Gry i zabawy
– Czerwone – powiedziała Labradorka.
– Zielone – odszczeknął z przekonaniem Bobik, merdając przy tym ogonem z wyraźnymi oznakami zadowolenia.
– Przecież to jest mak – westchnęła Labradorka. – Maki są czerwone. Pod Monte Cassino i w ogóle. Czerwone.
– Popatrz od dołu – zaproponował Bobik. – Tam, przy samej ziemi, co widzisz? No, przecież zielone, jak – za przeproszeniem – w pysk strzelił.
Labradorka wzniosła oczy ku niebu, powołując je na świadka swego pedagogicznego męczeństwa i zawołała do siedzącej na pergoli Pręgowanej:
– Ej, ty tam! Jaki kolor ma ten kwiatek?
– Zielony – miauknęła Pręgowana, dyskretnie puszczając oko do szczeniaka.
– A nieprawda, bo czerwony! – krzyknął radośnie Bobik, zanim Labradorka zdążyła w jakikolwiek sposób zareagować. – To jest mak, więc chyba jasne, że musi być czerwony.
– Bobik! – jęknęła Labradorka. – Jak z tobą można w ogóle dojść do ładu? Czy ty tak na złość…?
– Ale skąd! – zmieszał się szczeniak. – Ja tylko nie lubię się przywiązywać do jednego stanowiska. Widuję czasem przywiązane psy łańcuchowe i zawsze mi wtedy jakoś tak nieswojo. Nie chciałbym sam być w takim położeniu.
– No, ale chyba mi nie powiesz, że ci tak całkiem wszystko jedno, co mówisz?
– Tak całkiem to nie – przyznał Bobik. – Kiedy mówię to moja pasztetówka, jest to stwierdzenie jak najbardziej serio i nie zamierzam tej sprawy widzieć z żadnej innej strony. Ale jakieś mniej fundamentalne rzeczy… Wiesz, to jest tak, jak z zabawą w psy policyjne i złodziejskie. Jednego dnia jestem psem policyjnym, więc staram się jak najlepiej tropić tych, którzy zwędzili mięso z jatki. A drugiego dnia trafiam do grupy złodziejskiej i wtedy patrzę, jak tych policyjnych najskuteczniej wykołować. W sumie zabawa jest tak samo ekscytująca, po tej czy po tej stronie.
– No tak… – zawahała się Labradorka. – Ale są takie zabawy, w których podział ról wcale nie jest równie przyjemny dla wszystkich. Każdy chce być Psinnetou, a nikt nie chce psitlerowcem.
– Oj, też mi problem – lekceważąco machnął łapą Bobik. – Jak mnie nie zechcą wybrać na Psinnetou, to zawsze mogę pójść na inne podwórko.

Pierwsza!
Druga pierwsza
Znaczy, dzisiaj Psinnetou będzie Nisia?
No dobra, to ja dziś mogę być za Szarika. 😀
No, dobrze, mogę być trzecia 😉
Bobik,
co się wpychasz 😯
jak zaczęłam pisać, to Ciebie jeszcze nie było, przesuń się na czwarte miejsce ❗
Niech już będzie czwarte, ale z Szarika nie ustąpię! 😛
A gdzie można zobaczyć Labradorkę, hę?
Skoro taki jesteś zgodny Bobiku, to ofiarowuję Ci …
http://wiadomosci.onet.pl/rysunek-satyryczny/rysunki-satyryczne-artura-krynickiego,3556990,9175639,fotoreportaz-maly.html#photo9175639
To moze ja bede Białym Kłem 🙂
Trzynasty. To znaczy: niech się świeci trzynasty maja.
Jak to, gdzie można zobaczyć Labradorkę? U moich sąsiadów. 😆
A u drugich sąsiadów można zobaczyć Bernenkę. Ale o tych drugich sąsiadach jakoś mi niezręcznie pisać, bo oni się nazywają Butz. 😉
Białym Kłem ja bym się trochę bał być. A jak ktoś na podwórku posiada zestaw zabawowy „mały dentysta”? 😯
Labradorka ma własność bezprzerwowego wtapiania się w tło.
Gdy zejdzie się niżej w modelu ISO (znam co nieco epickiego adresata niniejszego wyjaśnienia), to Labradorka okazuje się być BLOB, a jej adres unieszczony w Rejstrze ma ponad 256 bajtów.
Dla szerszego grona zagmatwające wyjaśnienie paranormalne: pudel mówi: „Muszę być dobry dla swego Pana, bo on jest moim Bogiem.”, a labradorka mówi: „Muszę być dobra dla mojego Pana, bo jestem jego Boginią”.
One tak mają. Próbujesz wziąć w palce i uświadamiasz sobie, że ona jes Słowem.
Jak za trudne, to migotek słowowy pomoże.
Próbowałem włożyć do kieszeni bryłę platońską. Gdy mi się udało, to próbowałem wynicować kieszeń. Okazywała się pusta. Dałem spokój a i ona mi niedokuccza. Najwazniejsze to dotrwać do nieidalnego jutra. Wróć do pierwszej instrukcji, czyli na humanistyczne tłumacząc dookoła Wojtek.
Zapomniałeś dodać, Staruszku: „a Pręgowana mówi ja nie muszę być dla nikogo dobra, bo wszyscy mają być dobrzy dla mnie. I nie ma to nic wspólnego z tym, kto jest czyim Bogiem lub Boginią. Tu chodzi o niedoskonałość, która powinna służyć Doskonałości. ” 🙂
Szariku, niebezpieczenstwa czyhaja wszedzie. Ty lepiej trzymaj pod lapa apteczke na wypadek Salmonelli 😉
Jotko, dziękuję za prezent, pytając równocześnie: a czy muszę go przyjąć? 😈
A, wiem, Lisku, taka piosenka była: salmonella, salmonella, na Bielanach co niedziela… To może w związku z tym, że była też piosenka o Franku Lodziarzu.
Ale ja nie mieszkam na Bielanach. 😀
Zdaje sie ze na poczatku kazdego odcinka wdmuchiwano mu do pyska surowe jajko.. 🙂
No tak, Lisku, to były te surowe, wojenne czasy, kiedy nawet na ugotowanie jajek nikogo nie było stać. 🙄
Ale ponad 60 lat pokoju przyniosło nam odbudowę stolicy, papieża Polaka i jaja na twardo. 😎
No jak tam, Czerwoni Bracia, a także Biali, Czarni i Ogoniaści? A kto będzie Barim? A Szarą Wilczycą?
Bobiku, czy jesteś pewien, że Bernenka a nie Berneńczyczka??? Jestem tylko skromnym choć potężnym wodzem Apaczów i mam kłopoty z nomenklaturą szwajcarską. Mam też za płotem, znaczy, wedle sąsiedniego wigwamu, Berneńczyka. Nawiasem mówiąc, głupi jest,skacze i wrzeszczy na mój widok. Moja Szanta pomrukuje, że zdejmie mu skalp.
O, jeszcze był pies Cukierek w literaturze.
Znaczy, teraz sa czasy gotowane 😀
Nie moglam sie powstrzymac:
http://www.youtube.com/watch?v=TrQYLUShV0s
Mam jajko na twardo. Miałam dwa, ale jedno wrzuciłam do żurku. Czy ktoś potrzebuje? To rzucę!
Nisiu, wlasnie myslalam o Szarej Wilczycy i usilowalam ja znalezc na tubie, ale sa tylko animacje 🙁
Po pierwsze, Nisiu, wodzem Psapaczów.
Po drugie, nawet jeżeli jestem pewien, że Bernenka, to i tak Berneńczyczka ciekawiej.
Po trzecie, Szanta niech nie zdejmuje głupiemu B. skalpu, bo wtedy jest koniec zabawy. Lepiej niech go przywiąże do pala i poprosi znajomego kota, żeby mu paradował przed nosem, ale w takiej odległości, żeby ten B. nie mógł go dosięgnąć. No, po prostu boki można zrywać. 😈
Po czwarte, był też Pies Ferdynand. Bardzo dystyngowana postać.
Po piąte: też bym coś zjadł, ale może niekoniecznie jajko na twardo. Pójdę zobaczyć, co tam mam w lodówce. 🙂
Wodzem Apaszow? 🙂 Byla wyprawa pod Apaszem…
Dzień dobry!
Właśnie wróciliśmy z Brukseli, gdzie w zasadzie beatyfikowany jest Buzek, który wygląda do nas ze wszystkich kątów każdego eurobudynku (choć mnie najbardziej interesowała Research Executive Agency przy Place Rogier).
Minęły nas wszystkie weekendowe iwenty (widziałem, ze Helena racjonalizuje zainteresowanie celebrytami obroną wolności i demokracji), za to uroczo jedzie się przez Niemcy całe: zielona roślinność, niebieskie niebo, żółty rzepak.
Za to po włączeniu komputera radosna tajemnica kolejowa PIS – w normalnym kraju po czymś takim papież podałby się do dymisji. I mały wierszyk z onetu, głównie celem sprowokowania muzy Bobika:
Stoi na stacji lokomotywa
z pis’u sie cała ekipa kiwa.
Stoi na stacji lokomotywa
Stoi i boi się, i strach z niej spływa
Bo musi z Rzymu wywieźć psychicznych
Szajbusów, kłamców, pyskaczy licznych
Posłanek, posłów tam ze czterdzieści
w każdym męczennik mały się mieści.
[…]
Nagle sie pociąg psuje w pół drogi
z kół lecą iskry w stronę podłogi
już trawa pali sie jak neony
a każdy poseł jak wniebowstąpiony
już każdy widzi męczeństwo swoje
moje jest większe, moje, nie twoje,
ja Kocham Polskę, wlaśnie dlatego,
Tusk chciał mnie zabić, drogi kolego
dlatego pewnie koła popsute,
w Warsie na pewno dania zatrute
jak dziwnie tutaj coś pachnie helem,
we mgle miesza już się środek z celem
już wołać, wołać trza dziennikarzy,
zanim sie większa tragedia zdarzy.
Niech Antek z Jarkiem wytropią zdradę
choć to wiadomo – PO ze swym jadem,
do spółki pewnie z całą „Agora”
jak w korcu maku znów się dobiorą
by dolać, dopiec nam patriotom,
stlamscić, zagluszyć i wepchnąć w błoto
Bobiku,
nie podoba Ci się? 🙁
Bobik pewnie tworzy odpowiedź poetycką, jak znam Bobika. 😎
Z tym tam wodzostwem wyżej, to nie jest aby jakaś uzurpacja? 👿
Moja muza się okropnie obżarła i odmawia współpracy. 🙁
Wielki Wodzu, nie oddawaj ani guzika 👿
Ale w czym właściwie problem? Nisia może być wodzem Psapaczów, a Wielki Wódz wodzem Psiuksów. Sytuacja win-win. Oczywiście dopóki Psapaczowie z Psiuksami nie zaczną się naparzać i którzyś nie przegrają. 😈
Też o grach – http://www.rog.com.pl/bogle1.htm 😕
No widzicie? Nic nie ściemniałem. Babilas potwierdza, że Niemcy obecnie leżą w tropikach. 🙂
Babilasie, a czego Ty tam szukałeś w tej Research Executive Agency? Czy to może było w związku z moją niedawną propozycją, żebyśmy sobie tu urządzili drobną, średniowieczną egzekucyjkę? 😈
Bobiku, chodzi mniej więcej o to, że nabrzmiałe sutki Unii Brukselskiej są niedostępne bezpośrednio dla naukowców, albowiem Unia słusznie obawia się, że uczeni jak tylko dostaną pieniądze, zajmą się ustalaniem ilości diabłów na główce od szpiki, czy czymś równie niepraktycznym. W związku z czym potrzebny jest bizness, który powie Unii: o tak, to bardzo ciekawe, nas od zawsze interesowały te diabły na szpilkach i mają one bardzo niedoceniane znaczenie w codziennej praktyce handlowej. Zaczem Unia uchyli rogu obfitości a uczeni zaczną triangulować te diabły albo oznaczać je chromatograficznie lub na podstawie analizy wyziewów gazowych. A enterpreneurs będą zadowoleni, że coś zrobili dla świata nauki. I wszyscy będą szczęśliwi. A najbardziej hotelarze w Brukseli.
To ja niebajke nadobranoc. Tez z Hameryki, jeno Poludniowej.
Otoz francuska prasa doniosla, ze wedlug prezydenta Peru zaciukanie BenLadena w Abbottabad to cud JP2
No to co ja moge? Tylko ziewnac!
To ja oczywiscie bede Dingo, gdybyscie sie bawili w kraine kangurow.
Nie zrozumialam tego: Bezradność? Tylko w tym sensie, że zostało ich jeszcze sporo i mają skłonności do rozmnażania. 🙁
Nie tylko oni się mnożą, nasi też http://wyborcza.pl/1,75248,9526299,Minister_Sikorski_walczy_z_internetowym_chamstwem.html
O, to chyba cytat ze mnie. 🙂 Jakby to wytłumaczyć? No, że nic na to nie mogę poradzić, a uważam, że dobrze by było. Stąd bezradność.
Oprócz Psiuksów i Psapaczów bywają jeszcze Da-Kotowie. 😈
Kochane Polonusy, z okazji obchodzonego dzisiaj Dnia Polonii, składam Wam najlepsze życzenia 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=KmuA462Cc8E
Fajnie, że dzielny Radek walczy z chamstwem, tylko uzasadnienie sobie wymyślił takie sobie. Jakby czytali tylko w Polsce i wyrabiali sobie opinię lokalnie, to wszystko w porządku?
Haneczko,
Zalecialo mi to w gruncie rzeczy prywata.
I ogolnie to wydaje mi sie dosc nierzeczywiste. Polskie sady sa chyba najgorsze w swiecie, zapchane do rozpuku sprawami politycznymi z roznych donosow, wyroki jakie wydaja to kazdy wie i jaki jest tego skutek tez wie kazdy.
To dzialanie pokazowo – biurokratyczne.
Wielki Wodzu,
nadal nie rozumiem co autor mial na mysli. Dlaczego dobrze by bylo?
Jotka,
dziekuje 🙂
O Dżizas! Bo sądzę, że jak jest mało morderców, to jest lepiej, a jak jest dużo morderców, to jest gorzej.
Czy jest błąd w moim rozumowaniu? 😯
Nie, nic nie w porządku i dlatego trzeba dać odpór. Zamiast tego ciągle słyszę, że pies (przepraszam Bobiku) który dużo szczeka, mało gryzie. Mnie nie zaleciało prywatą, tylko ciężkim wkurzeniem na lekce sobie ważenie bezkarnego chamstwa.
Wielki Wodzu,
dziekuje, zrozumialam.
Zatkalo mnie. No comments.
Haneczko,
ale z chamstwem nie walczy sie sadami. Chamstwa mozna nauczyc i mozna NIE nauczyc. Tylko trzeba zaczac dosc wczesnie i rzecz jest pracochlonna.
Czyli jest błąd? 🙁
Wielki Wodzu,
wedlug mnie jest.
Proponujesz eksterminacje.
Ojej…
To ja przepraszam. Jaskiniowiec jestem. 😳
Wodzu,
Nie przepraszaj tylko sie popraw 😉
Kiedy nie mogę. Czegoś ich kurna nie lubię. 😎
Wodzem Da-Kotów jest chyba z urzędu Mordechaj.
Wielki Wodzu Psiuksów, proponuję wirtualną fajeczkę pokoju.
Poza tym są jeszcze: Psomancze, Psirokezi, Pseminole, Psarapahowie, Psohikanie, Psaunisi, Psiutowie, Pszoszoni…
To jak, dzielimy funkcje?
Howgh.
No dobra. Właściwie mogę całą północ odstąpić, bo jako jaskiniowiec mam bliżej do obyczajów Psinków, Psmajów i Psazteków. 🙂
Fajeczkę jak najbardziej, po fajeczce i spać.
jotko, co do Polonusów, że powrócisz tu, no bardzo chętnie, ale niech oni dośpiewają: za ile?
Przepraszam za trywialność, ale ostatni raz byłem w nastroju ogólnie-patriotycznym gdy Polska wygrała z Haiti 7:0 i nawet miałem ochotę wejść na boisko i zadać coup de grâce.
Pamiętacie, jak Babilas nie chciał mi dać relikwi? A ksiądz z sąsiedniej wsi załatwił sobie i ma. Nie babilasowe, ale też fajne.
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,9527578,Wlosy_Papieza__Dzien_beatyfikacji_na_Pomorzu.html
Wielki Wodzu, litości, po północy robię się obrzydliwa 😕
A co, on w zupie podaje te włosy? 😯
(jeszcze jedna fajeczka i pójdę spać, naprawdę)
Gorzej, w czerninie 🙁
A tak na marginesie, Babilasie, ciekawa bylabym sie dowiedziec jakim sposobym rozgryzles, ze «racjonalizuje zainteresowanie celebrytami obrona wolnosci i demokracji»?
Chyba zajrzales mi gleboko w serce? i juz wiesz?
Heleno, wiedziałam że tego nie odpuścisz 🙂 Bardzo Cię lubię 🙂 Dobranoc 🙂
Musiałem zastanowić się dłuższy czas nad wymianą zdań Zwierzaka i Wielkiego Wodza i chcę zaproponować taki ogląd sprawy: radosne przyjmowanie czyjejś śmierci i pożądanie tego zdarzenia jest akceptowane w naszej kulturze, w stanie wojny. Wrogów zabijamy i mamy na to sankcję Kościołów, Władz i Otoczenia. Osama był w stanie permanentnej wojny. Nie był jeńcem po cichu utłuczonym, nie był skrytobójczo zamordowanym przeciwnikiem politycznym, był kombatantem. Fakt, że wojna nie została zadeklarowana przez jakieś Ciała Ustawodawcze czy Wykonawcze nie czyni postawy Wielkiego Wodza jakąś prywatną obsesją. Można zabiciem wroga martwić się, można tak strzelać, żeby go nie zabić (zdumiewają mnie statystyki o tym ile to strzałów na wojnie wcale nie mierzy we wroga), można cieszyć się (bo jak on umrze, to ja mam większe szanse na przeżycie) i nie patrzyłbym spode łba na Wielkiego Wodza ale na instytucję wojny.
Aście natłukli. 😀 A ja, biedak, popracować musiałem, a jutrodziś wczesne wstawanie mnie czeka. 🙁
No to tylko szybką fajeczkę i w poduchy. 🙂
No tak, te niejasne kryteria osądów moralnych:
The church unfrocked Pius Ncube, the outspokenly anti-Mugabe bishop of Bulawayo, for apparently having an affair with his (female) secretary. Festooned and bemerded with far graver sins, Mugabe remains a Roman Catholic in good standing, and it’s impossible to imagine what he would now have to do to earn himself excommunication.
Przy okazji, Michale, skąd Ty tego Slate’a wygrzebałeś?
Jak mniemam, lada chwila pojawią się paznokcie Błogosławionego, zachronione skrzętnie przez jakiegoś proboszcza, u którego wyż. wzmiankowany robił toaletę..
Śpijcie smacznie, wojownicy. Oraz – czki.
A od jutra budujemy Wielkiemu Wodzowi piramidę. Ci z południa nie byli tacy skromni jak my, zwykłe wigwamy im nie wystarczały.
Andsol,
mnie sie jakos wydaje, ze zdaniem „Bezradność? Tylko w tym sensie, że zostało ich jeszcze sporo i mają skłonności do rozmnażania. Wodz Wielki rozciagnal te wojna na wiekszosc populacji muzulmanskiej. Potwierdzil to zreszta piszac: Czegoś ich kurna nie lubię.
Wiec nie o stan wojny i nie o Osame tu chodzilo, ale o starcie dwu systemow, dwu kultur.
Gdyby to mozna bylo nazwac antysemityzmem o ilez goretsza bylaby reakcja.
Ziiiimnooo!!!! 👿 Dobrze, że chociaż zielono 🙂
Komu gorącej, pachnącej Kawy?
Już chyba dojeżdzają. Że też nie mamy tu nikogo z Warszawy, coby pobiegł z kwiatami na dworzec 😉
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9531317,PKP_Intercity_sprawdzi_rejestratory_pociagu_wyczarterowanego.html
Jotko, koniecznie kawy!
Wybierałem się dzisiaj oglądać lokalnych celebrytów (w formie utulipanionej) do Chrzypska (Niemcy nie dojadą, bo nie wymówią), ale bez kawy nie da rady. Może trzeba będzie też kurtkę, z rzeczy na K, ale zacząć trzeba od kawy!
Dzien dobry (niestety upalny 😳 )
Zwierzaku, wydaje mi sie ze robisz kangurze skoki myslowe;”ich” to moze po prostu „mordercow”?
Ten strzal w bin Ladena- wydaje sie ze Obama tez uwazal ze jest tu problemik bo w przemowieniu mowil o rozkazie zlapania, a potem sie okazalo ze byl rozkaz strzelania. Z samym strzelaniem do bin Ladena akurat nie mam najmniejszego problemu, problem jest oczywiscie w identyfikacji: wpierw strzelali a potem wzieli cialo aby sie do konca upewnic ze to on. Z drugiej strony – uwiezienie go i postawienie przed sadem sprowokowaloby przypuszczalnie bezprecedensowa serie atakow Al Kaidy.
Wielki Wodzu, sadzac po dawnym opisie Twojej naturalnej przewagi w sytuacjach autobusowych, Psinkowie uznali by Cie za legendarnego olbrzyma i nazywal bys sie Hatun Runa, tzn po quechua Wielki Czlowiek 🙂
O wlosich relikwiach: w meczecie Omara na mojej Starowce przechowuje sie w specjalnej szafce wlos z brody Mahometa. Calowac nie daja ale zdaje sie ze demonstruja raz czy dwa razy do roku na glowne swieta 🙂
Babilasie, czy wklad w swiat nauki osadza sie po zastosowaniach praktycznych?
Lisku,
moze. To znaczy moze kangurze skoki i moze mordercow.
Ale dlatego zapytalam. I trwam przy swoim 🙂
Tez tej kawy poprosze, Jotko!
Z mleczkiem 🙂
Lisku, włos jak włos, w Topkapi za to są mocne relikwie, a to garnek Abrahama, laska Mojżesza, miecz Dawida, ząb Proroka, odcisk jego stopy, oraz liczne pomniejsze fanty, oglądalne tutaj.
Dzieje wkładu obiecuję sprawozdawać w miarę rozwoju wydarzeń.
No i co z tą kawą?!
Babilasie, mozaiki wspaniale. Ale o relikwiach lepiej nie pisac, bo jak sie ziomkowie dowiedza, zaczna sie pielgrzymki i moze nawet proby przywrocenia spuscizny narodowej, a stosunki z Turcja i tak mamy napiete 😆
Przywodca Hamasu w Gazie oglosil ze potepia zabicie binLadena poniewaz binLaden walczyl za islam.
Hamas z Gazy wlasnie bedzie tworzyl wspolny rzad palestynski z Fatahem w ramach historycznego pojednania.
Oj nie mogę… psy i kot gadające o kolorach… Oj Bobiku, Bobiku… 😆
Hoko, to dlatego sie nie moga dogadac 😀
Dzień dobry 🙂 Co się akurat z psów i kotów nabijacie? 👿 Mało to całkiem ślepych gadajcych o kolorach?
Kawa Koniecznie, u mnie też Ziąb. Poranny. Mam nadzieję, że do południa chociaż częściowo odpuści, bo moja młodzież projektowa urządza dziś akcję dziedzińcową i będę musiał odstać swoje w zewnętrznych warunkach klimatycznych.
Uprasza się o czymanie o 12.30, coby im się ten event udał. 🙂
Zdanie Wielkiego Wodza ja odebrałem jednoznacznie, jako odnoszące się do zbrodniarzy wszelkiego autoramentu, bez względu na przynależność.
I bezradność wobec tego odczuwają również muzułmanie. Kiedyś przyszła do mnie z prośbą o radę matka muzułmańskiego nastolatka, zrozpaczona i przerażona tym, że jej syn zaczął po internecie szukać kontaktów z alkaidopodobnymi, ekstremistycznymi organizacjami i wygłaszać w domu dziwne teksty na temat niewiernych i Wielkiego Zła czającego się w zakamarkach zachodnich cywilizacji. Mniej więcej tak się wyraziła: nie chcę żeby on miał problemy z policją, nie chcę, żeby ktokolwiek z rodziny miał problemy przez niego, ale przede wszystkim nie chcę, żeby został mordercą.
Tez tak to odebralam.
Kawa? Naturalnie, już się robi 🙂
babilasie,
praktycznie wszyskie cebulowe w naszym ogrodzie pochodzą bezpośrednio z Chrzypska. Sąsiad tam pracował i mogłam składac zamówienia po cenach hurtowych.
Czy wiecie, że dzisiaj jest dzień bez komputera? 😯
Uśmiałem się jak norka z tego Chrzypska. 😆 Pominę już to, że firmę ogrodniczą prowadzi pan Królik, bo jestem kulturalnym pieskiem i wiem, że z nazwisk (w zasadzie) śmiać się nie należy. 😎 Ale zadęcie ichniejszych Dni wycisnęło mi łzy radochy z ócz. Zwłaszcza Dzień Pierwszy:
10:00 Otwarcie bram firmy
14:00 Gala florystyczna „Majowy Ślub”
15:00 Chrzest nowej odmiany tulipana 'Lech Kaczyński’
18:00 Nabożeństwo Majowe
20:00 Zabawa taneczna – wstęp wolny
Zastanowiłem się tylko, jak potężne muszą być bramy firmy, skoro trzeba je otwierać aż 4 godziny. A Królowa podobno odetchnęła z ulgą, że Chrzypsko nie zaczęło swoich Dni już w piątek, bo Ślub Stulecia miałby zbyt silną konkurencję. 😈
A chrzest już w godzinę po ślubie. Szybko się sprawili.
Dzień Bez Komputera? Jeden z ciekawszych niewykonalnych pomysłów, o jakich ostatnio słyszałem. 😎
Dzień dobry 🙂
Nie kupię nic w mszalnej firmie chrzczącej kwiatki, na naszej glebie by zwiędły 😉
Okazuje sie ze akcja w ktorej zabito bin Ladena byla transmitowana na zywo do Bialego Domu poprzez kamery na kaskach amerykanskich zolnierzy 😯
Lecę dokumentować pomysły młodzieży. Czymajcie! 🙂
Się robi 🙂
Czymam.
Zwierzaku, może już nie trwaj przy swoim i przy myślowych skokach używaj brzytwy, a przynajmniej wychodź poza stereotypy. Ja tylko wyraziłem przekonanie, że w niektórych sytuacjach miłość bliźniego musi ustępować względom praktycznym, dla dobra większości bliźnich właśnie. Jak to się ma do niechęci do większości populacji muzułmańskiej? Moja niechęć dotyczy zdecydowanej, dzięki Allachowi, mniejszości. Nie mam też ciepłych uczuć dla tych chrześcijan, buddystów, szamanistów, czcicieli Baala itd., którzy stosują albo mają zamiar stosować metody naszego zastrzelonego wczoraj przyjaciela. Kiedy zaś daję wyraz dezaprobacie zachowaniem młodzieńca w biało-zielonym szaliku, nie nawołuję do bicia wszystkich mieszkańców Gdańska jak leci. Nie uogólniam bez wystarczających przesłanek, czego wszystkim życzę. 🙂
PS Piramida może być, ale wejście dla szefa zróbta na parterze i jakąś windę, nie będę w moim wieku dymał po schodach.
A może lepszy, bo bardziej swojski, byłby kopiec? Wybierz Wielki Wodzu, czy chcesz być Piramidalny czy Zakopcowany?
Nie jestem wybredny, ale wolałbym coś solidnego. Jak nie wyjdzie piramida, to chociaż jakiś dolmen, czy jak to się nazywa. 😎
Winduje sie raczej w dol do grobu. Za to za zycia dostojnik uzywal lektyki 🙂
To by się zgadzało, z tą lektyką. Mam chyba geny po jakimś użytkowniku lektyki. 😕
@Andsol – gdzieś czytałem/słyszałem, że salwy zwartych szeregów, stojących w odległości ledwie 40-50 metrów od siebie, miały 2-3-procentową skuteczność. Ciekaw jestem, na ile to cecha ówczesnej broni, na ile odruchowa niechęć do zabicia człowieka.
A generalnie, jestem przeciwny ciągnięciu zwłok przeciwnika za rydwanem – to nie przystoi naszej kulturze, choć zdarza się czasem w niektórych innych.
Do rozmów psio-kocich – Jak ululać lwiątko 🙂
http://www.wykop.pl/link/724761/jak-ululac-lwiatko/
Wielki Wodzu,
ja jestem zgodliwe zwierze – nie trwam. Bylam po solidnej porcji CNN i Onetu, moze mnie zboczylo. Okropnie nie lubie takiego kalizmu jaki sie ostatnio wszedzie objawia.
W ramach ekspiacji klade pierwszy kamien pod piramide. 🙂
Aaaaby zmienić temat, bo ja już w końcu przestaję rozróżniać, czy to Obama Osamę czy Osama Obamę.
Przypomniałem sobie krótki metraż Polańskiego Gdy spadają anioły. Ze smaczków drobnych – Ryszard Filipski w roli homika. A z rzeczy poważniejszych – w klozecie publicznym jedynym nieużywanym elementem wyposażenia jest umywalka. Nikt nigdy. Prawda czasu, prawda ekranu – a to tylko pół wieku temu.
Drugi kamień pod piramidę, trzeci, czwarty, piąty… wszystko byle mieć pretekst do odłożenia roboty…
Nisiu, odłóż do mojej odłożonej, będzie im raźniej i może przestaną się nam narzucać 🙄
Haneczko, to moze dodam jeszcze swoja i bedzie druga piramida 😀
Dodawaj Lisku 🙂 Potem będzie trzeba znaleźć kogoś, kto się odłogami zajmie. Może być trudno, te faraońskie czekają już bardzo długo 🙄
Dobranoc wam, ide spac, ale czymac bede przez sen!
Jotko, ja jestem w Warszawie (do jutra), ale nie pobieglam na dworzec z kwiatami. Warszawa jest dzisiaj opustoszala. Nie widze za duzo patryjotyzmu na ulicy. Wczoraj wieczorem pod Palacem Prez tylko jakies niedobitki, na dodatek bez krzyza, domagaly sie natychmiastowego ustapienia Tuska, Sikorskiego, Putina, Obamy i proczaja proczja proczaja. Tyle dymisji na zadanie czterdziestu facetow i facetek? Chyba zarty!
W piatek podobnie minimalna demonstracja pod Sejmem. Wydluzony week-end wazniejszy niz demonstracje. Gdzie podzialo sie serce, zapal i niegdysiejsze 7-io tysieczne tlumy?
Bin Laden odciagnal uwage od ksiazecego slubu i beatyfikacji, bo wygladala przez moment ta nasza cywilizacja jak nie z tego swiata.
W Kanadzie po wyborach, b ciekawie, ale o tym potem.
Pozdrawiam
kr.
Spocznij, można puścić. 😀
Serdecznie dziękuję za czymanie. Event wyszedł fajnie i wesoło, a o to właśnie chodziło. 🙂
Z wdzięczności dla czymających pogoniłem swoją muzę (która zresztą od wczoraj zdążyła już przetrawić posiłek, więc się zrobiła bardziej ruchliwa) i zaraz Wam zdam historyczną relację z ostatnich chwil królestwa inkaskiego, które splotły się nierozerwalnym węzłem z budowaniem dolmenu dla Wielkiego Wodza. 😆
A przed tym jeszcze uściski dla zwarszawionego Królika. 🙂
Atahualpa w podłym humorze,
łazi, rwie włosy, krzyczy o Boże!
psioczy na Inków małych i dużych,
wcale nie patrząc, czy ktoś zasłużył,
no i w ogóle tak daje czadu,
jak ktoś, kto dawno nie jadł obiadu.
Kapłan do słońca zanosi modły
i pyta: królu, skąd humor podły,
co się tak wściekle po Quito tułasz,
jakby ci lama w ucho napluła?
Król na to płacze: lud mój niewierny,
pod wpływem tego psa od pancernych,
co wśród guglowych kryje się linków,
przeszedł gremialnie na stronę Psinków.
Teraz, miast znosić mi kukurydzę,
biegnie gdzieś w stronę jeziora Wdzydze,
Wodza Wielkiego wpycha na scenę
i chce go jakimś uczcić dolmenem.
O, proszę, nawet największe lenie
szparko węgielne znoszą kamienie,
nikt ich nie goni, pchają się sami,
winda kursuje między piętrami,
śpiewa Kaszubów chór wniebogłosy
i już się dolmen pnie pod niebiosy.
Wielki Wódz siedzi i brzucho głaszcze,
dziewuchy bigos pchają mu w paszczę,
a on powiada: narodzie Inków,
słusznieś ty przystał do moich Psinków,
odbierz se piwo u pani Wiesi,
a tę Hualpę możesz mieć gdziesik.
Łzą się kapłana oko zasnuło,
wódkę z agawy zakąsił bułą,
po czym do króla rzecze przymilnie:
prędzej wyliczysz z dwudziestu silnię,
prędzej przeżujesz trzy tony koki,
po czym na Krywań wleziesz wysoki,
lub narzeczonym zostaniesz Dody,
niż z Wielkim Wodzem wygrasz zawody.
Zamiast złorzeczyć oraz źle życzyć,
lepiej sam dołącz do budowniczych.
Atahualpa rozum posiadał,
więc po próżnicy więcej nie gadał,
włości opuścił swoje rozległe
i pobiegł szybko kupić gdzieś cegłę,
by choć przez jakiś fragment nieduży
się dla dolmenu nieco zasłużyć.
Taki był, według czwartego tomu
dzieła „Keczua. Kilka idiomów”,
oraz prasowych różnych wycinków,
prawdziwy koniec królestwa Inków. 🙄
😆 pękłam 😆
🙂 Ja się poturlałam 🙂
Króliku kochany, w ogóle nie rozumiem Twojego zdziwienia brakiem przejawów patriotyzmu na ulicach Warszawy. Wszak 3 Maja to tylko Święto Konstytucji. Dla Prawdziwego Patrioty 3 maja to przede wszystkim Matki Bożej Królowej Polski. Święto chronologicznie wcześniejsze, ale traktowane przez polski KK z dużym zachwianiem właściwych proporcji (nie mam możliwości sie teraz rozpisywać, ale wszyscy i tak wiedzą o co chodzi). Swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego uchwalenie pierwszej europejskiej i drugiej na świecie konstytucji nie jest przez nas lepiej wykorzystywane marketingowo. Pomijam juz fakt, że niektórzy Polacy (z prezydentem włącznie) nawet nie wiedzą, że Konstytucja 3 Maja była pierwszym takim dokumentem w Europie
Bardzo dobrze, Bobik, bardzo dobrze. Jesteśmy z was zadowoleni, Bobik. 😎
Dlaczego konstytucja nie jest wykorzystywana marketingowo i w ogóle niewiele miejsca w sercach Polaków zajmuje? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że ma to dużo wspólnego z obrazem samego siebie. Bardzo to wychodziło u Polańskiego, którego dziś zapodał Babilas – Polak widzi siebie biegunowo. Albo rozedrgany emocjonalnie, patriotyczny, ułański patos (tu się dobrze wpisuje Chopin Fryderyk, choć nie wiem, czy sam byłby tym zachwycony) i święte obrazy, albo narzekactwo – u nas wszystko jest do de, smród, bród, ubóstwo i kloaka. A jakiś tam akt prawny, to takie zimne i nieczułe. Zarękawkami zalatuje, gryzipiórstwem i brukselstwem. Czy takim czymś nasz bojowo-świątobliwy Naród naprawdę ma się co chwalić przed obcymi? 🙄
U mnie słynna godzina 16.18 (urodziny, imieniny).
A jutro matura Młodszej się zaczyna. 😀
http://nauka.dziennik.pl/matura/matura-na-luzie/artykuly/333998,maturalne-kwiatki-na-egzaminach-z-jezyka-polskiego.html
Bobiku, jak nam zrobią święto 10 kwietnia, to dopiero pokażemy, jak umiemy się cieszyć…
Mar-Jo, moje kciuki będą niestrudzone 🙂
Vesper, racja racja, troche mnie zmylilo maszerowanie wojska po Placu Zamkowym z okazji dzisiejszego swieta.podrozny fervor dokonal reszty. Ma padac snieg?
Jakby to powiedzieć… między bajki…, w sferze mitów… oczkiem przymkniętym spoglądający….
Ani druga, ani pierwsza ta nasza konstytucja nie była. Wiki nie jest dla mnie alfą i omegą, tu jednakże się nie myli, zatem w Europie przed naszą była korsykańska i szwedzka. Obie pod wieloma względami nowoczesne – jak na swoje czasy przecie …
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_Korsyki
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_Szwecji_z_1772_roku
Też pozostawałem w mylnym błędzie przez lata obowiązującej wykładni jedynie słusznej…
ale czytuję mądrych blogerów, to i wiem 😉
Dzięki, zeenie, muszę na nowo przetasować foldery w pamięci. Ciekawa ta korsykańska, btw.
I w ten oto sposob kawalek inkaskiego zapisu wezlowego kipu dotarl do palacu w Niedzicy 😀
Bobiku, cudo historii alternatywnej 😆 😆
Sorry…
http://www.kaktusek.pl/1978-Mam_pytanie
😆
Nic nie szkodzi, zeen, w nocy każdy humor jest czarny. 😈
Z konstytucjami rzeczywiście ciekawe. Ile to się na tych blogach można nauczyć… 🙂
Mar-Jo, w ramach zaległości z 16.18 – najlepszego! 😀
Dziękuję! 😀 Mocno znieczulona szykuję się do spania.
Moje Młodsze słuchało cały dzień muzyki. Na dobranoc był „Totentanz” Liszta. 😀
Czymanie , proszę o maturalne czymanie. 😀 😀
Gdyby się komuś nudziło przy czymaniu… 😉
http://www.youtube.com/watch?v=myPf0dSxm1w&feature=related
Czuję się lekko zawiedziony, że takie reality TV zostało tak marnie sprzedane. Nie wątpię, że zapis transmisji z wykonania wyroku śmierci wycieknie z czasem do sieci, ale to nie będzie już live, za to zapłacił Obama ze swoimi chłopcami. Tylko z tym wyrokiem będą kłopoty.
Sędzia Obama nie oparł się o opinię ławy przysięgłych, wygląda na to, że prokurator dogadał się z obrońcą przed procesem i sędzia Obama tylko klepnął układ, w wyniku którego zrezygnowano z kosztownego procesu, przechodząc od razu do sedna.
Jednakże pozostaje niesmak: od lat cywilizowany świat wzywa do moratorium na kary śmierci, nawet większość stanów USA nie wykonuje wyroków, choć ciągle mają w kodeksach, a tu taki babol: bez procesu i bez zapowiedzi wchodzimy, strzelamy żeby zabić i to nie tylko tego okropnego Osamę, ale każdego, kto nam na drodze stanie, znaczy drodze naszej kuli podążającej prosto w łeb skazańca.
Ale Chińczykom, Rosjanom, Koreańczykom będziemy krzyczeć w twarz: jak możecie być takimi barbarzyńcami…
Każda TV za taką transmisję zapłaciłaby krocie, ile to kasy Obama zmarnował. Znając zadłużenie USA powinien jednak sprzedać transmisję. Bo odtworzenie to już nawet nie 1/10 ceny. Żaden z niego biznesmen. No, ale prezydent gut. Very good.
I to dla całego świata, bo świat uwielbia bohaterów, którzy za nas brudną robotę wykonują, wyręczają nas, byśmy mogli rączki czyste zachować i sumienia a whiter shade of pale…
Ja wiem: osadzony w ciupie dożywotnio, byłby wielkim zagrożeniem, swędziałoby zwolenników do aktów rodem z filmów, może nawet z jednej słynnej transmisji 2001.
No i zagwozdka: co robić, co robić?
Chyba najlepiej będzie wybrać znów Obamę, on za nas załatwi te brudne sprawy.
Jak się chce psa uderzyć, to się kij znajdzie. Jak się chce to uderzenie usprawiedliwić, to się paragraf też znajdzie. Jakiś Patriot Act się wykombinuje albo inne co…
Nie żal mi Osamy i płakać po nim nie będę. Ale przyznaję zeenowi rację, że sposób załatwienia sprawy może budzić pewne wątpliwości. A z drugiej strony, pytanie – czy dało się to załatwić jakoś inaczej? Bo po prostu wziąć i odpuścić – też niedobrze. To by był fatalny sygnał: róbta co chceta, terroryści, a my was ścigać nie będziemy, jeżeli tylko okoliczności nie będą absolutnie czyste i niewątpliwe.
To jest właściwie klasyczna sytuacja z greckiej tragedii – każde wyjście jest złe, a wybrać coś trzeba. I wziąć na siebie wszystkie konsekwencje.
Tak, ale trzeba powiedzieć zrobiliśmy to, co musieliśmy zrobić i koniec, twarz na kłódkę.
No i jeszcze jedno. Uliczna radość Arabów (niektórych) po WTC to było ciemne barbarzyństwo. A uliczna radość Amerykanów (niektórych) po zabiciu Osamy to oświecona cywilizacja?
Dzisiaj już dobranoc. Muszę się wreszcie wyspać.
Każdy by chciał. Ale niestety, nic za darmo. Żeby się wyspać, trzeba iść spać. Okropność. 🙄
Ale mi Paweł narobił. Pręgowana, która też zerka w internet, zaczęła się domagać, żeby ją usypiać metodą „na lwiątko”. Twierdzi, że to ma głębokie, biologiczne uzasadnienie. 😯
A to Pręgowana widziała?
http://www.kaktusek.pl/1909-Nokaut
Witam 🙂
czymam, czymam bardzo mocno i serdecznie za maturalną młodzież 😎
uprzejmie donoszę, że wczoraj byłam na dokształcie, czyli w kinie na „Żonie doskonałej”. Zaowocowało to rezygnacją z przygotowania kolacji z zgodą na zaproszenie przez męża do knajpki 😉
króliku,
jak mogłeś!!!??? 😯 🙄
i zgodą
Kawe zrobilam 🙂 Buleczek nie mam ale sernik jeszcze jest.
Zapraszam 🙂
i po majówce 🙄
Dzien dobry 🙂
Zwierzaku, bardzo prosze 🙂 strasznie lubie sernik. Jestes niebezpieczna dla tuszy 😀
Jeszcze chcialam odpowiedziec Haneczce, ale zostawie to na popoludnie, by nie psuc ponurymi tematami milego poranka.
Milego dnia 🙂
czymanie za maturzystow rocznik 1992!
Mar-Jo, trzymam mocno ❗
Juz sie robi Lisku 🙂
Moj sernik jest w polowie tuczacy, bo zamiast cukru daje ksylolit, to jedz bez oporow.
Dzień dobry 🙂 Jeżeli można, to na śniadanie poprosiłbym o dużą kość całkiem bez cukru i bez ksylolitu. Muszę skądś brać siły duchowe na to czymanie. 😀
Zakończenia majówki nie przyjmuję do wiadomości. Ja swoją dopiero jutro zacznę, bo mi niespodziewanie trochę zajęć odpadnie. A jutro ma się znowu ocieplić. 🙂
A tak w ogóle, ta matura to niemiecki spisek i młodzież zamiast pisać, powinna demonstrować i żądać prawdy! 👿
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9525183,W_srode_rusza_matura__Kto_ja_wymyslil_.html
Mam tylko troche bylejaka, bo tutejsza, pasztetowke 🙂
Dzień dobry , 😀
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9536566,Znamy_maturalne_tematy_z_polskiego___Granica__Nalkowskiej.html
Moje Młodsze jest w klasie biol.-chem.-fiz.
Zobaczymy, jak oceni dzisiejszy egzamin. 😀
Temat „rozterki uczuciowe” jest mi dobrze znany z auto-psji. Ot, choćby teraz – chciałoby się w necie posiedzieć, a tu w teren trzeba… 🙄
A wiecie, trep pewnie jestem, ale ni cholery tej Granicy nie pamietam, ani rozterek Justyny.
Podpowiedzcie telegraficznie o co chodzi, bo albo nie czytalam albo nie zrobilo na mnie wrazenia i wrzucilam w mroki niepamieci.
Bobiku, weź net w teren. teraz ponoć to internet chodzi za piesem, a nie pies za internetem ;p
Internet może chodzić za piesem, ale każe sobie za to dodatkowo płacić. 👿
Zmarzłem okropnie, bo się już przyzwyczaiłem do tropikalnych temperatur, a odzwyczaiłem od zakładania jakiegoś serdaka przed wyjściem na ulicę. Jak ktoś ma dla mnie ciepłe słowo, to przyjmę z radością. 😀
Dobry wieczor 🙂
Zakupy ciuchowe sa strasznie meczace…
Zwierzaku, mam nadzieje ze uraczylas mnie ksolitolem, bo ksylolit to cos do cementu 😀 A propos, czy ktos zna moze smaczny substytut soli kuchennej nie oparty na potasie?
W terenie psy uzywaja lacznosci zwanej pee-mail 🙂
Pee-mail! 😆
Muszę to powiedzieć kumplom. 😀
Lisku, chodzi o substytut nieoparty na potasie, czy na sodzie? Bo właściwie sól kuchenna (jak również jej niskosodowe zamienniki) jest właśnie nieoparta na potasie. 😉
A może chodzi o substytut i bez sodu, i bez potasu? Oj, cienko będzie… 🙁 Coś tam słyszałem o ekstrakcie drożdżowym, ale mało konkretnie.
Ciepłe słowo dla Bobika i Wszystkich!!!
Pędzę z Młodszą do ortodonty.
Dziecko zadowolone z pierwszego dnia, ale cały wic polega, niestety, na wstrzeleniu się w tzw. klucz.
Zobaczymy pod koniec czerwca. Ja jestem dobrej myśli. 😀
Bobiku, sol kuchenna to chlorek sodu, NaCl (sodium chloride). Najczestrzym jej substytutem jest chlorek potasu, KCl (potassium chloride), lub mieszanka obu substancji w roznych proporcjach. Ja szukam innego.
W ten sposób, dzięki maturom, znana fraza „nauka to potęgi klucz” zyskała nowy wymiar… 😈
Za ciepłe słowo dziękuję, zaraz zużyłem większą część, ale nie jestem aż takim egoistą, żeby innym ani trochę nie zostawić. Tak około ćwiartki jeszcze jest do dyspozycji. 🙂
Ekstrakt drozdzy bylby ciekawy, bo jeszcze bogaty w witaminke B
Ja wiem, Lisku, tak sobie tylko podżartowywałem 😳 zauważywszy, że bezpotasowy jest właśnie chlorek sodu (a są różne rzeczy nazywające się substytutami soli, które polegają po prostu na tym, że NaCl jest w nich mniej).
Ale tak na serio – z zamiennikami soli jest, o ile wiem, duży kłopot. Znam ludzi, którzy wypróbowali różne i w końcu doszli do wniosku, że najlepiej jest stopniowo odzwyczaić się od solenia. Z czego wnoszę, że te zamienniki rewelacyjne nie są. 🙁
O ekstrakcie drożdżowym tu jest (yeast 🙂 )
http://en.wikipedia.org/wiki/Yeast_extract
Odsyłam wszystkich Państwa do wpisu red. Bogdana Misia „Brawo Sikorski”:
http://bogdan.wordpress.com/2011/05/02/brawo-sikorski/
Porusza w nim problem rasizmu w polskim Internecie.
Na rozgrzewkę – http://www.stachurska.eu/?p=2020 🙂
@Teresa – no nie, ja poproszę jeszcze liczbę kalorii 🙂
Wimmer,
zasadniczo nie liczę kalorii, ale na życzenie… Wyszło 664. Nawet jeśli na obiadokolację zjadłam ich równie wiele to wynik razem nie jest porażający 🙂
Tylko pracową kasę precyzyjnie liczę, reszta różnie mi wychodzi 😕 Andsolu, nie mdlej…
Wiecie co? Mam pretensję do CKE o maturalnego Mickiewicza.
Gdy tu mój trup w pośrodku was zasiada,
W oczy zagląda wam i głośno gada,
Dusza w ten czas daleka, ach, daleka,
Błąka się i narzeka, ach, narzeka.
Jest u mnie kraj, ojczyzna myśli mojej,
I liczne mam serca mego rodzeństwo;
Piękniejszy kraj niż ten, co w oczach stoi,
Rodzina milsza niż całe pokrewieństwo.
Tam, wpośród prac i trosk, i wśród zabawy,
Uciekam ja. Tam siedzę pod jodłami,
Tam leżę wśród bujnej i wonnej trawy,
Tam pędzę za wróblami, motylami.
Tam widzę ją, jak z ganku biała stąpa,
Jak ku nam w las śród łąk zielonych leci,
I wpośród zbóż jak w toni wód się kąpa,
I ku nam z gór jako jutrzenka świeci.
Może to nieładnie, ale mam stanowczo dość trupów.
Nie było helu?!!
http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/w-pis-zawrzalo-rogalski-wycofuje-sie-z-teorii-o-ro,1,4261998,wiadomosc.html
Był, ale uszedł z Rogalskiego i poszedł w hamulce 🙄
Haneczko, nawet przeczytania albo obejrzenia kryminału byś odmówiła? 😯
Bobiku, kryminalnych trupów ci u mnie dostatek. Niektóre wyjątkowo lubię, a na świeże i smakowite zawsze jestem łasa 🙂
Jakiś taki ten trup Mickiewicza. Bobik lepiej rymuje.
Bobik? 👿 Lepiej? 👿
Po moim trupie! 👿
Wielki Wodzu, prawie nie śmiem, ale się z Tobą zgadzam. Jasnorzewska tu lepsza, z wielu powodów i smutków wielu.
Dla mi wcięło.
Wieszcz siadł i się wstydził. Taka lapidarność wieszczu nie przystoi.
Siadł i się wstydził… Ha, ha! I może jeszcze łapę podawał, co? 👿
Ot Adaś urżł się w trupa, długo był na głodzie
biedak nawet nie wie, w jakim jest narodzie
o Litwie ojczyźnie chrzani, że go kusi
a skubany całkiem to on Białorusin…
Tak bywa na obczyźnie zakąszając zbukiem
możesz liczyć na szybki, bliski kontakt z brukiem…
Mnie niekoniecznie. Bobikowi może podać obie. Bobik kontaktowy, się nie wzdragnie 🙄
Wzdragać czy wzdrygać, oto jest pytanie. Nie do mnie. Proszę o odpowiedź.
Gdy trup Bobika przy misce zasiada
i trupa wołu ze smakiem podjada,
nie o świerzopie ten psubrat rozmyśla,
co właśnie zakwitł gdzieś koło Przemyśla,
nie o rodzimych, cudnych kartofliskach,
gdzie stonki pancerz złotem żywym błyska,
nie o gryczanej kaszy boskim smaku,
nie o spoconym, włościańskim serdaku.
Myśl w głowie trupa tego nie zaświta
o ojczyźnianym posrebrzaniu żyta…
Złe są to zwłoki, durne i ponure.
I to by temat miał być na maturę? 👿
Dajcie spokój, Mickiewicz i gońcie się na drzewo. Bobik rzondzi. 😈
Wieszcz się nieco wzmógł, ale przecież nie sprężył . XIV Księgę poproszę.
Wzdrygać się można czytając Mickiewicza, a wzdragać przed czytaniem. 😕
Na drzewo? Wieszcz na drzewo? Czym kotem dla ludzi? 😯
Gdzie kundel, co niekocią woń u mnie wyniucha,
nie bacząc, że przed nosem mu się kręci mucha?
Nieszczęsny, kto dla ludzi koniec palca brudzi,
bo po wstępnych ochaniach, przyklękach, okrzykach,
oleją podle Wieszcza, wynosząc Bobika! 😥
Niech fantastycznie grdyka nastrojona
Wtóruje myśli miłej memu Bogu
Gdy paszcza ścierwa świeżego złakniona
Nie zjeść to wyzwą jeszcze od rarogów
Trzewia me w pląsach do samego spodu
Ineksprymable ledwie się trzymają
Nic nie zatrzyma straszliwego głodu
Kiszki wstrząsane marszem, co go grają
Micho! Tyś jest mi bodaj czy jedyną
Żoną, kochanką, hurysą, dziewczyną…
Łojezu, Słowacki już chyba kołnierz krochmali, żeby się sztywno tu zaprezentować… Panowie, uwaga, bo różnie o nim biografowie piszą.
Wielki Wodzu, to przed podawaniem też, dziękuję 🙂
To teraz jeszcze tylko nie wiem, które z dwóch miała na myśli Lisek?
O matko, otworzyłam puszkę z Pandorą 😯
Zeen, za fantastycznie nastrojoną grdykę masz u mnie ostatnie kilka łyków tego znakomitego Francuza, co właśnie dnem zaświecił. 😆
Smutno mi Boże! – Dla mnie com na głodzie
Rozlałeś tęczę zapachów lebery
Trzymasz mnie wiecznie o chlebie i wodzie
Lat od cholery…
No a do tego jeszcze puste łoże,
Smutno mi Boże!
Jak mogłeś czynić i wychudzić na kość
Pomyśl o butli pełnej czerwonego
To byś przynajmniej odpędził mą suchość
Od wytrawnego
A ja już flaszkę sam sobie otworzę
Zgodzisz się Boże?
Natenczas Julek chwycił za róg kołnierzyka
i wyrzekł: ja nie będę jak Ryś tutaj brykał,
bo do tego poranna jest potrzebna pora,
lecz zaznaczę dyskretnie – to kołnierz od Diora,
a właściwie w połowie, bo gdy bacznie patrzę,
druga jego połowa to jest od Versace.
Lagerfelda tu udział także się zaznacza,
ale czystość zasługą już jest szopa-pracza.
Ponadto w kołnierzyka mojego wyłogach
postać się odcisnęła, która mi tak droga,
że kredyt za nią spłacam jeszcze do tej chwili…
Tu przerwał, bo był wątły, a tak się wysilił. 😈
Słono Ci płacę za Twoją ochronę
Więc gdy zasiadam do rymów składania
Z mego ramienia pędź tych epigonów
Każdego drania
Niech wiedzą: nie są w żadnej szybkiej windzie
Srają gdzie indziej…
Polał się cabernet mój czysty, rzęsisty,
na te bobikowe wszystkie antychrysty,
na ich muzę wredną w sposób oczywisty,
na niepatriotyczne i prześmiewcze wisty,
polał się cabernet mój czysty, rzęsisty… 😥
Haneczko, jak chodzi o takie Pandore, mogie skomentować wyłącznie cytatem: to lubię. 😈
Norwid, gdzie polazłeś? Weź, pogoń tych grafomanów. 😈
Ty lubisz, ja pasożytniczo korzystam i spijam 😉
Co z tego, że napiszę? Wiem, że i tak nikt mnie nie zrozumie poza duchem Cześka. 🙄
Nad bobikowym rozbawionym blogiem,
spłukane winem, ożywione grogiem
wieszczów i śmichy, i chichy.
To na ten temat, to niby na inny,
a przecież wiedzą, że zawsze powinny
zakręcić się wokół michy.
Julek zapewnia: nawet dla Bobika
nie będę misce śpiewał magnificat,
żarcie to przecież jest banał.
A Adaś mówi, że to są wykręty,
że coś ten Julek chrzani jak najęty
i niech se wreszcie da siana 😛
Julek i Adam w jednym blogu stali
Z własnych talentów tak się nabijali
Że Wódz z Wielkiego zrobił się malutki
Chociaż nie wypił ani grama wódki!
Może i dobrze, chociaż ciut upiększyć
I Wódz z Wielkiego mógłby stać się Większy
Choć Większych Wodzów mamy już dostatek
Choćby i tego, co to rządził z bratem
Postury jakby pieska siedzącego
Gdy dziób otworzy, to chyba wściekłego
Zatem bez Większych Wodzów chyba lepiej
Wielki wystarczy, bo w wielkim czerepie
Mózgu akurat, nic się nie telepie…
Rozumiem, zapewne tylko powierzchownie, ale rozumiem. Szkopuł w tym, że powierzchowność Norwida nie interesowała 🙁
Haneczko, jak się zaczniemy wdawać w głębie, to stracimy napęd. Trudno, dzisiaj nawet Norwid musi brać, co dają. 😆
Jeden dzień mnie nie ma i już Wieszcze ożywają 😯 .
Mickiewiczu, całkiem Cię lubię, ale cóż, my mamy gusta bardziej postmodern.
To powiedziawszy, udaję się na spoczynek śnić o Wieszczach, serniku i parze królewskiej Szwecji, która za 10 godzin nawiedzi Uczelnię i oczywiście wszyscy biegają w kółko jak Bobik za swoim ogonem, borowiki prześwietliły wszystkich pracowników czy aby nie jesteśmy terrorystami i takie tam inne fajne rzeczy.
P.S. Bobiku, jak w Niemczech sezon szparagowy? Pamiętam, że zawsze w okolicach tej pory byłam w Berlinie i tam zawsze święto było z tej okazji. A w Polsze dalej traktują je po macoszemu 🙁 .
Wypalają lulek przydział,
wyśmiewają się z wieszczenia,
gdyby Wiech to wszystko widział,
dałby wam on! G jak Gienia. 👿
Ach, szparagi… rozmarzyło mnię…
U nas jest właściwie zagłębie szparagowe i może dlatego nie ma żadnego specjalnego święta inauguracyjnego. Szparagi po prostu są. 🙂 Niekoniecznie najtańsze, ale – przynajmniej na targu – zawsze pierwszej świeżości, bez pelętania się po tirach i magazynach. Z „Żuka” prosto na stragan. 😀
Jak można traktować szparagi po macoszemu? 😯
Alienor, dobiję Cię. My, naszą osobą plus pan mąż, nie świętujemy tylko pożeramy. Najchętniej zielone 🙄
Lulka i dobranoc 🙂
Perwersyjna lulka naga,
cóś podobna do szparaga…
Ot, co na noc tu się jada!
No, przepraszam. Ja odpadam.
Tfu!
Pawle, przeczytałem Bogdana Misia i absolutnie zgadzam się z nim, nie z jego oponentami, ale najpierw byłem zbyt zdechły, żeby napisać poważny komentarz, a potem, kiedy mojego trupa ożywiło wieszczenie, mowy już nie było o żadnej powadze. 😉
A piszę o tym, żeby było jasne, że nie przeoczyłem, ani nie zlekceważyłem. 🙂
Jejku ale trupow! A gdzie jest trup Justyny? Bo moj trup prwie byl, ale ozyl – udlawialam sie kawalkiem jablka przy czytaniu wieszczow.
Lisku, nie sztywniej, to oczywiscie jest xylitol! 🙂
A jak mnie odzwyczajali od soli, to najlepiej mi dzialal polski pieprz ziolowy jako substytut. Ale tak calkiem soli sie nie dalo uniknac.
Co tu się po nocy wyprawiało :shok: 🙄
sabat poetów czy co!? 😉
Kawa podana!
Uwazaj na siebie Zwierzaku 🙂
Miłego dnia 😆
Jotko, dzieki za kawe.
Przeplukalam sie!:)
No i jak to sie nie oplaca byc rozsadnym…
Jak obstawialam konie na wyscigach, to mi sie przypomnialo, ze w horoskopie szczesliwy numer to byl 9. Kon o tym numerze byl taki sobie i rozsadnie postawilam na lepszego. No i ten 9 przyszedl. I przegralam na tym rozsadku! 🙁
Wiozę Młodsze na matematykę.
Co tu się (na blogu znaczy) działo!!! 😆
Miłego dnia!
Dzien dobry 🙂
Taki CUDOWNY seans spirytystyczny nocy majowej Wieszczow przegapilam 🙁 🙁 Moze jeszcze wroca… ?
Zwierzaku, mam kolezanke, bardzo rozsadna (ekonomistka), ktora wierzy w horoskopy, ale tylko kiedy sa dobre 😀 (A po serniku czuje sie swietnie 🙂 )
Haneczko (23:14), pogubilam sie i nie wiem gdzie mialam miec cos na mysli ? 😯 😳 (Jesli to Pandora to moze pozostac w konserwie 😉 )
Zwierzaku,
porzucam bryk „Graniczny” i znikam. 🙂
http://www.bryk.pl/teksty/liceum/jezyk_polski/xx_lecie/25650-granica_zofii_na%C5%82kowskiej_streszczenie_i_problematyka_utworu.html
Znaczy kopciuszkizm. To i pewnie nie czytalam.
Dzieki Mar-Jo za bryk 🙂
Dzień dobry 🙂 Też mam cichą nadzieję, że wieszcze nie poszli sobie na ament i kiedyś jeszcze się pokażą. Ale – jak to duchy – pewnie wolą godziny wieczorne. 😉
U nas chyba znowu idzie w kierunku klimatu tropikalnego, co na weekend jest wcale przyjemną perspektywą, a nawet już dzisiaj pozwala na bezkonsekwencyjne bieganie bez serdaka. 🙂
„Granicę” ja akurat uważam za jedną z lepszych polskich powieści (a co tu dużo gadać – w tej dziedzinie raczej nie jesteśmy potęgą, więc trzeba sobie cenić to, co na jako tako przyzwoitym poziomie), tylko że podejście do niej od strony rozterek Justyny napawa mnie pewnym niepokojem. Znaczy, mam niejasne podejrzenie, że prawidłowa wymowa wypracowania miała polegać na potępieniu skrobanek i ukazaniu, że nieuchronnie prowadzą one do dramatycznych skutków osobistych i społecznych. Co byłoby sprowadzeniem tej nienajgorszej, właśnie w sferze uczuć bardzo zniuansowanej powieści, do schematu, dydaktycznego smrodku i jedynej słusznej interpretacji.
Mógłby ktoś w moim imieniu zadać pytanie jakiejś maturalnej młodzieży, czy moje podejrzenia są bezpodstawne? Ucieszyłbym się, gdyby były. 😉
Dzień dobry wszystkim. Uffff….dobrnęłam do ostatniego wpisu, długo trwało, bo musiałam się odśmiać.
Taki nocny poetry slam z wieszczami to niezła rzecz.
My tu sobie gadu, gadu, a JK się zbroi:
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1515294,1,pisowska-polska-coraz-ostrzej-walczaca.read
A teraz brykam do lasu.
Coś Rysia nie widać, dalej bryka na urlopie?
Panno Koto, jeżeli do lasu już na grzyby, to uważaj na piestrzenicę kasztanowatą. Ponoć niemal wszystkie majowo-czerwcowe zatrucia (często – tfu! – śmiertelne) idą na konto tej wredy. 🙄
Dzień dobry 🙂
Tu arktycznie, zwłaszcza nocami. Sporo roślin pomarzło, mamy tylko nadzieję, że nie nieodwołalnie 🙁
Lisku, ja chwilowo na myśli nie mam nic, bom głodna, a drugie śniadanie zostało w domu 😕
jakby jakie wieszcze lubowali się w godzinach południowych to możny by się ewentualnie na nich zasadzić i łubudu związać mową wiązaną, ale że się nie lubują, to ich strata
A czy ja się sprzeciwiam, żeby ktoś się zasadzał i wiązał? 😀
Dałem tylko do zrozumienia, że sam pewnie teraz wiązał nie będę, bo się taka pogoda zrobiła, że w wolnej chwili tylko lecieć do ogrodu i coś zasadzić. 😉
Bobiku, tyle znalazłam na szybko http://matura.onet.pl/1643007,0,15,,artykul.html
W Betoniarni chłodno, deszczowo, czyli po szwedzku. Para była, paniki więcej niż cała impreza była warta.
Ale przynajmniej zawitał do nas młody owczarek niemiecki 🙂
Dzięki, Haneczko. To jednak temat był inny, niż to wynikało z wczorajszej prasowej notki. Ufff… Nie będę się musiał ścierać z profesorem Pimko. 😉
Zaraz, zaraz, Alienor, pogubiłem się – to w końcu niemiecki czy szwedzki był ten owczarek? 😯
Owczarek był niemiecki, para królewska szwedzka.
Nie da się ukryć, że na odwrót byłoby oryginalniej. 😆
Swoją drogą, ciekawy problem – czy owczarek niemiecki pochodzący ze Szewcji jest bardziej niemiecki, czy bardziej szwedzki? 😈
Mógłbym sobie tę Szewcję poprawić, ale nie poprawię, bo co się mam śmiać do lustra. 😛
Śmiałam się do Mizerskiego 🙂 http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1515468,1,z-zycia-sfer.read
I nie bez powodu. 😆
Bobiku, taki owczarek to jest po prostu ukrytą opcją niemiecką 🙄
Może nazywa się Potop i wszystko jasne 😉
Po mnie choćby Potop? 😆
Ale jaka to ukryta opcja, skoro w papierach rodowodowych niemieckość jest jawnie wyeksponowana? 😉
Ooo… proszę! Metoda Sikorskiego skutkuje:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80354,9542772,Antysemickie_wpisy_znikaja_z_forow_internetowych_.html
W końcu o cóż innego chodzi, niż o to, żeby świństwa poznikały z netu, a na przyszłość żeby administratorzy czyścili w porę?
Jeżeli wszystkie dotychczasowe ubolewania czy oburzania się nie pomagały, a podanie sprawy do sądu pomogło, to jest to chyba jakaś wskazówka. 😉
No!
http://deser.pl/deser/1,111857,9543231,Indianie_chca_przeprosin_od_Obamy__Za_ben_Ladena_.html
jest jawnie wyeksponowana dla zmyły. proste
Bogatemu więcej brakuje – http://www.stachurska.eu/?p=2083
Wróciłam do Alienor. Coś pokręciliśmy albo tylko ja pokręciłam, bo owczarek nie był szwedzki tylko polski, chociaż niemiecki. To on nie Potop tylko Babinicz z opcją. Ufff 🙄
Juz jestem w domowych pieleszach po urlopie. Dzisiaj dzien zasluzonego odpoczynku.
Swietna byla ta nocna szopka wieszczow. Dzieki. W szkole mowilo sie zawsze o trzech wieszczach, ale chyba nikt nie potrafilby zacytowac jednego zdania na pisanego przez Krasinskiego. Proponuje zastapic Krasinskiego Norwidem.
Moj kolega, specjalista od Slowackiego, zawsze nazywal Mickiewicza „zakutym litewskim lbem”. Ja przyznam sie, ze ze Slowackiego najbardziej pamietam „Niechaj mnie Zoska”, a z Mickiewicza cale masy wszystkiego: wplynalem na suchego przestwor oceanu, mlodosci ty nad poziomy, z ogrodowej altany wojewoda zdyszany, hej uzyjmy zywota, ze nie wspomne o wiekszych kawalkach.
Ohoho…
OHOHO!
A to się państwo wieszczostwo rozhulało!
Szapo, szapo!
nazwać psa: Babinicz, ech 🙄
Dla zmyły Foma, dla zmyły 🙄
i wyszczeka potem taki: jam nie Babinicz, jam Reks! Karol Gustaw Rex! 🙄
Króliku, z hrabią Krasińskim nie zadaję się od czasów szkolnych. No, może jakieś drobne tetatety jeszcze potem były, ale bez konsekwencji 😉 A poza tym go nie lubię 👿
Wlasnie Haneczko, nie ma co lubic w Krasinskim. Ale co sie go naprzerabialam w liceum tego mi nikt, niestety, nie zabierze… Tez przyznam szczerze, ze po Zeromskim i Nalkowskiej niewiele mi w glowie zostalo.
Pamietam na maturze (good luck maturzysci na matmie!) moj klasowy kolega tzw. Balon bardzo kiepsko odpowiadal na ustnym polskim. Polonistka chcac go ratowac zaczela mu zadawac proste pytania: „no to mozesz powiesz nam, Jacku, kto napisal Na Wsi Wesele?”. Na to Jacek: „Pani Profesor, bede strzelal: Nalkowska”. I to z tym wydarzeniem najbardziej kojarzy mi sie Nalkowska. „Granice” zupelnie zpomnialam.
Króliku, mnie Żeromski został i Nałkowska nieźle się trzyma, ale mnóstwo wyparowało z matematyką na czele 😳
Myślałem naiwnie, że po maturze już nie będę musiał odrabiać lekcji za dziecko. Właśnie skończyłem pracę na zaliczenie z informatyki. 🙂
kroliku, a ja pamiętam u Słowackiego że auto da fe się rymuje na żyrafę i to chyba jest jedyny moment gdy romantycy pokazali, że miewali poczucie humoru.
I niezmiernie żałuję, że nie wysłałem prognozy o pojawieniu się Słowackiego na (Bobikowej) scenie dwie minuty wcześniej, bo i ja bym wyszedł był na Wieszcza.
Wodzu, to jest właśnie to, co mi się w rodzicielstwie najmniej podoba – że trzeba znowu iść do szkoły 👿
Ha, andsolu, jest OK byc Wieszczem o Malo Co…
vesper, do szkoły jak do szkoły, ale że na korki ❗
Foma, święte słowa! I jakie to teraz trudne, gdy rozum zardzewiał 🙁
O, przepraszam, a czy ten rym (Pan Tadeusz, III księga) nie świadczy o poczuciu humoru?
Zwała się Kokosznicka, z domu Jendykowi-.
czówna; jej wynalazek epokę stanowi.
Zresztą, poczucia humoru tak w ogóle ani Mickiewiczowi, ani Słowackiemu odmówić nie można. Weźmy chociażby „Panią Twardowską”, czy spore fragmenty rzeczonego „Pana Tadeusza”, albo kapitalne momenty komiczne w „Balladynie”. Ja właściwie do dziś, kiedy o „Balladynie” myślę, to się śmieję, bo przypominają mi się przede wszystkim sceny z udziałem Grabca. Za samo określenie „stworzenie z mgły i galarety” dałbym Julkowi Order Uśmiechu Bobika. 🙂
Co do Krasińskiego, zgadzam się ze zdaniem ogółu. Sięgając do cytatu z niego samego – ale ty nie jesteś pięknością. 😉 Wykopać hrabiego i dać miejsce na podium Norwidowi.
O, kochani, romantycy poczucie humoru mieli aże hej!
Moje ulubione Słowackie:
O wódeczce:
I bełkotała ta nimfa szatańska
właśnie jak gołąb, co miłośnie grucha
albo poetyczna na Litwie ropucha…
O poecie:
I miał na twarzy taki wyraz boski,
jak ten, co wiersze pisząc, liczy zgłoski…
O matko, telefon. Na razie.
Wyłączył się.
A wywiędły schabek (o Goplanie)???
Dzwoni.
A „duchowi memu dała w pysk i poszła”? A komentarz do tych, co szli krzycząc Polska! Polska! – wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka, spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?” A omdlenie Kordiana pod drzwiami carskiej sypialni – jedno z najzłośliwszych znanych mi wykpień Patriotycznego Czynu?
Można by tak długo… 😉
A ja Krasińskiego bardzo znielubiłam dawno temu.
Za antysemityzm. A po lekturze „Wykładów Żydowskich” pani profesor Marii Janion – miałam ochotę całego Krasińskiego wyrzucic z domowych zbiorów.
Matematyka była wrednowata dzisiaj, ale Młodsze dało radę.
😀
Jutro język angielski. 😀
Ja uczyłam się w liceum ekonomicznym, biologii nie mieliśmy.
Maturę zdałam bardzo dobrze. Ale stres był tak wielki, że przez kilkanaście lat miałam taki sen: wyciągam wylosowaną karteczkę z pytaniami. Czytam: „Omów budowę liścia sałaty”.
I czuję w głowie pustkę. Absolutną! 😀
Mar-Jo, tobie sie snilo, a mnie to zdarzylo sie naprawde na egzaminie przy obronie pracy magisterskiej. Niby nie bylo dokladnie, nie o lisciu salaty, ale tez superstresowo. Ciekawe, ze nigdy mi sie to prawdziwe wydarzenie potem nie przysnilo.
To też Słowacki:
http://pl.wikisource.org/wiki/Przy_ko%C5%9Bcio%C5%82ku…
Ładny wczorajszy seans spirytystyczny. Ja się w tym czasie zajmowałam swoim własnym seansem spirytystycznym, ale na poważnie (jak ktoś ma ochotę, to zapraszam).
Przy okazji poczucia humoru – mogę Wam się przyznać, że gdzieś w biurokratycznych czeluściach Landu leży moje podanie o grant na taki projekt kulturalny w szkole: rodzaj przedmaturalnej powtórki z epok, ale w optyce komicznej. Znaczy – brać pewne rzeczy dla epoki typowe i się nimi bawić. Parodiować, przekręcać, wyolbrzymiać, pomniejszać, przerabiać i domalowywać wąsy. I oczywiście patrzeć, jak sami twórcy się niegdyś bawili – również ci, którzy potem skamienieli w sieriozne pomniki.
Nie ukrywam, że blogowe wierszykowanie było mi dla tego projektu inspiracją. 😀
Umiłowani Bracia i Siostry, a zapomnieliście wszyscy o Fredrze, który też tworzył w Romantyzmie, a sam był jednym wielkim poczuciem humoru.
Nisiu, ja w pamięci wdzięcznej mam od wieków „Rewolwer” tegoż Fredry. Z cudowną rolą Wiesława Gołasa, grającego niemego komisjonera. 😀 😀
Nie zapomniałem, ale po pierwsze uznałem, że to oczywista oczywistość 🙂 , a po drugie, że andsolowi chodziło o „koturnowych romantyków”, którzy w szkole rzeczywiście niemal wyłącznie od strony tych koturnów są pokazywani. A szkoda.
Strasznych rzeczy dowiedziałem się od sąsiadów i to zarówno od tych z lewej, jak i od tych z prawej strony. Pręgowana wpada do nich z wizytami, podczas których domaga się świadczeń w żarciu i terroryzuje sąsiedzkie Psy. 😯
Określono ją jako „absolutnie bezczelną”. Poczułem się jak rodzic po wywiadówce. 😳 😥
Zwierzak (13:58)
No właśnie! Dzięki za ten sznureczek. Zaniemówiłam, kiedy usłyszałam, jak nazwano akcję zabicia terrorysty numer jeden.
Miałam nawet ochotę napisać o tym na blogu, ale odpuściłam sobie. Ze wzgledu na wzgląd 😉
Nie wiem co myśleć w tej sytuacji o establiszmencie amerykańskim 😯
Skrajna głupota? Arogancja? I jak mógł się na to zgodzić potomek niewolników?
Moje małe szare nie są w stanie tego zrozumieć 👿
Bezpośrednio po atakach na WTC Barber napisał list otwarty do Busha, w którym opisał współodpowiedzialność Imperium Dobra (copywrite Lech Wałęsa) za światowy terroryzm. Ta lekcja nadal jest nieodrobiona 🙁
No wiesz, Bobik, jakich strasznych rzeczy? No chyba, że na temat tych, za przeproszeniem, durnych ludzi, którzy nie rozumieją, co się KOTU należy 👿
Jakby co, to odsyłaj ich do mnie. Już ja im kota popedzę 😎
Bobiku, a nie padła sugestia trzymania kota na łańcuchu?
Ja przed dwoma laty usłyszałam taką „życzliwą radę” od „bardzo miłej” sąsiadki. Na moje spokojne pytanie o technikę realizacji „rady” – sąsiadka zaniemówiła. I milczy do dzisiaj. 😀
Ja Was bardzo sorry, ale nie mam pojęcia, czemu linka z 18:43 nie działa. Chodziło mi o ten wierszyk:
http://www.e-zyczenia.pl/wiersze-znanych/juliusz-slowacki/przy-kosciolku
Ja wiem, że pamiętaliście o Fredrze.
Ja tylko nie mogłam sobie odmówić rozkoszy przywołania go do Koszyczka. Albowiem go uwielbiam na dziko, na okrągło i we wogle. I zawsze kiedy jest pretekst do wspomnienia o nim – to wspomnę, choćby nie wiem co.
Dlatego właśnie…
…nie traciłam na namyśle
niepotrzebnym czasu wiele,
bo ja rzadko kiedy myślę –
alem za to chyża w dziele.
No właśnie „przy kościółku”! 👿
Pióra mi dzisiaj całkiem opadły, że nie wspomne o innych okolicznościach anatomii.
Niektórzy studenci przygotowujący projekty „działań środowiskowych”, planują je realizować przy parafiach. Na przykład projekt skierowany do „amazonek”. Nie próbują szukać innych miejsc. Dlaczego? Ci ludzie mają po 23 – 24 lata.
Jestem tym więcej niż zaskoczona i sama sobie nie potrafie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? 🙁
Jak pięknie śpiewała tekst linkowany przez PK pani Wanda Warska.
Bobiku, Aura robi dokładnie to samo. W domu wybrzydza nad miską, u sołtysa rzuca się na byle co. Też się czułam jak po wywiadówce 🙄
Przed Wajdą czytaliśmy zbiorowo „Pana Tadeusza”, żeby być na świeżo. Było dużo śmiechu, a pan mąż i młody obrykiwali dokładnie te same fragmenty 🙄
Ależ się zrobiłam dokładna 😯
Bardzo ladnie sie tu wywieszczylo, chyba nawet Galkiewicza by taka wersja wieszczow zachwycila 🙂 (choc naprawde, w nieszkolnej wersji, byli to ludzie calkiem skomplikowani, wlaczajac w te komplikacje zdecydowanie poczucie humoru, nawet jesli, jak w przypadku Fredry, szlo ono z dosc depresyjna osobowoscia.)
Jotko, oczywiscie, ze nazwa akcji byla nieodpowiednia ze wzgledu na uczucia Indian amerykanskich, i w Stanach mowi sie o tym otwarcie juz od niedzieli (za, jak zwykle, sa osoby wystepujace w Fox News, uzywajac sporego przyblizenia). Tym niemniej jednak nie mozna mowic, ze na te konkretna nazwe wyrazil zgode „potomek niewolnikow”, gdyz Obama jest potomkiem Kenijczyka i bialej Amerykanki, chyba, ze mialas na mysli „niewolnictwo”, jako dziedzictwo bylych kolonii europejskich w Afryce.
A juz ogolniej, to choc czesc Amerykanow odczula poczatkowa, prawie dziecinna euforie, na wiesc o smierci (wlasciwie chyba lepiej mowic o egzekucji, jesli wierzyc kolejno wylaniajacym sie doniesieniom) Osamy, to juz same przyczyny tej euforii byly nieco bardziej skomplikowane, niz by sie to moglo ze samych zdjec wydawac. Jak zawsze w takich przypadkach, wiele zalezy od politycznych identyfikacji – jedni sie cieszyli, ze skonczyla sie pewna era, podczas, gdy inni zdaja sobie doskonale sprawe, ze nic sie nie skonczylo, dopoki Stany sa zamieszane w trzy wojny, i zajmuja sie „budowaniem demokracji” w innych krajach przy pomocy armii (glosow krytycznych wewnatrz Stanow na ten temat jest tak wiele, ze zbyt duzo miejsca zajelaby ich lista – tak to jest, ze z daleka wydaje sie, ze wszyscy spiewaja unisono, a z bliska wychodzi wieloglosowosc). Dosc powiedziec, ze wiekszosc glosujacych na Obame uwazala, ze glosuje na prezydenta, ktory zakonczy militarne przygody neokolonialne – i niestety sie bardzo zawiodla, z wielu roznych przyczyn, poczawszy od samej osobowosci tego polityka, calej maszyny politycznej, na ktorej on polega, a skonczywszy na opozycji, ktora coraz bardzo przesuwa sie niebezpiecznie w strone ekstremalnych pogladow, choc wydawaloby sie, ze nie tak latwo przegonic G.W. A mimo to, badania opinii publicznej uparcie wykazuja, ze zwykli Amerykanie, w swojej wiekszosci (dobrze ponad 60 procent) chca wycofania sie z obecnej polityki zagranicznej, ale na razie nie przeklada sie to na decyzje politykow (zas wytlumaczenie, dlaczego tak sie dzieje, zajeloby wiecej niz kilka zdan, zas ja ostatnio ledwie moglam zipnac).
Kroliku, witaj w domowych, jeszcze urlopowych pieleszach.
Dzieki Moniko,
Obama jednak lepszy chyba od alternatywy, czyli MacCaina. Na temat akcji Bin Ladena tez mialam takie przemyslenie, ze Izrael porwal Eichmanna, zeby go postawic przed sadem i chyba Obama powinien byl zrobic tak samo. Wiecej szczegolow o tej akcji wydaje sie potrzebne. Tez o oplacaniu takiego sojusznika jak Pakistan.
Nie wiedzialam, ze hrabia Fredro byl depresyjny. Jestem mu wdzieczna za te proste komedie. Widzialam Sluby Panienskie w rezyserii Jerzyny kilka lat temu. Sala byla nabita mlodzieza. Lza sie w oku kreci jesli ktos pamieta Balladyne Hanuszkiewicza, gdzie duszek lesny jezdzil po scenie na motorze.
Prawdę mówiąc, z utęsknieniem czekałem na relację z wnętrza Ameryki. 🙂 Chociaż wiadomo, że tam też reakcje i oceny są różne. No, ale zawsze ciekawie się czegoś dowiedzieć z pierwszej ręki. 🙂
Króliku, jakoś mi się zdaje, że strasznie krótki miałaś ten urlop. Ale może to tylko moje wrażenie, że tak szybko to zleciało.
Jeżeli tylko masz poczucie, że uczciwie odpoczęłaś, to wszystko w porządku. 🙂
Króliku, widziałam jak jeździ 🙂
Eichmann to inna piosenka. Nie zgadzam się, ale rozumiem. Trzeba było dopaść i zatłuc. Widowiskowo i na oczach.
Moniko, napisz więcej.
Dwanascie dni, Bobiku. Krotki, ale lepszy rydz. Odpoczne na emeryturze.
Króliku, odpoczywaj TERAZ. Znam takich, co odkładali odpoczywanie do emerytury. Mają wyłącznie emeryturę, wysoką i zero reszty.
A hrabia Fredro byl depresyjny. Mam wrażenie, że u komediopisarzy to nagminne.
Haneczko, GDZIE on był taki???
Chyba że prywatnie. Nigdy nie chciało mi się czytać życiorysów…
Napisze, Haneczko, jak tylko zlapie oddech (tak mniej wiecej od dwoch tygodni probuje go zlapac, i na razie tylko z czesciowym skutkiem). W kazdym razie, na pewno sie z Toba zgadza Michael Moore (co do lapania i sadzenia zamiast egzekucji), ale choc sama tez bym tak wolala (i slyszalam inne osoby wyrazajace podobne zdanie), to realistycznie rzecz biorac lapanie przestepcy (bo ze byl odpowiedzialny za 9/11, a wiec za smierc 3000 ludzi, nigdy sam nie ukrywal) na obcym terytorium, gdzie nawet nie bardzo mozna liczyc na sojusznika, i gdzie wszystko jest kwestia decyzji podjetych w ulamku sekundy jest jednak trudna sprawa. Choc niewykluczone, ze od poczatku jednak nie liczono za bardzo, ze go pojma.
A wczoraj w radiu lokalnym (ostatnio moje ulubione radio publiczne bostonskie zostalo, moim zdaniem zasluzenie, uznane za najlepsza stacje radiowa w Stanach) byly wywiady z ludzmi, ktorzy poszli sie cieszyc na Boston Common zaraz po wiadomosci. Okazalo sie, ze nawet posrod z nich, sporo sie cieszylo, bo mialo nadzieje, ze teraz bedzie mozna sie wycofac z wojen…
A z tymi urlopami w Ameryce Pln. jest rzeczywiscie bardzo skapo. Zemsta pracowitych Purytanow na wszystkich…
Mialam kiedys w mlodych latach malego i bylejakiego kundelka i wdziecznym imieniu Gucio. Przyjechalam z nim do domu i moj ojciec, lubiacy psy, zakochal sie w Guciu momentalnie, co skutkowalo wspolnymi spacerami, ukradkowym dokarmianiem smakolykami itp. Jeden byl tylko mankament ; za nic nie byl w stanie zapamietac tego psiego imienia.
No i ktoregos dnia, jak paletali sie razem po parku, dopadl ich inny psi wielbiciel i wywiazala sie miedzy panami rozmowa o pupilach. I w koncu padlo sakramentalne pytanie: – A jak on sie wabi?
I tu ojca przytklo, bo oczywiscie zapomnal! I tak stal i stal z glupia acz skupiona mina, az facet popatrzyl i skomentowal: – Aha, panski pies, he?
Wsciekly ojciec wrocil do domu, zrobil awanture pod tytulem „co to za zwyczaj nadawac psu jakies glupie imie!”, posadzil psa przed soba i calkiem serio przykazal: _ Od dzis jestes Reksio!
I tak sobie byl psina dwojga imion. No a potem moja mlodsza siostra na wizycie u weta, kiedy ten zapytal o nazwisko i imie, zeby wystawic recepte, wypalila – Gustaw Rex (nasze nazwisko). Wet mial troche dziwna mine, jakby mial pec od srodka, kiedy wyjasnial, ze to chodzi i ojej imie i nazwisko. 🙂
A moja australijska kura nazywala sie BOHUN. 🙂
Moniko,
ja mam nadzieje, ze znajdziesz ciut czasu i napiszesz wiecej z pierwszej reki.
U nas tez liczyli, ze sie wycofamy, ale pierwsze slowa Julki byly – zostajemy, az wykonamy job, choc ja nie wiem co my tam mamy do roboty.
Moniko, z tymi purytanami to chodziło nie o to, że wyjechali bo byli prześladowani, tylko że wyjechali, bo nie pozwalali im innych prześladować.
Skoro już o purytanach. Niedaleko od lotniska w Doncaster, które słynne jest z nazwy (Robin Hood Airport) oraz z tego, że żyje wyłącznie dzięki samolotom z/do Polski jest wioseczka Austerfield. We wioseczce jest sobie pub o nazwie Mayflower i ani mi przez myśl nie przeszło, że to dlatego, że William Bradford (pierwszy gubernator kolonii Plymouth) urodził się właśnie tam, w domu przerobionym obecnie na pub. Który nie jest takim całkiem zwyczajnym pubem, bo słynie z najlepszej kuchni w całym Yorkshire. I tylko dlatego, umiłowani Bracia i Siostry w Elektronach o tym piszę – bo przyzwoicie zrobiony stek nadal godzien pochwał po wszelkich jarmarkach głoszonych.
Mnie też Starzy nie pozwalają innych prześladować (co zwłaszcza w przypadku małych zwierzątek futerkowych nie jest dla mnie łatwe do zaakceptowania). Myślicie, że powinienem ich zostawić i wyjechać gdzieś, gdzie założę sobie własne państwo?
Może do Austerfield, jak tam są takie dobre steki? 😈
By zostać nieco dłużej przy wieszczach:
En Svisaj la montoj ekzistas kaskado:
De l’Aar lazura la akvo-falado.
Ke tien rigardu la kap’ turniĝanta!
Vi vidas ĉielarkon sur kavo ŝaŭmanta?
Nie piękne to azaliż?
To nowy koncept, ten od babilasa, uciekac ze strachu, bo nie pozwalaja byc przesladowca. Niby kto nie pozwala? Przesladowani? Przesladujacy jeszcze bardziej?
Czy dzisiaj wieczorem wieszczowie beda mowic jezykami, jak andsol?
Byle nie rosyjskim, bo liter nie odrozniam 🙂
kroliku, mam nadzieję, że spodoba Ci się moje tłumaczenie na polski, mam je za kongenialne:
W Szwajcarii
W szwajcarskich górach jest jedna kaskada,
Gdzie Aar wody błękitnymi spada.
Pozwól tam spójrzeć zawróconej głowie.
Widzisz tę tęczę na burzy w parowie?
Cala reszte mozna bylo wydedukowac, ale ta kavo ŝaŭmanta zbyt mocno sie kojarzyla wiadomo z czym. Stawiam wode…
Dzień dobry 🙂
picie kawy czas zacząć!
Moniko,
naruralnie masz rację. posłużyłam się niezgrabnym uproszczeniem 🙁
króliku,
liczysz na to, że wypoczniesz na emeryturze? No cóż, liczyć można 😆
Chodzi za mną od tygodnia ten nieszczęsny kicz. Niestety nie znalazłam tego, co chciałam do zlinkowania.
Podaję wobec tego podaję krótki wyimek z Chełstowskiego”
Kicz jest wytworem pewnego kontekstu funkcjonowania kultury zarówno poziomu niskiego, jak wysokiego, kontekstu, którego wyznacznikiem są: dezintegracja (rozkład wspólnoty) wartości, ich dehierarchizacja (zrównanie) i degradacja (zanik wartości twórczych). Kicz wykwita w impasie nieodnawialności wartości kulturowych. Co istotne, imituje on sztukę w bardzo szczególny sposób: najczęściej odtwarza tę część dzieła sztuki, która w danym momencie jest odczuwana jako konwencjonalna lub stereotypowa. To, jakie stereotypy epoka pragnie ocalić od zapomnienia poprzez kicz, stanowi materiał diagnostycznym jej kondycji.
Dzien dobry 🙂
Zwierzaku, do mojej psiny przyszedl list od weterynarza na jej imie i (moje) nazwisko, zawiadamiajacy ja ze nadszedl czas szczepionki 🙂
Mar-Jo, strasznie mecza te dzieci robiac egzaminy dzien po dniu. Nie rozumiem dlaczego nie ma pare dni wytchnienia miedzy jednym a drugim.
Haneczko(23:44), z czym w sprawie Eichmana sie nie zgadzasz?
Przybył nam do karmienia jeszcze jeden domownik a raczej „ogrodownik”, bo przebywa głównie w ogrodzie. Jest wobec nas coraz bardziej ufny. nawet ze mną dialoguje. Przychodzi na taras jeść.
Jest to kumpel Sokratesa. Bardzo już u nas zaogrodowiony. To on buszował którejś nocy po naszym domu.
Jest to kot słusznej postury, o lśniącym czarnym futrze. Z białym żabotem i w niewielkich białych skarpetkach. Oczy przechodzą z zieleni w złoto. Jednym słowem, jest piękny.
Chwilo mówię na niego „żabot”, ale nie uchodzi żeby kota nazywać częścią garderoby. Ma w sobie coś dzikiego i coś majestatycznego. Na Dżyngis Chana jest za gruby. Na Diogenesa też zbyt wypasiony a na Platona zbyt dziki. Mefisto byłoby trochę obraźliwe. jednym słowem problem 😉 A przecież kot musi mieć imie 😯
Szukam więc dla niego imienia i proszę Szanowną Frekwencję o pomoc 🙂
Kleopatra
albo Kleopatryk.
Dzień dobry 🙂 Ciekaw jestem, czy rzeczywiście będę miał w najbliższych dniach tak afrykańskie temperatury, jak zapowiadacze twierdzili. Jeżeli tak, to chyba przez cały weekend będę zajęty podlewaniem. 😀
Zwierzaku, jeżeli ktoś na Dżyngis Chana za gruby, to myślisz, że jak Kleopatra wygląda? 😯 😆
Ja jednak Kleopatrę, a nawet Kleopatryka wyobrażam sobie dość wiotko. Ale nie kapuję, dlaczego Mefisto ma być obraźliwy? To przecież diabeł kształcony, wyrafinowany i elegancki. Nie jakiś tam wsiowy przygłup Rokita, co po rozstajach wysiaduje i z pijakami się szarpie. Diabeł-panisko. Gdzie tu obraza dla kota?
Że mogłoby to ujawnić kocie konszachty z siłami piekielnymi? Ale to jest przecież tajemnica poliszynela. 😛
Moze Bohun, jak australijska kura? 🙂 Kolorytem i dramatycznoscia pasuje..
Do Bohuna (nie do kury) 🙂
Bobiku,
ale Mefisto tez cienki!
Albo moze Faraon ?
Andsolu, jak już kongenialnie przekładałeś „W Szwajcarii” na polski, to mogłeś jeszcze przełożyć ten fragment, który zawsze wzbudza moją sztubacką radość 😆
Ach! najciekawsi na świecie nie zgadną,
W jakim szalecie żyłem z moją miłą…
Bobiku, proszę uprzejmie:
Ho! eĉ plej sciemaj ne diros en mondo,
En kian ni tendon por viv’ nin ekzilis,
http://donh.best.vwh.net/Esperanto/Literaturo/Poezio/parnaso/svisujo.html
@Jotka – to może Epikur? W końcu to sybaryta 🙂
Mefisto różnie bywa przedstawiany. Raz jest cienki, raz mniej. Ale w każdym razie na pewno miewa żabot. 😆
Bohun niezły, tylko czy pasuje do Sokratesa? Tak mi się wydaje, że jego współdomownik powinien mieć imię też trochę „uduchowione”, żeby nie musiał zazdrościć. 😉
Dzień dobry 🙂
Ojej, namieszałam, te moje skróty myślowe 🙁
Nie zgadzam się, ale rozumiem i ciąg dalszy odnosi się do akcji Amerykanów. Brzmi to paskudnie, ale musieli go zabić, a cała akcja miała być i była spektakularną egzekucją. Proces Osamy byłby katastrofą.
Nisiu, prywatnie.
Manul, niesamowity:
http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2680354,2,3,manul.html