Poranna kafka
Rano, gdy względnie już prosto stoję,
za fliżankę chwytam z napojem,
po czym – jak każde gramotne zwierzę –
patrzę, co dzieje się w blogosferze,
czytam, co piszczy w trawach i trawkach,
w nos mi paruje poranna kafka.
Widzę – ktoś komuś do oczu skacze,
czy coś tam było tak, czy inaczej,
czy ten spiskował, czy tamten stchórzył,
wciąż wokół zdarzeń piana się burzy,
coraz to większa emocji dawka –
cóż to za pyszna poranna kafka.
Spory dotyczą nie tylko faktów:
facet swą ślubną zadźgał lub zatłukł,
więc brzmi pytanie w co drugim wpisie,
czy tylko siedzieć ma, czy też wisieć,
Żądnych krwi głosów mży gęsta mżawka…
No, czyż nie słodka poranna kafka?
Tu w pysk, tu w tyłek, tam szarpanina,
miło się nader dzionek zaczyna,
wszędzie z Pandorą otwarty słoik,
wredni to tamci, dobrzy to swoi,
lud zapamięta, czyja to sprawka…
Ach, jak przyjemna poranna kafka.
Już mi się niemal wydaje cudem,
gdy ktoś uprawia własny ogródek,
gdy wśród obłędu fali wysokiej
próbuje mrugnąć mi perskim okiem
i chciałbym niemal gromkie bić brawka,
gdy zamiast kafki – zwyczajna kawka.

Żeby uniknąć kafki jadę do puszczy 😉
Balanga u Sokratesa juz się zaczyna 😆
Zanosiło się:
http://5.ua/newsline/250/0/80245/
No to chyba trzeba z kafki przejść na spirytualia. 😉 Zdrowie trzyletniego Sokratesa! 😀
Zalamalem lapy po przeczytaniu nowego wpisu. Bo Ty, Piesku, jestes taki pinkwolony inteligencik i najwyrazniej nie sluzyles w marynarce….
I oczekujesz, ze poranek w blogosferze przyniesie Ci cos Normalnego.
Blad, Druhu.Zycie, jakie je znamy z Rzepy i Salonu24, jest okrutne, pelne zasadzek i ukladow, narodowej zdrady, podczas kiedy „Panstwo sie sypie” i dyktatura rezimu Tuska coraz bardziej prowadzi swiat na dno przepasci.
Ale na szczescie Matka Boza ustami ksiedza Natanka przemowila do Narodu i ostrzegla, ze sie z nim rozprawi jak nie bedzie odmawial rozanca.
Heleno ,
Natanek „swymi ręcami” wyrychtował nawet nową flagę, bo kolor czerwony źle się kojarzy…
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/krakow/kontrowersyjny-ksiadz-pokazal-nowa-flage-polski,1,4814042,region-wiadomosc.html
Bobiku, jesteś Fafikiem doby social media 🙂
Na froncie osobistym sytuacja się normuje. Ważne! Będzie nowy rower ze szczątków starego…
Na froncie światowym: to jest nieprawdopodobne. Wszystkie serwisy krajowe radośnie o d..dyni Maryni, gdy światowe wrą o kryzysie (no, anglojęzyczne, histerycznie oczywiście, ale popatrzę na rosyjskie, hej, a jak w niemieckich?).
Ja już nie sądzę, ja jestem pewien, że ktoś robi z kogoś wariata.
PS, po rosyjsku, według jandeksa, taka sama dynia Marynia jak u nas. Ciekawe.
No, nareszcie spokojna kawka.
Starsza doleciała do Bazylei i jest już na warsztatach….
Od miesiąca zanosiło się na aresztowanie Julii T. W sądzie zachowywała się tak, jakby chciała areszt sprowokowac….
Dzisiaj zażądała tłumacza z języka rosyjskiego.
Nie mogę się dodzwonic na Ukrainę.
Kafka rzeczywiscie ostatnio kroluje, Bobiku, niestety. Chyba nie ma innej rady niz zachowac odpowiednie proporcje i dozy kafki antydotowac odpowiednio dobrana do wlasnych upodoban anty-kafka, bo inaczej codziennie sie nam bedzie swiat konczyl, za kazdym razem z innego powodu, albo z tego samego powodu, ale na inne sposoby. 😉 A juz przeciez Proust doradzal, zeby czytac gazety w dawkach, jakie wiekszosc ludzi przeznacza na czytanie powiesci i poezji (i z oczywistych powodow, ze lepiej wiecej czasu poswiecac na te ostatnie). 😉
Bardzo smutne: Lepper sie powiesil.
Musze sie przyznac do czegos, do czego powinnam sie byla przyznac wczesniej. Ale jesli nie teraz, to kiedy?
Mialam od lat pewna slabosc do Leppera. Robil i mowil nieraz rzeczy glupie, ale byl w moim przekonaniu autentycznym trybunem ludowym, szczerym i niepozbawionym talentu oratorskiego. Natychmiast przyznawal sie do bledoww i nie wahal sie przeprosic. Byl sam dosc szczodry w wybaczaniu. Wiele niecheci, jaka wzbudzal, miala swe zrodlo w klasowej pogardzie do „chama”. Kiedy blokowal drogi, nie robil niczego innego niz robia od lat chlopi we Francji. Usmiechal sie znacznie czesciej niz wielu innych polskich politykow i jego usmiech byl dla mnie szczery.
W sumie wzbudzal we mnie znacznie wiecej, nieporownanie wiecej szacunku niz bracia z zoliborskiej inteligencji.
To samobojstwo nadaje calemu Jego zyciu jakis inny,metafizyczny wymiar. Wiec jest mi bardzo smutno. Czesc Jego Pamieci – z glebi serca i na goraco.
Uznano mnie za symulanta. 👿 Coś pokwikiwałem, pokładałem się i osowiały byłem, więc wybrano się ze mną do nieludzkiego. Na piechotę. W trakcie spaceru wszystkie dolegliwości przeszły mi jak łapą odjął, tak że do przychodni nawet nie było po co wchodzić. I teraz mi robią wyrzuty, że udawałem, a to przecież musowo był cud. 😈
Do Leppera nie miałem aż takiej jak Helena sympatii, ale człowieka zawsze szkoda. 🙁
Natomiast to samobójstwo bardzo jest dla mnie tajemnicze i nie ośmieliłbym się upierać przy żadnej z interpretacji, które mi przeleciały przez głowę. Niemniej jednak powieszenie się w siedzibie partii, nie we własnym domu albo w lesie, jest rodzajem demonstracji i pewne kierunki poszukiwania wyjaśnień sugeruje.
Bo przy samobójstwie bez listu pożegnalnego jakichś wyjaśnień chyba zawsze, odruchowo się szuka, prawda? Czy tylko mnie się tak wydaje?
No ja bardzo przepraszam, Heleno, ale – choć o umarłych nie powinno się mówić źle – to zapytam: jak nazwać człowieka wrzeszczącego w parlamencie, że „Wersalu już tu nie będzie”? Dla mnie niestety jest on jednym z symboli brutalizacji życia w Polsce. A że w końcu okazał się bardziej honorowi niż Kaczyńscy? Cóż, o to było nietrudno.
I zgadzam się z Bobikiem, że to samobójstwo jest tajemnicze. Bo on był typem fightera i potwierdzają to wszyscy jego współpracownicy i znajomi.
No, dlatego wlasnie sie nie przyznawalam. Bo wiedzialam, ze wszyscy na mnie skocza i zaczna udowadniac jakim chamem byl Zmarly.
Ale teraz kiedy nie zyje- cokolwiek bylo przyczyna – to musze sie prztyznac and be counted. There!
Uwazam ponadto, ze Lepper w jednej dziesiatej nie przyczynil sie do takiego zalwu chamstwa jak PiS, a tez i Niesiolowskiego bym z tego grona nie wykluczyla. To co wybacze prostemu chlopu Lepperowi, niech Mu ziemia lekka bedzie, tego nie wybacze chamom z dyplomami, z dobrych domow.
No cóż, ja aż za dobrze pamiętam początki Leppera. Może Kaczory przyczyniły się w sumie bardziej, ale ten najprymitywniejszy populizm i paskudna demagogia zaczęły się właśnie od niego. I to on właśnie był pierwszym przykładem sprzedawania się za pomocą marketingu politycznego, czyli to jest kolejne zło, które mu „zawdzięczamy”. A później te buty za parę tysięcy złotych, te solaria… Szkoda gadać.
Ale czy nam te buty nie przeszkadzaja WLASNIE dlatego, ze Lepper byl prostym chlopem? I gdyby nie byl ( a byl np lekarzem lub profesorem matematyki) to nikt by na jego buty uwagi nie zwrocil?
I co zlego (poza zdrowotnymi wzgledami) w korzystaniu z solariow? No, moze byl troche prozny na punkcie swego wygladu. Wielka sprawa!
Ja nigdy nie powidzialam, ze gleboko szanuje Leppera jako polityka,powiedzzialam jedynei, ze mam do niego pwna tajna slabosc. Bo jest w sumi sympatyczniejszym czlowiekiem i przywodca niz wielu innych w Polsce.
Aaaa, i jeszcze cos. Pamietacie Klewki ijaka wesolosc wzbudzilo to w Narodzie?
Otoz kiedy pierwszy raz przeczytalam, ze CIA mialo byc moze wiezienia w Polsce, pierwsze co pmyslalam: Klewki! Do niego cos dotarlo,ale wielce okrezna droga!
No i prawda,jak sie wydaje.
Jedno trzeba mu przyznać: że szybko się uczył.
Ale w najlepszym wypadku był Nikodemem Dyzmą.
Nic lepszego na jego temat nie jestem w stanie powiedzieć.
I naprawdę, nie jadę stereotypem „cham ze wsi”. Na wsi bywa naprawdę wielu ludzi z klasą.
Ale oni zazwyczaj nie staja sie ludowymi przywodcami, ktorzy prowadza swoj lud na barykady.
Zreszta z ta „klasa” to tez nie jest jednoznaczne. Bo np gdy Lepper chlapnal o tej prostytutce,ktorej nie mozna zgwalcic, to natychmiast, jeszcze bodaj tego samego dnia przeprosil. A to znaczni szybciej niz Tusk za komentarz o dziennikarce i jej sukience, co bylo, moim zdaniem, gorsze.
A Bracia nigdy i za nic nie przeprosili. Wiec tak naprawde to Lepper mial jedna wiecej owej „klasy”.
Mnie się u Leppera nie podobało właśnie to, że on się strasznie próbował „wysferzyć”, czego m.in. buty i solaria były objawami. To nie był Witos, który ostentacyjnym nienoszeniem krawata cały czas podkreślał, skąd wyszedł. To był gość, który grał wsią wtedy, kiedy mu tak było wygodnie, a w duchu chyba ją nieco lekceważył. Owszem, grał rolę trybuna ludowego, bo żadna inna by mu nie wyszła. Ale na moje wrażenie wcale nie dobro ludu mu było najważniejsze, ani nie dobro społeczne, tylko własny interes.
Wiem, nie on jeden… Więc nie tylko do niego jednego nie czuję szczególnej sympatii. 🙄
A poza tym jeśli ktoś się wdziera na scenę polityczną przemocą, dzięki łamaniu prawa, to kim jest?
Tego mu najbardziej nie mogę wybaczyć.
Mariusz Janicki powiedział przed chwilą w TVN24, że Lepper był populistą pierwszej generacji, który przegrał z populistą drugiej generacji, szczwanym graczem JK. Coś w tym jest.
Był po prostu przy Jarusiu za cienki w uszach. Nie radził sobie. No, Dyzma i już.
Przed siedzibą Samoobrony już postawili duży, drewniany krzyż i płoną znicze!
TVPinfo – Zakowski zastanawiał się właśnie, jak teraz czuje się Czuma, który ogłosił, że nie było nacisków za rządów PIS, a to oni właśnie zniszczyli Leppera.
Tak, ten numer z populizmem pierwszej i drugiej generacji bardzo do mnie przemawia. Jeszcze inaczej można by to określić jako amatorstwo i zawodowstwo. Lepper był przebojowym, spontanicznym amatorem, a JK jest populistycznym zawodowcem, bezwzględnym i wyrachowanym.
No cóż, zawodowcy często okazują się jednak skuteczniejsi od amatorów. 🙄
Tymochowicz mówi właśnie to samo, wczoraj rozmawiał z Lepperem i ten powiedział mu, że jak Czuma mógł ogłosić taki raport, jeżeli to jego właśnie wykończyli. Twierdził, że Czuma zemścił się na PO za 6 miejsce na liście.
Kwalifikacje moralne Czumy to jest chyba osobny temat… 🙄
Zbytnie raczenie się ranną kafką
skończyć się może niezłą głupawką
więc chyba swatką lepiej być z rana
poznać na przykład szpaka z bocianem
niech sobie dziobią ziarno na zmianę
bo to wszak ziarno ma być dziobane
bowiem kompania wesoła, gwarna
jest tylko wtedy, gdy nie brak ziarna
gdy ziarna mało to ciemna sprawka
wtedy zaczyna się ranna kafka
zadbajmy zatem o dużo ziarna
pójdzie precz wtedy kafka poranna…
Nie miałam do niego słabości. Byłam wściekła na Kwaśniewskiego, że go nobilitował zaproszeniem do Pałacu. Z trybunienia bardzo szybko zrobił narzędzie, stosowane brutalnie i z wyrachowaniem. Na JK był za słaby, bo jednak miał jakieś zasady i skrupuły, potrafił być lojalny.
Bardzo to jednak dziwne ten brak listu, to nie wygląda na coś prywatnego. Jakby się kogoś bał, albo kogoś chronił.
Świadomie i dobrowolnie powiększyłam grono twórców teorii spiskowych
Eee, Haneczko. Ty też jesteś amatorką. Do zawodowych twórców teorii spiskowych jeszcze długo będziesz musiała się piąć.
Nie podałaś, jaką substancję w siedzibie partii rozpylono. Nie podkreśliłaś, kto z kim się ściskał. A przede wszystkim nie powiedziałaś jasno, kto jest winny.
Takie niedorobione teorie spiskowe to wiadomo o co rozbić. 🙄
Haneczko, nobilitowal Lappera chyba Kaczynski robiac z niego swojego koalicjanta oraz wice-premiera, trudno o tym myslec jako o wdzieranieu sie przemoca.
Nie zostawianie listu czy dokonanie samego czynu poza domem moze byc forma oszczedzenia rodziny. Wyjasnienia na pismie czegos co w sumie jest niewyjasnialne moga doprowadzic do poczucia winy albo oskarzen wsrod bliskich. Stan w jakim znajduje sie ktos kto planuje odebrac sobie zycie jest trudny do zrozumienia.
Tez mam czasami slabosc do politykow, ktorych w zyciu nie chcialabym widziec u wladzy.
Z tym, że w stan samobójcy trudno się tak naprawdę wczuć, jak najbardziej się zgadzam. I w sumie wiem, że cokolwiek sobie teraz na ten temat wyspekulujemy, to będą tylko spekulacje.
Ale taka już właściwość ssaczego umysłu, że pospekulować sobie lubi. 😉
W sumie konczy sie epoka swiata Zachodu jaki znamy. Ekonomia Zachodu lezy na obie lopatki (chwilowo nie w Kanadzie, ale my tu nie mamy rozbuhanego bez kontroli sektora bankowo-finansowego i mamy naturalne zasoby, ktore kupuja Chiny); idzie prawdopodobnie kolejna recesja w USA; Unia ledwo zipie; cala masa europejskich krajow stoi z wyciagnieta reka do Merkel o pieniadze na dlugi. Jak dlugo jeszcze Niemcy beda udawac, ze nie widza, ze sa potezniejsze od pozostalych krajow europejskich razem wzietych. Oh brother! Mozna dostac glupawki!
A jotka moze tylko sobie wolac na puszczy bez internetu! Przynajmniej nie dostanie glupawki.
Bobiku, to już lepiej zostanę taka niedorobiona 😉
Króliku, od mojego wkurzenia minęło jakieś 10 lat. JK zrobił koalicjanta z kogoś. Lepper stał się kimś także dzięki Prezydentowi wszystkich Polaków.
Rodzina gubi się w domysłach, to chyba jeszcze gorsze. Dla mnie byłoby nie do zniesienia.
Wszysko to nie zmnienia faktu, ze jako planeta pedzimy w nieskonczana, coraz rzadsza, przestrzen z predkoscia swiatla. Dobrze jest napic sie kawki, zeby nie zwarjowac.
Króliku, a co to jest ekonomia? Bo patrzę i nie widzę. Może mi się przyśni. Dobranoc 🙂
Na co wskazuje zeena zajawka?
Że strasznie szkodzi poranna kafka.
Więc gdy cię dziwnie swędzi brodawka,
wiedz – to zrobiła poranna kafka.
Do konstytucji boli poprawka?
Tu w grę wchodziła poranna kafka.
Czy spora gafa, czy drobna gafka,
nie łudź się – winna poranna kafka.
Taki więc apel wniosę w tę sprawę:
olejmy kafkę, pijajmy kawę! 😉
Prawdę mówiąc, wysłuchałem właśnie czegoś, co mnie bardziej przejęło, niż samobójstwo jakiegokolwiek polityka. Shell zatruł na długie lata deltę Nigru. Przez zwykłe olewajstwo, na zasadzie „co się będziemy dla jakichś trzecich światów wysilać i zachowywać standardy”
Bo najważniejszy jest zawsze doraźny zysk.
Słyszałem (zwłaszcza od insiderów) już niejedno na temat bezkarności i praktycznej eksterytorialności zachodnich koncernów w Afryce. I za każdym razem nóż mi się w kieszeni otwierał. Ale media zawsze na ten temat milczą, póki sprawa się całkiem nie rypnie.
Nie wiem, czy to teraz coś złego ze światem się dzieje, czy działo się zawsze, a myśmy tego nie chcieli/nie umieli widzieć. Ale może lepiej późno niż wcale…
Bobiku jak ty te kafke ladnie posumowales!
Te koncerny sa czesto potezniejsze niz panstwa i ich rzady!
Haneczko, kolorowych snow. Niech ci sie przysni cos milego, na pzryklad, ze jesz pyszna kolbe kukurydzy z wody z maselkiem! Co to jest ta ekonomia to nikt tak dokladnie nie wie, ale podobno lezy na obie lopatki. Tak przynajmniej mowi sie na miescie.
Leży ekonomia, w przeraźliwym stanie,
za jej zmartwychwstanie wypijmy dziś banię,
jak się ona nie podniesie,
to i my jesteśmy w lesie…
oj dana dana dana, dana dana 🙄
Kroliku, widze, ze kukurydza i u Ciebie teraz kroluje – sama kwintesencja polnocno-amerykanskiego lata. Nasz lokalny farmer twierdzi, ze jego kukurydze mozna jesc bez gotowania, tak jest delikatna i soczysta.
O Nigrze przeczytalam takze, pare dni temu, Bobiku, z podobna reakcja. To niestety nie jedyne miejsce, gdzie koncerny bywaja silniejsze niz panstwa, a w kazdym razie politycy je reprezentujacy. Wystarczy pomyslec o News International, skoro juz mowa o mediach…
A, i jeszcze jedno – posrod roznych wspolczesnych anty-elitarnych populistow moim typem jest obecnie gubernator Teksasu, ktory proponuje, zeby uniwersytety w jego stanie zreformowac w taki sposob, zeby oceniac poszczegolne kierunki pod wzgledem przynoszenia zyskow uczelni. (Moze sie to wiaze czesciowo z tym, ze jego wyniki wahaly sie gdzies miedzy C i F, czyli najnizej jak mozna.)
Moniko,
kukurydza tylko bez gotowania!
Kiedys moj wowczas 3-letni syn nazwal ja paprydza i tak nam zostalo. I jadamy na surowo, jest przepyszna. I jadalismy wszyscy: my, psy, kury i swintuszki morskie.
I wycinanie tropikalnych lasow Oceanii na paleczki do ryzu…
Bo Japonczycy nie lubia plastikowych 🙁
Zwierzaku, ja gotuje rowno minute – inaczej wspomniane przez Krolika maselko sie nie rozpuszcza, ale to each their own. 😉
sobota rozpoczeta 🙂
brykamy fikamy
Tadeusz: w niemieckich PANIKA
gieldy stracily w kilka dni prawie 2biliony € na wartosci wartosci ( 🙄 ) papierow, kleska zaglada w oczy, pisze i mowi sie (jak juz tez krolik wspomnial) o WIELKIEJ zapasci rynkow bodobnej do czasow z upadku Lehman Brothers.Oznacza to nowe kredyty od/dla panstw na ratowanie – zachodnich demokracji – standartu zycia!!! pytanie jest tylko jedno kto i czy kiedykolwiek to splaci? Grecja przykladem
bywa
p.s. 2 000 000 000 000 – wyglada powazniej 😉
w telewizji pokazali, w zyciu dziala, w berlinie pada rowno
czas na czytanie 🙂 😀
brykam fikam
Dzień dobry, przy trzeciej kawie 🙂
Wyszło słońce, więc też wychodzę.
A tutaj tak trochę bez związku, ale video śmieszne.
http://www.dziennikzachodni.pl/stronaglowna/435820,gorszy-od-baby-za-kierownica-jest-tylko-facet-video,id,t.html#sondaWyniki
Mam wrazenie, ze nauka jazdy w Polsce odbywa sie jakos dziwnie 🙂 U nas duzo spokojniej.
Dzień dobry 🙂 Do trzeciej kawy jeszcze nie doszedłem, ale targ i inne takie rzeczy załatwiłem, czyli w weekend z głodu Wam nie padnę. 🙂
Mediów niemieckich dziś nie oglądałem z bliska 😉 ale wczoraj miałem wrażenie, że traktują kryzys giełdowy b. poważnie, ale nie histerycznie. Trochę na zasadzie „wiadomo, finanse ważna sprawa, ale nie dajmy się zwariować”. Z góry zaznaczam, że może to być wrażenie subiektywne.
Nie wiem, oczywiście, jak Bild, bo dawno nie miałem nieprzyjemności. 😉
Poza wszystkim, co powiedziano wyżej, Andrzejowi Lepperowi nie mogę zapomnieć prostackiego rechotu, kiedy zadawał retoryczne w swoim przekonaniu pytanie, czy można zgwałcić prostytutkę. Trybun ludowy? Hmmm, w takim razie pozostaje westchnąć – jakie spoleczeństwo, taki trybun 🙁
Fakt, niejeden obecny trybun nasuwa nostalgiczne pytanie, czy nie lepsza już była Trybuna Ludu. 🙄
To tak całkiem niezależnie od „baby za kierownicą”. 😉
Do wczesnopopołudniowej kawy – link, który dostałem od stałej, choć nieujawniającej się publicznie Czytelniczki 🙂
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=yP7FOR_Uy-g#at=79
Dzień dobry. 😀
Link do trzeciej kawy bardzo pasujący. 😀
Ja egzamin na prawo jazdy zdałam za trzecim razem. 😳
Mandatu za przekroczenie prędkości nigdy nie dostałam. Złośliwi twierdzą, że nigdy nie dostanę.
ludzie!!!! (i inne wszystkie tu) BALKONUJE 🙂 😀
o istniejacej juz godzinie wbrew zapowiedziom TV i radia slonce
jednak wyszlo i pozstalo i JEST
wracam na balkon 😆
Co w Berlinie to i w Br.. Słońce. ale duszno. Spać się przestało chcieć po którejś kawie. Tak, balkonowanie przyjemne, tzn. patrzenie z chłodnego pokoju na rozpalony balkon. Tylko współczuję swemu krzesłu.
A sprawa Leppera dość zadziwiająca.
U mnie nie ma jak balkonować. Burza. Ma lać coraz bardziej, z gradowym finiszem między północą a 2 rano.
Co do Leppera: szkoda człowieka. Tyle powiem, sympatią go nie darzyłam, ale większą niechęć czułam do Kaczyńskich. O delcie Nigru piszą dzisiaj w GW, także coraz głośniej o tym. Zresztą były głosy na ten temat przy słynnym wycieku ropy kilka miesięcy temu.
Jak rozumiem, Ryś uprawia balkonowanie wewnętrzne, a Tadeusz zewnętrzne. To drugie ma tę wyższość, że daje się uprawiać również bez balkonu. 🙂
A która to musi być kawa, żeby chcieć spać się przestało? 🙄
Przeglądałem „Dziennik 1954” Tyrmanda i natknąłem się na cudne zdanie: naród Polski nie Kant, subtelnością rozumowania nikt go jeszcze nie wzruszył. 😆
Zacytowałem bez szczególnego powodu – tylko dlatego, że ładne. 😉
Ekonomia jest jak zmiana klimatu. Ci co sie na tym znaja bija na alarm, reszta glosuje za niskimi podatkami dla koncernow naftowych i zwoluje (jak gubernator Texasu) ludzi, zeby sie modlili o deszcz i wzrost ekonomiczny.
W Stanach za pare lat bedziemy mieli tylko bankers, doktors i lojers. Wiec jak trzeba bedzie wyrwac zab – tylko tutaj !
No proszę, polski Sejm wyznaczył światowe trendy – dziś już modlą się o deszcz w Teksasie, a jutro pewnie New York, Rio, Tokio… 😈
Jedynku, myślisz, że kucharze całkowicie w Ameryce zanikną? 😯
Cóż za niepowetowana strata… 🙁
Witam 🙂 Wyznaczam lokalne trendy 😉 https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/PierwszaMaOsolna?authkey=Gv1sRgCK-S5u3thJubRg#5637807542884524802
O mniam mniam, lokalne trendy. Sądząc po koprze to faktycznie chyba kiszona, czy moje znajomości sztuki kulinarnej znów szwankują? Nigdy nie jadłem kiszonej.
No tak, bo ja sobie wyobrażam, jak to siedzę na balkonie, ożywczy zefirek wzburza me bujne kędziory, no tak, fantazja mnie poniosła. I, jak zwykle, wyobraźnie przerasta rzeczywistość.
Bobiku, najczęściej żadna ilość kawy nie wystarczy do obudzenia mnie jak mam spać. Ta kawa aż się zdziwiła, że mnie obudziła (paskudny język, polski, same rymy częstochowskie). Ale przed nią była herbata, więc może się skumulowało i… bang. A może po prostu ta burza bokiem przeszła.
Tadeusz, kiszona jak małosolne.
Urlopuję, od polityki też, chociaż jest wszędzie obecna. Nie ma tego roku ” ogórków”. Kafka, najlepsza w Kazimierzu w dzień powszedni http://www.cafefaktoria.pl/faktoria_idea.html
😀
No niee! Uslugi to nasza specjalnosc. Tylko produkowac juz nie bedziemy niczego, bo to mozolne jest i matematyki czesto wymagaja. Zaraz tez skasuje sie rozne federalne, stanowe i miejskie instytucje, bo to wyrzucanie pieniedzy. A prywatny sektor podejmie te roboty i zrobi je lepiej i szybciej.
Wracajac do gotowania wczoraj u Mahera chef Bourdain (ten od probowania smazonych karaczanow w odleglych krajach) doniosl, ze jak prowadzil restauracje przez 20 lat, nie zglosil mu sie ani jeden rodowity Amerykanin do prac pomocniczych typu zmywak, siekanie, sprzatanie, z ktorych zwykle awansuje sie do podsmazania i podgotowywania, a potem jeszcze wyzej. Tak ze, jezeli Bobiku weszysz za gotowanym, to trzeba trzymac kciuki za nielegalna emigracje. Moze byc z dowolnego kraju.
Granica bezproblemowego kiszenia przebiega podobno na Łabie. 🙁 U mnie kiszenie idzie dość opornie, choć niemożliwe nie jest. Ale znaleźć niepryskane ogórki, koper, liście chrzanu… Po drodze apetyt na kiszonkę może przejść. 🙄
To dobrze.że kucharze nie zanikną. 😀 Jedyna dobra wiadomość dnia. Dzisiaj przy czyszczeniu oczka ukąsił mnie http://pl.wikipedia.org/wiki/Pluskolec_pospolity
nazywają go pszczołą wodną, bo efekt taki sam 😈
Przyjemna stronka tej dolnokazimierskiej kafeterii. 🙂
Jedynku, dla mnie nie musi być koniecznie gotowane. Jeżeli kucharz umie przyrządzić porządne carpaccio, mogę się tym zadowolić. Bez względu na legalność lub nielegalność przyrządzającego. 😉
przeczytalem:
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1518288,1,raport-millera-co-ustalil-kogo-przekonal.read
mysle sobie, pora na sen 🙂
p.s. smutne, smutne to co pisze pani Paradowska, patrzymy w lustro? i kogo widzimy?
Nacht Bobikowo
Pluskolec… tak się ładnie nazywa, a taki złośliwy. 👿
A swoją drogą, po co czyścić oczka? Wystarczy przecież przeczyścić okulary. 🙂
Ale na wschód od Łaby też się pryska, ważna jest wiedza kiedy to było, czyli uczciwość producenta. C’ est tout. Ja już swój ogród pryskałem w tym roku 5 razy, inaczej miałbym grzyb niejadalny na wszystkim. Zastąp liście chrzanu liśćmi wiśni, dębu i czarnej porzeczki lub ciemnej odmiany winogrona 🙂
P. S. Czy grzyb jadalny przyprowadził kumpli
+ kolec i wszystko jasne 😀
Niestety, ogrodowy grzyb jadalny okazał się nietowarzyski. 🙁
Ale za to na cmentarzu trafiłem na ożywione party ekstrawertycznych, socjalnych podgrzybków. Zaraz je wszystkie zaprosiłem do siebie na kolację. 😀
Rzeczywiście pora na jakieś danie satanistyczne. Do tego Grand Vin de Bordeaux par exemple L’Aiguille du Pin
Jak ogrodowy, to atramentus, czy sucha noga? Atramentus jest zupelnie nieprzydatny, bo go z alkoholem nie wolno. To zapewne mial Bobik na mysli?
Atramentusów w ogóle w okolicy nie widuję. A ten w ogrodzie to też był jakiś podgrzybkowaty. Ale samotnik.
Na BBC Proms Nigel Kennedy gra Bacha. Za chwilę koncert na żywo. 🙂
Postanowiłem uwierzyć w cuda 🙂
http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114158,10047004,Nowe_cuda_z_listy_UNESCO.html
Mam tylko problem z jordańską doliną Wadi Rum. Mnie tam rum ani trochę ne wadi.
Ale z wadi se uz moze ne vratit.
Pani śledziowa bardzo się biedzi,
że ją od dawna mąż każe śledzić
Dudek teorię znów sobie utkał,
że wystrychnięty został na dudka
Małpa tym martwi się, oraz truje,
że człowiek w zoo wciąż ją małpuje
Słoń jedną myśl ma i wciąż ją goni,
czym do cholery ma się zasłonić
Ryba już łuski ma prawie siwe,
czym tu wykarmić liczny narybek
Kotka dla kota wpierw była miła,
zaś wkrótce po tym się okociła
Suka się martwi, z obawy aż drży,
by ukochany pies nie zszedł na psy
Człowiek codziennie zaś gdy się budzi
winien pomyśleć, jak wyjść na ludzi…
Wieczorem winna myśl mu zaświtać,
mniej się wymądrzać a więcej pytać
No i pamiętać – o Boże drogi!
koniecznie przed snem trza umyć nogi…
Szczegolnie teraz latem nalezy o tych nogach pamietac, dzieki za przypominek drogi zeenie. Czasem sie tak nie chce!
Zeen, a koniecznie obie?
No dobra, niech już nawet będzie obie, ale czy koniecznie wszystkie cztery? 🙄
Przy haneczkowych to wszystkie bledną,
dwie – pozostali, haneczka – jedną…
😆 😆 😆
Pies niech pilnuje i to od rana
czystości pyska hmmmm… swego pana…
Dbać o czystość? Pies już poniał,
przypilnuje podogonia. 😉
Szczęście choć, że zeen nie palnął,
by o czystość dbać moralną. 😈
Choć jest miła panu Bogu,
o niej to nie na tym blogu…
Nie chcem, ale muszem. Dobranoc 🙂
I z jedną myślą myjcie swe nogi:
co w takim razie mają stonogi…
Ani myślę myć nogi o tej porze 😛
Mialam dzisiaj pedicure. Choc rano, ale chyba moze sie liczyc za umycie obu nog.
Chyba tak, Kroliku. A skoro zeen wzywa mowa wiazana do mycia nog, to w takim razie dobrze, ze kupilam sobie jedno z tych ladnie pachnacych mydel, o ktorych wspomniala Helena w zeszly weekend… 😉 I pytac przed snem tez bede wiecej, zwlaszcza ze pytan nigdy za malo. 🙂
Zgadzam sie, Moniko, pytan przedsennych nigdy nie za malo. Z odpowiedziami lepiej jednak poczekac do rana. Przynajmniej z mojego doswiadczenia.
Mamy piekne lato w naszych wspolnych (to zaledwie odleglosc 1 tys km) okolicach. Nie chce nawet mowic o tym glosno, bo np rys budzi sie w deszczu i chlodzie juz od miesiecy (to dobrze wplywa jednakowoz na czytanie pieknej poezji) i bryka tylko sporadycznie. Mam nadzieje, ze Zosia i Matylda ciesza sie sloncem, dlugimi dniami i ogolnie, letnia przygoda.
Pewnie, ze lepiej poczekac z probami odpowiedzi do rana, niekoniecznie nawet nastepnego, Kroliku. Masz zupelna racje. 😉
A lato rzeczywiscie mamy piekne, i cieszymy sie nim wszyscy – dorosli, dzieci, sasiedzi cieszacy sie, ze Zosi udal sie pierwszy solowy przejazd na nowym, wiekszym, „powaznym” rowerze. Kostiumy kapielowe, rowery, zapach sunblocku, ksiazki wakacyjne, kukurydza i inne warzywa prosto z farmy, lody – to wszystko kojarzy mi sie z tym czasem. I choc rzeczywiscie zdarza sie, ze niestety u Rysia akurat pada, w Warszawie i Krakowie sa burze, u Zwierzaka w ogole nie ta pora roku, u Wandy w Teksasie okropny upal, a w gazetach tylko glebokie zawirowania, to przeciez taka jednoczesnosc wydarzen wlasciwie ma swoj urok – prawie jakbysmy byli bohaterami porzadnej XIX-wiecznej wielowatkowej powiesci, tyle ze powstajacej dzieki technice juz z XXI-go wieku. 😉
a co tam w pogodzie, tu i w odleglosciach (pomiedzy monika i krolikiem tylko jedyne 1000 km 🙂 )
pytanie do odpowiedzi
brykam
berlin spi
pogoda czeka
paskudniki w wodach i chaszczach wygladaja ofiar
brykam 🙂 😀
p.s jak to bylo: „czeste mycie skraca zycie”, a nogi? 🙄
brykam fikam
dla milosnikow rowerow, z berlina donosze:
In Berlin ist das Auto als Statussymbol passé – das Fahrrad ist an seine Stelle getreten
Mycie nóg to twój wróg! 😀
Dzień dobry. 😀
Rysiu, załamały mnie te snobistyczne rowery! Żeby pozyskac tę skórę, trzeba zwierza unicestwic! Mahoń jest na tzw. czerwonej liście roślin zagrożonych!
Wolę mój zwykły rower, leciwy ale całkiem sprawny.
Dzień dobry 🙂 Pomysł, że mycie skraca nogi wydaje mi się dość logiczny. Wiem z obserwacji mydła, że mycie jak najbardziej wpływa na skracanie.
Mam wobec tego świetny powód, żeby z mycia kończyn w ogóle zrezygnować. Powiem Starym, że mi się mogą całkiem zmyć. Chyba zrozumieją. 😈
Ludzie każdą, naprawdę każdą ideę potrafią postawić na głowie. 😯
Jeżdżenie na rowerze stało się od jakiegoś czasu modne w charakterze wyrazu świadomości społecznej. Bo to pojazd ekologiczny, tani, ogólnodostępny, egalitarny, nie tylko chroniący środowisko naturalne, ale i w jakiś sposób zrównujący ludzi. I oczywiście zaraz się musiała zaleźć grupa palantów, którzy postanowili to wszystko zaprzepaścić.
Robienie z roweru superdesignerskiego gadżetu dla bogatych snobów uwłacza temu nieszczęsnemu pojazdowi, a ludzkiemu rozumowi jak również. 👿 No, ale ja mam nie od dziś wrażenie, że ten rozum chyba okropnie lubi uwłaczanie i robi wszystko, żeby na nie zasłużyć. 🙄
Bobiku, w Warszawie rowery są wyznacznikiem bycia „alternatywnym”, łącznie z ubraniem w stylu folk+lumpeks i asymetryczną fryzurą. Pretensjonalność tych „alternatywnych” ludzi jest ogromna i nikt ich nie lubi, bo zahaczają o hipsterstwo. Oczywiście tylko pewne rowery, te zwyczajne nikomu nie wadzą.
Z cudów świata podoba mi się zamieszkujący deltę Saloum buszbok: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Tragelaphus_scriptus_%28male%29.jpg&filetimestamp=20100901123421 🙂 .
Kawa blogowa i pomykam w niedzielne lenistwo 😀
Dzień dobry duszny 🙂 Nieźle się trzeba nudzić, żeby tak tyrać na alternatywność 😕
Dzień dobry jeszcze w pełni słonecznie 😀 . Dzisiaj Kazimierz Dolny z kafką lub http://herbaciarniaudziwisza.pl/
„Cafe factoria” i herbaciarnia mieszczą się przy ulicy Krakowskiej. Zarządzają nimi dwaj bracia: starszy specjalizuje się w herbacie, młodszy w kawie i czekoladzie. Czasami dochodzi do przepysznych tekstów przy składaniu zamówień w stylu:
– Poproszę 2 herbaty
– Jakie?
– No ….z cytryną 😆
Mam nadzieję, że pierwszy „poważny” rower Zosi jest uczciwym, prostym, ciężko pracującym rowerem, który zasługuje na nasz szacunek. 😈
Irek mi zrobił nagły dylemat – kawa czy herbata. 😯
Chyba jakąś monetę będę musiał zaprząc do roboty… 🙄
Potrzebuję pobutki. Świdry dzisiaj nie pracują i awanturnych zwiedzających brak. Bardzo nasenna ta duchota.
W ramach pobutki Trebunie-Tutki 😆
http://www.youtube.com/watch?v=3fQRZCj9wg4
haneczko, zależy jaka alternatywność. Jak ludzie po prostu mają nieoczywisty gust i są oryginalni, mają swój styl – jak najbardziej szapobasy i szacuneczek. Ale są ludzi którzy udają, bo taka jest moda – w efekcie w modnych knajpach widzi się identycznie ubranych ludzi narzekających na wszystko, co mainstreamowe. Śmieszni są po prostu.
Jakbym faktyczniemiala mezyc sie jazda na rowerze, to zycze sobie, aby byl jak najbardziej desigeerski, w pieknym kolorze i zeby mi go wszyscy zadzroscili. Inaczej nie wsiadam.
Moniko,czy juz wyprobowaliscie te mydla? Wyberamy sie w przyszlym tygodniu, zas za chwile- do Searsa,gdzie zaczyna sie wyprzedz dishwasherow Kenmore’a.
Heleno, wsiadłabyś na rower z ramą oklejoną skórą zagrożonych wyginięciem płaszczek? 😯
Nie wierzę… 🙄
It depends. Who or what are plaszczki?
Takie pięknotki http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82aszczka
Tutki wysiadają przy wycieczce małolatów młodszych 😉
OK. Niech bedzie to skora z aligatora. Chyba nawet wole, bo to wstretne zwierzeta. Chociaz plaszczka tez ma za uszami zabicie dzioennikarza Steve’a Irvinga.
PlSZCZKI, ALIGATORY -NA ROWERY! NA TOREBkI I BUTY!
Noo, jeżeli chodzi o drętwy, to się zgadzam. Niejedną drętwę miałem wielką ochotę przerobić na coś użytecznego. 🙄
Męczyć jazdą na rowerze ???? Nie rozumiem… toć to odpoczynek przecie…. zwłaszcza elektrycznym 😉 we Włoszech całkiem sporo luda śmiga na takich elektriczkach.
No cóż, jak jazda na rowerze już nie wyróżnia, jakoś trzeba się wyróżnić, a choćby kołami z dębu galasowego (jest takie coś?), a szprychami z macicy perłowej.
Z rowerow lubie tylko stacjonarny w stylu „recumbent”, bo ma wygodne siodelko (zapewnie nie z plaszczki ani aligatora). W normalnym rowerze siodelka sa nie do siedzenia powyzej 20 minut!
Moim ulubionym sposobem przemieszczania sie w czasoprzestrzeni jest: chodzenie, samochod, pociag, skuter, narty biegowe, wrotki, w takiej kolejnosci.
Kroliku, chodzenie tez nalezy do moich ulubionych sposobow przemieszczania sie, bo wlasciwie do niego nie potrzeba zadnych gadzetow (no, moze niezupelnie, bo zawsze mozna wydac sporo na designerskie buty). Ale jak komus designerskosc osladza chodzenie czy jezdzenie rowerem, to w koncu tez nie jest to takie zdrozne, byle nie wlaczac w to gatunkow zagroznych wymarciem. 😉
Bobiku, w odpowiedzi na wyrazona przez Ciebie nadzieje, co do pierwszego „powaznego” roweru Zosi (co w tym przypadku oznacza po prostu wiekszy rozmiar), Zosia ma rower zupelnie normalny, a jego jedynym designerskim akcentem jest dzialajacy staroswiecki dzwonek (u nas nie zawsze w „pakiecie podstawowym”). A przy okazji, juz jej warszawscy dziadkowie byli alternatywni rowerowo, juz kilkadziesiat lat temu, zanim zaczelo to byc modne, po prostu dlatego, ze to lubili (dziadek jezdzi na rowerze do dzis, inni rowerzysci twierdza, ze jego starannie zadbany stary rower jest „kultowy”, so go figure). 😉 Zas rodzice Zosi spedzili studencka mlodosc na rowerach, jak zreszta pozostali studenci w miejscu, gdzie studiowali. Tam zwyczajne rowery, odkad je wynaleziono, nie wychodza z mody, podobnie jak dobra sherry (przez niektorych profesorow dozowana od dosc wczesnego rana). 😉
Heleno, abyte wczoraj mydlo jest bardzo dobre, bo nie wysusza skory na wior, jak robia to niektore, nawet – a czasem szczegolnie – te ladnie pachncace.
I happy hunting w Sears! 🙂
Właściwie też uważam, że chodzenie jest najlepszym sposobem przemieszczania się. I dusza zawsze nadąża… 🙂
Ale muszę – chcąc nie chcąc – rozumieć tych, którzy wolą na rowerze niż pieszkiem, bo mam takiego w domu i on należy do grupy trzymającej miskę. 😈
Dostałem linkę i wspaniałomyślnie się dzielę 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=ISGLd-UYAnc
Polecam na wieczorną lekturę http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,10063372,Z_Lublina_do_Lublina__Opowiadanie_Adriena_Grosa.html
I coś dla miłośników koni 😀 http://www.kurierlubelski.pl/stronaglowna/436298,konie-arabskie-na-pokazie-w-janowie-podlaskim,id,t.html
Janko is the best 🙂
Wyobraziłam sobie na sekundę, że skrzypce Starszej mogłyby zamienic się w sześciometrowego cyborga! 😆
The best jest uncool. Mówi się debeściak. 😎
Jest także beściak i ściak 😉 http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85browska_%C5%9Aciema_Kabaretowa
http://www.youtube.com/watch?v=FuwgLkcPESQ&feature=related
tak sobie mruczę…
Mam kandydatkę na premierową, to kobieta pełna licznych zalet, z kwalifikacjami, sprawdzona w działaniu i skuteczna.
Jedną z ważnych zalet jest brak sprzeciwu ze strony łot… pozycji…
Czyli PiS, któren ją sam rekomendował.
Któraż to?
Ano pani Anna Streżyńska.
A tera wszyscy do sierżanta marsz…
Jak Bronek miałby jaja, to po najbliższych wyborach, bo chyba wiecie, kto wygra, powinien sprawę postawić jasno: Donaldu jest fajny, ale nie ma ani charyzmy, ani jaj, ani pomysłu na kraj i w dodatku jest pospolitym serwilistą. Koniec z nim. Polska potrzebuje kobiety z jajami, sorry, z jajnikami.
I taką kobietą jest pani Anna Streżyńska.
A Donald może jej co najwyżej donosić posiłki od kumpla. Mac czy jakoś tak ten kumpel ma na imię…
Kiedys czytalam o tej Annie Strezynskiej cos dobrego jak ministrowala w telekomunikacji. Wydaje sie miec ROZUM. Czasami rozum nie wystarcza w polityce (see Obama), ale pora w polskiej polityce dac rozumowi szanse. Szczegolnie, ze Strezynska rzeczywiscie wydaje sie byc skuteczna. Mam nadzieje, ze odpowiednie organy, jak Guardian, sciagaja pomysly z naszego blogu (bloga).
Co sie dzieje w Londku. Czyzby ekonomiczny kryzys najpierw a po nim juz tylko chaos. Czy ktos pamieta film Kaos braci Tavianich…
Oh brother,
http://www.guardian.co.uk/world/2011/aug/07/rick-perrys-call-to-prayer
Mam nadzieje, ze to jest tylko teksanska mniejszosc. Moze Wanda TX jesli czyta rzuci troche swiatla…
Dzień dobry 🙂 Ziąb taki, że chyba nawet Ryś siedzi gdzieś zawinięty w pierzynę i nosa nie wychyla. Zwłaszcza że jeszcze przy tym leje (z nieba, nie Ryś), więc pierzyna by zamokła. 🙄
Rozumne kobiety z jajami w polityce oczywiście popieram i zawsze dałbym swój głos np. na Danutę Hübner (a i na Streżyńską – czemu nie), ale jak wynika z kiedyś tu wrzucanego artykułu Środy, chłopcy się mocno okopują na wyborczych pozycjach i starają się rozsądne kobiety spychać na miejsca bez szans. 👿
Chociaż przyznaję, że wobec alternatywy Rick Perry albo Sarah Palin, wybór między niektórymi chłopcami zaczyna mi się wydawać całkiem cywilizowany. 😉
W Londku najwyraźniej zabrakło silnej ręki Heleny i Kota Mordechaja, który pod nieobecność Heleny postanowił odwrócić się plecami do świata. 🙄
Znaczy, Helena nie powinna wyjeżdżać z Londka. Ale kto nie powinien wyjeżdżać z Aten i z Madrytu? Wot pytanie…
W „Polityce” rozmowa Żakowskiego z Pankowskim o prawicowym ekstremizmie:
http://www.polityka.pl/kraj/rozmowyzakowskiego/1518292,1,zakowski-rozmawia-z-socjologiem-rafalem-pankowskim-o-prawicowych-radykalach.read
Szczególnie niepokojąca – bo prawdziwa – wydaje mi się opinia o zbanalizowaniu prawicowego radykalizmu po 11 września i dość szerokim społecznym przyzwoleniu dla tendencji antydemokratycznych i antyliberalnych (o islamofobii już nie mówiąc). I często ujawnia się to w postaci nieznacznych, pozornie nieistotnych rzemyczków, które jednak z czasem prowadzą do koniczków. 🙄
Tu fragment rozmowy, na temat rozziewu między przekonaniami (terroryzm to islamiści) a faktami:
Europol, unijna agencja bezpieczeństwa wewnętrznego, w zeszłym roku zarejestrował w całej Europie 249 ataków terrorystycznych. Grupy islamskie przeprowadziły trzy z nich. Praktycznie codziennie gdzieś w Europie ma miejsce jakiś akt przemocy ze strony skrajnej prawicy. Często ze skutkiem śmiertelnym. Wiele instytucji, organizacji i osób od lat przestrzegało przed zbliżającą się falą prawicowego terroryzmu. Ale nie sposób było się przebić przez islamofobiczny dyskurs. Aż pełzający prawicowy terroryzm stał się w Unii obecny na co dzień. I jest ważną częścią tej coraz popularniejszej oficjalnie głoszonej ideologii w jej różnych lokalnych odmianach.
Dzień dobry.
Wróciłam cała w nerwach z Niemiec. Byłam w Pasewalku (MVP), 35 km od granicy. Cała droga, od byłego przejścia granicznego Linken począwszy, obwieszona plakatami NPD! Z tzw. otwartym tekstem skierowanym przeciwko „Obcym”, przeciwko Polakom najczęściej.
No i odechciało mi się rozmawiac w sprawie ewentualnej pracy w rejonie przygranicznym. Co przekazałam i wróciłam do domu.
Nie wiedzą co stracili! 😀
Kafka poranna i buła z masłem!
Śniadanko w domu.
Wróciłam na łono po pięciotygodniowym szlajaniu się po morzach (dwa) i oceanach (jeden).
Witam całe Bobikowo czule.
Teraz idę do sklepiku (lodówka pusta), robię domowy obiad, pranie, home sweet home!!! Jak się otrzepię wrócę do Was, a na razie chciałam się tylko przywitać.
Też bym nie miał ochoty pracować w takim miejscu, gdzie mnie nie chcą. Bez względu na dochody. 👿
Z tego zresztą względu nie zostałem np. ministrem. Nie da się ukryć, nie chcieli mnie. Ani jednej propozycji nie dostałem. 😯
No, ale w przypadku strefy przygranicznej to ewidentna strata Niemców, nie Mar-Jo. 😈
Witaj, Nisiu, na łonie. 😆 Już się obawiałem, że od tak długiego pływania wyrosła Ci błona pławna, albo i całe płetwy. 😉 Ale może 5 tygodni to jednak za krótko?
Chociaż… Do prania ręcznego płetwy byłyby chyba całkiem poręczne. 😀
A jak już wypierzesz, to opowiedz co o tym szlajaniu. 🙂
Perry’ego nie jestem w stanie strawic od samego poczatku chyba gorzej niz jego poprzednika. Mam nadzieje, ze Ameryka nie zglupiala do tego stopnia, zeby tego wlasnie wybrac niezadlugo, ale kto wie. Jesli chodzi o poparcie wiekszosci w TX to niestety moze miec; moze nie wszyscy zaraz pobiegna sie modlic ale poparcie dostatnie.
Poprzednik przetarl slady, Wando… A i tak w porownaniu z tym, co jest dzisiaj to prawie kaszka z mlekiem. Tak jak w wywiadzie Zakowskiego, powoli, prawie niezauwazalnie cala scena polityczna przesuwa sie na prawo. A po drugiej stronie sa politycy slabi, niepewni siebie, lub tak pragmatyczni, ze w sumie wychodzi, jakby nie mieli zadnej odpowiedzi (tak moim zdaniem stalo sie w przypadku Obamy, ktory co prawda mial bardzo trudna sytuacje, ale wielekrotnie unikal otwartego starcia z pogladami przeciwnikow, de facto udzielajac im legitymizacji – ostatnio pojawili sie wiele ciekawych analiz na ten temat, moja uwage szczegolnie zwrocil artykul Elizabeth Drew w NYRB, pt. „What Were They Thinking”, oraz analiza przemow i politycznych zachowan Obamy w HuffPoscie, piora Davida Bromwicha).
Jakby w odpowiedzi na wywiad Zakowskiego z Rafalem Pankowskim, artykul w Guardianie o potrzebie skutecznego zorganizowania sie, zeby sie takim tendencjom przeciwstawiac, skoro zwykle ignorowanie nie dalo jak dotad najlepszych rezultatow. A tu jeszcze dochodzi kolejna faza kryzysu finansowego (tez w duzej mierze w wyniku ignorowania wielu niepokojacych zjawiski).
http://www.guardian.co.uk/commentisfree/belief/2011/aug/05/grassroots-movement-to-tackle-islamophobia
A tu podrzucam artykul Elizabeth Drew, o ktorym wspomnialam powyzej.
http://www.nybooks.com/articles/archives/2011/aug/18/what-were-they-thinking/?utm_medium=email&utm_campaign=August+18+2011+issue&utm_content=August+18+2011+issue+CID_f400b1d3e19dcfcbc074bc307521a79a&utm_source=Email+marketing+software&utm_term=What+Were+They+Thinking
A poza tym ciesze sie, ze Nisia wrocila, wszystko jedno czy z blona plawna, czy nie (jakos mi sie Deszczowcy natychmiast przypomnieli, Bobiku). 🙂
Kto tam Nisię wie, czy się w tych podróżach nie herbatnikowała z tajemniczym Don Pedro 🙂
Artykuły przeczytam później – muszę na nie mieć trochę więcej czasu, niż mam w tej chwili. Bo właśnie z przerażeniem odkryłem, ile jeszcze rzeczy leży mi odłogiem. 😯
Ja tez odkrylam to samo, Bobiku, i staram sie nadrabiac jak moge. 😉 A te artykuly, jak sie ma czas, sa warte przeczytania (artykul Drew zostal podchwycomy, i dyskutowany przez innych – udalo sie jej dobrze uchwycic, co wiele osob mysli, oczywiscie po stronie jeszcze kierujacej sie rozumem).
Herbatnikowanie sie z Don Pedrem? Interesujaca teoria, Bobiku. 😉 Im mniej informacji, tym teorie moga uniesc sie wyzej na skrzydlach wyobrazni (dobre dla literatury, gorsze np. dla polityki czy ekonomii). 😆
Wando, Moniko, Prezydent lada moment.
Straszne co sie dzieje.
Wlasnie slucham, Heleno.
Rzeczywiscie, okropne, zgadzam sie. I co najgorsze – do unikniecia w duzej mierze.
Żadne donpedry. Szlajałam się ja po północy: Szkocja, Hebrydy, Szetlandy, Norwegia i Szwecja na ostatek. Wielkie żagle, fregaty, szkunery i nieludzko przepiękne zachodziki. Na Szetlandach kupiłam ochraniacze na jajka (gotowane), oczywiście z szetlandzkiej wełny. Strasznie gryzą, ale gotowanym jajkom to już chyba wsio rawno?
Pod warunkiem, że nie będą to jajka na miękko :D. Są za delikatne na szetland.
Heleno! Czy Ty jesteś w tym Londku bezpieczna? Straszne rzeczy tu pokazują i podobno to jeszcze nie koniec i przeniosło się na inne dzielnice.
Nisiu – fajnie, że już jesteś, mam nadzieję, że opowiesz więcej.
Tutaj dla moli książkowych, przyjemnie popatrzeć:
http://www.joemonster.org/art/15780/Najciekawsze_biblioteki_swiata
Dzieki,Kochana,Jestem bezpieczna w Palm Beach, ale sie strasznie denerwuje co sie dzieje w Zachodnim Londynie.
Moze bede musialapojechac na pare dni do domu.
Czekam na telefon od E.
Irku, a te papryki ile mają topić się w zalewie?? trzy dni im wystarczą 🙂 ?
A nie lubię takich etykietek: na prawo, na lewo. Z tego wywiadu wynika, że prawicowość to jest be, tylko nie wiem czemu. To lewicowość ma być cacy? coś nie mam przekonania.
A jak się powie tradycjonalista, zamiast prawicowy, czy konserwatysta, czy jakoś tam inaczej insynuacyjnie, to inaczej jakoś brzmi, a często o to właśnie chodzi, że ludzie chcą, aby było jak dawniej, bo to bezpieczne. Heraklita nie słuchali…
Heleno, dobrze, że Ciebie tam nie ma, z jednej strony, z drugiej, wyobrażam sobie, jak bardzo się denerwujesz, sytuacja naprawdę okropna. Czy pomoże Ci coś czymanie? No bo co jeszcze możemy zrobić?
DOW -631. 😯
PS Nad czapką z islandzkiej wełny (to taka hardkorowa szetlandzka) się zastanawiałem, ale wytrzymałem pół sekundy w niej. Współczuję jajkom. Myślę, że wystarczy włożyć je we włosiennicę, a same się zagotują.
A zazdroszczę żaglowców, jachtów… musiało być fajnie!
Heleno, podzielam zatroskanie wszystkich, ale DOWa nie kumam… Dow Jones spadł o tyle?? Czy cóś?
A co się takiego strasznego dzieje teraz w Ameryce z prezydentem? Do mnie jeszcze nic nie dotarło. 😯
Stojąc dzisiaj przy łóżeczku „świeżo” urodzonego bobasa i patrząc, jak słodko śpi, pomyślałam sobie, w jakim świecie będzie żyć ta mała Julka, gdy będzie w naszym wieku.
Bobiku, w Londynie, martwimy się o Helenę w Ameryce, bo ona martwi się, co się dzieje w Londynie.
No to teraz zrobił się całkowity galimatias, nie doczytałam prezydenta. Ale i tak się martwimy.
Czy o to chodzi ?
http://wyborcza.pl/1,75477,10082286,Modlitwa_za_Ameryke.html
Doczytałem BBC o prezydencie, wlazłem na stronę Dow (ale tam stanęło o 16.00..), jestem nakumany.
Myślę, że bobas w okresie pobobasowym będzie żył w swoim świecie. I dziwił się naszemu.
Tadeuszu, dla mnie z tego wywiadu wynikało, że pewien rodzaj prawicowego radykalizmu jest be. Takie nienawistny, wykluczający i dopuszczający nawet fizyczną rozprawę z przeciwnikiem, przepraszam, wrogiem, w imię „ideałów”.
Oczywiście możemy się umówić, że nazwiemy to jakoś inaczej niż prawicowość (wszyscy wiemy, że w tej chwili prawicowość i lewicowość to są baaardzo umowne pojęcia). Ale dla mnie i tak to będzie be, niezależnie od nazwy.
Bo radykalizm jest be. Ale ludziska lubią przywalić. To takie drapieżniki, no i, jak wiadomo, złe. Całkiem złe. W odróżnieniu od drapieżników nietakich, które sa a-złe. O, wreszcie się dorwałem. Widać, że rowery wracają do zdrowia.
Na świecie galimatias, w finansach galimatias, to czemu na blogu nie miałby być galimatias? 🙄
Za sugestią Tadeusza też polazłem do BC i się nakumałem. Bo ja wiem, czy słusznie? Czasem lepiej nic nie kumać, mniej nerwów się straci. 😎
Vesper, o to chodziło. Niestety. 🙄
Nie było mnie czas jakiś i od razu zrzędzę.
W tym linku Panny Koty, drugie od góry, to nie jest Escorial przypadkowo? Do Madrytu to przenieśli? 😯
Bokiku, nie wiem czy wiesz, ze galimatias tez sie mowi po angielsku! Ja sobie wyobrazalam kiedys, ze to jest slowo litewskie.
Nisiu, u nas gdzieniegdzie sa w uzyciu takie welniane szydelkowe sukienki dzbanki z herbata! Moze to jest komplet z twoimi ochraniaczami na jajka. Witaj w blogowych pieleszach po dlugim wspanialym rejsie.
Tadeuszu, ja tez nie lubie jak lewica zawlaszcza sobie prawo do swietej racji we wszystkich sprawach. Niemniej jednak jednak lewica miala racje z: 8-dodzinnym dniem pracy, prawem do odszkodowan za wypadki przy pracy (Ziemia Obiecana, brrr), do emerytur, prawem kobiet do edukacji i do glosowania, zniesienia segregacji rasowej, wojny w Wietnamie, znecaniem sie nad rodzina, prawami homoseksualistow, humanitarnego traktowania zwierzat hodowlanych i innych. Prawica natomias miala racje w takich sprawach jak… ahem… mmmm… nichze chwile pomysle… pomocy!…. ratunku, w czym to prawica miala racje…
No to ja optymistycznie:
maly wielorybek, ktorego wczoraj rano zmylo na plaze zostal szczesliwie wepchniety na glebokie wody i odnalazl mame! dzis juz plywaly radosnie oba i wszyscy sie cieszymy. One sa takie piekne 🙂
Wczoraj przez radio musieli nadawac apele, ze juz naprawde nie potrzebyuja ochotnikow do ratowania malucha, tyle ludzi polecialo go ratowac, ze tlok sie zrobil 🙂
Jak to Króliku, nie pamiętasz? Wszak to prezes ogłosił, „że moja racja jest najmojsza”, a więc we wszystkim.
Wielki Wodzu, autor tego linka posłużył się pewnie niefortunnym skrótem myślowym. Masz rację, to jest Escorial, a on pewnie pomyślał, że gdy to jest w regionie Madrytu (autonomiczna wspólnota Madrytu) to jest tak, jakby to był Madryt, chociaż to jest San Lorenzo i leży 45 km dalej.
No, to nie jest jednak tak, ze po lewej stronie lezy Prawda i Postep Ludzkosci, a po stronie… well……
Tea Party tylko Oszolomstwo.
Janet Daley jest jedna z najbardzieej szacownych brytyjskich komentatorek politycznych:
http://www.telegraph.co.uk/comment/columnists/janetdaley/8685945/If-we-are-to-survive-the-looming-catastrophe-we-need-to-face-the-truth.html
A tymczasem po polnocy zadzwonila E i powiedziala, ze rozruchy i szabry zblizyly sie do naszego domu w zachodnim Londynie. Dwie mile od nas, na Ealing Broadway….
Przeczytalam Janet Daley, Heleno, niestety nie zgadzajac sie z nia w wielu punktach, but I see where she is coming from. Opowiedziana przez nia historia ostatniego fiaska nie tylko nie zgadza sie z moim ogladem, ale tez z wiekszoscia opinii wyborcow – i to obu partii, a nie tylko Demokratow. Wiekszosc uwaza, ze politycy w Kongresie weszli w faze wysokiej dysfunckji (okolo 70-80 % tak uwaza, w zaleznosci od tego, kto robil ankiete), i ze nie reprezentuja interesow wyborcow, zas negocjacje, ktore chwali p. Daley uwazali za „disgusting” i zabawe z ogniem. Niestety, z roznych powodow, ktorych teraz nie mam czasu wymieniac, wola wyborcow w Stanach coraz gorzej przeklada sie na decyzje politykow.
Irek,
bardzo prosze o dokladniejsze dane tej kiszonej papryki, bo jestem troche kuchenny jelop. 🙂 A wlasnie niedlugo nam obrodzi w sklepach.
Moje miasto plonie.
I inne miasta juz tez. Przerazajace.
Wygląda na to, że wystarczy jakiś bodziec, by wyzwolić czystą agresję. Ze strony młodych.
Ze strony Met Police
Of those arrested, the youngest known recorded age is an 11-year-old male – who has since been charged with burglary.
The oldest person arrested is a 46-year-old man. He was arrested for burglary and has been bailed.
Of those arrested – for whom dates of birth have been provided – two were born in the 1960s, six in the 1970s, 49 in the 1980s and 98 in the 1990s.
Bardzo ciekawe rzeczy tam są,i poznawczo i językowo.
berlin moknie, jak zwykle (ostatnio przynajmniej) 🙂
brykam
o! ocieram sie o B. 😀
draka w Londynie przypomina 1Majowe rozbijanie mieszczanskiego „dobra” na berlinskim Kreuzberg, teraz dochodzi jeszcze „slawa” na internecie, i my tu byli :sad
w deszcz, przez tereny zielone do pozycji 😀
brykam fikam
A w Br.. wczoraj popadywało, dzisiaj piękne słońce! Tylko zimnawo. Na rower, śmigać, frygać!
Witam słonecznie chociaż rześko :D. Z prasy same niepokojące wieści. Nawet w Chinach http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,10085772,Ostra_reakcja_Chin_na_obnizenie_ratingu_kredytowego.html
Zwierzaku, paprykę małosolną robię jak ogórki małosolne. 1 kg papryki kolorowej zalewam przegotowaną z solą wodą ( max. 2 łyżki soli) + czosnek, korzeń chrzanu, kwiat kopru. Można dodać strąk ostrej papryczki, ale to dla miłośników ostrych smaków. Do jedzenia na bieżąco, najlepsza po 2 dobach. W podobny sposób kiszę zielone pomidory, tylko zamiast wiązki kopru daję pęczek świeżej bazylii. 🙂
Tadeuszu, paprykę nastawioną już smakuję po dwóch dobach. Słodko- winna nuta. 😀
a tymczasem błękitne niebo, brak szefostwa i tylko 150% dziennej normy do wyrobienia… ach
Dzień dobry 🙂 Uśmiechnąłbym się do błękitnego nieba, ale poszło sobie do fomy, w całości. No to na razie się uśmiechnę bez powodu, tak, o. Bo potem, jak już przeczytam newsy i przypomnę sobie, w jakim stanie znajduje się świat, będę mógł pewnie już tylko zawyć. 🙄
Irek,
dzieki. Sprobuje zrobic, choc z chrzanem bede miec problem – najwyzej omine…
Do małosolnizny błyskawicznie zjadanej chrzan można ominąć spoko. On jest ważniejszy do kiszonek, które się mają długo trzymać, ze względu na własności konserwujące.
A tę paprykę zalewa się z wnętrznościami, czy wypatroszoną?
Jak widać, też mam ochotę spróbować, chociaż szanse powodzenia mam takie sobie. Za daleko na zachód od Łaby… 🙁
Wedlug mnie wypatroszona.
Przynajmniej patroszylam jak robilam w zalewie octowej. I jeszcze ze skorki obieralam! 😉
patroszona… brrr… o wy warzywni rzeźnicy! 👿
Foma, papryka czy ogórki to jeszcze mały pikuś. Żebym ja Ci opowiedział, jak warzywni oprawcy traktują kiszoną kapustę… 🙄
nie mów! już obieranie ziemniaków, tych młodych, ledwie od ziemi odrośniętych maluszków, przyprawia mnie o ciarki…
Brr, a ja wlasnie obejrzalam newsy z Londynu. Przerazajace.
Taka dzicz. Co tym ludzim sie stalo? 🙁
najedli się ostrych papryczek? 🙄
Eee, papryka jak mi sie wydaje pryskaja na uspokojenie.
Ale pewnikiem racje masz – najedli sie czegos, bo innego wytlumaczenia nie moze byc. 🙂
Ja mam wrażenie, że w jakiś sposób rozumiem, co tym ludziom się stało, co wcale nie znaczy, że pochwalam i usprawiedliwiam. Zadałem sobie pozornie naiwne pytanie, dlaczego takich zamieszek nie prowokują i nie biorą w nich udziału ani bogaci, ani klasa średnia, która jeszcze ma coś do stracenia. Dlaczego sprawcami są głównie ludzie młodzi ze „strasznych dzielnic”, którzy do stracenia nie mają literalnie nic – nawet nadziei na przyszłość, bo w jej miejscu widzą tylko czarną dziurę.
Sięgając do niepopularnego ostatnio języka – w tych strasznych dzielnicach latami, podskórnie, narasta coś takiego jak gniew klasowy, którego ludzie z tych dzielnic nawet nie umieją tak nazwać. Jedyną dostępną im formą wyartykułowania tego gniewu jest ślepa agresja, demolka, destrukcja. A obłowienie się, niejako przy okazji, jest dostępną formą zemsty na tych, którzy „mają”.
Można to zjawisko nazwać również wykluczeniem. Ale słowo wykluczenie nie oddaje istoty sprawy tak dobrze jak słowo gniew. Nie wiąże tak wyraziście przyczyny ze skutkami.
I na pewno ma to wszystko jakiś związek z tym, o czym pisała Monika – że działalność polityków staje się coraz bardziej „autonomiczna”, niezależna od woli wyborców i ich interesów. A w związku z tym nie ma tak naprawdę na kogo głosować, bo praktycznie każdy, niezależnie od wcześniejszych deklaracji, po dojściu do władzy zacznie działać w interesie klasy politycznej, nie żadnej innej.
Najwyraźniej coś trzeszczy w całym systemie wyłaniania i sprawowania władzy i chyba konkluzje w rodzaju „demokracja nie jest idealnym ustrojem, ale lepszego nie wymyślono” przestają wystarczać. Bo kiedy gniew ogarnie również klasę średnią (a już są pewne tego oznaki), to może paść inne hasło – Felek, wracaj do Poronina, zaczynamy od nowa. 🙄
Bobiku,
Bardzo prawdopodobne przyczyny zamieszek- niezadowolenie, kryzys, strach i gniew.
Ekonomia jakby nam sie wypaczyla i Marks z Engelsem zacieraja rece az im kosci grzechocza: system kapitalistyczny reprezentowany przez tyle lat przez USA pada, a komunistyczne w Chiny rozwijaja sie i bogacieja. Ha!
Tak sobie kiedys zaobserwowalam przy okazji wyborow tu i owdzie, ze polityk mowiacy w kampanii cos rewolucyjnego, po dojsciu do wladzy jakos wiednie i niestety sie wykreca mniej lub bardziej sprytnie. I tak sobie myslalam dlaczego. Odrzucajac bowiem glupote i zla wole, wychodzi mi z ukrycia informacja. To znaczy, byc moze po dojsciu do wladzy ow polityk otrzymuje informacje bardziej dokladna i… moze jest to informacja nie do odrzucenia? 🙂
A ta nasza demokracja? Smiechu to warte, pora juz na reforme zarowno systemu politycznego jak i ekonomii.
Chyba niezupełnie tak, że informacja dopada polityka po wyborach. Dopada wcześniej, kiedy postanawia być politykiem, a w tej pracy najpierw trzeba opracować i zastosować zestaw możliwie głośnych i prymitywnych zachowań, podobających się odpowiedniej liczbie wyborców. Potem można przejść do etapu drugiego, czyli korzystania z fruktów.
To znaczy nie wykluczam, może jeden czy drugi naprawdę wierzył w to, co krzyczy, a potem doznał przyspieszonej edukacji, ale to są jakieś jednosezonowe wyjątki.
WW prawidłowo zakłada wysoki poziom hipokryzji i egoizmu. Naturalne cechy ludzkie.
Cały system należy porządnie zrewidować, ale politycy się boją, bo koryto odpłynie. (koryto definiuję nie tylko jako forsę, ale i poczucie władzy.)
Do tych powodów młodych pewnie dochodzi całkiem sporo innych czynników: instynkt stadny, silny bardzo w wieku młodym i, chyba, przy niskim poziomie wykształcenia (i chęci do niego). Na co nakłada się i bezlitośnie eksploatowane przez przemysł tzw. rozrywkowy agresji jako elementu kultury masowej. Co było niszowe i prawdziwe wyrodziło się, jak zwykle, w źródło mamony. I hipokryzji i egoizmu uprawiających ich.
W Londynie się zastanawiają nad wprowadzeniem wojska… hm. Do tych wiadomości trzeba dodać to, że policja brytyjska jest bardzo profesjonalna. Bardzo. Co oznacza, że zupełnie nie żartuje w takich wypadkach. I robi co może.
errata:
zamiast „bezlitośnie eksploatowane przez przemysł tzw. rozrywkowy agresji”
czytaj
„bezlitośnie eksploatowane przez przemysł tzw. rozrywkowy wykorzystanie agresji”
Ja też mam wrażenie, że te informacje dopadające polityka po wyborach nie mają decydującego znaczenia. Przecież na długo przed wyborami każdy potencjalny rządzący powinien mieć świadomość tego, co najważniejsze: kasy nie wystarczy na wszystko, trzeba będzie realizować jedne rzeczy kosztem innych i uczciwość nakazywałaby ustalić wcześniej z wyborcami, czego sobie życzą bardziej, a co zgodzą się odłożyć na później (czyli często na święty Nigdy). Takiej właśnie elementarnej uczciwości brakuje zwykle w hasłach wyborczych. Obiecać można wszystko, a po dojściu do koryta choćby potop. 🙄
Jeżeli polityk ustaliłby z wyborcami, że wobec ograniczonego budżetu na początek np. – zgodnie z życzeniem większości – budujemy szpitale i szkoły, a rezygnujemy z autostrad i mistrzostw w piłce kopanej, to jaki wpływ na te priorytety mogłaby mieć supertajna informacja, że talibowie istotnie wylądowali w Klewkach?
Ale w praktyce najpóźniej po wygranych wyborach polityk zaczyna się komunikować już tylko z innymi politykami i ewentualnie (niekoniecznie jawnie) z biznesem jako grupą nacisku. I być może to mu zmienia obraz świata. Wyborcy coraz bardziej się odrealniają. Od nich nagle bardzo niewiele zależy, wystarczy im wcisnąć jakiś propagandowy kit. A realne jest to, co pod nosem – kumple z rządu, kumple z Sejmu, kto komu, kto kogo, kogo posadzą, kogo wykopią… To pies (tfu!), to zając, między stoły, stołki…
Zgoda, z jedną poprawką.
Zamiast w praktyce najpóźniej po wygranych wyborach powiedzmy w teorii najpóźniej po wygranych wyborach, a w praktyce na początku kariery partyjnej (w młodzieżówce, w biurze poselskim, w charakterze chłopaka do skakania po piwo [potrzebne dopisać]
Jako dyżurny cynik musiałem to sprostować. 😳
Okej, przyjmuję poprawkę. Aż taki naiwny, żeby zdania cyników nie brać pod uwagę, to ja nie jestem. 😈
Nie, ja troche paskudniejsza jestem. Nie mowie o polskich politykach, oni tak naprawde to sa male pikusie. Dopiero w szkolce.
Mowie o tych bardziej zaawansowanych demokratycznie. Na przyklad australijskich. Tu poslizg polityczny kosztuje, niedotrzymanie obietnic jest niebezpieczne, skutkuje bardzo czesto wczesniejsza emerytura. A jednak… Ile sie Julka nagimnastykowala, zeby ten mining tax wprowadzic i nie wprowadzic 🙂
Ile razy byly skladane obietnice wyprowadzenia wojsk z Afganistanu i jak te terminy potem rozciagaly sie w czasie.
Ech, cynizm to taka mila rzecz. 🙂
Dzień, powiedzmy, dobry 😕
Wczoraj niszczyłam odłogi, małe, bo domowe. Wobec tych dużych jestem bezradna. Czuję tylko, że trzeba się będzie cholernie dużo nasprzątać.
Skoro cynizm na tapecie, to proszę http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1518156,1,skad-media-biora-informacje.read
I jeszcze to http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1518156,1,skad-media-biora-informacje.read
Jak można pracować dla partii, której się nie popiera? Tylko nie mówcie mi, że dla kasy.
Zwierzaku, różnią się stopnie czy detale, ale mechanizmy zostają te same. Dotrzymywanie wyborczych obietnic przestaje być kwestią uczciwości, a staje się elementem gry pt. „Jak wygrać następne wybory”. Tam, gdzie niedotrzymanie jednak bardziej się opłaca, polityk nie dotrzymuje bez skrupułów. Kto dziś jeszcze w polityce mówi „trudno, polegnę, ale zachowam twarz”?
Nie tylko zresztą w polityce, jak słusznie zauważyła Haneczka. 🙁
A żeby nie było, że kopię tylko jedną stronę 😉 – przeraźliwie dużo wyborców jest po prostu głupich i daje sobie wciskać najgorsze plewy. I nie zdziwiłbym się, gdyby jakiś polityk na moje jeremiady odpowiedział ironicznie: z kogo się śmiejecie? 🙄
Haneczko, chyba z drugą linką jest coś nie tak.
Już poprawiam http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1518218,1,sztuka-krecenia-spotow-wyborczych.read
Wyborcy są głupi, ale nie do końca. Uczą się, tylko to tak długo trwa… W Polsce wskazują słusznie, że amplituda głosowań na oszołomstwo coraz bardziej wygasa. A gremialność głosowania przeciwko bliźniakom prawie mi łzy z oczu wycisnęła. I to było bardzo niegłupie.
Wskazują też, chyba słusznie, że wyborcy coraz bardziej przestają się interesować polityką, co jest i skądinąd normalne i niepokojące. Ale wybory skonstruowane tak, że naprawdę nie wyborca decyduje kto pójdzie zostanie wybrany ale rada plemienia partyjnego skutecznie zniechęca do angażowania się.
Bobiku, nie rozumiem, dlaczego piszesz, że młodzi ludzie, którzy mają przed sobą życie, nie mają nic.
Bez przepychu! Mają przed sobą wszystko i od nich zależy, co z taką możliwoscią zrobią.
W żadnym przypadku trudne warunki nie usprawiedliwiają niszczenia , podpalania, demolowania i rabunków.
Wybacz, ale nie ma we mnie krzty zrozumienia.
Ja bym powiedziala, ze wyborcy sa bardzo skutecznie oglupiani, raczej niz po prostu glupi (choc i to moze sie zdarzyc), i to na rozne sposoby, jak chocby widac to z linkow od Haneczki. Media odgrywaja ogromna role w przekazywaniu ludziom szerszego obrazu rzeczywistosci, w ktorej zyja. I te role spelniaja coraz slabiej – chocby przez ciecia na dziennikarstwo sledcze, zastepowane przez dziennikarstwo tabloidowe, czego najlepszym przykladem sa media Murdocha, ktore juz w ogole nie krepuja sie faktami w przekazywaniu „informacji”, a samym swoim istnieniem wplywaja na jakosc pozostalych konkurujacych z nimi o widzow mediow. A jeszcze, co moze bardziej widac tutaj, dziennikarze powaznych gazet w jakiejs czesci doznali oderwania sie od korzeni swojego zawodu, i czasem wrecz sami stali sie gwiazdami, nie wysadzajacymi nosa poza bardzo ograniczone doswiadczenia zyciowe uprzywilejowanej ekonomicznie i towarzysko grupy, do tego w koncu pracujacej nie dla instytucji uzytecznosci publicznej (choc tak o mediach jeszcze czasem myslimy), a dla koncernow majacych przede wszystkim przynosic zyski. Polapac sie w tym wszystkim nie jest wcale tak latwo, a nie kazdy odbiorca przeciez studiowal np. psychologie (zeby zauwazyc gry, jakim poddaja ich np. autorzy spotow), retoryke (zeby wylapywac nieuczciwe chwyty), nie mowiac juz o ekonomii i prawie, a tymczasem czesto naprawde mowa jest o sprawach skomplikowanych, ktorych nie da sie zupelnie uproscic (moj ojciec, ekonomista zawsze powtarzal mi, jak irytujaca i nieprawdziwa jest np. analogia gospodarka kraju=indywidualne gospodarstwo domowe, o czym zreszta uparcie przypomina tez Krugman, i wielu innych znanych ekonomistow, ale dziennikarze i politycy trzymaja sie tego uproszczenia jak pijani plotu, kazdy ze swoich wlasnych powodow). A jesli bedzie tak, jak chce tego wspomniany tu juz przez nas parokrotnie gubernator Perry, na studiach bedzie sie uczyc tylko przedmiotow „pozytecznych dla biznesu”, zamiast krytycznego myslenia (tradycyjna rola niepraktycznych przedmiotow humanistycznych, choc w dobie post-modernizmu tez dosc mocno nadwatlona).
Po pierweze – Londyn ani przez chwile nie zastanawia sie nad uzyciem wojska – to nie wchodzi w rachube, basta
Po drugie – „mlodym ludziiom” o nic niechodzi. Jest to jedynie wielki festiwal szabrowania.
Po tezeci – widxialam dym unoszoaxy sie nad Rose and Crown i spalone pobliskie sklepiki. E. spala dzis w nocy ubraba na wypadek koniecznosci ewakuacji. To sie dzieje w odleglosci pieciominutowego spaceru od naszego domu.
.
Mt7, ja przecież napisałem, że nie usprawiedliwiam tego, co młodzież w Londynie wyprawia. Ale próbować zrozumieć zawsze warto – choćy po to, żeby zapobiegać.
Niestety, nie jest tak, że tylko od młodych ludzi zależy, jaką będą mieli przyszłość. Przy dużym, strukturalnym bezrobociu (również wśród absolwentów wyższych uczelni) zawsze będzie jakiś (niemały) procent przegranych. I tymi przegranymi raczej jednak będą młodzi z biednych dzielnic, bez zaplecza rodzinnego, bez dobrych znajomości, bez obycia i prezencji. Nie jest też tak, że każdy ma równy dostęp do wykształcenia. Z wielu badań wynika, że jedni mają gorszy, a drudzy lepszy. Nie jest też tak, że urodzenie w takiej a nie innej rodzinie już o niczym nie decyduje. Są takie pojęcia jak dziedziczona bieda czy dziedziczona niewydolność socjalna i one nie wzięły się z powietrza.
A jeszcze szerzej – nie oszukujmy się, że np. młodym Grekom wystarczą dobre chęci i ciężka praca. Ich przyszłość została już w dużej mierze przehulana przez różnych politycznych cwaniaków i choćy nie wiem jak się starali, część z nich będzie harować nie na dobre życie, tylko na gołe przeżycie.
Itede, itepe. Czasy rzeczywistej równości szans już minęły – jeśli w ogóle były. 🙁
Jasne, nie wynika z tego, że każdy sfrustrowany młodzieniec ma prawo lecieć rabować i podpalać. Ale zlekceważenie przyczyn tej frustracji raczej nie pozwoli uniknąć kolejnych zamieszek, wręcz przeciwnie.
Bobik,pliiiiiiz, o jakiej Ty frustracji mowisz? Tam nie ma gfrustracji, ale wielka radosc rabowania. Oni jada drogimi samochodami na Oxford Street aby wybijac szyby w oknie Debenham’s (domu towarowego) i rabowac, rabowac.
.
Heleno, mogę tylko przywołać swój komentarz z 11.45 – tym młodym ludziom „o nic nie chodzi”, bo nawet nie potrafią wyartykułować tego, o co im chodzi. Ten festiwal szabrowania jest wyrazem ślepej agresji, ślepej wściekłości, ale takie uczucia nie biorą się znikąd. Teraz może dominować ekstaza niszczenia (jest coś takiego), ale jej podłożem – według mnie – jednak jest frustracja. I samo oburzanie się na to, bez chociaż próby analizy, niczego nie zmieni.
Też uważam, że taki festiwal gołej przemocy jest straszny. Też mnie to przeraża. Też uważam, że sprawców należy ukarać. A równocześnie – nie da się leczyć choroby oburzaniem się na jej objawy. Trzeba się zastanawiać nad jej przyczynami i możliwościami terapii.
Tam nie ma zadnej bezsilnej wscieklosci. Jest tylko radosc i swieto.
Tadeuszu, właściwie zgadzam się z tym, że wyborca wskutek partyjnych układów ma bardzo ograniczoną możliwość wybierania. Ale z wrodzonej przekory zapytam – czy sam, osobiście nie znasz przynajmniej pięciu głupich wyborców? Znasz. A teraz wyobraź sobie, że każdy zna co najmniej pięciu… 😈
Heleno, przecież to rzecz dość dobrze znana, że danie upustu długo tłumionej frustracji może być odczuwane euforycznie – właśnie jako radość i święto.
Sorry, ale ja mam zawodowo do czynienia m.in. z taką młodzieżą ze strasznych dzielnic – niech mi nikt nie mówi, że oni nie są sfrustrowani.
Pliiiiiz, Bobik. Nie mam sily doprzekonywania, ze mowisz o czyms co mozna bylo uznac za wytlumaczenie 25 lat temu, ale nie dzis. Bezrobocie w tej”grupie zawodowej” nie istnieje. Bezrobocie jest wsrod urzednikow administracji, dyplomantow „mdia studies” i temu podobnych zawodow..
Pol miliona POlakow w Londynie, nawet bez zawodow, nie mialo problemow ze znalzieniem zatrudnienia. Bo brakuje rak do pracy!
Zgadzam sie z tym, co napisales powyzej, Bobiku. Wlasciwie to, co teraz robisz, to dodawanie szerszego kontekstu. Jedna z wad wspolczesnego zalewu informacji jest jej czesta bezkontekstowosc, co takze nie pomaga nikomu w zrozumieniu ogladanych zjawisk. A tlumiona frustracja tradycyjnie byla przeciez wyrazana euforycznie – wystarczy pomyslec o sredniowiecznych karnawalach (not for the faint-hearted)…
I jeszcze, o wykluczonych w Londynie i Paryzu, na rocznice slynnej ksiazki Orwella na ten sam temat (w tym, o wykluczonych Polakach, obecnie bez pracy) wedlug dziennikarki BBC:
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-14372195
Artykuł dla Mar-Jo, po jej powrocie od sąsiadów, małe pocieszenie:
http://www.berlinonline.de/berliner-zeitung/politik/354085/354086.php
Musiałam się zaśmiać, gdy wyobraziłam sobie miny nazi po wypraniu T-shirtów.
Mar-Jo, NPD nie jest w Niemczech w sposób oczywisty tolerowane. Przed miesiącem znalazłam się przypadkowo w środku demonstracji w naszym mieście. Członkowie NPD demonstrowai za karą śmierci dla morderców dzieci, było ich może z 20 osób, przeciwko nim demonstrowało co najmniej 100 osób, a wszystkich otaczała policja w liczbie co najmniej trzy razy wyższej.
Guten Tag? 😀
Bobik, der liebe Gott hat gestern in MVP alles zweckmaessig getan!
Im Herbst werde ich in der Naehe von Koeln arbeiten. 😀
Wollen wir hoffen das Beste. 😀
Nie jestem w stanie oglądac tego, co się w świecie dzieje….
NPD jest w MVP absolutnie tolerowane! Ma swoją frakcję w Landtagu, czyli ktoś na nich głosuje. Wiszą legalnie (!) plakaty wyborcze, które treścią obrażają Sąsiadów. Od Linken do Pasewalku było ich 100-150, nie liczyłam.Wróciłam tak sfrustrowana, że dobę dochodziłam do siebie.
Wiem już, że we wschodnich landach pracowac nie chcę.
Heleno, chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego ktoś chętniej zatrudnia białą Polkę z porządnej, choć katolickiej 😉 rodziny, niż czarnego chłopaka z zakazanej dzielnicy. Albo dlaczego prawie żaden Niemiec, nawet z biednego Wschodu, nie zgadza się pracować u Bauera na takich warunkach, jak sezonowi pracownicy z Polski. Poza tym, na obszarach dziedzicznej biedy i dziedzicznego wykluczenia brakuje często całkiem podstawowych umiejętności – wstania o określonej godzinie, odziania się w przyzwoite łachy, sensownego odpowiedzenia na najprostsze pytanie… Wbrew pozorom tego też się trzeba nauczyć. A często zwyczajnie brakuje pomysłu na to, co z sobą zrobić, jak przezwyciężyć poczucie beznadziei. Otoczenie nie pomoże, bo samo tkwi w tym sosie.
Bezrobocie istnieje we wszystkich warstwach, choć w różnych krajach różnie się to rozkłada. A oprócz niego istnieje również niewydolność socjalna, o której pisałem i to jest też bardzo poważny problem. No i jest jeszcze dużo innych problemów – kłujące w oczy nierówności, bogacenie się bogatych i ubożenie biednych, wzorce lansowane przez media (przy niezdolności szkoły do lansowania wzorców), cynizm idący z góry, etc, etc.
Jeszcze raz podkreślam – ja nie usprawiedliwiam kryminalnych zachowań. Ja się tylko staram zrozumieć. Bo mój rozum ma jednak kłopot z taką wersją wydarzeń, że nie trzeba absolutnie żadnego powodu do tego, żeby ludzie rzucili się rabować i z takim środkiem zaradczym (bardzo, jak widzę, propagowanym na różnych forach), że „wystarczy zastrzelić dwudziestu gówniarzy, a reszta się zaraz uspokoi”.
A że sam przy tym drżę o E. i o Twoje mieszkanie, to jest zupełnie inna historia.
Mar-Jo, tym razem minizlot MUSI się udać. 😆
Może Pannę Kotę dokooptujemy? 🙂
Pannę Kotę jak najbardziej! 😀
Wydaje mi sie, ze systemy generalnie eliminuja mlodziez i mniejszosci. Tak bylo i jest z malymi wyjatkami. W Polsce nie sposob przebic sie przez uklady, dziesiatki mlodych ludzi z dyplomami i wyksztalceniem frustruje sie, bo ustawa o zatrudnieniu w administracji przeszkadzala kolesiom.
Pewnie, ze nie do tego stopnia co mniejszosci we Francji poprzednio, czy Londynie dzisiaj, ale szanse maja mniejsze niz nasze pokolenie, ktore musialo tylko walczyc z nakazami pracy i rowno rozdzielana niezamoznoscia.
Egipt i Syria tez na to wskazuja. Jedynie nieliczne panstwa stac na wyrownywanie szans.
A co do brania udzialu w tym co sie dzieje, to to jest kwestia kregoslupa i morale. Wielu sfrustrowanych stac na to, zeby jednak zostac w domu i nie miec nowego czegos ze spalonego sklepu.
A jasne, że duża część młodzieży nie tylko zostanie w domu, ale zapewne reaguje na to, co się dzieje, z równym przerażeniem jak starszyzna. W każdych warunkach są silniejsi i słabsi – zarówno fizycznie, jak intelektualnie czy moralnie. Ale urządzać społeczeństwo tylko pod kątem tych silniejszych, w ogóle nie biorąc pod uwagę, że są i słabsi czy odstający? To by chyba było dość nierozsądne. 🙄
Dla tych, którzy nie czytają regularnie Dywanu, a za wyjechaną na Ukrainę Kierowniczką tęsknią, wrzucam balladkę pomagającą należycie tęsknić. 😎
Z ogrodowej altany leci Bobik zdyszany
na Dywanik, z warkotem i trwogą,
oświetliwszy go świczką patrzy za Kierowniczką,
szpera, węszy – nie znalazł nikogo.
W przerażeniu się psina zastanawiać zaczyna,
czoło marszczy i myśli ma takie:
Kierowniczka, nieboga, po bezdrożach i drogach
pewnie szlaja się z jakimś kozakiem.
Czy on jest z figurami, czy wywija szablami,
czy kapelusz wystawia spod krzaka?
Czy to grzyb, czy to taniec, czy to jakiś pohaniec –
diabli wiedzą go, tego kozaka.
Dywan cały stęskniony, alarmowe brzmią dzwony,
wojewoda przysyła pytania,
Ktoś się łzami zalewa, ktoś gorzałą uchlewa,
ktoś na łapach kudłatych się słania…
Wszystko na nic, niestety. Chociaż mdleją kobiety,
choć faceci strzelają oczyma,
nie rozwiewa się groza – Kierowniczkę ten kozak
za coś złapał podobno i trzyma.
Już gadają w Kijowie, że przybyli posłowie
od Dywanu i okup chcą wręczyć,
coś tam krzyczą, że chryja, że ten kozak, bestyja,
gotów im Kierowniczkę zamęczyć.
Traktem do Żytomierza oficjeli rząd zmierza,
dojeżdżają i robi się draka:
nikt nie dzierży na stronie Kierownictwa w nelsonie,
ono to za łeb trzyma kozaka.
Tutaj posłów gromada mówi: okup odpada,
Kierowniczka, jak widać, potrafi.
Ukraina zielona niech się o tym przekona,
my wracamy do naszej parafii.
Na Dywanu my niwie będziem czekać cierpliwie,
aż przyjedzie, napisze nam nówki,
nie urządzim rozróby, choć popłaczem w czas próby,
pociągając dyskretnie z piersiówki.
Na to rząd oficjeli rzec się nic nie ośmielił,
choćby chciał zresztą, nie dałby rady,
bo tromb całą kohortę ktoś napuścił, by forte
dały znać, że już koniec ballady.
Piękna ballada. 😀
W Żytomierzu mieszka pani Julia,Polka , która cudownie opiekowała się przez rok moimi dziecmi, kiedy były małe. Mówiła piękną polszczyzną z zaśpiewem. Młodszej zaśpiew się utrwalił na dłuższy czas. Mówiła jakby „ta pochodzila z Wraclawia”. 😀
Przeszło gdzieś w połowie szkoły podstawowej.
Kontakt z panią Julią utrzymujemy do dzisiaj.
Do Żytomierza mam szczególny stosunek. To miasto rodzinne mojej prababki. Tam mieszkał przez wiele lat mój dziadek, tam urodziła sie moja ukochana ciotka, siostra mojej mamy. Sama nigdy tam nie byłam, ale jak słyszałam prawie nic nie zostało w tamtych tak odległych czasów. Teraz tam tylko bloki i bloki. Bardzo jestem ciekawa relacjo Pani Kierowniczki!
Co do wykluczonych z Londynu, to odważe sie na wygłoszenie może niepopularnej tezy, że miejsce miejsce „wykluczonych” szabrowników jest w pod kluczem w miejscu odosobnienia. Argumety o frustracji, społecznym gniewie itp mnie zupełnie nieprzekonują. Jasne , ze sa sfrustrowani, ogladając telewizyjne reklamy i witryny sklepów. Żeby te dobra posiąść trzeba pracować. A praca męczy. Pełna zgoda z Heleną, setki tysięcy Polaków i innych obywateli Europy środkowo-wschodniej, często bez znajomości angielskiego, po prostu poszło do pracy. DJak sie okazuje to dla wielu młodych Brytyjczyków, wszystko jedno czy czarnych czy białych nie jest atrakcyjna propozycja. Jesli nam pasuje liberalne myslenie, to trzeba pamietać , ze oprócz postulatu wolności, jest tam też aspekt odpowiedzialności za swoje zycie.Nawet jesli sie urodziło w Hackney.
Żono Sąsiada, ja wcale nie przeczę, że miejsce szabrowników jest pod kluczem. Jeżeli ktoś łamie prawo, musi liczyć się z konsekwencjami, to jasne. Ale niezależnie od tego dalej będę twierdził, że lepiej zapobiegać niż leczyć. A żeby zapobiegać, trzeba wnikać w przyczyny, nie tylko objawy. Bo przecież trudno byłoby zapobiegać zamieszkom, wsadzając profilaktycznie całą młodzież za kratki.
Szukanie przyczyn patologii nie oznacza, że się je popiera. Tak samo jak np. zajmowanie się wiktymologią nie oznacza, że się winą za przestępstwa obarcza ofiary. 😉
Z tym Żytomierzem to ja, prawdę mówiąc, tak sobie wykombinowałem dla rymu. Wcale nie wiem, czy Kierowniczka właśnie tam pojechała. 😈
Bobiku, w Londynie mieszka o 10 milionów ludzi, ilu młodych ludzi ? nie wiem ale niech to bedzie 30 procent, Czyli trzy miliony. Ile wzieło udział w zamieszkach nie sądze żeby więcej niż 10 tysięcy. Wiekszośc z nich prawdopodobnie nigdy niczego by nie ukradła, ale dała sie ponieść emocji tłumu. Chwilowej euforii, kiedy wydaje sie ze prawo i normy moralne zostają zawieszone.Tych którzy przewodzili zamieszkom nie jest zapewne więcej niz tysiąc osób. I tych raczej trzeba izolować, bo szanse na ich wychowanie nie są duże…
Na Ukraine uwielbiam jeżdzić. W zasadzie wszedzie , więc nawet jak pani Kierowniczka do Żytomierza nie dotrze, to nic nie szkodzi!
Jeżeli tam byli frustraci, to sytuacja już ich odcedziła. Siedzą w domach i zwyczajnie się boją. Na ulicach zostało dzikie.
To nam sie glosy rozdzielily wedlug myslenia glownie, a nawet wylacznie, po linii indywidualnej odpowiedzialnosci, bez brania szczegolnie pod uwage kontekstu spoleczno-ekonomicznego (np. stopnia bezrobocia, napietych relacji miedzy policja a mniejszosciami w dzielnicach wykluczonych – o ktorych mozna takze dowiedziec sie z mediow brytyjskich) i szukania szerszych uwarunkowan takich zachowan. 😉
A tu dla osob interesujacych sie szerszym kontekstem, ladny artykul dziennikarki amerykanskiej, Barbary Ehrenreich, ktora 10 lat temu przepracowala kilka miesiecy jako sprzataczka – czyli poddala sie doswiadczeniu, jakiego wiekszosc dziennikarzy donoszacych o sprawach spolecznych nigdy nie doswiadcza na wlasnej skorze. Obecnie dopisuje kryzysowe post scriptum do ksiazki, ktora zreszta w oryginalnej wersji stala sie bestsellerem, i wielu osobom otworzyla oczy na to, jak inaczej doswiadczaja rzeczywistosci osoby nalezace do klasy zwanej „working poor”:
http://www.huffingtonpost.com/barbara-ehrenreich/nickel-and-dimed-2011-ver_b_922330.html
Ja myślę, że Pani Kierowniczka Żytomierz odwiedzi z uwagi na Juliusza Zarębskiego. 🙂
Bardzo lubię Ukrainę, zwłaszcza Podole i Huculszczyznę.
Przełamałam się i włączyłam BBC.
Nie rozumiem, dlaczego policji nie wolno użyc armatek wodnych?
Przeszła najprawdziwsza dzicz!!!!
Delikatnie powiem, że jak policjanci piszą, że nie będzie wojska, to znaczy, że użycie wojska było rozważane.
W Londynie służbę pełni 16000 policjantów. To jest ponad pół dywizji.
Ta strona
http://content.met.police.uk/News/Disorder-updates-and-advice/1260269372559/1257246741786
jest naprawdę bardzo ciekawa. Zraniono 111 policjantów, jak piszą, agresja zwrócona na policję jest bez precedensu. I 5 psów 🙁 pełniących służbę. Koniom nic się nie stało, mounted police okazała się bardzo efektywna.
Trudno, żeby użycie wojska nie było rozważane. W Nowym Orleanie parę lat temu użycie wojska przyniosło pożądane skutki, to znaczy w sferze leczenia, jak tam jest z zapobieganiem, to nie wiem. 😉
http://www.bbc.co.uk/news/magazine-14463452
Nie oprę się zacytowaniu profesora Pittsa ze zlinkowanego przez Helenę artykułu. 😉
But academics say socio-economic factors cannot be left out of the equation. (…)
Prof Pitts says riots are complex events and cannot be explained away as „just thuggery”.
They have to be seen against the backdrop of „growing discontents” about youth unemployment, education opportunities and income disparities.
He says most of the rioters are from poor estates who have no „stake in conformity”, who have nothing to lose.
„They have no career to think about. They are not 'us’. They live out there on the margins, enraged, disappointed, capable of doing some awful things.”
To, o czym pisze Bobik wydaje się elementarne, a przecież nie przesądza o przyczynie jednej, wskazuje kilka możliwych. Ja bym rzekł, że wandalizm i chuligaństwo są zawsze, niezależnie od systemu, pierwszym wyborem każdej policji. Dopiero po czasie, czasem dłuższym, ujawniają się rzeczywiste źródła wypadków.
Jakże cienką warstewką cywilizacji jesteśmy otuleni, skoro w kraju przodującej zachodniej demokracji dochodzi do takich zdarzeń. To skłania do poszerzania przypuszczeń. Przyznając rację Bobikowi, dodałbym, że zwycięstwo kapitalizmu w połączeniu z globalizacją zachwiało cywilizacyjnymi podstawami. Efektywność wytwórcza wyparta została efektywnością kapitału, co przy likwidowaniu kolejnych granic dla niego, doprowadziło do gromadzenia w coraz mniejszej populacji coraz większych zasobów. Jednym słowem bogaci bogacą się coraz szybciej, biedni biednieją z prędkością światła. Dodając, co Monika pisała – oderwanie klasy politycznej od elektoratu a uzależnienie jej od coraz większych wpływów grup finansowych, daje nam podstawy przypuszczać, że zjawisko obecnie obserwowane będzie się raczej rozprzestrzeniać. Społeczeństwa arabskie ruszyły tyłki pod wpływem pierwszych ruchów w Tunezji – tam bieda z brakiem swobód i wolności, w Europie bieda może na innym poziomie, ale wykluczająca z otaczającego i atakującego zewsząd dobrobytu sytych. Politykom brak wyobraźni i woli, a i czasu, by czytać Baumanów i innych, którzy mają słuch społeczny i węch. A i zmiany coraz szybsze w świecie wyprzedzają wyobraźnię, reakcje zawsze następują z opóźnieniem. Chyba Marks pisząc swój Kapitał nie przypuszczał, że światem zatrzęsie nawet nie sama forsa, tylko coraz bardziej wyrafinowane z nią zabawy w postaci mnożących się jak króliki instrumentów finansowych, służących do przyspieszania jej obiegu.
Czy wyobraźnia jego była w stanie ogarnąć sytuację, kiedy na świecie są ludzie bogatsi od całych państw? Jeszcze szejków naftowych biedacy rozumieli, ot trafiła im się gratka w postaci ropy, ale namnożyło się krezusów, którzy fortuny zarobili grając w niezrozumiałe dla większości gry finansowe, nie wytwarzając nic, nie posiadając bogactw, mając dojście do kredytu i znajomość mechanizmów gier, osiągnęli niewyobrażalne bogactwo.
Jeszcze w połowie ubiegłego wieku nikt nie wyobrażał sobie takiego zadłużania państw. Pompowanie gospodarki kolejnymi porcjami obligacji rządowych stało się powszechną praktyką i dziś świat cały tonie w długach…
Czy brak perspektyw nie jest wystarczającym powodem do buntu? Od pewnego czasu droga cywilizowana czyli wybory nie budzi nadziei, karuzela elit się kręci w jednostajny sposób, nic nie zmieniając, a jeżeli, to pod naciskiem finansów dodając swobód finansistom, tnąc zdobycze socjalne.
A było żreć gruszki a nie kusić się na jabłko…
Dzieki Heleno za ten link, też to chciałam wrzucić, ale mnie uprzedziłaś.
Moniko, ja nie jestem za „dzikim kapitalizmem”, gdzie ludziom dotknietym nieszczęściem państwo nie podaje ręki. Nie sądze żeby przynajmniej w UK, taki kapitalizm funkcjonował. nawet w latach trzydziestych, w czasie wielkiego kryzysu system zasiłków i wsparcia tych którzy byli juz bez prawa do zasiłków istniał, choc oczywiście według dzisiejszych standardów był to system dość bezwzględny. Ja tylko nie zgadzam się by nazywac wykluczonymi zwykłych chuliganów. Czy za ich zachowanie, a właściwie sposób na życie odpowiadają cięzko pracujacy sąsiedzi, czy tez oni sami i ich rodzice?
No wreszcie jakiś ekspert się wypowiedział, ten były chuligan. Z całym szacunkiem dla wszelkich -ogów, sprawa jest bardzo prosta. Jak można w pięciu skopać jednego (niedużego) typa w innym szaliku i to jest dobre, to obrobić w pięćdziesięciu sklep jest jeszcze lepsze. Idealnie by było mieć jakąś dzielnicę żydowską do spalenia, ale cóż począć, radzimy sobie jak możemy.
Nadal z szacunkiem, nie sądzę, żeby te odwieczne mechanizmy teraz działały inaczej, nawet jeśli będziemy zamiast „motłoch” mówić „wykluczeni”. Mam wrażenie, że z wykluczeniem wiąże się możliwość wkluczenia jakoś z powrotem, a to jest dla sporej części tych ludzi zupełnie nie do przyjęcia, bo wiąże się z jakimś wysiłkiem, czyli ruszeniem tyłka.
No pewnie Zenie, „biedniejący z prędkościa swiatła” młodzi proletariusze postanowili wyrazić swoja klasowową świadomość poprzez wynoszenie telewizorów i innej elektroniki ze sklepu!
No cóż, ja widzę sprawę, a właściwie sprawy tak jak Monika i zeen. I w gruncie rzeczy mógłbym to sprowadzić do w miarę prostej formuły: im więcej w miarę zasobnej (niekoniecznie bardzo bogatej), żyjącej w poczuciu bezpieczeństwa i w poczuciu pewności jutra (jakkolwiek złudna byłay ta pewność) klasy średniej, tym mniej skłonności do wandalizmu, ślepej agresji i nienawiści do establishmentu. A im większe rozwarstwienie, tym większe prawdopodobieństwo takich zachowań czy uczuć.
Wiem, formuła prosta, ale doprowadzenie w praktyce do takiej w miarę równo podzielonej zasobności nader nieproste. 🙁
Żona ze zręcznościa prestidigitatora sprowadziła moją pisaniną ad absurdum 🙂 gratulacje!
Za to WW chce mnie pozbawić miana chuligana, całkiem niesłusznie byłym chuliganem nazywając. Ja ciągle jestem Wielki Wodzu 🙂
Cynizm mam też opanowany, nie gorzej – jak sądzę, od WW, jednakże są zjawiska, do zrozumienia których staram się go wyhamować i włączyć zadawajnik pytań. Nie specjalnie przybliża mnie to do zrozumienia, ale dobrze brzmi, nie?
Dzięki Zenie za dobre słowo!
A teraz dobranoc wszystkim, mam nadzieję, żę zarówno brytyjscy wykluczeni, jak i tamtejsze klasy posiadające będą miały spokojna noc.
Zeenie, ja mówiłem o chuliganie z linka od Heleny…
A jak też jesteś, to pamiętaj o starannym doborze szalików. 🙂
Nie chciałbym pozbawiać Żony Sąsiada żadnych zasług 🙂 ale wyrażanie świadomości klasowej bardzo często połączone było z nader nieprzyjemnymi (i niekoniecznie tylko dla klas posiadających) zdarzeniami. Chociaż ja bym to raczej nazwał przed-świadomością klasową, polegającą na mglistym poczuciu, że są jacyś oni, którzy posiadają i jacyś my, którzy nie posiadają, ale bardzo chcą posiadać. I że jak „my” tym „im” odbierzemy, to będzie super. W każdym razie łączenie klasowości z wynoszeniem telewizorów wcale mi się nie wydaje takie absurdalne. W 1789 albo w 1917 nie takie rzeczy słonko widziało. 😉
I jeszcze cos na dobranoc a propos klasowej świadomości
http://www.youtube.com/watch?v=ITJcparImeQ
A, to honoru zwracać nie muszę, boś go się nie pozbył WW 😉
Nie czytałem linki zajęty pisaniną.
Jak chodzi o szaliki, to wszyscy jakiś nosimy, po tym też rozpoznajemy się, przynajmniej na początku…
Uderzyło mnie jedno: wszyscy pamiętają marzec ’68, Paryż 2009 (chyba) i innych wiele wybuchów niezadowolenia, które bądź zaczynały się nagłośnieniem wandalizmu, bądź ten wandalizm był równoległy do protestów, a w przypadku Londynu, właściwie Anglii już rzec można, kto wie, czy nie GB, skłonnych do dostrzegania wyłącznie tego zjawiska nie brak.
Ja do mechanizmów przytoczonych przez Bobika dodam last, but not least, mnogie transmisje z życia Paris Hilton…
Bobiczku, gdyby w 1789, a nawet w 1917, słonko zobaczyło wynoszenie telewizora, połączone lub nie połączone z poczuciem klasowości, może nawet całkiem klasowego kontekstu pozbawione, ot takie zwyczajne wynoszenie celem przemieszczenia, nie grabieży, to był dopiero news! 😉
Vesper, gdyby teraz w Londynie pojawił się Robespierre albo Lenin, to też byłby niezły news. 😉
A jeszcze gdyby jakiś telewizor wynieśli… 😯
Zeen, ja o transmisjach z życia Paris Hilton też pisałem, tylko nazwałem je po nudziarsku „wzorcami lansowanymi przez media”. 😳
Bo Ty to zawsze musisz poerudycić 🙄
A ja dodam, ze wcale nie uwazam, ze Zona jest za „dzikim kapitalizmem”. 😉 Ale obecny kapitalizm, ktory juz czesciowo opisali tu zeen i Bobik, wlasnie w UK jest w trakcie przykrecania sruby najmniej uprzywilejowanym w spoleczenstwie w ramach tzw. austerity programme (zamykanie bibliotek, w obronie ktorych probuja stawac znani pisarze, na razie bezskutecznie, drastyczne podwyzszanie czesnego na studia, zamykanie drop-in centres – i to w kraju, gdzie mobilnosc klasowa i tak jest najnizsza w Europie). I choc o chuliganow wszedzie nietrudno, i jest cos takiego jak poddanie sie masowej emocji tlumow, to to takze jest niezbedny szerszy kontekst (co z kolei nie oznacza poparcia dla przemocy i rozboju).
A w ogole, to musze jeszcze podrzucic ciekawa analize Franka Rich’a, znanego dlugoletniego komentatora NYT (obecnie w NY Magazine), ktory uwaza, ze obecne „osiagniecia” Tea Party sa w duzej mierze zasluga braku politycznej odpowiedzi na kryzys z 2008 (wlasciwie nikt, oprocz paroma nielicznymi wyjatkami nie poniosl wlasnie indywidualnej odpowiedzialnosci za przestepstwa finansowe, natomiast podatnicy poniesli ciezar finansowy ratowania bankow, i ciezar bezrobocia oraz stagnacji zarobkow – dla tych, ktorzy je jeszcze maja).
Powyższe było do Bobika, dla jasności 🙂
Tak to zrozumiałem, Vesper i przesunąłem Twój poprzedni komentarz na właściwe miejsce. Ale, jak widzę, o sekundę za późno. 😉
A tu wzmiankowany Frank Rich:
http://nymag.com/news/frank-rich/obama-economy/presidents-failure/
„Jednym słowem bogaci bogacą się coraz szybciej, biedni biednieją z prędkością światła” – powtarza zeen za Bobikiem,uwazajac,ze jest to prawda tak oczywwista, ze niepodlega dyskusji.
Podlega i to bardzo. Bogaci placa coraz wieksze podatki na utrzymywanie corazwiekszej armii”biednych”.
Bieda jest pojeciem bardzo wzglednym,podobnie jak bogactwo.
Kiedy cztery lata temu postanowilam pozbyc sie jednych mebli ze swej sypialni,porzadnych i ladnych, nie moglam znalezc ani jednej organozacji dobroczynnej,ktora zabralaby mi je z mieszkania – drewniana szafa, komoda,lustro, zyrandol,dwie polki na ksiazki. Takze sporo beilizny poscielowej,ladneji w dobrym gatunku.
Bielizna poszla wreszcie na wies do Renaty, do mebli musialam wynajac faceta z ciezarowka,ktory wywiozl je na zamiejski smietnk.
Stary telewizor ustawilam obok smietnika przy domu i zniknal po trzech dniach,kiedy dolaczylam kartke, ze jest on na pelnym chodzie.
A kiedy dzwonilam do tych wszystkich organizacji dobroczynnych (szesc ich bylo czy siedem?), to slyszalam, ze mebli nie potrzeuja, ani naczyn stolowych, ani bielizny, chetnie natomiast przjma sprzet elektroniczny jak np plaskie telewizory. Sama nie mialam jeszcze plaskiego telewizora i dopiero mialam zamiar kupic za pieniadze z dojrzalej polisy ubezpieczeniowej.
E przygldajaca sie moim wywslkom wowczas wwypowiedziala znamienne zdanie,ktore lubie cytowac: Bo biedni sa dzis biedni na zlote zegarki.
Znam jeden bardzo biedny dom. W jednej z tych polnocnych dzielnic Londynu,gdzie sie zaczely rozruchy w sobpte.
To moja romska rodzina przyjaciol: Zosia,Maciek, dwaj ich synowie z zonami i trojka malutkich dzieci. Wszyscy zyja w mlym domku z dwiema sypialniami,przyznanym Mackowi i Zosi,kiedy synowie byli jeszczze mali. Miniaturowa kuchnia, jedna lazienka,maly salonik. Wszyscy – starzy i mlodzi, bless them, sa na zasilkach. POza 42-calowa plazmowa telewizja caly wystrojj domu zosta lzniesiony z okolicznych smietnikow. Jest to jedno z piekiejszych domostw jakie widzialam w Londynie. Sprzataniem, praniem krochmaleniem, prasowaniem zajmuje sie Zosia i jej dwie mlodziutkie synowe. Caly pion kulinarny spoczywa na barkach Zosi. Przez dom rpzetaczaja sie cale tabory cyganskie i nikt stad nie wyjdzie nie nakarmiony duzym talerem pozywnej cieplej strawy i filizanka herbaty z ciaastem. Tak,Zosia jest wybitnie gospodarna i nie wiem jak ona to robi. Procz zasilkow socjalnych, Maciek lub ktorys z jego synow przyniesie czasem pare grpszy za naprawienie samochdu sasiadowi lub wymalowanie mieszkania. Ich wlasne mieszkanie jest malowane co roku,gdyz wszyscy tu pala co jest takze i finansowa ruina.
W POlsce przed przyjazdem Maciek pracowal jako komiwojazer, sprzedajac tanie dywany. Tu w Londynie uznal, ze sie nie oplaca, bo i zdrowie mocno nadwerezone, i zasilki pozwalaja zyc znacznie lepiej niz kiedys, gdy pracowal.
Czy sa „prawdziwi” biedni w LOndynie? Pewnie sa. To sa pewnie tacy, co pracuja przy zmywaniu naczyn, zamiataniu ulic itp.Pewnie ttez nielatwo jest samotnym matkom. Ale chyba to nie one napadaly na male biznesy swych sasiadow.
O, właśnie, Moniko – w równoległej do blogowej dyskusji, która toczy się u mnie w domu, zwróciliśmy uwagę na kwestię indywidualnej odpowiedzialności, która często rozkłada się według znanego powiedzenia: ukradnij 50 tysięcy, pójdziesz siedzieć. Ukradnij 50 milionów, zaczniesz być zapraszany na salony.
Nieodpowiedzialni finansiści czy inni możni tego świata potrafią wielkiej liczbie ludzi spieprzyć życie skuteczniej (i na dłużej) niż złodzieje telewizorów czy nawet podpalacze. I kiedy oni nie ponoszą za to właściwie żadnej odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie, mają się jak pączki w maśle, to jest to dopiero demoralizujące. 🙄
Troszeczkę przypomnę o czy pisała Monika i ja odrobinkę:
http://www.youtube.com/watch?v=sA7lURtsNnU&feature=player_embedded
Heleno, to co napisal zeen pisza powazni ekonomisci, porownujac dochody roznych warstw – i widzac coraz wieksze rozwarstwienie. To nie jest kwestia anegdot, bo kazdy z nas ma zapewne wiele anegdot w te i w tamta strone, to jest kwestia przygladania sie chlodnym liczbom, co wlasnie robia ekonomosci (politycy to juz inna sprawa).
Jest jeszcze taki aspekt sprawy, że dóbr nie starczy dla wszystkich, a zwłaszcza dla błyskawicznie przyrastającej ludności Afryki i Azji.
W jakimś opracowaniu, może w Polityce – nie pamiętam, cztałam, że gdyby chcieć zapewnić wszystkim żyjącym obecnie ludziom poziom życia, jaki ma przeciętny Polak, potrzeba 5 planet Ziemii.
Myślę, że nawet jeżeli to przesadzone szacunki, to wszelkie rozważania o wykluczonych w GB, czy innych krajach zachodnich są rodzajem pięknoduchostwa nie liczącym się realiami.
Jedni będą zdychać z głodu, a inni rabować sklepy.
Nigdzie, Bobiku nie jest powiedziane, że jak 20% populacji wymyśli sobie, że będzie dziennikarzami i ukończy odpowiednie studia, to ma się dla nich znależć miejsce pracy, a jak nie to frustraci mają prawo do buntu i demolowania otoczenia.
Bierze się to, co jest możliwe.
Wiem dobrze przecież, o co Tobie i innym chodzi, złożoność świata częściowo też kumam, ale nie mogę się zgodzić na te litościwe tony, bo widzę w mojej okolicy, że niszczą wściekle wszystko co nowe i wykazują rosnącą agresję młodzi ludzie z zasobnych domów.
Eee, Heleno, jeżeli znasz tylko jedną biedną rodzinę, to widocznie nie bywasz w odpowiednim towarzystwie. 😎 Ja znam takich rodzin wiele, choć nie powiedziałbym, żeby Niemcy byli społeczeństwem uboższym i bardziej rozwarstwionym od angielskiego.
I – z racji zawodowych – znam z bliska kilka magazynów Caritasu albo Diakonii z używanymi meblami, naczyniami, betami, itp. Bardzo są one licznie odwiedzane, choć jako żywo płaskich telewizorów tam nie widziałem. Z wystawek na ulicach w ostatnich latach też rzeczy znikają aż furczy, choć dawniej stały spokojnie i mało kto je brał.
A to, że obiektem marzeń ludzi ubogich jest obecnie płaski telewizor, a nie łapcie z lipowego łyka? No cóż, tempora mutantur. 😉
Znani pisarze protestujacy przeciwko zamykaniu bibliotek najwyzrazniej rzadko sami do nich zagladaja. Kiedy ostatnio wpadlam do miejscowej biblioteki na siusiu, to znalazlam w niej dwie znudzone bibliotekarki, ktore ylko omiotly mnie spojrzeniem,wiedzac, ze nie przyszlam po ksiazke. Wiecej nikogo tam nie bylo. Jeden dlugi stol w bibliotece zawalony byl bezplatnymi ksiazkami do rozdania. Wzielam sobie jeden kryminal na droge.
O, Bobiku, teraz dopiero zauwazylam, ze rozmowy w Twoim domu czasem bardzo przypominaja rozmowy w moim. 🙂
Uciekam na troche, bo raratuja wola. 😉
A co do bibliotek, to w pewnych porach w mojej miejskiej bibliotece tez sa tylko bibliotekarki, ale nie chcialabym, zeby mi ja zamknieto. 😉
A już szczególnie, żeby zamknięto Bogu ducha winne bibliotekarki. 🙄
Prawdę mówiąc, ja w swojej miejskiej bibliotece nigdy jeszcze nie trafiłem na kompletne pustki. Ale statystycznie rzecz biorąc, Niemcy chyba czytają najwięcej w Europie. Albo ja chodzę do biblioteki w takich stadnych porach. 😉
Bobiku, „odpowiedzialność” to pojęcie nie z tego świata. Dzisiaj w modzie są wyłącznie „prawa”.
Na marginesie. Czy do wykluczonych można zaliczyć właścicieli zniszczonych sklepów i domów, czy muszą dopiero w coś cudzego burząco piżgnąć?
Mt7, ja cały czas podkreślam, że nikomu nie przyznaję prawa do demolowania otoczenia. Ani też nigdzie nie litowałem się nad „biednymi wandalami”. Twierdzę natomiast, że nad przyczynami społecznych wybuchów warto się zastanawiać, bo wyjaśnienia typu „a, bo to zwykli kryminaliści” tak naprawdę niczego nie wyjaśniają. Nawet zwykły kryminalizm ma jakieś przyczyny i często są one społecznej natury. 😉
Bobiku, może ich nikt nie kocha, nie wiem.
Ja przecież nie napisałam, że przyznajesz prawa lub się litujesz.
Zwięźle i treściwie rzecz ujęła Haneczka.
Dobranoc wszystkim bywalcom. 🙂
Haneczko, właścicieli dobrze prosperujących, dużych sklepów do wykluczonych zaliczyć dość trudno. Być może dlatego wśród wandali raczej się ich nie spotyka. Natomiast właściciele bardzo już nielicznych małych biedasklepików coraz częściej mają poczucie, że w stronę wykluczenia zaczynają się zbliżać. A jak się już całkiem zbliżą, to nie wiadomo, czy nie wyrżną w bruk ulicy albo w szybę supermarketu ostatnim towarem, jaki im zostanie… 🙄
Ja chyba też już powiem dobranoc 🙂 bo jutro robota, tak wiele roboty i jeszcze dziesiąty pawi…
O kurczę, czyżby zaczynała mi się budzić świadomość klasowa? 😯 😈
Bobik, Mar-Jo – minizlot jak najbardziej!
Czy nie biorą was diabli, gdy przyglądacie się menagerom doprowadzającym firmy do upadku i odchodzącym potem z wielomilionowym odszkodowaniem? W ostanich latach to nagminne zjawisko.
Bobik, Ty nie bądź taki Waryński!
Dobranoc.
Odmawiam pochylania sie nad holota -zwlaszcza w tych dniach, kiedy nie spie po nocach zamartwiajac sie czy E zdola ewakuowac sie z mieszkania,kiedy przyjda wymirzyc jej klasowa sprawoedliwosc.
Jednego elementui w tej wielce postepowej dyskusji zabraklo. Duza wine za to co sie dzieje ponosi pinkwolony blairyzm, ktory doprowadzzil do tego, ze ani nauczycielowi w szkole,ani policjantowi na ulicy nie wolno tknac chuligana, chyba ze wymachuje nozem, a jak nie dajbog zlamie mu paluszek, to koniec jego kariery. Ogladalam wlasnie transmisje na zywo z Manchesteru w BBC. gdzie tlumy policjantow nie moga sobie poradzic z garstka zakapturzonych dresiarzy rozwalajacych sklep firmowy Diesel. Sklep zostal caly rozgrabiony na oczach strozow porzadku, bo istniejace przepisy nie zezwwalaja na odpowiednie potraktowanie mlodocianego zloczyncy, ktory radosnie opluwa policjanta, chowajac za pazuche ukradzione ze sklepu rzeczy.
Bede musiala zalozyc z mt7 i zona oddzielna partie na blogu – Rozwscieczonych Liberalow.
Oczywiście, że bieda jest pojęciem względnym, inaczej wygląda ona w jakimś kraju afrykańskim dotkniętym klęską głodu, a inaczej w Londynie. Niewiele wiem o wykluczonych w Anglii czy w Niemczech, mieszkam w Polsce i co nieco wiem co tu się dzieje. Przez większość życia mieszkałam na tzw. Starych Bałutach w Łodzi, niedaleko Bałuckiego Rynku. To taki targ, gdzie sprzedają mydło i powidło, jakieś łachy rozłożone na papierze pakowym, stare dziurawe majtki wygrzebane gdzieś w śmietniku, kradzione rowery rozłożone na części, przetwory w słoikach ukradzione z piwnic skrzętnych gospodyń, mięso i kiełbasy sprzedawane z bagażnika zdezelowanego poloneza, rozłożone na brudnym kocu, ale też mięso i wędliny sprzedawane w kioskach z ladami chłodniczymi, przez eleganckie panienki z czystymi paznokciami, ubrane w białe fartuszki. Szczypiorek i śliwki-robaczywki sprzedawane przez biedne babiny, ale też dorodne owoce i zieleninę polską i z krajów egzotycznych. Kiedy tam się pójdzie można zostać zaczepionym przez rezolutnego dzieciaka: „pani mi kupi jabłko, albo kawałek kaszanki”. Kiedy człowiek chce kupić coś lepszego takiemu dzieciakowi, trzeba uważnie patrzeć, żeby nie kupić za mało, bo może gdzieś za kioskiem ukrywa się dwoje albo troje rodzeństwa rezolutnego dziesięciolatka. Ich ojcowie to zwykle ci wykluczeni, pijani od rana, utrzymujący się z kradzieży. Znajomy, dyrektor pobliskiej szkoły, pokazywał mi całe kamienice, odrapane, z odpadającym tynkiem: zobacz, w tym domu nie mieszka ani jedna uczciwa rodzina.. Owszem, zdarzają się tacy, którym uda się wyrwać z tego zaklętego kręgu, trwającego całymi pokoleniami. Moi synowie chodzili do szkoły podstawowej w pobliżu. Starszy miał w klasie 2 kolegów bliźniaków (dwujajowych, zupełnie niepodobnych do siebie), ojciec pijak, złodziej, jak tu się mówi „lump”, matka porządna, sprzątaczka, zastraszona przez męża, ale robiąca co może (nie opuściła żadnej wywiadówki). Obaj chłopcy łobuzowali, ale jeden z nich był nieprzeciętnie zdolny, bez żadnej pracy, bez żadnych podręczników, mając jeden zeszyt do wszystkich przedmiotów, bazując tylko na tym co udało mu się usłyszeć na lekcji, miał same czwórki. Potem obaj poszli do jakiejś „zawodówki”, jeden jej nie ukończył, a drugi owszem, potem pracując skończył technikum, a potem zaoczne studia na politechnice. Teraz mieszka i pracuje w Anglii, w zawodzie, ma jakieś sukcesy, awansuje, próbuje pomóc matce, choć zdaje sobie sprawę, że ojciec pijak kładzie łapę na prawie wszystkim, co matce posyła. A drugi bliźniak siedział w więzieniu już kilka razy, teraz zdaje się na dłużej za jakiś rozbój.
Spójrzmy na siebie i nasze dzieci. Ilu z nas jest tak nieprzeciętnie uzdolnionych, albo w inny sposób obdarowanych przez naturę, że potrafiłoby się wyrwać z tego kręgu wykluczonych, bez najmniejszej pomocy z domu, bez żadnych dobrych wzorów, a wręcz przeciwnie, otoczonych wzorami jak najgorszymi.
Też jestem zwolenniczką karania tych, którzy łamią prawo, ale podobnie jak Bobik, myślę sobie, że dla zapobiegania ekscesom wykluczonych to nie wystarczy. Trzeba dać jakąś realną szansę młodym, którzy urodzili się w „gorszych” rodzinach. I nie przekonuje mnie to co mówi Helena, że pół miliona Polaków zalazło pracę w Anglii, owszem, znaleźli ale wyjechali ci najbardziej przedsiębiorczy, którzy potrafili dostrzec jakiś światełko. A co z całą resztą? Tych mniej zdolnych, nie widzących nadziei? Wiem, że czasy są trudne, że kryzys itd. Ale jeżeli nie potrafimy w porę czegoś z tym zrobić, może być jeszcze trudniej.
Bardzo ciekawa dyskusja. To jest bardzo ciekawe zjawisko, riots w miastach. Niedawno o Grekach mowiono, ze rozrabiaja, bo nie chce im sie zacisnac pasa. Teraz w stoickiej WB zachowania znacznie bardziej agresywne. Byly ostatnio rozruchy w Kanadzie: w Montrealu po koncercie Guns & Roses, w Vancouver o po przegranym meczu o mistrzostwa w hokeju, byly tez zamieszki podczas konferencji G-20 w Toronoto. Pamietamy tez zamieszki w czasie obrad G-7- sopalona Genue, zabite deskami okna w Qebec City. Zawsze jest to samo: palenie samochodow, szczegolnie policyjnych, wybijanie szyb w sklepach, kradzieze i podpalanie. Zamieszki miejskie w Paryzu wygladaly podobnie. Nikt dzisiaj nie chce wysylac policji, zeby strzelala do zlodzieji, wiec zwykle polityka jest taka, zeby czekac az sie zamieszki same wypala.
Wedlug niektorych, po okresie porzedku i prosperity musi nastapic okres chaosy, po nim dyktatura, potem okres wolnosci i prosperity, a potem znowu chaos.
Ja biednych ludzi tez znam, sa oni zwykle bardzo humble i nigdy by nie ukradli towarow ze sklepow: kazdy kto zna mieszkancow z Wysp Karaibskich zaswiadczy. Looterzy sie nie boja.
To wszystko nie wyklucza obowiazku stworzenia dobrych warunkow tym z nizin. Ale ludzie biedni i to znacznie bardziej biedni buli zawsze. Tylko nieliczni nie byli bardzo biedni jeszcze nie tak dawno.
Biedni byli z nami zawsze, ale odczuwanie bycia biednym bardzo sie zmienilo wraz dekoracjami zmieniajacego sie swiata. Jest taka ladna ksiazeczka filozofa Alaina de Botton pt. Status Anxiety, w ktorej autor wysuwa teze, ze biede bylo psychologicznie latwiej znosic w czasach feudalnych niz w nowoczesnosci (czyli mniej wiecej od XVI wieku), bo od poczatkow kapitalizmu bieda miala swiadczyc o zaradnosci lub jej braku, a takze – zwlaszcza u protestantow – o zaslugach w oczach Boga.
A polnocno-amerykanscy biedni w ogole zachowuja sie troche inaczej od europejskich, co w duzej mierze jest odzwierciedleniem wzglednej historycznej slabosci ruchow robotniczych w Ameryce Pln. w porownaniu z Europa (to nie przypadkiem urlopy tutaj sa duzo krotsze niz w Europie, po prostu nie udalo sie ich uzyskac). Co nie znaczy, ze i tu nie bylo ciekawej tradycji dopominania sie o prawa pracownikow najemnych. Moja sasiadka przez plot, pisarka, bardzo ciekawie opisala czesc tej historii.
Oczywiscie. I dlatego racje ma Janet Daley wyrazajac nadzieje, ze obecny kryzys moze uswiadomi Europie,ze eksperyment socjalistyczny lezy w gruzach, bo nie moze coraz mniejsza warstwa zamoznych i sredniej klasy utrzymywac przy zyciu coraz wiekszej grupy osob,ktorym sie „nalezy” – bezplatne uniwersytety i godziwe zarobki zaraz po opuszczeniu szkoly, kwaterunkowe mieszkania i zaplodnienie in vitro na koszt podatnika, zasilki za zlamana noge tej samej wysokosci co za prawdziwe i trwale kalectwo. Janet nazwala te kulture roszczeniowa gigantyczna „piramida”, „lancuszkiem swietego Antoniego”. Zaspokojenie jednych roszczen natychmiast rodzi nastepne. To nie banki spowodowaly kryzys, ale politycy, ktorzy wmawiali maluczkim, ze kazdy z nich „ma prawo” do zakupu nieruchomosci, niezaleznie od dochodow.
A teraz przyszla godzina prawdy. I trzeba zamykac biblioteki, bo panstwowy garnuszek swieci pustkami. POdobnie jak nasze kieszenie. Niestety wciaz bedziemy musieli utrzymywac imperium brukselskich darmozjadow.
Status Anxiety jest swietna ksiazka, jak wszystko Alana de B.
Wiekszosc ekonomistow bardzo by sie zdziwila Twoja analiza, Heleno. Naprawde banki to wylacznie niewiniatka wykorzystane przez cynicznych kredytobiorcow, ktorzy grozbami zmusili je do udzielania niemozliwych do splacenia kredytow. 😯 A drugim wielkim winowajca to za wielki ciezar podatkowy znoszony przez najzamozniejszych? Po kilku dekadach reagonomics? 😯
(Obecnie podatki w grupie o najwyzszych dochodach sa najnizsze w powojennej historii USA, a roznkce w dochodach najnizej i najwiecej zarabiajacych sa najwieksze od lat trzydziestych. A, i nie ma tu na razie powszechnych ubezpieczen spolecznych, ktore Cie tak draznia, wiec skadze sie tu wzial kryzys? Fundusz emerytalny jest prawnie oddzielony od reszty obciazen budzetu, i jest na razie jak najbardziej wyplacalny, wiec chyba nie on jest tu winowajca (choc z roznych wzgledow wiele osob uparcie wrzuca je do tego samego budzetowego worka). Swiadczenia socjalne w porownaniu z Europa sa naorawde minimalne. A mimo to kryzys zaczal sie tutaj. Something doesn’t add up.)
Dla mnie jest to jednak pewien przyczynek do brutalnosci i nieprzewidywalnosci ludzkiej natury.
Troche zgubilam watek dyskusji, ale to nie odbiorcy roznych spolecznych programow ustalaja zasady ich rozdzielania. Zwykle musza sie kwalifikowac, a kwalifikuja ich przedstawiciele bardziej wyksztalconej i zamozniejszej klasy sredniej. Odbiorcy roznych programow spolecznych, czyli najbiedniejsi zwykle nawet nie glosuja. Niezaleznie od tego kto spowodowal kryzys trzeba bedzie przeewaluowac co jako spoleczenstwo chcemy zapewnic od zmeczonego, niechetnego, oblozonego biurokracja Panstwa, a co moze inaczej mobilizujac spoleczenstwo od dolu.
smiganie, fryganie, brykanie, fikanie 🙂 😀
brykam
berlin bezdeszczowo, sniadanie dzemowo, pozycje czekaja
brykam fikam
a teraz?
chyba spalem? Bobiku popoprawiaj prosze 🙂 😀
brykam fikam
Ach, obudziłem się raz o 5.15, spóźniwszy się zatem na część nocną, a drugi raz o 7.30, spóźniwszy zatem na berlińską introdukcję 🙁
Chyba pójdę spać, by obudzić się na część właściwą?
Jaka tam natura ludzka nieprzewidywalna! Jak można dać po mordzie, da się, jak można ukraść, ukradnie się. Tak zawsze było.
Utopijne mi się zdaje myślenie, który tu gremialnie podzielacie, że jak się zapewni każdemu równy dostęp do równego, to będzie dobrze i wspaniale i każdy będzie krzątał się jak pszczółka. To właśnie lewactwo, zwane socjalizmo-komunizmem. Oczywiście pytanie, po co ma się krzątać każdy jak pszczółka? aby było więcej do dzielenia po równo? EE. Stary dobry Hobbes lepiej widział naturę ludzia: skrajny egoista, drący co się da dla siebie, trzymany jedynie w ryzach strukturą zewnętrzną. Nazwijmy ją państwem albo kulturą. Albo ryzami będzie zderzenie się z egoizmem innych.
I słuszniejszym zdaje się nam, realistom, zwanym cynikami i mizantropami, że zło, głupota, lenistwo i egoizm jest właściwą naturą człowieka. I że w każdym społeczeństwie będą tacy, których działanie właśnie się ujawnia, którzy z upodobaniem będą niszczyć. Zdaje się, że struktury społecznej niszczących nie znamy jednak, więc te gdybania o wykluczonych sa jałowe. Jedynie wiemy, że to młodzi. Z historii wiemy, że dość częste są wypadki, gdy to właśnie dobrze uposażeni (z takich rodzin) niszczyli i zabijali.
Ale wygarnął!
O bibliotekach pod-wątek mnie zastanowił. W moich miejskich bibliotekach jest dużo ludzi, zwłaszcza młodych (a zwłaszcza w tej jednej, najnowocześniejszej), w wiejskiej było mniej, ale nigdy pusta nie była.
Dzień dobry 🙂 Ryś dziś został od samego rana wykluczony przez tępą maszynę. No, niech mi ktoś powie, że to sprawiedliwe i zasłużone. 😎
Jak widać, jeszcze nie jestem w nastroju do poważnych dyskusji (a potem mogę być w nastroju, ale bez warunków czasowych lub technicznych), wobec tego zacytuję coś zabawnego. Borowitz o dobrych bogatych i złych biednych: 😈
News Corporation chief Rupert Murdoch blasted the British rioters today, telling reporters, “These people are criminals. If you don’t believe me, listen to their voicemails.”
Mr. Murdoch said that although he had been listening to the rioters’ phone calls for days, “I had no idea that they were actually going to go through with something this beastly.”
The News Corp chief said he was saddened by what he sees as “the decline of the rule of law in this great nation.”
“These thugs seem to think they can just go out there and break the law, willy-nilly, however they please,” he said. “I don’t know where they get crazy ideas like that.”
Dobre.
Dolaczam do stanowiska Bobika, zeena i Moniki, bo uwazam podobnie.
Nasze radio ABC podalo, ze w czasie ostatnich 2 lat zarobki 100 tys najbogatszycg Brytyjczykow wzrosly o 30% a tym z dolnego szczebla spadly o 20%. I wzrosly skargi na naduzywanie sily przez policje szczegolnie w stosunku do ciemnoskorych i muzulmanow.
Co oczywiscie nie usprawiedliwia przemocy i kradziezy. Ale tu to juz chyba zadzialal mlodzienczy pociag do awantur. ( to taka wspomnieniowa czkawka z 68r 🙂 )
Zgadzam się z Tadeuszem w tym, że rozważania całkiem poważne, o naukowym wręcz walorze, muszą się opierać na twardych danych, nie na gdybaniu albo własnym oglądzie, który bardzo często bywa mylący. Ale blog jest rozmową towarzyską, w której wymieniamy nie tyle twarde dane, co właśnie oglądy i poglądy. Jeżeli są one podparte badaniami i statystyką, to tym lepiej – bardziej przekonują. Ale i kiedy nie są, to żaden dramat. 😉 W kanonach rozmowy towarzyskiej niepodparcie jak najbardziej się mieści. Zwłaszcza że na dany ogląd ktoś często prezentuje kontrogląd i i z nagromadzenia tych różnych oglądów może się czasem, o dziwo, wyłonić dość realistyczny obraz świata. 🙂
dziekuje Bobiku !!!!!!!! uwolniles (podszywajacego sie ryx 🙂 )
podlaczam sie do „lewakow” , sam jestem nieuleczalnym lewakiem 😀
mimo dowodow tu i tam brne i pozostaje na lewo (jak to oczywiscie zdefiniowac u czlowieka – mam na mysli siebie –
najedzonewgo, opitego, siedzacego w ciplym, i majetnego
😳 )
pamietacie moze ze reklamowalem kilka miesiecy temu ksiazke
„Das kalte Herz” u empatii w dobie „medialnego” kapitalizmu?
mamy „przedmiotow” duzo jak nigdy w historii, ale czy to wystarczy?
https://lh3.googleusercontent.com/-W_7hmj1e06s/TYYbYPiUyYI/AAAAAAAACoM/Uveh2zhn_ZI/s640/DSC_3565.JPG
🙂 😀