Dołek klimatyczny
O szyby deszcz dzwoni jak grosze o tacę,
że nawet psa trudno wygonić na spacer,
choć jesień daleko, luj siąpi po drzewach,
zacina uparcie, to z prawa, to z lewa,
że może w depresję wpaść stary i szczeniak…
Jak dosyć mam, kurczę, już tego dzwonienia!
Wiem, wiele ważniejszych jest rzeczy na świecie,
niż rynna zatkana, czy też w dachu przeciek:
głód, wojny, zarazy, nierówność i bieda,
za drogi jest rozum, za tani jest cheddar,
tu jakąś by trzeba petycję podpisać,
tam panią pogonić, co futro ma z lisa,
pomyśleć o cudzych nieszczęściach i bólach,
lecz cóż, ciału bliższa jest własna koszula –
najlepiej, gdy sucha, wszak nie mam nic z ryby…
I co? Przechlapane. Deszcz dzwoni o szyby.
Kto zsyła to draństwo? Za jaki występek
gdy za drzwi wystawię nos, zmoknę po pępek?
Ohyda! Przekleństwo! Ach, piekło by wzięło
ten klimat upiorny, to słotne meteo,
tę pluchę zawziętą, chlupiącą i burą,
bez przerw, niekończącą się (tfu, na psa urok!),
od której włos pierwszy siwieje na skroni…
Niestety, nie wzięło. O szyby deszcz dzwoni.

Pierwsza 😆
Posyłam słońce i pasztetówkę 🙂
Też podsyłam trochę słońca, Bobiku.
Uch Ty, Piesku! Jak pieknie to napisales! I ten watek poczucia winy – no, zupelnie jakbym Stara slyszal!
Piekny wiersz, co tu duzo gadac.
Słuchajcie, to działa! 😆
Luj się właśnie stlenił i nawet zza chmur coś promienistego wyjrzało. Nie jest to jeszcze riwiera, ale w każdym razie jakiś postęp. 😀
Dziękuję za przesyłki, które tym razem dotarły w tempie wręcz piorunującym. 🙂
To tak dziala, Bobik, jak papieros zapalony na przystanku autobusowym. Jak chcesz zeby autobus szybko przyszedl to trzeba wyjac papierosa. Wtedy natychmiast nadjezdza.
A jak jest luj, to trzeba szybko napisac na nowo Staffa. I sie luj przestrasza.
To triko z przystankiem znałem, ale z pisaniem na nowo Staffa dopiero dziś odkryłem. Nie mogłeś mi, Mordo, powiedzieć wcześniej, jak wiedziałeś? 🙄
Piękne egzorcyzmy Piesku odprawiłeś i zaraz biesy niepogody poszły weg 😎 😉
Żebym to jeszcze znał jakieś egzorcyzmy przeciw głupocie… 🙄
http://wyborcza.pl/1,75478,16020932,Polscy_islamofobi_maja_nowy__genialny__pomysl___Wysylamy.html
http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2014/05/22/religia-male-piwo/
Zawsze mówiłam że piłka kopana jest religią 😎
Bobik
nie wszystko na raz 😉
Potem taki islamofob wyciaga z kieszeni starnnie wyciety artykul z GW i chwali sie znajomym: O, napisali o nas w gazecie, a to znaczy, ze sie przestraszyli i uznali nas za bardzo waznych.
Swoja droga ile trzeba miec w sobie nienawisci i pogardy dla „blizniego swego” zeby taki pomysl urzeczywistniac i cieszyc sie z wrazenia jakie moze wywrzec.
Szukajac tego artyukulu natknelam sie na jakis tytul o islamie z mojego bylego organu,nowojorskiego Nowego Dziennika, ktory od samego niemal poczatku po j3go powstaniu wspoltworzylam wraz z Kuma i zakreslalam pole naszych wartosci. Zaczelam wiec ten artykul czytac i odlozylam po paru zdaniach. Ta gazeta jest juz nie do rozpoznania. Co mnie zreszta malo dziwi. Wykupila ja podobno byla sekretarka czy maszynistka, ktora rok czy dwa po moim odejasciu i wyjezdzie do Londynu spokojniw zamieszczala moje artykluly podpisujac je wlasnym nazwiskiem.
Wiec i teraz – wzrusze tylko ramionami ze panta rei.
Probowalam zadzwonic do Richarda w Seattle, ale autimatyczna sekretarka mowi, ze numer zostal rozlaczony lub uniewazniony.
Back to square one. 🙁
Dobry wieczór 🙂
Siódemeczko, z całego serca współczuję. Taki Kot!
Niedawno ratowaliśmy naszego, cudem i uporem wetki wyszedł z draństwa.
Nas nie luji, sami musimy lujać, bo posadzone/posiane zdechną w upale 🙄
Tojeść Jagody mamy. Grzeczną, samoograniczającą się 😯
U Kapustow kaznia. Malenstwo, a moze I dwa, sa eliminowane. Nie wiadomo czy przez wspolbraci, czy przez rodzica. Jakkolwiek by nie bylo jest to straszne. Teraz maluszek jest rozrywany. Pewnie go zjedza…..Takie to sa prawa natury.
Tutaj walka o przetrwanie, ale dlaczego kot Siodemeczki ich opuscil? Ktos, cos zaniedbal, postawil zla diagnose. Smutek wielki, trzeba to jakos przezyc.
Bardzo Ci wspolczuje !
Haneczko
a jak Ty tę cho … sorry tojeść przekonałaś do samoograniczania ? 🙄
Już teraz chylę czoła przed Twoimi talentami 😎
Luja od Bobika również chętnie zaadaptuję 😎
Kurcze blade. Juz tam nie zgaladam.
Zupelnie jak w jakims cholernym programie przyrodniczym.
Kiedys tak nie bylo. Nie musimy wcale widziec jak sie odbywa masakra cielatek antylopy gnu mordowanych przez hieny. Tfu! Zgodzilam sie ogladac zdechle szczury, ale mowy nie bylo aby Kapusty pozeraly sie nawzajem. Tfu!
A ja podejrzewałem, że to orły pierwsze się zaczną nawzajem wykańczać. 🙁
Pewnie, że przykro, a nawet strasznie, jak u podglądanych dzieją się krwawe dramaty.Ale cóż, skądinąd chyba wszyscy wiemy, że prawdziwe życie zwierząt nie ma nic wspólnego z filmami Disneya. 🙄
NIE-NA-WIDZE prawdziwego zycia. Niech sie wypcha trocinami.
Dzień dobry wieczór!
U mnie chwilowo nie pada, słonecznie, ale za to strasznie krzykliwie.
Helena
pt, 23 Maj 2014, 21:28
NIE-NA-WIDZE prawdziwego zycia. Niech sie wypcha trocinami.
I za to Cię kocham Heleno 😎 😎 😎
Gdybym jeszcze kiedykolwiek próbowała pyskować przeciw Tobie przypomnij mi ten wpis ❗
Jagodo, nasza tojeść jest Holenderką, przyjaciółka nam przywiozła. Holandia ma swoje narowy (zasadzili Wildersa 👿 ), ale to jednak poukładany kraj (teraz go wykopali 🙂 ).
Haneczko,
chyba Was najedziemy żeby zobaczyć to dziwo/cudo 😉
Przypomne, przypomne.
Opuscily mnie cieple, pelne wzruszenia uczucia do naszych polskich bocianow.
Powiem wiecej, nie lubie bocianow.
Jesli ktos ma mocne nerwy, niech obejrzy 3-czesciowy film o okrucienstwie tych ptakow. Okrucienstwie niczym nie podyktowanym.
https://www.youtube.com/watch?v=ehT7-nyRDeo
Ten bocian pewnie cierpi na chorobe psychiczna. Stad to znoszenie do gniazda workow foliowych I niedostateczna dbalosc o dzieci. Takiego osobnika nalezaloby pozbawic mozliwosci rozrodu, jesli nie calkowicie wyeliminowac z populacji.
Helena (22:17)
amen 😎
Loto, trudno mówić o okrucieństwie u istot, które nie mają żadnego systemu etycznego, nie rozumują w kategoriach dobra i zła, tylko robią to, co im nakazuje instynkt.
A dlaczego instynkt nakazuje niektórym ptakom zjadanie własnych dzieci albo rodzeństwa? Nie wiem tego na pewno, ale podejrzewam, że jajka mogą być składane z pewnym nadmiarem, na zasadzie „jak będzie dobry rok, to się uchowają wszystkie pisklęta, a jak gorszy, to część się zje, żeby przetrwać trudne chwile”. Czyli te pisklęta, z których „i tak już nic nie będzie” mogą służyć za rodzaj rezerwowego zapasu żywności.
Do tego jeszcze trzeba wziąć pod uwagę, że instynkt rodzicielski u ptaków uruchamiany jest zwykle przez jakieś konkretne cechy w zachowaniu pisklęcia, np. określone ruchy albo popiskiwanie. Jeżeli umierające pisklę już do tych zachowań nie jest zdolne, ptak przestaje rozpoznawać w nim swoje dziecko i nic nie hamuje go przed uznaniem go za zdobycz.
Brzmi to wszystko okropnie, ale w pojęciu ludzkim, nie bocianim czy sowim, bo według wszelkich znaków na niebie i ziemi, ptactwo w ogóle pojęciowo myśleć nie potrafi. Dla zwierząt najważniejsze jest ich zadanie biologiczne, tzn. przetrwanie oraz zreprodukowanie się i „dobre” jest dla nich wszystko, co temu celowi służy. Trudno je za to winić, skoro tak zostały przez naturę zaprogramowane i nie wybierają swoich zachowań świadomie.
Pretensje o okrucieństwo można mieć tylko do ludzi (i to pełnosprawnych umysłowo). Oni wiedzą, co czynią. 🙁
Czyli jesteśmy wynaturzonymi zwierzętami.
Oczywiście, Haneczko. Znaczy, Wy jesteście, bo ja jako pies jestem wynaturzony tylko częściowo. 😎
Przy okazji zauważę, jak absurdalne jest powoływanie się przez katolickich moralistów na „prawo naturalne”. Zgodnie z naturą może i nie dałoby się przerwać patologicznej ciąży, ale urodzonego z niej niemowlaka można by spokojnie skonsumować. Ciekawe, czy Betonowy Terlik sobie to uświadamia.
Prawa natury są czysto utylitarne, poza dobrem i złem. Moralność jest tylko i wyłącznie produktem wynaturzenia. 🙄
Skonczyles, Bobik? To dobrze.
To teraz Ci powiem tak: jestem gleboko zawiedziony ujawnionymi cechami psychicznymi Brendy i Borisa i ich zwyrodnialego potomstwa, ktore oczywoscie wczesniej czy pozniej wyladuje w jakims miejscu odosobnienia, jesli nie wrecz na szubienicy. I nie mow mi nic o systmach etycznych czy tez ich braku. Znam zwierzeta, ktore kregoslpup moralny posiadly.
Oczekiwalem innego zachowania sie od Kapustow i jestem w szoku, ze okazaly swe prawdziwe mordy jak juz bylem dosc zaangazowany w ich zycie rodzinne. Top bedzie tez nauczka dla mnie – byc na przyszlosc nieco mniej ufnym i wierzacym w Tryumf Dobra i Sparwiedliwosci.
I Ciebie tez ostrzegam przed zanadtym merdaniem na widok przeslodkich kulek bialego puchu, z ktorych moga z czasem wyjsc urodzeni psychopaci.
Podsuń to Terlikowi, to Cię obsobaczy 🙄
Dobranoc 🙂
A czy ja coś mówiłem, że Koty nie mają kręgosłupa? 😯
Rozumie się samo przez się, że Koty i Psy to jest inna rozmowa. My nawet Szympansom potrafimy wytknąć. Nie mówiąc już o Ludziach czy Sowach. 😎
O, jakbym chciał zobaczyć Terlika obsobaczającego Psa. 😈
Czy Koty, selekcyjnie, zjadają wyłącznie psychopatów 😉 ?
Całkiem dobranoc 😎
Nie tylko. Ale psychopatów za karę jeszcze pomęczą przed zjedzeniem. 😈
Ale nie zjadaja wlasnych kociat.
Cześć, Bloże. 🙂 Wróciłam z fantastycznego urlopu, ale tylko na chwilę. Za tydzień kolejny wyjazd, destynacja Moskwa, bardzo proszę o trzymanie kciuków, bo trochę się denerwuję. Tu jest parę zdjęć: https://plus.google.com/photos/118060386314817127123/albums/6016707239805872065?authkey=CLnAsr6Nj-LdKA Gorąco polecam North Berwick – piękna okolica do spacerów, zaledwie pół godziny pociągiem od Edynburga. Spotkałam tam mnóstwo szczęśliwych psów i nabrałam niejakiej wprawy w rzucaniu im piłek. Psów nie ma na zdjęciach, bo za szybko biegały. Kota spotkałam tylko jednego i już, już miałam mu zrobić zdjęcie, kiedy się okazało, że w tle byłoby okno kuchenne, a w kuchni bardzo … skromnie odziana para robiła sobie późne śniadanie, albo wczesny lunch. No i nie pstryknęłam.
Okazałam nadzwyczajną jak na mnie przezorność i od jakiegoś czasu nie oglądałam Kapustów ani innych rodzinek animalnych. Bałam się, zwyczajnie się bałam, kiedy widziałam te maluchy, mniej silne od innych dzieci.
Tfu, sprawdziły mi się obawy. Wolę jak mi Rumik łapy obgryza.
Heleno, Twój dramatyczny okrzyk zawierał w sobie ziarno geniuszu.
Prawdziwe zycie da się znieść tylko pod warunkiem, że często zamykamy oczy. I uszy.
Wybywam na tydzień. Ahooooj.
Szkoda, ze nikt sie nie podjal obejrzenia tego wynaturzonego bociana.
To co pisze Bobik jest ofkors /nie poprawiac/ rozsadne I przkonujace, ale nie zdolalo znieczulic mojej wrazliwosci I bolu jaki odczuwam patrzac na te beradne nieboraki!
Niedzwiedzia polane okupuja jenoty. U nas raccoons. Sa bardzo zuchwale, dobieraja sie do smietnikow I prawie nie ma sposobu aby taki pojemnik przed nimi zabezpieczyc.
Mamo! Mamo, bawię się w ptaszka!
Jasiu tyle razy ci mówiłam , że nie wolno bawić się ptaszkiem…
Mamo, mamo, ale ja się bawię w ptaszka!
A na czym to polega?
Jem robaki …
Dzien dobry 🙂
Loto, to nie racoons (szopy) lecz racoon dogs, jenoty (odmiana Nyctereutes procyonoides ussuriensis).
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Nyctereutes_procyonoides_4_%28Piotr_Kuczynski%29.jpg 🙂
Herbata
Dzień dobry 🙂
Luj był trochę mały, jak na potrzeby roślin, ale darowanemu lujowi ….. 😉
Ago, a dopiero pytałam czy udało Ci się pojechać o Szkocji. Cieszę się 😆 Dzięki za zdjęcia, odświeżyłam wspomnienia. Podczas naszego pobytu cała Szkocja tonęła w żonkilach, cudo!
I te ciekawe ławki też sfotografowałaś. Znakomity pomysł uwiecznienia pamięci bliskich przez ufundowanie ławki.
Jak słyszę od religiantów powoływanie się na prawo naturalne to się pukam w głowę 👿
Dzień dobry 🙂
Jak miło, że Aga dała znak życia. 😀 Już się bałem, że żaby ją pożarły ze szczętem. 😯
Na zdjęcia na razie tylko zerknąłem „en masse”, ale już to starczyło, żeby się zachwycić. Piękna ta Szkocja. Będzie co potem pooglądać. 🙂
Ale to dopiero po zakupach, które dziś będą wyjątkowo uciążliwe, bo PA gdzieś znika razem z autem i będę musiał wszystko na własnych łapach oblecieć i na własnym grzbiecie przynieść. 🙁
Ja sie etz ciesze, ze Aga wrocila i ze ten urlop tak sie udal. Album szkocki jest przepiekny. Mam nadzieje, ze nie utracimy takiej perly w koronie.
Loto, ja sobie zadałem przykrość obejrzenia filmu, jeszcze przed napisaniem komentarza i oczywiście smutno mi było, serce mi się ściskało na widok nieszczęsnego pisklęcia, ale równocześnie nie miałem wrogich uczuć wobec dorosłego bociana. Gdzie nie ma świadomości popełniania zła, nie może być też winy.
Obwiniać to bym mógł najwyżej tego, kto to wszystko tak wymyślił. Ech, gdyby taki istniał i jeszcze w dodatku posiadał nogawki, a pod nimi łydki… 👿
Zanim wyjdę na targ, jeszcze rzucę w przestrzeń blogową pytanie: czy wszędzie (w zbliżonych do moich warunkach klimatycznych, czyli głównie w Europie niepołudniowej) ten rok jest tak odjazdowy w temacie truskawek, czy to tylko moja okolica została tak hojnie przez los obdarowana?
Tak smacznych truskawek – i to notorycznie, za każdym zakupem – chyba jeszcze nigdy nie doświadczyłem. Coraz bardziej zapominam o mięsożerstwie i przechodzę na dietę szparagowo-truskawkową, co właściwie psu nie bardzo przystoi. 😳 Ale co mam zrobić, kiedy po jednym dniu bez tych rewelacyjnych tegorocznych truskawek kubki smakowe wrzask podnoszą?
Szkockich truskawek jeszcze nie było, ale w B&B w North Berwick dostawałam na śniadanie angielskie i były pyszne. Nie odzywałam się, bo nigdzie nie miałam dostępu do komputera, a Szkocja tak mnie wciągnęła, że nie miałam siły czołgać się przez internet przy użyciu kindle’a – cała energia szła na chodzenie i podziwianie. Przez jedenaście dni przeczytałam tylko jedną, niewielką książkę! 😳 To była Girl in winter Larkina. Kiedy ją skończyłam, pomyślałam, że zostanę jednak przy wierszach Larkina i nie będę sięgać po jego powieści, ale potem się okazało, że Dziewczyna stała się bardzo realna i w jakiś sposób została ze mną, jak ktoś, kto codziennie jedzie do pracy tym samym autobusem i, ponieważ przyciąga naszą uwagę, obserwujemy go dyskretnie. Z czasem wdrukowuje nam się jego sposób poruszania się i gesty, zauważamy co czyta i jak się ubiera, jak reaguje na widoki i zdarzenia. Ba, martwimy się, kiedy się nie pojawia.
O rany, ile mam prania, sprzątania, załatwiania spraw! I koniecznie trzeba kupić truskawki. Zanim pobiegnę, powiem Wam jeszcze, że nie ma tego na żadnym zdjęciu, ale podczas krótkiej wycieczki łódką widziałam przez moment foki. 🙂 A z ptaków najśmieszniejsze były te – też się nie dały sfotografować, bo są nieduże i trzymają się z daleka. http://www.cornishseatours.com/wp-content/uploads/2012/06/puffin-skip.jpg Poza tym więcej patrzyłam, niż pstrykałam. 😉
O rany, on wyglada jak profesor!
Zamek w Edynburgu zrobil na mnie przed laty dosc ponure wrazenie. Wole, prawde powiedziawszy zawmki odbuodwane, ladnie utrzymane, a najlepiej jeszcze zamieszkale przez zywych ludziu, a nie duchy. Takie ruiny jak te z Edynburga dobre sa na romantyczna dekracje krajobrazu (miejskiego czy wiejskiego), ale daja bardzo male wyobrazenie o tym jak to naprawde wygladaio, jak funkcjonowalo i jak sie w nim czul czlowiek.Dlatego zamki sredniowieczne i wczesniejsze najczesciej kojarza nam sie z ponura opresja grubych murow, malych gleboko osadzonych okiem, ciemnoscia, brakiem barw.
A to przeciez jest bardzio dakekie od historycznej prawdy. Sredniowieczne wnetrza byly tak pelne barw jak iluminowane sredniowieczne manuskrypty. Wszystko tam – i kamien, i drewno, i metal byly pokryte barwami jak z dzieciecego pokoju: soczysta zielenia i lazurem, koloren koralowym i zoltym. No i duzo oczywoscie zlocenia, absolutnie neizbednego w czasach przed elektrycznych, kiedy wnetrza oswietlano zywym ogniem, a manuskrypy blaskiem swiecy. .Zlotocenia pozwalalay zwiekszyc dostepne swiatlo, dlatego nazywaja sie „iluminowane”.
Moim marzeniem teraz jest zwiedzic zamek w Dover, zbudowany w XIII wieku, i niedawno starannie odrestaurowany, takze pod katem historycznych wnetrz, ktore sa bardzo, bardzo barwne i wesole.
Moze kiedys przyjedzie Pies i wsiadziemy sobie w pociag i pojedziemy do Dover odwiedzic biale klify, a nade wszystko zamek.
Dzień dobry 🙂
Ago, ten ptaszek to maskonur, widziałam je na Magerøyi,jest ich tam około miliona. Niektóre z nich przylatują tam tylko składać jajka i odchować młode, potem odlatują w inne regiony lub na otwarte morze. Inne spędzają na przybrzeżnych skałach i pobliskich wysepkach cały rok. Te, które odlatują, powracają ZAWSZE 14 kwietnia o tej samej godzinie wieczorem na Magerøya, również w roku przestępnym. Miejscowi twierdzą, że można według nich nastawiać zegarki.Po powrocie zaczynają natychmiast kopać w ziemi trzymetrowe tunele, tam przychodzi na świat jeden maskonurek, którego oboje rodzice wychowują i w sierpniu odlatują z nim w inne obszary, aby w kwietniu znowu powrócić.
Eee, to wszystko nie może być prawdą. Maskonurek to wygląda tak jak tutaj (ten na górze), a takich ptaków, jak pokazywała Aga, w przyrodzie w ogóle nie ma, bo wszystkie inne zwierzęta pękłyby ze śmiechu. 😈
Dover sobie przypamiętam i przypomnę Mordechajowi w stosownym czasie. 😎
No, nikt mi nie wmówi, że to nie są wytwory przemysłu zabawkarskiego: 😆
http://dobas.art.pl/x/norway/images/04.jpg
Dzięki, Panno Koto. Maskonur, czyli puffin. Kiedy usłyszałam tę nazwę, myślałam, że to będzie coś dużego… 😆 Bobiku, w North Berwick są, oczywiście, w sprzedaży takie zabawki, ale nie umywają się do oryginału. 😀 https://www.youtube.com/watch?v=8orIcLaKZOw
No tak, tuba pewnie znowu nie wpuści Bobika. 🙁
Zgadza sie, te ptaszeta zostaly wymyslone przez Walta Disneya. I zaloze sie, ze maskonurki nie pozeraja swych pisklat.
Zamek w Dover.
Tak, Bobik, „Tomorrow, the white cliffs of Dover, just you wait and see…”
http://www.youtube.com/watch?v=d5aeClRY4kA
Tu jest ten sam filmik na stronie National Geographic, niestety jakość jest trochę gorsza. http://video.nationalgeographic.com/video/puffin_atlantic_lifecycle
A tutaj, Bobik, mozesz sobie narobic smaku przed wizyta. Sypialnia w Dover Castle:
http://www.roundbritain2012.com/wp-content/uploads/2012/07/wpid-Photo-11-Jul-2012-1623.jpg
Cooool. Sypialnia jak ze spełnionego szczenięcego marzenia. 😀
Tuba dziś nadzwyczaj łaskawa, do wszystkiego wpuściła. 😯
Wszystkie tkaniny, jesli nie istnialy orygonalne, byly haftowane przez uczennice Krolewskiej Szkoly Hafciarskiej.
Oni nawet organizuja dwutygodniowy intensywny letni kurs haftow, na ktiry Stara, jak utrzymuje, chetnie by sie zapisala. Niestety odbywac sie on ma w krolewskim palacu Hampton, korry choc niezbyt daleko, nie ma latwego dojazdu. Musialaby brac codzinnie taksowki w obie strony.
Ale z pewnoscia jest to wielka frajda.
Stara spooro haftowala jak pierwszy raz rzucila palenie (na szesc lat). I pamieta, ze wstawala wczesnie i rzucala sie natychmiast do wyszywanek, przed praca.
A jak w pracy szykowala sie jakas wybitnie dluga nasiadowka „strategicznego rozwoju redakcji”, to nawet brala ze soba. W ten sposob trzymnala twarz na klodke i nie orzchaniala swych szefow, za co szefowie byli jej dozgonnie wdzieczni. Ale koledzy sie natrzasali, bo haftowanie jakos im nie pasowalo do image’u Starej. Well, little do they know!…
Lisku, dziekuje z wyjasnienie odnosnie jenotow.
Milego weekend.
I Tobie też Loto, i w ogóle wszystkim. 🙂
W dobrych truskawkach jedna rzecz jest nieprzyjemna: trzeba ich sporo przerobić na dżem, co niezbyt lubię. Ale z kolei domowy dżem truskawkowy lubię bardzo (sklepowych w ogóle nie używam). Wot pułapka egzystencjalna. 🙄
Mordo, Stara mogła utrzymywać, że hafciarski imydż wypożyczyła od niemieckich posłanek z Partii Zielonych. One były znane z tego, że szydełkowały w Bundestagu. Czyżby wszystkie rzuciły palenie? 😈
Ach, nawet Katarzyna Wielka miedzy waznymi pracami panstwowymi, lagodzeniem cenzury, zakladaniem szkol dla dziewczat, pisaniem artykulow prasowych pod pseudonimem i prowadzeniem rozleglej koresopindencji z intelektualisramni z calego swiata, porowadzeniem wojen z Turcja i Szwecja, znajdowala czas nie tylko na zycie intymne (wcale nie tak puszczalskie jak chodzila fama wsrod europejskich plotykarzy i sensatow, takich jak Walpole, ktorzy plotkowali wylacznie na temat kobiet na tronie, ale nie mezczyzn) zajmoiwala sie haftami. Moja Stara uwaza Katarzyna za pierwsza prawdziwa feministke-genderystke, z pasja i przekonaniem, prawdziwa ikone kobiety wyzwolonej. I jesli Ktaarzyna mogla haftowac w chwilach wytchnienia, to i Stara moze, choc jej chwile skladaja sie niemal wylacznie z wytchnienia, entre nous.
Moja Mama ma jeszcze rozne piekne wzory hafciarskie, ale ona, a nawet i Babcia juz nie umialy tak pieknie haftowac jak prababcia. Ta sztuka zaczela podupadac, pewnie z wynalazkiem maszyn. Ja jakby mi kto przystawil pistolet do glowy to umialabym cos tam nie za pieknie wyhaftowac, wyrobic szydelkiem, a nawet zrobic na drutach.
W Warszawie upaly i masy przepysznych truskawek, Mama mi donosi. U nas jeszcze nie. Ale Bobik zainspirowal mnie swoim dzemem truskawkowym.W stosownym czasie poprosze o przepis.
Przygladanie sie zyciu w mikrokosmosie gniazda, polany, plazy czy akwarium nieuchronnie prowadzi do obserwacji ze natura, ktorej sami jestesmy czescia, jest brutalna i wroga. Ciekawe czy inne cywilizacje, ktore zapewne nas obserwuja,sa mniej czy bardziej brutalne od naszej.
Puffiny sa jadalne (w Islandii i na Wyspach Owczych np, wedzone mieso), biedactwa, ale to pewnie z powodu niegdysiejszego glodu na tych zimnych wyspach.
Niemożliwy jest ten Kot, sprawia wrażenie jakby żyl w tej GB od wieków. 😀
Ale wielkiej Kaśki nie znoszę.
Do Agi uśmiecham sie po rozlące. ;0
Nie wiem, co myśleć o Szkocji, dosyć surowy ten krajobraz.
Polowe zycia Kot przezyl juz w GB.
Szkocje, bardzo zdewastowana krajobrazowo w czasie wojny ( wycinka na wielka skale strozytnych borow na budowe okretow) zasadzono zaraz po wojnie chwastami – choinami, rosnacymi szybko, wyjalawiajacvymiu ziemie do imentu, nie pozwalajacymi zyc w nich zadnej innej florze i faunie. Teraz od parudziesiciu lat sie to odkerca – choiny sie wycina, ziemie sie nawozi, wsadza sie do niej roznorodne drzewa, ktore byly tam wczesniej – z mysla, ze bory powroca do dawnej chwaly po kilku pokoleniach starannego chodzenia przy nich, powrotu roslinnosci i zwierzyny, ktora tam byla. A tak naprawde to po uplywie stu i wiecej lat. Szkoci kochaja swoj krajobraz, tak zwiazany z historia i kultura szkocka, jej literatura i muzyka, jej obyczajem i tradycja. Staraja sie wiec myslec o przyszlych pokoleniach, a obecne uczyc i przyyzwyczajac do madrego pielegnowania swojego naturalnego bogactwa, jakim jest natura. Szkocja zawsze byla dosc biedna, ale piekna, surowa, dostojna i bardzo artystyczna, kochajaca swych artystow i tworcow. Tak jest do dzis.
A Katarzyna Wielka niestety padla ofiara bradzo nieprzechyklnego jej pijaru i meskiego szowinizmu. Na swoje czasy byla wybitnym mezem stanu. Wprowadzila bardzo wiele reform.
Hafciarstwo, Kroliku, jest bardzo wciagajace. Mnie w dziecinstwie uczono, bo mama, a zwlaszcza ciocia-babcia byly wspanialymi hafciarkami. W glodnych i ubogich latatch powojennych na Syberii bylam pieknie ubranym dzieckiem, bo mama szyla mi sama sukienki z przedwojennych i zdobila je deklikatnymi hafcikami. Bardzi wczesnie wiedzialam, ze sa one jakies bardzo specjalne i ze inne male dziewczynki nie maja takich sukienek. Jedna, z kremowej bardzo cieniutkiej, niemal przezroczystej welenki, rozszyta krzyzykiem (petit points) galazkami rozyczek, przetrwala w kufrze, przewedrowala wszystkie kraje i kontynenty i choc jest nadjezdona przez mole, wciaz pieczolowicie przechowywana na Florydzie. Musialam miec ze dwa-trzy lata, kiedy ja dostalam.
Wiec ja sie haftowac nie balam, podobnie jak machac mlotkiem i pila. Mialam role model i uwazalam, ze kazdy potrafi. Duzo moich haftow zriobionych po rzuceniu palenia wciaz przebywa w moim mieszkaniu, albo na widoku publicznym, albo pochowane w kufrach. I jest jeden wzor tureckiego dywanu, ktory najpiertw latatmi przechowywala moja mama, a potem ja. Ten wzor byl dodatkiem do jedynego w tamtych latach kobiecego pisma wydawanego w ZSRR, pt „Rabotnica” – z 1955 roku. Ale zabraloby mi to haftowanie z 10 lat. Wiec odkladam do czasow emerytury. Wzor jest kwiatowy na ciemnym tle. Naprawde piekny. 😆
W latach Peerelu haftowałem, szydełkowałem i drutowałem poniekąd z musu – tylko tak można było mieć coś innego niż było, a raczej bywało w burozgrzebnych pedetach (nawet jak się już pojawiła Hoff, to sprzedawała daleko, w Warszawie, a Moda Polska była nie na każdą kieszeń). Ale teraz za Chiny by mi się nie chciało. Wolę coś ugotować 😳 choć to twórczość bardzo ulotna. 😉
Właśnie wykończyłem zupę ze świeżych pomidorów (po eurze za kilo, grzech było nie brać). Smakuje „jak u mamy”, czyli jak za Peerelu. 😆
Króliku, przepis na dżem w stosownym czasie chętnie podam, ale jak zwykle bardzo z grubsza, bo nie umiem gotować nie na oko. Nawet jak przepis przed sobą rozłożę, i tak zawsze w końcu zjadę w większą lub mniejszą improwizację. 😳
Ta sukienka brzmi bardzo pieknie!Podobno niektore wzory do haftowania moga byc bardzo dzisiaj cenne, Heleno.Ja nie mialam nic haftowanego, tylko kolnierzyki do fartucha szkolnego wykonczone tzw merezka… Wyhaftowalam (z wzoru) dekoracyja poduszke, ktora nam sluzyla przez wiele lat.
Mnie ciagnie do tej melancholijnej Szkocji.
Witaliski naparzają się zabawowo przed norą. 🙂
Urzedzam jednakowoż, że one też jedzą pisklęta, a przed chwilą nawet całkiem spore ptaszydło pochłonęły. Jeszcze pierze fruwa po okolicy.
Ja tez jadam piskleta, ale po pierwsze czynie bardzo dyskretnie, a po drugie to nie jest kanibalizm. Kanibalizm jest abominacja. 👿
Mignela mi reklama Google Chrome, na ktorej rodzina ma dziecko z zespolem Downa. W pierwszej chwili zaskoczeniue, a potem sie mysli; Cool. Tak wlasnie nalezy.
A zaraz potem sprawdzilem poczte i znalazlem w niej takie oto cos:
https://www.change.org/en-GB/petitions/victor-olisa-withdraw-the-police-caution-given-to-my-19-year-old-with-downs-syndrome?alert_id=LUCVWOqTkJ_fD%2FiXx2%2F3PedBdzl0vIGGME3lvuLBqQPJ0k6wsaK9OGJOhh5lkV0mVt90jWgByYO&utm_campaign=66245&utm_medium=email&utm_source=action_alert
Absolutna granda.
Dżem Bobika pyszny, polecam 😎
Szkocja piękna również polecam 😎
A jest tu ktoś, kto za PRL nie haftował, drutował, szydełkował, uprawiał, warzywa zaprawiał? 🙄
Rzeczywiście granda, ale w GB jest przynajmniej spora szansa, że petycja odniesie jakiś skutek.
W nawiązaniu do przewijającego się od wczoraj tematu znalazłem pod rozmową Wajraka (z którym chyba pierwszy raz nie całkiem się gadzam) z Szabłowskim świetny wykład słynnego holenderskiego prymatologa, Fransa de Waala, o początkach moralności, czy też o pre-moralności u najwyżej rozwiniętych zwierząt:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,137947,16022282,Wolny_niedzwiedz_gryzie_sie_w_lape.html
Gdyby wszyscy wykładowcy potrafili tak ciekawie, jasno i dowcipnie opowiadać, chyba bym od rana do wieczora nic nie robił, tylko wykładów słuchał. 😀
herbata i pogoda (herbata na wykol oko 🙂 )
slonce daje, balkon kwitnie, ja pakuje 🙂
brykam
Aga , ale potem się okazało, że Dziewczyna stała się bardzo realna i w jakiś sposób została ze mną, jak ktoś, kto codziennie jedzie do pracy tym samym autobusem i, ponieważ przyciąga naszą uwagę, obserwujemy go dyskretnie. Z czasem wdrukowuje nam się jego sposób poruszania się i gesty, zauważamy co czyta i jak się ubiera, jak reaguje na widoki i zdarzenia. Ba, martwimy się, kiedy się nie pojawia. znam, znam, ulegam 🙂 😀
pstryk
Wspaniała Szkocja. Od razu widać, że nie ” gościli” armii czerwonej i nie przerabiali reformy rolnej.
Truskawki…. coraz słodsze i pierwsze czereśnie. Można żyć 😀
Na tym rysiowym obrazku wszyscy się chyba wytwornie nudzą, takie mam wrażenie, zwłaszcza dzieci.
Ciekawe, jak wypadnie referendum w Szkocji.
Czy przeprowadziłaś jakiś wywiad, Ago? 😀
O, przepraszam nie wszyscy. Wyraźnie nie nudzi się ten pan, który lubieżnym wzrokiem lustruje wypiętą tiurniurę. 😈
Dobry wieczór 🙂
Wreszcie porządnie nas zlało 😀
Gorąco namawiam córaska na szkockie wakacje. Teraz będę jeszcze goręcej, Ago 🙂
🙁
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/strzelanina-w-centrum-brukseli-trzy-osoby-nie-zyja/2tck3
Mt7, ja się cały czas zastanawiam nad tym, że krajobraz wydał Ci się surowy, bo mnie – ani trochę. Czuję się oswojona i przysposobiona przez to miejsce, jego rozmaitoniebieskość, bogatą paletę beży i brązów i łagodny zielony bezmiar pól golfowych. Nie skaliste góry, a pagórki, małe wysepki, wijąca się linia brzegowa. Dla mnie to jest przyjazne i ciepłe, między innymi dzięki ogarnialnemu ludzkim okiem rozmiarowi i miękkim liniom oraz ciekawe przez swoją różnorodność. I też chcę tam mieć ławeczkę. Jak to różnie można widzieć to samo. 🙂
Rozmawiałam z moimi gospodarzami o referendum. Twierdzą, że za odłączeniem się są głównie ludzie, którzy tego nie przemyśleli, tylko ulegli emocjom. Wierzą oni, że osobno będzie im lepiej – podczas gdy w rzeczywistości gospodarcze komplikacje byłyby ogromne i nie ma żadnych podstaw, żeby liczyć na to, że coś się poprawi w wymiarze finansowym – bo ponoć o to chodzi, uczucia narodowe posłużyły tylko na uszycie sztandarów. Ale to tylko opinia jednej rodziny. Kiedy jakiś rok temu patrzyłam na wyniki sondaży, wyglądało na to, że Szkocja zostanie w Królestwie, ale sytuacja się zmieniła. Podobno szale są tak wyważone, że o wyniku może zdecydować jakieś wydarzenie bezpośrednio przed referendum, które wpłynie na frekwencję lub popchnie w którąś stronę wahających się.
Haneczko, tylko koniecznie trzeba jechać wyposażonym w odpowiednie buty i ubranie na deszcz i wiatr. Bardzo polecam B&B, a nie hotel. No i Szkocja nie jest tania – jak się już tam pojedzie, to warto z uporem nie przeliczać wszystkiego na złotówki. 😉
Ago, córasek żyje i liczy w funtach 😆 Rady przekażę 🙂
O, to będzie miała dużo łatwiej. 😆
Mowiac zas o Szkotach. Nie opowiadajcie nikomu, bo Stara sie wstydzi, ale uwielbia ona Nany McPhee. Widziala juz film dwa razy i wlasnie obejrzala po raz trzeci, hehe.
Uważam, że za bezmiar w ogarnialnym ludzkim okiem rozmiarze należy mi się jakaś nagroda. Bezmiernie, to jest bezwzględnie. 😳 😆
Ago, mam podły nastrój i źle się czuję. Zdjęcia są piękne, krajobrazy też, możliwe, że na każdy inny w tej chwili patrzyłabym smutnym, zniechęconym okiem.
Cieszę się Twoją radością i podziwem, to mi wystarcza.
Haftowanie bardzo wciąga. Sama uwielbiam haftować i całkiem dobrze mi to wychodzi. Wyhaftowałam Zosi na pasie do aikido azjatyckiego smoka. Widzę, że pas ze smokiem jest dla niej wyjątkowy i choć ma jeszcze jeden, nosi tylko ten. Ale najbardziej lubię haftować włoskie koronki.
Rozumiem, Mt7. Żal Gonza i szkoda samotnego Felka. 🙁
Dobry wieczór,
Tutaj link do wywiadu z Ignacym Karpowiczem, którego „Ości” i „Sońkę” polecam Państwu w charakterze lektury.
I przykro mi i smutno razem z tymi, którym smutno i przykro. Ja tych kamer nie podglądałem, bo wiedziałem, jak to się zazwyczaj kończy.
Siodemeczko, to jakis czas potrwa. Prawie wszyscy przez to przechodzilismy, niektorzy nawet wiecej niz raz. Boli tak samo.
Rybolowy maja pierwsze piskle. W ubieglym roku wychowali dorodna trojke.
W Polsce wystepuje tylko 30 gniazd. Tutaj jest ich sporo. Tylko w moim parku, blisko rzeki jest kilka gniazd. Nie mniej u bywalcow parku budza sympatie I zainteresowanie.
W charakterze lektury mam wyłącznie zaległości 🙁
Szkoda Haneczko I wszyscy ktorzy odlozyli lekture.
Babilas zapodal cos, czego nie mozna pominac. Nie mozna!
Dzień dobry 🙂
kawa
Babilasie, dzięki za lekturę do kawy 🙂
herbata nieustajaco
leniwe sniadanie
wyluzowane brykanie
szeleszcze zaleglosci 🙂 😀
brykam fikam
fik
bryk
🙂 🙂
🙂 🙂
😀 😀
😆
dziekuje!!! babikas. tu linka babilasa inaczej:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,137947,16022015,Jezus_jako_paralizator.html
przepraszam, oczywiscie <b< babilas (wstydze sie)
i to polecam (bylo juz? to przeoczylem, nie bylo? warto 🙂 )
http://wyborcza.pl/magazyn/1,137947,16021899,Dr_Szok_i_pan_Pomoc.html
w Tereny Zielone
brykam 🙂 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂
Mam nadzieję, że kawa dziś nie tylko dla białych Psów. 😎 Bo dzień się zrobił w sam raz na leniwe tarasowanie z kawą i książką – ani śladu luja, świat świeci, pachnie, pobzykuje. W koncentracji trochę może przeszkadza szalejące wokalnie ptactwo, ale powiedzmy sobie szczerze, że bywają gorsze zakały. 😉
Wywiad z Karpowiczem przeczytałem i daję sobie trochę czasu na przetrawienie. Ale do prasy nie chce mi się na razie zaglądać nawet dla pro formy. 😆
Ptactwo nalezy wystrzelac zanim pojdzie mordowac wlasne piskleta, Bobik. Wystrzeklac i upiec w piecu. Ptactwo jest u nas ostatnio w bardzo zlych ksiazkach.
U nas tez bardzo ladnie. Czekamy na milego Pana Jaya, ktory zainstaluje nam nowa antene na zewnatrz domu. I nie bedziemy juz musieli lorzystac z wewnetrznej dostawki antenowej, ktora nam nieustannie spada na podloge i nie dziala calkiem dobrze.
A potem zajmiemy sie, daj Bog, ogrodnictwem. Z pozytywnego rozpedu.
Ja dzisiaj pracuje jak burza i juz mam pielenie ogrodowe za soba! Zrobilo sie goraco wiec prace na gumnie wykonalam zanim zacznie przygrzewac mocniej. Ta metoda sasiedzi jeszcze spia, wiec nie zagaduja, i robota wrze az furczy.
A teraz spokojnie kawaherbata.
Znalazlam nowa fryzjerke, Holly. Jestem z niej bardzo zadowolona. Zaklad w ktorym pracuje to co-operatywa, wlascicielami jest 12 fryzjerow. Ja bardzo popieram takie wspolwlasnosciowe niewielkie biznesy. Niestety kapitalizm sie za bardzo rozsierdzil, a firmy polaczylyly w mega giganty,(silniejsze niz panstwa),ktore nie sa zainteresowane lokalnymi warunkami i ich poprawa, bo centra maja i tak nie lokalnie gdzies w wielkim swiecie, nie wiadomo gdzie. A jak zadzwonisz do nich to rozmawiasz z call centre gdzies na Filipinach czy w Indiach. Ja zreszta te Filipiny i Indie bardzo popieram, ale wolalabym zyc w swiecie, gdzie jest mniej Walmartow i McDonaldow. Prosze tylko nich nikt nie sugeruje Kuby lub Korei Polnocnej.
A moj ukochany sklep John Lewis (Peter Jones) ma obecnie customer services w Irlandii. I jak rozumiem bez trudu pracownikow indyjskich, tak Irlandczykow ni bum-bum.
Jest to bardzo upokarzajace, powtarzac nieustannie zeby powiedzieli jeszcze raz, bo „jestem cudzoziemka i nie chwytam wszystkich akcentow”. Kiedy robilam sporo zakupow dla Klientki, musialam nieustannie rozmawiac z Customer Services, umawiac sie na dostawy, podlaczenia sprzetu etc. Czasem bylam bliska sfrustrowanego placzu, bo kompletnie nie rozumialam co do mnie mowia. Nie umialam zrozumiec nawet jak mowili „Dellivery next Friday, between 10 and 14”. Zreszta jak klientka przyjechala z Ameryki, to tez ich nie rozumiala, a jest native speakerem. Co mnie troche pocieszylo, ale moze Elena chciala zrobic mi przyjemnosc…
Wiec przestalam narzekac na azjatyckie call centers, choc nie pochwalam.
Wlasnie wyszedl milutki Jay, ktorego ukradlam na prywatna robote mojej firmie telefoniczno-internetowej. Zrobil mi nowa antene i nie moge sie nadziwic jak cudny mam obraz. Zupelnie nie jestem do takiego przyzwyczajona. Dlaczego ja sie meczylam tyle lat? A dlatego, ze jestem skonczonym frajerem i myslalam, ze udreka jest immanentna cecha ogladania telewizji z lozka. 🙄 Znaczy sie, jest cos grzesznego trztmanie telewizora w sypialni, a za grzech trzeba placic zlym obrazem i kreceniem guzika na antenie pokojowej. 🙄
Dzien dobry 🙂
Franciszek w Izraelu live
http://popefrancisholyland2014.lpj.org/he/%D7%A6%D7%A4%D7%99%D7%99%D7%94-%D7%99%D7%A9%D7%99%D7%A8%D7%94/
Szalom, Jeruszalaim, erec Israel. Nie można powiedzieć, że nic po hebrajsku nie rozumiem. 😆
😀
Króliku
żadna Kuba, biznes z ludzką twarzą 😆
Heleno
ja byłam blika załamania i w Australii i w Nowej Zelandii. Wydawało mi się, że kompletnie nie znam angielskie. Dopiero w A. miła pani z Toronto, mówiąca po angielsku od zawsze, pocieszyła mnie że też ma problemy z porozumiewaniem się. A w NZ to samo powiedziała mi pani z Londynu 😉
Lisku
a jakie są reakcje na Franciszka tak zwanej ulicy? 🙄
Króliku, Ty mi na serio chcesz wmówić, że prace ogrodowe można kiedyś skończyć? 😯
Nie ma tak dobrze. Zielone cały czas czyha i co się powie uff, już trzeba zaczynać od nowa. 🙄
Wybór albo Kuba – albo władza koncernów, bez żadnych możliwości pośrednich, jest tzw. fałszywą alternatywą, którą od lat próbują nam wcisnąć neoliberałowie. Na szczęście coraz więcej ludzi zaczyna się pukać w głowę i widzieć, że ktoś nas tu robi w konia. 🙄
Myśmy dziś całą rodziną zagłosowali na Zielonych, głównie dlatego, że oni są przeciw umowie handlowej z USA, która dawałaby koncernom jeszcze więcej władzy, niż mają teraz. Wrrrr. Na barykady polecę, jak będzie trzeba! 👿
No ja jeszcze potarfioe nucic Jeruszalaim szel zahaw, bo akurat grali….
Dzioekuje , Lisku, bylo bardzo ciekawie, choc Prezydent przemawial stamopwczo za dlugo jak na moja wytrzymalosc i mial smieszny lapsus, kiedy sie zwrocil do Franciszka Your Highness 🙂 – no, chyba, ze chcial go specjalnie uczcic jak krola.
Mowiax zas o krolach, to Krolowa (nasza!) powinna doradzic Papiezowi, aby mu brzegi krotkiej pelerynki obszyto metalowymi koralikami, to nie bedzie mu fruwac wokol glowy i na glowie. Krolowa ma tak wszstkie sukienki podszyte by nie fruwaly.
Lisku, czy u Was tam ( u nas tam?) bardzo goraco?
Ale bylo naprawde ciekawe.
Koncerny trzeba zdecydowanie rozwalic, Bobiku, zarowno amerykanskie jak i niemieckie. Nasze kanadyjskie koncerny sie kompromituja jeden za drugim, a przeciez jako kraj w sumie demograficznie niewielki nie mamy ich tak wiele. Np SNC Lavalin (przez lata in cahoots z Kadafim & S-wie), a ich strona podaje, ze specjalizuja sie w ethics and compliance!!!Bezczelnosc i granda.
My tu mamy takie chwasty Bobiku, ze rosna pol metra w dwa dni!Jakbys siedzial i patrzyl na nie to bys golym okiem widzial jak rosna.
Ciekawe jakie beda unijne wybory w Polsce. Mama powiedziala, ze za goraco zeby wyjsc z domu, wiec dala swoj dowod osobisty Ojcu, zeby zaglosowal wedle swojego wyboru tez i za nia (JezusieMario!!!).
A ja mam wszyte takie koraliki w firanki na dole 🙂
A ja miałem kiedyś miskę z metalowym obciążnikiem od spodu, żebym nie mógł jej suwać po całym domu. 😆
Gdzieś się potem ta miska zapodziała i dostałem zwykłą, bez obciążnika, ale suwania już się oduczyłem, więc problem zniknął. Tyle że do angielskiej królowej jestem jeszcze mniej podobny niż przedtem. 😈
Zmarł generał Wojciech Jaruzelski.
Bardzo tragiczna postać. Bo w moim odbiorze to nie był tępy, bezmyślny i amoralny aparatczyk, tylko ktoś, kto w gruncie rzeczy chciał dobrze, ale był tak uwikłany w historię, że wychodziło mu źle. Ale w końcu bezkrwawym i bezwstrząsowym oddaniem władzy jednak się zasłużył, a potem potrafił zachować dużo godności, choć łatwe to nie było.
Chciałem napisać „niech spoczywa w pokoju”, ale nie jestem pewien czy nasze prawicowe jastrzębie do tego dopuszczą. 🙄
Jagodo (16:33), raczej zadne.
Heleno, mial i drugi lapsus, gdy oswiadczyl ze Franciszek imieniem odnosi sie do Sw. F z Asyzu, podczas gdy papiez tak sie ochrzcil ku czci zalozyciela zakonu Jezuitow 😉 Ale mialam frajde bo z Peresem sie sciskal i calowal dwukrotnie, a takze zaprosil do Watykanu, a Bibiemu z dala uscisnal dlon i nigdzie nie zaprosil.
Co do generala, Bobiku, calkowicie sie z Toba zgadzam.
Teraz pokazuja wnetrze Kosciola Sw. Grobu w Jerozolimie, F zaraz tam bedzie
Owszem, dosc goraco. Ciezarki(tez mam w firankach) do sukienek to calkiem niezly pomysl 🙂 , skad wiesz Heleno ze Elzbieta je ma? 😀
Bo czytalam kiedys rozmowe jej krawcem. Wszystkie sukienki jej maja ciezarki.
W kosciele bedzie spotkanie miedzy papiezem a glowa Kosciola Bizantyjskiego, Patriarchy Konstantinopola, przybylym z Kuszty
W obecnosci dostojnikow z wszystkich ortodoksyjnych odlamow chrzescijanstwa. B ladnie spiewaja.
Teraz caluja kamien na ktoryn lezalo cialo Chrystusa po zdjeciu z krzyza
Przemowienie po angielsku 😯 Good PR 🙂
Spiewa chor zakonnikow ormianskich (rodzina Rysia slyszala ich na zywo 🙂 )
Modlitwa po grecku (swiety grob nalezy do kosc. grecko-ortodox.)
Organy z nowej czesci kosciola, nalezacej do katolikow, i ich chor (tak brzmi)
Pelna ekumena
Modlitwa po lacinie
errata, poprzedni chor musial byc greko-ortodoksyjnych zakonnikow, bo czapa inna.
Obok Patriarchy Konstantinopolu i Franciszka siedzie Patriarcha Jerozolimy, Theofilus
Reporter sie wylacza 🙂
Sprawozdawczość z papy mamy lepszą niż PAP. 😆
(Theofilus to ten ktory przemawial na poczatku, czape ma okragla jak patriarcha Konstantinopolu, ktory teraz mowi. Czwarty na podium, w czrnym kapturze, to zdaje sie jerozolimski Patriarcha Kosciola Ormianskiego
Barzdo piekne bylo peemowienie tego dostojnika prawoslawnego. Potem jak Papiez zaczal homilie po wlosku, ti wszyscy siedziuekliu jak na tureckim kazaniu. Nie widzialam, zeby mieli jakies sluchgawki na uszach.
Ale nauczylam sie nowego wyrazenia po wlosku od Papieza: Non abbiate paura.
Teofil chyba nie spodobal by sie naszym, Bo co to znaczy zeby kochac Innego jak brata? To i babe z broda tez kochac? Albo Tuska?
Koncza modlitwa Pater Noster
(p.s. Bizancjum/Konstantinopol/Kushta/Istanbul )
A, jeszcze wizyta przy samym Grobie
i na Golgocie, tz w miejscu ukrzyzowania
Jeszcze siedzial obok franciszkanin Pierbattista Pizzaballa, Kustosz Ziemi Swietej
Teraz naprawde sie wylaczam 🙂 🙂
Dzięki, Lisku, za dobrą robotę. 🙂
A Niemcy w szoku spowodowanym wygraną we Francji Frontu Narodowego. 😯
Linka od warszawskiego przyjaciela. Artykuł entuzjasty, więc może lepiej opanować pierwszy odruch podziwu, tym bardziej, że ani przemysłowo, ani leczniczo, ani radośnie roślinki nie znam. Ale jeśli choć w 1/3 gość ma rację, to jeszcze raz widać jak łatwo zapełniać ludziom głowy kaszką manną.
U misiow ogromny czarny dzik
Wstępne wyniki
Wyniki exit poll:
Platforma Obywatelska – 32,8 proc.
Prawo i Sprawiedliwość – 31,8 proc.
Sojusz Lewicy Demokratycznej – Unia Pracy – 9,6 proc.
Kongres Nowej Prawicy – 7,2 proc.
Polskie Stronnictwo Ludowe – 7,0 proc.
Twój Ruch Europa Plus – 3,7 proc.
Solidarna Polska – 3,1 proc.
Polska Razem – 2,8
Ruch Narodowy – 1,5
Błąd statystyczny wynosi 1,5 punktu procentowego.
Czyli kolejne moralne zwycięstwo Prezesa 😈
Na mandaty, wg wyników sondażowych, jest remis. Dwa remisy. Plus żałosna frekwencja. Niedobrze.
PO – 19 mandatów
PiS – 19 mandatów
SLD – 5 mandatów
Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego – 4 mandaty
PSL – 4 mandaty
Ciekawe, ale i niepokojące:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16032431,Francja__Zwyciestwo_antyunijnego_Frontu_Narodowego.html#BoxSlotI3img
Cholerny Korwin 👿 Francji się spodziewałam.
Loto, rosnące zaległości mam w książkach, z prasą jestem na bieżąco 😎
A w Warszawie najazd Hunów.
http://natemat.pl/63485,kibolskie-ksiestwo-warszawskie-jak-wladze-stolicy-oddaly-miasto-chuliganom
Zablokowane ulice przez policje, cały Plac zamkowy zasłany potłuczonymi butelkami (nigdy nie widziałam niczego podobnego), wycie pijanej hordy w kazdym kawałku miasta i płonace race.
Nie przyjmuję do wiadomości, ze miasto ma zapłacić za zniszczenia i sprzatanie.
Widziałam zagranicznych turystów z dziećmi przy barbakanie, a nad nimi z różnych stron unosiło się nieludzkie wycie, co ci ludzie pomyślą o nas, o moim mieście.
Siódemeczko, bardzo Ci współczuję stolicy. Zapraszam na naszą wieś spokojną. Wytchniesz, pooddychasz ciszą 🙂
Dobrze, ze przynajmniej Ziobro przegral.
Kurski też 👿
Ojej, przeczytalam tego linka od Siodemeczki i pelna groza.
Nie rozumiem dlaczego policja nie jest rozliczana z tego, nie rozumiem.
Najdziwniejsze jest to, że dopiero teraz zobaczyłam, że zlinkowałam artykuł sprzed roku.
Dzisiaj wygladało to tak samo, a może i gorzej.
Już dobranoc 🙂
Przydalby sie jakis komendant wierzacy w polityke „zero tolerancji”. To zadlo egazamiun juz w tylu metropoliach swiata.
Tak Heleno, taki Guliani na przyklad.
Errata: Giuliani /wybaczcie Panstwo/
Dzień dobry 🙂
Europa przegląda się w lustrze 😯 🙄
Miłego dnia, udanego tygodnia 😆
Dzień dobry 🙂
kawa
Dzien dobry 🙂
Unia na dzis rano
http://electionsnight2014.eu/
Za kazde zdarzenie tego rodzaju Warszawa powinna anulowac jeden mecz. Po paru razach sami sie beda pilnowac
Nerwowa noc
http://wybory.gazeta.pl/ParlamentEuropejski2014/1,137162,16033919,Exit_polls_wpuscily_nas_w_maliny__PO_juz_cieszyla.html#BoxSlotIMT
herbata 🙂
szeleszcze wyniki
nacionalisci, populisci, zagubieni, oszukani, duzo ich, ale ciagle, na szczescie, za malo na zepsucie Europy solidarnej, bez granic. Zrobimy krok w tyl, czy ucieczke do przodu i przy poparciu wiekszosci europejskich wyborcow przyspieszymy integracje? Jestem ZA. 🙂
w Krakowie przeciw olimpiadzie, ale za monitoringiem (70% tej garstki ktora poszla), sami oddajemy wladzy prawo do inwigilacji, bywa.
w Berlinie duzo ponad 50% do urn, wygraly zdecydowanie partie proeuropejskie, a w plebiscycie o przyszlosci bylych terenow lotniska Tempelhof wygrali przeciwnicy zabudowania domami i budynkami przemyslowymi. Mieszkancy odzyskuja swoje miasto, politycy wykonuja zyczenia wyborcow, bywa.
brykam w slonce, znikam w urlop 🙂 😀 🙂 😀
Nie Rysiu, ogladam stale rozmowy z ludzmi, ktorzy glosowali na UKIP i z cala pewnosvcoa nie sa to „nacionalisci, populisci, zagubieni, oszukani”, natomaist sa to ludzie przewazni bardzio wsciekli na Unie Europejska. Jesli nie wyciagnie ona z tego lekcji, ktora dali jej wyborcy, jesli nie podejmie gruntownych reform, to naprawde nie bedzie innegio wysjcia jak wycofac sie z tego klubu.
Dzień dobry 🙂
O Unii za chwilę, jak przemyję zapluszczone oczęta kawą. 😉
Na razie najbardziej przejmuje mnie perspektywa nadciągającego szybkimi krokami… no, kogo, czego?
Tak, zgadliście – luja. 🙄
U nas luj się nie zapowiada, więc przybywaj nad polskie morze, Bobiku 🙂
I szepnę cichutko, żeby nie zapeszyć – Mr F. od kilku dni chodzi w obróżce z dzwoneczkiem i jeszcze jej nie zdjął. W tej samej, którą zdejmował za każdym razem, jak tylko wychodził z domu, a mame znajdowała pod świerkiem podczas prac ogrodowych. Może się przekonał, że fajnie mieć przy sobie zapisany telefon domu? I może tego lata mame nie będzie dostawać ptasich zwłok w prezencie co drugi dzień?
A ja bez obrozki czuje sie jak bez makijazu. Czegos mi brakuje, cos nie jest tak jak powinno.
Może u nas dopiero teraz obróżki są en vogue
Nad polskie morze przybyłbym bardzo chętnie, ale tanie loty nach Danzig są z Hamburga i Bremy, a to ode mnie spory kawałek drogi. 🙁
Moja okolica nie ma powiązań hanzeatyckich, tylko śląskie. W lotach do Kattowitz mogę sobie przebierać jak w ulęgałkach. 😎
test na zawartość chrześcijaństwa w polskim katoliku
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Gdzie-spocznie-gen-Wojciech-Jaruzelski-Prezydent-sklania-sie-do-pogrzebu-panstwowego,wid,16631403,wiadomosc.html?ticaid=112cb3
Mnie się ogłaszanie żałoby narodowej nie wydaje dobrym pomysłem. Po pierwsze dlatego, że z oczywistych przyczyn dla sporej części narodu nie byłaby to żałoba szczera, a po drugie mogłaby się przerodzić raczej w narodowy seans nienawiści. Lepiej tego uniknąć, choćby ze względu na zmarłego i jego rodzinę.
Natomiast pogrzeb państwowy wydaje mi się oczywistą oczywistością, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby rodzina sobie tego nie życzyła i wybrała uroczystość całkowicie prywatną. Zwłaszcza córka generała jest osobą bardzo rozsądną i dobrze sobie zdaje sprawę z tego, jak mieszane uczucia on budził i budzi nadal.
Vesper, zaniepokoilem sie czy obrozka Pana F. ma safety catch ? Te co nie maja, sa bardzo niebezpieczne.
Do dzwoneczka trudno sie przyzwyczaic – nikt by nie lubil takiego dzwoniacego ornamentu – a (sorry, ze kracze) przecietnie kompetentny kot i tak upoluje co mial upolowac. Najwazniejsze, zeby w nocy nie wychodzil.
Przepraszam, ze sie wtracam, ale koty mam dokladnie przestudiowane 🙂
Za co przepraszasz, Przelotny Ptaku? Tu wszyscy mają równe prawa do wtrącania się. 🙂
Uważaj tylko na Mordechaja, bo u niego Ptaki mają ostatnio bardzo złą prasę. 😉
Swoją drogą, ja się mniej niepokoję, kiedy Pręgowana łazi po nocach, bo wtedy ruch samochodowy jest mniejszy niż w dzień, a to jest właściwie dla Kota największe niebezpieczeństwo.
Moim zdaniem propozycja pogrzebu państwowego powinna być oczywistą sprawą, natychmiast zakomunikowaną przez Prezydenta. Rodzina mogłaby ewentualnie się przeciwstawić i zrezygnować. Snucie przypuszczeń i publiczne stawianie rodziny w roli decydującego jest chwytem podłym i chytrym, zwłaszcza kiedy wiadomo, że TA rodzina nie zażąda Wawelu.
Żenujące.
Ja tez jestem przeciwko zalobie narodowej, zwlaszcza w tej formie jaka jest praktykowana w Polsce i polegajaca na zakazach, narzucaniu ogranoczen, prowadzacych do sporych strat finansowych tych wszystkich instytucji, ktore sa zmuszane do podporzadkowywania sie „zalobie narodowej”.
W wypadku generala Jaruzelskiego dochodzi jeszcze oczywiscie czynnik taki, ze dla sporej czesci spoileczenstwa byl postacia abomnioacyjna, sa tez roidziny ofiar stanu wojennego, ktorzy patrza nieco inaczej na postac generala, aczkowiek faktycznie zachowal sie z wielka klasa i godnoscia w nowych czasach.
A ze powienien miec pogrzeb panstwopwy, tez nie ulega dla mnie watpliwosci. Z honorami, z warta honorowa, z oddaniem salw etc. Byl waznym architektem pokojowych zmian ustrojowych w Polsce, byl na swoj sposob patriota, jak bylo wielu polskich komunistow ( w odroznieniu od znacznie liczniejszego grona zawodowych karieriwiczowi oportunistow i nikt mu tego odebrac nie moze.
Tak, istnieje duze niebezpiueczenstwo, ze wszekkie obrzadki pogrzebowe beda zaklocane oezez rozliczne mety spoleczne, ktore przyjda nie po to by rozprawic sie ze Zmarlym, lecz jak najbardziej zywym Tuskiem i jego formacja.
A polskie sluzby porzadkowe, policja ma u mnie tak zla opinei, ze im nie ufam – pewnie beda stac obok i beczynnie sie przygladac.
Aaaa, i jeszcze cos – mam nadzieje, ze rzad nie uzna, ze najwlasciwsza metoda pozegnania Jaruzela, to zorganizowac mu jakas okazala msze w katedrze. Od organizowania pochowkow koscielnych powinna byc rodzina, zas rzad moze uczestniczyc, ale nie organizowac.
Markot absolutnie sluszny, zwlaszcza w ocenie podlosci takiej propozycji.
Trafilam do poczekalni, bo napisalam ze Markot jest absolutnie sluyszny w ocenie morelanej takiej propozychi by rodzina Zmarlego decydowala.
Aaa, juz wiem. Zle sie zalogowalam.
Przelotny Ptak tez slusznie prawi. U nas dzwoneczki byly zdejmowane z kazdej nowej obrozki, bo doproiwadzaly do szalu domownikow nieustajacym brzeczeniem.
Ani na kotach, ani na ptakach nie robia wrazenia.
No, no, tylko mi tu bez takich insynuacji, że do poczekalni trafia się za poglądy. 😎
Jasne, że decyzja o państwowym pogrzebie powinna być ogłoszona natychmiast, bez żadnych tam „prezydent rozważa” itp. Co zrobi rodzina to jej sprawa, ale wszelkie próby umycia rąk przy jej pomocy też uważam za obrzydliwe.
W ogóle podłe i obrzydliwe jest snucie jakichkolwiek rozważań i przypuszczeń w sytuacji, kiedy od dawna było wiadomo, że Generał jest śmiertelnie chory i w bardzo podeszłym wieku, i w normalnym kraju takie decyzje (o pogrzebie) powinny być znane (nie ogłaszane) jeszcze przed zgonem tak ważnej osoby.
Zachowują się, jakby to znowu jakiś samolot spadł niespodzianie i nie wiadomo, co zrobić z wrakiem 🙄
Prawda, pomijając już aspekty moralne, nawet od strony „techniki rządzenia” to niezdecydowanie w sprawie pogrzebu fatalne świadectwo obecnym władzom wystawia.
Zerknąłem, kto też będzie nas reprezentował w PE i lista PiS nieco mnie rozłożyła. Fotyga, Krasnodębski, Jurek, Czarnecki, Legutko… Tytani intelektu, orły politycznej myśli, powiew europejskości w domu i w zagrodzie. 🙄
Listy PO i SLD wiele lepsze, a chwilami całkiem dobre, choć i tam zdarzają się kwiatuszki w rodzaju Michała Kamińskiego. O korwinistach lepiej zmilczę, bo bym wyrazów musiał używać. Wystarczy sobie posłuchać wypowiedzi ich lidera:
http://wybory.gazeta.pl/ParlamentEuropejski2014/12,137161,16033743,_Jest_pan_merytorycznie_przygotowany_do_pracy_w_burdelu___.html
Z tego wszystkiego to najlepiej poczytać najnowsze (czerwcowe) GEO o niemieckich ogrodach.
Ja o niemieckich ogrodach nawet czytać nie muszę; wystarczy, że się ulicą przejdę. 😆
jeśli obecny kryzys Unii Europejskiej nie stanie się bodźcem do zbudowania nowej Zjednoczonej Europy, opartej na starych cnotach – solidarności i współpracy – to wybory w roku 2019 mogą się okazać ostatnimi eurowyborami. I dniem śmierci projektu Unii Europejskiej. Tak oto okaże się, że zjednoczoną Europę budowano przez ponad pięć dekad, by rozwalić ją w ciągu zaledwie kilku lat.
http://makowski.blog.polityka.pl/
solidarność i współpraca
Jaki Michal Czarnecki? 😉
Sooorry, Richie mi się z Kamińskim nałożył. 😳 Zaraz poprawię.
Bez przesady. Solidarnosci nikt nie wymusi, co bylo widac ostatnio przy okazji Ukrainy, solidarnosci w postaci ratowania zlodziejskich krajow jak Grecja z jej skandaliczna polityka fiskalna i korupcja, to ja sobie nie zycze – niech ida na dno slbo niech uczciwie informuja na co wydaja i ile. . Ale najpierw to chcialabym aby Unia obciela sobie troche sadla i zajela sie prawdziwymi problemami, z jakimi ludzie Europy musza sie na codzien zmagac, w tym o probelmie, PROBLEMIE kontroli granic, bezrobociu i walce z kryzysem. I niche Unia nie Unia nie naprawia what ain’t broke.
To wlasnie niechec ze strony Unii aby powaznie i uczciwie rozmawiac o niekontrolowanej migracji ludnosci spowodowala, ze UKIP poczynil ogromne, historyczne wrecz postepy w wyborach, Labour , ktory w poprzednich wyborach do EU prowadzil 10 punktami przed torysami, obecnie prwadzi tylko jednym, zas Partia Liberalnych Demokratow zdolala zachowac tylko jedno miejsce w EU, wiec lezy i kwiczy – a to dlatego, ze jej przywodca, wicepremier koalicji powtarzal, ze „there is nothing wrong with Europe” i ze jej struktury nie wymagaja reform, zas cala partria jest przeciwna referendum w kwestii pozostania lub opuszczenia Unii.
„Solidarnosc i wspolpraca” to bardzo dobre hasla na sztandarach, a my wiemy swoje i wiemy co nas boli i co nas wscieka. Pisze my, bo choc nie moge uczestniczyc w wyborach, to place tak jakbym uczestniczyla. I nie jestem ani populistka, ani nacjonalistka, ani zagubiona jak dziecko we mgle.
Ja się zgadzam z Heleną, że Unia wymaga reform i gdyby o to tzw. eurosceptykom biegało, mógłbym ich wręcz poprzeć. Ale przecież oni sami deklarują, że idą do PE po to, żeby UE rozwalać od środka. I bardzo wątpię, żeby zmuszona do odpierania prób rozwalenia jej Unia była równocześnie zdolna do głębokiego samoreformowania się. Bardziej prawdopodobne jest, że wszelkie reformy będą leżeć odłogiem, bo posiedzenia zostaną zdominowane przez tyrady błaznów i głupców korwino- czy legutkopodobnych. 🙄
Poza tym trudno nie zauważyć, że lepsze wyniki eurosceptyków wiążą się z wyraźnym wzrostem poparcia dla różnego rodzaju populizmów, ekstremizmów (częściej z prawa, ale i z lewa, np. w Grecji), czy wręcz dla prawie całkiem jawnego faszyzmu. Dlatego ja wynikami tegorocznych wyborów bardzo jestem zdeprymowany. 🙁
– Pro pana…
72-letni stękający i bełkoczący błazen przepytywany przez młodego bełkocącego pajaca…
To dopiero będą przemówienia w tym „burdelu” 🙄 Ehh…
Jeden z moich starych przyjaciół, dawny wielbiciel i stronnik Korwina (nie wiem, jak teraz) właśnie próbuje się zawodowo zaczepić w kraju zwolenników Farage’a…
Co za groteska 😉
Faszysci wyplywaja na spolecznym niezadowoleniu, ale jak sie bedzie temu niezadowoleniu zaprzeczac i uwazac wszystkich niezadowolonychg za „nacjobalistow i populistow”, jak uczynil to dzis rano nasz Rys albo jak uwaza Gazeta Wyborcza, to do niczego nie dojdziemy. Sluchajac dzis licznych vox populi w radiu, widac , ze UKIP odebral glosy zarowno socjalistom, jak i konserwatystom. Ludzie deklarowali, ze w przyszlorocznych wyborach powszechnych zamierzaja glosowac na „tradycyjne” partie, ale teraz chodzilo o glos sprzeciwu, o pokazanie zarowno rzadzacym jak i opozycji laburzystowskiej, ze maja dosc Unii w tym ksztalcuie, w jakim jest ona obecnie, ze sie na taka Unie nie godza..
Premier Cameron dochodzac do wladzy obiecal, ze zmniejszy naplyw emigramntow do stu tysiecy rocznie. To mu sie w zadem sposob nie udalo, gdyz ograniczaja go prawa unijne. Ktory kraj jest w stanie wytrzymac coroczne zwiekszenie swej populacji o cwierc miliona? Sam Londyn powieksza sie co roku o sto tysiecy emigrantow. A to oznacza, ze ceny nieruchomosciu czy wynajmu leca tak w gore, ze przecietny nauczyciel, pielegniarka czy urzednik adminsirracji niejest w stanie niczego sobie kupoic ani wynajac, musi mieszkac daleko poza miastem i dojezdzac po trzy godziny dziennie. Moje niewielkei w sumie mieszkanie, kupione za 30 tysiecy funtow 30 lat temu warte jest dzis na rynku grubo ponad cwierc miliona funtow.
Brakowac nam zaczyna wody. Co roku juz jest oglaszany zakaz podlewania ogrodow, pomimo, ze wszyscy staramy sie wode oszczedszac. Ale jestesmy wyspa i wiecej wody niz jest w naszych rzekach i spadnie nam z nieba juz nie bedziemy mieli. Cywilizacje upadaly nie wskutek wojen, ale zniszczenia srdoowiska naturalnego, a przede wszystkim wyczerpania sie zasobow wodnych. Trzeba wiec szybko polozyc kres temu szalenstwu. I jak sie Unii pod grozba pistoletu nie zmusi sie do reform, to ona sie rozpadnie szybciej niz nam sie wydaje.
Nasza E. wlasnie nam poslala cos co nasz ukochany mer Boris Johnson powiedzial jeszcze leopiej niz Stara. I smieszniej. „Od Dublina do Lublina, od Portugalii do Pomorza mamy chlopskie powstanie” – pisze dzis Boria Johnson (swoja droga czy on to w nocy pisal?)
http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/10855860/European-elections-2014-This-is-one-peasants-revolt-that-Brussels-cant-just-brush-aside.html
Jeszcze raz powtórzę: jestem za zmuszaniem do reform, ale pod hasłem zmuszania do reform, a nie rozwalania, w imię np. jakiejś mitycznie rozumianej suwerenności (które państwo w dzisiejszych czasach jest naprawdę, całkowicie suwerenne?), albo zagrożenia ze strony unijnego genderopedalstwa, bo w ten sposób przyczyny społecznego niezadowolenia się zafałszowuje. A wtedy poradzić sobie z naprawianiem nawet trudniej, niż w przypadku niewyartykułowania tych przyczyn.
Zgoda, imigracja zaczyna w całej Europie być sporym problemem, ale jeszcze większym jest choćby sytuacja młodzieży, systemy emerytalne, służba zdrowia, energetyka, etc. Zwalanie powodów wszystkiego, co złe, na imigrantów, jak to robi wiele z eurosceptycznych partii, pozwala uciec od wszystkich pozostałych problemów i przedstawiania sensownych propozycji rozwiązania ich. A mnie choćby władza koncernów, o której wczoraj była mowa, przeszkadza bardziej niż imigracja. Czy eurosceptycy mi to artykułują?
Nie mówię, żeby problem imigrantów zmiatać pod dywan, ale chciałbym, żeby w rozmowie o europejskich problemach „znać proporcją”, której nie znają ekstremiści.
Suwerennosc nie jest wcale mityczna jesli ja rozlozymy na czynniki pierwsze, jsak zreszta pisze o tym powyzej Boris Johnson.
Suwrennosc to mozliwosc podejmowania wlasnych decyzji nie ogladajac sie na innych – czy dotycza one polityki zagranicznej i sankcji wobec Moskwy, czy gatunkow hodowanych owocow czy polawianych i sprzedawanych w sklepach ryb. Suwerennosc to decydowanie na wlasna reke przez wlasny parlament ilu emigrantow moze pomiescic dany kraj i kiedy moze postawic szlaban na granicy. Suwerennosc jest mozliwosc wyznaczania swych stop procentowych oraz kwot eksportowych.
Innymi slowy, domagajac sie wiekszej suwerwennosci, chcemy by brukselskie nieroby oddaly polowe wladzy, ktora zagarnely, odebraly ludziom placacym podartki w swoich narodiwych krajach.
Całkowita suwerenność jest mityczna, bo sieć współczesnych powiązań gospodarczych i politycznych jest tak gęsta, że żadne państwo nie może tak naprawdę podejmować decyzji zupełnie bez oglądania się na innych. A jeśli zacznie, szybko odczuje skutki. Oczywiście zakres tej realnej, ograniczonej okolicznościami suwerenności może być większy lub mniejszy.
Ale mnie nawet nie o to chodziło, tylko o sposób, w jaki suwerenność rozumie i przedstawia np. PiS. Polska Jagiellońska, przedmurze chrześcijaństwa, potęga, która może trzaskać pięścią w stół kiedy i jak zechce, bo żadne tam okoliczności się jej nie imają. O stopach procentowych nic w tej wizji nie ma, bo i skąd Prezes miałby się na nich znać. 🙄 To jest absolutnie mityczna suwerenność.
No chyba, ze szczekasz o PiSie, Piesu. I oczywiscie nawet Londyn nie domaga sie calkowitej suwerennosci.
Przypomnialo mi sie jak Bruksela zazadala aby na znaczkach pocztowych nie bylo symboli narodowych, w „naszym” wypadku by wyeliminowac profil Krolowej. Lomatko. O malo tu do rewolucji nie doszlo. Zwyczajnie krew nas zalala i poczulismy, ze nie obejdzie sie bez pazurow. Takie male wredne posuniecia i pomysly sprawiaja, ze Bruksela kojarzy sie z euroholota, ktora niczego nie rozumie. Teraz kiedy poczta brytyjska zostala sprywatyzowana, dalej sie nazywa Royal Mail i dalej ma logo z JKM na znaczkach, tak dokladnie jak bylo na bardzo pierwszym znaczku pocztowym, kiedy byla to Victoria Regina..
Wtrącę się pomiędzy wódkę a zakąskę, czyli Kot Mordechaj i Bobik. Może warto pomyśleć o małych ojczyznach. Oczywiście jako kot solidaryzuję się z kotem.
Drugi nasz kot, Feluś, ma nowotwór złośliwy. W sobotę ma mieć zabieg.
Był leczony u wziętego weta od miesiąca sterydami.
Chyba ktoś powinien pogonić kota tej klinice.
Matko, moi chuchali i dmuchali na te koty.
Nigdzie nie wychodziły.
Na polance wyjatkowo duzy mis pozywia sie juz od godziny, ale poniewaz lubi robic to na lezaco (juz go widzialam uprzednio, ma bardzo jasny leb, i robil to samo), prawie go nie bylo widac 🙂 Teraz troche sie podniosl 😉
SIodemeczko, moja opinia o weterynarzach, wzietych i nie, jest bardzo zla (mimo ze some of my best friends etc), i prawde mowiac raczej sie ich boje. Moze sama dziedzina tak wyglada, nie wiem.
ptrzcie na misia
Biedny Feluś i jego wlasciciele 🙁 Moze sie ten nowotwor da w calosci wyciac i uleczyc?
Coz za straszny niefart, Siudemeczko. Bardzo Tomkowi i jego zonie wspolczuje, ze musza sie teraz denerwowac stanem Felusia, ktory mial ich pezeciez pocieszac po stracie Gonzusia. Moze to jest wina lekarza, a moze nie. Teraz najwazniejsze aby Felus byl leczony, by operacja sie udala i z Boza pomoca da Mlodym jeszcze wiele lat siebie.
Mialo byc Siodemczko, tylko jakos mi sie tak w nerwach napisalo.
A, owszem, jest mis, na lezaco. I jest faktycznie ubarwiony jak kot syjamski – ciemniejszy na koniuszkach.
Trzymam kciuki za Felka. Los nie gra z nim fair. 👿
Też trzymam kciuki za Felusia. Gonzo był jego rodzonym bratem, prawda? Może to rodzinna skłonność 🙁 Mam nadzieję, że uda się go wyleczyć.
Przelotny Ptaku, of course, że obróżka F. rozpina się przy delikatnym szarpnięciu. A jakżeby inaczej regularnie przez dwa lata ją sobie zdejmował i chował w dokładnie tym samym miejscu w ogrodzie? 😉 Dzwoneczek pewnie irytujący, ale na razie zdaje egzamin. Bo jak by to powiedzieć… F. nie jest przeciętnie kompetentnym kotem. Nie oznacza to, że jest nieprzeciętnie kompetentny. Oznacza to, że raczej wręcz przeciwnie 🙄 Dlatego na początku, kiedy do nas zawitał, dostawałam tylko ptaki nieżywe już do tygodnia lub kradzione dziewczynom z sąsiedztwa. Niestety uczy się chłopak i już umie sam sam złapać, choć przeciętną kompetencją bym jeszcze tego nie nazwała.
Biedny, biedny Felek, biedna jego Rodzina 🙁
Wyrazy i kciukotrzymanie 😎
Gdyby ktoś pytał: zaliczenia i sesja 👿 Czy ja muszę chodzić do szkoły 🙄 😯 🙁
Felek nie jest bratem Gonzo.
Teraz słyszę, że rózne zwierzęta znajomych moich dzieci mają ciągle jakieś przypadłosci, sympatycznemu, przyjacielskiemu piesu Axelowi, robią się podobne guzy i ma je wycinane i tak egzystuje.
Moze być tak, a może całkiem odwrotnie.
Moje kocisko żyło sporo ponad dwadzieścia lat i miało poważniejszy problem tylko raz z nerkami.
Zastanawiam się, czy baza genetyczna takich różnych rasowych zwierząt nie jest zbyt mała w Polsce i stąd może rózne problemy, bo guzek swoją drogą, a uczulenie swoją, miedzy innymi na opuszkach łap i kot nie może/nie chce chodzić.
Ponieważ dostał jakieś wielkie tabletki do połykania, znalazłam w necie filmik instruktażowy, który wydaje się być skutecznym sposobem, to tu go też zaprezentuję, bo to trudna sztuka i może się przydać:
https://www.youtube.com/watch?v=ocFgaKICKVo
Kot na tym filmie wygląda jak puchaty syjamczyk Koko.
A w GW piszą, że Kamiński może nie przejść, bo Kozłowska-Rajewicz ma chyba więcej
http://wyborcza.pl/1,75248,16036836,Kozlowska_Rajewicz_bardzo_blisko_mandatu.html
na prawo patrz!!! 👿
Przegrana Kamińskiego byłaby moją radością. Po prostu nie lubię c#$^%
Na tym filmie pokazana jest dokladna metoda aplikowanie mi tabletek, choc Starej nikt nie uczyl. Jest oczywiscie na te metode Metoda jak u k. Stanislawskiego. Nalezy spokojnie udawac, ze sie tabletke przelknelo, trzymnajac ja w mance. Nawet sie kolo Starej triohe pokrecic, pozwolic kretynce uznac, ze poszlo bardzo gladko. Potem obojetnym krokiem oddalic sie i wypluc tabletke za firana w oknie. Dziala bez pudla.
Nie opowiadalam Wam jeszcze mojej ulubionej reklamy telewizyjnej w z kotem u weterynarza.
Mlody weterynarz wyciagaa kotu z tylka termomentr przemawiajac czukle : Spokojna jestes dzis Phebe, ciuciu-muciu. Patrzy na termometr i z bardzio zaniepokojonym wzrokiem przystawia do zwinietego klebka futra stetoskop. Jego niepokoj narasta, wiec i krzyczy w strone swej asystentki: Karen, szybko, szybko podaj mi kroplowke i strzykawke, mamy tu kota bez pulsu.
Karen, juz ubrana do wysjcia, wchodzi do pokoju siega po kotke, ktora okazuje sie bycjej futrzana czapka, ktora wklada sobie na glowe.
Wtedy pojawia sie napis, ze trzeba bylo jednak pojsc do optyka i zamowic sobie okulary.
Skonfudowany wtereynarz rozglada sie po pokoju i kamera najezdza na siedzaca sobie na stole Phebe, ktora CZKA.
Tu jest ta reklama firmy Specsavers:
https://www.youtube.com/watch?v=ZdCHjCy1fKs
Ciesz się Irku!
Oczywiście, że się cieszę.
Idzie burza
Ja też idę. cip, cip malusie
Do porannej kawy 🙂
Ech, Felek… To Cię, bracie, dorwało. 🙁
Będę łapy trzymał, żeby nieludzcy coś pomogli.
A na swojego nieludzkiego złego słowa nie dam powiedzieć, chociaż zdarza się, że mi okropnie w kość daje. Ale zna się na swojej robocie i uczciwy jest do tego stopnia, że działa czasem wbrew własnym interesom, informując o jakiejś terapii czy leku i od razu to odradzając, bo drogo a niepewnie. No i wygląda na to, że lubi mnie i moich kumpli, co wcale nie takie nieważne. 😉
Stara juz dawno rozgryzla tych lubiacych swych pacjentow. Najpierw sie wzruszala i sie rozanielala , gdy slyszala od weterynarzu jak najpierw powiedzial Pickwicka: „The fluffiest bottom in the West”, a potem za pare dni to samo do mnei. Wtedy sie przekonala jakie to podstepne obludniki. Zeby sie tylko podlizac, a potem wyciagnac portmionetke Starej z kieszeni. Znamy te sztuczki.
Ty Bobik jestes tak naiwnym i prostodusznym szczeniakiem, ze nie wiesz jacy ludzie sa.
Dobry wieczór 🙂
Nie, znamy dwóch prawdziwych wetów. Uważnych, wrażliwych i poszukujących. Robią co w ludzkiej mocy, żeby pomóc, tylko ludzka moc to czasem za mało.
Siódemeczko, nasz Szarak był dachowcem z dachowców i też go dopadło.
Ale mój nieludzki takich rzeczy nie gada, ani się w inny sposób nie podlizuje, tylko jakoś tak z całokształtu odnosi się wrażenie, że pacjentów lubi. A o wyciąganiu portmonetki to już pisałem – taki uczciwy, że niektórzy chyba go o głupotę podejrzewają. Oczywiście nie ja – ja się do jego podejścia odnoszę z szaconkiem i wdzięcznością, bo im więcej Starym zostanie w kieszeni, tym większa szansa na dodatkową pasztetówkę. 😎
Jednak przegrali siódme wybory 😀 I dwie wisienki na torcie: Kamiński won i Waszczykowski won, a zamiast niego śmieszniejsza Gosiewska, no.
to jeszcze na dobre zakończenie wieczoru świetny wpis o Putinie i Conchicie:
http://drugiezyciebloggera.blox.pl/2014/05/Kielbasa-wyborcza.html
Bardzo śmieszny tekst. 😆
Bardzo ciekawie na temat wyborow to EU pisze Timothy Garton Ash:
http://www.theguardian.com/commentisfree/2014/may/26/europe-unhappy-european-union
Mam nadzieje ze Unia sie utrzyma. Dla Polski to jest wspanialy okres, bycia w Unii. Oby trwal jak najdluzej.
Wydaje mi sie ze weterynarz musi przeswietlic i zbadac krew, bo przeciez zwierz mu nie powie jakie ma objawy. Moj wet zawsze tak robi.Ja tez mam dobre doswiadczenia z wetami, tylko czasem wyciagaja za duzo pieniedzy na rozne prewencje. Np czyszczenie psom i kotom zebow, pod narkoza.
Nasz wet przestal czyscic nam zeby w wieku ok. 14 lat, bo powiedzial, ze lepiej wtedy juz nie uzywac narkozy. Z tymi zebami to naprawde dziwne, bo kocie zeby podobnie jak ludzkie sa podatne lub niepodatne na zarastanie kamieniem powodujacym zapalenie dziasel. . Ja musialem czyscic zeby co dw lata, moj brat co trzy i nawet trzy i pol. . Niby mielismy taka sama diete, choc Pickwick mial wielka slabosc do komercyjnego slodkiego puddingu ryzowego firmy Ambrosia. Niby od slodkiego powinny mu sie byly bardziej psuc zeby, a psuly sie mniej. Mnie wet zakazal jesc skonsy i croissanty za ktorymi przepadalem cale zycie.
Przeczytalam Tima Garton Asha i cieszy mnie bardzo, ze nawet on (podobnie jak Sarko) zauwazyl nareszcie, ze przyszedl czas na zmiany w Unii i ukrocenie jej wladzy nad nami, szarakami.
I oczywoscie zgdazam sie z Krolikiem, ze Polsce Unia jest bardzo potrzebna – aby wymuszac zmiany cywilizacyjne.
Wlasnie, Kocie, ta narkoza. Ostatnio mnie namawiali na proszki przeciw artretyzmowi dla mojego Starszego Piesa (she turned 13, bless her, w marcu. Alez Lady Peeps nie ma artretyzmu: biega jak koziolek, zrywa sie na rowne nogi jak poczuje kielbase czy bekon, protestowalam. No to dac jej prewencyjnie przez dwa tygodnie, za darmo. A za dwa tygodnie telefony czy zadzialalo. Wrrr!
Domyslam sie, ze te proszki to kortizon albo podobne sterydy?
Niestety lekarze uwielbniaja dawac sterydy – male rozowe, w odroznieniu od antybiotykow, tez ulubiony srodek na wszystko, te sa biale duze.
Jesli Dobra Piesa czuje sie dobrze, to pogonic kota. Weterynarzowi.
Stara wraz z E. przestala mnie prowadzic do weta, ktory zapisywal wylaczniue te dwa srodki, Zmienila na takiego, ktory robil badania przed dawaniem dwu garsci tabletek. Never looked back.
Jedna nasza znajoma pognala do dyzurnego weterynarza w niedziele rano, kiedy zauwazyla, ze kot zaczal nagle zataczac kregi i byl jakby sparalizowany z jednej strony. Lekarz dal mu… antybiotyk! Kot po powrocie do domu zmnarl, bo oczywoscie , jak kazde dziecko mogloby zgadnac, mial wylew krwi do mozgu.
Ja tych proszkow nawet Piesowi nie dalam, Kocie.Zmienilam tez weta na wiejskiego, w pobliskiej mennonickiej wsi.Przeswietla, pobiera krew,obcina paznokcie i oczyszcza tzw glands, bez gadania o zebach i artretyzmie.
A propos zebow. Moja prawie 90 letnia Mama bedzie miala usuwana katarakte. Ma z tego powodu zrobic cala mase badan, nawt zaswiadczenie od stomatologa jest konieczne do tego prostego zabiegu!Mama nie ma zebow, wiec o jakim tu zaswiadczeniu moze byc mowa… Po dreczyc pacjentow. Niech ta Unia sie tym zajmie.
Jesli chodzi o imigracje to jest to problem Europy. My tutaj imigracje lubimy, bo na starosc nie beda pracowac na nasze emerytury, ani zmieniac nam pampersow, czlonkowie starych szwedzkich rodzin (co zauwazyl rysberlin dawno temu), tylko wlasnie ci nowi dorabiajacy sie immigranci.
Jednym z nowych outsourceing trendow jest wysylanie niepelnosprawnych staruszkow do Malejzji, Polski czy Tajlandii, do tanszych fajnych osrodkow opieki. Moze trzeba bedzie i tak, skoro nie bedziemy mogli im zapewnic opieki na przyzwoitym poziomie we wlasnym kraju. Niepelnosprawni staruszkowie maja dzisiaj dochod i moga stac sie wymagajacymi konsumentami, a nie blagajacymi o litosc i wspolczucie pacjentami.
Dzień dobry 🙂
kawa
Krtoliku, my tez emigrantow bardzo lubimy, ale nie jestesmy Kanada tylko niewielka wyspa, bardzo ciasna, z bardzo ograniczonymi zasobami. I podejrzewam, ze mamy tez silniejsze zobowiazania moralne wobec emigrantow przyjezdzajacych tu z dawnych kolonii niz do „nowych Europejczykow”.
Dzień dobry i zarazem na razie 🙂
Poza szybkim merdnięciem niczego więej teraz nie zdążę. Ale spoko, wrócę po południu, to domerdam swoje. 😀
Dzien dobry 🙂
Mrozacych w zylach opowiesci o wetach mam kopy, moze zrobie wieczorny kacik horroru… Mili owszem, ale te kompetencje… Co do badam krwi owszem robia, ale podstawowe badanie krwi kosztuje ponad sto dolarow, plus ogolne badanie 50, jesli trzeba narkoze do zabiegu 70. najmniejszy zabieg nastepne 70, ile osob na to stac?
No tak, sa to specjalisci zerujacy na nszych czulych , kochajacych sercach. Oni o tym wiedza, my tez.
To sie naywa „profesjonalizm” brrrr!
Lisku, pisz o swoich doswiadczeniach.
To ile u Ciebie, Lisku, kosztują badania dla ludzi?
Tom i Audrey mają pierwszego dzidziusia!
A orły niepolskie to już ho ho, jakie duże.
Najstarsze orlątko trenuje podfruwanie
A czerwony gałganek od uroku.
Badania dla ludzi sa tanie, po prostu dlatego ze maja ubezpieczenie zdrowotne ktore pokrywa koszty, wiec nikt nie zdaje sobie sprawy ile naprawde kosztuje laboratorium. Ale ceny badania fizycznego (osluchanie itd) u weta sa rzeczywiscie horrendalne, w szpitalu weterynaryjnym zbadanie przez specjaliste to 100 dolarow, i kady dodatkowy specjalista jeszcze polowe tego.
Oprocz tego w calym kraju, szczegolnie w centrum, rozeszla sie (przypuszczalnie z Safari) choroba jelit ktora jest smiertelna dla psow, i co trzy miesiace wszystkie psy powinny dostawac zastrzyk profilaktyczny. Cena – 30 dolarow.
Loto, pierwszy rozdzial Kacika Horrorow – wieczorem 🙂
Jestem w poczekalni, a mam takie wazne rzeczy do powiedzenia!!!
To u nas ceny badań prywatnych dla ludziny nie są porażające.
Tu są ceny labolatorium, z którego korzysta wiele ośrodków zdrowia
http://www.sochaczew.medicamed.pl/images/cenniki/Synlab_cennik_2012.pdf
Prywatne usg, które robię przynajmniej raz w roku to ok. 100 zł.
Nie mam siły i cierpliwości czekać miesiącami.
Slusznie Siodemeczko. Lepiej wydrzec sobie spod serca 100 zlotych niz zadreczac sie po nocach niepokojami i martwieniem sie. Twoj spokoj ducha jest drozszy niz te sto zl. wydanych w prywatnym osrodku. Masz moja calkowita solidarnosc.
Skoro jesteśmy przy problemach zdrowia futrzastych, to czy któryś z szanownych Kotów lub ktoś z Personelu mógłby mi powiedzieć, dlaczego Kot skrzeczy zamiast mówić. Furkot wydaje naprawdę dziwne dźwięki. Sprawdzałam, obróżka nie jest za ciasna 😉 Poza tym wszystko z nim ok, dlatego nie wiem, czy pędzić z nim do nieludzkiego, czy poczekać.
Tutaj tez weterynarz jest bardzo drogi. Kiedy bylismy z Bratem kocietami Stara i E. wykupily nam ubezpieczenie, ktore bylo naprawde bardzo tanie po 10 funtow rocznie za Kota, a hurtem za dwa £15. . W pierwszym roku. I coraz wyzsze i coraz wyzsze kazdego nastepnego. Wreszcie wynosilo 200 funtow od kociej osoby, z tytm ze pierwsze 30 funtow z kazddej wizyty placilo sie samemu. Ale gdy zapadlismy z Bratem na nerki, ubezpieczyciel przestal placic po roku. Co bylo bardzo podstepne i podle. Dziwwczyny zrezygnowaly z ubezpieczenia i placily zywa gotowka, co dochodzilo do poltora tysiaca w skali rocznej. Kazda seria tabletek na nerki – £75. Odnawiana co dwa miesiace.
W Ameryce ceny weterynaryjne sa jeszcze wyzsze, bo kazdy weterynarz musi byc bardzo wysoko sam ubezpieczony od „malpractice”. Amerykanie batrdzo lubia podawac do sadu lekarzy, dentystow i weterynarzy. Wiec ceny uslug musza byc odpowiednio wysokie. Przydalaby sie jakas Obama Care dla Kotow.
Stara i E, odradzaja ubezpieczenia dla zwierzat. Sa one slabo regulowane i oplacaja sie tylko jak koty sa bardzo mlode. Potem zaczynaja sie schody. Chyba, ze w miedzyczasie cos sie zmienilo.
Bardzioej sie oplaca zalozyc Kotu/Kotom specjalne konto w banku i odkladac co miesiac male sumy na fundusz zdrowotny. Nie siegac do niego w sprawawch rutynowych, takich jak szczepienia, czipy, czyszczenie zebow, okresowe badania. . Zostawic pieniadze na powazne wydatki zdrowotne i powazne choroby.. Wtedy fundator przynajmniej sie nie wsciekla na ubezpieczyciela.
Bo z firmami ubezpieczeniowymi jest dokladnie tak, jak Stara przeczytala kiedys w jakims artykule konsumencjkim: Insurance companies are not there to lose money.
Jest to wielka zyciowa prawda, ktora warto pamietac. Nie po to wchodza na rynki aby na wyplatatch tracic forse. Warto sobie wyhaftowac na makatce jakby kiedys podkusilo wykupic ubezpieczenie.
Dziś będzie wieczór horrorów weterynaryjnych? Cool. Ja sam (odpukać!) nie przeszedłem żadnych, więc mogę słuchać jak opowieści o duchach albo kosmitach. 😈
Ceny weterynaryjne u mojego weta nie są aż tak zwalające z nóg, ale na głównej ulicy w D-dorfie, owszem. Tzn. ceny są widełkowe i wet może kosić ciężką forsę na snobach, albo czerpać zadowolenie ze swojego wysokiego morale i z posiadania pacjentów znających się na ludziach. 😎
Jak kot skrzeczy, to może mieć zapalenie krtani albo inne problemy z gardłem, jak człowiek. Może miał jakąś bójkę i za dużo wrzeszczał na wroga?
Jeśli poza tym normalnie się zachowuje, je, pije, połyka bez problemu, to można poczekać dzień – dwa…
W takim razie poczekam jeszcze ze dwa dni.
Bójka jest więcej niż prawdopodobna. Ostatnio ciągle się z kimś bije. Dwa tygodnie temu wrócił z naderwanym uchem, po kilku dniach z podrapanym łbem, a dzień po tym, z solidnym zadrapaniem (ugryzieniem) na policzku. Ciągle biegam przy nim z wodą utlenioną i antybiotykiem w maści. W zasadzie należałoby go trzymać non stop w domu, ale jest wtedy bardzo nieszczęśliwy i wpada w depresję.
Dzień dobry 🙂
Vesper, a poprzednio zwyczajnie miauczał? Bo nasz Junior, od zawsze, ćwierka 🙄
Przedtem miał zdecydowanie bardziej dźwięczny głos
Kot, który ćwierka? To straszne podstępne. 😯
Może jeszcze ćwierka w poszczególnych ptasich językach – po kosiem, po wróblemu, po ziębiemu…?
A nie, poliglotyzm mu nie dolega 😉
Mnie dawniej wchodził w kości, ale z wiekiem, o dziwo, coraz mniej. 😆
Horrory weterynaryjne – odcinek pierwszy
W ramach przedmowy wspomne tylko takie drobiazgi jak przegapienie przy pierwszej kontroli pewnego problemu ze stawem biodrowym, ktory ja sama krotko potem zauwazylam, przez stalego (akurat fajnego) weta, tylko dlatego ze nie sprawdzil (a powinien byl), oraz zaaplikowanie przez przypadkowego weta (blizej domu) trzeciej dawki szesciennej szczepionki, ktora okazala sie byc przedawniona o pol roku (obejrzalam buteleczke) 👿 , i przejde do porzadnego horroru numer 1, dotyczacego sterylizacji (tz operacji po ktorej normalnie suczka przychodzi do siebie po max 3 dniach). Moj wet bardzo do tego namawial, ja sie sprzeciwialam, w koncu gdy Slonieczko mialo 2.5 roku jednak sie zdecydowalam, poniewaz po kazdej rui miala miesieczny atak depresji. Starszy weterynarz w przychodni do ktorej chodzilam (naszym stalym wetem byl ten mlodszy) orzekl ze poniewaz kiedys bylo podejrzenie arytmii, on woli bym to zrobila w szpitalu weterynaryjnym, gdzie w razie czego bedzie pelna opieka. Zamowilam wiec kolejke w rzeczonym szpitalu weterynaryjnym (uniwersyteckim) znajdujacym sie 60 km pod Jerozolima, upewnilam sie ze zabiegi robia lekarze a nie studenci (tylko lekarze u nas zatrudnieni – zapewniono mnie), wzielam termos z kawa i pojechalysmy. Chlopaka w bialym fartuchu ktory sie stawil po psa spytalam czy jest chirurgiem, na co odpowiedzial twierdzaco, i widocznie aby tego dowiesc wdal sie w dluga rozmowe na temat rodzajow nitki uzywanej do szycia ran. Dwie godziny potem wkroczyl tam przypadkowo starszy wet z mojej jerozolimskiej przychodni i oswiadczyl ze wcale nie musialam byc wysylana do szpitala, ale on tak wolal bo ja sie o moja suczke bardzo troszcze 👿 Slonieczko zostalo wypuszczone ze szpitala jeszcze nie w pelni przytomne i przy wchodzeniu do samochodu spadlo uderzajac kregoslup i chwilowo tracac panowanie nad zwieraczami. Bole miala tak straszne ze nastepnego dnia z jekiem rzucila mi sie do nog; zadzwonilam do operujacego, ktory polecil dawac jej przez tydzien optalgine (dzis wiem ze psom nie daje sie optalginy, sa inne leki specjalnie dla nich). Trzy dni pozniej, a byl to poczatek weekendu, o osmej wieczorem, psinka cicho jeknela i nagle zobaczylam ze lezy w kaluzy krwi, ktora wycieka jej z brzucha poprzez rane operacyjna. Zadzwonilam do swojej przychodni i zlapalam starszego weta (tego ktory mnie wyslal do szpitala), powiedzialam ze jest emergency i ze ma przyjechac do mnie, bo pies krwawi wewnetrznie. W odpowiedzi uslyszalam: Wez ja do tego ktory ja operowal. – Ale to 45 piec minut drogi, w innym miescie! Odpowiedzialam. – Nie szkodzi, powiedzial, a nuz sie okaze ze mam ja „otwierac”, nie chce (pewnie, byl wieczor i weekend sie zaczynal). – Jesli ona moze tam dojechac to moze w ogole nigdzie nie musi jechac?! – powiedzialam, ale on odlozyl sluchawke.
(Gdyby byl ludzkim, zaskarzylabym go do komisji etyki). Szkopul w tym ze moja suczka ma locomotion disease i w samochodzie bardzo wymiotuje (dopiero po paru latach jej minelo), mozna dac na to lekarstwo ale dziala dopiero po 1 – 1.5 godz, a jesli pies krwawi wewnetrznie to torsje krwotok moga jeszcze pogorszyc. Zrozpaczona zadzwonilam do szpitala weterynaryjnego, dyzurny troche uspokoil, przypomnial co zbadac, itp. ; jej stan nie wygladal (narazie) krytycznie. Juz wiedzialam ze nigdzie nie jade, zrezygnowana polozylam sie obok niej na podlodze, objelam i czekalysmy co bedzie… krwotok ustal. Takich godzin nie zycze nikomu, to bylo straszne. Trzy dni potem miala tam duzy guz – wewnetrzna kolekcja skrzeplej krwi ktora powoli sie wchlonila. [Dzis wiem juz ze w Jerozolimie jest przychodnia otwarta 24 godz na dobe, wtedy nie wiedzialam].
Trzy tygodnie potem (ciagle miala bole) pekla jej blizna…
Zanim wszystko sie zagoilo i przestalo bolec trwalo poltora miesiaca!
Okazalo sie ze ten ktory ja operowal wlasnie zaczynal (!) specjalizacje na chirurgii – byl tam dokladnie dwa tygodnie, i wbrew regulaminowi nikt go nie nadzorowal (bo to jest zabieg ktorego sie ucza takze na studiach podstawowych, ale nie po to tam jechalam by wpadac w szpony ledwo upieczonego studenta). Zlozylam zazalenie ale nie zaskarzylam.
Potem okazalo sie ze operacja miala dalsze nastepstwa, ale o tym w nastepnym rozdziale.
O matko! To wcale nie jest lekko zabawne, jak opowieści o duchach, tylko naprawdę okropne. 😯
Jedną częścią przerażam się i współczuję, a drugą odczuwam wielką ulgę, że nam się dotąd z żadnym zwierzem nic podobnego nie przytrafiło.
Nasi moze nie sa tak kompetentni jakbysmy zawsze chcieli, ale maja przynajmniej nieskazitelne bedside manners.
W wypadku naszych sa sankcje w wypadku zachowania nieetycznego lub nieprofesjonalnego, u nieludzkich mozna zaskarzyc tylko o „uszkodzenie mienia” 👿
U nas chyba tak samo. Za zycia jestesmy mieniem, po smierci jestesmy smieciami – to ostatnie wedle ukochanej Unii Europejskiej, ktora pare lat temu doprwoadzila wlascicieli do zamkniecia malutkiegio cmentarza dla zwierzat, na ktorym chowali 3-6 zwierzat rocznie (na wlasnym terenie ma Isle of White) gdyz cementarzyk zakwalifikowali jako „wysypisko odpadow” i oblopzyli powaznym podatkiem za zanieczyszczanie srodowiska.. Bo w swoium spisie przedsiebiorstw nie mieli niczego co sie nazywa „cmnetarzyk zwierzat domowych”.
Ten starszy &*(^ byl przez pewien czas glownym wetem miasta
Bobiku, obie czesci reakcji calkowicie popieram! 🙂
Tak Kocie, najlepiej miec wlasny ogrodek…
Pochówek we własnym ogródku u nas też może zależeć od dobrej woli weta. W zasadzie, jeżeli on wie o tym, że zwierz umiera, powinien zawiadomić odnośny urząd. Rodzina zwierza ma wtedy wybór – albo zostawić ciało u weta, który za niewielką opłatą, załatwia „utylizację”, albo skorzystać z prywatnych, horrendalnie dogich krematoriów (różnią się tym, że spalają indywidualnie i wydają prochy) i przedstawić odpowiedni świstek.
Nasz wet, który do obecnych przepisów też nie jest przekonany, za każdym razem zgadzał się udawać, że nic nie wie. Upewniał się tylko, że pochowamy nasze zwierzęta odpowiednio głęboko, żeby jakiegoś choróbska nie wywołać i przymykał oko. Aż trudno uwierzyć, że to Niemiec rdzenny. 😉
Tak, uprzedmiotowienie zwierząt znajduje wyraz również w języku, a że od języka wszystko się zaczyna, trudno będzie postawę tę zmienić.
Zosia w ramach zadania z języka polskiego miała opisać swoją rodzinę. Napisała więc, że jej rodzina składa się z mamy, taty, niej samej oraz Kota F. Pani skomentowała, że zwierzę nie może być członkiem rodziny i jej kota skreśliła, czym serca dziecka sobie nie zaskarbiła. Zosia była wściekła i całą drogę ze szkoły pomstowała, że pani nie będzie decydować, kto może, a kto nie może być członkiem naszej rodziny.
Jak byłam z F. na kroplówce w lecznicy całodobowej, przyjechała pani z psem, który już nie żył. Wet stwierdził śmierć zwierzęcia i teoretycznie nie powinien był jej z martwym psem wypuścić, ale wypuścił.
Zosia budzi we mnie wielka sympatie.
A w dodatku ma 100% racji. Rzeczywiście, nie do pani należy decydowanie, kto jest członkiem czyjejś rodziny.
U nas w domu nikomu nie przyszłoby do głowy, że zwierz członkiem rodziny nie jest. Całe szczęście, że się nigdy żadna pani w to nie wtrąciła, bo miałbym pewnie sprawę karną o uszkodzenie człowieka. 👿
Oczywiscie ze jest. Nawet dosc uprzywilejowanym 😀
Wojna Zosi z panią o podmiotowość Kota przybrała ciekawy obrót. Zosia bardzo często o Kocie opowiada i dba, by w swoją wypowiedź wpleść zwroty takie jak „ktoś taki, jak nasz kot”, „bo nasz Kot jest kimś, kto…” albo „znów się z kimś pobił…”. Pani konsekwentnie poprawia, że zwierzę to coś, a nie ktoś. Zosia jest na te uwagi zupełnie głucha. Do niedawna myślałam, że robi to bezwiednie, ale teraz dostrzegam jednak odrobinę premedytacji. Niedawno relacjonowała mi bowiem dialog z panią na temat Kota i stwierdziła, że „pani znowu swoje – coś, coś i coś, a przecież Furkot to nie jest coś”.
A nie mozna nauczycielki poprosic aby zaprzestala? Powiedziec: sorry, ale my z mezem uczymy corke, ze kot, z ktorym dzielimy zycie i dach nad glowa jest kims, nie czyms.Ma prawa, ma humory, ma wymagania, ma emocje a my mamy rozliczne wobec niego obowiazki i zobowiazania. Dlatego jest kims, nie czyms. Tam gdzie miedzy podmiotami zawoiazala sie wiez uczuciowa, tam zadna strona nie jest czyms, jest zawsze kims.
Wiec prosze nam pozwolic wychodwywac corke po swojemu, z poszanowaniem naszych wartosci.
Tym bardziej ze ta sprawaq troche ewoluuje i zwierzeta nie do konca sa czyms nawet oficjalnie, bo np posiadaja pewne prawa
Można i jeśli skreślenie kota z listy członków rodziny się powtórzy, to pewnie to zrobię. Na razie pani, niezupełnie świadomie, wzięła na siebie trudne zadanie zobrazowania, jaki repertuar postaw i zachowań niezupełnie zgodnych z naszymi standardami prezentuje świat (bo i w innych kwestiach jej się zdarza), a ja staram się Zosi pokazać, jak się wobec tego zachować i pozostać wiernym sobie. To też ważna lekcja, a pani i tak nie zmienię.
Pani moze i nie zmieni sie, ale mozna spowodowac, ze sie odczepi i przestanie dokuczac. Ja to bym jeszcze podszantazowal Aspergerem. Nie mialbym cienia wahan.
Pani nie dokucza Zosi, to raczej Zosia dokucza pani 😉 Albo dokuczają sobie nawzajem, czy jak kto woli, próbują siebie nawzajem przekonać. Pani uważa, że jako nauczyciel, ma obowiązek pilnować na każdym kroku prawidłowej formy gramatycznej, a polszczyźnie zwierzę to jednak coś raczej niż ktoś. Stąd spór.
A Zosi dobrze zrobi od czasu do czasu skonfrontować się z czyjąś odmienną i niezgodną z naszym myśleniem postawą. Musi wiedzieć, jak pozostać przy swoim zdaniu, nie usiłując wydrapać temu komuś oczu.
Straszne sprawy opisujesz, Lisku.
Vesper, wspieraj Zosię, rośnie na wspaniałą, mądrą kobietę.
Vesper, jako zasada ogólna to jest słuszne, ale akurat jak chodzi o stosunek do zwierząt, to bym chyba jednak nie wytrzymał i z panią porozmawiał. Bo tu już nie chodzi tylko o Zosię, która ma „wyrównanie światopoglądowe” w domu, ale i o inne dzieci, którym na pewno by się przydało usłyszeć w szkole, że zwierzęta przedmiotowo traktowane być nie muszą. A pani, wnosząc z jej reakcji, z takim myśleniem jeszcze się nie zetknęła, więc przydałoby się i jej. 🙄
Ciężka sprawa z tą panią od „cosia”. Ona ma normy, konspekty i zeszyciki, w których może zanotować upór dziecka. Może trochę by zrozumiała przypomniawszy sobie, że ze 150 lat temu byłoby zaskakujące powiedzenie „poprosiłam tego pana, żeby narąbał drzewa”, bo przecież poprawna forma to „poprosiłam tego człowieka”. Ale czy warto ruszać to, co pływa pod twardą skorupą? Nie wiadomo, co może wypłynąć na wierzch.
Andsolu, zgodnie z wieszczym nakazem należy plwać na skorupę i zstępować do głębi! 😎
Te słowne przepychanki mają miejsce głównie podczas zajęć indywidualnych, więc pozostają między panią a Zosią. Nie wiem, jaki jest stosunek pani do zwierząt poza tym, że woli wobec nich używać „prawidłowej formy gramatycznej”. Z pewnością żadnego w domu nie ma, bo jak powiedziała Zosi, jest uczulona na sierść. Zakładam więc, że przywiązanie do formy wynika z braku osobistych emocjonalnych i intelektualnych doświadczeń. Jest natomiast bardzo wrażliwa na punkcie ochrony środowiska, więc nie jest z nią tak źle. Najważniejsze, że nie twierdzi, iż zwierzęta nie posiadają własnego rozumu, duszy, emocjonalności i dlatego mówi się o nich coś. Wtedy interweniowałabym natychmiast. Pani odwołuje się do argumentu poprawnościowego. Uczę Zosię, że spór powinien się opierać na argumentach, że swoje zdanie trzeba umieć uzasadnić. Pani swoje uzasadnia, więc moja interwencja byłaby niejako wbrew moim własnym naukom.
Zosia nie szuka w nauczycielach autorytetów moralnych. W gruncie rzeczy ma do nich bardzo letni stosunek. To, że pani ma takie, a nie inne zdanie, złości ją, ale nie stawia wobec wewnętrznego konfliktu, do którego musiałaby się dostosowywać przez zmianę własnej postawy. W tym sensie doskonale sobie radzi. A ja staram się powstrzymywać przed wkraczaniem w te sytuacje, w których dziecko mojej pomocy nie potrzebuje. Wspieram w samodzielnym myśleniu, ale i uczę, że inni mają prawo do własnego zdania. Zosia musi się uczyć poszanowania autonomii innych, bo to jej sprawia największą trudność. Taką mam filozofię wychowania, że nie wygładzam na siłę wszystkich ścieżek, którymi moje dziecko kroczy. Wspieram raczej w pokonywaniu trudności.
Jasne, wygładzanie wszystkich ścieżek byłoby wręcz wychowawczo antyproduktywne. Mnie raczej chodzi o to, że idea praw zwierząt i podmiotowego traktowania ich jest jeszcze na tyle nowa i „niedotarta” do powszechnej świadomości, że warto w tej sprawie nieco poapostolić. 😉
Wiesz, Bobiku, ja już „apostolę w szkole” w kilku innych kwestiach. Jeśli dodam kolejną, zdewaluuję je wszystkie pieniactwem, czepialstwem i ogólnym nawiedzeniem.
Tak może być, jak pisze Vesper, pienić się trzeba stopniowo, bo można sprawy zapinić na amen.
Tak i wyczucie są ważne, ale mnie czasami cholera bierze, ze ten wersal jest obliczony na życie tysiaclatków, a nie przecietną długość zwykłego człowieka.
Będzie, ze Jaś nie doczekał, bo był zbyt delikatny.
Wydaje mi się, że to jest przeważnie kwestia pragmatyzmu, nie delikatności. A pragmatyzm nakazuje pamiętać, że apostołów było dwunastu. Niech każdy apostoli, gdzie może i w jakiej sprawie się czuje kompetentny. Przy całej świadomości, jak ważna jest problematyka stosunku ludzi do zwierząt, moja „misja” wobec szkoły to Zosi Asperger. Jeśli zacznę się wypowiadać na każdy temat, przestaną mnie słuchać. A na razie nie mogę powiedzieć, że moje zdanie jest ignorowane. Czuję się traktowana w miarę poważnie przez nauczycieli. W gruncie rzeczy im rzadziej interweniuję, tym ma to większą wagę i przynosi lepsze rezultaty.
Dzien dobry 🙂
Kawa
Dzień dobry 🙂
Lisku 😆
Nie doświadczyliśmy z naszymi zwierzętami żadnych koszmarów typu wet. Na szczęcie.
Za to dzisiejszej nocy doświadczyłam koszmaru ogrodniczego. Głównie za sprawą prognozy pogody i wyobraźni własnej 👿
Wczoraj posadziliśmy 80 bylin – kwietnik ma jednak około 20 a nie 30 metrów. Bardzo jestem z tego dumna, choć najchętniej obsadziłabym natychmiast wszystkie puste miejsca 😉
Najpierw zaklinałam pogodę, żeby powstrzymał się z lujem, bo robiliśmy też opryski. Tuż przed nocą luj był już mile widziany ze względu na nowo posadzone rośliny. I zjawił się. A dokładnie burza.
Przed snem wysłuchałam prognozy pogody i dowiedziałam się, że w moich rodzinnych stronach jest zagrożenie powodziowe 🙁
We śnie widziałam jak woda zmywa wszystkie moje roślinki z kwietnika. Przewracałam się niespokojnie przez całą noc 👿
Jak się tylko przejaśniło, pobiegłam na dół sprawdzić stan kwietnika. Niczego woda mi nie zabrała 😎 😉
Cieszę się 😆 Ale jestem kompletnie niewyspana. A na dworze zimno i mokro 🙁
Nic to, słońce wróci a kwiaty zakwitną czego i Wam życzę 😆
Dzień dobry 🙂
… i herbata
Dzień dobry 🙂
Nie chciałem być gorszy 😉 i też miałem nocne koszmary, spowodowane koniecznością wczesnego wstania i strachem, że się nie obudzę w porę. I też wszystko niepotrzebnie, bo wstałem 5 minut przed budzikiem. 🙄
Słońca nie widzę zza mokrości, ale kwiaty kwitną, czyli życzenia Jagody już się w połowie spełniły. 🙂
Teraz jeszcze tylko dobudzić duszę i będzie można ruszyć w świat. Poproszę o duuużą kawę do duszy. 😆
Proszęsz uprzejmie Bobiku, sam zdecyduj, którą wolisz 😉
https://www.google.pl/search?q=poranna+kawa+zdj%C4%99cia&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=PoqFU6_-DsuI7AauuYGYAg&ved=0CCkQsAQ&biw=1280&bih=603
pamiętając jednakowoż o pewnym osiołku, któremu dano 😯 👿
Z proponowanego wyboru ta podoba mi sie najbardziej 😀
Na wszelki wypadek wypiłem wszystkie i leeeecęęę…. 😆
Lisku,
zwłaszcza, jak trzeba leeeecieeeeć 😉
Aaanooo…. 😆
Dzień dobry. Bobik wypił wszystkie kawy? Trudno, będę ziewać.
Pojechałam jednak z kotem do nieludzkiego, bo całkiem zaniemówił i przestał jeść. Ostre zapalenie krtani, bez cech ogólnej infekcji. Czyli raczej darł się na kogoś, niż przeziębił. Co ja mam z tym kotem…
Charakterny Kot! 🙂