Soap opera
– Fajny serial widziałem – pochwalił się Bobik, licząc w głębi ducha na zamiłowanie Labradorki do barwnych historii. – Nie brazylijski, ale też super.
– Opowiedz! – zapaliła się Labradorka. – Uwielbiam seriale. Mało jest równie życiowych kawałków.
– W porządku – zgodził się bez nadmiernego certolenia Bobik. – Ale to tak tylko po łebkach będzie, bo ze szczegółami byłoby za długo, a poza tym ja też nie wszystko widziałem. Znaczy, w zarysach to leci tak: główna bohaterka, Ojczyzna się nazywa, jest piękna, mądra i dobra, więc wszyscy ją uwielbiają i w zasadzie powinna mieć rajskie życie. I tak właściwie by było, gdyby nie Zły Sąsiad, który zagiął na biedną Ojczyznę parol…
– A dlaczego? – zainteresowała się, zgodnie z przewidywaniem, Labradorka.
– Tak dokładnie to nie wiadomo. A może to było wyjaśnione w którymś z poprzednich odcinków i przegapiłem? W każdym razie ten Zły Sąsiad tylko patrzy, jak by tu Ojczyźnie zaszkodzić i cały czas różne świnie jej podkłada. Raz na przykład bogata ciotka chciała Ojczyźnie spadek zostawić, to ten zaraz poleciał i nagadał, że taka, że owaka, że podobno syna nieślubnego ma, Naroda…
– Pewnie ten Sąsiad próbował uwieść Ojczyznę, a ona go odrzuciła – wyraziła przypuszczenie biegła w serialach Labradorka.
– A wiesz, to możliwe – zastanowił się Bobik. – On cały czas tak na nią patrzy, jakby ją chciał rozebrać. No, ale ona go nie chce, bo Naród wcale nie jest jej synem, tylko potajemnym narzeczonym. On ją tak kocha, że oddałby za nią życie, ale oficjalnie pobrać się nie mogą, bo są zbyt bliskimi kuzynami i musieliby mieć dyspensę kościelną. Naród zaczyna się o tę dyspensę starać i podlizuje się kościelnym jak może, a tymczasem dowiaduje się, że Ojczyzna w potrzebie. Łapie za szablę i leci gonić tego wroga, co zagraża, ale przez to zostawia ukochaną samą, w poczekalni. Ona cierpi i pragnie złączyć się z Narodem, tylko że to nie jest proste, bo Zły Sąsiad znowu knuje i jakoś tak to robi, że Ojczyzna całkiem znika. No, ginie gdzieś po prostu. Zostają tylko zadane jej rany. Naród nie do końca chce w to zniknięcie uwierzyć, więc udaje się na poszukiwania do Paryża, zabierając ze sobą klatkę z orłem i hydraulika, pana Tadeusza, dla niepoznaki w paperbacku. W tym Paryżu siedzi, tęskni do ciemnego pieczywa i też cierpi. Okropnie smutne to wszystko. Mówię ci, serce rozdziera.
– Ale chyba tak źle się to nie kończy? – spytała przytomnie Labradorka.
– No co ty! – oburzył się Bobik. – Przecież to serial. Nie brazylijski, ale zawsze. Na końcu okazuje się, że Ojczyzna wcale nie zginęła i tańczy z Narodem mazurka, na balu u jednego senatora. Wprawdzie wszyscy wiedzą, że tego senatora wktótce pozbawią immunitetu i pójdzie siedzieć, ale na razie jest wzruszająco. Goście krzyczą na przemian „gorzko! gorzko!” albo „zgoda! zgoda!”, tarabany biją, Chopin się leje, duma tryska i nie ma najmniejszych wątpliwości, że za chwilę nastąpi ogólne mordobicie.
– Fasssscynujące – sapnęła z przejęciem Labradorka. – Nie będę się mogła doczekać, co będzie dalej.
Bobik zmieszał się nieco, niepewnie przestąpił z łapy na łapę i przyznał:
– No, wiesz, prawdę mówiąc, z tym serialem to jest tak, że w każdym odcinku leci to samo. Możliwe zresztą, że gdyby zaczęło lecieć coś innego, nikt by się nie połapał, o co w sumie biega. Ale – dodał z poweselałą nagle miną – grunt, że większości widzów jeszcze się to nie znudziło.

A od ilu lat ten serial? Jeżeli b.o. to lektura obowiązkowa przed dzisiejszym egzaminem http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9418843,Patriotyzm__Znamy_tematy_z_egzaminu_gimnazjalnego.html 😀
Ten serial nie na lata się liczy, tylko na wieki. 😈 A tematy maturalne potwierdzają, że leci bez ograniczeń i jeszcze dłuuuuugo poleci. 🙄
Zawiodłam się. Znacznie ciekawsze byłoby podanie o przydział patriotyzmu 🙄
Bobiku, ten serial wydaje mi się dziwnie znajomy. Czy ja w nim aby nie gram 😕 ?
A tych Złych Sąsiadów – według ugrupowania Prawo i Lewo –
jest chyba dwóch?Jeden z prawej , drugi z lewej strony.
Albo ja nie ten serial oglądam? 😀
Czy będzie szczęśliwy happy end? Bo jakby miał być nieszczęśliwy, to ja nie oglądam.
Mar-Jo, Złych Sąsiadów są dziesiątki 😯 http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9420121,PE__Nakazali_zakryc_napisy_na_wystawie_PiS___To_cenzura.html
No co Wy? 😯 Szczęśliwy happy end przecież już jest. Czy weselisko, pląsy i ogólne mordobicie to nie jest satysfakcjonujący finał?
Trzeba tylko przyznać, że gdyby nie udział takich aktorów, jak Haneczka, mordobicie mogłoby nastąpić wiele wcześniej. Znaczy – widać, kto tu jest hamulcem postępu. 🙄
Mar-Jo, Źli Sąsiedzi zostali w serialu skomprymowani do jednego, bo fundusze na obsadę jakoś stale są w kryzysie. 🙁
O przepraszam, mordobicie uprawiam bez zahamowań. Urną 🙄
Cała ta wystawa to jeden wielki podPiS…
Ja mam jeszcze jedną butelkę „Rotkäppchen”.
Chyba dzisiaj po kolacji poddam się znieczuleniu…
Nisi bigos staropolski nie zaszkodził!!! 😀
Haneczka z miną chmurną
walnęła w Jarka urną.
Żoliborskiego lorda
obecnie boli morda.
Tak, Mar-Jo, żyję, chociaż sama się temu dziwię…
Lord zaraz napiął ramię
i też przywalił damie –
co prawda głównie słowem,
lecz trafił prosto w głowę… 🙄
Wrócił namiot…
„Nie chcą go jednak rozbijać, tylko przenosić od Pałacu do Placu Zamkowego i z powrotem”.
Zero kreatywności!! Powinni prezesa nosic w lektyce w te i wewte. W stroju Napoleona…
Który szpital warszawski ma dzisiaj ostry dyżur na psychiatrii?
Wyobraziłem sobie to noszenie w lektyce odnośnie ubranego Prezesa. 😆
Po prostu paradne! 😈
Jęknęła głowa: ejże!
Ty Lordzie litość miejże,
bo od takiego ciosu
mieć można z mózgu rosół.
W rosole zaś makaron
z prościutkich haseł parą,
a z wierzchu oczka durne –
to wszystko za tę urnę? 😯
Czuję się jak worek treningowy 😯 Moja wina, nieopatrznie trąciłam strunę 😆
Faktycznie, nieopatrznie, Haneczko. Przecież nas już znasz i wiesz, że tu z wszystkiego mogą się nagle zrobić wierszyki. 😆
A jak już fantazja zaczyna nieść, to nigdy nie wiadomo, dokąd poniesie… 😉
I tak sie mydli ta opera mydlana, Bobiku… 😆
Ale co do podrozowania w lektyce, to jeszcze zalezy KTO w niej podrozuje (i kiedy, oczywiscie). Trudno mi udawac, ze obchodzilam pierwsza rocznice smolenska dwa dni temu, ale wczoraj byly urodziny Malgorzaty z Nawarry, ktore zdecydownie gotowa jestem obchodzic wiecej niz przez jeden dzien. Spora czesc swojej celnej krytyki Kosciola, i to z punktu widzenia kobiety (nie specjalnie w jej czasach reprezentowanego), napisala w podrozujac w lektyce… 😉
U mnie dzisiaj deszcz, ale wczoraj byla ponad dwadziescia stopni, wiec jest szansa, ze w koncu cos zakwitnie. 🙂
Lord oczka swe przymyka:
To wszystko jest taktyka,
bo gdy masz w mózgu rosół,
MNIE nie poskąpisz głosu.
Ludkowie będą ciemni –
wnet urna się wypełni.
Rozumki wam zamulę
po czym zostanę królem.
Pognębię opcję ruską,
dam wycisk wszystkim Tuskom,
niemiecką też pognębię,
Ślązakom dam po gębie.
Kaszubom też pogrożę,
koronę na łeb włożę,
tupnę królewskim butem
i kraj ogrodzę drutem!
I tu wam obiecuję,
że wreszcie zapanuje
prawo i sprawiedliwość,
patriotys i uczciwość!
Napoleon w lektyce mi się nie podoba. Ładniej by było prezesowi w prześcieradle i wieńcu laurowym, z dwunastoma liktorami biegnącymi z przodu. Wprawdzie liktorzy trzymali fasci, ale tam nie ma poza prezesem żadnych erudytów, więc wierni się nie zorientują.
Bobiku, robię co mogę. Jednym, pracującym paluszkiem 😉
Moniko, u nas kwitną tulipany, żonkile, hiacynty, szafirki, forsycje, bratki w ilościach przemysłowych i takie coś, co zapomniałam jak się nazywa, kwiatki ma niebieskie (bez kolców) 🙂
No nie, gdyby Prezes w lektyce miał coś pisać, jakieś raporty na przykład, to lepiej go już jednak nie nosić. 🙄
Moniko, ciepło i deszcz – nie ma lepszych warunków do wreszciezakwitnięcia. 🙂
Wersja z prześcieradłem, wieńcem bobkowym i dwunastoma biegnącymi apostołami (jak się liktorów na nich podmieni też nikt się nie zorientuje) jest absolutnie do rozważenia. 😈
A faścić to przecież Prezes faści wystarczająco. 🙄
Wielki Wodzu,
no ja nie wiem, czy 12 liktorów JK uzbiera? Do tego 4 gości do noszenia lektyki z zawartością, plus 4 na podmiany…
Siedziałby na chodniku w tej lektyce na Krakowskim po dwóch rundach w te i wewte. Sam ze sobą….
Mar-Jo, toteż ja przytomnie zaproponowałem wymianę liktorów na apostołów. Ich tylu uzbiera. Do robienia za apostoła zawsze się chętni znajdą. A w końcu jedni i drudzy w prześcieradłach, na oko prawie bez różnicy.
Fasces i apostołom da się do rąk wetknąć. Polak potrafi.
Co do nakrycia głowy Prezesa możemy zrobić demokratyczne głosowanie – liście bobkowe czy pieróg?
Stara zasada: przez żołądek do serc. 😈
Haneczka 14.40 Mam nadzieję, że posłowie PIS będą na tyle „honorowi”, że w ramach protestu opuszczą Brukselę i nigdy już tam nie wrócą.
Bo zawyję
, ogromnie i do nieba
http://wyborcza.pl/1,75968,9419273,Obelisk_na_Krakowskie_.html
Panno Koto, zostaną, manifestując obrzydzenie we wszystkie dni, z wyjątkiem dnia wypłaty 🙄
Posły po wystawie wściekłe jak bógwico:
ten europarlament już rzadko zaszczycą,
w twarz mu tylko rzucą tę podniosłą strofę –
nie będzie Brukselczyk pluł nam w katastrofę! –
i dumnie opuszczą to miejsce tak wraże.
Wrócą raz na miesiąc tam – po apanaże. 🙄
Jak nie słupy to obelisk… Wciórności!
Żeby była jasność – ja nie mam żadnych zastrzeżeń do uczczenia ofiar tragedii jako takiego. Ale stosownym do tego miejscem wydaje mi się albo miejsce, gdzie zdarzyła się ta tragedia, albo cmentarz. A jakikolwiek pomnik pod Pałacem Prezydenckim (obelisk to niby nie pomnik? he, he) będzie w tej chwili nośnikiem pewnej symboliki, na którą chyba nie ma zgody większości. Tak mi się przynajmniej zdaje.
Haneczko, wyję z Tobą!!!
Też to przeczytałam i coś mnie trafiło, niewykluczone, ze szlag najjaśniejszy.
Apostołowie, proszę uprzejmie:
Błaszczak
Brudziński
Hofman
Kempa
Szczypińska
Girzyński
Jurgiel
Karski
Kamiński
Sobecka
Piecha
Dera (Tera Dera, jak powiedział niezrównany Niesiołowski)
Do noszenia lektyki posłanka Wróbel (wystarczy sama jako pociąg pancerny, jak to ją ładnie określił ktoś kiedyś)
No, nie mogę 🙄
to kto chce postawić przed pałacem symbol falusa? Kto chce obrazić pamięć prezydenta? Kolenda czy Zalewska? 👿
Tylko dwa z usuniętych napisów pod zdjęciami w Brukseli:
-Żaden inny polityk nie cieszył się takim oddaniem obywateli, jak profesor Lech Kaczyński.
– Według opinii znacznej części polskiego społeczeństwa, profesor Lech Kaczyński był najwybitniejszym polskim politykiem po II wojnie światowej.
Nie czekam do kolacji z tym szampanem.. 🙂
Widzę, że Mar-Jo pod wpływem ostatnich wydarzeń postanowiła sobie zafundować nieustający obalisk. 😯 😆
Bąbelki z truskawkami!!! Komu, komu….???? 🙂
A nie da się jakoś tych truskawek odfiltrować? 😉
Odfiltrowano!!!!
O, proszę. Wytrawne to zaraz inne obalanie. 😀
Tutaj więcej cytatów: http://wyborcza.pl/1,75477,9420395,Awantura_o_wystawe_w_PE___Rosjanie_rzucili_ciala_ofiar.html
Luuudzie, sama bym zorganizowała wycieczkę do Brukseli żeby pozasłaniać te brednie.
Bąbelki!!!
Są bąbelki!!!
wezme tez bombelki, bombelki sa dobre na wszystkie smutki
bombelki
bombelki 🙂 😀
otatnia nie bombelkowa linka (moja 🙂 ) na dzisiaj
http://wyborcza.pl/0,107323.html
a na dobranoc…….. muzyka 😀
http://www.youtube.com/watch?v=Ux3E1hWLk6Y
do wyciszenia 🙂 😀
BOMBELASKI.
BUM!
http://www.youtube.com/watch?v=0dPlijGMvvE
truskawek też nie odmówię
Znowu jakiś antyżydowski szajs na Wykopie. Wydaje się, że to się nigdy nie skończy.
andsol, nie jest dobrze, ale juz jest lepiej
http://www.guardian.co.uk/world/2011/apr/07/jewish-renaissance-poland?INTCMP=SRCH
Dla duszy, klezmerska muzyke gra Perlman.
http://www.youtube.com/watch?v=DkmFgQ9fM94&feature=related
A tu wiecej Perlmana, gra pieknie (nie wiem czy Kierownictwo sie zgodzi z laikiem) Sarasatego.
http://www.youtube.com/watch?v=xir-5oAWxXE&feature=related
Czy u was tez bylo takie brydzowe powiedzonko: Zagral jak Sarasate na bebnie po smierci generala Grivasa.
pada, pada, pada
tereny zielone mokro wygladaja
zle wiadomosci dla Jotkowej grupy – bedzie padac caly dzien i
do tego (mowi radio) 6-8° gora
brykamy?
brykamy!!!! 🙂
srodkowotygodniowo 😀
brykam
fikam
zapraszam !!!!!!!!!!!
http://bryla.gazetadom.pl/bryla/1,85298,9422324,Znamy_najlepszy_budynek_Europy_.html
(po wizycie Pani Kierowniczki – tak jak w zeszlym roku – przyjdzie sloneczna wiosna i wakacyjne lato)
berlin oczekuje Was 🙂 😀
Witam. 🙂 Deszcz berliński dojdzie na wieczór. Teraz piękne słońce. 😀 Dyskusji pomnikowej c.d. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9424227,_Pani_Kaczynska_moze_kupic_parcele_i_postawic_pomnik__.html
„Moja” grupa berlińska już jest na terenie Germanii. Wyjechali o 5 rano 🙄
Chwilę temu dzwonili. Nastroje mają znakomite. Jedzie 45 osób. Członkowie sekcji turystycznej wybrali miejsca, które chcą odwiedzić, poza Muzeum Historii Naturalnej. Przygotowali opis/historię danego miejsca. W tej chwili w autokarze trwa coś w rodzaju wykładu na temat samego Berlina i wybranych miejsc.
Koszt wynajmu autokaru pokryliśmy z pieniędzy, które mamy na koncie UTW. Słuchacze płacą dodatkowo po 7 złotych za indywidualne ubezpieczenie poza autokorem i za wstęp do Muzeum.
Każdy otrzymał, w charakterze niespodzianki, koszulkę z logo UTW. Koszulki udało nam się załatwić ze środków otrzymanych od sponsorów. Wprawdzie jest na nie zbyt zimno, ale myślę, że i tak jest to element integrujący 😆
A ja do arbaitu 😯
Miłego dnia 😆
Dzień dobry,
autorom spisu powszechnego w głowie chyba się coś nie mieściło:
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/spoleczenstwo/jak-sie-spisza-niewierzacy-,75220,1
Rysiu,
dzisiaj stacja ARD (do mojej kawy) polecała pozycję:
Michel Houellebecq „Karte und Gebiet”.
Jak się sprzedaje? 🙂
PS. 16 kwietnia otwierają wiadomego „Piotra i Pawła”. 🙂
Wow, to sie towarzystwo koszyczkowe przybomblilo i podbzdryngolilo wczoraj!
Tez chyba sobie jakies bombelki strzele bo mi smutno – moja najlepsza polska przyjaciolka jest w szpitalu 🙁 Wiec dre sie rozpaczliwie: Czymajcie, czymajcie! bo to powazne jest 🙁
Dzień dobry 🙂 A nie mówiłem? Przyjeżdżać trzeba do mnie, a nie do Berlina. 😉 Tutaj wprawdzie też dość chłodno, tylko 12, ale po deszczu już ani wspomnienia.
Zwierzaku, oczywiście, że czymamy. Najlepsza Przyjaciółko, nie daj się!
Dzieki Bobiku,
troche mi mniej mokro pod oczami. Bardzo sie denerwuje. 🙁
Ja też czymam. Twoi Przyjaciele są moimi Przyjaciółmi 🙂
Zwierzaku, czymam bardzo mocno!!!! 😀
Dzieki Irku.
Dzieki Mar-Jo.
Dzieki wam wszystkim. Razniej na duszy, kiedy cdzlowiek nie jest sam. Tak bym chciala, zeby ona o tym wiedziala, ale nie mam sie jak do niej dodzwonic – lezy na OIOMie.
I tak siedze jak ta tabaka…
czymam oba 🙂
Mar-Jo, sprzedajemy mäßig (od 31III, 10 egzemplarzy), ale
bedzie lepiej, powoli, powoli 🙂
turzynskiego „PP” odwiedze po Wielkanocy 😀
Zwierzaku, to rzeczywiście jest tak, że się międzypaństwowo i międzykontynentalnie przejmuje tymi, z którymi na blogu się spotyka. Dla mnie przynajmniej takie czymanie nie jest żadną zdawkową formułką, tylko znakiem, że faktycznie myślę, współodczuwam, smucę się, kiedy jest (tfu! tfu!) gorzej i rozpromieniam, kiedy przychodzi jakaś dobra wiadomość. I jestem bardzo przekonany, że inni też tak mają. 🙂
Perlman od Królika również na rozpoczęcie dnia znakomity. Bardzo energetyczny. 🙂 Dobrze mi zrobił do kawy, którą wypiłem w biegu, bo życie przyciska. 😉
Przez ten bieg na razie nie będę o meritum andsola i Królika komentarzy – to nie jest na szybkie odfajkowanie.
W brydża nie grywałem 😳 , a w powiedzonkach pokerowców i zechcykowców Sarasato nie występował.
Rysiu, mam wrażenie, że Niemcy mieli świetny pomysł, powierzając remont Neues Museum Anglikowi. 😉 Z ogromnym wyczuciem to zrobił, sądząc po zdjęciach. Co mnie zresztą nie dziwi, bo ja dla angielskiej architektury, zwłaszcza wnętrzarskiej, mam bardzo ciepłe uczucia. Niewypindrzona, na ludzką miarę, z czułością dla szczegółu i pietyzmem dla różnych staroci… To, co Bobiki lubią najbardziej. 🙂
jak widac z nagrody nie tylko Bobiki, Bobiku 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=5_3S5hy8H-k&playnext=1&list=PL0C49F7288A53E607
Zwierzaku,
czymam, czymam fizycznie i sercowo ❗
Czymajcie tez proszę żeby „moja” grupa wróciła zdrowa i zadowolona 😆
W sprawie czymania Bobik rację ma.
A w sprawie powiedzonek brydżowych, to je uwielbiam. Są urocze.
Sarasate u nas znany, ale bez generała.
A poza tym:
Tylko gra w piki daje wyniki.
Figur na figur, powiedział święty Igór.
Mówiła matula: nie wychodź spod króla.
Kto nie zbiera atutów, ten chodzi bez butów.
Trzecia rączka s.a, a bije.
Trefelki kolorek niewielki.
As bije raz.
Więcej chwilowo nie pamiętam.
Zimno i pada. M. in. na moje pranie.
Oj, przykrość…
http://wyborcza.pl/1,75478,9424250,_Pomnik_Swiatla_nie_zadziala_bez_sztucznej_mgly_.html
To jest bardzo dobra, choć niewesoła puenta do sprawy tablicy katyńskiej:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9423703,Pomniki_sa_zakladnikami_wielkiej_polityki.html
Mnie się, prawdę mówiąc, na ten temat nawet za bardzo nie chciało ozora strzępić, bo polska reakcja była dla mnie kolejnym przejawem złotoptactwa. MY znowu skopani przez Złego Sąsiada, NAM zawsze wiatr w oczy, NAS źle traktują… A co złego, to oczywiście nie MY.
Zresztą, w żadnym kraju nie widziałem tablicy w tylko jednym, nieurzędowym języku. Ale może ja za mało obyty jestem. 🙄
Jotko, ja mam 4 kciuki, więc czymam wydajnie i w kilku sprawach naraz. A nawet gdyby mi kciuków zabrakło, to zawsze od Pręgowanej mogę pożyczyć. 😉
Zagadałem się, a tu teren wzywa… 😯
Zwierzaku, trzymam serdecznie.
A tu jeszcze dwa piekne Perlmany, oba z gatunku rozpuszczalnikow 🙂 Jeden to Pugnani – Kreisler
http://www.youtube.com/watch?v=oeETRRsj1Ek
Też serdecznie trzymam za Przyjaciółkę i Zwierzaka 🙂
Bobiku, powiedz Helenie, że bardzo o Niej i Mordce pamiętam.
A drugi , z Listy Schindlera
http://www.youtube.com/watch?v=aAXaUB1mU6M
(sliczna jest twarz tej zasluchanej kobiety na koncu)
Uzupełnienie do Nisi. Początek licytacji: Nie patrzywszy co kupiwszy trzy pik.
uwaga Zwierzaki Wszystkie! http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110411/ZWIERZAKI/45419984
Nie chodź wole czego nie ma na stole
Ze stolika gra pomyka
Spod małego palca
ŻAAABY!!! 👿
Kto gra w karo wygra zaro
W Pinczowie dnieje (jak ktos sie dlugo namysla w co wyjsc).
Gra w kiery wyrabia maniery.
Damę bierze się pod siebie.
Krótszy pokorniejszy.
Spod asa nie chodź miła, abyś czci nie straciła
byle dziś (zbyt długie myslenie)
O sztucznej gmle jako szwarccharakterze już się trochę nasłuchaliśmy. Teraz sztuczna gmła w innej odsłonie:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,9424250,_Pomnik_Swiatla_nie_zadziala_bez_sztucznej_mgly_.html
Nie samym brydżem człowiek żyje http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110412/LUBLIN/967522944
Zegmiło mnie na słowo pomnik
Winno być ” zegmliło”
krolik( 13 kwiecień 11, 04:18), w podlinkowanym artykule z Guardiana zaskoczył mnie ten urywek jednego z komentarzy: when Karski pleaded for help for the Polish Jews, Roosevelt replied by asking Karski whether Polish horses too were being treated badly by the Germans. Any ideas why this incident was cut from the film 'Shoah’ ?
Wczoraj, pokrzepiona kwiatowa lista od Haneczki i zapewnieniami Bobika, ze juz zupelnie niedlugo i u mnie zacznie sie kwiecien, spedzilam dzien w szybkim pedzie, ale zatrzymalam sie jednak na chwile przed paroma krokusami, ktore niepostrzezenie rozkwitly w ogrodku. Jest juz dobry poczatek (a Bobik wykazal sie wlasciwowsciami profetycznymi). 🙂
Specjalnie duzo powiedzen brydzowych nie znam, ale z podsluchanych brydzowych zartow, powtarzanych w ramach karcianego rytualu: „Czy pani gra na fortepianie? Nie, bo karty sie slizgaja.”, oraz „Pyton.” (na pytanie, kto wistuje, rozdaje, przeklada).
A o pomnikach upamietniajacych jakos nie mam weny, bo nie zawsze jest sie w nastroju surrealistycznym. 😉 Tylko zdziwilam sie troche, ze Kolenda-Zalewska we wczoraj zlinkowanym artykule porownuje obelisk poswiecony zolnierzom rzeczywiscie poleglym na polu bitwy z ofiarami nieszczesliwego wypadku, nawet jesli byly najwyzszymi urzednikami panstwowymi. Te rodziny, ktore sobie odwzorowuja imiona swoich bliskich na bibulke, i o ktorych K-Z pisze, naprawde sa w zupelnie innej sytuacji. A poza tym takie obeliski, wcale niemonumentalne, zwykle posrod zieleni, mozna rzeczywiscie zobaczyc w wielu amerykanskich malych miastach, w tym w moim. U mnie w miescie sa na nim nazwiska mieszkancow poleglych w wojnie domowej (wczoraj akurat byla 150 rocznica wybuchu tej wojny). Juz II wojna swiatowa i Wietnam maja inne, duzo mniejsze, acz widoczne, tablice). Polegli w Rewolucji Amerykanskiej maja tylko nieduza tablice przyczepiona do sporego kamienia na miejscu, gdzie zgineli. (Grob zolnierzy brytyjskich, poleglych w tej samej potyczce tez ma tablice, nieco wieksza, bo jest na niej ladny wiersz o nich, napisany przez Emersona.)
Zwierzaku, mam szczera nadzieje, za jak najszybciej przyjaciolka poczuje sie lepiej. I tego jej i Tobie zycze, zwlaszcza, ze martwienie sie na odleglosc jest szczegolnie wyczerpujace, skoro samemu nic nie mozna na miejscu zrobic, i zostaja tylko kciuki. Choc i ich nie nalezy nie nie doceniac.
wieje, pada, pogoda do ……… siedzenia w domu z kubkiem
swiezo zaparzonej goracej herbaty 🙂
Blyskotliwy tekst!
Kapu kap za oknem. Na podorędziu yerba.
Uśmiałam się ze sztucznej gmły 😆
Kciuki czymam.
Uczelnia zaczęła się ostatnio specjalizować w rozdawaniu za pół- albo całkiem darmo biletów do teatru. Wreszcie się odchamię 😀 .
A dla autorów wystawy mam lepszy tytuł, ściągnięty z Mauzoleum w Michniowie: „Męczeństwo i pamięć”. Prawdziwie ojczyźniano-narodowy, idealny dla katastrofy Smoleńskiej.
(żeby nie było, Mauzoleum jest mi bardzo bliskie z powodów osobistych, a wystawa ma lat około 20)
Wróciłem i po pierwsze witam Narkozę w naszym pieskim towarzystwie. 🙂 Oprócz pasztetówki mogę zaproponować powitalny kubek czegoś gorącego, bo trochę zmarzłem i samemu by mi się przydało.
Wiadomo, altruista ze mnie. 😆
Po drugie zawiadamiam, że u nas zakwitł już bzzz. 😯 Chyba rację miała Panna Kota, że Germania w tym roku weszła do jakiejś innej strefy klimatycznej. Tylko czemu nikt nas o tym wcześniej nie zawiadomił? Tropikalnych roślin bym nasadził, albo co…
Po trzecie, powrót z terenu jest bardzo dobrym momentem, żeby ułożyć zwłoki na kanapie i posłuchać Perlmana, tym razem od Liska. 🙂
A potem ze zdwojoną energią zabrać się do dalszej roboty… 🙁
Też sobie coś brydżowego przypomniałem! Kiedyś podsłuchałem, jak takich czterech zmawiało się cichcem na partyjkę, wymieniając znaczące uwagi, że dzień jakiś brydżdżysty. 🙂
W sprawie pomnika mam pomysł na rozwiązanie salomonowe. Proponuję, żeby postawić Pomnik Zmęczeństwa Katastrofą Smoleńską.
Jak wynika z sondaży, usatysfakcjonowałoby to prawie 80% społeczeństwa. A żeby zadowolić pozostałych 20% pomnik mógłby stać w gmle, nawet tak gęstej, że w ogóle nie byłoby go widać.
I wszyscy mieliby udział. 😈
Więc pozdrawiamy z Paryża, gdzie w oddaleniu od udręczonej ojczyzny przeczekiwaliśmy smoleńską rocznicę – i się trochę zasiedzieliśmy. Przynajmniej jest, podobno w odróżnieniu od Polski, ciepło.
Ja niestety wyrażam się tylko prozą (czego, znów w odróżnieniu, jestem świadom), za to poezję mogę zacytować. Autor: m_caliban (pierwodruk: blog WO).
„Lotnicza martyrologia Narodu Polskiego”
„Ach, ratunku! Niemcy biją!” –
Krzyknął Maria w przerażeniu.
Cały naród zszokowany
Zastygł w trwożliwym milczeniu,
Gdy niemieckie stewardessy –
Te walkirie pruskiej siły –
Niczym furie rozwścieczone
Na premiera* się rzuciły.
W innym czasie, w innym miejscu
Los Wielkiego Prezydenta
Zakończyła (w okamgnieniu)
Nieoczekiwana pointa.
Choć na skrzynkach tego nie ma,
Wielu dręczy to pytanie –
Czy Prezydent, tchem ostatnim
Nie zakrzyknął „Ach! Rosjanie…”
Jak przechytrzyć okupantów?
Proste! (jak dwa i dwa – cztery):
Trzeba dzielnych patriotów
Poprzesadzać na rowery.
* z Krakowa
Rowerowi także w szprychy
kij pchać może sąsiad wrogi,
więc ja raczej bym patriotom
dał bezpieczne hulajnogi. 🙄
Babilasy, mam nadzieję, że nie zapomnieliście zabrać do Paryża klatki z orłem, żeby tradycji stało się zadość. 😎 Hydraulika pana Tadeusza od pewnego czasu już nie trzeba z sobą targać, bo on podobno jest na miejscu.
Też pozdrawiamy. 🙂
Dzień dobry 🙂
Zostałam porażona talentem Jana Pietrzaka. Przed odsłuchaniem otwórzcie okno i weźcie głęboki oddech.
http://jadax.salon24.pl/297380,jan-pietrzak-przemyslaw-gintrowski-plac-zamkowy-10-04-2011
i jeszcze ballada podwórkowa:
http://wzzw.wordpress.com/2011/01/08/ballada-10-kwietnia-%E2%80%93-jan-pietrzak/
ja bym powiedziała, że uliczna, by nie rzec… krawężnikowa.
Chyba nieźle, jak na kabareciarza, który chciał na serio zostać prezydentem 😉
@Babilas: i co, forsycje przekwitły czy byłeś nadmiernym pesymistą?
A może nie wypuszczano Was na świeże powietrze z ichnich operów?
doszedlem do siebie, wlewajac w siebie hektary herbaty, przegonilem mokrezimno dzisiejszego berlina 🙂
do tego w polecanym przez naszego brazylijczyka blogu, napotkalem taki wpis, obsmialem sie co sie dalo:
http://www.karo.iwasz.pl/blog/?p=2063#comments
to mi sie podoba 🙂
Eee, wczesnymi rankami chyba wypuszczają, bo Francuz, wiadomo, leniwy, wyspać się musi i wszystko na kłódkę zamyka. 😉
Pietrzak przed każdym swoim wytworem artystycznym powinien wyraźnie zapowiadać, czy to na poważnie, czy na jaja, bo samemu zorientować się nie idzie. 🙄
ten cytat:
„Jesteśmy masą zlęknionych, egoistycznych, upartych i przemądrzałych indywidualistów. Hitler doszedł do władzy dzięki takiej postawie narodu. Nie miejmy sobie za złe. Dzieło edukacji obywatelskiej wzięły na siebie media, politycy, kościół i szkoły czyli instytucje którym najmniej zależy na krzewieniu demokratycznych postaw obywatelskich. Pomimo tego iż od ponad roku proponuję podjęcie współdziałania spotykam się z niemal żelbetonowym oporem dlatego pesymizm związany z pisaniem tego tekstu kolejny raz bierze górę. Wspomnę jedynie o tym iż wszystkie odpowiedzi dotyczące skutecznego przeciwdziałania różnorakim hitleryzmom znajdują się za miedzą, w kraju pochodzenia ‘systemu matki’.
Nie chcąc aby ten tekst stał się kolejnym Raportem o stanie państwa pozwolę sobie zamilknąć aby nie drażnić niezwykle wrażliwych politycznych sumień Czytelników. Chcąc coś zbudować trzeba do tego ludzi przekonać a przekonywanie do demokracji – w ogólnopolskim wymiarze – przypomina przekonywanie Pawlaka do mechanizacji (dla młodszych pokoleń : Kaczyńskiego do wizyty u logopedy, 15-to latka do seksu z prezerwatywą).”
z tego bloga:
http://romskey.wordpress.com/
moj kot tygodnia (jak ma sie londynczyk?)
http://icanhascheezburger.files.wordpress.com/2011/04/36ce5da9-f726-4830-a25f-7025fc9fa55b.jpg
i oczywiscie Jazz 🙂
nispodziewanie (na pewno nie dla Kierownictwa 🙂 ) Perlman:
http://www.youtube.com/watch?v=GD9D1d1T4WQ&feature=related
i ta wersja bo jest BOSKA 🙂 😀
http://www.youtube.com/watch?v=MS84jDYX7eg
jak tam Jotkowa „grupa”? przemokli?
tu ciagle pada i radio mowi JUTRO TEZ – bywa 🙂
Bobiku,
Soap opery gratuluję 😆 , Zwierzakowi kciukam, brydżystom opowiem jak to takich trzech wracało z pogrzebu czwartego i doszedłszy do domu kolegi, który od wielu, wielu lat służył im gościną ze stolikiem, a nawet kolacyjką, ubolewali, że czwartego już nie będzie, aż gospodarz co to kolacyjkę już naszykował zdecydował się pomóc. A rozdał karty i otworzył licytację czterama treflami, B rzekł na 4 kara, C zaproponował 4 kiery, a gospodarz… Gospodarz odezwal się tak: Walet Pik.
Milczenie nie jest złotem – http://www.stachurska.eu/?p=1537
Rysiu, jak my tu tak sobie o skarbach, to najuroczejszejsze nagranie tego jakie znam: Some day my prince will come.
U mnie się nie otwiera 🙁 .
Poproszę o podpowiedź.
Miles Davis? Jakbogaszczerzekocham otwiera się.
Zablokowany na mocy praw autorskich…..
Tuba twierdzi, że moim kraju, czyli i w rysiowym, też jej się kazali przymknąć, ale skoro to Miles, to i tak z góry wiadomo, że naj. 🙂
Tereso, ja też bym był świetnym zastępczym czwartym. Za każdym razem bym wołał: as psik! 😀
Lubię brydża. Jest bardzo relaksujący, pozwalając „odciąć się” od wszystkich innych filmów wędrujących po głowie, co wynika z koncentracji na grze. Prowadzenie auta też na początku za taką rozrywkę miałam, ale spowszedniało, nie to co brydż. Grywam bardzo rzadko, za rzadko.
W moim kraju Eskimosów nie biją.
Znoszę stereotypy ale objaśnianie świata SMSami tępie.
Jeśli z kompa wydostajemy się via Pekin to raczej Tybetu na YT nie obejrzymy. Ja mam komunikat, że w moim kraju obejrzeć tego nie mogę. Potwierdzam: chmury nie chmury, Krzyż Południa świeci.
Wasz upie…y warszawiak.
Dla Pręgowanej – http://www.youtube.com/watch?v=xLmBiBGOPJs
Miles mi sie otworzyl bez problemow, ale juz linka Tereski nie. Widac juz tam wiedza w YouTube, ze nie jestem pregowanym kotem. 😉
A dzien taki jakis rzeczywiscie herbaciany. (Co prawda u mnie kazdy dzien jest herbaciany, ale juz do jakiej nalezy herbaty, to zalezy od dnia.) 😉
Znamy, znamy tego typa, który tak brutalnie drukarki traktuje. 😆
U nas to się robi inaczej: łapka dyskretnie, gestem prawdziwej damy wsunięta w otwór, maszyneria staje i wtedy można już spokojnie wyszarpać kartkę papieru do zabawy.
No, ale fakt, że my mamy inną drukarkę. 🙂
Eskimosów już się nigdzie nie bije, bo to niepoprawne politycznie. Teraz się bije Inuitów. 🙄
Bobik, jeśli jeszcze sporządzisz projekt pomnika zmęczeństwa, to Nagrodę Pritzkera masz w kieszeni. Tylko gdzie Ty masz kieszenie?
Nie przewidziałem tego, że coś otwiera sie w Brazylii a nie w Europie. Sorry. Może rozwiązaniem jest zaguglować, żeby wytubować to samo z innego serwera?
Hm, youtube nierychliwy ale sprawiedliwy. Ile razy mi mówił, że nie pokaże mi Waszych polecanych filmików…
Moniko, a u mnie i kot od Teresy się otworzył. To ja Ci opowiem filmik. To jest historia jak Alik Kaczyński zapoznaje się z technologią komputerową.
Och, projekt to dla mnie pestka. W środku będzie Naród z namiotem, wokół niego nienaród, któremu katastrofalnie opadły skrzydła, a wszystko będzie spowijać sztuczna gmła, z której dochodził będzie stłumiony chichot chochoła.
Tylko faktycznie, gdzie ja mam kieszenie? 😯
Dzieki, andsolu. 🙂 Zawsze uwazalam, ze opowiadanie YouTube’a jest zajeciem rozwojowym – w miare wprowadzania kolejnych, niezrozumialych ograniczen. 😆
Inuitow sie bije za kregiem polarnym. Na polnocy Quebecu i na Labradorze bije sie Innu (The Innu).
Do andsol @15:17: nie czytalam komentarzy pod artykulem. Trudno czasem je uznawac za sprawdzone fakty, choc wiemy, ze Karski prosil, a Rosevelt, i wielu innych zreszta, nie pomogl. Ale co bylo i dlaczego wyciete z filmu Shoah to nie wiem.
Tereso, tez uwielbiam brydza i gram za rzadko.
Ja to słyszałam w takiej wersji: Nawalił ktoś ze stałych graczy i namówiono żonę gospodarza, żeby siadła do brydża. Ona się wzdragała, mówiła, że nie umie, ale ją pocieszano, że da radę, tyle razy ich obserwowała.
Licytacja.
Gospodyni: Cztery trefle.
Stolik: Pas – Pas – Kontra.
Gospodyni: Cztery karo.
Stolik: Pas – Pas – Kontra.
Gospodyni: – Cztery kiery.
Stolik: Pas – Pas – Kontra.
Gospodyni: I walet pikowy…
Tylko maksymalnie zminiaturyzuj to wszystko, Bobiku, zeby drogi nie tarasowalo na Krakowskim (bo zdaje sie, ze inna lokalizacja nie wchodzi w rachube?). 😉
Dla niebrydżowych: kobitka po prostu powiedziała, co miała w ręce. W sumie trzynaście kart.
BOBIKU, ratuj, powinno być, oczywiście, po cztery trefle, kara i kiery… zmienisz?
Wczoraj pewna pani w Szkle przedstawiła znakomity, pomniczy pomysł. Generalnie była przeciw, ale gdyby już nie szło ujechać: dowolnie odjechana forma, ustawiona przed Świątynią Opatrzności Bożej. Lokalizacji i idei nie sposób zakwestionować, bo wotum Narodu, no i prezydent Kaczorowski tam spoczywa. Bym optowała 🙄
To by było tak zminiaturyzowane, Moniko, że trzeba by chyba trzeciego oka, żeby to w ogóle dostrzec. 😛
Nisiu – zawsze do usług. 🙂
Świetny projekt, Haneczko, świetny.
No, nie mówcie, że Wam się mój projekt nie podoba. 🙁
Bobiku piękny, ale Rulewskiego i tak nie przeskoczysz 😆
Chwileczkę, jacy Innu? Na Labradorze to jest rolnik.
Jak ktoś nie wierzy, niech spyta sierżanta Gugla. 🙂
Wiem Haneczko. Od najmłodszych lat mi wyjaśniano, że wyżej d… nie podskoczę. 😆
Nawet nie próbuj, Bobiku 🙄 Dobranoc 🙂
Bobiku, Twoj projekt swietny. 😀 Osoby obdarzone trzecim okiem nalezaloby jednak, w ramach rownych szans dla wszystkich, odpowiednio przed wejsciem na Krakowskie ostrzegac. 😆
Osoby obdarzone trzecim okiem powinny mieć na tyle intuicji, żeby wyczuć obecność Pomnika nawet bez ostrzeżeń. 😈
Bibiku, sękju wery jak nie wiem co.
I też do usług, ma się rozumieć.
Idę spać. Mam fryzjera o 9 rano. To może jednak nie pójdę spać, bo nie warto.
Nie warto przede wszystkim zadawać się z fryzjerem. Ale wytłumacz to ludziom… 🙄
The Innu, Bobiczku, The Innu.
Na Labradorze rolnictwo… hm moze troche kapusty i kartofli sie tam uchowa.
Króliku, wrzuć w Gugla „jest rolnik na Labradorze”. 😆
To klasyka limeryka. 🙂
Bobiku, intuicje osoby obdarzone trzecim okiem (w skrocie OOTO) oczywiscie maja, ale sa jednak granice okropnosci, przy przekraczaniu ktorych nalezy dodawac specjalne ostrzezenia. 😆
Nisiu, znam osoby, ktore zasypiaja dopiero u fryzjera, wiec i tak mozna sobie rozwiazac dylemat poranny fryzjer-sen. 😉
Moniko, czy jest jakiś podobny w miare sposób rozwiązania dylematu porannego lekarz-sen? Dla utrudnienia dodam, że lekarz nie jest anestezjologiem, a jestem umówiona na 9.00. Boszszsz, jak ja wstanę? 😯
Moja 8.30 też nie od macochy… 🙄
To ja się zastanowię, czy warto kłaść się spać, ale chyba nie ma przeciwwskazań, żeby się zastanawiać na leżąco? 🙂
Vesper, niektore znane mi sowy twierdza, ze o tej porze w ogole nie maja tetna, wiec wtedy z lekarzami trzeba wyjatkowo ostroznie, zeby przez pomylke od razu nie zaczeli reanimowac… 🙄
Na lezaco zastanawianie idzie stanowczo lepiej, Bobiku – rowno i gleboko sie oddycha… 😀
Tak, Moniko, też należę do tych sów, które o godzinie 9.00 rano nie mają ani tętna, ani ciśnienia, za to widzą zjawiska niedostrzegalne dla skowronków – na przykład takie zielone plamy unoszące się w powietrzu. Lekarzom nie warto o tym wspominać, bo z racji skrzywienia zawodowego są skłonni dostrzegać patologię tam, gdzie jest absolutna, najnormalniejsza w świecie fizjologia. Bo niby dlaczego świat o godzinie, której nie ma, nie miałby być w zielone kółka?
O, Vesper, wspolczuje. Absolutnie powinny byc terminy popoludniowe dla osob, ktore o dzikich porannych porach postrzegaja swiat beztetniczo, w zielone kolka. W ten sposob sami lekarze wywoluja patologie u zupelnie normalnych sow.
Nie tylko nasi politycy maja wpadki.
http://www.youtube.com/watch?v=n1u8wUXulXE
Jeszcze nie mam wiesci o przyjaciolce. Moze dzis…
schnie 🙂
(to na wizyte Kierownictwa – z szacunku czy strachu 😉 ) 😀
jutub delikatnie (kwasno) usmiechniety mowi „tu niet”
brykam
przez ciagle mokre tereny zielone do S-Bahnu
brykam fikam
Miłego dnia 🙂
Lecę do pracy, bo pora już bardzo PÓŹNA !!!! 😉
Rysiu,
Vaclav Klaus chowa do kieszeni protokolarne pióro w Chile, kadr po kadrze.
Witam. Niestety +5 i ciapas. 🙁 Coś z życia sfer http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1514824,1,z-zycia-sfer.read 😀
Ciekawe czy to media nagłośnią, tak jak to czynią z każdym słowem JK http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9431913,_Oddzielmy_spuscizne_mojego_meza_od_polityki___Zona.html
Dzień dobry 🙂 Latanina od rana (i to wcale nie od mojego zwyczajowego rana), ziąb, szaro – nie powiem, żeby początek dnia był szczególnie zachęcający. Ale, jak mawiają najstarsi kominiarze, nie gań dnia przed zachodem słońca.
A może mi się pomyliło i oni mawiali darowanemu dniowi nie zaglądaj w zęby ❓
Choć moje serce chciało przyklasnąć pani Katarzynie Herbert, to mój rozum nie bardzo może. Ona ma rację tylko w tym, że wszyscy mają równe prawo do spuścizny (w sensie umysłowym, oczywiście, bo sens wydawniczy to co innego) jej męża. Ale już np. powszechny szacunek do niej nie jest nijak zadekretowany. Może sobie każdy prześmiewca powiedzieć np. „a mnie nie zachwyca”, może sobie każde ugrupowanie polityczne obracać cytatami jak mu się spodoba – nikt tego nie zabroni.
Zbłądzenie pod strzechy ma m.in. takie konsekwencje, że dzieło odgryza pępowinę i odtąd nie da się wykluczyć, że wpadnie w złe towarzystwo. Wdowa (czy ktokolwiek inny) może jak najbardziej powiedzieć „moim zdaniem to jest nadużycie”, ale nie może mieć żadnych wyłącznych praw do duchowej spuścizny, tym bardziej że i tak nie sposób ich wyegzekwować.
Jeżeli ktoś bliski twórcy wyjaśnia „rozmawiałem/am z nim i powiedział mi, że pisząc to a to miał na myśli to a to”, to jest to oczywiście głos istotny dla interpretatorów, historyków literatury, a nawet dla przypadkowego społeczeństwa. 😉 Jeżeli mówi „jestem przekonany/a, że takie a takie użycie cytatu byłoby niezgodne z jego intencją”, to ma to pewną wartość w wymiarze moralnym. Ale na tym sprawa powinna się kończyć – bicie w jakieś większe bębny, a zwłaszcza wskazywanie, kto tu ma jakieś prawa i obowiązki, może ją wręcz ośmieszyć.
Inną bajką jest dla mnie natomiast rodzaj „krytycznoliterackiego” udowodnienia, że ktoś użył cytatu w ogóle go nie rozumiejąc, nie znając jego kontekstów, sprzecznie z logiką, itd. To zawsze popieram. 😉
Dzień dobry, 😀
wychodzi na to, że Platforma „wyprzeda dobra rodowe Kaczyńskich…” 😀
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9431040,Wyprzedaz_u_prezydenta.html
Całe szczęście, że nie mam już szampana w domu.
Nie pamiętam, czy to już u nas było, ale jak nie było, to warto, żeby było 😉
http://www.rp.pl/artykul/9133,641587-Krzeminski–Drastycznie-rozerwana-wspolnota.html
Ogłoszenie drobne:
Dobra rodowe oddam w zastaw się a postaw się
Jarosław Kaczyński w swoich wypowiedziach umieszcza cytaty nie podając źródła i nie wspominając wczesniejszego użycia tych słów przez kogokolwiek. Dla Bobikowa to jest czytelne.
Natomiast w moim Burkowie przelatuje to przez łby bezrefleksyjnie. I brak odzwierciedlenia tropów nie ma TU znaczenia. Wśród setek słuchaczy JK w Sali Kongresowej może było kilka osób rozpoznających nawiązanie do Herberta.
Być może tych kilka osób potrafiło wskazać nazwę utworu.
Ale TAM prawie wszyscy już są poinstruowani, że Lokomotywę i Ptasie Radio to Żydzi. I Falski był Żydem ukrywającym imię Alika. TAM słyszy się „naród” a myśli „Kaczyński”. TAMCI pamiętają opium nowomowy i wyznają zasadę: „Gadam, więc jestem”. Pani Wdowa nie ma odwagi powiedzieć, że JK niewiele zrozumiał, z tego co przeczytał. ON czyta głośno dla treningu emisji głosu. TAMCI nie muszą rozumieć co on szczeka.
ON chce poklasku, a nie miski dla pomiotu kundlowego.
A mniej emocjonalni proboszczowie zachwyceni JK gadają do pustych ławek. Co robią ci, których w farze nie ma? Ostrzą kosę aby odebrać pół skiby przez Jaśka zaoraną ku sobie.
Niedziela niedzielą, prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po ICH stronie.
Szczekłem.
Odnośnie cytatów z Herberta. Uderza tutaj cynizm JK, który rzuca hasło ” zostali zdradzeni o świcie” w „ulicę”, która w większości nie zna słowa ” herbert”, . Słowo zdrada, zrozumiałe przez każdego, stało się dzięki tej manipulacji leitmotivem rozmów, dyskusji, kazań . A media nie objaśniają kontekstu. Może to oświadczenie Katarzyny Herbert chociaż w części obnaży cynizm JK. Ale czy dotrze pod strzechy?
Nareszcie!!!!!!!!!!!!!
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9433763,_Rok_bylismy_szantazowani_zaloba___Nadszedl_czas_przypominania.html
Praktykujący 😀 http://www.polityka.pl/galerie/1511904,1,andrzej-mleczko—galeria-rysunkow-2011-r.read
Słyszałam tę rozmowę w TOKu, jadąc do fryzjera. Albo może wracając od fryzjera. Nie odróżniam.
Jednakowoż pan Markowski nie był pierwszy (z poważnych) – parę dni temu pisał o tym Piotr Stasiński w Wyborczej.
Ciekawe, czy Jarek zna inny cytat z Herberta, właściwie określenie: łobuzy od historii. Jaruchna właśnie zakłamuje historię najnowszą.
Koszyczek-Polityczek, hehe.
http://wyborcza.pl/1,86116,9417948,Sprzeciwiam_sie_uwzniosleniu_Lecha_Kaczynskiego.html
http://wyborcza.pl/1,75248,9431461,18_kwietnia_w_Krakowie__beda_demonstracje.html
A ja jak w pysk właśnie wtedy będę miała konkurencyjną imprezkę w Empiku na Rynku!
Gdybym spotkała Jarka, czy Koszyczek życzy sobie aby pozdrowić???
Nisiu,
we własnym imieniu proszę – nie pozdrawiaj.
Chyba, że z wymachem prawej ręki. Ale na to jest paragraf w kodeksie karnym.
Mar-Jo, kiedy oglądałam ten wiec w Kongresowej, to ino patrzyłam, jak im te rączki wylecą do przodu…
Dziś właściwie sam, osobiście mógłbym robić za Pomnik Zmęczeństwa. 🙄 Tylko jakąś atrakcyjną lokalizację musielibyście mi zaproponować. Gdzieś, gdzie miękko, ciepło, z obsługą, z herbatą, z bufetem i z dostępem do sieci. 😀
Ich schlage Stettin vor! 😀
Czy w Szczecinie jest kanapa? 😆
Mar-Jo pewnie by Ci znalazła kanapę, ale w Szczecinie wiatr od morza rozwiewa gmłę. Chciałbyś, jako pomnik, stać nie we gmle? Przecież to by było bez sensu.
Opcje się panoszą 🙄
Jest, poniemiecka. 😀
I kanapowa 😀
Zdaje się, że gmłę będzie rozwiewac Gazoport Imienia! 😀
Prezydęt na gazie to by się zgadzało. Bardzo był nadęty 🙄
W pierwszej chwili przeczytałam, że Mar-Jo bije Szczecin przed.
Tak, Bobiku, wpadaj. Frakcja szczecińska podejmie Cię godnie, a co najmniej przyzwoicie. Lecieć po pasztetówkę w pięciu rodzajach?
Zaraz, bo mi się już wszystko zaczyna mieszać. Znaczy, ja jako ten pomnik mam leżeć na szczecińskiej kanapie i równocześnie na gazie (mam nadzieję, że chodzi o złoża łupkowe, a nie 96ściosłupkowe), w poniemieckiej gmle i tyłem do morza, żeby nie rozwiewało, a przy tym opcjonalnie pożerać pasztetówkę w pięciu smakach? Tak jest rychtyk?
Nisiu, 😀 😀 😀
Bobiku: w Szczecinie jest kanapa poniemiecka. Pomnik Zmęczeństwa nie będzie stac we gmle, bo tę rozwieje nie wiatr od morza ale Gazoport Imienia. 😀
No nie, Vesper ma rację, że co to za pomnik bez gmły. Coś trzeba zrobić z tym Gazoportem Imienia, żeby nie rozwiewał.
A jakby go tak ze Szczecina przenieść na Wawel i ukryć w krypcie? Idź złoto do złota, itd…
Jeden mój kolega z pracy mawiał melancholijnie, że wiązka handgranatów rozwiąże każdy problem…
A wiecie, czasem żałuję, że nie można zastosować tego wdzięcznego i jakże prostego patentu…
Za zaproszenie do Sz. serdecznie dziękuję 🙂 i obiecuję skorzystać przy najbliższej okazji, która jednakowoż, jak z boku podszeptuje mi życie, nastąpi raczej nieprędko. 🙁
Gazoportowi Imienia trzeba nie nadac Tego Imienia. 😀
Proste, bez nakładów…
Granaty, jak sama nazwa wskazuje, służą do noszenia w chlebaku… 🙄
Mar-Jo, a skąd Ci się wzięła taka myśl, że ma być prosto i bez nakładów? 😯 Może jeszcze zaproponujesz, żeby było zgodnie z logiką i zdrowym rozsądkiem? 👿
To absolutnie wygląda na jakąś obcą opcję. 🙄
Bobiku, ja mam 9 kilometrów w linii prostej do granicy.
A wiatry wieją najczęściej z zachodu. No to jaka ta opcja niby ma byc? 😀
Ja zawsze słyszałem, że w Szczecinie była opcja prastaro-piastowska. I na pewno jest dalej, co poznać po tym, że nikt w spisie powszechnym narodowości szczecińskiej nie podaje i szczecińskiego języka nie wystawia. 🙄
Ja czasami język szczeciński wystawiam. Ale tylko w obronie koniecznej, tj. w trakcie czytania informacji o działaniach wiadomej formacji… 😀
Ale dziwne rzeczy wygadujecie… Prawdziwy Polak ma tylko jedną Ojczyznę: Dolny Śląsk.
Andsolu, no nie wiem, nie wiem, Dolny Slask to tez mi wygląda na ukrytą opcję niemiecką.
Bardzo lubię dostawać prezenty. Dziś dostałam pocztą z Polski książkę odpowiednią w sam raz dla opcji niemieckiej pt.: „Lajerman”. Już tytuły rozdziałów zapowiadają ciekawą lekturę, np. „Moczka. Z fenomenologii śląskiego ducha”, albo „”Ryczka i szolka”, albo „Kaj my to som”. Autor książki, Aleksander Nawarecki, jest szefem Zakładu Teorii Liteatury na Uniw. Sląskim. Biorę się do czytania, a dla blogu zagadka: co znaczą te wymienione w tytułach śląskie słowa?
Moczkę jadłam u Ślązaków nad j. Drawskim.Pyszota!!!!
To była bułka (wcześniej moczona w mleku), połączona z makiem i bakaliami. Do tego była miodówka (dużo!). 😀
Mar-Jo, to o czym mówisz, to są makówki. Moczka to zupełnie coś innego, ale też wigilijne.
Tutaj jeden z przepisów, ale są jeszcze inne: http://polly.przepisy.net/moczka/
Moczka jest z piernika. Ryczka to chiba stołek, ale co to też może być ta stolka? 🙂
Eee, Panna Kota już moczkę sypnęła, zanim ja się śląskością wykazałem. 👿
Tak zapamiętałam tę nazwę. Panna Kota przywołała wspomnienia z niesamowitego wyjazdu. Chyba po świętach odwiedzę to miejsce… 😀
Bobiku, tylko częściowo, ryczka to taki mały stołeczek, właściwie coś jak „podnóżek”. Szolka = filiżanka, kubek.
Kaj =gdzie. Lajerman = kataryniarz, i od tego: lajerka = katarynka, a w mowie potocznej: lajerować = powtarzać coś w kółko.
Czy kaj na pewno jest śląskie? To mi się wydaje mieć szerszy zakres.W Galicji podkrakowskiej też się tak mówiło. I gdzieś jeszcze to słyszałem, tylko nie pamiętam gdzie.
Bobiku, kaj na pewno jest śląskie, ale możliwe, że w innych gwarach też istnieje.
Ja wiem, że na Śląsku jest używane. Chodziło mi o to, czy jest specyficznie śląskie. Nie jestem o tym przekonany, ale nie mam teraz czasu rzucić się do przekopywania źródeł. 😉
Lajerman:
http://www.youtube.com/watch?v=2KAJj5rGng4
To lirnik, nie kataryniarz 🙂
Pani Kierowniczko,ale chyba nie po śląsku? 🙂
http://pl.wiktionary.org/wiki/lajerman
Pewnie Ślązacy nie znali liry korbowej, w przeciwieństwie do Niemców i Austriaków 😆
Pani Kierowniczka chciała narzucić opcję bez kamuflażu i się nie udało 🙂
Jakie tam nie znali? Po prostu się wydało, kto przerobił lirę korbową na katarynkę. 😆
Opcja niemiecka proponuje taką dobranockę w wykonaniu jednego z moich ulubionych śpiewaków…
http://www.youtube.com/watch?v=7VJ4ACx3its&feature=related
Albo jeszcze cudniej.
http://www.youtube.com/watch?v=b906XTHUJOI&feature=related
Quasthoff – tak, ale Winterreise w kwietniu, kiedy wszyscy usiłują jak najszybciej zapomnieć o zimie?
Co innego w środku lata, jak już upały dadzą się we znaki… 😉
Oj tam, oj tan, Bobiczku. Mnie chodziło o to Gute Nacht!
A poza tym jest zimno i uważam że pasuje.
Ale facet ma głosicho, musicie przyznać, przepiękne.
Podkręciłam grzejniki…
Gute Nacht an sich jako opcja niemiecka musimy oczywiście zaakceptować. Ale gdyby ktoś od tej Winterreise za bardzo zmarzł, to chyba może przejść na eine kleine Nachtmusik? 🙂
Bobiku, jakbyś zmarzł – polecam rozgrzeewkę:
http://www.youtube.com/watch?v=9lccMsoIWiU
Dzień dobry 🙂 Kawę proponuję, ze śmietanką lub czarną 😀
A ja z kardamonem, goździkami, cynamonem i imbirem 😉
Miłego dnia 😆
Rysiu,
„moja” grupa berlińska wróciła zmęczona, ale bardzo zadawolona. Już planują zwiedzic kolejne stolice, ale rzecz jasna nie w ciagu jednego dnia 🙂
zadowolona 😳
Witam. 🙂 Z życia nauki http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,9437921,Na_KUL_wytupali_profesora_Piotrowskiego__europosla.html
Czy są jakieś wieści od Zwierzaka o zdrowiu Jej Przyjaciółki?
Dzien dobry 🙂
Caly cykl Winterreise Schuberta w wykonaniu Quasthoffa bedzie dzis 20:30 na Mezzo.
Wlasnie wyczytalam ze Lech Walesa udaje sie do Tunisu na czele grupy mezow stanu aby uczyc Tunezyjczykow jak sie buduje demokracje.
Lechu znów podpadł http://wyborcza.pl/1,76842,9438136,Walesa__Lech_Kaczynski_nie_zasluguje_na_pomniki.html
Jotko,
ciesze sie, ze czymanie pomoglo 🙂
Irek,
wczoraj miala operacje, wszczepili jej rozrusznik. Tyle wiem. Moze dzis sie czegos wiecej dowiem. Jej, jak sie denerwuje!
Dzień dobry 😀 , już po pierwszej kawie.
Zwierzaku, czymam!!!!
Zwierzaku, nie denerwuj się. Zaparz sobie dobrej herbaty w czajniczku, a najlepiej w samowarze. Sącz po łyczku. Będzie ok. Przy dzisiejszej medycynie te operacje to standard. Czymam 🙂
Dzień dobry 🙂
Ja też myślę, że wiadomość o wszczepieniu rozrusznika to jest bardzo dobra wiadomość. Z rozrusznikami to jeszcze ludzie żyją, a żyją, że nieraz im się znudzić zdąży. 🙂 Zresztą wiadomo, że w nagłych przypadkach sercowych największa niepewność jest przez pierwszy dzień, dwa. Jeżeli pacjent ten pierwszy czas przetrzyma i „idzie” na jakąś metodę leczenia, to już ma bardzo poważne szanse. Będzie dobrze, Zwierzaku (oczywiście natychmiast odpukałem, żeby przypadkiem nie zapeszyć). 🙂
U mnie dziś słońce znowu zaświeciło, więc po prostu nie potrafię nie promieniować optymizmem. 🙂
A propos Wałęsy niosącego światłe nauki Tunezji, wczoraj był okropnie śmieszny Borowitz o eksporcie demokracji. Chociaż fragment Wam zacytuję 😆
WASHINGTON (The Borowitz Report) – The U.S. policy of exporting democracy abroad has meant that there is very little of it left at home.
That is the grim assessment of a new study commissioned by the University of Minnesota, which predicts that if the U.S. continues to export democracy at its current pace it may completely run out of it at home by the year 2015.
“We have been exporting democracy to Afghanistan and Iraq while there are severe shortages of it in Wisconsin and Florida,” said Professor Davis Logsdon, who supervised the study. “This is madness.”
Citing the study, Speaker of the House John Boehner said today, “It has been clear to me for some time that we must explore alternative forms of government, such as oligarchy or plutocracy.”
Noting that democracy originated in Greece, Mr. Boehner added, “We must reduce our dependence on foreign sources of government.”
Się tak zastanowiłłem- jak kawa Jotki pachnie kardamonem, goździkami, cynamonem i imbirem, to skąd wiadomo, że to jest kawa? 😆
Dzieki wam za podtrzymywanie mnie na duchu.
ja sie martwie, bo ten rozrusznik to dopiero pierwsza czesc , wlasciwa operacja jest usuniecie nerki, tylko moja przyjaciolka padla im juz na stole, stad ten rozrusznik teraz 🙁
Chyba w koncu jak sie odwaze, to Terese poprosze o pomoc, bo szpital jest w Boalymstoku.
Pewnie na opakowaniu pisze: KAWA 🙂
Dzień dobry 🙂
Nasze słońce odpoczywa. Wczoraj, zachodząc, dało z siebie wszystko 🙂
😆 Kupuję odpowiedź, Zwierzaku.
Nerka i serce naraz to na pewno nie jest sytuacja wesoła i lekceważyć jej nie można, ale pozytywne jest w tym to, że faktycznie to są zabiegi należące już do medycznych standardów, dobrze rozpoznane i rutynowo wykonywane. Gorsza mogłaby być jakaś mało znana infekcja albo choroba szalenie rzadka. Wtedy to już bez doktora House’a nie razbieriosz. 😉
Teresa, jak ją znam, pewnie się oburzy, dlaczego nie została poproszona o pomoc od razu. 🙂
A tak a propos kawy.
U mnie sobie rosnie jedno drzewko kawy arabica.
Podszkolilam sie w internecie, nazbieralam jagodek, obskubalam, wysuszylam, znow obskubalam z takich mniejszych lupinek no i wreszcie mialam ziarenka kawy. Biale oczywiscie. Podprazylam, podpalilam, zmielilam i zrobilam sobie FILIZANKE kawy.
Tyle sie narobilam przy tej jednej filizance, ze teraz kawe traktuje z wielkim szacunkiem 🙂
Ja właśnie dlatego z wielu upraw zrezygnowałem, bo kiedy przeliczyłem inwestycje i wkład pracy na efekty, to mi wyszło, że uprawiam ekonomiczny idiotyzm, fundując sobie własny pęczek rzodkiewki za 20 eur. 😈
Z rzezi niewiniątek rolnych ocalały właściwie tylko zielska przyprawowe, których używa się w niewielkich ilościach, a notorycznie, więc ich z kolei kupować się nie opłaca (nie mówiąc już o smakowej różnicy między pietruszką czy bazylią świeżą i podwiędłą). No i różne takie owocowe. Tak że specjalnie na ogórki, sałatę czy ziemniaki nie ma co do mnie przyjeżdżać, ale na wiśnie lub tymianek – proszę bardzo. 😀
Zwierzaku,
zaraz wysyłam do Bobika nr do mnie na Skype. Masz Skype? Jeśli nie masz to wejdź na kuchnię stachurską i odezwij się do mnie przez KONTAKT.
Moja koleżanka ma rozrusznik serca i chwali 🙂
Zdania o biedzie, z Kuźnicy (krakowskiej) – http://www.stachurska.eu/?p=1589
Z uprawami u mnie to tez dziwnie. Znaczy, owszem, rosna. Jak te dzikie. Ale zawsze inni zdaza przede mna 🙁
Papaye sa skutecznie pozerane przez latajace lisy, figi kradna mi jakies pitolce, jaboticabe w tym roku opedzlowaly kruki, a wszelka warzywka jest zjadana przez pasiogiery i inne paskudztwa pelzajace. Pomidory maja robale!!!
No, pietruszka zyje 🙂
Teresko,
napisze zaraz.
U mnie z upraw pozostał 1 krzak agrestu na agrestówkę, 3 derenie na dereniówkę i 1 pigwowiec na pigwówkę 😀 Co do odpowiedzi, że w pudełku z napisem KAWA jest kawa, mam poważne wątpliwości. Ostatnio znaleziono w ” Czekoladzie truskawkowej” sok z buraków 😀 . A kawa Jotki jest chyba parzona w tygielku ,a tu można poszaleć z dodatkami.
No właśnie, dzicy użytkownicy… Ja dlatego mogę zapraszać na wiśnie, ale nie na czereśnie. Do czereśni jeszcze ani raz nie zdążyłem dorwać się przed ptactwem. 👿
Nasza czereśnia to jeszcze młodziak i nie ma owoców aż tyle, żeby starczyło i dla ptactwa, i dla nas. Na razie wciąż jeszcze musimy objadać sąsiadów, czekając z utęsknieniem na taki rok, w którym będziemy mogli pokosztować własnego. 😉
Wiesz co, Irku? Ty masz świętą rację. U mnie w słoju z napisem KAWA jest bułka tarta. 😆
Musiałem poprosić sierżanta Gugla o przedstawienie mnie jaboticabie, bo dotąd w życiu nie zetknąłem się z takim źwirzem. 😳
Okazało się, że to wcale nie australijski wynalazek, jeno brazylijski. 😯
Ale smaczny 🙂
Ostatnio usilujemy uprawiac u nas inne tropikalne owoce. Ale slabo sie przyjmuja, Anglosasi sa bardzo ograniczeni 🙂 smakowo.
Mnie sie spodobala achacha z nazwy i smaku. Moze posadze…
Australijskie tak naprawde sa tylko bunya, o krorych juz pisalam i orzechy macadamia. Mango i avocado rosna, ale czy tutejsze to nie wiem. Rosna od dawna. Reszta to emigranci 🙂
Zwierzaku,
czymam, czymam 😆
Wszystkim dziękuję za berlińskie czymanie 🙂
Skąd wiadomo, że to kawa? Należy sprawdzić organoleptycznie 🙄
Sierżant twierdzi, że achacha jest boliwijska, awokado meksykańskie, a mango indyjskie. Faktycznie, imigrantami ta Australia stoi. 🙂
Jotko, u mnie podstawowym organem leptycznym jest nos. Jak on mówi, że czuje goździki, imbir i kardamon, to reszta psa zaraz się cieszy – o, będzie jakieś azjatyckie żarcie. 😆
http://wyborcza.pl/1,91002,9436389,Do_serca_przytul_psa___rozmowa_z_psim_kardiologiem.html?as=1&startsz=x
Pozazdrościć Zwierzakowi możliwości eksperymentów ogrodniczych. U mnie dobrze sprawdzają się tylko imigranci z Syberii 😀 Przez ostatnie zimy to nawet forsycja na wiosnę nie zakwita 🙁 Do jotki- czy ta kawa wielozapachowa parzona w tygielku?
Imigrantem z Syberii jest na przykład barszcz…
Wiem, wiem. Mnie tylko kulinaria w głowie. 😳
Nos, nosem, ale zawsze można włączyć jakiś inny organ. Na ten przykład język, kubki smakowe. I podialogować międzyorganicznie 😉
Co się dzieje, jak nie ma dialogu? Jak się upiera tylko przy jednej opcji? No co? 🙄
Opcja się zaczyna kamuflować? 😯
Gorzej, staje się doktryną 🙁
Tylko przy organach wielu
przetrwasz zamęt przyjacielu!
Każdy organ – zysk na czysto,
zwłaszcza jeśliś organistą.
Jeśli nie wiesz, w co jest grane,
zawsze sprawdzaj to organem!
Radzę sprawdzać ci co chwilę,
żebyś nie popadł w doktrynę!
Niechże mi doktryna głowy nie zawraca –
to jest, z grubsza mówiąc, organiczna praca.
Piatek dopiero sie u mnie zaczyna, a juz zglodnialam czytajac o Jotki kawie, ktora z doboru przypraw przypomina mi jedna z odmian herbaty (nie tyle listkow, co sposobu podawania) – indyjski masala chai, ktory uzywa tych samych mniej wiecej przypraw (zwykle jeszcze dochodza ziarenka czarnego pieprzu). 🙂 A co do mango, to w tym roku przez wyjatkowo niskie temperatury w regionie Indii, gdzie sie je najbardziej uprawia, zrobila sie kleska nieurodzaju, i ich ceny poszly mocno w gore. (Kiedys indyjski znajomy opowiadal nam anegdotke o tym, jak poprosil zone, Amerykanke europejskiego pochodzenia, zeby kupila mango po drodze do domu. Na pytanie ile, odpowiedzial – „two”. No i zona przywiozla dwa owoce, gdy jemu chodzilo oczywiscie o dwie skrzynki…) 😉
A Borowitz bardzo smieszny, Bobiku, 🙂 z tym, ze czesc z tego, co on pisze tutaj sie juz dosc otwarcie dyskutuje – na powaznie. Nie dalej jak pare dni temu znany skadinad w Polsce Jeffrey Sachs napisal calkiem powazny artykul o koncu demokracji (przy okazji negocjacji dotyczacych budzetu federalnego).
Zwierzaku, trzymam nadal kciuki za Twoja przyjaciolke. No i jak dobrze, ze jest Teresa. 🙂
Tez czymam kciuki za Zwierzakowa Przyjaciolke.
Moj powrot sie nieco odwleka, ale jestesmy na dobrej drodze. I demokratyczne procedury jednak zwycciezaja nad silami zla.
Zagladam tu od paru dni regularnie, gdyz moja E. przyslala mi pare dni temu cudowny prezent – amazonowego super-duper kindle’a, dzieki czemu nie musze podkradac ksiazek w szpitalu, a nawet mam codzien na sniadanie Daily Telegrapha. Kindle wpuszcza mnie do Bobika, ale nie moge sie zalogwac,gdyz nie opanowalam jeszcze jak sie robi @ w adresie.
Okropniemi sie podobal wpis o narzeczonym Ojczyzny i caly dalszy respons nan.
Teraz jestesmy w szpitalu na chemii.Bardzo mnie tez dsis pan doktor chwalil, gdyz utuczylam Mame o cale piec funtow przez trzy tygodnie – polewanie wszystkiego maslem nadzwyczajnie pomoglo i wazy juz cale 105 funtow przy wzroscie 162 cm.
Bardzp juz steskniona za Czyms Normalnym.
Witaj Helenko 🙂 Trzymamy wszyscy kciuki.
Heleno 😀 😀 😀
Heleno, tak trzymaj!!! 😀
Bardzo się cieszę, że jest lepiej.
Mam nadzieję, że cały Koszyk, podobnie jak ja, nie chce wzrostu cen bananów. 😀
http://szklokontaktowe.tvn24.pl/13502,1,Olej-bananowy,wiadomosc.html
Monisiu, rozmawiałam z lekarzem, a jutro odwiedzę chorą. Lekarz zadowolony, że stymulator się dobrze spisuje. Pacjentka może się określi równie dobrze 🙂 , miała powód by się mocno wystraszyć przypadkiem jaki się jej przytrafił.
Mojej znajomej kiedyś się zdarzyło, że w trakcie operacji na nadnercza dostała zawału serca. Ponoć był to pierwszy taki przypadek w Polsce, więc wróciła do domu z kompletem zdjęć ze stołu chirurgicznego.
O, jak cudnie Helenę na blogu widzieć. Jakoś mi się niemal świątecznie od tego zrobiło. 🙂
Mar-Jo, na pewno już nie masz tego szampana? 😆
Tereso, ja bym wcale nie wykluczył, że kiedyś powstanie nowy zawód – modelka chirurgiczna. 😉
O, Helenka, nareszcie 😀 😀 😀
Na masala chai też jakiś czas temu „zachorowałam”. I odkryłam tu przyprawę do grzańca, która ma mniej więcej ten skład, więc dodaję do herbaty 😆
To już wreszcie wiem, dlaczego ja się na tak doprawianą herbatę nigdy nie załapałem. Zapach wzbudzał nadzieję na grzańca, a potem następowało nieuchronne rozczarowanie. 😆
Heleno, nareszcie… 🙂 A nieustanne kciuki za Ciebie i Mame oczywiste. 🙂
Teresko, wiedzialam, ze w dobre rece sprawa poszla, gdy dotarla do Ciebie. 🙂
A na troche lzejsza nute o modelach, to uslyszalam niedawno w wiadomosciach o skandalu w magazynie weganskim. Fotografowane modele weganskich odpowiednikow potraw tradycyjnie miesnych, ktore wygladaly niezwykle realistycznie, i apetycznie, zawdzieczaly swoj wyglad temu, ze byly rzeczywiscie z miesa. 😉
Bobiku, a co mam nie miec? Nie miałam wczoraj! 😀
Szampan dla Wszystkich!!!! 😀
No to zdrowie tych, za których czymamy. 🙂
Heleno,
🙂
Szampan? Ależ tak! 😆
Zwierzaku, Heleno – czymam razem z koszyczkiem. Panna Kota tęskni już za Kotem Mordechajem.
Doro, racja, wg opcji polskiej, lajerman to lirnik, na okładce wspomnianej książki jest też zdjęcie lirnika, ale w ukrytej opcji niemieckiej to naprawdę kataryniarz. Tu dzisiejszy artykuł z katowickiej gazety: http://www.dziennikzachodni.pl/stronaglowna/392747,katowice-lajera-rozkreci-mariacka-zdjecia,id,t.html
Bobiku, kaj jest śląskie, może też występować w postaci złożonej, np. kaj tam – ależ skąd, gdzie tam; kajsik – gdzieś: a jo to mom kajsik; kajś – gdzieś; kaj yno, kaj jyno – gdziekolwiek; kajindzij – gdzie indziej.
Dziś na spacerze widziałam kwitnące bzy i kasztany.
Helena, przestaniesz Ty wystawiać mnie na takie próby cierpliwości?
Bobik (11:23), jaboticaba jest okropnie śmieszna, bo nie tylko to wisienki w biskupim kolorze, ale też rosną na tych grubych gałęziach tak wprost, bez pretekstów z gałązkami.
Panno Koto, ale ja te wszystkie formy znam również z Małopolski.
A kwitnące bzy potwierdzam. 🙂 I mogę dorzucić jeszcze nieprawdopodobnie malownicze japońskie wiśnie. Bardzo ich dużo w mojej okolicy.
Nie mam, niestety, własnego zdjęcia takiej wiśni, więc wrzucam guglowe:
http://lh3.ggpht.com/_GHe9ruor3mQ/SeOcm2LUCcI/AAAAAAAAGQo/ikP0BasiogM/26324%20Zierkirsche%20klein.jpg
Andsolu, ja sobie oczywiście podczas konferencji z sierżantem kazałem również zdjęcia jaboticaby pokazać. Ale przez tę jej okropnie śmieszną nazwę i tak sobie ją wyobrażam jako żabę w żabocie. 😆
Oooo, Helena! Nareszcie!
Witaj Heleno 🙂
Piekne dzieki Teresie za pomoc i wam wszystkim za czymanie.
Dla mnie pora na kawe, ale wam chetnie podam cos innego. Moze australijskie winko, pelne slonca?
Zwierzaku, Zawisza może Teresie buty czyścić 🙂
Malutki słoneczkowy łyk na szybkie spanie chętnie 😀
Wino ze słońcem może być, ale wstrząśnięte, nie zmieszane. 🙂
Podobno Bond w ostatnim filmie naprawdę zamawiał wino, nie martini. 😯 Za co wytwórcy tego wina (Chateau Angelus) go mają zamiar świętym obwołać, bo sprzedaż im skoczyła jak kangur olbrzymi.
Skaczę do spanka. Ja sowa, a muszę odpluszczyć ślepka o 6.30 😯 Dobranoc 🙂
Slonecznie podane 🙂
A ja ze swoja bachora platalam sie po deszczowym Krakowie ogladajac zdjecia.
Dobranoc wam, spijcie kolorowo. A ja sobie popracuje…
Słońce! Kontynuacja miedzykontynentalna? 🙄
Kwiecie zakwita, itd, itd …. 😆
Dzień dobry 🙂 Napisałam już List do LODR w Końskowoli – http://www.stachurska.eu/?p=1613 🙂
Dzień dobry 🙂 Ja też zakwitam, zwłaszcza na myśl o tym, że dziś dzień targowy. Za kwity Narodowego Banku (niekoniecznie niemieckiego; mogą być jakiekolwiek eura) nabędę tam coś znacznie lepszego niż kwiecie. Ten rostbef, ach, ten rostbef…
W soboty świat nie jest taki zły. 😉
To będzie opowieść dla uczczenia powrotu Heleny do świata czytających i komentujących.
Rzecz ta się dzieje jakieś dwadzieścia lat temu, przy okazji obiadu rodzinnego odbywającego się gdzieś na Pomorzu (Lębork, a może Wejherowo, nieistotne), w którym biorą udział spotkające się raz na kilka lat ciotki wraz z mężami oraz częściowo (bo to atrakcja żadna) progeniturą.
Pomidorowa zjedzona, na stół wjeżdżają zrazy zawijane, nagle pan domu wstaje, przeprasza, ubiera się w strój dość dziwny, bowiem w fartuch i białe gumowce, i wychodzi. Pani domu czuje się w obowiązku objaśnić zachowanie męża, więc ogłasza „Stefan do kurwy chodzi„.
W powstałej nagle ciszy słychać tylko wypadanie amalgamatów, które toczyły się po parkiecie oraz muchę nietaktownie obijającą się o szybę. W końcu jedna z ciotek, gdy już odpowietrzyła się dostatecznie i odnalazła pantałyk, przybrawszy minę odpowiednio zatroskaną pyta: „Bożena, i ty mu pozwalasz na to?„.
Bożena, zupełnie niespeszona, odparła z dumą „Ja mu pomagam, gdy tylko mogę„, albowiem chodziło o to, że Stefan wychodził do kur, które były hodowane na skalę półprzemysłową dla podratowania budżetu domowego.
Opowiesc przednia 🙂
Cudne 😆
U nas jest nieco odwrotnie, to ja chodzę po jaja sołtysa 🙄
Ten Babilas mi kiedyś rodzinę wykończy. Zdychają ze śmiechu… 😈
Po jaja to Włodek chodzi do sąsiadki 😯 🙄
Do kompletu – http://nowadebata.pl/2011/04/09/piec-zdrowych-tluszczow-ktorych-niepotrzebnie-unikasz-w-kuchni/ 🙂
Dzień dobry 🙂 ,
Znalezione w ukraińskiej prasie:
„А чи не є отой ментальний розлам колективних пам’ятей звичайним масмедійним продуктом?”
„Перефразовуючи її, хочу сказати, що і я, просто мрію про той час, коли наші мертві герої перестануть тримати за ноги нас живих і ми нарешті розпочнемо рух в майбутнє”.
Też marzę o czasie, kiedy nasi martwi bohaterowie i „bohaterowie” przestaną trzymac żywych za nogi….
http://alfaomega.webnode.com/products/stefan%20bratkowski%3a%20bez%20niedomowie%C5%84/
Dziędobry. Każdy powinien to przeczytać, ale obawiam się, że nie każdy przeczyta. Denerwuję się! Też widzę te same analogie co Bratkowski
Nisiu, przeczytalam link Bratkowskiego. Mysle, ze nie mozna kazdego nacjonalistyczno-ksenofobicznego ruchu podciagac pod faszyzm czy nazizm. Celem nazizmu bylo uzbrojenie sie po zeby, zajecie sila innych krajow, wymordowanie niewygodnej ludnosci: Zydow, Cyganow, chorych psychicznie i homoseksualistow oraz zniewolenie innych nie-aryjskich narodow. Nie ma na taki ruch dobrego nastroju ani w Polsce ani w zjednoczonej Europie.
Króliku, ale najpierw trzeba było chwycić za mordę swoich. Nie będę się upierać przy nazwach, ale jeśli spora część społeczeństwa ma zamiast mózgu PiS i kacyka w sercu, to jest bardzo niedobrze.
Nisiu, ja też mam pewne obawy.
Na Węgrzech powstał od zera ruch Jobbik, obecnie trzecia siła w parlamencie. Bywam na Węgrzech, widuję marsze utworzonej przez Jobbik paramilitarnej Gwardii Węgierskiej, obecnie noszą jednolite mundury. Wiem , co myślą o Traktacie z Trianon….
A mundury mają takie:
http://www.welt.de/multimedia/archive/01280/tma_jobbik_DW_Baye_1280630p.jpg