Sposób na rzeczywistość
Bobik siedział i przyglądał się kształtowi rzeczywistości. Nie bardzo mu się ten kształt podobał i chętnie by go trochę odkształcił, przekształcił lub dokształcił, ale rzeczywistość zrobiona była z bardzo dziwnej substancji – na pozór migotliwej i płynnej, w istocie jednak całkowicie niepodatnej na próby ugniatania, przekuwania, czy też robienia dziur. Rzeczywistość była, co tu dużo gadać, cholernie twardym przeciwnikiem, który ignorował artystyczne zdolności oraz szczenięcy zapał Bobika i wszelkie kreatywne sposoby działania w jej przypadku zdawały się zawodzić. Nic dziwnego, że w zetknięciu z nią często-gęsto można było mieć humor pod psem.
Teoretycznie szczeniak dobrze wiedział, że artystyczne zabiegi na rzeczywistości dotychczas tak czy owak kończyły się spektakularnymi niepowodzeniami. Ci, którym wydawało się, że poradzili sobie z oporem materii, wcześniej czy później musieli spojrzeć w oczy nieprzekupnej entropii i zrozumieć, gdzie są granice ich możliwości. Nie lepiej mieli artyści pracujący w sferze ducha. Ich wysiłki nigdy nie miały szans zadowolić wszystkich, zawsze znaleźli się narzekacze, którzy za wszelką cenę starali się udowodnić, że całe dzieło trzeba było wykonać dokładnie na odwrót, a tymczasem rzeczywistość, mało przejęta zarówno twórcą, jak i krytykami, dalej robiła swoje.
Żeby to jeszcze można było po prostu się odwrócić, udać, że przeciwnika nie ma, przedefilować drugą stroną ulicy z ostentacyjnie odwróconym łbem i nosem obwąchującym szalenie interesującą podmurówkę. Z jamnikiem spod dziewiątki zawsze ten numer wychodził, ale rzeczywistość była złośliwsza nawet od jamnika. Przebiegała zawsze na tę stronę, którą właśnie szedł Bobik i nachalnie pchała w ślepia swoje niedorobione wdzięki. Estetyczne poczucie szczeniaka wzdrygało się na ten widok i usiłowało wyszlifować chociaż maleńki fragment chropowatego tworu, podczas kiedy rozum twierdził, że znacznie bardziej efektywne od takich niewydarzonych starań będzie obsiusianie najbliższej latarni, bo zostawi choć na parę minut jakiś konkretny ślad. Męczące, nieprzyjemne były te wewnętrzne zmagania i Bobik wcale się do nich nie palił, choć nieraz nie potrafił ich uniknąć.
Teraz też nie było inaczej niż zwykle. Rzeczywistość prowokacyjnie trwała naprzeciwko szczeniaka, a w jej milczeniu kryło się coś w rodzaju drwiny, niewyrażonego wprost przesłania no-i-co-mi-zrobisz. Pies znosił to dość długo, ale w końcu nie wytrzymał.
– Poszła ty, brzydactwo! – zajazgotał z głębi duszy. – Może i z tobą nie wygram, ale niech ci się nie wydaje, że mnie przestraszysz! Zdemaskuję cię! Całemu światu powiem, co o tobie myślę!
Rzeczywistość jakby cofnęła się o kroczek, sprawiając wrażenie dotkniętej i urażonej. Bobik nie był wprawdzie pewien, czy to nie złudzenie, ale na wszelki wypadek wyprężył kudłatą pierś i triumfalnie zamerdał ogonem.
– No, przynajmniej obszczekanie działa, jeśli nie na nią, to w każdym razie na mnie – pomyślał i humor zaraz mu się poprawił.

Ech, Bobiku, Ty! I jak ciebie nie kochać! 😀
Oj, z tą rzeczywistością bywa różnie. Np. zanika. Była grupa, nie ma grupy.
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,15451212,Sad__Nie_ma_grupy_antysemitow__Moga_juz_wyjsc_na_wolnosc.html#LokKrajTxt
Siódemeczko, znam kilku takich, którzy nie kochają, ale adresów publicznie nie podam, ze względu na ustawę o ochronie danych osobowych. 😎
Zbigniew Romaszewski nie żyje.
Nie ma grupy, bo akurat w Lublinie rzeczywistość zachowuje niezwykłą dla niej delikatność. Nawet wywalenie z roboty nie jest tam wywaleniem z roboty, tylko zwolnieniem z obowiązku świadczenia pracy. 🙄
mt7, bardzo wartościowy ten artykuł ks. Galińskiego na Twoim blogu, ale nie zrozumiałem roli, którą tam odgrywa Marcin Wójcik. Czy to jest przedruk z GW, a jeśli tak to co tam p.Wójcik dopisał czy dokomentował?
zabraklo jednego slowa SZCECIN i wyszedl rewizjonizm 🙂 😀
bywa 😆
Dobrze wyszczekane! 🙂 🙂 Choc pokasac i podrapac tez czasem Kot musi.
To bylo do Bobika, oczywiscie. 😀
No tak, Bobik szczeka, a rzeczywistość i tak skrzeczy 🙂
W Brukseli ma być do wtorku wiosna 🙂
Jeszcze się tylko dzisiaj wypada 🙂
Hang on there, Bobik.
Tak, Andsolu, to jest artykuł z GW dla odciętych.
Marcin Wójcik zapowiadał go, jako rozmowę.
2 dni wcześniej pojawił się Tygodnik Powszechny z tekstem tekst ks. Jerzego Galińskiego pod tytułem, jak go widać w lince:
http://tygodnik.onet.pl/dlaczego-przywodcy-kosciola-w-polsce-milcza-na-temat-finansowych-spraw-o-tadeusza/cw4tn
W zawodach jazdy figurowej mezczyzn byl ciekawy wystep. Lyzwiarz amerykanski, wysoki dryblas, w swoim pierwszym, trudnym skoku rozlozyl sie jak dlugi, walnal w lod, pojechal az do barierki i walonal nia w glowe. Przez chwile widac bylo jak powoli na plecach jak zuczek rusza konczynami, wyciagnieta reka powoli bladzila po barierce ale nie mogla sie niczego uczepic. Muzyka nadal grala i czekalam kiedy ucichnie. W koncu wygramolil sie, powloczac nogami skierowal sie jak w slow motion na srodek lodowiska, zebral sie i ruszyl dalej! Chwile potem wykonal najtrudniejszy w programie skok bezblednie i tak trzymal do konca. Dostal ogromne brama, niezla punktacje i przeszedl do finalu! 😀
Dlaczego czekam na akceptacje? Taki optymistyczny komentarz…! 🙂
Jeżeli chodzi o Pana Romaszewskiego, to tak mi przez wiele lat zalazł za skórę, że trudno mi wykrzesać z siebie jakiś prawdziwy żal.
Owszem doceniam jego zaangażowanie opozyjne, ale wystawił nam też za to rachunek do zapłacenia, sąd mu przyznał 240 tys. zł. z naszych przecież kieszeni.
Zresztą to jest drobiazg w porównaniu do innych żalów, które mam sobie.
Pewnie, szkoda każdego człowieka, który odchodzi zbyt wcześnie wg. dzisiejszych standardów.
Widocznie Łotr coś ma do optymistów, Lisku. 😉
W stosunku do Zbigniewa Romaszewskiego też zastosuję zasadę aut nihil, aut bene, wybierając tę pierwszą opcję, bo drugą byłoby mi za trudno.
Będę cicho.
Dzień dobry.
Były ambasador Izraela w Niemczech pozytywnie o wczorajszym przemówieniu M. Schulza w Knesecie:
http://www.sueddeutsche.de/politik/eine-sehr-gute-rede-israels-ex-botschafter-primor-verteidigt-schulz-1.1887639
W Izraelu tez pozytywne glosy o wystapieniu M. Schulza i ostra krytyka Benetta (w tych miejscach do ktorych ja zagladam). Pewna blogerka napisala ze tak pod wzgledem tresci jak jezyka przemowienie M. Schulza jest bez porownania blizsze ksiazce Teodora Herzla niz swiatopoglad Benetta 🙂
Dobry wieczór.
Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc do społeczności Koszyczka. Moja koleżanka jedzie na seminarium dla nauczycieli organizowane we współpracy z Ministerstwem Edukacji Izraela, Instytutem Polskim w Tel Avivie oraz Instytutem Yad Vashem. Spotkania odbędą się w Yad Vashem. Projekt stanowi kontynuację programu edukacyjnego „Bliżej siebie”.
Mam dla niej prezentację szkoły po angielsku, ale wydaje mi się, że miłym gestem z naszej strony byłoby umieszczenie kilku słów po hebrajsku. Wójcio Google oczywiście tłumaczy online, ale wolałabym nie popełnić niezręczności. Chodzi mi o 5, 6 słów. Bardzo proszę o odzew.
dziekuje Mar-Jo, pod wywiadem linka do wywiadu z Primor, bardzo ciekawy.
tu jedno zdanie (tak jak wczoraj Lisek, mowiace o ekstremalnej skrajnej prawicy)
Auf jeden Fall war das für das rechtsextreme Lager eine gute Gelegenheit, weil man sowieso immer Europa beschimpft, Europa wäre antiisraelisch, Europa wäre antisemitisch. Ich spreche jetzt von dem extrem rechten Lager in Israel, nicht von allen.
Eluzet, podaj tekst ktory kolezanka chce powiedziec po hebrajsku, przetlumacze 🙂
jeszcze cos o Trynkiewiczu, bardzo ciekawy wywiad. jezeli sa tacy
prawnicy to dlaczego jest w Kraju tak zle?
http://wyborcza.pl/12,82983,15453671,Jezeli_do_celi_Trynkiewicza_podrzucono_materialy_.html
(trzecia czesc wyjatkowa)
Lisku, chodzi o tekst pisany:
1) na czołówkę prezentacji (power point), na której jest mapa Europy ze zbliżeniem na Warszawę, a potem Piaseczno, chciałabym dać nazwę „Warszawa” i „Piaseczno” po hebrajsku i jakiś zwrot typu „zapraszam do obejrzenia szkoły” lub odpowiednie pozdrowienie
2) na tyłówkę prezentacji
„zapraszamy do Polski”
„zapraszamy do nas”.
Ja znalazłam takie coś:
Odwiedź nas בקרו אותנו
Visit us בקרו אותנו
zapraszamy ברוך הבא
welcome ברוך הבא
Warszawa ורשה
Warsaw ורשה
Piaseczno במרחק
Ma niezbity dowód, że nie tylko wirusy informatyczne przenoszą się drogą komputerową. Kilka godzin temu Aga mi napisała, że jest zawirusowana cieleśnie i najwyraźniej jakaś wreda przeskoczyła do maila, bo mnie już też zaczyna w gardle drapać. 👿
A mnie coś brzucho nasuwa i drugi dzień mnie z lekka telepie.
Tfu, tfu. Chociaż jest w domu cieplutko, chodzę w polarze 😈 Ale nie drapie mnie ani nie łapie katar.
A już jutro o tej porze powinnam być w Brukselce…
To jakieś egzorcyzmy na te wirusy odprawić. 😈
Po trzykroć a kysz i to przez lewe ramię
Herbata z rumem. Albo nawet dwie! 🙂
Brukselka wygląda nieźle http://www.yr.no/place/Belgium/Brussels/Brussels/long.html
Alkoholu na brzucho bym się bała. Napiłam się herbatki cytrynowo-imbirowej z miodem. I nie jem nic od lunchu – nawet mi się specjalnie nie chce.
Trzymam kciuki za zdrowy pobyt Wszystkich uczestniczek (-ków?) zlotu brukselskiego!!!
Herbatę z rumem wypijam po pierwszych „sygnałach” przeziębieniowych. I najczęściej – pomaga.
Na brzucho bardzo dobra herbata miętówka albo krople miętowe.
To może jeszcze walnę sobie miętę. Ale nie wiem, co tu jest pierwotne, a co wtórna.
Od razu przypomina mi się piękny napis widziany w Tunezji, uroczą polszczyzną: NAJWIĘCEJ WITAMINY MAJĄ POLSKIE DZIEWCZYNY I MOJA HERBATA MENTOWA 🙂
Trzymajcie sie zjazdowicze i przetrwajcie na nogach do Brukseli. Bo krolik z siostra zanudzi sie ze mna sama na smierc.
ZANUDZOM
Nie wiedziałam, że zaraza przenosi się po kablach, ja od wczoraj łykam i ssie co mam pod ręką. Jedno, co mnie pociesza, że nie zarażę nikogo, bo wszyscy już w takim samym stanie. Doro, oprócz mięty dobrze robią suchary i herbata rumiankowa, i ciepły okład (butelka z gorącą wodą) na brzuch.
A ja przed chwilą bardzo się wzruszyłam. W Katowicach w Muzeum Sląskim jest wystawa o I wojnie światowej, podobnie jak w kilku miastach w Niemczech. I przy drzwiach wejściowych wiszą wielkie portrety mojego dziadka i babci.
Chiba raczej rum, bez herbaty, yp! 😉
O nie, Bobiku, ja trzymam swoje wredy przy sobie! I tłukę je szybciej, niż się namnażają, bo zrobiłam się marudna, a to wyraźny dowód na to, że mi lepiej. Obawiam się, że najchorsza jest Pani Kierowniczka – to bardzo niezdrowo, kiedy nie chce się jeść.
Zanudzić się z Szeherezadą to by była duża sztuka. Nie wiem, czy Królik i Krewna Królika są do tego zdolne. 🙂
Panno Koto, wiedziałaś wcześniej, że tam będą te portrety, czy się dowiedziałaś znienacka?
Butelka koniaku nabyta w strefie bezcłowej uratowała mi życie w Egipcie, potwornie się zatrułam.
Buuu, ja też jestem najchorszy, bo coraz bardziej kaszlę. 😥
Chcę przetestować, czy jak się nad sobą poużalam będzie mi lepiej, czy gorzej. 😎
Trudność z leczeniem żołądka alkoholem polega na tym, że na niektóre dolegliwości żołądkowe (np. zatrucie, także płynące z Oka), mocny alkohol może pomóc, ale na inne może bardzo poważnie zaszkodzić. Trzeba bardzo uważać.
Panno Koto, ta wystawa http://www.muzeumslaskie.pl/wojna-od-frontu-i-od-zaplecza-slazacy-w-latach-1914-1918.php
Ja z butelką koniaczku kupionego na lotnisku poleciałam do Chin. Poradził mi kolega dyrygent 🙂 No i dezynfekowałam się na dobranoc… Ale nic złego się nie działo, to była tylko miła profilaktyka 😉
Biedactwo Bobicze. 🙁 No i po co ja Ci tak sugestywnie pisałam, co mi dolega, ciaptak jeden? 👿 Ale o kasłaniu nie pisałam, bo też i nie kaszlę. Nie trzymasz się scenariusza…
To bardzo miłe, Panno Koto, spotkać się na wystawie ze swoją rodziną 🙂
A bo Bobik to zawsze musi dodać coś od siebie 🙄
Jak gotuję, też się nigdy nie trzymam scenariusza i dodaję od siebie. Musi już taka genetyka. 😎
Kiedyś siostra mi wspomniała, że taka wystawa będzie i że dała parę starych zdjęć z albumu. Dziś było otwarcie tej wystawy i przysłała mi zdjęcia, powaliły mnie, bo są bardzo duże, a moja Ewa stoi między nimi.
Sluchajcie, Chorzy. Moj Pan Doktpr Koko, ktoremu zrobilam lekka awanture, ze na darmo sie szczepilam, jak i tak rozchorowalam sie na grype – w dwoch odconkach, bp niby skonczyla sie i po paru dniach zaczela sie na nowo, otoz Dr Koko mnie wysmial i powiedzial, ze to co w tej chwili chodzi i zaraza to nie zadna grypa propre, nie influenza, tylko wirusowe zapalenie drog oddechgowych. I ze to sie wlasnie tak przejawia jak opowiadalam i jak Wy dponosicie. I ze leczyc nalezy objawowo – duzo lemsipu czy podobnegpo, duzo plynow, syropki na kaszel.
Oczywoscie nie mam pojecia w jaki sposob jest to pocieszeniem, zze nie jest to grypa, ale relato refero.
Moj dr Koko Gyi odchodzi na emeryture z koncem miesiaca i bardzo rozpaczam. Nie lubie i nie ufam nastolatkom w przychodniach.
Zdjecie naprawde bardzo ladne. Bardzo.
Heleno, racja, z prawdziwą grypą nie wstałby nikt z łóżka, to tylko tzw. przeziębienia, pomaga Paracetamol, aspiryna, syropki, herbatki
Doro, to spotkała się moja siostra, mnie podesłali tylko zdjęcia. Ale w kwietniu nadrobię, bo wystawa jest do czerwca. W dalszym ciągu nie kumam, jak wrzucacie tutaj zdjęcia, ale mogę podrzucić z fejsa.
Tutaj: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=832895476736769&set=a.832893653403618.1073741871.100000489743690&type=1&theater
Tu jest jak sie leczy:
http://www.apteka-internetowa.biz/index.php?showtopic=44997
Oczywiście, Heleno, że wirusowe zapalenie dróg oddechowych jest znacznie bardziej pocieszające od grypy. Grypa to ciężkie choróbsko, z gorączką, zdechlactwem i mnóstwem możliwych powikłań, a takie pomniejsze wirusy to uciążliwość, ale nie poważne zagrożenie. Od bidy nawet Brukselkę da się w towarzystwie takiego wirusa spożywać. 😉
Zdechlactwo, nie powiem -bylo.
I okropne sny. Z jednego obudzilam sie w takim przerazeniu, ze przez chwile nie moglam uwierzyc, ze byl to sen. Snilo mi sie, ze jestem wywozona pod przymusem do Australii i wiem, ze juz nikogo kogo znam nie zobacze. Nigdy w zyciu. I mam tam zakladac nowy dom, ale nie wolno mi niczego zabrac ze starego procz paru drobiazgow.
Taki sen mi sie powtarza regularnie co 10 lat. Raz bylo, ze jestem wywozona na inna planete i tam tez nikogo nie bedzie z bliskich. I moge zapakowac tylko jedna walizke.
To pewnie jakas wersja snu o emigracji.
Ale jest jeszcze inna wersja tego samego chyba snu. Odwrotna. Ze znalazlam sie w Lublinie, gdzie nikogo nie znam i mnie nikt nie zna. I caly czas szukam kogos, kogokolwiek kogo znalam. I mam tylko jedna walizke.
Ja mojego pomniejszego wirusa traktuję szalenie poważnie i bardzo proszę, aby nikt nawet najcichszym szeptem klawiatury nie próbował podważyć recepty na lindorki, którą sobie wystawiłam w związku z rzeczonym pomniejszym. 😈 Poza tym z Brukselki jadę na koncert, a na koncerty nie należy się stawiać nawet z pomniejszymi, bo nie umieją się zachować. Niech się więc pomniejszy zabiera – bezbiletowy jest.
… i nic a nic go nie kocham (to w związku z walentynkami).
Tu są zdjęcia ks. Wojciecha z dzisiejszego spotkania w synagodze Ec Chaim w Warszawie:
https://www.facebook.com/pages/O-prawo-do-g%C5%82osu-ks-Lema%C5%84skiego/470329296380288?id=470329296380288&sk=photos_stream
Babcia była piękną kobietą, Panno Koto. 🙂
Zdjęcia fantasyczne.
Wirusów też nie kocham, ale Was wszystkich kocham i chytrze wykorzystuję walentynkową okazję, żeby to zadeklarować. 😀
Halina Birenbaum napisała taki wiersz.
Rozesłałam słowa
rozesłałam słowa
teraz wyczekuję odpowiedzi
echa
jednak daremnie
ale przynajmniej próbowałam
ruszyłam z miejsca
stworzyłam sens następnego dnia
nadzieję.
Wiersz napisany 8 stycznia 1987
Panna Kota: wyobrażam sobie co to za frajda ujrzeć przodków na ścianie, w ładnym otoczeniu i w dużym wymiarze. Też bym tak chciał; gratulacje.
W kwestii wirusów: a egzorcyzmów nie próbowaliście? Słyszałem o nich (nie o wirusach) wiele dobrego. I chyba nie wychodzi tak drogo.
Gdzie jest Pan Bashobora jak go potrzeba…
Sen mara Bog wiara, Heleno! Ja na szczescie moich snow nie pamietam. Bo jesli czasem to sa okropne. Dobrze, ze sie juz lepiej czujesz madrze leczona przez dr. Koko, bo strasznie sie ciesze, ze wyladujemy juz niedlugo w tej samej Brukselce! I wogole widze, ze blogowe drogi beda sie i innym tam z nami krzyzowac!
Bobiku, i odwrotna poczta do ciebie:
http://www.youtube.com/watch?v=s-pFAFsTFTI
Nie wiem czy to nie ja Koszyczek zarazilam 👿 Trzeba bylo siedziec przed komputerem w maseczce…
Heleno, sen wywozki na inna planete imponujacy! Rozumiem ze pomysl przygnebiajacy, ale wyobraznia piekna.
Eluzet, prawie wszystko jest zupelnie w porzadku.
To co napisalas jako „Odwiedz nas/Visit us” oznacza „Odwiedzcie nas” (i ten zwrot brzmi ladniej niz w l. pojedynczej).
To co napisalas jako „zapraszamy/welcome” jest zwrotem adresowanym do pojedynczej osoby, Baruch HaBa, cos w rodzaju „Jestes mile widziany” i to brzmi w porzadku. Jesli wolisz „Jestescie mile widziani”, to bedzie Bruchim HaBaim – ברוכים הבאים
Warszawa jest napisana OK
Jedyny blad to Piaseczno, wyszlo slowo nie majace z nim nic wspolnego dzwiekowo i znaczace „w odleglosci”. Piaseczno bedzie פיאסצ’נו, tak jak tu:
http://moreshet.pl/he/node/842
Panno Koto, piekne zdjecia!
Zaraza nie od Agi, Aga do mnie nie pisała 😉
Ale jak Lisek mówi, że to przez monitor, to może …
Koło mnie też się ta paskuda kręci 👿
Jadę zdać egzamin poprawkowy a potem się za nią wezmę 😎
Jak się jest Psem, to na rzeczywistość można naszczekać. człowiekowi pozostaje ją już tylko obsobaczyć 😉
Komplementy dla Panny Koty 🙂 (czy Panny Kota 🙄 )
Miłego dnia Koszyczku 😆
Udanych Walentynek 😆 😆 😆
Dzień dobry 🙂
kawa
Panno Kota, gratulacje 😀
Heleno, w Lublinie nie byłoby tak źle 😉
duzo herbata 🙂 🙂
wiecej kawa 😀 😀
Dzien Dobry Bardzo
piatkowe brykanie na wirusy i bakterie (moze Smok ma cos chinskiego, tajemniczego?)
brykam
fajnie zrobiona wystawa na zdjeciach siostry Panny Kota.
na stronie Muzeum:
Myślą przewodnią są słowa Wiesława Myśliwskiego: „Wojna miesza, zrównuje, chłop czy filozof – wszyscy są do umierania”.
Ale zapewniam, że każdą decyzję przyjmę, podporządkuje się jej, ale od Kościoła nie odejdę, bo nie wyobrażam sobie innego życia…
Cały tekst: http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,15454977,Ksiadz_Lemanski__nie_mamy_od_kogo_uczyc_sie_tej_roznorodnosci.html#ixzz2tHBZfTR1
Dzień dobry 🙂
Walentynkowo ponadczasowe – rok powstania 1955, a tu we współczesnym wykonaniu trzech tenorów i jednego barytona: Il Divo – Unchained Melody.
http://www.youtube.com/watch?v=m5EiBOhSnas
Panno Koto (Kota?) śliczne 🙂
Heleno, do Lublina nawet bez żadnej walizki, damy radę 🙂
Walentynki? 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=7m7eK8-h5j0
Eluzet, mozesz jeszcze powiedziec (doslownie) „Ucieszymy sie Was widziec” – נשמח לראותכם
Lisku, dzięki za odpowiedź. Popatrzę na to dzisiaj po 21-szej, bo teraz jestem w pracy.
Dzień dobry 🙂
Moje brzucho chyba OK. Reszta się zobaczy. Tfu, tfu.
To chyba po prostu był głupi pomysł, żeby jeść tłustego halibuta w redakcyjnej stołówce 😉
Na razie muszę się spakować na kolejną podróż, bo w poniedziałek w nocy wracam z Brukselki, a we wtorek rano (może nie za bardzo rano) jadę na resztę tygodnia do Bielska 🙂
Chciałam sprawdzić, co Aga usłyszy w tej Brugii (dobrze się domyślam? 😉 ), ale schrzaniła im się chwilowo strona internetowa… W Brukseli za to sprawdziłam koncerty, gdyby komu się chciało. W sobotę w Konserwatorium cudna izraelska klarnecistka Sharon Kam z jeszcze dwójką świetnych muzyków; program mieszany, od Brahmsa po Nino Rotę. W niedzielę w Bozar – Leif Ove Andsnes z Beciem. Wszystko jest tu:
http://www.bozar.be/agenda.php?dates=soon&category=category-36-3&keywords=&cible=&location=&type=&external=&ptm=1&ads=1&lng=en&level=0&
To skubana, nie odpusci koncertu!….
Kurcze, a oni sie martwia genderem w przedszkolu!
http://wyborcza.pl/1,75248,15447090,Wyscigi_w_jedzeniu_paczkow_na_czas__Teraz_tez_dla.html
Mordko, ależ nie ma żadnego obowiązku. Ja tylko sprawdziłam, tak, jak sprawdzam, co w muzeach. W końcu robi się w kulturze 😎
Od pączków, wiadomo, jeszcze nikt płci nie zmienił, więc co tam kalorie, nawet dla dzieci 👿
Pani Kierowniczko, nie wiem, co usłyszę, bo jak ktoś niedawno napisał: „It’s happily impossible to predict what might happen next in a Piotr Anderszewski concert.” 😀 W tej chwili w programie jest np. Uwertura w stylu francuskim, której nigdy nie słyszałam na żywo – a dałabym głowę, że jeszcze parę tygodni temu jej tam nie było… Nie ma takiego programu, który by mnie zmartwił. 😛 Martwi mnie natomiast, że czuję się gorzej, niż wczoraj i trochę się boję, że nic nie usłyszę. Ale to pewnie tylko chwilowe zapadnięcie się w sinoniebieski. 😉
Dzień dobry i dziękuję za miłe słowa do wystawy.
Andsolu – to rzeczywiście frajda, tym bardziej, że ich jeszcze pamiętam i bardzo ciepło wspominam.
Słonecznego walentynkowania 🙂 🙂 🙂
I bardzo się cieszę na jutro 🙂 🙂 🙂
Do wyjazdu jeszcze parę dni, więc może się poprawi… Oby!
Powyższe było do Agi oczywiście 🙂
Dzień dobry 🙂
Po wczorajszym obrzydłym luju dziś słońce wylazło i świci. 😀 A ode mnie do Brukselki w linii powietrznej raptem 150 km…
No to nie ma wyjścia, trza iść spakować torbę. 🙂
Z koncertami na razie nie chcę się na nic decydować, bo może się okazać, że chcemy się jeszcze nakłapać, albo że dzień zbyt intensywny był, żeby jeszcze coś do niego dopakować. Będziemy patrzeć, jaką mamy sytuację. 😉
Te zdjęcia od Panny Koty zaczęły mi różne filmy Kutza w pamięci przywoływać. On się pewnie takich fotek naoglądał za wszystkie czasy i jeszcze operatorowi też kazał. 😆
Lisku,poprawnie jest „widziani”, więc poprawiłem. 🙂
Ale przed monitorem, póki Twój biologiczny program antywirusowy nie zadziała, jednak lepiej siedź w maseczce. Sicher ist sicher. 😉
Bobiczku, toteż ja tylko podałam taką możliwość, nie rezerwowałam nic 🙂 Sama chcę się z Wami nakłapać. Ale mamy na to parę dni.
Już, mam nadzieję, po drapaniu i kaszelku? 🙂
Trochę jeszcze drapie, ale mam nadzieję, że do jutra się wydrapie. Mikstury łykam, a zaraz jeszcze sobie spróbuję zwiększyć dawkę terapii śmiechowej, która działa najlepiej ze wszystkiego. 🙂
Dzien dobry 🙂
Serdecznie duzo serca wszystkim zycze! 😀 I zdrowia brukselkujacym bezposrednio i odleglosciowo.
Panno Koto, wspaniale zdjecie. 🙂
Siodemeczko, dzieki za zdjecia! 😀
Rysiu, dzieki za artykul. 😀
Heleno, snie podobnie. Tylko nawet tej jednej walizki wtedy nie mam. 🙁
Powiem szczerze, nie jestem emigrantką i nigdy nie byłam, ale też bywa, że mi się śnią podróże do innych krajów, gdzie gubię bagaż, nie dążę na coś, gubię się z towarzyszami podróży itp. Pewnie dlatego mam niemal obsesję na punkcie pakowania jak najmniejszego bagażu…
Dzień dobry 🙂
Taka podróż http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136629,15441643,Dobre_zycie.html?pelna=tak
Haneczko, póki pamiętam – nie przysyłaj mi tym razem numerków, bo i tak nie będę miał kiedy skorzystać. 😉
Haneczko, jaki wzruszajacy artykul.
Jak Pani Kierowniczka, pakuje sie minimalistycznie. To od lat portage’owania z canoe, kiedy trzeba bylo cargo i samo canoe na wlasnych plecach przenosic ladem z powodu roznych przeszkod na wodzie (np wodospady czy plycizny).
Dobrze, Dziewczynki i Chłopcy, to ja się podłączę pod nocnego Królika tylko z weselszą wizualnie wersją:
https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/LOVE14Lutego2014?authkey=Gv1sRgCLGcmerjzJ62LQ#5980252523576977218
Sine precz! 😀
Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze” zachował się bardzo ładnie i elegancko, przysyłając nam (na moje łapy) taki list: 🙂
Szanowni Państwo,
pragnę poinformować, że zgłoszony przez Państwa kandydat, ks. Wojciech Lemański, otrzymał – już po raz drugi! – nominację do Nagrody im. Ks. Stanisława Musiała (razem z p. Agnieszką Cahn i p. Mirosławem Skrzypczykiem).
Kapituła zdecydowała, że laureatami Nagrody im. Księdza Stanisława Musiała za rok 2013 zostali:
– Stanisław Krajewski (kategoria I: za twórczość w duchu dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej) – za całokształt twórczości na rzecz dialogu i pojednania;
oraz
– Mirosław Skrzypczyk (kategoria II: za inicjatywy społeczne na rzecz dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej) – za ocalanie pamięci o polskich Żydach.
W imieniu Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze” dziękuję za trud włożony w przygotowanie wniosku i zebranie podpisów.
Łączę wyrazy szacunku i serdecznie pozdrawiam,
Janusz Poniewierski
Nie wiedziałam, Króliku, że canoe podróżowałeś.
Powiedz coś o tym, proszę. 🙂
Pan Janusz Poniewierski to jest naprawdę świetny człowiek, lubię kiedy go zapraszamy na sympozja Rady, bo mówi wprost gorzkie prawdy, chociaż w grzecznej formie.
Kiedy jest, wiem, że nie będzie kadzenia.
Akt sprawiedliwości po 500 latach: Hiszpania przyznaje obywatelstwo potomkom wypędzonych Żydów. W Izraelu wielkie poruszenie i entuzjazm.
http://wyborcza.pl/1,75477,15455427,Hiszpania_przyjmie_wypedzonych_Zydow.html
A jednak Rzeczywistość daje się czasem lubić 😉
Stara wrocila ze szpitala bardzo z siebie zadowolona, bo dzieki swietoszkowatemu zyciu spuscila w ciagi 7 tygodni cholesterol z 7,3 do 5,8. Wiec wyzebrala od lekarki i dietetyczki, ze przez trzy dni Brikselki bedzie mogla odzywiac sie na sniadanie croissantami. Zagrozila im, ze jak jej nie pozwola, to moga ja na miejscu zabic, bo nie ma juz po co zyc. Nie mialy wiec wyboru i pozwolily. Nakazaly codzoiennie pic benecol, ktory podibni naprawde obniza tluszcz we krwi. Nazajutrz po powrocie musi isc na scan naczyn kwionosnych. Ale wszystkie wyniki tymczasem dobre.
Teraz Stara sie spakuje, napisze list do tego Przymierza, i pojdzie chyba spac. Bo taksowka przyjezdza po nia jutro o 5ej rano.
Mam szczera nadzieje, ze wszystkie Chorenieski sie wykalapuckaja, do weekendu.
Siodemeczko, Hiszpania powinna zatem udzielic obywatelstwa mojej Starej ktorej przodkowie uciekali wlasnie z Hiszpanii, jak glosi rodzinny przekaz. I twierdzi, ze chetnie by powrocila do utraconekj ojcowizny. Moze udaloby sie jej przekonac slynnego producenta win Pedro Ximeneza, ze sa rodzina skoro nosza to samo nazwisko. Wtedy zapraszam caly blog do naszych winnic.
Mordko, co z pogodą w Londku? Straszne wieści tu krążą na ten temat 😯
Szczęśliwej podróży dla Starej 😆
Jagodowy kuruje mnie bardzo skutecznie. W ramach kuracji zaprosił mnie na uroczy obiad Walentynkowy 😉
Pogoda jest dosc okropna.
Dobrze, ze LOndek nie jest zalany – mamy wspaniala zapore na Tamizie. To co sie dzieje na zachodnim poludniu kraju jest groza (my jestesmy poludniowym wschodem). POdobno nawet jak przestanie lac w przyszlym tygodniu, to zlane tereny pozostana zalane przez miesiac, gdyz woda nie ma gdzie splywac, grunt jest jak nasaczona gabka. Bardzo nam zal tych ludzi i bardzo podziwiamy z jaka godnoscia i stiff upper lip znosza ten dopust i ruine domow. W tv sa ciagle wywiady z ofiarami i opowiadaja wszystko bardzo spokojnie i z rezygnacja. Pan premier zapowiedzial, ze rzad znajdzie kazde pieniadze aby mogli wszystko ponaprawiac.
Ja też chcę Kocie obniżyć cholesterol 🙂 . Jak to się robi?
Wszystkim Brukselskim wędrowniczkom życzę samych cudownych chwil.
Kiedy dokladnie bedzie ten brukselski szczyt?
Zmoro. glownie nalezy sie odstawic od polskiej kielbasy 👿 i dwu croissantow z rana 👿 👿 👿
Natomiast zaskoczona byla Stara ze taki byl nacisk byl dzis w Klinice Zlych Tluszczow na benecol, ktory podobno ma bardzo dobre rezultaty naukowe. Kazano jej oic jeden flakonik dziennie.
Stara odkad „uwaza na siebie” to sie kompletnie uzaleznila od jogurtu, ktpry sobie przyrzadza na sposob turecki czy perski, czyli ajran – Jedna czesc jogurtu, poltorej czesci wody i sol, bardzo mozna potzasnac. Pije to w sporych ilosciach. Kupuje tez czesto w polskim sklepie kefir lub maslanke.
Brukselkom wszelkich przyjemności 🙂
Puchalo, a gdzie Ty dokladnie jestes? Bru jesli w Bru lub w poblizu Bru, to grzech byloby nie dolaczyc do szczytu. Stara jest bardzo dobra (bardzo dobra!) z manewrami wozkowymi.
Brukselkom samej radochy 😀
Kocie, podobno już jesteśmy umówieni 😉 Uściski dla wszystkich z Okęcia.
Paszport znaleziony!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jestesmy umowieni, owszem. W Hotelu Sw, Mikolaja na Targu Tlustych Kur.
Eee, gdyby Puchala była w Br. lub okolicy, to bym dawno wrzask podniósł, ze ma dołączyć i juszsz. 🙂
Dziękuję za wszystkie dobre życzenia w imieniu całego Szczytu, który zaczyna się właściwie już dziś, bo forpoczta w postaci Kierownictwa wkrótce dotrze na miejsce. A reszta codziennie, przez 3 dni, będzie dokapywać. 🙂
Tylko z Jagodowymi jeszcze dokładnie nie wiem, czy się w końcu zdecydowali na sobotę, czy na niedzielę.
Ja nie wiem kto tu pociaga za wszystkie brukselskie sznurki (Bobik?), ale ja z Siostra bedziemy w hotelu Saint Nicolas jutro po 14-ej.
A bientot!
Troche belgijskiej muzyki:
http://www.youtube.com/watch?v=7pKrVB5f2W0
Brukselkom dobrej aury, bo pogody ducha Wam nie brakuje 🙂 .
Hm, hm, hm. 😳
Tutaj lekkie speszenie, bo nasza E, ktora obudzona w srodku nocy potrafi wyliczyc wszystkie skladniki w produktach, ilosc kalorii, weglowodanow etc, przyslala mi nastepujaca wiadomosc: „Don’t believe the lie. Benecol contains partially hydrogenated soybean oil, a common source of trans fat.” i liste tego co ten benecol zawiera. Nie wyglada to dobrze, same smiecie. . Benecol idzie zatem do smietnika. . Bo mamy wieksze zaufanie do E niz do pani dietetyczki ze szpitala.
Wielkie dzięki za zaproszenie. Jakbym była w Br. lub niedalekiej okolicy, to na pewno zrobiłabym wszystko, żeby choć na chwilę do Was dołączyć.
Czy ktos z Brukselek przed wyjazdem zdazy odtrollowac liste?
Te trolle to odstraszacze.
bruxelce pogody z nieba i duszy 😀
(a Pania Kierowniczke o relacje foto plizzz 🙂 )
Kocie, uwazaj na Stara wywalaj wszystko z benecol do smieci
w TV pokazali:
https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/t1/1656381_530107430436465_827391080_n.jpg
🙄
Dobry wieczór 🙂
Rysiu, dzięki za troskę 🙂 Mam nadzieję, że żadne złe oko mnie tu nie wypatrzy 😐
Przesyłam wszystkim przeziębionym tajemniczą smoczą nalewkę 🙂
A jeśli nie jestem jeszcze wystarczająco tajemniczy, to jutro popytam znajome smoki i nie dam się zbyć żadną apteką czy lekarzem.
Wszystkim Brukselkom udanego szczytu!
W niedzielę Bobiku. Jutro musimy odpracować towarzyskie zobowiązania, od których w żaden sposób nie możemy się wykręcić.
Ale dowieziemy pigwówkę 😆
Prawie 7 lat temu gdy Michał Babilas wdał się w zbijanie faktoidów przytaczanych na S24 przez wielbicieli generalissimusa Franco, poczytałem trochę o kwestii współczesnego traktowania Żydów w Hiszpanii i ukazały się bardzo ciekawe rzeczy. Najciekawsze było to, że dużą część zasługi za zmianę nastawienia publicznego na uzasadniony żal po utraconych Żydach miał działacz Ángel Pulido — i że w wyniku jego starań dyktator Miguela Primo de Rivera przyznał prawo do hiszpańskiego obywatelstwa pożądającym go Sefardyjczykom — a edykt o wygnaniu Żydów został odwołany w roku 1968.
Tak więc obecny projekt projektu to ważny kolejny krok w rozpisanych na cały wiek usiłowaniach, by naprawić nieco haniebną historię.
Eee, toz ja juz na Salonie 24 czytalem, ze Inkwizycja jest podlym wymyslem lewackim, a w Rzepie bylo kiedys, ze Dmowski jest szkalowany przez wiadome kregi, ktore mu zarzucaja zydozerstwo bo maja w tym swoj brudny interes.
Stara sie riozmarzyla o tym hiszpoanskim obywatelstwie. 🙄
Zmarla moja kolezanka, Wiera Drawicz, wdowa po Andrzeju. Powiedziala mi kiedys „Jestes fajna babcia”, Miala na mysli raczej chyba babke, bo nie mialam wtedy nawet 30 lat. Choc nowila ladnie po polsku, robila czasami bardzo smieszne bledy.
Andrzej ja poznal w Moskwie, kiedy przyjechal na jakis zjazd pisarzy. Milosc od pierwszego wejrzenia. Oswiadczyl sie jej w czasie tego parodniowego pobytu, bo sie bal, ze moga go juz nigdy do Moskwy nie wpuscic, a jej nie wypuscic.. Przezyl to tak mocno, ze nazajutrz stracil wszystkie wlosy. A w ostatnich latach zycia on ja chyba mocno zdradzal. Jak juz byl ministrem. Ale nigdy nie powiedziala o nim jednego zlego slowa. Urwal mi sie z nia kontakt pare lat po smierci Andrzeja, nie pamietam dlaczego. Pewnie z zaniedbania.
Spotkalam ich pierwszy raz w Kolonii i chodzilismy na dlugie piekne spacery. Z pieskiem Funtikiem. I bardzo, bardzo ich lubilam.
Ja tam nie mam widoków na obywatelstwo, ale też się rozmarzyłam.
Poza tym obywatelstwo chyba przyznają od ręki, jeżeli zakupi się jakąś nieruchomość.
Tu są razem na zdjęciu, Heleno:
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/7796/
Dobranoc. Trzymajcie kciuki aby nikt do mnie nie zadzwonil. Budzenie mam zamowione na 3:55. Taksowka przyjedzie o 4:45.
Trzeba przyznać, że w celu dojechania na Szczyt Helena posunęła się do nadludzkiego wręcz bohaterstwa. 😎
Piszmy cicho, żeby jej nie zbudzić. 🙂
Króliku, ktoś tu buja, albo Ty, albo Siostra. Ona twierdzi, że będziecie już koło południa. 😯
Ale o którejkolwiek będziecie, organizację mamy już z Siostrą obgadaną, więc spoko. 🙂 A gdyby tylko co, to Centrum Kongresowe jest u Św. Mikołaja i tam, w recepcji, w razie czego zostawiamy wiadomości.
Żłopnę teraz smoczej nalewki i niech tylko katar spróbuje się jej nie bać! No! 👿
Śpijcie smacznie, jedźcie zdrowi, spędźcie czas przyjemnie. 🙂
Dobrej drogi 🙂
😆
Chyba również się dziś wyjątkowo wcześnie rąbnę na posłanko, bo Panna Kota przyjedzie do mnie rankiem o porze może nie aż tak nieludzkiej, jak pobudka Heleny, ale jednak niepsiej. 😉
Dobranoc 🙂
Przepis na idealne małżeństwo:
– kobieta musi męża kochać bezwarunkowo
– kobieta musi potrafić wyznaczać mu cele
-kobieta musi być chętna na seks kiedy tylko on ma na to ochotę
i najważniejsze:
– nie mogą się dowiedzieć o sobie…
Pierwsza brukselka się melduje 🙂 To jeszcze nie zlot, bo zlatywać się musi ktoś z kimś, więc, powiedzmy, jaskółka 😉
Co ja się dziś nakręciłam i naszukałam po dworcu Midi, to moje. Wrrr… Ale w końcu trafiłam gdzie trzeba. Ciepło i nie pada, ale wiatr niestety, już moja łepetyna to czuje. Nawalona młodzież szlaja się po mieście. A ja – do łóżeczka. Dobranoc 🙂
Jeszcze zdążyłam zerknąć, ale też już mówię dobranoc.
U nas teraz wieje i od czasu do czasu pada, na termometrze jest plus 5. Podobno jutro ma być lepiej.
Wszystkim brukselkom spokojnej podróży 🙂
A u mnie wreszcie przestało latać w okolicach plus 35, deszcze zbiły to o dobre 10 stopni. Ciekaw jestem czy się przyzwyczaję do cywilizowanej temperatury.
POBUTKAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
Choc burza huczy wokol nas……. tralala….
No, nie mogie…. Wlasnie po dwoch miesoacach od wyslania dostalam list z Warszawskiego Ratusza, ze zaprpoponowana przez mnie koncepcja odbudowywania Teczy zostanie zastosowana.
Niestety nie moge skopiowac i wkleic, bo jest tp kopia listu na papierze.
Podpisana ptrzez jakiegos Pana Thuna (dwojga nazwisk). Anyway. bardzo sie ciesze.
Rewe taj stohne Dnipr… Thames szyrpkij, horami chwili pidyjma… tralala…
Znaczy odpowiedz na moj list przyszla po dwoch miesiacach.
U-uch, uchniem… u-uch, uchniem… tralalalala u-uch, uchniem….
Nazywa sie Tomasz Thun-Janowski, dyrektor Biura Kultury.
Odppowoiedzialam, podziekowalam.
Idziemy sie malowac…
Nie wow wow. Doniczki lataja po calym podworku, podobnie wycieraczki.
Ale lotu za piec siodma do Brukseli jeszcze nie odwolano. Keep hoping.
herbata
🙂
Dzień dobry 🙂
Do kawy brukselki
… i na znak solidarności jutro brukselka do pieczonego kurczaka 😀
Dzien dobry 🙂
Herbata dla podrozujacych w powietrzu i na ziemi
Dzień dobry, już razem z Panną Kotą 🙂
Obładowani furą dobrych życzeń (dzięki!) ruszamy w drogę.Nie śpiewamy wprawdzie ukraińskich dumek bo nam nie wychodzą, ale możemy powyć nadreńskie pieśni ludowe zamiast. 😀
cool:
Do potem. 😀
Hej! Macie pojęcie, że tu jest słoneczko? Jak bonie dydy! Bruksela wita 😀
Mam nadzieję, że Helena przyleciała 🙂 Zjadłam śniadanie i zaraz wychodzę z mojego hoteliku. Macham wszystkim!
Dzień dobry 🙂
Odmachuję i trzymam za słoneczko 😀
Rysiu, wysłałam Twoją linkę Młodym 😆
Dzień dobry 🙂
Słonko, piękny dzień na Wschodniej 🙂
Brukselkom pogody, niezapomnianych wrażeń i powodzenia we wszystkim 🙂
Dzień dobry. 🙂
Bawcie się dobrze w Brukseli!!!!!
Na wszelki wypadek mapka B., pozwoli na znalezienie trudnej drogi do małej dziewczynki:
http://www.ilotsacre.be/images/brussels_map.gif
Bardzo pożyteczna przejrzysta mapka. 🙂
Merdam do wszystkich. Cieszę się, że słoneczko, deszcz też jest dobry, spłukuje zimę i myje świat.
Andsolowi trochę wiecej minusów życzę (na co mi przyszło) 🙂
Czy Helena mogłaby coŚ o swojej koncepcji napisać?
Pozdrawiamy z hotelu, już po obiedzie.
Dziewczynkę ja już rano znalazłam i sfotografowałam. Reszcie na razie tylko pokazałam, gdzie jest. Też miałam mapkę od Mar-Jo 🙂
Jutro chcemy jechać do Brugii. Zobaczymy.
Dobrze, dobrze, jedźcie, trzeba chwytać chwile. 🙂
bruxelka zajeta zwiedzaniem (?), a na Bobikowie cisza bardzo duza 🙂
czekam(y) na relacje 😀
pstryk
Lisku,
bardzo dziękuję za pomoc. Napisy do prezentacji wstawiłam, uprzednio zamieniając je na krzywe, żeby nie było problemu ze strona kodową. Na końcu wstawiłam:
ברוכים הבאים
W podziękowaniu przesyłam Ci listę bażantów ze zdjęciami do wyboru
http://tragopan.pl/bazant/tragopan_satyri.html.
:’) :*
A swoją drogą, jakie te bażanty są piękne.
A smaczne? 😉
Dres Cesarza wyjątkowo liryczny i zdumiewająco przyzwoity. No, bo nagość musi być, ale jakoś nieszkodliwa.
Eluzet, bazanty sliczne, dziekuje 🙂 🙂
Dres Cesarza zazadal ode mnie wlaczenia ciasteczek i deklaracji pelnoletnosci 😯
herbata 🙂 bynajmniej i owszem duzo herbata 😀
B. spi, spi tez normalnie walesajaca sie podpita mlodziez, a w brukselce? gotowi do walesania sie? 🙂
brykam
Niedzielne rysie (Rysie?) 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=_5-igPSR-HY&t=2m14s
Pomału wstajemy:-) Ja w swoim hoteliku, reszta w swoim – oni nie mają tam śniadania, więc dadzą mi znać, gdzie są. Ja zjem tu i dołączę do nich. A potem może Brugia? Ahoj, przygodo 🙂
Dzień dobry. 🙂
Oglądaliśmy wieczorem mężowe zdjęcia z Belgii z 2008 roku, Brugia też tam była. Piękne. Piękne.
Dbajcie Wszyscy o siebie, odżywiajcie się dobrze. (Pan mąż twierdzi, że tam dają duże porcje: „…. jak pro stokilového chlapa”).
Na dzień dobry wywiad z prof.Szawarskim:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,136631,15462450,Strach_umierac.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
Dzień dobry 🙂
W Brugii słoneczniej i mniej wieje 🙂
Dzień dobry 🙂
A więc jedziemy na kawę do Brugii 🙂
Bry! 🙂
Miłego niedzielowania!
Zmoro, to jest bardzo realny problem już teraz.
Nie chę rozwijać swojej wypowiedzi, bo nie chcę się denerwować, ale trzeba będzie podejmować decyzje, bo wiele z działań medycyny ma wszelkie oznaki uporczywej terapii, która jest zwyczajnym znęcaniem się, a inni nie mogą doczekać się najprostszej formy pomocy.
Wojenka z dżenderem trafiła na łamy „The Guardian”. http://www.theguardian.com/commentisfree/2014/feb/11/poland-sexual-revolution-reverse-education-contraception Ciekawy wydał mi się nie tyle sam artykuł, napisany przez Polkę, co dyskusja pod nim: 359 komentarzy w cztery dni (potem redakcja zamknęła dyskusję), różnorodność opinii i poruszanych aspektów, aktywność moderatorów i powracające, jak refren: „my, imperialiści, ciągle tylko byśmy kogoś pouczali – nic dziwnego, że nas nie lubią”. To interesujące, spojrzeć czasem na swoją rzeczywistość cudzymi oczami. Najciekawsze jest chyba to, czego się można dowiedzieć o patrzących i powracające pytanie, czego można dowiedzieć się o mnie, kiedy dyskutuję, próbuję dyskutować, o sprawach, które są „na zewnątrz”. O polskiej rzeczywistości nie dowiedziałam się chyba niczego nowego.
Dobrego popoludnia Brukselkom i wszytkim innym! 🙂 🙂
Lisku, rysie (Rysie) niedzielne sliczne. 😀
Kotu Mordechajowi życzenia wszystkiego najlepszego z okazji Światowego Dnia Kota 🙂
Do życzeń dołącza się Mrusia.
http://alicja.homelinux.com/news/IMG_2217.JPG
Mrusia – potwór zielonooki…
Odwiedził mnie trzy dni temu dżentelmen z Holandii i jak to dżentelmeni – przyniósł pudełeczko obwiązane wstążeczką. Nieduże, ale ciężkie, bo napakowane po brzegi belgijskimi czekoladkami od Leonidasa.
Pracuję nad tym.
Dobrze, że ta Brukselka jest tak daleko, bo mógłby mi pęc kręgosłup moralny.
Koty wszystkich krajów – łączcie się!
Szkoda, że wywiad zlinkowany uprzednio jest już w tej chwili tylko płatny. Wiele smutnych rzeczy poruszał profesor.
Siódemaczko, mam podobne zdanie jak Ty, w wielu wypadkach jest to niehumanitarne znęcanie się nad człowiekiem u kresu życia 🙁 .
One cały czas są już teraz płatne, Zmoro.
Ja go skopiowałam, ale nie mogę wszystkich artykułów, kopiować i udostępniać.
A Dzień Kota jest 17 lutego.
(rysie) Rysie jutubowe i B. byczyly sie niedzielnie 🙂 na ulubionym mieiscu, wsrod ksazek 😀
dobry wywiad z Szawarskim
(platne z wyborczej mozna wygooglowac i przeczytac w calosci 🙄 )
a rysie? obchodza dzien kota?
Nisiu, w sprawie belgijskich pralinek. chetnie zlamie sie moralnie z Toba w pracy nad unicestwieniem zawartosci pudelka 🙂
Aga, a Ty nie w bruxelce?
Rysiu, chetnie przyjme Cie do wspolnych obchodow dnia kota. 🙂
Milo cos rozsadnego w wigilie dnia Kota przeczytac. To polecam:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140215/woydyllo-gender-otworzenie-drzwi-ktore-dla-mezczyzn-zawsze-byly-otwarte
Rysiu, dojadę do Brukseli dopiero jutro wieczorem. Zaplanowałam ten wyjazd na długo przedtem, zanim pojawił się pomysł zlotu i już nie mogłam zmienić biletów. Co i lepiej, bo wczoraj zupełnie nie nadawałam się do podróży – dopiero dochodzę do siebie po odwiedzinach wirusa.
mt7,
w GW wczoraj napisano:
http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,15465537,Swiatowy_dzien_kota__Tez_mozesz_jednego_przygarnac.html#LokKrajTxt
Przyjmuję, że jak wczoraj był 15-ty, to jutro, czyli dzisiaj jest 16 😉
Nie bądźmy drobiazgowi – co tam, możemy obchodzić dwa dni Dnia Kota 🙂
Meki, robi sie 🙂 bedziemy obchodzic 😀
Aga, uciechy z pobytu 🙂
z jednym zgadzam sie calkowicie, pani Woydyllo ma racje, za malo czytamy, w Szczecinie trudno kupic (i jeszcze trudniej poradzic sie),
ksiazke spoleczno-polityczna. Ksiegarnie wymieraja, ksiegarze sa z lapanki (to jakie oczy i miny robia sprzedawcy ksiazek w EMPIK, na pytanie czy maja, lub co moga powiedziec o danej pozycji to Jas Fasolka ma kamienny wyraz twarzy).
leniwie snuje sie do lodowki, kolacja!!! 🙂 😀
Alicju, można cały rok, wiadomo do kogo należy.
Rysiu, czy widziałeś na FB, ze padły pomysły wypędzenia Eli Sidi z Izraela za ten wpis o wycieczkach z Izraela?
Kiedyś dawno już temu, chciałam się dowiedzieć w Empiku, czy jest coś nowego Chmielewskiej. Sprzedawca zażądał podania tytułu. Ale ja nie znam tytułu, mówię, własnie chcę się dowiedzieć, czy jest jakiś nowy. A to nie, w Empiku są tylko katalogi tytułowe…
Tak pewnie jest nadal.
Siodemeczko, gdzie, jak dlaczego, kto? masz dla mnie namiary?
Niemożliwe, Nisiu, teraz wszyscy mają autorski lub tytułowy.
Ale Empiku nie lubię.
Dobra jest strona „lubimy czytać”, bo tam zawsze jest kilka stron dostępnych z różnymi cenami.
Ja szukam do oporu i najczęściej kupuję za połowę ceny. 😀
Prześlę Ci linkę, Rysiu.
Rysiu, w kwestii obchodzenia, bardzo zachęcam Cię do przemyślenia opcji mrówek.
Ich prawie nikt nie lubi i nie szanuje i odkrycie, że w domu są mrówki nie jest zazwyczaj traktowane jako radosne zdarzenie.
Może gdyby się okazało, że obchodzą one dzień wspólnie z kimś takim dużym, wąsiastym i silnym jak ryś, to ludzie by inaczej zaczęli do nich podchodzić?
Przemyśl to. Być może los mrówek zależy od Ciebie. A koty i tak sobie poradzą, bo sobie wywalczyły (a może wydrapały) pozycję społeczną w ciągu wieków.
Siódemeczko, no właśnie. LUB tytułowy. Mieli tytułowy, który do niczego mi się nie przydał, bo szukałam nowości a nie konkretnej książki.
Powinni mieć krzyżowy. Wszystko ze wszystkim, jak niegdyś w bibliotekach.
Użyłam lub jako łącznika „i”, Nisiu. 🙂
andsolu, przemysle. 🙂 🙂 jednak po klesce jaka byl moj karmnik, nie wiem czy duzy, wasiasty rys, takim malutkim slodkim (? 😉 ) mrowka do pomocy sluzyc moze
sidemeczko, dostalem, poczytam, dziekuje 🙂
Skonczylam Stulatka, swietny! 🙂 To pierwszy audiobook ktorego wysluchalam, przymierzalam sie do kilku ale ogolnie to nie dla mnie. W tym wypadku lektor, Artur Barciś, czyta tak dowcipnie, ze mam wrazenie ze ksiazka w jego wykonaniu wrecz zyskuje.
Rysiu, natrzasanie sie i ostre krytykowanie Benetta trwa (trigerem tej bardzo cieszacej mnie fali publikacji byla jego reakcja na przemowienie Martina Schulza)
„stulatek” zrobil kariere na Bobik Blog, a w zeszlym tygodniu na Berlinare pokazano film na podstawie ksiazki, mowiono ze przewidywalny – szczegolnie dla czytelnikow – i warty polecenia
🙂 😀
cieszy mnie to Lisku, ze Benettowi nie udalo sie i jego „awantura” zbiera krytyke.
Siodemeczko, przeczytalem, przeczytalem tez niepodpisany nazwiskiem tekst w Erec Izrael. ta nagonka na Ele Sidi jest
wstretna, nawolywanie do wygnania z Izraela ma posmak linczu.
czytalem tekst o mlodziezy z GW, moze jest troche dziwny i przestarzaly ale nie jest w zadnym wypadku antysemicki, natomiast jej ksiazka Izrael oswojony to mila, ciepla, gaweda o Izraelu, subiektywa oczywiscie, tak jak subiektywne jest odkrywanie obcego i opisywanie tego. Ten portal Erec Izrael i Forum Zydow Polskich to nie moja bajka, ale wiadomo, ja lewak 🙂
Ny, ny, Siódemeczko, zajrzyj do własnego wpisu!
Rysiu, w sprawie belgijskich pralinek musiałbyś wpaść jutro! Jeszcze tylko na dnie została warstewka.
Oczywiście, zapraszam. Mogę się wstrzymać z zeżarciem denka.
Nisiu, jutro? nie wyrobie sie, mozesz – prosze – zapakowac denko zapakowac w foliowy woreczek i przechowac do kiedystam 😎
🙂
pstryk 🙂
W związku z moim nadłamanym kręgosłupem – nie jestem pewna. Ale zawsze mogę Ci, Rysiu, zrobić omlet z groszkiem albo z dżemem z gorzkich pomarańczy. Robię bardzo dobre omlety!
Tak, Rysiu, zgadzam się z Tobą, ale tam jest mieszanka ludzi, jak sam widziałeś.
Niektórych już trochę znam, od niektórych mi się oberwało, bardzo dużo jest ciepłych i serdecznych, wiele osób zranionych, wiele w Polsce przerażonych, lub wściekłych, że okazywanie antysemityzmu przestało być wstydliwe, a wręcz przeciwnie staje się rodzajem manifestu środowiskowego, chamskim sposobem na zaznaczenie swojej obecności.
To wszystko, Rysiu, jest bardzo trudne, nawet ludzie dobrej woli się gubią, zwłaszcza że w internecie kłębią śię często wiadomości prawdziwe ze zmyślonymi, stare z nowymi, a większość żyje poza Polską.
Jest mi przykro, kiedy to czytam, ale też rozumiem.
Bo jest też taka prawidłowość psychiki ludzkiej, że zwyczajną, życzliwą obecność innych bierze za prawie niezauważalną oczywistość, a wystarczy jeden cham, czy nienawistnik, żeby zranić i zniechęcić.
A jak, Nisiu, robisz omlety?
Też luibię, ale wychodzą mi jak chcą.
A, wiem, Nisiu, że napisałam lub, ale to nie było przeciwstawne na zasadzie, albo to, albo tamto, tylko to i tamto 🙂
Gazety codzienne lub czasopisma, czyli i to, i to w słynnym tekście. 😀
To swietnie, Siodemeczko, ze u Ciebie omlety maja wolny wybor 🙂 🙂
Siódemeczko, omlet naturalny czyli francuski, na słono.
Bierzesz jaj ile chcesz – na człowieka dwa do trzech jest ok. No i pamiętaj o wielkości patelni, toto rośnie.
Roztrzepujesz widelcem, bez przesady, nie musi być żaden puch, tylko jednolita masa.
Solisz, pieprzysz tę masę i dodajesz tyle łyżek wody (kranówy), ile masz jajek. Ja leję z kranu na wyczucie, prosto do miski.
Rozgrzewasz dobrą patelnię (teflon, żeliwo, te nowe powłoki – stalowe przypalają). Rozpuszczasz masło. Dużo!
Wylewasz na średnio rozgrzaną patelnię jajka i zaczyna się zabawa. Zaczynają się ścinać przy brzegach, a Ty podnosisz brzegi końcówką noża i wpuszczasz masę pod spód. Jak się robią burchle, to przebijasz i też wpuszczasz tam masę. Sztuka polega na tym, żeby Twój omlet był w miarę równy.
Kiedy masa przestaje się lać (ale wciąż jest rzadka), sypię na lewą połowę patelni groszek z puszki, odcedzony. Zakrywam patelnię i zmniejszam ogień do minimum, żeby omlet wolno dochodził. U mnie jada się omlety dość mocno ścięte, a Ty zrobisz jak lubisz. Kiedy uznaję, że ma dość, odkrywam, podstawiam półmisek i zsuwam pół omleta (z nadziankiem), a potem robię ruch patelnią, żeby omlet się złożył i przykrył drugą połówką – tą bez groszku – to, co na talerzu. Wbrew pozorom to jest proste i łatwe, tylko trzeba poćwiczyć składanie.
Oczywiscie, możesz wpakować do środka co Ci się żywnie podoba: wiórki łososia wędzonego, konfiturę, szczypiorek; polać to miodem albo czym tylko chcesz.
Warunek bez spełnienia którego omlet nie wyjdzie: dużo masła. Inaczej jajka przywrą do patelni albo niefajnie się przypalą. Jeśli robisz następny na tej samej patelni, czyścisz ją papierem i bierzesz świeże masło. Dużo…
I w ogóle nie mamy pomysłu, żeby omlety smażyć na czymś innym!
Powodzenia i daj znać, jak wychodzi!
Żeby być precyzyjną: jak posolisz, popieprzysz i dolejesz wody, to też musisz zamieszać…
Jeszcze o proporcjach: na dwu-trzyjajkowy omlet daję najmniejszą puszeczkę groszku Bonduelle ekstra drobnego.
Dla Rysia:
http://zamoimidrzwiami.blogspot.ch/
Dzień dobry 🙂
kawa
szeleszcze poniedzialkowo 😀
omlet (tu lasuchowa mordka) 🙂 🙂
moje jak Siodemeczki, maja zazwyczaj wolny wybor 😀
wychodza jak chca 😆
dziekuje puchalo, fajna akcja.
W Dniu Kota wszystkie koty jednoczą się dla rysi! Pomóżmy im, w Polsce żyje tylko ok. 40 rysi nizinnych i grozi im wyginięcie, kotów jest za to ponad 10 mln. Zatem wszystkie łapy na pokład. Zaryś swojego kota dla rysi.
https://lh4.googleusercontent.com/-1BM59_DFVEQ/UIwC6wWgjtI/AAAAAAAALaA/6ylm_kkrUPI/s1000/DSCF2829.jpg
(dziki kot przyjaciel rysi patrza Wam w oczy)
(nie umie lepiej zarysiowac 🙂 )
Dzien dobry 🙂
Rys nizinny w stacji reintrodukcji zwierzat w Kadzidlowie
http://www.youtube.com/watch?v=4XJaHvswCro
http://pl.wikipedia.org/wiki/Park_Dzikich_Zwierz%C4%85t_w_Kadzid%C5%82owie
Wszystkim kocurkom domowym i dzikim wielkie MIAU i mizianie 😀
http://blogiceo.nq.pl/gimnazjum1b/files/2013/04/dzien-kota.jpg
Dzięki, Nisiu.
Jeszcze śpię.
Od godziny jakiś baran wydzwania i mnie budzi, a mam już zapchaną pamięć zablokowanych numerów.
Nie wiem, co robić.
Właśnie zadzwonił 8 raz. Odebrałam. Człowiek dzwoni do administracji 😯
Nisiu-omlet robię dokładnie tak,jak opisałaś i jeśli z groszkiem
to z tymże,bo on ci jedynie słuszny 🙂
Natomiast zamiast wody dodaję mleko,też jest ok.
Ciekawa jestem,czy o 4.51 jeszcze nie spałaś czy już nie spałaś?Pewno to pierwsze.
Ukłony dla wszystkich Bobikowców 😀
herbata ponownie 🙂
i kolejny kot (z sercem dla rysi)
https://lh4.googleusercontent.com/-IBwzo5t4RAI/UIURuKfq6tI/AAAAAAAAKqw/9v_mf3z8tvU/s1000/DSCF1234-2.jpg
„Kogóż najbardziej nienawidzę wśród dzisiejszej hołoty? Socjalistycznej hołoty, apostołów-czandalów, którzy podkopują instynkt, ochotę, uczucie zadowolenia robotnika ze swego małego istnienia – którzy zawistnym go czynią, którzy zemsty go uczą… Krzywda nie leży nigdy w nierówności praw, leży w roszczeniu sobie „równych” praw.” Friedrich Nietzsche
???
nieustajaco koty…….. 😀
https://lh4.googleusercontent.com/-FU-txxuG0wk/UIUSqJkuU5I/AAAAAAAAKyI/7u7BgXyCxfM/s1000/DSCF3559.jpg
Stworzenia doskonałe i pożyteczne wielce.
Odwołuję barana dzwoniącego, tym razem to ja jestem beeeee.
Dzwonił namolnie, bo chciał przenieść skrzynię poczty z holu głównego na korytarz boczny, o co prosiłam naczelnika poczty.
Myślał, że ja jestem administracją budynku, więc zapytał o administrację, a nie powiedział kim jest.
Skrzynia już przeniesiona, nie wiem po co, bo nikt z niej od lat nie korzysta.
Jestem udręczona telefonami, wiele z nich to jakieś automaty, które dzwonią i wyłączają się.
Może jest jakiś błąd w moim rozumowaniu, nie odbieram w zasadzie telefonów, których nie znam, wychodząc z założenia, że jeżeli ktoś chce ze mną rozmawiać, to nagra się na sekretarkę, a ja słysząc kto dzwoni odbiorę.
Może powinnam zmienić nagrany komunikat.
Szukałam telefonu z pamięcią większą niż 30 pozycji do blokowania, ale nie ma.
Przy tej nawale i 100 byłoby wkrótce za mało.
Jestem chyba w grupie wiekowej, łakomej dla różnych naganiaczy, wrrrrr
Danuśko, jeeeeeszczeeee…
Rysiu, Ty jesteś Kotem?
No tak, jak to Rysie.
Pisarze jidysz w sieci
Dawno niewznawiane po polsku dzieła klasyków literatury jidysz można czytać online w ramach Biblioteki Pisarzy Żydowskich
http://culture.pl/pl/artykul/pisarze-jidysz-w-sieci?utm_source=getresponse&utm_medium=email&utm_campaign=pl_newsletter_culture&utm_content=Culture.pl%3A+Co+%C5%82%C4%85czy+Konrada+Wallenroda+z+Jackiem+Strongiem%3F
statam sie Nisiu byc 😎
londynski M. chwilowo „zabezpieczony”:
http://dl.ziza.es/upload//image/022014/17/Gatos/gatos_ziza%20(12).jpg
w swiateczny dzien leze sobie bykiem
http://dl.ziza.es/upload//image/022014/17/Gatos/gatos_ziza%20(18).jpg
przygladajac sie mlodziezy
http://dl.ziza.es/upload//image/022014/17/Gatos/gatos_ziza%20(1).jpg
staram sie, staram sie
herbata 🙂 🙂 🙂
😀
W omlecie według Nisi wszystko jest koszer, jednak ja mam technikę mniej ortodoksyjną i składam na pół jeszcze na patelni, żeby chwilę poleżał złożony. Pomagam sobie zręcznie łopatką. Patelnia najlepsza jest ceramiczna. 😎
Każda ceramiczna? Bo ostatnio widziałam takie jakieś w dziwnie małej cenie i zwątpiłam.
Hej 🙂 Czy jeszcze ktoś jest przeziębiony? Obiecałem ostatnio wydrzeć miejscowym smokom tajemne sekrety medycyny chińskiej. W tym celu złapałem młodego smoka i zacząłem ciągnąć, ciąąąąągnąć, i prawie wyciągnąłem z niego pierwiastek, a sekretów jakoś nie. Wreszcie zrozumiałem, że on sam nic nie wie! Może tylko tyle, że pomarańcze szkodzą, bo ochładzają, choć mają witaminę C. I jeszcze, że jak nic nie pomaga, to trzeba iść do specjalisty medycyny zachodniej 🙂
Ale od czego jest internet! Okazuje się, że jest ze sto polskich stron, a tam ze sto ekspertów, którzy wszystko wiedzą 😯 Zabrałem się zatem do nauki i mogę już z dumą ogłosić pierwsze wyniki: kto je na śniadanie jogurt i pomarańcze w zimie, ten cały czas jest chory! (przypomniałem sobie właśnie, że nie kupiłem jogurtu na jutro 🙁 będę zdrowy ale głodny 🙁 ).
Przyjrzałem się też przepisowi Nisi – hmmmm, to i owo można poprawić, ale ogólnie nie jest najgorzej. W wersji podstawowej, z masłem, jajami i groszkiem, wygląda na energetycznie neutralny. Ale jeśli ma leczyć, trzeba dorzucić coś rozgrzewającego. Wiórki łososia i szczypiorek to już ciepło, ale żeby było jeszcze lepiej, należy dosypać garść goździków, garść imbiru, gałkę muszkatołową, łyżeczkę curry, troszeczkę pieprzu, i jeszcze na oko nieco chili. Polać wszystko miodem można, ponieważ miód nie ochładza. Do picia proponuję szklaneczkę wysokoprocentowego alkoholu.
I tak trzeba się rozgrzewać aż do wiosny 😀
Każda ceramiczna to nie wiem. Mam taką za 50 czy 60 zł z hipermarketu i jest doskonała. W tych droższych doliczają podatek od nazwy, jak wszędzie. 🙂
Coś takiego:
http://allegro.pl/patelnia-ceramiczna-kolory-26cm-indukcja-frico-56-i3908348621.html
Jednak straszne zdzierstwo jest w tych hipermarketach. 🙂
No to takie cusie widziałam i chyba jeszcze tańsze, dlatego zwątpiłam. Jak Wódz prawi, że dobre, to pędem nabędem, jezeli jeszcze są.
Potwierdzam, ceramiczna jest najlepsza.
Ale ja inaczej robię omlet, wpierw ubijam pianę na sztywno, potem dodaje żółtka i ociupinkę mąki. I odwracam omlet na patelni 🙂 .
Chyba grzeszę ;-( .
Właśnie, Zmoreńko, on chyba powinien być klapciasty, nie puszysty.
dziekuje Smoku 🙂
Do picia proponuję szklaneczkę wysokoprocentowego alkoholu. zrobi sie 😀
WW, na takie zdzierstwo hipermarlietow jest recepta, wieksze podatki 😉
herbata wieczorem i Lagoma kot 🙂
https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/t1/1148823_10152054421706144_893616306_n.jpg
Zezłościłam się ostatnio na moją starą patelnię, z której zaczął złazić teflon (sam z siebie, w miejscu nitowania rączki) i nabyłam Tefala o połowę tańszego (tamto był Fiskars), z jakąś nową powłoką Titanium Pro. Jest rewelacyjna. Polecam. Ceny nie zabijają.
Kupiłam też mniejszą z tej serii: http://ambition.pl/category/190/taurus – ta z kolei ma jakąś atomową powłokę Platinium coś tam – też znakomita i też cena nie zabija.
I wiesz co, Wodzu, mam też ceramiczną Monetę, doskonała jest, ale na tych dwóch smaży się przyjemniej.
Najsłabsza jest stalowa Scanpan. Przypala.
Może i ja spróbuję usmażyć omlet? Chyba nigdy jeszcze tego nie robiłem… Z potrzebnych składników mam na razie tylko sól i wodę 😐 ale tak dobrze o tych omletach piszecie, że może postaram się zdobyć pozostałe 🙂
Siódemeczko, dzięki za linkę do książek. Już czytam! 🙂
To ja też dorzucę świętującego kota 🙂
https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/t1/1904136_10202567022913388_476655944_n.jpg
Czy ktos mial jakies doniesienia od szczytujacych? Mam nadzieje, ze tak im dobrze, ze nie maja czasu pisac.
Jestem pewny, że jest im wybitnie dobrze 😀
Z okazji Dnia Kota moja Magistra przyszła posiedzieć na kolanach. Magistra wygląda tak: http://www.closeupshop.fr/fr/acheter/poster-edouard-boubat-la-partition-37913.html
Oprawione zdjęcie Magistry w ramce trafiło mi się w lumpeksie za dwa złote. Teraz wisi nad pianinem.
Pozdrawiam wszystkie Koty.
Pani Kierowniczka swojego Dywanika nie zaniedbuje i tam zdaje krotkie relacje
http://www.haaretz.co.il/polopoly_fs/1.2243204!/image/3956768705.jpg
Mrusia dostała garść kocich łakoci i świętuje przed kominkiem, razem ze swoją ulubioną rybką. Łapki w górę i spanko!
http://alicja.homelinux.com/news/IMG_2225.JPG
Elazet,
wychodzi na to, że Magistra łaskawie Cię zaszczyciła z okazji święta.
Moja ani drgnie, jak nie na kanapce, to przed kominkiem podsypia, w końcu nabiegała się w nocy 🙄
Lisku, a jaka to litera i co znaczy?
Pani Kierowniczka juz odfrunela z Brukselki do domu gdzie przycupnie na chwile i poleci dalej.
Ja z Siostra odlatujemy do Warszawy jutro rano, wiec juz zakonczylysmy zwiedzanie, pakujemy sie i lulu.
Wielki Organizator Pies Bobik, jego przyjaciel Kot, Aga i Panna Kota poszli w tango i kto wie kiedy wroca na lono Swietego Mikolaja.
Jagoda z Panem Jagodowym mieli swiety zamiar pojsc wczesnie spac, ale glowy nie dam czy tez nie poszli w tango z reszta. Jednym slowem zlot trwa!
Siódemeczko, a próbowałaś zgłosić do operatora swój numer jako zastrzeżony. Ja mam tak w TPSA czyli teraz Orange i bardzo rzadko ktoś tak dzwoni.
Przycupałem na chwilę 😉
Wszystkich pozdrawiam – zlotowiczów brukselkowych, z którymi przeżyłam przemiłe trzy dni, i resztę koszyczkowców.
Widzę, że Aga dała się jednak wyciągnąć Demonowi Organizacji. A groziła, że się nie dołączy… 😈
Wszystkim dobrej zabawy, dobrych podróży i dobrej nocki. 😀
MałgosiuW 🙂
Mam w telefonach założone blokady na numery zastrzeżone (ukryte).
Jest informacja, że ktoś dzwonił, ale nie wiem, kto.
Ponieważ oczekuję odkrytych kart od osoby dzwoniącej, nie mogę tego robić innym.
Często korzystam ze stron zbierających informacje o dręczących numerach, gdzie ludzie zgłaszają swoje doświadczenia i wiem, że pierwszą rzeczą, jaką wszyscy robią, jest blokada połączeń z numerów zastrzeżonych.
Ponadto mój numer jest w obiegu od 35 lat, to zastrzeganie go teraz nie ma większego sensu.
PS. Chciałam zwolnić trochę miejsca w tej pamięci blokad na szczególnie namolne dwa numery i pomyślałam, że jak odblokuję dwa pierwsze numery, to pewnie nic się nie stanie, bo już dawno temu zablokowałam i pewnie już nie będą dzwonić.
Nie minęły 2 minuty i miałam je znowu na karku.
Ciszę nocną do godz. 10.rano też mam włączoną, ale ona, jak omlety, robi co chce.
Można oczywiście całkiem wyłaczać telefon, ale czasami są jednak ważne telefony i to byłby całkowity triumf dręczycieli.
Moja Ciocia, ostatnia z rodzeństwa Mamy lubi, jak do niej dzwonią, bo zawsze można porozmawiać i dowiedzieć się czegoś ciekawego.
Ostatnio taka miła pani sprzedała jej znakomitą książkę – apteka w twojej spiżarni, czy coś takiego – na dogodne 3 raty po 50 złotych. Po powrocie do domu sprawdziłam, że książka kosztuje 19 zł, miłosiernie nie powiedziałam o tym Cioci.
———————————————————————–
Dobranoc. 🙂
———————————————————————–
Do Królika z Siostrą Królika macham powitalnie. 😀
O Boże.
To nie do P.B., a do mt7, w związku z 3 x 50.
Dzień dobry 🙂
kawa
Na szczęście, nie na raty 😈
herbata 🙂
dogodne raty!!!!???
Dzien dobry 🙂
Siodemeczko, to nie litera, to chmara szpakow 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=PnywhC36UVY
Jak juz sie zadluzamy to mozna i to:
http://www.amber.mj777.com/pic/Luxury%20Amber%20VIP%20-%20Cup%20and%20SpoonA.jpg
🙂 🙂
(Ta murmuracja szpakow rzeczywiscie niesamowita)
Bry 🙂
Lisku, wiem, ze chmara ptaków, ale wydawało mi się, ze ułozyły się w jakąś literę hebrajską. 😀
SLONCE!!! 🙂 🙂 🙂
i to swietnie tak 😀
Jasne, Rysiu, że świetnie 😀
lisku, ja też myślałem, że chmara ptaków lata po hebrajsku.
niestety po sloncu
herbata
i……… z hebrajskim w tle 😉
http://www.youtube.com/watch?v=3bU-uE8rgNU
Piractwo się szerzy w Polsce 😯
http://biznes.onet.pl/wojna-z-agropiratami,18565,5603749,1,news-detal
zmoro, jestem przekonany, że niechlujnie wyrażanie swoich myśli (używam tu grzecznościowej formy dla zawartości wielu głów) prawie zawsze prowadzi do smutnych społecznych konsekwencji; w przypadku redakcji zapisów prawnych, podobnie jak w przypadku komunikacji wśród medyków, konsekwencje są dość szybkie i wymierne, ale to wcale nie znaczy, że w innych dziedzinach uchodzi nam na sucho.
Nie wiem czy plaga bełkotu (wśród polityków, księży, prawników, dziennikarzy) to symptom czy źródło choroby, ale wiem, że bardzo niewiele robi się dla zwalczania jej. I chyba nie będzie lekko w przyszłości, bo w naszym języku niewielka jest odległość od niby miłego słowa „uczyć” do zdecydowanie przykrego „pouczać”.
Rysiu, próbowałem trójkę z pecking order „kamień — papier — nożyce” przenieść na słońce (żeby przygasić Twój entuzjazm), ale zaciąłem się i nie umiem. Zacząłem „słońce — chmura — ??” no i nie wiem co jest silniejsze od chmury ale słabsze od słońca.
Pół biedy, gdyby to było niechlujne wyrażanie myśli. Przepisy już parę lat obowiązują i tyleż lat pirateiros obsiewają pola, co by szkodziło chlujnie dopisać, że taki rolnik ma się wylegitymować 31 maja jakimś prawem do gruntu? Owóż, interes jest liczony w milionach, i to nie w pojedynczych milionach, więc jak wziąć z tego tradycyjne, prasłowiańskie 10 procent, ujrzymy „niechlujne wyrażanie myśli” w innym świetle. 😎
Zresztą w każdej branży można znaleźć takie przykłady luk w prawodawstwie. Idzie posłu wyżyć za żebrackie 10 tysięcy miesięcznie plus dodatki? No przecież nie idzie.
Co nie zmienia smutnego faktu, że andsol ma rację w sprawie bełkotu wśród uczonych doktorów prawa.
Wódz ma rację. Niestety.
Trafił się kiedyś mojej firmie doradca reprezentujący nas w sądzie pracy w sprawie pozwu złożonego przez pracownika.
Doradca wcześniej zaimował eksponowane stanowisko w Inspekcji Pracy ścigającej pracodawców za uchybienia, a obecnie był doradcą sejmowym d/s prawa pracy.
Nie krył swojej pogardy dla poselskich rozumków i puszył się, że zabezpiecza interesy różnych zleceniodawców.
Z jego rozumem też coś było nietęgo, jeżeli mówił takie rzeczy, a na dodatek wyliczał dobra materialne, jakie dzięki temu posiada.
Uważał, że jesteśmy po jednej stronie barykady i mamy prawo w takiej samej pogardzie jak on?
Lecę na zebranie, hej!
Tu mowa o milionach,a ja jeszcze chciałam z głupia frant o tych omletach.
zmoro-nie denerwuj się,nie grzeszysz.Twój omlet też jest w porządku.To nasza polska,patriotyczna,,puszysta odmiana omletu.Omlet z nad Loary jest klapciasty,bo bez ubitych białek oraz bez mąki.I to dlatego te Francuzki takie szczupłe 😉
Danuśko!!! Całe życie jem kłapciaste omlety i wewogle nie jestem szczuła!!!
O, dzięki wielkie Danuśko 🙂 . Pocieszyłaś mnie, nawet nie zdawałam sobie sprawy ze swego ukrytego patriotyzmu 🙂 .
Zawsze ganiłam się w duszy za jego niedostatek.
Mili moi, cosik okrutnie grzeczni jesteśmy.
Psa i Kota nie ma, a myszy nie harcują 🙂 .
Nisiu, bo szczucie nie leży w Twoim charakterze 🙂 :-), to jak masz być szczuła?
Lisku, wspaniale te szpaki 🙂 .