłe obrabianie de Maryni, jak na licealnej wycieczce. A dorosłych pewnie nuży jeszcze bardziej. 😉
Lekkie i dowcipne aluzje od czasu do czasu – czemu nie? Pruderyjny nie jestem. Ale przaśna dosłowność rodem z Masztalskiego po prostu mnie nie bawi. I mam graniczące z pewnością podejrzenie, że nie jestem w tym odosobniony.
Jak ktoś chce spróbować się zmierzyć z szympansem Ayumu, to proszę bardzo: 😆
http://games.lumosity.com/chimp.html
Tu można zobaczyć, w jakim tempie Ayumu sobie z tym zadaniem radzi:
http://www.youtube.com/watch?v=JkNV0rSndJ0
Nie jestes odosobniony, Piesku… 👿
A malpa,owszem,sprytna. Osobiscie nie zgodzilbym sie na demonstrowanie takich stuczek. No ale malpy nie slyna z honoru i decorum.
A czytliscie juz jak satanisci uzbrojeni w wodke wdrapali sie na Chrystusa?
Kino w tej Polsce 😈
Ciekawa jestem postepow w nauce szympansow, ale obejrze pozniej na innym urzadzeniu, Bobiku.
A co do Twojego apelu w sferze meta, to tu jest cos na nieco podobny temat – tyle, ze nie dotyczy to rozmow blogowych, z ktorych, w momentach znuzenia po prostu mozna sie zawsze wylaczyc (chyba, ze sie jest gospodarzem-moderatorem, bo wtedy rzeczywiscie to jest trudne), a na temat tego, co dopuszczalne, a co nie, w przestrzeni publicznej, z ktorej zupelnie sie wylaczyc sie nie mozna, chyba, ze ktos postanowi nie wychodzic z domu. Choc oczywiscie z pewnoscia jedna przestrzen wplywa na druga, i nawzajem sie w sobie przegladaja i siebie nawzajem tlumacza.
http://wyborcza.pl/1,75248,10391371,Czy_przeprosza_kobiety_na_billboardzie_.html
Znowu mnie dziś zabrali do lasu. Czyżby to już błogosławiony wpływ fomy na moją rodzinę? 😈
Mordko, a co to było z drapaniem Chrystusa? Nic takiego nie czytałem. 😯
Bobiku (14:55) jestem za. Jeżeli już to to
O, klasyk foma wchodzi pod strzechy. 😉 Wreszcie 🙂 Jesienny spacer….
Winno być.O, komisarz Foma wchodzi pod strzechy
O, tak, Irku. Te numery to z przyjemnością. 🙂
A komisarz Foma na urlopie, tu jest w cywilu, jako foma. 😉
Znaczy się in koguto 😉
Bobiku, moze Ci dali sie po lesie wyhasac, bo dzis dzien Sw. Franciszka, wiec nie wypada jakos tego nie uczcic. 🙂 Mozesz w ramach swojego swieta pewnie oczekiwac i lepszej kolacji. A jak zapomnieli, to tym lepiej, bo i to mozna niezle wykorzystac, choc tu chyba Pregowana ma wieksze wrodzone zdolnosci, nie mowiac juz o Mordce, ktory niejedno zwierze moze nauczyc jak skutecznie negocjowac w takich sytuacjach. 😉
Wlasciwie, to dopiero za dwa dni, ale dzis przejzdzalam kolo paru kosciolow w miescie, z ktorych wychodzily zwierzeta prowadzace swoich ludzi. 🙂
No to połączmy koguta z lepszą kolacją 😉 „Jednak TO przerosło wszelkie nasze wyobrażenia, gdy szef Philippe ujął w dwa palce grzebień koguci i powiedział, że będziemy z niego robili przystawkę. Z grzebienia trzeba było ściągnąć błonę, ugotować go, potem usmażyć na maśle ze sporą ilością szalotki i z drobno pokrojonymi grzybami – kurkami. Grzebień, w gotującej się wodzie zachowuje się odwrotnie niż krewetki – traci piękną, czerwoną barwę i szarzeje. Koguci grzebień z kurkami podajemy w sosie sporządzonym z tak zwanego „żółtego” wina z Jury, z pogranicza francusko-szwajcarskiego. Wino pochodzi ze szczepu Savagnin i leżakuje się je w beczkach przez 6 lat i 2 miesiące.Do wina dodajemy nieco śmietany i rosołku z kury i danie gotowe. Zapewniam, że kurki są w tym sosie znakomite.”
Bobiku, o tym chyba pisał Mordka:
http://kontakt24.tvn.pl/temat,chrystus-ze-swiebodzina-kibicem-zuzla,144895.html
eee tam, klasyk foma jest bardzo dobre… :]
A numery XVII wieczne przejdą 😉 http://www.google.com/imgres?imgurl=http://www.cozimadog.net/blog/images/Starowieyski-Franciszek-Album_Franciszek-Starowiejski,images_big,15,83-907468-7-5.jpg&imgrefurl=http://www.cozimadog.net/blog/2009/05/&h=410&w=310&sz=48&tbnid=r2w6XDfR04hwaM:&tbnh=90&tbnw=68&prev=/search%3Fq%3Dstarowieyski%2Bfranciszek%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=starowieyski+franciszek&docid=qdsO4FfddgaH4M&hl=en&sa=X&ei=D8GITpLmH8aDOo-hjdUB&sqi=2&ved=0CEUQ9QEwBA&dur=995
A najgorsza ta wódka satanistów http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,10393304,Pomnik_Chrystusa_z_gigantycznym_szalikiem_Falubazu.html
To był ten temat od Kota Mordechaja
Poparcie Miss Warszawy dla kandydata to rekomendacja nie całkiem od rzeczy. Wszak kampania jest wojną na wizerunki, podobnie jak wybory Miss 🙄
Ten Falubaz to jakas rendering?
(Rendering is a process that converts waste animal tissue into stable, value-added materials)
Zadnego swintuszenia. Promise!
Irek tymi satanistami mnie sprowokowal
Prowokacji c.d.
Kluczem do zblizajacych jak lawina wyborow sa Klucze Henochiańskie. Idzie o ocalenie Polski przed Szatanem
Pierwszy Klucz Henochiański prezentuje początkową deklarację Szatana. Określającą prawa czasowych teologii i wiecznej władzy trwającej w tych, którzy są na tyle odważni, żeby dojrzeć ziemskie początki i byty absolutne.
„Jam twoim władcą, rzekł Pan Ziemi, siłą wychwalaną ponad i poniżej, w którego rękach słońce jest błyszczącym mieczem, a księżyc ogniem przebijającym na wskroś, którego szaty twoim są ubiorem i który oświetla je światłem piekielnym. Dałem wam prawo rządu nad świętymi i dałem laskę z wiedzą najwyższą. Podnieśliście głosy i przysięgli wierność Temu, kto trwa wtriumfie bez początku i bez końca, i co świeci jak płomień w waszych pałacach, i włada wśród was jako równowaga życia! Rusz i przybądź! Otwórz tajemnice stworzenia! Bądź przyjacielem mym, jako i ja nim jestem! – prawdziwym wyznawcą najwyższego i niewysłowionego Króla Piekieł!”
Kluczem tego Pierwszego Klucza sa slowa: „dałem wam laskę”. I to, na dodatek, z wiedzą najwyższą. Zapamietajmy to sobie. Przyda sie niedlugo..
Wybór przede mną, problem spory
przez łeb przebiega setka wątków
codzienne o tym rozhowory
od poniedziałku aż do piątku
Ale w sobotę i niedzielę
ja dla higieny czyszczę głowę
pustką swej głowy z Wami dzielę
lekko wiązanym, cichym słowem
Błogosławiona bezmyśl czysta
odprężający stan pustkowia
ze mnie to niezły fetyszysta:
uwielbiam pełnię bezmózgowia…
Tak odprężony w poniedziałek:
przez łeb przebiega setka wątków
do rozhoworów znowu staję
Boże, by było już po piątku…
A może tak na stałe pustkę,
tak popularną we wszechświecie,
(tu Bobik zrób to małym druczkiem):
Wy w sobie także odnajdziecie?
byłem kiedyś na bardzo wstępnych wyborach miss. wszystkie kandydatki interesowały się fotografiką i modelingiem. ale to nie był rok wyborczy 🙄
Idzie o ocalenie Polski od Szatana.
Ze wszystkich dziewietnastu Kluczy Henochiańskich, Siódmy Klucz wydaje sie byc tym, o ktory Polska walczyla. Używany on jest bowiem do wezwania pożądania, oddania hołdu przepychowi i w ogole radości z uciech cielesnych. Klucz ten brzmi nastepujaco:
„Wschód jest domem nierządnic wznoszących pieśni radości wśród płomieni pierwszej chwały, gdzie Pan Ciemności usta swe otworzył; i stały się domem, siła człowieka raduje się; a ozdobione są ornamentem blasku, co cuda czyni dla wszelkiego stworzenia. Są królestwami i ciągłością Trzeciego i Czwartego, potężnymi wieżami i miejscami pocieszenia, tronem przyjemności i trwania. O wy, sługi przyjemności: Przybądźcie! Ukażcie się, głoście radość na Ziemi i bądźcie potężni wśród nas. Po to władza jest dana, a potęga nasza rośnie w siłę w naszym pocieszycielu.”
Tutaj, kluczem tego Siodmego Klucza sa slowa „Wschód jest domem nierządnic”, w polaczeniu z „co cuda czyni dla wszelkiego stworzenia”. Oto jak PRAWDZIWE Zawołania Henochiańskie wpisaly sie w nasza geografie (Wschod) – i w nasza specyfike (cuda czyni).
Zaiste. Jedynym kluczem do zrozumienia istoty fenomenu Narodu Wybranego, jest Siodmy Klucz Henochianski.
Z Pierwszego Klucza zapamietalismy „dałem wam laskę”. Pamietajmy to. Bo to w ten sposob szeroko otwierają się nam okna na czwarty wymiar. Co dla dla strachliwych znaczy – na Bramę Piekieł.
I pomyslec, ze przez wiele lat Klucze Henochiańskie okrywała tajemnica. Gdy tylko sobie o nich przypomniano, przyszedl CBOS i natychmiast zaczal cuda czynic. PiS moze wygrac!
Ta w wyborach wygrana
to laska Szatana
Bez laski Szatana
nasza bylaby wygrana
Dobrze, że Monika przypomniała, bo ja bym mógł zapomnieć – we wtorek obchodzimy imieniny wszej zwierzyny, czyli również moje. Wszystkim niezwierzętom zostaje jeszcze jutrzejszy dzień na zaopatrzenie się w prezenty. 😆
Niekoniecznie muszą to być tomy klasyki. No, chyba że fomy klasyki. 😎
E, jakie tam Klucze Henochiańskie. Teraz już wszyscy wiedzą, że tajemna siła satanistów bierze się z Soplicy. 😈
Oj, zeen, z tą weekendową pustką to trafiłeś. Przynajmniej w moim przypadku. 😉
I uprzedzam, że w tym tygodniu mi się może przedłużyć, bo u nas jutro jeszcze jeden dzień wolnego. 😆
Czy foma znalazł się na wyborach miss w charakterze kandydata?
Nieee, przecież pisał, że w charakterze kandydatki. 🙂
Soplica ni pri czom.
Pytanie dalej pozostaje otwarte: kto jest tą laską Szatana? Jolanta S.? Hardly. Joanna K-R? Unlikely.
Dopoki nie zostanie zidentyfikowana, i spalona na stosie, laska Szatana, dopoty CBOS bedzie mial racje: WYGRANA PiS-u JEST MOZLIWA!
A po tym to nawet potop. Arka juz w budowie. Arka Jarka. Czy nie Najwyzszy juz Czas postarac sie zalapac na te liste Schindlera À rebours? S-ka Telegraf ma ustalone stawki
to raczej kandydatki się znalazły i nie chciały sobie pójść
No pewnie, że nie chciały. Która kandydatka na miss pójdzie sobie przed końcem wyborów? 🙄
Jaja se róbcie, proszę bardzo, ale Soplica i sataniści osiągnęli cel. Ch. Świebodziński sprawił, co miał sprawić.
http://www.sport.pl/zuzel/1,64951,10396098,Zuzel__Falubaz_Zielona_Gora_mistrzem_Polski_.html
„Polacy zasługują, żeby być wielkim, dumnym narodem – przekonywał Jarosław Kaczyński podczas niedzielnej konwencji”.
JK nam wmówi, że jesteśmy wielkim,dumnym narodem.
Bo,po prostu, na to zasługujemy. 🙄
Wracam do przerabiania winogron na sok. Jeszcze ze 2 godziny mi zejdzie.
Tysiące spraw – ważne, ważniejsze,
miliony trosk przeżytych dotąd,
a wszystkie one przy tym mniejsze,
bo przy tej każdy jest idiotą.
Tak, ważne pierwsze, najważniejsze:
zrób wdech i zaraz po tym wydech,
szansę na głupstwa swe zachowasz
nawet gdy się okryjesz wstydem
to uratujesz swoją głowę
czy masz naprawdę ważne sprawy?
czy wierzysz, że ty będziesz w niebie?
wdech-wydech, zacznij od zabawy:
wdech-wydech, potem uwierz w siebie…
Z wdechem jeszcze jakoś poszło, ale przy wydechu okropnie się pokój zadymił. 😯
Jeżeli JK musi dopiero przekonywać Polaków, że zasługują na bycie wielkim i dumnym narodem, to znaczy, że według JK teraz jeszcze nim nie są.
Czy nie można by zacząć bić w tarabany, że Prezes obraża Naród? 😛
Wodzu, to znaczy, że Ch. Świebodziński tak pochachmęcił, żeby Falubaz wygrał? 😯
A mówili, że sprawiedliwy. 👿
Ludy, wy wieta co piszeta!
A czy fto pamienta
zeby na kazde swienta
pod strzechy cos trafilo?
Byndzie i kmiotkom milo!
Zeen w wydaniu prawie buddyjskim, do tego wyinterpretowany po slowiansku przez Bobika… 🙂
Nie wiem, jakie ostatnio przygody miala Helena na zakupach (zwykle sledze z duzym zainteresowaniem), 🙂 ale u mnie w ramach rodzinnych zakupowych nieporozumien okazalo sie, ze maz zakupil piec ziolowych serow, podczas, gdy prosilam o jeden. A wszystko przez bezkrytyczne przyjmowanie zamowien przez telefon – kto mogl doslyszec roznice miedzy „a five-herb goat cheese” (specjalnosc lokalnego sklepu) a „five herb goat cheeses” przy przerywajacym polaczeniu komorkowym? Dobrze, ze tylko piec ziol jest w serze, o ktory mi chodzilo, bo inaczej mialabym cala lodowke zapelniona dwudziesto-ziolowymi serami… 😉
Moniko,
My heart goes out to you
W naszym polonijnym sklepie sprzedaja b. dobre wyroby z podrobami. Na szczescie, wciaz tylko z podrobami zwierzecymi
Dwadzieścia serów – jedno zioło
a może jakoś tak odwrotnie
daj radość swoim licznym stołom
bo chyba to jest w tym istotne 😉
Serem z wędliną, a nie z ziołem,
dasz radość i tym, co pod stołem ❗
20 litrów soku z różowych winogron!
Ale to jeszcze nie koniec. 😯
No tak. A czarni uslugiwacze w Kenii, podczas naszego Afrykanskiego Safari, dostawali jednego dolara napiwku i ani centa wiecej nie wolno bylo im dac. Bo tak sobie tam ustalono i szlus. Musielismy im wtykac te nasze zielone do fartuszkow.
Oni nic nie wiedzieli o podrobach zwierzecych. Zywili sie wlasnym pozywieniem w poznych godzinach wieczornych. Nam wtedy pozwolano juz spac. Po entertaimentach. przeroznych.
Te nierownosci spolecznosci swiatowej trwaja juz od wielu setek lat. To dlatego zyjemy tym twoim, bobikowym
Serem z wędliną, a nie z ziołem,
dasz radość i tym, co pod stołem
No i tak trzymac. Dopoki to sie utrzymac da
Mar-Jo, czy Ty w ogóle znasz takie piękne słowo jak nicnierobienie? 😉
Zwierzaku, czuwasz moze? Wiem, ze nie lubisz tego mojego szwendania sie po byle jakich blogach, ale znowu cus mi wpadlo w oko. Jak owa belka ftoregos ministra czy premiera. Belki chyba akurat
http://edwarddana2.blox.pl/2011/10/Wujaszek-Wania-w-misji-poszukiwania-powodow-do.html
„Klaczy tej udało się przebyć drogę z Alice Springs (Australia) przez Bunny Burrow (Preemie) do Angstrom Laboratory w Uppsali (Szwecja”
Wiem wszystko o Bunny Burrow. Looney Tunes Bugs Bunny. Wiem o Uppsali. Sedzia Snarski tam wciaz mieszka, choc juz nie urzeduje. Ale ta Alice Springs (Australia) jest calkowita enigma dla mnie. No bo ty chyba gdzie indziej parkujesz swoja hyundai, nie?
Daj glos, prosze.
Orteq,
poszlam, poczytalam i zrozumialam, ze z wlasciwym sobie wdziekiem ten Zasluzony Dla Obalania Komunizmu ( a byl taki???) Acz Niedoceniony Narcyz pisze o mnie. No i niech pisze, co mu bede zalowac? Jego blog, jego sprawa, mnie to zwisa obojetnym kalafiorem!
I prosze, jezeli juz tam lazisz, nie przynos plotek tutaj. Mozesz sobie zgrzytac zebami albo zachwycac sie w samotnosci 🙂
Kochani, nawe przy dużej poprawce na własne ograniczenia stwierdzam, że powyższe back and forth przestaje być czytelne dla szerszego ogółu. Z drugiej strony, może nie ma być…
Dla węższego ogółu też 🙁 A sfermentowany sok z winogron bywa całkiem zabawny !
A dwadzieścia litrów sfermentowanego rzadko bywa postrzegane jako nadmiar 🙂
Dzień dobry.
Bobiku, znam to pojęcie. 😀
Sok pyszny! Nie zmarnuje się. W przeszłości próbowaliśmy przerabiac drogą fermentacji – efekt końcowy był mizerny.
Więc przeszliśmy na produkcję soku.
Vesper, Tadeusz
przepraszam Was i wszystkich, ja juz wiecej nie bede.
Popatrzcie, mamy inspektora Clouseau w spódnicy:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10395928,Fotyga_na_tropie_niemieckiego_spisku_na_Narodowym.html
Dzień dobry. 🙂 Mar-Jo pracuje, to ja – dla równowagi w przyrodzie – będę się dziś leniwił i to – uwaga tropiciele! – z okazji niemieckiego święta narodowego. 😈
A Fotyga, powiedziałbym, nawet nie Clouseau, a wręcz sama ta… jak jej było… różowa hiena. Choć na wyżyny absurdu wzlatywać potrafi jak jaki różowy orzeł.
Bobiku, ale Ty przecież w dużej mierze pracujesz z obcokrajowcami ;p
Clouseau mial wdziek w przeciwienstwie… 🙂
Ależ fomo, każda okazja do leniwienia się jest dobra. Zapewniam Cię, że obcokrajowcy to zrozumieją, 😆
Wiecie może, kto występuje w roli tego Japończyka, z którym Clouseau ćwiczył ciosy karate? 😈
Wobec pani Fotygi, rolę Kato pełni z pewnością Donald Tusk, osobiście lub poprzez wysłanników, czyhając w ukryciu, by znienacka przywalić jej lub Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Zwierzaku,
Zgrzytam zebami, albo siem zachwycam, w samotnosci. Ani Vesper, czy nawet Tadeusz, nic wspolnego z tym nie majo.
O wyluzowanie apel jest. Czy my wciaz o bukwach? Przeciez tych Prawdziwy Polak znac nie powinien!
Noble z medycyny przyznane. W tym roku za odkrycia dotyczące funkcjonowania ukladu odpornościowego.
Ortequ, chodzi, jak sądzę, o to, żeby nie rozwalać konwencji tego blogu, którą sobie tu wspólnie wypracowaliśmy i w w której większość chyba nieźle 😉 się czuje.
Bardzo chętnie witamy nowych Gości, ale – z góry zakładając, że są kulturalni – oczekujemy od nich, że przyjrzą się panującym tu obyczajom oraz formom i spróbują się do nich dostosować, jak tego savoir vivre wymaga. Ja wiem, że nie na wszystkich blogach takich zasad się przestrzega, ale moją ambicją nie jest, żeby było „jak na innych blogach”. To takie moje drobne dziwactwo.
Zresztą, jeżeli ktoś się w tutejszej atmosferze czuje dobrze, to sam powinien dbać o to, żeby jej nie zakłócać. A jeżeli się czuje źle? No cóż, ja wprawdzie sam czasem powtarzam, że blog jest wielkim, zbiorowym obowiązkiem, ale bywanie tutaj jednak nie jest przymusowe. 😉
Vesper, masz jakiś dobry link o tych odkryciach na temat układu odpornościowego? Ale nie notkę typu bla-bla-bla, tylko coś sensownego i rzeczwiście choć z grubsza mówiącego, o co biega. 😉
Nie mam, Bobiku. Te nazwiska znam jeszcze z podręczników akademickich, a o nagrodzie usłyszałam w radiu.
Trudno, poczekam. Wcześniej czy później coś powinno się pojawić.
A pytałem, bo układ odpornościowy zawsze mi się wydawał fascynujący. Nie twierdzę wprawdzie, że się na nim znam na noblowskim poziomie, ale poczytać na temat jakoś sobie lubię. 🙂
Bobiku,
Kto tu co rozwala? O wyluzowanie tylko apel jest.
„jak tego savoir vivre wymaga.”
A co to je savoir vivre? Bo ja jenzykow obcych ani w zab
Cale szczescie, ze Bobika wszyscy lubiejo. Nawet ci co do niego nie dorastajo.
Mądrej głowie dość dwie słowie, Ortequ, nie trzeba długich wywodów. 🙂 A obce słowa na pewno można znaleźć w Guglu. 😉
Ja apeli o wyluzowanie słucham chętnie. Ba, czasem nawet podążam za nimi, bo częstom spięta i nieustannie na wdechu. Czasem nawet z przychylnością spoglądam na małą drakę w ulubionej piaskownicy. Ale pod warunkiem, że udział w drace jest równy i każdy kto chce, może się przyłączyć do darcia piór, bo wie, o co chodzi (lub wie, że o nic nie chodzi). Kiedy jednak dwoje się tarmosi, a reszta może albo popatrzeć w milczeniu, albo opuścić lokal, to już nie jest w mojej optyce sytuacja komfortowa 😉
Zawsze uważałem, że jeżeli wielcy pisarze są dbali o swoją legendę, powinni sobie dać siana z pisaniem listów i ograniczyć się do rozmów telefoniczych. 😈
http://wyborcza.pl/1,75480,10368325,_Listy__Stanislaw_Lem__Slawomir_Mrozek___Zywoty_rownolegle.html
Dziś legendy są bezpieczne, bo jest skype 🙄
Zadziwiła mnie Wyborcza, która w specyficzny sposób, za pośrednictwem pewnej blogerki, włączyła się w poetykę kampanii:
http://wybory.gazeta.pl/wyboryparlamentarne/0,0,0.html
Kiedy czytałem wspomnienia Reicha-Ranickiego, który bardzo wiele spotkań z wybitnymi postaciami literatury opisał, zaczęło mi się wydawać, że warunkiem zostania wielkim pisarzem jest rozbuchany egotyzm, małostkowość i złe mówienie o koleżeństwie (konkurencji?). I że pisarze (nie sami wielcy, pomniejsi też) nie tylko się tych cech nie wstydzą, ale wręcz jakby uważają, że zasługują one na uwiecznienie dla potomności. Takie jakieś skrzywienie optyki. 🙄
vesper, a ustaliłaś dlaczegoś spięta i stale na wdechu? wszak lepiej leczyć przyczyny niż objawy (za to wiekopomne stwierdzenie należałby mi się oczywiście nobel z medycyny, ale jakić układ mi go buchnął) i to jeszcze kosztem atmosfery w piaskownicy
Może coś w tym jest. Aby publikowac kolejne wytwory własnej fantazji, zabiegać o poczytność i skandalizować, gdy spada, trzeba jednak mieć głębokie przekonanie o niepodważalnej wartości dzieła. Bez choć odrobiny egotyzmu i naturalnej skołonności do deprecjonowania osiągnięć konkurencj, jest to niewykonalne.
Vesper, ta akcja trwa już ze dwa tygodnie, codziennie ktoś inny komentuje, stwory wszelkich gatunków. Ile razy zajrzałem, był chlew i dowcipy na poziomie Wojewódzkiego, więc już nie zaglądam.
Foma, atmosfera w piaskownicy robi sie zazwyczaj sama. A ja wiem, dlaczegom spięta, ale nie powiem 😉 Nawet nie dlatego, że to tajemnica albo że niedyskretny szczegół, ale żeby nie epatować egotyzmem. Jeszcze by mnie kto wziął za literata?
Vesper, jak Ci damy na piśmie, że Cię nie weźmiemy, za literata, ujawnisz chociaż odrobinę szczegółów?
Pomyśl, jak to brzmi: Ujawniamy tajemnicę s pięty Vesper. Zaraz by nam statystyki wzrosły. 😆
Zawsze podejrzewałem, że z tymi Noblami to układ. 👿 Ale czy ktoś już zawiadomił o tym Prezesa? 🙄
Tajemnica wyssana s pięty Vesper się rossspina. Ekskluzywny (kocham to słowo w tej właśnie roli 👿 ) wywiad tylko u Bobika.
Tak, to by podbiło statystyki, no matter who the hell is vesper.
No, przecież nie możemy darować sobie takiej okazji. 😈 Wobec tego wszyscy się odprężają, a s pięta Vesper odpowiada na pytania. 😎
– Kiedy po raz pierwszy udało się Pani zauważyć, że Pani s pięta kryje doniosłą tajemnicę?
Vesper: To jest ważne pytanie. To jest pytanie, które w końcu należało zadać. Ale jest to pytanie źle postawione. Nie ja to zauważyłam. To nie jest tylko moje odczucie. To jest odczucie wielu i ja je podzielam. S Pięta nabrzmiała i nie mieści się w bucie. Ci, którzy chceliby to ukryć, którym ujawnienie tajemnicy jest nie na rękę, twierdzą, że to but jest za mały, ale my wiemy jak jest.
Kiedy Pani zaczęła podzielać to uczucie i co o tym przesądziło?
(okrzyki z offu: wiemy! Jasne, że wiemy!)
– W(ywiadowca): – Nabrzmiałość pięty musiała być dla Pani ciężkim brzemieniem. Czy w niesieniu go pomagało Pani wychowanie w patriotycznej, ofiarnej, bogobojnej, słowem rdzennie polskiej rodzinie, czy raczej przykład świetlanych postaci z życia publicznego?
Vesper: Uświadomiłam to sobie, kiedy nadszedł właściwy moment. Tak. Tak. Nie chodzi o daty, chodzi o właśnie o moment. Przykłady pomagają. Bo gdy nabrzmiałość s pięty staje się oczywistą oczywistością i nie sposób temu dłużej zaprzeczać, trzeba powiedzieć prawdę. Tak. Tak. Są rzecz jasna środowiska, siły, które zawsze będa uważać, że to kwestia rozmiaru buta. Te środowiska postulują, że jak się s pieta nie mieści w bucie, zawsze można założyć chodak. Ale my uważamy inaczej. Prawda zawsze jest najważniejsza.
W: I tu zbliżamy się do prawdziwego, sensacyjnego rdzenia tajemnicy s pięty. Czy mogłaby Pani sprecyzować, jakie środowiska i siły ma Pani na myśli?
Vesper: To są środowiska wrogie prawdzie. To sa środowiska, które boją się prawdy. One może nawet widzą s piętę, ale zapytane, wskażą na but jako przyczynę. Zamiast rozwiązań zaproponują chodak. I po chodaku ich poznacie.
Amen.
W: Na zakończenie tego wstrząsającego wywiadu poprosimy jeszcze o odpowiedź na pytanie, które zawsze żywo interesuje naszą publiczność. Skąd Pani bierze pomysły do ssania s pięty?
Vesper: To pierwotna potrzeba. Ona jest w każdym człowieku. Wystarczy popatrzeć na dziecko w kołysce. Co robi? Ssie s pięty.
( 😆 😆 😆 )
Bardzo dziękujemy za tę inspirującą rozmowę. Myślę, że dzięki niej wszsyscy będziemy bogatsi. Odrzućmy chodaki!
I nie wstydźmy się ssać s pięty!
W: Dziękujemy za wywiad i – bez żadnego związku z bieżącymi wydarzeniami politycznymi – życzymy Pani dalszego owocnego zaspokajania pierwotnych potrzeb, od kolebki aż do urny. 😈
i teraz się zacznie.
urna! 👿 wyszło szydło z podeszwy, starł się fałszywy lakier ze skóry. urna!! zgin przepadnij farbowany lisie! wrogi polskoszczekający kundlu! zdradziecki pisarzyno bez s pięty! urna!!! i dziwić się, że spiętość, wdechność, bolałość! 👿
Są też inne reperkusje wywiadu. Tam Gdzie Trzeba zauważono, że inicjały wywiadowanej i wywiadowców układają się w złowrogi znak VW. Chyba nie trzeba dodawać, jaki kapitał za tym stoi. 🙄
„Volkswagen wabi chętnych na udziały w podwyższonym kapitale zakładowym. Chce wyemitować uprzywilejowane akcje bez prawa głosu”.
Informacja wprawdzie z lutego 2010 r. Ale przecież wszyscy rozumieją, dla kogo przywileje a dla kogo odebranie prawa głosu! 😀
„……”Polska moich marzeń”. Pytają m.in., co szef PiS miał na myśli, pisząc, że kanclerstwo Angeli Merkel nie było wynikiem czystego zbiegu okoliczności i że jej celem jest podporządkowanie Polski Niemcom. „Ona wie, co ja chcę przez to powiedzieć. Tyle wystarczy” – odpowiada tajemniczo Jarosław Kaczyński”.
Kanclerstwo wynikiem czystego zbiegu okoliczności!!!
W Niemczech!!!! 😀 😀 😀
Mar-Jo, chyba źle zrozumiałaś zawoalowaną myśl Prezesa. Chodziło mu na pewno o BARDZO NIECZYSTY zbieg okoliczności.
Dalsza część wypowiedzi JK przypomina mi brodaty kawał z puentą dzielnicowy, ty już wiesz co… 🙄
Niestety jestem w biegu, jak ostatnio dosc czesto, wiec tylko dorzuce do wczesniejszej dzisiejszej rozmowy na temat drak w piaskownicy, ze inna metafora blogow moze byc mala lodka w oceanie slow i zalewie informacji, jaka podarowaly nam wspolczesne techniczne mozliwosci. Nagle zupelne zmiany kursu i zbyt duze przechyly w nieduzej lodce sa trudniejsze do zniesienia niz w statku transatlantyckim, i sporo mozna przy okazji wyrzucic za burte, nie mowiac o wplywie na ogolne samopoczucie (a w kierunku Transatlantyka i tak jest sporo skojarzen, nawet przy mniejszych rozmiarach jednostki plywajacej). 😉 Chyba, ze chce sie swiadomie wejsc w konwencje Chatroulette…* 😉
A wymiana listow pomiedzy Mrozkiem i Lemem jakos mnie specjalnie nie zaszokowala. Slowa na papier przelewaja w koncu ludzie, a nie legendy, ze wszystkimi ludzkimi ograniczeniami, nie mowiac o tym, ze byly to przeciez w zalozeniu slowa do uzytku prywatnego (w odroznieniu od slow tradycyjnie publikowanych, ktore na szczescie podlegaly jednak autorskiej i edytorskiej selekcji, z pozytkiem dla wszystkich). Choc czasem istotnie chcialoby sie o nich mniej – a nie wiecej – wiedziec, ale to chyba wbrew panujacym trendom w erze Facebooka, gdy wie sie nagle prawie wszystko o wszystkich i to czesto w bolesnych szczegolach. No, ale potem zapewne przyda sie to badaczom do napisania pelnej biografii, gdzie sie wszystko wstawi w szerszy kontekst i indywidualnego zycia, i dziela. A o to akurat Mrozek z Lemem nie musza sie martwic, bo dzielo sie niezle samo broni. 😉
* W Chatroulette urokiem albo wada rozmowy, w zaleznosci od indywidualnych oczekiwan jest nie tylko to, ze za kazdym razem rozmawia sie z zupelnym nieznajomym, ale ze nawet nie mozna sie spodziewac, czy po drugiej stronie skype’o-podobnego polaczenia zastanie sie osobe choc w czesci ubrana. 🙄
Koncepcje geopolityczne prezesa i jego poglądy na polityke wewnętrzną innych państw byłyby całkiem zabawne, gdyby nie całkiem realna perspektywa, że zacznie od wkrótce ponownie wcielać je w zycie. Z pomocą i światłym udziałem pani Fotygi. Czy jest w Koszyczku jeszcze ktoś, kto rozważa taktyczne oddanie głosu obliczone na osłabienie PO?
Oj, niedobra wiadomość:
http://wyborcza.pl/1,75476,10397141,Nobel_za_odpornosc.html
Właśnie też w wiadoościach usłyszałem. 🙁
Życie czasem wymyśla niesamowite scenariusze, ale i nieżycie potrafi. 🙄
To bardzo smutna wiadomość.
zawsze mówiłam, że sprawiedliwość to ideał a nie realność.
Dobry wieczór w biegu 🙂
Zasłyszane w „Trójce”
” Dzieci, a co to jest platforma obywatelska?
– A to taki pan co jeździ autobusem i sprawdza, czy ludzie przestrzegają prawo i sprawiedliwość”
😀
To już nie jest śmieszne:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-rodzinny-interes-panstwa-fotygow-a-polityka,nId,363005
„powinni sobie dać siana z pisaniem listów i ograniczyć się do rozmów telefoniczych.”
(Jakoś jest specjalny tryb cytowania??)
Bobiczku, jak Cię kocham, ja Ciebie mówię: nie! Listy mrożkowe są wspaniałe!
A za chwilę przeczytam o co z Lemem chodziło. Lem akurat bywał dość niechlujny pisarsko w takich przygodnych formach.
Tadeuszu, to nie tak okropnie serio było, na co mordka wskazywała. 😉
Czytam i już mnie trafia. Pani nie czytała nic i głupoty pisze! Merda wszystko co się da !!!! Potuberancja zamiast protuberancja!!!!!!!!!! Astronauci wyszli z Dziennikami gwiazdowymi (Astronauci 1951, SEZAM, tam opowiadania o Ijonie Tichym, 1954). Wiecie gdzie mam takie dziennikarstwo? W poważaniu. Głębokim. Kreślę się głęboko.
No Bobiczku czego się spodziewać po człeku, który spędził kilka upojnych godzin z młodzieżą akademicką…. tylko seriozny może być
Do tego, żeby mnie choć na chwilę pozbawić języka w gębie, trzeba nie lada specjalisty, ale Fotyga potrafi. 😯
Najgorsze, że tu, u mnie, polityk, który by sobie pozwolił na tak obrzydliwy brak przyzwoitości, byłby ugotowany na miętko (w najlepszym razie próbowałby się, jak zu Guttenberg, odbić od dna w Ameryce), ale w przypadku Fotygi na taki cud nie liczę. Ona pewnie jeszcze przez lata będzie wypływać na pisowski wierzch, jak brudna piana.
O tak. Niemiecki polityk robiący przekręt na kaloryferach za 100 tys. zł na pewno by żałował, że się w ogóle urodził. Co innego rurociąg pod Bałtykiem za mnóstwo zylionów, to by nie był obrzydliwy brak przyzwoitości, tylko bezprecedensowe poświęcenie dla niemieckiej racji stanu. Czy coś podobnego, już dobrze nie pamiętam.
Tak, Wodzu, bo przyzwoitość można mierzyć średnicą przedmiotowej rury 🙄
Mnie w tym wszystkim poraża najbardziej głupota pani Fotygi i to, że prezes nadal pozwala jej hasać ze sztandarem PiS.
Pan Palikot właśnie przekonuje Durczoka, w TVN 24, że wybory wygra on!
Tak czy siak, Polska już te wybory przegrała. Nie da się stworzyć sensownej koalicji dwupartyjnej. I znowu mamy kilka lat w plecy.
Wodzu, żebyś słyszał, co tutejsi znani mi wyborcy, nawet od lat głosujący na SPD, mówią o Schröderze, który miękkie lądowanie na rosyjskich poduszkach sobie załatwił (choć wcześniej cieszył się naprawdę dużą sympatią). Gdyby sam się w porę nie wycofał, raczej by na wyborcze poparcie nie mógł liczyć. Bo tu jednak tzw. normalny człowiek różne takie zagrania odbiera jako absolutnie dyskwalifikujące politycznie. Nawet jeżeli wykonują je jacyś „nasi”.
Ja tu nie chcę śpiewać na nutę „bo w tym kraju…”. To jest mój kraj, bez względu na to, gdzie akurat przebywam. Ale pewne niedostatki, nazwijmy to, „demokratycznego obycia” (zresztą nie u wszystkich Polaków, na litość faraona) zauważam i wtedy głośno o tym szczekam, bo mi zależy, żeby coś się zmieniło.
Jotko, a koalicja PO-PSL nie była dwupartyjna? 😯
Z sondaży wynika, że PO i PSL nie będą miały większości. Potrzebny trzeci koalicjant ….
Kiedy PO osiągnie słaby wynik ( a na to się zanosi ) to mamy koalicję PiS- PSL z ewentualną domieszką SLD
PSL powinno sobie wpisać do statutu, że jest stałym elementem składowym koalicji rządowych. „Mój mąż jest z zawodu dyrektor”
Irek,
To jest bardzo prawdopodobne.
Pawlak już wdzięczy się do PiS.
A wynik PO z całą pewnością będzie słaby.
W końcu „inteligencja” zadała sobie sporo trudu żeby pomóc PiS. Krytyka PO w niewielkiej mierze uwzględniała realne możliwości, wynikające z sytuacji krajowej i międzynarodowej. Czystej wody chciejstwo nie liczace się z realiami. Trwał i trwa festiwal lamentów pod wspólnym tytułem : „jesteśmy rozczarowani” …, bo nie wszystko zostało zrobione … no, to teraz nie będziemy rozczarowani …
Teraz będziemy mieli to, na co sami sobie zapracowaliśmy …
Jotko, nie wydaje mi się, żeby cała inteligencja była aż tak durna, żeby kompletnie nie liczyć się z realiami. Przynajmniej części tej inteligencji prawdopodobnie nie podobał się styl rządzenia Platformy, jak również praktyczna trudność odróżnienia jej w pewnych sprawach od PiS-u. I raczej za to wystawią teraz rachunek, a nie za międzynarodowy kryzys.
Z tego wszystiego zapomniałem o nadaniu komunikatu: jeżeli ktoś by przypadkiem lub celowo przebywał w Krakowie po 15 a przed 22 października, to może natknąć się tam na mój ogon merdający resztą psa. No i na wystawę Turnera jak również. 🙂
Ja mam nadzieję, że nie będzie tak źle, jeśli chodzi o wyniki wyborów.
Będzie duża mobilizacja, jak przed wyborami prezydenckimi.
U mnie wszystkie cztery głosy na PO. To nie jest czas na eksperymenty, ucieranie nosa, itp…
Mnie się wiele rzeczy w PO nie podoba. Ale są mi najbliżsi, nawet z tak licznymi ułomnościami.
Już widzę te bojówki kibolskie, trójki parafialne, prezesa w lektyce (podśpiewującego), gmły, „wiem ale nie powiem”….
Stan wojenny zniosłam lepiej, niż dwa lata rządów PiS. 🙄
A kto niby będzie płacił ten rachunek? Czy aby nie ci, którzy go wystawiają? Wystawiają, nie licząc się z konsekwencjami, byle tylko „ukarać” za swoje rozczarowania.
„Na złość babci odmrożę sobie uszy”…
To nie Tuskowi potrzebna jest władza w zanarchizowanym, roszczeniowym kraju. To ten kraj, na ten moment, nie ma sensowniejszej alternatywy.
Nie chodzi tylko o międzynarodowy kryzys, ale o realne możliwości w wyborze „stylu rządzenia” z koalicjantem, jakiego się ma i z zapleczem społecznym w jakim się pracuje.
Problem polega właśnie na kierowaniu się kryterium „podobania” zamiast na kryterium użyteczności. Na braku zrozumienia elementarnej prawdy: możemy wybierać tylko z tego, co nam zaoferowano. A jaka jest oferta, to każdy widzi.
W tej chwili jest już po wyborach. Niedzielne głosowanie, to juz tylko formalność. Wystarczy popatrzeć na „obywateli” ryczących Tuskowi w twarz, że przez cztery lata „nic nie robił”, na „patriotów” kiboli wyjących … „Tusk matole ….”
„Inteligencja” jest za to współodpowiedzialna.
Pozamiatane. Jarek już może zacząć robic swoje, do spółki z Rydzykiem … oczywiscie niewiele będzie się to różniło od stylu PO …
Mar -Jo,
niestety, tu nie wystarczy niewielka przewaga, tak jak w wyborach prezydenckich.
Tu musi być solidny mandat. A tego nie będzie. Będzie chocholi taniec …
Chocholi taniec może byc piękny dla ucha. 😀
http://www.youtube.com/watch?v=1OHoZ-HjqlE
Piję drugie piwo!!! Noteckie ciemne. 😀
Ktoś miałby ochotę?
Jotko, też się boję. Ale dopóki mogę miec nadzieję, to ją mam!
Mar – Jo,
tak naprawdę, to gdzieś na dnie serca też mam, maleńką bo maleńką, ale jednak nadzieję …
i po wyborach, z największą radością, całe to swoje wieszczenie chciałabym móc odwołać, odszczekać … mogę nawet chodzić z wielkim napisem na plecach: „jestem durną panikarą” … itd., itp., … chciałabym … ale …
na dobrze, dość już tego smęcenia …
Dzisiaj od rana przekaziory bardzo ubolewają z powodu tego „agresywnego” spotu wyborczego PO
http://www.youtube.com/watch?v=0jrhMDAR2EI
Posadzili prezesa na ławce rezerwowych. 😀
http://i.wp.pl/a/f/jpeg/27716/kaczynski_tomaszewski_pap_2.jpeg
Oj, powiało powyborczą grozą. Ja normalnie z polityki wiem tyle, co wyczytam w Polityce. Taki tygodniowy dystans mi służy. No i cytatów tam mało. Robiąc przedwyborcze rozeznanie, nieśmiałe bardzo i ostrożne, już się nabawiłam mdłości, migreny, chaosu w głowie i emocjonalnego roztelepania. A teraz jeszcze kotka mnie ugryzła. Ja rozumiem, nie wyczułam jej intencji: przyszła do mnie, żeby się przespać, a ja próbowałam się bawić – niechby drapnęła, ale żeby gryźć? Kotka? 😯 Wyczuła moje rozchwianie i sama się rozchwiała? Czy koty często gryzą pesonel zastępczy? A mnie się właśnie, w związku z dzisiejszym literackim wątkiem, przypomniało, jak ładnie Białoszewski napisał o psie i kocie swoich znajomych – że wyglądają, jakby je Pan Bóg jednym pędzlem namalował. A ona cap. 🙁
Jak kotka ugryzła tak po prostu, to nie wiem. Ale jak złapała w dwie łapy i ugryzła lekko, to oznaczało łagodne ostrzeżenie: nie chcę chwilowo się bawić, zajmij się czymś innym. Drapanie raczej nie służy kotce do ostrzegania. 🙂
Idę szukać kamer. Skąd wiedziałeś, że w dwie łapy złapała? 😯 Skoro to było tylko łagodne ostrzeżenie, to Sila jednak dostanie kolację, a i jutrzejsze obchody jej nie miną. 😉
Uwazam je Jotka ma slusznego:
„Pozamiatane. Jarek już może zacząć robic swoje, do spółki z Rydzykiem … oczywiscie niewiele będzie się to różniło od stylu PO …”
Ja siem zapytujem: to po kiego te lamenty?
Aga, kotki gryzą nie tylko personel zastępczy, ale i ten prawdziwy też. Moja kiedyś odczekała jakiś czas pod kanapą i dopiero gdy wyszłam z pokoju, podbiegła cichcem i w przedpokoju ugryzła mnie w łydkę – to była zemsta za drażnienie się z nią. A mojego męża spoliczkowała, bo ją przedrzeźniał.
Wybory – wyniki sondaży przerażają. Czekam właśnie na dyskusję Lisa z JK, w Polonii o 23.30.
Dziękuję Wam – trochę się zmartwiłam, że może marne ze mnie zastępstwo, ale wychodzi na to, że po prostu powinnam się trochę mniej starać. 😉 Sila czasem przychodzi i patrzy – mnie się zdaje, że patrzy zawsze tak samo, ale okazuje się, że co i raz chce czego innego – nie zawsze udaje mi się domyślić, czego akurat tym razem jej wysokość oczekuje.
Uszy do gory. A dlaczego nie koalicja trzech?
Do mnie mniejsze zlo jakos nie przemawia – zlo to zlo, bez wzgledu na wielkosc. Przyzwolenie na mniejsze zlo powoduje, ze ono sie rozrasta i staje sie wielkie. Moze jednak trzeba powiedziec NIE?
AOT – jednak musze isc do tego lekarza 🙁
Wysłuchałam rozmowy Lisa z JK. Najpierw muszę zażyć tabletkę przeciwbólową, bo dostałam od tego migreny. JK potraktował Lisa „z górki”, kpił z niego robiąc odpowiednie miny i śmiał się widząc, jak Lisa trafia powoli szlag.
Z rozmowy jednak można wyciągnąć pewne wnioski: jeżeli PIS dojdzie do władzy to najpierw pokaże kto tu rządzi Merkel i Putinowi, może trzeba będzie się przygotować znowu na wizy?, może zamknie granice?, może da popalić tym którzy wyjeżdżają do pracy do Niemiec? to przecież przeważnie „opcja niemiecka”, zamknie tych z RAS?, z prezydentem będzie miał kontakt tylko w ramach konstytucji, nie weźmie odpowiedzialności za sytuację gospodarczą, bo to Tusk doprowadził do upadku Polski i on nie wie, czy uda mu się coś zrobić, coś tam będzie robił dla przedszkoli, ale to by było chyba na tyle, no i Ziobro i Maciarewicz wejdą do rządu.
Oczywiście, że koty gryzą. Do tego to ja mam nosa. 👿
Wchodziłem dziś wieczorem w układ towarzyski z odwiecznymi wrogami Polaków i trochę się po tym czuję obżarty i napojony. 😳 Nie wiem, czy nawet nie padnę na polu chwały o porze prawie-że-przyzwoitej. 🙂
Tutaj obszerne streszczenie:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,10403242,Wybory_2011__Ostre_spiecia_Kaczynskiego_z_Lisem_w.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_TokFm
Nie sluchalam tego, ale czytalam. Sluchac sie jakos u mnie nie daje.
Wedlug mnie problem nie lezy w politykach, ale w slabych dziennikarzach. Jezeli cala rozmowa opiera sie na towarzyskim przegadywaniu, to mamy co mamy. Dziennikarz musi byc do rozmowy dobrze przygotowany i to on ma miec role prowadzacego, od niego zlezy poziom i ton rozmowy.
Na przyklad to, ze aspirujacy do roli przyszlego premiera polityk nie chce ujawnic przyszlego skladu rzadu jest skandaliczne i powinno byc mocno podkreslone.
Ech, co ja gadam….
No faktycznie, co ty Zwierzaku gadasz. On NIE POTRAFI ujawnic przyszlego skladu rzadu z tej prostej przyczyny, ze nie wiadomo kto wygra.
Jak z lekarzem?
Ooo?To inteligencja ponosi wine za tchorzliwe, nieudolne, calkowicie pozbawione wizji i spolecznego sluchu rzady PO? Za Kopacz, Hall, Radziszewska? Bo za duzo „krytykowala”?
Ciekawa teoria.
Witam 🙂 Do porannej kawki przemyślenia J. Paradowskiej http://paradowska.blog.polityka.pl/2011/10/03/bac-sie-czy-nie-bac/
Bobik zadał poważne pytanie, na które nikt nie odpowiedział. Dwa razy! To jest niedopuszczalne!!
Bobiku, z Peterem Sellersem się tłukł karatowo w oryginałach Burt Kwouk, taki Anglik o chińskich rysach twarzy 🙂
http://en.wikipedia.org/wiki/Burt_Kwouk
O nieoryginałach nic nie wiem, nie mam nerwów na ich oglądanie…
Bobiku, zwykle czytuję New Scientist, o Noblach z medycyny napisali
http://www.newscientist.com/article/dn20999-secrets-of-immunity-earn-medicine-nobel-prizes.html
Ale pewnie podobnych niemieckich gazet jest mnóstwo.
To coś się klaruje z tym zlotem krakusowskim???
Zwierzaku ( 3 październik 11, 10:47)
Ja tez wiecej juz nie bede. Nie bede w TWA. Nawet nie mam zadnego sorry na pozegnanie..
Bobiku! Dbaj o szpan. No i o papierowe wydania. Bez nich dutki slabe som.
PS. Nie wiem po co ja sie jeszcze wysilam. A wysilek ogromny jest!
Zwierzaku,
już koalicja dwóch partii powoduje konieczność wchodzenia w takie kompromisy, że wychodzi potem z tego „coś na kształt świdra” czyli „ni pies, ni wydra”. Przecież przez ostatnie cztery lata PSL współrządziło. O prawdziwe i wydumane* przewiny oskarża sie tylko PO a PSL już przebiera nóżkami do stołków w koalicji z PiS.
Trzy partie, w dodatku kompletnie różne, dadzą w efekcie rząd dużo gorszy od tego, który mieliśmy. Czyli kicha.
Zdefiniowanie istoty dokonywania wyboru, jako „niezgody na zło”, jest niebezpieczne. Otwiera pole do, często niezamierzonej, manipulacji. Dzieje się to za sprawą tak zwanych „ukrytych technologii”. W tym wypadku będzie to „niejawny komunikat”, „założenie”, sugerujące, że możliwe jest dokonanie wyboru wykluczającego jakiekolwiek „zło”. W sytuacji, kiedy trzeba godzić wiele sprzecznych a nawet wzajemnie wykluczających się interesów, taki wybór nie istnieje. Cokolwiek wybierzemy, zawsze wpisane w to bedzie jakieś „zło”.
Między prawdą a bogiem wszyscy nieustannie musimy w życiu dokonywać wyborów między dżumą a malarią.
W psychologii to się nazywa wybór typu: minus – minus. Życie jest pełne takich wyborów i oczekiwanie, że w przypadku polityki mamy tylko wybory typu: minus – plus, byłoby naiwnością. Nawet wybory typu: plus – plus też przyprawiają o ból głowy – „osiołkowi w żłoby dano …”.
vesper napisała tu kiedyś bardzo ważną rzecz, że są sprawy bardziej i mniej ważne.
Dla mnie sprawą „bardziej ważną” od odegrania się za trzymanie „pańci Radziszewskiej” jest zapewnienie w miarę stabilnych rządów w przededniu kolejnej fazy kryzysu. To jest bardzo ważne. Jarek z całą pewnościa „pańcię Radziszewską posunie” a na jej miejsce powoła Sobecką. Resztę znamy.
Nie potrafię w sposób jednoznaczny wystawić rządowi cenzurki za ostatnie cztery lata. Nie potrafię, bo nie mam ku temu odpowiednich kompetencji: wiedzy, narzędzi pomiaru, punktu odniesienia, itd., itd.,
Mogę i staram się patrzeć na ten rząd nie przez pryzmat swojego osobistego rozczarowania, ale przez pryzmat ogólnego bilansu, dokonywanego z uwzględnieniem warunków i możliwości. Krajowych i międzynarodowych. I na tle realnych, innych możliwości – innych prawdopodobnych rządów.
Od „inteligencji” nie oczekuję brania odpowiedzialności ani za Prezesa Rady Ministrów, ani za jakiegokolwiek ministra. Z ich pracy należy ich rozliczyć. Od „inteligencji” oczekuję rzetelnego wysiłku intelektualnego. Czyli myślenia i podejmowania decyzji opartych nie na chciejstwie i chęci odreagowania własnego rozczarowania.
Podtrzymuję swoje zdanie na temat współodpowiedzialności „inteligencji” za „gębę”, jaką się przyprawia PO.
Podkreślam, nie chodzi mi o krytykę, ale o „przyprawianie gęby”.
————————–
* Pamietamy jak, również na tym blogu, bezpardonowo atakowana była minister Kopacz za to, że nie dała się wkręcić w kupowanie, za budżetowe pieniądze, szczepionek przeciw ptasiej grypie. Czy ktoś odwołał te wszystkie złe słowa na jej temat? Ja nic o tym nie wiem.
Orteq,
??? 😯 🙄
Tadeusz,
mogłabym, być może, wpaść do Krakowa pomiędzy 19 a 21. Ważna jest dla mnie możliwość znalezienia lokum niezbyt drogiego, ale w miare wygodnego – łazienka w pokoju. Nie mogę też przebywać w pomieszczeniu dla palących – alergia.
Jeżeli to się uda jakoś zgrać ….
Ciekawe są wyniki sondy zamieszczonej na stronie „Polityki”
„Czy podczas tej kampanii braliście Państwo udział w spotkaniach z kandydatami do parlamentu?
* Tak, wiele razy
1%
* Tak, raz
3%
* Nie, ani razu, ale chętnie bym się wybrał(a)
21%
* Nie i nie mam takich planów
75%”
Dzień dobry 🙂 Chyba już po jesiennym lecie. 🙁 Muszę to przeboleć, zanim dopuszczę do siebie pierwszą myśl o polityce.
Ciekaw jestem, czy teraz będzie jeszcze normalna jesień, czy od razu zima.
Kraków 19 jak widzę pasowałby i Jotce, i Tadeuszowi. To może w to pójdziemy? 🙂
W sprawie noclegu Pani Kierowniczka poleca http://www.booking.com
Jotko, bez trudu się z Tobą zgadzam w niektórych sprawach, np. co do konieczności wyborów typu minus – minus, albo że pani Sobecka byłaby jeszcze gorsza niż pani Radziszewska. Ale w innych mejscach mam wątpliwości, które postaram się przedstawić.
Świadomy wyborca ma nie tylko prawo, ale wręcz coś w rodzaju obowiązku oceniania rządu, zwłaszcza przed wyborami, kiedy musi się zdecydować, czy chce kontynuacji, czy zmiany. Zdecydowana większoć wyborców nie ma do tej oceny narzędzi zbyt precyzyjnych, ale jednak musi jej dokonać. To, że ocena rządów PO nie będze całkiem entuzjastyczna, było widać już w trakcie kadencji. Jest „winą polityczną” Platformy, że nie wykazała wtedy słuchu społecznego, nie umiała rozmawiać z ludźmi i przekonywać ich do swoich pociągnięć, raczej prezentowała nieraz arogancję władzy, a w razie czego straszyła PiS-em. „Pochylenie się” nad niektórymi grupami tuż przed wyborami za bardzo zalatuje kiełbasą wyborczą, żeby mogło być skuteczne. To za takie rzeczy wyborcy, nie tylko inteligenccy, wystawiają cenzurki. Czy je nazwiemy gębą, czy oceną, to jest kwestia dość uznaniowa i nie bardzo widzę, jak można by to jednoznacznie rozstrzygnąć. 😉
Owszem, gospodarka jest bardzo ważna, ale zbyt wysoki poziom niezadowolenia społecznego zaczyna się w pewnym momencie i na sprawy gospodarcze przekładać. A już na bieżący kształt polityki wpływa z całą pewnością. Jest rzeczą polityków, żeby to niezadowolenie obłaskawiać, kanalizować, rozładowywać. Z tego też są rozliczani, nie tylko z wyników gospodarczych w makroskali. Jeżeli wyborca od rządzących stale słyszy, że ze sprawami gospodarczymi radzą sobie świetnie i przez światowy kryzys przepłynęli jak po oliwie, a jemu samemu (i np. jego dorosłym dzieciom) powodzi się coraz gorzej, to cóż dziwnego, że się zaczyna wnerwiać? Wiadomo, wszędzie na świecie każdy patrzy przede wszystkim swojego. Kiedy obywatel czyta tu i ówdzie o olbrzymich fortunach i widzi, że robią je głównie koledzy kolegów, kiedy przekonuje się, że dostęp do pracy, stanowisk, pozycji nie odbywa się na „czystych” zasadach, czy nie ma prawa pokręcić nosem? Kiedy poprzez organizacje obywatelskie lub nawet osobiście krzyczy, że jakiś minister absolutnie się nie sprawdza, a na to słyszy „ale my go nie odwołamy, bo nie i już” (w domyśle: bo to nasz dobry kumpel/-ka), czy nie może się poczuć zlekceważony?
Ja nie twierdzę, że PiS zrobiłby to wszystko lepiej. Wiadomo (chyba 😉 ), że PiS-u się boję jak diabeł święconej wody. Ja tylko wskazuję, że tłumaczenie słabej pozycji PO roszczeniowością i nierozeznaniem inteligencji chyba jest jednak za proste. I jeżeli sama Platforma tak właśnie by sobie to wszystko wyjaśniała, byłbym przerażony. Bo to by znaczyło, że oni się niczego przez wszystkie lata rządzenia nie nauczyli.
To, że elektoratowi Patformy trudniej wcisnąć jakikolwiek kit niż pisowskiemu nie jest winą elektoratu. Jeżeli PO stawia na elektorat raczej wielkomiejski, wykształcony, niezbyt wiekowy, to właśnie z takim elektoratem musi się dogadywać. I na pewno nie na zasadzie „jeżeli nas krytykujecie, to znaczy, że z wami jest coś nie tak”. Trochę pokory żadnym rządzącym by nie zawadziło.
No wlasnie – rzad dobry, tylko narod do kitu 🙂
Mnie bardzo brakuje rzetelnej informacji na stronach rzadu. Niejeden raz usilowalam znalezc cokolwiek i bryndza – same ogolniki i wodolejstwo. Z calych tych osiagniec to tylko te Orliki widac, poza tym niewiele wiecej.
Jezeli chodzi o gospodarke, to bede pesymistka – przez kryzys finansowy Polska przeszla w miare bezbolesnie tylko dlatego, ze nadal istnieje duza ingerencja panstwa w sprawy finansow. I to ocalilo Polske, tak samo jak Australie 😉
Ale przed nami gorszy, bo bardziej dlugotrwaly kryzys gospodarczy i recesja. Jakos mam (moze mylne) wrazenie, ze rzad PO nie bardzo ulatwil malym przedsiebiorcom dzialanie i nie bardzo sobie radzi z szara strefa. Na „wielki przemysl” nie ma co liczyc, bo wielkiego przemyslu juz nie ma. Albo padl, albo go sprzedano. Australia nadrabia surowcami, a co ma Polska?
W mojej ocenie te 4 lata zostaly zmarnowane i to by mnie , jako wyborce do PO zniechecilo skutecznie.
To, co Bobik pisze w kwestii ministra, zgadza się i na niższych szczeblach. Niech mi ktoś powie, dlaczego na czele ważnej instytucji muzycznej stawia się faceta z biznesu, który nie ma zielonego pojęcia o zarządzaniu kulturą ani o tym, jak to w ogóle działa, zmienia się statut, by ten rządził niepodzielnie i rozstawiał kompetentnych ludzi po kątach, i mimo niszczycielstwa i konfliktów przez 9 miesięcy się go nie odwołuje? To już zresztą nie pierwszy taki przypadek w dziedzinie kultury – na czele Instytutu Mickiewicza też na pół roku PO postawiło byłego dyrektora LOT. Jak takie przypadki są tylko w kulturze, to wolę sobie nie wyobrażać, jak jest w innych dziedzinach.
Przypominam jeszcze:
http://www.polityka.pl/wybory2011/1517026,1,donald-tusk-i-jego-nowa-doktryna-przed-wyborami.read
Już nawet Władyka z Janickim w końcu się wkurzyli…
O właśnie, Zwierzaku – Orliki i stadiony. Cholera, tylko sport ma się tu liczyć czy co?
Osobno o minister Kopacz. Tu też mam nieco odmienne zdanie od Jotki. Profilaktyka ma to do siebie, że stosuje się ją w sytuacji, kiedy jeszcze nie wiadomo, czy choroba w ogóle wystąpi i na ile będzie groźna. W przypadku epidemii grypy nikt nie jest w stanie z góry przewidzieć, czy ona się rozejdzie po kościach, czy wytłucze tysiące, a nawet miliony osób. W związku z tym przyjmuje się proste założenie: lepiej zapobiegać szczepionkami, niż leczyć, albo stać bezradnie nad chorym, którego nie da się już wyleczyć. Minister Kopacz przyjęła założenie odwrotne – eee, najpierw poczekajmy, a dopiero jak się okaże, że jest groźnie, to się zastanowimy, co robić. Nie są to wyżyny wiedzy epidemiologicznej.
Miała szczęście, że tym razem impet grypy wyczerpał się w innych krajach. Ale był to ślepy traf, a nie objaw „wyższej ministerialnej mądrości”. Równie prawdopodobny był inny scenariusz, w którym wirus grypy byłby coraz bardziej zjadliwy i z dużą siłą zaatakowałby nieprzygotowane, niezaszczepione społeczeństwo.
Oczywiście, każdy miał prawo sam zadecydować, czy chce się profilaktycznie szczepić, czy ryzykuje. Ale obowiązkiem rządu było umożliwienie podjęcia takiej decyzji przez danie dostępu do szczepionek. Więc ja nie uważam, żeby minister Kopacz należało przepraszać za to, że jej się akurat „chlapło”. Nadal uważam, że z punktu widzenia epidemiologii podjęła decyzję złą i niebezpieczną, która nie powinna być wzorem do naśladowania.
„Tusk jako żywa emanacja rocznika statystycznego” 😆
Śliczne określenie, chociaż pod Tuska podstawiłbym może Platformę jako taką. 😉
Że niby w Platformie jest 50% analfabetów funkcjonalnych? Prawda, ale wszędzie tak jest. 😆
W sprawie szczepionki, Bobiku, mam zaszczyt być po stronie Jotki. Zastosuj brzytwę i zostanie to, co zawsze – lepiej sprzedać hurtem dobremu płatnikowi, niż użerać się z detalistami.
Jasne, nie wszyscy muszą być tego samego zdania, Wielki Wodzu. 😆
Ale ja mojego zdania też nie zmieniam. Że firmy farmaceutyczne są żądnymi zysku rekinami to jedno, a że ich rekiniość zaczyna być wtórna wobec nagłej konieczności ochrony epidemiologicznej, to drugie. 😉
Bardzo prawdopodobne, że wyhamowanie epidemii nastąpiło właśnie dzięki szybkiej reakcji rządu niemieckiego, który szczepionki udostępnił natychmiast, za friko i otworzył dodatkowe punkty szczepień. Czy należy uważać, że zmarnował pieniądze podatnika?
Zgubiłem się, dodam, z pewną dozą ulgi. Gdzie tu wypocząć od politykierów, no gdzie?? Na rower mi trza znowu…
Zwłaszcza, że wtedy szczepionka było robiona na kolanie i żaden z producentów nie chciał wziąć odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne. To miały wziąć na siebie rządy państw zamawiających. A w kolejnym sezonie wirus z grupy A znalazł się w standardowej, przebadanej i poddanej odpowiednim procedurom szczepionce, którą wielu z nas szczepi się każdej jesieni. W sprawie szczepionki jestem za panią Kopacz. W tym rządzie boli mnie najbardziej pani Hall. Za nią nie stoi żadna racja, żadne argumenty. W szkolnictwie jest bajzel na kółkach, a po stronie ministerstwa indolencja lub zła wola.
To rower Tadeusza nie dyskutuje na tematy polityczne? 😯
Przykro patrzeć, jak zanika świadomość obywatelska wśród rowerów. 🙁