Dzielna czuwa strasz
Bobik napracował się w ostatnich dniach jak stachanowiec i nawet udało mu się to i owo doprowadzić do chwalebnego końca, ale nie wyglądał na zadowolonego. Labradorka widziała, że szczeniak nerwowo gryzie ogon, co było u niego jedną z najpewniejszych oznak frustracji. Przez jakiś czas dyplomatycznie milczała, ale w końcu nie wytrzymała i zrobiła to, co zwykle robią w takich przypadkach prawdziwe kobiety.
– Chciałbyś o tym porozmawiać ? – zapytała z nutą współczucia w głosie.
– Nie chciałbym! – odburknął Bobik jak prawdziwy mężczyzna, po czym kontynuował bez chwili wydechu – To jest po prostu niesprawiedliwe! Ja sobie mogę urobić łapy po łokcie i nikt, no, prawie nikt tego nie zauważy, a inni w ogóle nic nie muszą zrobić, żeby być na ustach wszystkich. Zobacz, taki gender – nie wykonał chyba żadnej z tych rzeczy, które mu przypisują, ale z dnia na dzień stał się sławny, w telewizji występuje, w gazetach o nim piszą, ba, nawet na kazaniach mówią. Pod strzechy trafił nie kiwnąwszy palcem, a ja co? Zapycham, zapycham i nawet małej notatki w „Głosie Przedbudzia“ się nie doczekałem.
– Na twoim miejscu nie przejmowałabym się tym za bardzo – zapewniła uspokajająco sąsiadka. – Wielka sława to żart, zwłaszcza ta medialna. A żebyś wiedział, jakie nieprzyjemności potrafi na głowę ściągnąć! Na przykład ten gender, któremu tak zazdrościsz, wcale zbyt lekko nie ma. Huziają na niego jak na, nie przymierzając, Józia i obgadują, że pewnie już cały język ma w pypciach. A jakby tego było mało, teraz jeszcze Strasz Genderową na niego napuścili.
– Chyba Straż – mruknął w korektorskim odruchu Bobik.
– Nie poprawiaj mnie! – zezłościła się Labradorka. – Kto jak kto, ale ja na pewno nie szczekam nieortograficznie! Strasz Genderowa to znaczy, że ochotnicy będą biegać, zaglądać, gdzie popadnie i tego gendera straszyć. Sam powiedz, chciałbyś być na tyle sławny, żeby ganiała za tobą Strasz Bobikowa?
– Nie chciałbym – przyznał zgodnie z prawdą szczeniak. – Zwłaszcza gdyby mnie straszono za to, czego nie zrobiłem. Chociaż z drugiej strony… Myślisz, że taka Strasz naprawdę może gendera czy kogokolwiek innego wystraszyć?
– No coś ty! – szczeknęła z nagłym rozbawieniem Labradorka. – Taka Strasz jest w pewnym sensie straszna, ale wiele, wiele bardziej to ona jest śmieszna.

Powinna się więc nazywać Śmiesz 🙄
Na logikę tak, ale Śmiesz jakoś za sympatycznie brzmi dla takiego zjawiska.
Na szczęście język nie zawsze jest logiczny. 😉
– jakoś mi się skojarzyło, że autor Straży Nocnej miał pewne kłopoty z pozyskaniem honorarium. I coś mi się widzi że strasz genedrowa to może być taki dym bez ognia kiedy sie może okazać, że „nie wychodzą na swoje” 🙂
Sympatycznie dla Ciebie, Bobik. Dla każdego ofiarnego Strasznika, czyli Śmiesznika Genderowego, Śmiesz brzmi obraźliwie 👿
A to tylko poczatki, Bobik, zanim wroci Nowe. Ja osoboscie nawet ze Straszem Genderowym sie oswoilem, bo za bardzo jest smieszny, jak slusznie odnotowuje Vesper. Ale chodzi mi caly czas po glowie to co Prezes wczoraj powiedzial na jakims swoim Parteitagu o tej sztuce nizby ze.
A dzis calkiem przypadkowo wlazlem na Youtuba i nadzialem sie na wiazke starych polskich kronik filmowych z 1950 r.
http://www.youtube.com/watch?v=jifa5YCdg_Q&list=PLMGwQHjF1snruAu4p6GMmrFC–M76VCBB
No, na poczatku bylo smiesznie – o tym jak samolotani zrzucano stonke ziemniaczana na nasze pola , potem jak Ameryka okupuje cala Europe z pomoca mleka w proszku oraz czolgow, jak zabija koreanskie dzieci, a bodaj czwarty odcinek nazywal sie „Nowa sztuka” i ten dopiero mnie przygnebil. Najpoerw pokazywali jakas wystawe sztuki, glownie rzezb chyba z plasteliny, ukazujacej Nowego Czlowieka Budujacego Socjalizm – no, tam dojarki i traktorzystki (gender!), robole z kilofami i ceglami, nieporadnie ulepeione, ale – jak podkreslal Andrzej Lapicki – bardzo sluszne w wymowie. Kontrapunktem do tych slusznych rzezb byla jednal Sztuka Smierci i Pogardy dla Czlowieka: Henry Moore, Picasso (jeszczew chyba nie zdazyl przyjechac na Kongres Pokoju i namalowac golabka), Wasyli Kandinski, Joan Miro, Grosz, oraz olejne „dziwki” jak mowil glos zza kadru. Te ostatnie wyszly to spod pedzla nienawidzacego zycia i czlowieka, zwlaszcza nowego, degenerata Marca Chagalla.
No wypisz wymaluj Klata albo jakas inna Nieznalska. Zalamalem sie i przestalem ogladac.
Ale Was, mlodzikow, namawiam. Nic tak oczu nie otwiera jak stare kroniki filmowe.
Wypuscic Kota z Poczekalni.
Od Śmiesz tylko jeden krok do Smiersz. A to dla naszych Straszników nieobraźliwe 👿
No dobra, przekonaliście mnie. Przyjąłem Śmiesz do wiadomości i nawet szybko dla niej hymn napisałem. 😈
Gdy się rybka z rybką spiknie,
to okropne rzeczy są,
bo natura – tak i piknie,
byle nie z tą samą pcią.
Lecz biologia się przejedzie
na tym, co podsuwa nam,
wyśledzimy wszystkie śledzie,
co ze śledziem… sam na sam…
Kot nie będzie kotu dłubał,
ni jeżowi drugi jeż,
śpij spokojnie, moja luba,
genderowa czuwa śmiesz! 😎
Mnbie sie bardziej podoba Strasz Genderowa Flondry. Bardziej poetycka.
Kocie, z zapowiadaną przez Prezesa Straszą Sztuczną to jest tak, jak dawniej z ruskimi – kiedy wejdą? Nie wejdą, już są.
Nieznalska, Cattelan, Kozyra, Nergal, Klata, nawet kundelek Miłosz – to dopiero będzie, czy już było? 🙄
Aż się prosi o opus zbiorowe pt. „Jak śmiesz, Genderowa! czyli Strażne Oko Opaczności” 🙄
Morda wieczny malkontent. 🙄 Przecież w hymnie zawsze może być zwrotka opcjonalna. 😈
Flondra się nie będzie gziła
z drugą flondrą – bo za wszarz!
Śpij spokojnie moja miła,
genderowa czuwa strasz.
That’s better!
Opusy zbiorowe zawsze popieram, z całego serca i ogona! 😀
Tylko gatunek musielibyśmy ustalić. Kryminał, opera, poemat epicki… A może do gendera najbardziej by powieść obyczajowa pasowała? 😎
Balet, Bobiku.
Mnie scenariusz do thrillera trochę po głowie chodził. A potem został wyparty przez operetkę.
Dzień dobry 🙂
Nieobyczajna powieść obyczajowa 😉 Tytuł Vesper powalający i nader pojemny 🙂
W zasadzie w operze może być wszystko – i element horroru, i balet, i Kaszubski Zespół Pieśni i Tańca i Chór Wujów (nie ma to jak sprawdzone rozwiązania) 🙄
Nieobyczajna operopowieść obyczajowa z baletami. To jest to! 😆
Vesper, jako pomysłodawczyni, zaczyna. 😀
Wyobraziłam sobie wizytę u Bobika. Wchodzę i zaczynam bić pokłony: ludziom, zwierzętom, szafkom, pielgrzymowi, schodom, kozie, i tak co krok i na wszystkie strony 🙄
Mogę zacząć, ale nieco później, bo zaraz dzieć ze szkoły wraca. Muszę nakarmić, napoić i uspokoić 😉 Jeśli kogoś twórcze ciśnienie rozsadza, to oddam kolejkę 🙂
Wrzucam, bo fajne i może podeprzeć wenę twórczą
http://agnieszkazakrzewicz-obyczaje.blogspot.de/2014/02/co-to-k-jest-ten-gender.html?spref=fb
Mecenaty nad artystami – temat rzeka, również w Niemczech. Mam z tym do czynienia, a raczej nie mam, bo zdobyć jakiekolwiek pieniądze na wystawę czy występ to prawie niemożliwe. Z fotografikami jest tak samo jak w Polsce. Sam finansuje sobie sprzęt i wystawę i nie jest w stanie niczego sprzedać, fotografia jako sztuka użytkowa „nie idzie”. Malarze robią wystawy, organizują się w zrzeszenia, bo tylko w ten sposób są w stanie uzyskać pomoc, użyczają sobie nawzajem galerii i tylko mogą liczyć na to, że ktoś coś kupi, a w dzisiejszych czasach ludzie wolą wydawać pieniądze na przykład na urlop, a nie na obraz. Wiem coś o tym, bo organizuję wystawy. W tej chwili wraz ze znajomą przygotowujemy wystawę 16 twórców, 8 z Polski i 8 z Niemiec. Wystawa będzie w ośrodku ekumenicznym, więc sala za darmo i na Katalog dostaniemy pieniądze z kościoła, ale cała nasza praca to są niezapłacone, niezliczone godziny. Ubiegamy się o dofinansowanie z Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, aby sfinansować dojazd i pobyt artystów z Polski. Czy dostaniemy pieniądze, stoi w gwiazdach, odpowiedź dostaniemy krótko przed wystawą w maju, więc nawet nie wiemy, czy wszyscy przyjadą, jeżeli okaże się, że muszą sami finansować dojad – ewentualne noclegi wtedy u prywatnych osób. Transport obrazów z Polski też na nasz prywatny koszt i własną odpowiedzialność. Znajoma piosenkarka ( szansonistka)też robi występy na własny koszt i wstęp „co łaska” do skarbonki, z płyty przez siebie sfinansowanej ma tyle, ile sprzeda. Koncerty są tylko dla tych wielkich, na które spędza się tysiące ludzi, bo tylko to się opłaci!
Tak wygląda wspieranie kultury prze państwo w naszej oj- czyźnie 🙁 .
http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2014/02/03/minister-kultury-dachowej-i-dziewictwa-narodowego/
Zaraz będzie prolog
Muszę się na jakiś czas oddalić od kompa, ale póki jeszcze przy nim jestem, przerzuciłem część postu Panny Koty spod poprzedniego wpisu, bo widzę, że dyskusja kulturalna się tutaj przeniosła.
Tak na szybkiego mogę doszczeknąć, że moje niemieckie doświadczenia nie są tak dramatyczne. Na różne kulturalne projekty dostawałem granty i nawet biurokracja przy tym była na poziomie do wytrzymania. 😉 Ale oczywiście nie ma tak, że z uprawiania sztuki może się utrzymać każdy, kto ma na to ochotę. Co jednak ważne, państwo bardzo dużo ładuje w kulturową bazę – biblioteki, sale koncertowe, filharmonie, muzea, etc. Ktoś, kto chce mieć kontakt z kulturą, zawsze ma tę możliwość i nie musi go to zrujnować.
Inna rzecz, że tutaj poszczególne jednostki administracyjne mają stosunkowo duże pole manewru w dysponowaniu funduszami, toteż sytuacja twórców i konsumentów kultury w różnych gminach czy okręgach może być bardzo odmienna.
Pod genderopus podłączę się już jak wrócę. 😉
Prolog
Kurtyna opadła. Ucichły ostatnie oklaski. Publiczność, wśród szmeru przyciszonych głosów, trzasku składających się krzeseł i stukotu obcasów o drewnianą posadzkę, powoli opuszczała budynek opery.
Było to ostatnie „Wesele Figara” w tym sezonie. Gdyby nie ciągnące się w nieskończoność bisy, być może Klementyna zdążyłaby na ostatni lot do Warszawy. Gdy po raz drugi tego wieczoru z jej gardła popłynęło „Voi che sapete”, wiedziała, że czeka ją jeszcze jedna noc w hotelu. Nie spieszyła się już. Powoli zatrzasnęła za sobą drzwi garderoby, rozpięła haftowany żakiet, zdjęła białą, upudrowaną perukę, zielone buty na śmiesznym obcasie i pantalony. Na nagie niemalże ciało narzuciła niedbale cienki szlafrok, usiadła przed lustrem i nałożyła na twarz mleczko do zmywania makijażu. Gruba warstwa różowawej mazi powoli ustępowała. Klementyna patrzyła na swoją twarz w lustrze właściwie wcale jej nie widząc, gdy coś przykuło jej uwagę. Pochyliła się w stronę lustra, by przyjrzeć się dziwnej plamce na kości policzkowej. Plama powiększała się z każdą chwila. Klementyna dotknęła dłonią twarzy. W miejscu, gdzie rozrastała się plama, jej palce zapadły się. Policzka w tym miejscu nie było. Wkrótce zniknęła połowa twarzy, a po niej palce, stopy, łydki, kolana. Po chwili przed lustrem garderoby w opustoszałym budynku Metropolitan Opera unosiły się w powietrzu same usta, ułożone w zdumione O. Zawisły w bezgłośnym zdziwieniu, po czym prysnęły jak mydlana bańka i rozpłynęły się w powietrzu. Na podłodze, opodal toaletki, pozostał szlafrok i błękitna koronkowa bielizna.
Całą scenę obserwowało przez dziurkę w suficie, niezauważone przez nikogo, Oko. Ogarnęło po raz ostatni opustoszałe pomieszczenie, spojrzało lubieżnie na koronkową bieliznę i zniknęło.
Koronkowa bielizna dawno nie dawala spokoju Oku. Odkad zobaczylo na stronie 15 katalogu czarne tongi z koronkami, i pozornie niewinna mordka Kotka Hell-O:
http://www.ebay.com/itm/WOMENS-HELLO-KITTY-THONG-UNDERWEAR-LACE-RHINESTONE-KITTY-BLACK-27-00-NEW-/251429427605
Z niewiadomych przyczyn, a moze tylko nie uswoiadomionych do konca, Oko nieustannie wracalo na str.15 znalezionego w poczcie posrod rachunkow za gaz i nudnych okolnikow z Diecezji, katalogu taniej damskiej bielizny i czasami wydawalo sie, ze Kotek Hell’O na tongach mruga do niego porozumiewaczo, wyzywajaco i wystepnie. Od czestego kartkowania strona 15 katalogu zrobila sie nawet troche lepka. Po jakims czasie kazda koronkowa bielizna, niezaleznie od koloru, marki i ceny wywolywala w Oku niepokoj i jakas trudna do okreslenia slowicza tesknote. Teraz, ogladajac przez dziurka od klucza bielizne Klementyny, wytezal wzrok aby zobaczyc czy nie ma na niej gdzies znajomej mordki Hell’O.
Skuchajcie, sluchajcie! Chyba Papiez wywalil Ryczana!!!!!!
Aż tu nagle Oko straciło wzrok, jakaś ciemna moc splunęła mu w jasną źrenicę.
Umieram, pomyślało Oko i legło zemglone na suficie.
Gdzie?
Eee, kończy 75 lat, żadna łaska, ma obowiązek złozyć rezygnację.
Ryczan konczy w lutym 75 lat, wiec w zasadzie powinien zlozyc rezygnacje.
Ale ze poodano to w chwili gdy trwa spotkanie ad limini jest bardzo zastanawiajace, Moim zdaniem zostal zmuszony.
Ale moze to pobozne zytczenie. 🙁
To ja wprowadzę równoległy, ale zahaczający wątek plebejski. 😈
Stara Genderowa siedziała na przyzbie i klepała pacierze, mrucząc hardo pod nosem „hej, hajże, a juści, jak mój sąsiadowi auto po wypadku wyklepał, to i ja, baba, poklepać sobie mogę”.
Genderowej na ósmy krzyżyk szło i nigdy dotąd nawet do głowy jej nie przyszło, że staremu Genderowi mogłaby być równa, ale od kilku tygodni takie się rzeczy na świecie porobiły, że wszystko stało na głowie i nikt niczego nie mógł być pewny. Sam Gender też się odmienił nie do poznania. Rozrabiaka się z niego zrobił i utrapienie boskie, a co najgorsze, w rozwiązłość popadł niemożebną. Nie przepuścił ni niewieście, ni chłopu, ni robotnikowi, a nawet Kozie Janowi, który wzięciem się wielkim we wsi nie cieszył, bo dość przenikliwie cuchnął capem.
Jakby tego było mało, zaczął Gender w jakiesik pisma zaglądać, co mu je wnusia, Klementynka, z Hameryki posyłała. Co on z tego wyczytał, nie wiadomo, boć przecie po hamerykańsku słowa nie rozumiał, ale niech tylko w te papiery popatrzył, zaraz się oblizywał jak kot do szperki i coś niby kurwiki spod brwi mu błyskało. Bieda tylko, że zamykał te szpargały pod kluczem i nikomu przystępu do nich nie dawał, więc nawet do księdza proboszcza nie było co iść się skarżyć, bo i on na ten nowy narów starego Gendera pewnikiem by rady nie znalazł.
Ale Genderową od niedawna coraz mocniej korciło, żeby do tego zakazanego owocu się dobrać. Odrywała się nieraz od łuskania grochu czy dojenia krów, biegła do izby, przy skrytce starego z łomem stawała i zaczynała sobie wyobrażać, że wyważa zamek… Tylko wtedy zawsze pod sufitem znienacka zjawiało się Oko, które strażnym głosem krzyczało:
– Genderowa, jak śmiesz!
Nieznośna lekkość bezcielesnego bytu z początku doskwierała Klementynie, odkryła jednak, że nowy stan skupienia ma swoje dobre strony. Mogła teraz podróżować w czasie, przenosić się od wspomnienia do wspomnienia i żyć, rzec można, achronologicznie.
Krążyła wokół żyrandola w pokoju gościnnym rodziców, w czasach, gdy była jeszcze Klemensem, a jej brat Antoni, bliźniaczą siostrą Antoniną.
– Wszystko się pomieszało – dobiegł ją głos ojca, siedzącego na wersalce. Ojciec wypił łyk mocnej herbaty po turecku, odstawił szklankę na podstawek i ciężko westchnął. – Klemens marzy o karierze sopranistki, Antosia chce zostać drugim Barysznikowem. Nie mogli się jakoś pozamieniać talentami?
– Albo płcią – dorzuciła mama. Wtedy spojrzeli na siebie nawzajem, potem na swoje dzieci i tak się to wszystko zaczęło. Klementyna zauważyła, że ojciec rzucił jeszcze ukradkiem spojrzenie w kierunku sufitu, gdzie znajdowała się mała dziurka. Wiedzieli o dziurce. Sądzili, że to stara Genderowa, dozorczyni uważająca się za Anioła Stróża wszystkich mieszkańców, wywierciła otwór, by podpatrywać ich i podsłuchiwać rozmów.
Teraz Klementyna ze zgrozą stwierdziła, że to nie Oko Genderowej podglądało jej rodzinę.
Komentarze pod poprzednim wpisem przeleciałam kurcgalopkiem 🙁
Sesja 👿 Czy ja jestem student, żeby mi to tyle czasu zabierało? 🙄
Ale szafki Bobika obejrzane. Cudnej urody. Odbiór techniczny urządzimy za dwa tygodnie 😎
Aktualny wpis i komentarze na jutro!
Teraz lecę śpiewać przynajmniej dzisiaj nie jest ślisko 😉
bon mot generała Weichsa, który dowodził siłami niemieckimi, ironizuje. Generał zapytany ile czasu potrzeba na zajęcie Węgier odpowiedzieć miał „24 godziny”. A w przypadku oporu? „Wtedy 12 godzin bo wówczas odpuścilibyśmy sobie mowy powitalne”.
To u Jeża Węgierskiego.
Spałam dzisiaj tylko 3 godziny, wiec odpadam.
Dobranoc.
Dobry wieczór.
Od tygodnia sypiam po cztery godziny. Stres nie pozwala zasnąć o przyzwoitej porze.
Kuchnia Bobika piękna!!!! (bardzo „zazdrosna” emotka). 🙂
Andsolu, lubię Węgrów. Ich historii nie. Trochę jeszcze do przepracowania mają. Pewnych tematów z moimi węgierskimi przyjaciółmi nie poruszam.
Gender jest wredny drań.
A Bobik zasnął wtulony w szafki 😉
Haneczka mnie wyczuła. 🙂
Rzeczywiście, jakoś tak… hmm… po kolacji… na kanapie… 😳
Teraz już mi się za bardzo nie opłaca dobudzać, ale obiecuję, że jutro od rana będę grzecznie przy opusie zbiorowym zasuwał. 😉
M-16, to się jeszcze okaże, czy Gender jest wredny, czy wręcz przeciwnie. Tak w środku powieści to jeszcze trudno powiedzieć. 😆
Mar-Jo, nie daj się tym Germanom zastresować na ament. Jakby co, to przypominaj sobie, że wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. 🙂
A jo, Bobicku, właśnie ryktuje eksperyment naukowy: cekom jednoceśnie na Godota i na Gendera. Fce obacyć, kogo docekom sie sybciej 😀
Dzień dobry 🙂
Tylko -10
W oczekiwaniu na… kawa
herbata 🙂 .
Po wielu latach „wierności” GW, przestałam ją ostatecznie kupować po ostatnim Kongresie Kobiet.
Obniżającym się poziomem i brakiem solidności GW byłam systematycznie coraz bardziej zmartwiona i rozczarowana.
To, co przeczytałam na temat spotkania premiera Tuska z KG, w którym to spotkaniu brałam udział, było kropką nad i.
Zdarza mi się przeczytać coś zlinkowanego na blogach. Ale i tak mam do tego, co czytam bardzo ograniczone zaufanie.
A tutaj nowy kwiatek 👿
http://info.wiara.pl/doc/1873873.Nowy-prowincjal-dominikanow-krytykuje-GW
Znam od lat o.Pawła Kozaka i wiem, że jest człowiekiem godnym zaufania.
W czasie zamieszania wokół biskupa Wielgusa pisywał komentarze w TP. Odpowiedział wtedy biskupom troszczącym się o wierność kościołowi. Napisał, że dużo bardziej niż o wierność kościołowi, należy się troszczyć o wierność Ewangelii.
I to właściwie mówi o nim wszystko.
Wielka szkoda, że GW tabloidyzuje się na potęgę i na wyścigi z brukowcami 🙁
Dzień dobry 🙂
Dobrze, że nie szczeknąłem zaraz z rana, bo z powodu luja humor miałem pod psem i takież wyszłoby też szczeknięcie. A teraz nagle pokazało się słońce i mogę wręcz bryknąć, jakbym był z Berlina. 😀
No to szybka, słoneczna kawa na blogu i do roboty, żebym jak najwięcej odwalił i mógł się z czystym sumieniem poświęcić Opusowi. 😎
To godota, Owcarecku, ze tyn Gender tak zarozki nie prziydzie, ino cekać na psiekrwie trza? A jo mu juz pastetówke nasykowoł, bo Gender nie Gender, ale gościa podjąć godnie sie nalezy.
Nie to nie. Zjem som. No, moze jesce trochą z blogiem sie podziele, bo kumentator głodny to zły. 😈
No, wiesz co, Jagodo! Ja czytalam wczoraj ten tekst w GW o nowym prowincjale – ktory byl nieslychanie zyczliwy i pelen duserow pdo jego adresem. Nawet sama sie wpisalam na forum usilujac powstrzymac niezyczliwe komentarze i proponujac „danie mu szansy”, poczekanie i wyrazajac przekonanie, ze prowincjalem zostal ktos „normalny” i nalezy to docenic.
Ale znalazly sie 2w3 materiale GW sformulownia z ktorych mozna bylo wyciagnac wniosek, ze teraz, kiedy jest prowincjalem, bedzie sie wyrazal znacznie ostrpzniej jesli zechce kogos skrytykowac w Kosciele – zostalo to poparte przykladem wycofania jakiegos wpisu.
Natomiast tekst zlinkowany , ktporego nie mialam cierpliwosci doczuytac do konca, az ocieka obluda i insynualcjami. Wiec ja, poki co, mam wieksze zaufanie do materoialu na temat nowego prowoincjala jaki ukazal sie w GW. I jeszcze – robic zarzut dziennikarzowi notatki prasowej, ze osluzyl sie wczesniejszym artykulem, jest okazanie kompoletnego braku zrozumienia jak powstaja takie notatki. Dziennikarz musi soe zdac na wczesniejsze materialy, jesli nikt przeciwko nim wowczas nie zaproptestpwa;l. Noe moze rpbioc calego researchu na nowo, chyna, ze [oisze nie do gazety codziennej, a do kwartalnika.
Heleno,
czy możesz mi zlinkować ten tekst z GW?
Jestem, po tym co piszesz, w kropce. Bo wcale mi nie zależy na tym żeby odsądzać GW od czci i wiary. Wiąże mnie z nią zbyt dużo dobrych wspomnień i uczuć
Być może o.PK zmienił się. Co byłoby smutne. Do pani Kolskiej, którą też znam, mam ograniczone zaufanie.
Zaraz sprobuje.
Tutaj notatka:
http://wyborcza.pl/1,75478,15389426,Nowy_prowincjal_dominikanow___Nie_jestem_swiety_.html
Sorry. Ten material jest dostepny w sieci.
Musisz wlasna raczka wpisac do wyszukiwarki slowa Nowy prowincjal dominikanow. Powinien Ci sie otworzyc pelny tekst.
Gdybys nie mogla, to wklejam calosc notatki:
Biegał maraton, skoczył na bungee, a w PRL siedział w areszcie za działalność w opozycji. Ciekawy życiorys jak na nowego prowincjała zakonu dominikanów.
– Nie jestem święty – mówi o sobie o. Paweł Kozacki, który został wybrany w sobotę przez przedstawicieli wszystkich dominikańskich klasztorów zgromadzonych na kapitule w Krakowie. Zastąpi o. Krzysztofa Popławskiego, który pełnił urząd przez dwie kadencje (jedna trwa cztery lata).
Jakie będzie najważniejsze zadanie o. Kozackiego? – Jesteśmy zakonem kaznodziejskim, więc odpowiedź jest prosta – jak w dzisiejszych czasach sensownie głosić słowo Boże – powiedział „Wyborczej” chwilę po wyborze.
O. Kozacki to poznaniak (rocznik 1965), w latach 80. znany w kręgach konspiracji. Studiował polonistykę, pisał pracę u prof. Jana Błońskiego o Zbigniewie Herbercie. Był przeorem klasztorów Dominikanów w Poznaniu, a ostatnio – od 2010 r. – w Krakowie. Kierował miesięcznikiem „W Drodze”. Do zakonu wstąpił w 1983 r., śluby wieczyste złożył w 1989 r., rok później przyjął święcenia kapłańskie.
Karierę w konspirze rozpoczął już w podstawówce. Razem z kolegą na lustrach w windzie pisał świeczką: „Gierek d…”. W liceum zaczął czytać podziemną prasę i biuletyny KOR. W sierpniu 1980 r. przyklejał plakaty, roznosił ulotki, pisał hasła na murach. Gdy wprowadzono stan wojenny, ściągnął czerwoną flagę z Domu Partii, by na jego szczycie zawiesić flagę „Solidarności”, rozbijał szyby w gablotkach PZPR pod rondem Kopernika, niejedną godzinę spędził przy powielaczu. W czerwcu 1984 r. przesiedział w areszcie cztery tygodnie, był już wtedy w nowicjacie.
Nigdy nie uważał się za osobę pobożną i religijną. Związany był co prawda z duszpasterstwem szkół średnich o. Jana Góry, ale kiedy zakochał się w koleżance, pomysł życia zakonnego szybko wywietrzał mu z głowy. W Częstochowie w czerwcu 1983 r. podczas wizyty papieża poczuł, że musi wstąpić do zakonu. Magister nowicjatu odesłał go z kwitkiem: zdawaj egzaminy wstępne na polonistykę.
Zdał. Ale wtedy jeszcze bardziej zapragnął zostać zakonnikiem. Przyjęto go. Siedem lat potem złożył śluby wieczyste i przyjął święcenia kapłańskie. W Poznaniu prowadził tzw. grupę Muminów, którą tworzą osoby upośledzone i ich przyjaciele. Wolny czas spędza na rowerze lub łyżworolkach. W ubiegłym roku przebiegł poznański maraton z niezłym czasem.
O. Kozacki pisuje do „Tygodnika Powszechnego”. Nie odżegnuje się od kontaktów z „Wyborczą”. – To najlepszy wybór ze wszystkich możliwych – mówi nam Tomasz Dostatni. Ostatnio o. Kozacki skrytykował kard. Stanisława Dziwisza za publikację notatek Jana Pawła II. „Notatki nie zostały zgodnie z wolą zmarłego spalone, lecz » przyjaciel «książkę z nich drukuje! Nadziwić się nie mogę” – napisał na swoim blogu, ale po wyborze na prowincjała wpis zniknął.
O ojcu Kozackim mówi się, że jest krytyczny wobec upolitycznionych wypowiedzi niektórych hierarchów. To znacząca zmiana w zakonie, bo ustępujący prowincjał o. Popławski odcinał się np. od artykułów ojca Ludwika Wiśniewskiego, krytykującego ojca Tadeusza Rydzyka i Radio Maryja.
Dominikanie są w porzo. Bardzo.
Paweł Kozacki też jest OK.
GW pisze, co uważa, a z małymi wyjątkami dot. starej gwardii, uważa niezbyt.
Solidaryzuję się z Jagodą na jej temat, ale nie widzę zamiennika.
No to ja się mogę zsolidaryzować ze wszystkimi. 🙂
Z Jagodą – że GW się systematycznie pogarsza.
Z Heleną – że akurat ten tekst o Kozackim jest bardzo pochlebny i nie rozumiem tak ostrej reakcji bohatera. Można było oczywiście sprostować to, co się nie zgadza, ale bez takich tarabanów.
Z Mt7 – że o zamiennik trudno. Jak chcę mieć szybki i wygodnie podany przegląd najświeższych wydarzeń, to jednak idę na gazeta.pl, choć z góry liczę się z tym, że różne szczegóły mogą się potem okazać przekręcone, a poziom językowy często będzie poniżej kreski.
Jak to się usprawiedliwiała wrona w stanie wojennym? Wybraliśmy mniejsze zło… 🙄
Z Gazetą Wyborczą i jej nowym systemem racjonowania dostępu (zresztą dość łatwym do obejścia, przynajmniej póki co) to jest tak, że bardzo trudno robić tabloid, a kasować jak za opiniotwórczy dziennik. Takie newsy jak o tym, że Justin Bieber się wysikał, a Dodzie wyrósł trzeci sutek i tak zawsze będą za darmo na pudelcu albo innym superekspresie, więc tym się nie przyciągnie czytelnika z portfelem. Hordą stażystów na umowach śmieciowych przepisujących z błędami (merytorycznymi i gramatycznymi) z zagranicznych serwisów też nie.
Sytuacja moim zdaniem jest już beznadziejna, znaczy Wyborcza jest na równi pochyłej i procesu nie sposób zatrzymać. Piszę to bez satysfakcji, w końcu się na niej wychowałem, pamiętam z jakimi emocjami kupiłem i czytałem pierwszy numer, ale czasy się niestety zmieniają i nikt już dziś nie żałuje producentów maszyn do pisania, pagerów, parowozów i wielu innych pomysłów cywilizacji, które minęły, bo ich czas minął.
Gdy internet był dodatkiem do papieru, wszystko jakoś wychodziło na swoje. Teraz, gdy zaraz nie będzie papieru, trzeba było stawiać na jakość a potem wyciągać rękę po grosiki, nie odwrotnie.
Nie mam dobrej odpowiedzi na pytanie o alternatywę. Jedyne za co płacę w sieci (dodam: z dumą), to Polityka. Za kilkanaście złotych miesięcznie mam jedno popołudnie tygodniowo wysokogatunkowej lektury. Może nie potrzeba więcej?
Eee, wysokogatunkowa informacja też by się przydała.
No, nareszcie wykroiłem czas, żeby pociągnąć opusowy wątek zgodnie z obiecankami. 🙂
Był piątek. Genderowa z babską robotą już się uwinęła i jak co wieczór zasiadła wśród garów, żeby kobiecością swoją, prostą i bogobojną, w spokoju się nacieszyć. Dużo czasu na to nie miała, bo przy piątku Gender wracał z gospody dosyć wcześnie. Niedopity był przez to i czegoś zły okrutnie, to i w zęby nieraz przywalił, albo, za przeproszeniem, oko podsiniaczył, ale Genderowa rozumiała, że taki już męski los i niejeden raz współczuła staremu, kiedy przy obijaniu jej spocił się zanadto.
Ale tego wieczoru coś było inaczej. Kobiecość Genderowej, choć czule szczękaniem garów przywabiana, jakoś nie chciała się odezwać. – Może pieluch jej brakuje – pomyślała Genderowa i pdreptała do komody, gdzie od ponad pół wieku przechowywała tetrowe pieluchy po dzieciach, żeby nie zapomnieć o swoim naturalnym powołaniu. Wracając na wszelki wypadek wzięła jeszcze ścierkę i przybory do szycia, bo wiedziała, jak strasznie kobiecość na takie rzeczy jest łasa. Położyła to wszystko obok garów, przekonana, że tym razem kłopotów nijakich nie będzie. Próżno jednak rozglądała się wokół z nadzieją i znacząco wymachiwała ścierką, próżno nawoływała „cip, cip, cip, cipuchna“. Kobiecość znikła, jakby ją diabeł ogonem nakrył.
– Musi to przez te myśli zdrożne, żeby staremu do sekretów jego chłopskich się dobrać – pomyślała ze strachem i sięgnęła po książeczkę do nabożeństwa, która najlepiej porywy nieprzystojne odpędzała. Ale kiedy otwarła ją na pierwszej lepszej stronie okazało się, że w znajomych okładkach tkwiła całkiem inna zawartość, obrazki świeckie całkiem, chyba też przez diabła podmienione. Auta, kosiarki do trawy, przybory do golenia… To wszystko jeszcze zniosła, ale gdy na kolejnej kartce zobaczyła gołą babę, lubieżnie opierającą się o traktor, zawyła wielkim głosem „opętanam! opętanam!“ i w dyrdy pobiegła do gospody…
Mam tak samo jak Babilas – też płacę tylko za „Politykę” (choć pismo to, z całkowicie niezrozumiałych przyczyn, zagranicznym stara się płacenie jak może utrudnić 😯 ), bo tylko ona z polskich pism trzyma poziom, za który zabulić jestem skłonny. Ale „P” to nie dziennik, a – jak słusznie zauważyła Nisia – porządne, codzienne pismo informacyjne też by się bardzo przydało.
Mnie by na początek wystarczyli dziennikarze potrafiący po polsku napisać notkę tak, żeby czytelnika nie bolało. Bez czterech błędów gramatycznych, trzech leksykalnych i dwóch ortograficznych w jednym zdaniu. 🙄
Pisze na kindleu w poczekalni u lekarza dzsiaj juz trzeciego wiec sorry za brak przcinkow.
A pisze tylko aby wyrazic zachwyt wontkiem o Genderach. Wiecej wiecej.
Pozdrawiam Cię, Helenko, z Russell Square. Niestety jutro ruszymy stąd na lotnisko chyba koło 14., więc znów nie ma szans sie spotkać 🙁
Bobiku, też jestem zagraniczny (zresztą w tym świecie trudno jest być przedgranicznym), ale Polityka nie utrudniała mi zapłacenie jej kartą kredytową. Czy od owego czasu zmieniła się? Zobaczę gdzieś w czerwcu, gdy przyjdzie czas na odnawianie prenumeraty.
Nawiasem, nawet Kindle’owi można za nią płacić, ale wolę wersję pdf, bo obrazki w kolorach i szeleścić łatwiej.
Nie wiem czy to juz bylo: ONZ oskarza Watykan o tuszowanie przestepstw seksualnych
http://www.latimes.com/world/worldnow/la-fg-wn-united-nations-accuses-vatican-of-policies-that-allowed-rape-of-children-20140205,0,5516220.story#axzz2sSZwemPC
.. i wrecz ich ulatwianie. Oraz nawoluje do krytycznej oceny postawy KK na temat aborcji i kontracepcji w swietle przyjetych zasad zdrowia publicznego.
Ha!
No właśnie, andsolu, jak ostatnio płaciliśmy, to coś było inaczej i nie można było przez to przebrnąć. Ale awanturowaliśmy się korespondencyjnie, więc może znowu zmienili, tym razem na lepiej? 😉
A Kierownictwo to się jeszcze nie nauczyło, że pisze się Jack Russell Square? 😎
Piesku, przecież wszyscy to wiedzą 🙂
No właśnie Watykan odpowiedział ONZ, że mu się wtrąca do nauczania. Macie swojego Franciszka. Jest o tym na gazeta.pl, ale nawet nie chce mi się już linkować…
Lisku, zajrzyj do poczty, proszę. 🙂
A, to ja zlinkuję, jak Kierownictwu się nie chce. 🙂
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15404494,Watykan_odpowiada_na_apel_ONZ_ws__pedofilii___Niektore.html
Widać, że jak co do czego, Watykan chroni się w koleinach dobrze nam skądinąd znanych. Ideologia, bezprzykładne ataki, zagrożenie wolności religijnych, itede. 🙄
Niemniej jednak dobrze, że jest jakaś poważna instancja, która ośmiela się zarzuty pod adresem KK wyrazić wprost i pełnym tekstem, choć nie sądzę, żeby to dało jakieś konkretne wyniki, w sensie choćby „zastanowienia się nad sobą”. Raczej przewiduję zwarcie szeregów i syndrom oblężonej twierdzy.
Heleno, dziękuję za tekst.
Po przeczytaniu … też się ze wszystkimi zgadzam 😉
Kiedy czytałam Kozackiego, to uderzyło mnie na niekorzyść użycie inwektywy „Wybiórcza”. To nie przystoi w poważnej polemice, kulturalnemu człowiekowi.
Teraz widzę, że kredyt zaufania nie powinien być kredytem automatycznie odnawialnym. Trzeba samemu najpierw sprawdzić 😳
To już drugie niemiłe zaskoczenie w przeciągu ostatniego tygodnia. W ubiegłym tygodniu ksiądz Boniecki, którego lubię i szanuję, wypowiedział się w TP na temat wydania osobistych notatek JPII.
W tekście Dobrze, że zostały pisze:
Przyznaję, nie znając książki, byłem zaskoczony decyzją kard. Stanisława Dziwisza. Teraz, po lekturze „Notatek”, jestem mu wdzięczny, że w tej kwestii zaryzykował pójście za głosem sumienia i nie okazał się formalistą.
Niestety, lektura tego artykułu utwierdza mnie jedynie, że Dziwisz postąpił źle. Wbrew temu, co usiłuje udowodnić AB, „Notatki” nie wnoszą absolutnie nic nowego do powszechnie znanej wiedzy na temat JPII. Ich wydanie stanowi pogwałcenie ogólnie przyjętych norm i nadużycie zaufania.
Przykro mi, że ks. Boniecki tego nie widzi 🙁
Trzymaj się Heleno 🙂
Tez nie oczekuje by to cos radykalnie zmienilo w KK, ale widze w tym powazne zachwianie autorytetu tej instytucji; gdy Komisja do Praw Czlowieka ONZtu krytykuje Kosciol w ten sposob, wiednie otaczajacy go (w oczach wielu) nimb.
KK jest mistrzem w stosowaniu podwójnych norm. Kiedy jego funkcjonariusz popełni przestępstwo, wtedy okazuje się, że wara państwu pochodzenia od niego. To jest obywatel Watykanu. A wszelka krytyka to mieszanie się …..
Kiedy trzeba wyłożyć pieniądze dla ratowania tych, którzy pełnią misję z ramienia kościoła, dbanie o ich bezpieczeństwo należy do organów państwowych.
Właśnie premier Tusk tłumaczy się z tego, że jeszcze nie ewakuowano polskich misjonarzy z Afryki Środkowej.
Jasne, że elementarne względy przyzwoitości wymagają pospieszenia z pomocą. I nie ma się co targować. Chodzi o ludzkie życie. Ale Watykan mógłby się choć pro forma zająknąć na temat udziału w kosztach tej operacji. Jednak w takich momentach funkcjonariusz kościoła rzymskiego jest przede wszystkim obywatelem konkretnego państwa. I jego podatnicy maja zapłacić.
Mili Państwo,
Moją ślubną zaprosił swego czasu Instytut Badań Literackich PAN do udziału w konferencji naukowej pod tytułem „Zwierzęta i ich ludzie. Zmierzch antropocentrycznego paradygmatu”. Ponieważ towarzystwo zacne (Iza Kowalczyk, prof. prof. Czapliński i Baker, że wymienię tylko trzy nazwiska) i ponieważ ma od niedawna „zwierzątkową” doktorantkę z miłą chęcią zgłosiła papier o wiktoriańskich pieskach, co pewno trochę obok mainstreamu, ale – właśnie dlatego – mile widziane przez organizatorów.
O konferencji ostatnio dowiedziała się Fronda. I uznała, że to całe animal studies to jest jeszcze groźniejsze od genderu, bo to ogólnie pierwszy krok do zoofilli.
Pisze Fronda:
Brzmi to („nas szczególnie zainteresowało”) jak zapowiedź jakichś dodatkowych uczestników konferencji. Z czółkami niezbrużdżonymi żadną myślą, ale za to przykrytymi kominiarkami.
Juz jezdem w domu! Jutro znow jakies badania, ale po poludniu i jeszcze dziesiatego aby zdac krew, krwiopijcy!
Czy wiecie ze u nas juz pierwsze tchnienie wiosny? Wczoraj jeszcze nie, ale gdy dzis stanelam przed dwiema duzymy donicami przed wejsciem do mieszkania, to zobaczylam, ze na obu hortensjach juz calkiem tluste zielone paczki lisci. Pewnie w Richmond kwitna juz takie bladorozowe drzewa – chyba dekoracyjne czeresnie. One sa zawsze bardzo wczesne.
Po przeczytaniu doniesienia (w GW) o apelu ONZ do Watykanu, bylam zaskoczona, ze wypowiadali sie takze o kontacepcji i aborcji. I dopiero krotka wzmianka Liska, ktory sumiennie przeczytal tekst angielski uswiadomila mi, ze chodzi o te wszystkie wypadki dotyczace ZDROWIA PUBLICZNEGO, co zapewne oznacza w wypadku kontracepcjhi aby nie zakazywac ludziom w Afryce (przede wszystkim w Afryce, ale nie tylko) uzywania prezerwatyw w obliczu katastrofalnej dla wielu tamtejszychg krajow epidemii AIDS i z aborcja w tych wszustkoich wypadlkach gdy jest ona skutkiem gwaltu lub grozi konsekwencjami dla zdrtowia matki czy dziecka.
I jesli tak to wlasnie wyglada, to nadzwyczajnie dobrze i nawet wazniejsze niz apel w sprawie pedofilii gdyz z tym problemem Kosciol stara sie jednak uporac. I niektore praktryki, na ktore wskazuje apel zapewne zostana zaniechane – ukrywanie pedofilow oraz danych statystycznych , przerzucanie do innej parafii czy nawet zagranice.
Rozumiem ze Pieronek juz sie wypowiedzial w imieniu Watykanu z wlasciwym sobie wdziekiem niesiolowskim.
Kiedys byl u nas na zebraniu redakcyjnym. Rzekomo kurtuazyjnie. Wyszlam w polowie tlumaczac sie nawalem obowiazkow – aby nie wywracac oczami. Moj szef mnie uwaznie sledzil i z radoscia odeslal mnie do pracy. Bo oczy mi sie same wywaracaly bez mojego udzialu. 🙄
Poza Flondrą też już gdzieś widziałem, że prawa zwierząt są dla prawdziwych katolików, za przeproszeniem, płachtą na byka.
I właściwie nie ma się co dziwić, bo te modernisty, jak nie potraktowane stosem lub glanem, okropnie się rozzuchwalić potrafią. Dopiero co jeden taki na Ziemię się zamachnął i wokół Słońca kazał jej latać, burząc tym taki ładny obraz świata. I żeby na tym się skończyło, ale nie, raptem pół tysiąclecia minęło i znowu się jacyś zamachują, tym razem na człowieka jako koronę stworzenia. Chyba jasne, że nie można im na to tak po prostu pozwolić, jak gdyby nigdy nic. 👿
W zasadzie to ja tez, Bablasie, jestem bardzo przeciwna naduzywaniu slowa Holcaust – pamietam, ze raz raczyl byl go uzyc JPII w kontekscie aborcyjnym i byla z tego niezla awantura. Wiecej tego nie zrobil.
Ale tro, ze Flondra nie wie co to znaczy „prawa zwierzat” to jest skandalem. I jakims takim frajerstwem.
Lajza z Piesem.
Teraz będzie nieobyczajnie. 😈
Gospoda nie była już tą samą gieesowską, przytęchłą speluną, w której chłop kiwał się nad ceratowym obrusem, póki mu czapka do piwa nie wpadła. Ceratę zlikwidowano zupełnie, bo laminatowe stoły ścierały się dobrze i bez niej, obok piwa w karcie pojawiły się słodkie koktajle o wymyślnych nazwach, jak to Marcini, Mańkatam, czy Kosmodamian. Ta ostatnia nazwa była szczególnie trafiona, bo napitek, składający się z miejscowego wina jabłkowego marki „Drink Nadwiślański”, likieru o landrynkowym smaku i coca-coli, obficie produkował męczenników, których męki były widoczne na twarzy jeszcze dobrych kilka dni po konsumpcji. Oprócz tego, dla podwyższenia atrakcyjności oferty, w dni łykendowe wprowadzono wyższą kulturę w postaci rozrywki, czyli discopolo i występy artystyczne.
Gdyby zawodząca Genderowa wpadła do tego przybytku wczesnym popołudniem, wywołałaby jak nic głęboki szok kulturowy, bo nie było we wsi takiego zwyczaju, żeby żony i matki do koktajli albo występów artystycznych się garnęły, co najwyżej siusiumajtkę lub wsiowe pomiotło przy tym i owym stoliku można było zauważyć. Ale o tej porze ze wszystkich głów kurzyło się już na tyle, że w gęstej kurzawie nikt nawet nie dojrzał tak niezwykłego zjawiska, jak pojawienie się w gospodzie osoby żeńskiej w sile wieku i obyczajności. Nawet stary Gender, badający właśnie solennie gruczoły mlekowe jednej z siusiumajtek, nie zwrócił uwagi na niezwykłe zachowanie swojej baby, zwłaszcza że lecące z głośnika „Majteczki w kropeczki“ skutecznie zagłuszały jej wycie.
Jakże zresztą miałby się ktoś zainteresować opętaną babcią, skoro na podium, zwanym szumnie sceną, zaczynał się właśnie występ artystyczny. Z bocznych drzwi wyłoniła się odziana w różowe nylony postać i machając zalotnie okręconym wokół szyi boa z piór, skierowała się w takt „Majteczek“ w stronę sterczącej na środku sceny srebrnej rury.
– Stryprys bedzie! – powiało przez salę i konsumpcja dość gwałtownie zaczęła wzrastać. Artystka z dużą wprawą okręciła swe róże na rurze, wykonała kilka zmysłowych wygibasów, po czym zrzuciła pierwszą warstwę nylonów, spod których wychynęła czarna bielizna z tajemniczym logo Hell-O.
– Jezusie, Radyjo! – wrzasnęła z niedowierzaniem Genderowa. – Toć ja znam tę strypryserke! A dyć to Oko!
Heleno, zupełna zgoda – źle stosowane słowa i terminy ulegają dewaluacji.
Musze zaniesc trzeci odcinek watku Genderowego pod Magdalene Srode. bo tam wlasnie dwa poprzednie wywolaly pewna furore.
Bobik jestes Wielkim Pisarzem! Toz to lepsze od 50 0dcieni Graya!
Problem stanowiska KK na temat kontracepcji (i aborcji) z punktu widzenia zdrowia publicznego zajmuje mnie od dosc dawna; dokladnie o sprawy wymienione przez Helene chodzi. W tych sytuacjach sa to nauczania mordercze.
Dobry wieczór.
Bobik, Ty chyba wstydu nie masz z tym Talentem! 😆
Praca kocha mnie strasznie zaborczą miłością. Gender, jak nic!
uwazaj na siebie Mar-Jo, zaborcza milosc, gender i to po niemiecku! 🙄
male litery, duzo liczb:
http://orka2.sejm.gov.pl/iz6.nsf/main/4344083A
i z dzisiaj:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140205/zarod-kosciol-kultura-nokaut
pstryk z 317!!! 🙂
Heleno, lewak przeprasza za liczby. 🙂
1132mln = 1 132 000 000!!!
Rysiu, 🙂 .
Była niedawno mowa o państwowym mecenacie, czy cóś w podobie takowego …. Proszę bardzo:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15401945,Olbrzymia_dotacja_ministra_dla_muzeum_w_Swiatyni_Opatrznosci.html?lokale=szczecin#BoxWiadTxt
Dobry wieczór 🙂
Lisku, dzięki za link do LA Times. W artykule jest link do raportu ONZ – przeczytałam. Wstrząsający raport. Polskie media, oczywiście, rzuciły się na udostępnienie kościelnych archiwów ws. pedofilii kleru, a to tylko niewielka cząstka przerażającego raportu. Rekomendacje Komisji ONZ dają pełny obraz stanowiska Watykanu w sprawie szeroko pojętych praw dziecka opisanych w Konwencji ONZ. I jest to stanowisko generalnie olewające, tak dobrze znane z naszego polskiego podwórka. Kościół troszczy się o „poczęte”, „narodzone” ma w dużym poważaniu, i w zaleceniach Komisji widać to jak na dłoni. Według Watykanu dziecko jest własnością rodziców (albo Kościoła), przedmiotem pozbawionym jakichkolwiek praw. Jestem wstrząśnięta. Byłoby dobrze, gdyby jakaś gazeta przetłumaczyła całość i opublikowała. Watykan, rzecz jasna, raport oleje (nie wierzę, żeby wprowadził zalecenia Komisji ONZ do Prawa Kanonicznego), ale ludzie zobaczą prawdziwe oblicze tej instytucji i może w końcu przejrzą.
Aha, w raporcie jest wyraźnie stwierdzenie w sprawie odpowiedzialności Kościoła za czyny jego funkcjonariuszy i funkcjonariuszek (w raporcie pojawia się w kontekście odpowiedzialności KrK za pralnie Magdalenek. Stolica Apostolska (Holy See) powinna przeprowadzić uczciwe dochodzenie i zadośćuczynić ofiarom „… as supreme power of the Church and legally responsible for its subordinates in catholic religious orders placed under its authority”. Tak to rozumie Zachód i tak powinna rozumieć Polska, a nie słuchać potłuczonych gadek hierarchów o indywidualnej odpowiedzialności pedofilów.
Co do zdrowia publicznego, Komisji ONZ chodzi o edukację szkolną w kwestii stosowania środków antykoncepcyjnych, żeby dziewczynkom nie trzeba było usuwać ciąży w podziemiu.
Przeczytajcie raport, naprawdę warto.
Przepraszam, czytam wszędzie ludzie zobaczą prawdziwe oblicze, przecież to oblicze jest doskonale wszystkim znane. Jedni składają to na słabości ludzkie, innych nic to nie obchodzi, jeszcze inni zgrzytają zeębami.
Nie widzę niczego, czego by opinia publiczna nie wiedziała.
Spokojnie ocenia to Sąsiad w tokfm:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,15405125,Apel_ONZ_ws__pedofilii_w_Kosciele___Posluzy_jedynie.html#BoxSlotII3img
We wspólnocie wiary trwa się przecież nie z powodu duchownych, trwa pomimo nich.
Tu jest oryginał raportui:
http://vaticaninsider.lastampa.it/fileadmin/user_upload/File_Versione_originale/Rapporto_Onu_su_Vaticano.pdf
Odnosze silne wrazenie, ze Sasiad raportu nie czytal i wypowiada sie jedynie na podstawie bardzo pobiezbego omowienia w GW – ja zreszta tak to tez przyjelam po przeczytaniu – ze zbyt szeroki zakres, ze wchodzi nie w swoje kalosze.
Ale im wiecej slysze (w BBC ) tym mniej mi sie wydaje, ze Sasiad ma racje. Ten raport to bomba. Speobuje jeszcze dzis prezeczytac oryginal.
Przeczytam raport, ale potem, bo teraz ide… odsniezac. Zwolnili nas dzisiaj wczesniej z pracy, zeby sie odkopac, wiec ide szuflowac. Zadnych tlustych paczkow, jak z Londynie…Bialo az po powale.
GW dostała bzika, blokuje dostęp do treści, które skopiowała z innych mediów.
Życzę powodzenia.
Przykro mi Siódemeczko, ale w mojej okolicy nie ma żadnej wspólnoty, nigdy jej nie było.
Oblicze wynikające z raportu i stosunek Watykanu do Komisji ONZ nie były mi znane (oj, naiwna ja, naiwna).
Sąsiad powiedział w radiu, że ONZ porusza w raporcie za dużo spraw. Ja to widzę inaczej: raport odnosi się do przestrzegania przez Watykan Konwencji o prawach dziecka i odnosi się do wszystkich spraw, którymi ta Konwencja się zajmuje. Polskie media piszą o raporcie tak, jakby on dotyczył tylko pedofilii w Kościele, a to nieprawda.
W 1995 roku Komisja ONZ wydawała Watykanowi pewne zalecenia, a ponieważ Watykan od tamtej pory nie złożył stosownego raportu w sprawie wdrożenia zaleceń, wezwała Watykan na rozmowę. Nie tylko o pedofilii.
Link do raportu jest też w artykule linkowanym przez liska.
Przeczytalam bardzo pobieznie ten raport i moja inruicja okazala sie byc sluszna – Sasiad kompletnie poknocil co w tym raporcxie jest. A raport wychodzi ze wstepnego zalozenia, ze skoro Watykan (Panstwo) ratyfikowal Konwencje ONZ o prawach dziecka, to zobowiazal sie tym samym do spelniania jej prowizji i artykulow. Bardzo czesti ta ratyfikowana przez Watykan Konwencja pozostaje w jaskrawej sprzecznosci z prawem Kanonicznym, ktore dziecko widzi jako wlasnosc rodzicow i wlascowoe z bardzo ograniczonymi prawami.
Raport zwraca uwage na konkretne punktry rozbioeznposci z PK, na jezyk Prawa Kanonicznego sprzeczny z Konwencja (np. uzwanie zwrotu „dzieci z nieprawego loza”, ktory jest dzis niedopuszczalnie stygmatyzujacy), na podreczniki uzywane w szkolach wyznaniowych nie uwzgledniajace , hehe, gendera i poslugujace sie sesksistowskimi stereotypami plci. Krytykuje takze praktyki instutucji koscielnych sprzeczne z Konwencja – np nieuregulowany status dzieci ksiezy, ktore, jak podkresla, maja prawo wiedziec kto jest ich ojcem, zas matki tych dzieci maja prawo do alimentow, wiec nalezy stworzyc fundusz alimentacyjny dla tych dzieci.
Bardzo mnie ucieszala (moze najbardziej) poroiszona sprawa pralni magadalenek gdzie prawa i godnosc mlodych dziewczat byla tak brutalnie gwalcona. Raport wzywa do zadosciczynienia finansowego.
POrisza takze nbolesna dla naszego Episkoipatu sprawe kar fozucznych zwracajac uwage ze Konwencja zabrania stosowania tych kar niezaleznie od tego czy sa lekkie czy ciezkie. Nie i juz!
GFeneralnie uwazam, ze jest to znakomity wrecz raport – chwali gdzie poczyniony zostal postep, gani, gdzie nic nie zostalo zrobione.
Potepoia taklze ostro postawe kosciola w Brazylii cytujac te bulwersujaca sprawe dzioewiecioletnioej dziewczynki zgwalconej przez ojczyma i ciezarnej, gdy kosciol robil wszystko co mogl by nie dopuscic do aborcji.
Jedna taka, moja uwaga do trwania we wspólnocie odnosiła się do tekstu „nareszcie przejrzą na oczy”, który powtarza się w dziesiątkach komentarzy.
Wytłumaczyłam dlaczego ja, a pewnie wielu innych, trwamy w KK.
Poza tym ma on wiele różnych oblicz i wielu dobrych, ofiarnych ludzi, co oczywiście nie zmienia opisanych w raporcie win.
Raport mówi o wielu ważnych kwestiach i ich brak w doniesieniach GW jest przykładem marnego dziennikarstwa.
I nie wydaje mi się, żeby można było 'wezwać’ Watykan. (powinnam się tu zaśmiać boleśnie szyderczo).
Muszę szczerze powiedzieć, że ubawił mnie fragment, gdzie agenda ONZ zaleca poprawienie Prawa Kanonicznego, żeby było w pełni zgodne z Konwencją.
To dosyć niecodzienne.
Owszem, Siodemeczko, mozna wezwac Watykan kiedy nie spelnia swych miedztnarodowych zobowiazan. Poska byla wzywana, Zwiazek Radziecki byl wzywany, nawet Bialorus za komuny, ktora miala oddzoielny od ZSRR status prawny, byla wzywana. Podobnie Zimbabwe, Chiny, Iran, Afganistan i wiele innych panstw. Jesli Watykan chce poprawiac swoj image w swiecie, bedzie musial wiele z tych zalecen spelnic, Inaczej bedzie pariasem jak Zimbabwe.
A niechlujne doniesaienie w GW, to prawda. Pewnie znow jakis stazysta to pisal i to jest granda przy tak powaznym temacie, o ktorym trabia dzis wszystkie media swiata.
Wszystkie ratyfikowane traktaty i konwencje miedzynarodowe maja prymat nad prawem danego kraju, w tym wypadku Prawem Kanonicznym , ktore jest konstytucja cum kodeksem karnym Panstwa Watykan. Prawo kanoniczne nie jest Slowem Bozym i podlega zmianie. Nie trzeba bylo ratyfikowac Konwencji jesli nie mieli zamiaru jej sie podporzadkowac.
Zgodziłabym się z Sąsiadem, że omawianie w piśmie dot dzieci i to na dodatek w jednym punkcie dyskryminacji „dzieci z nieprawego łoża” z dyskryminacją lesbijek, gejów, trans i bi, jest anty skuteczne.
Dokładnie tak, jak przy próbach wprowadzenia w Polsce związkow partnerskich.
Prawo Kanoniczne dotyczy KK, nie Państwa Watykan.
Wierni KK mieszkają w państwach, które mają uchwalone obowiązujące prawa i temu prawu podlegają obywatele tych państw.
Na tym zakończę lekturę, może wrócę do niej jutro.
Hej! Muszę rano wstać, zeby elektrykowi przypomnieć, że ma przyjść.
Bogaty widać gość, że trzeba mu przypominać.
Problem w tym, że Kościół sam zadecydował, że status stałego obserwatora w ONZ będzie miała jako Stolica Apostolska (Holy See), a nie państwo Watykan.
To nie w jednym punkcie, Siodemeczko, To w roznych miejscach. A Konwencja Praw Dzieci jak najbardziej zakazuje dyskryminacji nieletniuch homoseksualistow i ich stygmatyzowania ,
Ja wiem, ze jak sie ma do czynienia z polskim Kk to trudno jest sobie wuobrazoic, ze ktos, nawet i ONZ bedzie od niego czegos wymagal i wykrecal mu reke. Ale ONZ ma prawo domagac sie tego czego sie domaga – tak jak w swoim czasie ostro upominal Polske za dyskryminacje kobiet na rynky pracy i w zyciu spolecznym.
Nie wiem czy pamietasz jak wsciekla przyjechala polska delegacja, skladajaca sie z samych mezczyzn i jakiejs pani z Akcji Katolickiej, z Nowego Jorku!
herbata z rana 🙂
szeleszcze 🙂
a co z…………. kawa?
KAWA 😀
Dzień dobry 🙂
Kawa jest i to z z mlekiem
Dzień dobry 🙂
Irek nam dziś każe udowodnić, że jesteśmy ssakami? 😆
Okej, ja się tego nie wstydzę, mogę udowadniać, byle nie przy pomocy mleka. Zawsze byłem z tych, co na widok mleka, a zwłaszcza mlecznych zup, chowali się pod stołem i udawali, że ich nie ma, albo urządzali dramatyczne sceny. Mleko tylko już wlane do kawy, w ilościach śladowych.
http://natemat.pl/90877,jack-strong-wchodzi-do-kin-wraca-pytanie-czy-ryszard-kuklinski-byl-bohaterem-czy-zdrajca-opinie
hipokryzja bohaterow i patriotow dzialajacych w sluzbach specjalnych PRL powala. mozna nie cenic postawy Kuklinskiego, ale pracujac dla komunistow – swiadomie dla Ojczyzny!!!??? – przy spiegowaniu obywateli demokratycznych krajow, jak i wspolobywateli dla PZPR i rzadu Dyktatury Robotnikow, Chlopow i Inteligencji Pracujacej trudno nazwac „nie zdrada”.
http://jacekponiedzialek.natemat.pl/91109,minister-kultury-lekka-reka-wydaje-6-mln-na-swiatynie-opatrznosci-bozej-a-wolnym-tworcom-kultury-dokreca-bolszewicka-srube
bez komentarza
Nie zdołałem wczoraj wgłębić się w dokument ONZ, więc nie otwierałem pyska na ten temat, ale dziś liznąłem więcej i mogę z Sąsiadem zgodzić się tylko co do sceptycyzmu w kwestii efektów. W sprawie całej reszty jestem z tymi, którzy podkreślają, że tutaj został zrugany nie Kościół jako związek wyznaniowy, tylko Watykan jako państwo, które dobrowolnie się pod Oenzet podłączyło, więc na jego działce musi przestrzegać oenzetowskich, nie własnych reguł gry. Czyli np. musi się zgodzić, że będzie traktowany i krytykowany jak każde inne państwo, które nie przestrzega praw człowieka, pomaga w ich łamaniu i kryje sprawców.
Taki równy status jest dla Watykanu, jak widać, szokującą nowością, więc wierzga, ale w stary, wyślizgany sposób, paplając o atakach i wtrącaniu się (nb. identycznie reagował zwykle ZSRR). ONZ wykonał tu jednak ładny wist, mówiąc poniekąd – coś za coś. Skoro chcecie mieć korzyści (jakich nie ma w końcu żadna inna religia) w postaci podmiotowości państwowej, własnej gry politycznej, dyplomacji, etc., to musicie się pogodzić z tym, że zapłacicie za to określoną cenę, np. będzie wam można wytknąć naruszenia czy bezprawie.
W sumie sądzę, że choć na autorefleksję purpuratów raczej liczyć nie można, raport ma szansę nieco „odczarować” pozycję Watykanu, zwracając uwagę na to, że – w odróżnieniu od Kościoła w sensie religijnym – jego królestwo jest jak najbardziej z tego świata, więc nie ma prawa wiecznie domagać się nieziemskich przywilejów.
Aproposowo przypomniałem sobie, jak straszliwe oburzenie wzbudzałem w kraju w czasach, kiedy JP2 jeszcze praktycznie wszyscy bezkrytycznie i bezwarunkowo nosili na rękach, mówiąc o tym, że zakazywanie prezerwatyw, zwłaszcza w Afryce, jest równoznaczne z ludobójstwem. Rzucali się na mnie nawet ateiści, krzycząc „no nieee, wielka postać, wybitny intelektualista, świetlany wzór, krytykowanie go to młyn na wodę komuny, itepe, itede”. Takie argumenty jak prawa człowieka czy zdrowie publiczne w ogóle wtedy nie były przyjmowane do wiadomości. Niemal wszystkim włączało się tabu i rozsądnej, rzeczowej rozmowy nie było. A ponieważ ono nadal dość często się włącza, ja bardzo popieram to, co zmierza do odtabuizowania instytucji Kościoła, papieży, duchownych, etc., bo wolę rozsądną rozmowę od nierozsądnej.
Jak ktoś uważa, że w związku z tym jestem wrogiem religii, to – a, co mi tam, raz sobie nie owinę w bawełnę – jest po prostu głupi. 😎
Bobiku! 😀
Nadejszła chwila lustracji elektrycznej. Ciąg dalszy nastąpi za godzinę. 😀
Apropos do aproposa: tabuizacja wszelkich spraw okołokościelnych sprawia, że nawet ludzie, wydawałoby się, rozsądni, zaczynają w pewnych momentach niepokojąco bredzić:
http://natemat.pl/91093,zbigniew-nosowski-naczelny-wiezi-ksieza-nie-powinni-donosic-w-sprwie-pedofilii
Miałem najpierw zamiar powybierać z tych wypowiedzi co głupsze fragmenty i poznęcać się nad nimi, ale potem doszedłem do wniosku, że musiałbym się znęcać praktycznie nad każdym zdaniem i szkoda mi na to czasu oraz nerw. A nawet byłoby mi wręcz przykro, bo dotąd nie miałem o panu Nosowskim złej opinii. 🙁
Niemniej jednak, rzucenie w odpowiedzi na krytykę Watykanu (szczególnie w kontekście pedofilii) przez agendę ONZ, tekstem „nie można narzucać w całym świecie standardów z krajów demokratycznych„ domaga się przynajmniej podkreślenia tłustym drukiem i dyskretnego zapytania o stan władz umysłowych. 😯
Tu jeszcze dobry tekst o ministerialnej dotacji:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140205/zarod-kosciol-kultura-nokaut
i dodatek Kierowniczki na Dywanie:
http://szwarcman.blog.polityka.pl/2014/02/04/na-co-wladza-daje/#comment-205986
JP2 rozczarował mnie ogromnie i zasmucił, kiedy w homilii w Szczecinie (byłam, słyszałam na zywo, więc w całości) wylał kubeł pomyj na samotne matki (nieodpowiedzialne, niemyślące, jak można skazać dziecko na zycie w niepełnej rodzinie itd.), nie wspomniawszy ani słowem – specjalnie na to czekałam! – o tatusiach, którzy uczynili owe panie matkami. Nie wspomniał również o dzielności porzuconych kobiet, które zostawione z dziećmi, dają sobie radę w życiu i wychowują dzieci na porządnych ludzi. Bardzo mnie ta niesprawiedliwość zabolała, bo właśnie byłam samotną matką – autor mojego dziecka okazał desinteressement na starcie.
Potem doszła Afryka, o której wspomina Bobik i zobaczyłam „dobrego ojca” jako bezwzględnego i niewybaczającego starca.
Pierniczenie o kremówkach nie zatarło tego wrażenia.
chce tylko przypomniec ze linke do krytykapolityczna dalem juz wczoraj z BARDZO ciekawym dodatkiem o sumach wydawanych na lekcje religii
ja: 05: 02 o 22:04
o JP2 nic nie powiem, lewaki i tak wiedza swoje 🙄
W GW P. Nosowski mówi, że wypowiada się na podstawie omówień, bo dokumentu jeszcze nie czytał.
Takie na gorąco wypowiedzi niekoniecznie dobrze wychodzą.
Ja się często z Panem Nosowskim nie zgadzam, jak to on określa „Pięknie się róźnimy”, mimo to szanuję go i cenię.
No właśnie, Nisiu. Ale czy ze swoim „nietypowym” widzeniem JP2 mogłaś się gdziekolwiek przebić? Czy Twoi ówcześni rozmówcy byli skłonni przynajmniej się zastanowić, jakie odniesienie do rzeczywistości ma powszechny, lukrowany obrazek „polskiego papieża”? Obawiam się, że wątpię. 🙄
Tego świątka współtworzyli, niestety, również ludzie skądinąd bardzo sprawni umysłowo. Może dlatego do dziś tak trudno ten lukier zdrapać. 👿
Rysiu, sorry, ale przy wielu linkach łatwo ten czy ów przegapić. 😳
Siódemeczko, gorąco czy nie gorąco, omówienie czy nie omówienie, jakże można walnąć takim tekstem, który nie tylko daje świadectwo broniącemu, ale i pogrąża bronionego? Nosowski w gruncie rzeczy mówi „nie można się domagać od Watykanu, żeby stosował przyjęte w demokratycznych krajach standardy i nie można go krytykować za ich niestosowanie”. „Nie można się domagać od duchownych, żeby postępowali zgodnie z wymogami prawa, bo z tym świeckim prawem to różnie bywa.” No, fajnie. 😯 🙄
Mili Państwo,
My tu o ministrach, pieniądzach, kulturze, Kuklińskim i klerykalizacji a tam namiętności po dziewięćdziesiątce goreją niczym krzak mojżeszowy. Ciekawe kiedy o tym film nakręcą.
Już NIK wytknął ministrowi nieprawidłowości , a on swoje. Widocznie liczy na odpuszczenie ….
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151862097426957&set=pcb.268462036651304&type=1&theater
Szalejące namiętności w bardzo podeszłym wieku zdarzają się wcale nierzadko, ale niestety, często są związane z pewnym, nazwijmy to, osłabieniem władz umysłowych. Więc nawet jeśli to sama pani Jaruzelska poleciała poskarżyć się mediom, one powinny mieć na tyle przyzwoitości, żeby tego nie wykorzystywać.
No, ale o czym ja tu… Tabloidy i przyzwoitość! 🙄
Irku, na mojego nosa minister rzeczywiście liczy, ale procenty poparcia dla PO. I wychodzi mu, że w najbliższych wyborach może być krucho, więc trzeba sobie przygotować miękkie lądowanie, czyli sympatię takich osób/instytucji, którym żadne wybory nie zagrożą. 🙄
Dzień dobry 🙂
Ryś 10:27
Pan Poniedziałek trochę się zagalopował z likwidacją kosztów uzyskania dla twórców. Reguła 50% kosztów uzyskania obowiązuje nadal, minister finansów wprowadził limit dla podstawy odpisu, ustalając go w kwocie 82 tysięcy złotych (z kawałkiem) rocznie, a to jednak nie to samo, co całkowita likwidacja. Artyści generalnie są wkurzeni, bo po reformie ZUS nie płacili składek, choć mogli, i teraz dostają z ZUS zawiadomienia, że ich emerytura wynosi 34 złote. No i gnają do pana Tuska, żeby im mimo wszystko godziwe emerytury wypłacił albo wprowadził dla nich system ubezpieczeń. System już jest, morderczy, to prawda, ale jest.
O raporcie Komisji ONZ. Dziś słuchałam w TOK FM pani Paradowskiej i Sąsiada. Z ich wypowiedzi wynika, że żadne z nich raportu nie przeczytało i w ogóle nie ma pojęcia, że chodziło o przestrzeganie całej Konwencji o prawach dziecka. Bardzo się zawiodłam.
Bobik, może to nie jest wielka róźnica, ale oryginalny tekst brzmi tak:
Czy ONZ słusznie zaleca, aby księża zawiadamiali zawsze wymiar sprawiedliwości o podejrzeniach dotyczących pedofilii?
– Nie można narzucać w całym świecie standardów z krajów demokratycznych. Jestem przeciwny temu, by nakazywać księżom donoszenie do świeckiego wymiaru sprawiedliwości. W różnych państwach wymiar sprawiedliwości bywa mniej lub bardziej – nazwijmy to – niesprawiedliwy. Są kraje, gdzie jest wykorzystywany do walki z przeciwnikami systemu. Znamy to dobrze z PRL.
W Polsce także nie należy wprowadzać takiej zasady? Nasz wymiar sprawiedliwości spełnia demokratyczne standardy.
– Należy się stosować do prawa lokalnego. Obowiązujące w Polsce prawo nie nakłada na obywateli, w tym na księży, takiego ścisłego obowiązku. Boleję nad tym, że raport wywołuje wrażenie, iż Watykan w sprawie pedofilii nic nie zrobił. A przecież w tej sprawie wiele się działo. Obrady Komitetu ONZ początkowo nawet pokazywały działania Watykanu jako pewien model do naśladowania. Skończyło się na pouczaniu Kościoła i lekceważeniu wolności religijnej.
Pełna zgoda z Jedną taką.
Najpierw szaleństwo, walka o 50% kosztów uzysku, jak to było wykorzystywane nie chce mi się nawet mówić, groszowe składki ZUS płacone przez stowarzyszenia twórcze, a teraz lament, że nie ma z czego żyć.
Jaja kwadratowe. I komentarze pod żalami różnych gwiazd, żr Tusk złodziej.
Ludziom w rozumach kompletnie się przewróciło.
Myślą, że pieniadze w budżecie skad się biorą.
W mojej spółdzielni też ludzie myślą, że prezes ma własną drukarnię pieniędzy, a nie rękę w ich kieszeniach.
Ale co ja się dziwię, Maria Wiernikowska, kobita zdawało się bystra, zapisała się do funduszu, gdzie wpłaca się gotówkę na okres 10 lat za określony wysoki procent i po trzech miesiacach chciała ją wycofać z naliczonym wysokim procentem. To nie był bank, podpisała umowę, której nie czytała i teraz robi z siebie „bohaterkę”. Raczej ośmiesza się publicznie i łamie umowę z firmą, ktora jej poszła na rękę i zwróciła pieniądze.
Rzeczywiście, Siódemeczko, pełne brzmienie robi trochę różnicy, ale nie całą. 😉
– Z tego, że są kraje, gdzie system sprawiedliwości jest wykorzystywany do walki z przeciwnikami systemu, nie można zrobić powszechnie obowiązującej zasady „wobec tego duchowni w żadnym kraju nie powinni być zobowiązani do współpracy z wymiarem sprawiedliwości”.
– Demokratycznych standardów nie da się (niestety 🙁 ) wszędzie zadekretować i to już, od zaraz, ale założenie (nie jest to powiedziane wprost, ale wynika z toku wypowiedzi) „to wobec tego Watykan też może/powinien przyjąć niedemokratyczne standardy” jest po prostu wstydliwe.
– Jak chodzi o „model do naśladowania” przypomnę tylko całkiem świeżą sprawę biskupa Wesołowskiego. Więcej chyba nie trzeba.
– Wolność religijna nie może mieć priorytetu wobec wolności wynikającej z praw człowieka. Tam, gdzie te wolności wchodzą w kolizję, będę jak Rejtan bronił prymatu praw człowieka.
– Pouczanie Kościoła? A nawet jakby, dlaczego niby Kościoła nie wolno pouczać? Gdyby nie tacy, co pouczali, do dziś byśmy kamienowali cudzołożnice, palili czarownice i chodzili po płaskiej Ziemi. A to byłoby bardzo niewygodne, bo w każdej chwili można by spaść. 👿
Bobik, ja nie bronię wypowiedzi Pana Nosowskiego, tylko buntuję się przeciwko omawianiu rzeczy na podstawie cudzego doniesienia bez sprawdzenia źródeł.
A tak najczęściej się dzieje, każdy wg. własnych pogladów streszcza, jak to widzi, czy uważa, a publiczność nie zadaje sobie trudu sprawdzenia u źródeł i później wysłuchuję różnych wypowiedzi, lub czytam komentarze.
Wypowiedzi, jak rzeczywistość jest bardziej zróźnicowana.
Muszę Wam to pokazać:
http://www.youtube.com/watch?v=YTR21os8gTA
Przecudne ptactwo. Niemal tak cudne jak psy. 😈
Z wyglądu, zwłaszcza z rozrzutnej kolorystyki, przypomina mi ryby raf koralowych. Ale tańce ludowe ma lepsze. 🙂
Ten filmik wyżej to są cudnej urody rajskie ptaszki.
Zobaczcie, co?
Łajza! 😀
Niektórzy już zobaczyli. 😀
I (jak już o tańcach)… jeszcze jedna Łajza dzisiaj. 😆
Wyszedłem z piwnicy i rozwinąłem tajną antenę, aby nadać ten komunikat.
Otóż Nosowski z jednej strony nie kłamie, bo rzeczywiście art.304 art.1 kpk nie nakłada obowiązku obwarowanego sankcją. To jest obowiązek „społeczny”, cokolwiek sobie pod tym pojęciem wyobrazimy. Możemy za jurysprudencją przyjąć, że jest to obowiązek moralny, czyli każdy przyzwoity, żyjący w społeczeństwie człowiek powinien się poczuwać. Jeśli się nie poczuje, nic mu nie zrobimy, tylko pomyślimy, że to wyjątkowa gnida. To jest druga, niezamierzona strona wypowiedzi Nosowskiego – tak, to gnidy, w dodatku bezkarne.
To jeszcze dodam, że prawdziwy obowiązek mają tylko organizacje państwowe i samorządowe, a organizacje społeczne nie, co jurysprudencja dość zgodnie uznaje za „przeoczenie ustawodawcy”. Dość to osobliwe, jeśli pamiętamy jaka to mianowicie organizacja społeczna jest w Polszcze największa i najlepiej zorganizowana. No cóż, przeoczyli, zdarza się. 🙄
Ja nawet nie mówiłem, że Nosowski kłamie, tylko że argumenty, których używa do obrony Watykanu (mieszając go zresztą z Kościołem, jak większość obrońców), wykraczają – tak, jak Wódz prawi – poza moje pojęcie przyzwoitości.
A przy tym nie uważam, że Nosowski osobiście nie jest przyzwoitym człowiekiem. Zapewne jest. Tylko niestety, jak mowa o Kościele/Watykanie, wyłącza myślenie. Znowu – jak większość obrońców.
Tu sa, Pan Nosowski komentuje swoją wypowiedź:
http://laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&lepiejkrotkonizwcale&691
Zdaje się, że GW rozwiązała sama dylemat – czytacz, czy nie. 🙁
No, to właściwie potwierdza, com przed chwilą napisał – pan Nosowski jest osobiście przyzwoity, ale wyłączył myślenie i w argumentacji się zaplątał.
Tak i było za komuny. Wielu ludzi było przyzwoitych, ale nagle głupieli na plenum, wiecu, pochodzie, stadionie.
Zabawa ze statystyczką 😉
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15410106,Gdyby_na_swiecie_zylo_100_osob__Niezwykle_zestawienie.html#BoxSlotII3img
No i mamy pierwsze jaja z Okiem 😈
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,15410792,Uczelnia_nie_wpusci_ks__Oko__Kanclerz__Sam_jestem.html
A ja wam mówię, zostawcie wszystko w diabły i przyjeżdżajcie do najbardziej cudownego miasta w Polsce… Jakie to miasto? Tu was mam niedowiarki jedne. Porozjeżdżali się po świecie, tu i tam, wydaje im się , że pozjadali wszystkie rozumy, a nie wiedzą o najcudowniejszym miejscu pod słońcem.
Nie wiedzieliście to zaraz się dowiecie, proszę bardzo:
http://www.moja-ostroleka.pl/mlodziez-mdlala-podczas-rekolekcji-zdjecia-wideo,1391599809,3.html
I tyle w tym temacie
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=623919687657014&set=a.288966064485713.62280.288947564487563&type=1
Marku, tak wyglądają spotkania we wspólnotach wzorowanych na Zielonoświątkowcach.
W trakcie takich transowych modlitw ludzie zachowują się różnie, ale nikt na to nie zwraca uwagi. Dla zwykłych członków KK to może być dziwne, ale ja badzo lubię takie modliwy.
Pierwszy raz zobaczyłam tak mądlących się ludzi w zborze i byłam oczarowana ich radością i spontanicznością.
Myślę, że dla różnych nurtów jest miejsce w kościele, nie widzę powodu do naśmiewania.
No nie do końca w tym temacie. Trochę soli w Oko i to z własnego gniazda
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,15408484,_Prymitywom_sie_podoba___Ks__Wierzbicki_o_dzialaniach.html#LokLubTxt
Irku, bo tam wcześniej ksiądz z Lublina powiedział o Oku, że prymitywom się podoba:
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,15408484,_Prymitywom_sie_podoba___Ks__Wierzbicki_o_teoriach.html#TRNajCzytSST
Na co Oko powiedziało- cytat w wolnym przykłasdzie – że ten ksiądz, czy też KUl przeszli na ciemną stronę, jakoś tak.
I dlatego ja swojej rodzinie na Nowy Rok życzyłem. ” Obyś nie miał Oka w głowie”
Nie wiem czy w Polsce istnieje obowiazek poinformowania wladz o toczacym sie procederze kryminalnym, takim jak czyny lubiezne wobec nieletnich.
Powiedzernie, ze Kosciola nie naolezy zmuszac do wydania pedofila z jego szeregow w rece wladz, poniewaz nie wszustkie kraje sa dostatecznie sprawiedliwe, jest osielkstwem tak daleko posunietytm, ze opadaja rece. Powiedzenia, ze nie mozna na Kosciele wymuszac demokeratycxznych standardow gdy chodzi o ochrone najslabszych w spoleczenstwie, zapiera dech w piersiach.
I jeszcze – bradzo zaluje, ze moga w POlsce odbywac sie w radiu publoiczne debaty na temat dokumentu, ktorego uczestnicy nie porezeczytali, wiec wszystko sie im pieprzy w glowach. I przypomina mi to jak wiele lat temu , kiedy w „Matysiakach” sluszalam ostre potepienie slow biskupow o „przebaczamy i prosimy o prezebaczenie” i gdy sama bylam gotowa wlaczyc sie w to potepienie, uslyszalam od Ojca – Ostroznie! Mysmy tego dokumentu nie czytali. Znamy tylko to jedno zdanie wyrwane z kontekstu.
Nosowski najwyraźniej nie pamięta, że Ten, w którego wiarę sam deklaruje, żąda czegoś znacznie radykalniejszego, niż zawiadomienie organów ścigania o przestępstwie:
A kto by zaś zgorszył jednego z tych to małych, którzy w mię wierzą: lepiej by mu było, aby zawieszono kamień młyński u szyi jego, i zatopiono go w głębokości morskiej. Biada światu dla zgorszenia. Albowiem musząć przyjść zgorszenia: a wszakże biada człowiekowi onemu, przez kogo zgorszenie przychodzi. A jeśli ręka twoja albo noga gorszy cię: odetnij ją, i zarzuć od ciebie. Lepiejci tobie ułomnym albo chromym wnijść do żywota: niźli mając dwie nodze, albo dwie ręce, być wrzuconym w ogień wieczny. A jeśli oko twoje gorszy cię: wyłup je, i zarzuć od siebie. Lepiejci tobie jednookim wnijść do żywota, niźli dwie oczy mając być wrzuconym do piekła ognistego. Patrzcież abyście nie wzgardzali jednego z tych to małych. Albowiem wam powiedam: iż Aniołowie ich w niebiesiech zawsze widzą oblicze Ojca mego który jest w niebiesiech. (Mt,18)
Ciekawe, kiedy i my dojdziemy do czegoś takiego…
http://wyborcza.pl/1,75477,15412763,Studentka_zmarla__bo_nie_dopuszczono_do_niej_ratownikow_mezczyzn.html
Komisja Promowania Cnoty i Zapobiegania Zepsuciu lada chwila i u nas powstanie.
Skoro zas mowa o osielstwie, to mam dla Ciebie, Piesku, fatalna wiadomosc. Obejrzalem wczoraj kolejny odcinek serii BBC o rozumie zwierzat i coz sie okazuje? Ze inteligencja psow jest mocno przereklamowana. Okazuje sie, ze najmadrzejszym stworzeniem wsrod zwierzat jest jakis rodzaj kruka, ktory w ciagu paru sekund rozwiazuje bardzo skomplikowane zagadki. POkazany byl tez ciekawy eksperyment: krukowi, dwu psom (pudlom) oraz dwuletniemu dziecku dostarczono bardzo skomplikowana konstrukcje wewnatrz ktorej ukryte byly smakolyki. Psy nie mialy pojecia o co sie rozchodzi, dziecko ludzkie stracilo zainteresowanie po pol minucie, zas kruk obejrzal konstruikcje i bardzo szbko rozszybrowal jak sprawic aby wyjac smakolyk. Zabralo mu to bodaj 19 sekund. W dodatku poslugowal sie narzedziami: malym patyzckiem, trzema kamykami i dlugom patykiem.
Potem byl eksperyment z zaryglowana klatka z pomoca kilku zamkow. To tez nie przedsytawoialo wiekszych trudnosci dla ktruka, choc cala procedura wymagala tez rozszyfrowania kolejnosci- wyciagniecia z zamka sruby, wykrecenia zakretki, rozmontowania zawiasow oraz ustawienia zamka w taki sposob aby mozgl sie wysunac. KOlejnosc noiezbednych operacji parokrotnie zmieniano i za kazdym razem krukowi wystarczalo pare – paremascie sekund.
Kruk ow, mowiono w programie ma calkiem spory w stosunku don wagi ciala mozg. Proporcjonalnie wiekszy od pudla.
Seria Inside the animal mind nie zostala wyprowukowana przez BBC, tylko ameytkanska PBS. Jest na tubie, ale mnie nie wpuszcza.
A Pieseł wciąż jest lekiem na całe zło…
https://pl-pl.facebook.com/photo.php?fbid=585677971521318&set=p.585677971521318&type=1&theater
Nie wiem czy juz to podsuwalem, ale Nigdy Wiecej prosi o wiecej podpisow:
http://petycja.nigdywiecej.org/
Just in case…
Nisiu, w pewien sposób u nas już do czegoś takiego, a przynajmniej podobnego, doszło. Przecież prawica woli, żeby chorzy w szpitalach umierali, niż przeżywali dzięki sprzętowi od Owsiaka. 🙄
A protesty przeciw Konwencji o Zapobieganiu Przemocy w imię ochrony katolickiej rodziny? Też z podobnej bajki.
No, kurna, Bobiku, właśnie mi się skojarzyły takie różne fakty i osoby.
Nie tylko do panów upodabniają się psy.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=402945349840674&set=a.355352877933255.1073741826.355324007936142&type=1&theater
Przeglądam psie portale, jak widzicie. O wiele to milsze niż oglądanie pani Kempy albo, broń nas Bóg przed nocą – Joachima…
Mili Państwo,
Czytam wypowiedź Centrum Informacyjnego Ministerstwa Kultury – tego od ministra(nta) Zdrojewskiego, z której wynika, że podstawą prawną dofinansowania archidiecezji z pieniędzy na kulturę była ustawa o grach hazardowych (pytanie 4). Chciałoby się rzec, że jedyna gra hazardowa jaka mi przychodzi do głowy w tym kontekście to tzw. watykańska ruletka.
Poza tym z odpowiedzi na pytanie 2 jednoznacznie wynika, że skromna była archidiecezja, prosili przecież o ponad 16 milionów, a dostali tylko sześć.
A w ogóle to odpowiedzi ministerstwa są zredagowane „obok” pytań, co bardzo źle rokuje na przykład odpowiedzi na petycję w/s Ruchu Muzycznego (w rodzaju: „Dziękujemy za przesłane pismo, jesteśmy z dyrektorem Gaudenem w dobrym zdrowiu, czego i Wam życzymy. Na Bugu we Włodawie przybyło 5. Szczęść Boże!”).
Mordo, dałeś się wpuścić w genderowe maliny, że inteligencję należy mierzyć umiejętnością rozwiązywania zadań technicznych. A tak naprawdę inteligencje są różnego rodzaju – matematyczna, techniczna, językowa, emocjonalna, społeczna, itd. Można mieć bardzo dużo jednej, a drugiej tyle, co nic.
Psy mają tyle inteligencji społecznej i emocjonalnej, że krukowate mogą im na tym polu ogony czyścić. 😎
Oczywiście z wyjątkiem Pudelka, któremu w ogóle brakuje mózgu, więc co tu gadać o jakiejkolwiek inteligencji. 🙄
I na co ta inteligencja krukom, skoro nie merdają ogonem i nie liżą po uchu?
Aha, te rajskie ptaki zdumiewały mnie w jakimś stareńkim (chyba z lat pięćdziesiątych) artykule z National Geographic Magazine, no ale wysiłek dzisiejszych badaczy i ich technologia…
Dobra, jeszcze jedna rzecz, wszystko w kupie, żeby zostawiać mniej kup w Koszyku. W końcówce, porównując ekonomie Brazylii i USA autor pyta:
…the Brazil example gives rise to a question we don’t ask enough in this country:
What’s the point of economic growth if nobody has a job?
Paragraf o grach hazardowych też mnie dosyć ubawił (wiem, że chodzi o odpis na Fundusz Promocji Kultury, ale brzmi zabawnie), jednakowoż nie aż tak, jak ten fragment:
Pytanie 2. Dlaczego ta dotacja dla jednego podmiotu jest tak wysoka (następna w kolejności ma 1 milion, to tyle co 33 dotacje razem wzięte)?
ODPOWIEDŹ: Lista wniosków, które uzyskują dofinansowanie jest ograniczona wielkością budżetu danego priorytetu. W związku z tym dofinansowanie uzyskują te aplikacje, które zdobyły najwięcej punktów na zasadzie- im więcej punktów tym większy procent kwoty wnioskowanej. Na samym szczycie jest to np. 90, 80%, na dole listy 60, 50%. Wniosek dot. Muzeum Jana Pawła II uzyskał ok. 37% kwoty wnioskowanej.
który porównałem z tym, co pisał w „P” Jacek Kowalczyk:
Na razie dotacje dostały 73 instytucje, przy czym najmniej punktów (wśród beneficjentów dotacji) zdobył wniosek… tak, jak najbardziej — wniosek Archidiecezji Warszawskiej o wsparcie rzeczonego Muzeum JP II (82,6 pkt.). Za to dotacja jest sześciokrotnie wyższa od następnej największej (Zamek Ujazdowski)! Kolejny na liście wnioskodawca miał 0,2 pkt. mniej (na 100 możliwych; pierwszy na liście zdobył 90,20 pkt.), ale dostał 0,00 zł.
Do pełni rozrywki brakuje mi już chyba tylko wycieczki do reklamowanej przez Marka Ostrołęki. 😛
Andsolu, też pytanie. 🙄 Co ładniej wygląda w statystykach – wzrost czy joby?
A to się porobiło! 😯 Jeszcze chwila i Gendera wezmą żywcem do nieba za prawidłową postawę płciożyciową! Grzeszyć, grzeszy – ale po męsku!
A, właśnie, Gender. Miałem nadzieję, że Vesper albo ktoś jeszcze dopisze dziś jakiś równoległy odcinek nieobyczajnej powieści obyczajowej, ale niestety. 🙁 A samotne pisanie Opusa nie robi takiego szpasu jak zbiorowe. 🙁
Bezprzykladny atak kanadyjskiego Gendera:
http://wyborcza.pl/1,75477,15413757,_Najbardziej_gejowska_reklama_w_historii___Kanadyjczycy.html
Niestety, choć Gender zapraszająco łypie Okiem, inne słowo wyzuło mnie chwilowo z kreatywności, odebrawszy wcześniej sen i apetyt: Korporacja ze swoją korpohierarchią, korpomową, korpowartościami i korpomotywacją. 🙁 Nie dałam się zrobić w korpobalona, ale opadłam z sił pod tą korpoofensywą. Dobrze, że na co dzień, to po prostu praca i tylko co jakiś czas ma te korpoataki. 🙄
Swoją drogą, „świątynia opaczności” ma sporego pecha do afer, że przypomnę rok bodaj 2006, w którym marszałek Struzik rzucił na tacę proboszczowi Struzikowi (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa) 20 milionów złotych państwowych pieniędzy z budżetu województwa. A my się teraz o głupie sześć milionów awanturujemy.
Vesper dopisze, Bobiku, tylko chwilowo real trzyma z dala od wirtualu
Jasne, 6 melonów to w morzu potrzeb Świątyni Opaczności po prostu kropla, tylko chyba była to akurat ta kropla, która przepełniła czarę. 🙄
Ja dzisiaj przyjmowałam elektryka i wydawałam obiad czwartkowy, jestem usprawiedliwiona.
I tak nakłapałam. 😉
Od papiezy przez wieki nikt nie oczekiwal porzadnego zachowania, to dopiero oczekiwanie ostatniego stulecia.
Prawo o powiadamianiu o przestepstwie/ podejrzeniu przestepstwa wobec dzieci, jak np molestowanie, nie musi byc krymnalne. Tutaj obowiazuje one pewne grupy zawodowe; mozna stracic uprawnenia do wykonywania zawodu, jesli sie nie powiadomi. Dotyczy to szczegolnie tych ktorzy pracuja z dziecmi: nauczyciele, lekarze, pracownicy socjalni, pielegniarki. Jest cos takiego jak odpowdzalnosc/ obowazek spoleczny. Inaczej bedze jak z Jimmy Savile’m. Nikt nic nie wiedzial, choc bylo setki pokrzywdzonych dzieci i wcale nie zakonsprowana dzialalnosc, praktycznie codzenna, w bardzo oswieconym, liberalnym i porzadnym kraju.
No tak, wszystkich przygniecionych realem, korpo czy nie korpo, świetnie rozumiem. Sam też odczuwam pewne przygnioty. 🙁
Nie wiem, Mordko, to jest jakoś grubymi nićmi szyte, to jest jakaś tresowana wrona, dałeś się nabrać:http://www.youtube.com/watch?v=AVaITA7eBZE
Ja tym krukowatym zmysłu inżynierskiego nie odmawiam. Fakt, że takie zadania rozwiązują lepiej niż jakiekolwiek inne źwirze. Ale jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby jakiś krukowaty wygrzebał zasypanego turystę spod lawiny i podzielił się z nim rumem przyniesionym na własnej szyi. 😎
Bo krukowaty jest inteligentny, ale nie ma w sobie krztyny miłosierdzia. Wie, że turysta zagrzebany w lawinie prawdopodobnie pchał się w góry, kiedy nie trzeba było i całkiem jest słuszne, by w górach pozostał, aby nie rozprzestrzeniać swoich najwyraźniej lekkomyślnych genów 😈
Nie wpuszcza, Siodemeczko. Ale moze dlatego, ze jestem w UK.
Trzeba jednak przyznać, że turyści odpłacają krukowatym pięknym za nadobne. O tym, żeby zasypany turysta podzielił się rumem z krukowatym, też jeszcze nie słyszałem. 😈
Jeden facet to się nawet podzielił, ale jak mu kruk wyżłopał całą butlę Jack Daniel’s, wściekł się i ogłosił: Never more!
Dzien dobry 🙂
Kawa
i herbata
Niestety w tych dniach to moj maksymalny wklad…
herbata, herbata, herbata 🙂
Jaruzelski/a 🙂 🙂
What’s the point of economic growth if nobody has a job?
no wlasnie? na pewno nie Bolsa Familia, to jest socjalizm (wstretne rozdawanie odebranego). nie nasladowac, wypalic!!!!!
ale pytanie pozostaje………
Dzień dobry 🙂
Do kawy i herbaty croissanty
http://2.bp.blogspot.com/-Dpxx-0_EiEU/T_BlrcuZhLI/AAAAAAAAC4A/6AS1omRbRcI/s640/croissant1-enlarge(07czf3).jpg
Msza randkowa 🙄
https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/t1/1504148_10151958585769366_343136481_n.jpg
swietne zdjecie Lagoma, pamietam takie klimaty z AUTOSTOP po
Kraju
https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/t1/1654153_10152032015901144_80906849_n.jpg
mt7 6 lutego 14, 20:00
Nie mam nic przeciwko jakiejkolwiek modlitwie, problem ze spotkaniami w ostrołęckiej hali sportowej polega na tym, że jest obowiązkowa, trwa trzy dni i obdywa się w czasie lekcji. Mieobecność traktowana jest jak wagary czyli nieobecność nieusprawiedliwiona. Ostrołęka dzięki prezydentowi niedoszłemu księdzu, stała się ośrodkiem róznego rodzaju spotkań „ewangelizacyjnych” , rekolekcji , aktywności różnego rodzaju uzdrowicieli, egzorcystów…
Podczas rekolekcji prowadzonych przez ojca Manjackala dochodziło do masowych cudów, uzdrowień duchowych i fizycznych, wypędzania szatana z wielu osób ( rozmawiałem z czestnikami , którzy sami doświadczyli i widzieli…).
Czy tak ma wyglądać przyszłość Kościoła? Obawiam się , że podczas takich spotkań dochodzi do przekroczenia cienkiej linii między żarliwą modlitwą a indoktrynacją na masową skalę. Dodatkowe niebezpieczeństwo polega na zaangażowaniu władz samorządowych w sferę zarezerwowaną dla kościoła.
Oglądając filmik z rekolekcji zacząłem zastanawiać się nad jeszcze jedndnym: przez kilka lat byłem ministrantem, należałem do Ruchu Światło-Życie, byłem na kilku oazach. Było to w latch siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych , wtedy gdy kościoły były pełne młodzieży i dorosłych, czasem tak że szpilki nie dało się wcisnąć a nikt nie mdlał, nie osuwał się na ziemię, mimo, że spotkania w kościołach trwały wiele godziń. Dopiero niedawno dowiedziałem się od uczestników rekolekcji czym jest ” Uśpienie w Duchu Świętym” .
Wychodzi na to , że w czasach mojej młodości Duch Święty nie działał zbyt intensywnie 🙁
Dzień dobry 🙂
Do jasnej ciasnej, kto mi podesłał huragan? 👿 Doniczki fruwają, drabiny tańczą i niemal poziomy luj zacina.
Nic tylko urok ktoś rzucił, malocchio, czyli Złe Oko. 😯
to idzie Wiosna, Bobiku 🙂
Ryś-mieszczuch dla takich klimatów musiał na autostop jeździć, a ja, szczeniak na poły wiejski, miałem je kiedy tylko chciałem i czas pozwalał. 😀
Oczywiście zaraz mi się pod wpływem zdjęcia Lagoma wywołały, z zapachami, szelestami i wszystkim. 🙂
dla frakcji (lub Chrome 🙂 )
http://www.faz.net/aktuell/politik/inland/deutsche-bischoefe-predigen-in-der-todeszone-12788481.html
i pamietacie (frakcja) kogo wyslemy do Watykanu na Ambasadora? Pania Annette Schavan! katoliczka, ale co glosi!!!
mieszczuch od do teraz 🙂 🙂
W jednym zdaniu streszczę, co Ryś podrzucił – w niemieckim Epidiaskopie powiały nowe wiatry, coraz bardziej dochodzą do głosu biskupi nie całkiem prawomyślni, którzy dotąd przez B16 byli spychani na bok i nie mieli szans na kardynalstwo, a purpuraci znani dotychczas z konserwatyzmu zaczynają się znienacka odzywać jak zgniłe leberały. 😯 To jest „efekt Franciszka” w działaniu. 😉
A tu już nie streszczenie, tylko mój komentarz: coś to mówi o niemieckim duchowieństwie, że przez całe zachowawcze pontyfikaty JP2 i B16 jednak nie brakowało biskupów i teologów, którzy odważali się być nie po linii (nawet bardzo!) i kłapali swoje, dobrze wiedząc, że odcinają sobie w ten sposób drogę do wielkiej kościelnej kariery. I o niemieckich wiernych, że nawet w bardzo konserwatywnych diecezjach często odważali się pyskować i nie zgadzać z „naszym (tzn. ich) papieżem”.
Baaa, chciałaby du… do Gendera, ale egzaminy czymają 👿
Szanowna Frekwencja niepojętna jakaś i całkiem bezumnie czepia się pana ministra! Przecież on te melony podrzucił w ramach nieustającej walki z kościołem 😎
Dał kasę i zaraz rzuciły się jaczejki różne na kościół. To taka przewrotna polityka pełowców. Ich stać na każde świństwo, nic tylko wynaradawiają i demoralizują bez opamiętania 👿
No tak, spisku peło wykluczyć nie można i nie należy. Ale z tego wychodzi, że my som Nieustraszonymi Obrońcami Kościoła, jak się ministra czepiamy. 😈
Mam poczucie, że jako niemodlący się powinienem wobec cudzej formuły modłów zachować szczególną delikatność, ale to, co opisuje Marek, to już chyba nie jest kwestia indywidualnego sposobu przeżywania wiary, a raczej zbiorowego prania móżdżków. I jak sobie pomyślę, że takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie… brrrr!!! 👿
Ja tez widze te „spontanicznosc modlow” w Ostrolece jak Marek. Ostroleka to nie Nowy Orlean, modly rekolekcyjne tam to nie gospel. Nie ta tradycja. Ktos chce sobie budowac cult following!
Bobiku (11:24)
ciepło, ciepło 😉
Może nie całe rzeczypospolite takie będą. Z pewnością pogłębiać się będzie rów maryjański pomiędzy prawdziwymi i podrabianymi rzeczypolistami 👿
Trudno sobie wyobrazić konsekwencje tych podziałów, a może raczej strach puszczać wodze wyobraźni zbyt daleko 😯
A najgorsze, że pewnie germańce i insze nacje nie zechcą nas ponownie rozebrać 🙁
Hej!
Zgadzam się z Tobą, Marku, bo też sama to zauważyłam, że ta młodzież w dużej części jest zakłopotana uczestnictwem i sposobem modlitwy. Ma ona źródło w ruchu odnowy, który niestety zwekslował w zupełnie szalone rejony.
Ja osobiście wiele mu zawdzięczam, ale też przez lata oswajałam się z formą, która w KK w Polsce była/jest szokująca. Trochę to przypominało radość i spontaniczność wiernych w Afryce. No nie ważne.
Teraz zrobiło się z tego publiczne widowisko, często z elementami dębiącymi włosy na głowie.
Myślę, że ludzie źle znoszą wszelki przymus, więc prawdopodobnie odejdą w przyszłości.
Bobiku Drogi,
od dawna, bez wiedzy Twojej, przesiaduje u Ciebie na progu.
Dobrze mi tutaj – atmosfera koi moje skolatane nerwy, pozwala nabrać dystansu do rzeczywistości budzącej chwilami mój największy niepokój. Powolutku nabieram odwagi, aby odezwać
się „od czasu do pory”.
Dodatkowej śmialosci nabralam w momencie, gdy zamieszkal z nami Twój Brat – może tylko cioteczny bądź stryjeczny – ale wiezy krwi są widoczne. Brat Twój skorzystał z usług golibrody czym podobieństwo nieco zaburzyl, niestety, ale nie na tyle abyś
łatwo mógł się go wyprzec.
Cox wyglada tak:
Jestem w wieku babcinym, ale pamięć mam jeszcze nie najgorsza. Czasy, które często wspominacie, pamietam z autopsji
Nie doszukuj się w moim nick’u opisu mojej skromniej osoby. Uwielbiam sowy a imię Adela spotyka się tak rzadko ostatnio.
Jestem
Sowo Adelo,
pasztetówką, to tu Cię z pewnością powita sam Psatrapa 😆
Ja tymczasem, w ramach solidarności Babć, powiem: fajnie, że jesteś 😆
I zaraz lecę dalej poprawiać te nieszczęsne egzaminy, żeby zdążyć przed przyjazdem wnuka, który trochę u nas poferiuje 😉
Witaj Sowo Adelo. 🙂 Jak to miło, że się jednak odważyłaś. 🙂
Powitalna pasztetówka już ląduje na stole, bo wiem, że Sowy mięsożerne są i nie wzgardzą. Posil się sama i odpal, proszę, jakąś dolę Coxowi. 😀
A czy mógłbym się cichutko upomnieć o zapomniany link do wyglądu krewniaka Coxa? 😉
Dziękuje Bobiku i Jagodo.
Przepraszam za brak linka. Najwyraźniej sowy nie są tak mądre, jak się wydaje. Nie umiem go wstawić – muszę poczekać na Młodego, który lekcji mi udzieli. Używam iPada, zdjęcie w iPadzie i nie wiem co z tym zrobić. Buuuu!
Pasztetowke uwielbiam, chętnie skorzystam. Myszy nie jadam, niestety, od czasu gdy Młodzi dwie pustynne posiadali i pokochalam te stwory bezinteresowna miłością.Plakalam, jak odeszły. Naprawdę.Najwyraźniej dziwna ze mnie sowa.
Proszę zatem o cierpliwość, zdjęcie będzie – a póki co,
lecę zapasy uzupełnić.
No, osobiscie uwazalbym, ze mdlenie w czasie mszy, padanie na ziemie i rozliczne ekstatyczne grand male, jakie widuje sie czasami na filmach o poludniowych stanach USA, wprowadzic moga wsrod polskich wiernych pozadany element urozmaicenia , rozrywki i luzu. POlscy wietrni cierpia na chroniczny niedostatek luzu, radoscoi zycia i pewnej takiej zarliwosci. Ja byl z ta tradycja nie walczyl tylko czekal z nadzieja, ze powstawac zaczna w kosciolach chory gospelowe, bedzie duzo wesolego tupania i zawodzenia ku Bozej chwale. POdejrzewam ze PB moze bardzo lubic takie przezywanie wiary. Z czasem to co sie wydaje na poczatku sztuczne, wchodzi w krew i naturalnieje. I wtedy jest prawdziwa „odnowa”. 😈
Witam Sowe Adele. 😈
Mogę kawałek pasztetówki? I może ogóra. Bo właśnie jadłem ciasteczka na koszt podatnika i trochę mię mgli. Pani Kierowniczka też jadła, mam nadzieję, że czuje się lepiej. 🙂
Witaj Sowo, takie zdjęcie najpierw trzeba wrzucić gdzieś do internetu, żeby wisiało. Młody da radę. 🙂
Wysluchalam wczoraj (2 Kanal tv BBC) nieslychanie ciekawego godzinnego wykladu o demografii, wygloszonego przez jakiegos swietnego, naprawde swietnego profesora szwedzkiego. Dowiedzialam sie tylu ciekawych rzeczy, a niektore fakty mnie ogromnie zaskoczyly – taki np ze choc jest nas w tej chwili 7.1 miliarda lidzi na ziemi , to liczba dzieci (do 15 r. zycia) pozostaje dokladnie taka sama (2 miliardy) jaka byla wtedy gdy bylo nas na ziemi dwa razy mniej. W latach naszego z profesorem dziecinstwa co piate dziecko umieralo przed ukonczeniem 5 roku zycia, a przyrost naturalny byl znacznie wyzszy zarowno w pierwszym jak i w trzecim swiecie. A obecnie nawet w Afryce czy Azji, gdzie tradycyjnie rodzilo sie znacznie wiecej dzieci, srednia w rodzinie wynosi 2,5 dziecka na rodzine, Nieco mniej w Ameryce i w Europie. A wszystko dlatego, ze nawet w krajach bardzo biednych lub stosunkowo biednych, takich jak Bangladesz, rodziny ograniczaja przyrost. Ludzie zyja dluzej i zdrowiej, maja lepszy dostep do medycyny i zdrowej zywnosci, niemowleta umieraja mniej.
Zdaniem tego profesora liczba mieszkanciw ziemi wzrosnie do nieco ponad 10 miliardow przed koncem XXI wieku i wtedy sie ustabilizuje, bo juz w tej chwili widac wyrazne spowolnienie tempa przyrostu.
I zmniejsza sie drastycznie liczba bardzo ubogich (to zn, takich ktorych z najwiekszym trudem stac na kupienie butow).
Najwiekszym problemem dla obecnego i przyszych pokolen bedzie oczywiscie podzielenie sie zrodlami energii, o czym przeciez wiemy. Ale generalnie byl to nader optymistyczny wyklad.
A tu jest recenzja z tego wykladu:
http://www.telegraph.co.uk/culture/tvandradio/10434043/Dont-Panic-the-Truth-About-Population-BBC-Two-review.htm
Sorr, nie wiem dlaczego to zniknelo. 🙁
http://www.telegraph.co.uk/culture/tvandradio/10434043/Dont-Panic-the-Truth-About-Population-BBC-Two-review.html
zabrakło 'l’ na końcu
Ogóry kiszone to najlepsze u Jagody. Ale ja korniszonem mogę służyć w ramach poratowania. 😎
Choć właściwie ci, co jadają ciasteczka na publicznych spędach, powinni trochę pocierpieć z przyczyn pedagogicznych. Żeby rozumu nabrali. 😈
Dzieki, Siodemeczko.
WW, ja to jadłam głównie owoce, więc jakoś mnie nie mgli 😉
Chodzę ja sobie po Warszawie i napawam się bezdeszczową pogodą 😀 Co myśmy przeżyli w Londku wczoraj i przedwczoraj, nie chce mi się już wspominać. Ale jestem z siebie dumna, że w tych strugach deszczu i podmuchach wichury zmobilizowałam się i na nóżkach dotarłam do Tate Modern, a warto było 😀
Mam nadzieję, że ani Pani Kierowniczka ani Mordka nie przyciągną deszczu z Londka do Brukseli 🙄
Do Brukseli deszczu przyciągać się nie musi. On tam jest. Często. 😈
Bry!
Się chmurzy. Jest się raczej ciepło. Wietrzyło mocno.
Heleno! To bardzo ciekawe, o tej statystyce, dziękuję! Jak popatrzyłem, to wszystko wiadomo, np. tu
https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/xx.html
ale się nie zwraca uwagi.
Fascynujące, Bangladesz, synonim krótkiego życia…
Współczynnik „rodności” na świecie to 2.5 dziecka na kobietę, czyli tuż ponad zastępowalność.
Bardzo ciekawe.
Bardzo dużo jest ciekawych faktów, np. 85% ludzi umie pisać i czytać. Niestety, nierówno to się rozkłada: większość analfabetów to kobiety…
Ja tez mialam wczoraj za swoje. Mialam na pierwsza wizyte w szpitalu dosc nieporecznie polozonym od swojego domu, wiec nieco po dwunastej wzielam taksowke i udalam sie na wizyte. Po przybyciu na miejsce czekala mnie mila niespodzianka, gdyz jak sie okazalo z powodu strajku metra wiekszosc wizyt zpstala odwolana – jedna narodowa osobliwoscia autochtonow jest to, ze wola odwolac wizyte i czekac na nastepna kojenych pare miesiecy, niz wziac taksowke. Maja przeciez sluzbe zdrowia, ktora jest „zawiscia calego swiata” woiec nie beda sie dokladac do swego zdrowia , skoro placa panstwowe ubezpieczenie.
Moja pani doktor na endokrynologii okazala sie byc chinska nastolatka, czemu sie nawet nie zdziwi;am. Chinczycy to pracowity narod i z pewnoscia zaczynaja studiowac medycyne zaraz po wyjsciu z przedszkola. Zdumialo mnie natomiast, ze dr Lin kazala mi sie rozebrac i polozytc na kozetce. Co oznaczalo, ze bedzie mnie badac recznie! Nie pamietam kiedy mnie ostatni raz dotykal wlasnymi rencamy lekarz, zazwyczaj wszystkie diagnozy i kursy terapii orzekane sa na podstawie krotkiej (bardzo krotkiej) rozmowy z pacjentem i ew. badania krwi.
Wyrazilam wiec glosno wielka radosc, ze bede macana, co z kolei wyowlalo pewne rozweselenie wsrod trojki obecnych w gabinecie studentow medycyny. Nastoletnia doktor wytlumaczyla mi, ze zazwyczaj pacjentowi nie oplaca sie rozbierac, a lekarzowi macac, poniewaz ma na kazdego pacjenta wyznaczone z grubsza trzy i pol minuty. Ale mam szczewscie, ze inni pacjenci nie dojechali wiec bedzie macanie.
Dr Lin macala mnie dlugo i namietnie, opukiwala, ostukiwala, zagladala do gardla i sluchala przez stetpskop, mierzyla cisnienie i wypytywala ospozycuie alkoholu. Poczym zapytala czy moga mnie teraz pomacac studenci. Ja sie chetnie zgodzilam gdyz bardzo wierze w to, ze studenci powinni choc raz w zyciu pomacac pacjenta, na wypadek gdyby po skonczeniu studiow znow byl strajk transportu i wszyscy inni pacjenci nie dojechali.
Trwalo to juz ze dwie godziny i na sam koniec dr Lin oznajmila mi, ze moj dr Koko wyslal mnie na kompletnie nie ten oddzial do szpitala, na ktory powinien byl – zamiast na oddzial endokrynologii powinnam byla isc do kliniki cholesterolu. W tym momecie widzac moja okropnie nieszczesliwa mine, chinska nastolatka zaproponowala mi, ze sama wlasnymi rencami wybkaga dla mnie wizyte na ktora nie bede musiala czekac kolejnych trzech miesiecy, podczas gdy caly swiat zazdrosci nam NHSu.
Poniewaz dalej mialam mine nie wyrazna, dolozyla mi zebym zostawila probe krwi. – Alez mam isc na probe krwi do swojej kliniki za kilka dni! – wykrzyknelam. – Nie zaszkodzi jak zostawisz swoja krew talze w tym szpitalu, powiedziala pani doktor. No prawda, zaszkodzic nie zaszkodzi.
Faltycznie wizyte w klinice cholesteroli udalo sie jej zalatwic dla mnie na 14 lutego. Krew zostawilam siedzac jeszcze z godzine w kolejce – przede mna byly trzy osoby.
I kiedy juz wreszcie skonczylam i wychodzilam ze szpitala, nie wiem co mnie napadlo, jakis zly duch skapstwa i oszczednosci chyba, ktory mi podszepnal, aby zamiast zawolac taksowke do domu za £15, sprobowac dojechac transportem publicznym czyli autobusem. Okazalo sie jednak, ze tych autobusow mam zmieniac cztery razy, cztery razy ustawiac sie w kolejce, cztery razy moknac.
Gdy dojechalam wreszcie po poltporej godziny na znajomy mi shopping center, bylam tak zla, nieszcesliwa, przemarznieta i przemoczona, ze jedyne co moglam zrobic na zbolala dusze i udreczone, wymacane i wymoczone cialo, to wstapic do ulubionego butiku i pocieszyc sie kaszmirowym swterekiem, ktory bynajmniej nie byl na wyprzedazy. Inny sweterek znalazlam dla E. i tez zakupilam.
Niew czekalam na kolejny autobus, tylko natychmiast udalam sie do taksowek.
Przyjechalam kolo szostej. Zdjelam buty na obcasach, Wyciagnelam nalewke od Haneczki. Uff.
Tadeuszu, jes;li zyskasz dostep do tego wykladu, to polecam, bo jest fascynujacy. I swietnie ilustrowany komputerowo.
Heleno-cudna ta Twoja opowieść 🙂
Wiem,że niekoniecznie dla Ciebie,ale dla czytających tak.
Mam ochotę natychmiast ją zacytować wszystkim tym,którzy narzekają stale,notorycznie i nieustająco na naszą służbę zdrowia,na naszą pogodę i na naszą miejską komunikację.
Heleno,
Twój opis wizyty u lekarza jest re-we-la-cyj-ny! (Polski system ubezpieczeń zdrowotnych też jest wzorowany na angielskim.)
Mało mam powodów do radości, ale dzięki Tobie się uśmiałam. Dzięki!
Heleno – i to ostatnie właściwie powinnaś zrobić na początku.
Wyciągnąć nalewkę od Haneczki i spożyć, wznosząc toast za swoje zdrowie 🙂
I darować sobie całą resztę – naleweczka to najlepsze lekarstwo na cholesterol,jak mawiała moja cioteczna babcia, która dożyła prawie setki 😉
Nie wiem czy ktoś już wrzucił,bo mało spostrzegawcza jestem:
http://tvp.info/informacje/polska/neonatolodzy-bronia-owsiaka/13930121
A apel mojej ulubionej pani posłanki,coby nie dawać na WOŚP, sprowokował mnie, praktykującą katoliczkę,żeby pieniądze zaoszczędzone w tym roku na tzw.wizycie duszpasterskiej szybciutko wpłacić na konto Orkiestry 🙂
Najlepsza i tak była śp. Nina Andrycz, która w testamencie zapisała WOŚP ponad 100 tys. zł 😀
Chyba czyniąc ten zapis nie przewidziała (ani Jurek Owsiak nie przewidział), że jeden z tabloidów napisze, że „zmarła w łóżku Owsiaka” 😆
Tak na przyszłość na podobne londyńskie okoliczności, to wczoraj na lotnisko zawiózł nas Pan Robert, który rozdał nam na pożegnanie wizytówki („Polskie Taxi w Londynie”). Przedwczoraj z lotniska wzięliśmy taksówkę, która po prostu podjechała. Zakorkowaliśmy się ostatecznie w centrum, już naprawdę niedaleko od hotelu. Nabiło przez ten czas chyba ze 20 funciaków. W sumie wyszło ich ponad sto oraz dwie bite godziny.
Pan Robert bardzo chytrze pokręcił się po mieście, nawet z wypadem na drugą stronę Tamizy, ale dzięki temu ominęliśmy większość korków (największy koło Paddington) i dotarliśmy na Heathrow w niewiele ponad godzinę. Polak potrafi. A zapłaciliśmy dokładnie dwa razy taniej. 🙂
Dobry wieczor 🙂
Witaj Sowo 🙂 🙂
W braku nalewki od Haneczki uracze sie Irish creamem, powinien byc dobry na kaszel i humor.
Bez wzgledu na niedojechanych pacjentow, mysle ze glowna przyczyna macania Heleny byla obecnosci studentow – trzeba im bylo zademonstrowac dobra medycyne. A wizyta cukrzyka u endokrynologa i tak ma swoj sens.
Heleno, te występy Hansa Roslinga to super ekstra klasa. Czy oglądałaś ten jego wykład z 2006 roku? Powinni włączyć to do wszystkich programów szkolnych na świecie.
Uroczystosc otwarcia Zimowych Igrzysk byla rewelacyjna – mowie to z pewnym bolem, bo wolalabym myslec, ze brytyska byla lepsza. Ale nie byla, Obie byly rownie wspaniale. Mialam jednak te satysfakcje, ze znana komentatorka sportowa byla fantastycznie dobrze przygotowana, jej running commentary byl niezwykle kompetentny i z rowna swada przypominala rozne twarze sportowcow z calego swiata nw czasie poczatkowej Parady Panstw, jak i z niezwykla swoboda poruszala sie po rosyjskiej literaturze, sztuce, nauce i trudne nazwiska splywalay jej z ust w sposob najbardzoej naturalny i przekonujacy. Kiedy pojawialy sie obarzy z epoki rosyjskiego modernizmu, umiala rozpoznac i w paru slowacg opowiedziec o Rodczence czy Gonczarowej czy kim tam jeszcze.
Oczywosciue, ze miala jakas „sciage”, ale nie zajaknela sie ni razu opowiadakac co sie dzieje i co jest prezentowane na olimpijskiej arenie. Musze do niej napisac z gratulacjami.
Podobalo mi sie tam wszystko – uklady, bardzo nowatorskie, poczucie humoru i przmruzenie oka (np. kiedy pokazywano tytuly gazet z lat 50-tych o „bikiniarzach” oraz towaerzyszacy temu taniec „bikiniarze” etc). I podobalo sie, ze autorzy inscenizacji unikneli pokusy „bohateryzowania” historii, czego sie troche balam, kiedy sie zoprientowalam ktroredy podaza insceniacaja.
No, bardzo wrecz znakomite.
Wszystkim „wielbiciielom” moichg wczorajszycg peregrynacji serdecznie dziekuje. 😳 😳 😳
E. tez sie rozbawila, kiedy dzis rano zanioslam jej sweterek i opowiedzialam.
Nie mam najmniejszych watpliwosci, Lisku, ze solidne obmacywanie zawdzieczam obecnosci studentow, ale tez gdyby nie to, ze poczekalnia byla pusta, dr Lin nie mialaby czasu piescic sie ze mna dwie godziny.
Zgadzam sie Andsolu, ze wyklad Roslinga nalezy pokazywac w szkolach. Zreszta wiekszosc tego co ogladam ostatnio w BBC nadaje sie do szkol.
Niestety nie moge obejrzec wykladu z 2006 r, gdyz niestety od paru dni nie moge na nowo zainstalowac nowej wersji Adobe play. Bo nie wiem gdzie wylaczyc antywirusa. To chyba przez niego. Licze na pomoc Rysia. Najgorsze, ze nie mam dostepu takze do Pajaka.
Mnie jakoś najbardziej ucieszył skład niosących flagę olimpijską – zwłaszcza Giergiew i Michałkow. No i Walentyna.
No tak!
Zapomnialam napisac, ze ta wspaniala komentatorka byla Hazel Irvine, BYla tez bardzoi znana i lubiana dziennikarka sportowa Clare Balding, ona robila wywiady.
Uważam też, że genialnie była zrobiona muzyka, poskładana znakomicie ze znanych kawałków Jak wiadomo, znane kawałki lepiej wpadają w ucho i pozwalają łatwiej prowadzić się przez całe widowisko. I Czajkowski tam był, i Chaczaturian, i Borodin, i Nas nie dogoniat, i Pust’ wsiegda budiet sołnce…
I wszyscy wykonawcy, co do jednej sztuki, mieli w uszach odsłuchy. I Netrebko była posągowa.
I jednak zabrakło mi tam premierów i prezydentów. Powinno się oddzielać sport od polityki, choćby symbolicznie.
I jeszcze – na miejscu Rosjan wykorzystałabym przy zamknięciu (skoro nie zaplanowali na otwarciu) Chworostowskiego, z tym jego wspaniałym głosem i powalającą aparycją.
18.59 – nasi tam byli!
http://wyborcza.pl/1,75248,15416248,Otwarcie_Igrzysk_w_Soczi_Z_Czuba_i_na_zywo.html
Ja odebralam to otwarcie inaczej: grandiozne, napuszone, historia na pozytywnie, balet niby dobry ale tu nie bardzo sie wykazal, przemowien za duzo (i reprymenda politykow – nie rozgrywajcie polityki na barkach atletow), w sumie efektowne lecz przytlaczajace ciezarem i brakiem finezji. Najbardziej ucieszyla mnie Tereshkova
Dobry wieczór 🙂
Świetnie to zrobili ❗ Nie rozpoznałam Karelina i Trietiaka 😳
Heleno, ta nalewka jest chyba czarodziejsko samoodnawialna 😉
Pędzę do jaj. Dzisiaj trzy jednocześnie, wrrr! Będę z córaskiem w Worcester, reszta z doskoku 🙄
Rosyjski zapowiadacz byl taki jakby ozyl Lewitan sprzed PONAD pol wieku. Byl tak samo koturnowy jak Lewitan , gdy mowil: Dzis o czwartej nad ranem prezestalo bic serca Wodza Rewolucji…
No wypisz, wymaluj. Pamietam te maniere dobrze z dziecinstwa.
Haneczko, a nie bedziecie w Londynie?
Lisku kochany, a co, spodziewałaś się, że przy tej okazji rąbną się w pierwsi i pokażą działalność KGB i Gułagu?
Grandiozność rozumiem – toż to największa skala na świecie.
Heleno, ci rosyjscy zapowiadacze chyba tak wszyscy mają. Facetka na petersburskim wodolocie mówiła rychtyk tymże tonem…
Heleno, teraz tylko duchem… Może kiedyś będę i ciałem 🙂
Ja odebralam w;asnie jako nie napuszone i trudno aby w takiej inscenizacji uwzgledniac smoerc, lagry , niewolnictwo chlopow, blokade Leningradu, najazd Dzengis Chana, glod na Ukrainie i inne koszmary historii. W takiej inscenizacji nalezy wrecz pokazywac rzeczy dobre i optymistyczne, wklad do kultrury etc.
Rozumiem ze to raczej nie 🙂 , ale gdyby calosc byla lzejsza lub bardziej humorystyczna, ta pozytywnosc nie byla by tak razaca. Zreszta nikt nie kazal im robic o historii (zaczynajac od obrazow wojennych i maszerujacego wojska, niezbyt olimpijski motyw).
W sumie bylo bez grama wdzieku.
Na razie wpadam tylko na chwilę, żeby przyznać Helenie Nagrodę im. Heleny, za wkład do kultrury. 😆
Mam tylko nadzieję, że ta rura nie ma nic wspólnego z tłokiem Oka. 😎
Rozpoczęcie igrzysk tradycyjnie przegapiłem, więc i tak nie miałbym na ten temat swojego zdania, czyli mogę wrócić do kolacji. 😉
Rozpoczęcie igrzysk przerobiłem w radiu. Rzeczywiście bez grama. 😎
Mnóstwo wdzięku i młodzi, piękni ludzie.
Irek, to było widowisko, a widowiska kiepsko się odbiera przez radio…
Nisiu, ale co się nasłuchałem komentarzy 😈
😆
Off topic – fajne zdjecie
Dwa tygodnie temu Franciszek przyjal u siebie przyjaciol z Buenos Aires, z rabinem Skorka na czele. W tym celu pozwolil dokumentnie wykoszerowac sobie kuchnie 😯 🙂
Moze sluchales nie tego radia, Irku.
Ja nie bede sie sprzeczac. Powoiedzialam, to co powiedzialam – ze (dla mnie) bylo to widowsiko rewelacyjnie dobre, pelne znakoitych pomyslow i obrazow, piekntxh wizyualnie i roznych technocznych cudow. Nie moglam odejsc od ekranu, bo tak mnie wciagnelo. I widzialam tam sporo poczucia humoru i przynmruzenia oka.
Ale zgodze aie, ze nie wszystko jest dla wszystkich.
Wlasnie uslyszalam troche komentarzy w tutejszej tv i wszystkie byly pelne uznania i zachwytu.
A w GW tytul o tym, ze jedna sniezynka nawalila technicznie i nie zamoienila sie w olimpijskie kolko. Running comentary skandaliczny wrecz, Ktos, kto to sledzil na swoim iphonie nie dowiedzial sie absolutnie niczego perocz glupich dowcipow..
Nadrabiam zaległości. Olimpijska Polska 🙄
http://bi.gazeta.pl/im/d5/4a/eb/z15420117Q,ss.jpg
Spotkanie obejmowalo posilek i zakonczylo sie spiewaniem razem 🙂
Nadzwyczajnie mi się podoba, że Lisek jest przeciwnego zdania, a mnie to nic a nic nie wadzi i wcale nie mam ochoty przeciągać Liska na swoją stronę 😀
Heleno, ja zawsze słucham to radio. Tam gdzie GD ma swoje 1′ wejścia 😉
Lisku, a wiesz co śpiewali?
Naprawdę mnie ciekawi, co w takim towarzystwie się śpiewa po kolacji. Czy jakieś pieśni religijne z uwzględnieniem religijnej naprzemienności, czy raczej wspólne argentyńskie przeboje z czasów młodości. 🙂
Heleno, cieszę się, ze jesteśmy jednego zdania!
Oczywiście, zawsze można zrobić inaczej, dlatego zawsze można sobie trochę narzekać. Ale po co, kochani, po co?
Z punktu widzenia telewizyjnej realizacji to była też bomba absolutna.
A ja cały czas myślałam o ludziach odpowiedzialnych za poszczególne kawałki i słyszałam spadające kamienie 🙂 Szczególnie współczułam, jak zawsze, biedakowi od znicza. tego, co on przezywał, w życiu bym nie chciała 🙄 I martwiłam się o Tiereszkową, niepewnie wyglądała. Najbardziej, o cholerną bombę albo coś w podobie.
O całokształt spieramy się z panem mężem co dwa lata 🙂
Ja nie widziałam, więc spoko, jak Bobik.
Bardzo sympatyczne zdjęcie, Lisku, widać, że się lubią.
Miód na moje serce. Chociaż to dobre.
A dlaczego mają się nie lubić 😯 ?
Ooo, sądzę że papież jest zmuszony zapraszać mnóstwo osób, których nie lubi i udawać, że jest wprost przeciwnie. 😉
Jestem przekonany, że Michalika od ręki zniecierpiał, ale nie wypadało mu tego okazać. 😈
Bobiku,
Na kuzyna nieco poczekać trzeba –
przepraszam. Młody w „goraczce” bo Najmłodszy w goraczce. Nic poważnego, ale jednak.
Ale ja właściwie głownie w sprawie Owsiaka. Zadziobali chłopa. Ludzie – dlaczego to polskie piekło niszczy wszystko co wychyli się ponad przeciętność. Tyle lat wspaniałej, potrzebnej akcji, z udziałem entuzjastycznie nastawionych dzieci, młodzieży.
Jak można? W głowie się nie mieści.
Mam nadzieje, ze to tylko zmęczenie i ze Owsiak dojdzie do siebie po tej niespotykanej nagonce i odnajdzie siły do działania.
Szlag mnie trafia.!
Możemy wyręczyć papieża w okazywaniu! 😈 Bardzo mi miło spotkać Sowę Adelę. 🙂
Sowo, oddychaj, spokojnie oddychaj. Nie takie my ze szwagrem i bez 😉
Wiadomoi, ze nie cierpi Dziwisza, ktorego zreszta jego dawni koledzy z Watykanu tez nie cierpieli.
Ale z Borgoglio bylo inaczej. Dwa lata temu przyjecjal Dziwisz do Buenos Aires na fundraising jakies. No i pozwozil rozne pamoiatki i relikwie po JPII. Ale jak arcybiskup Borgoglio dowiedzial sie, ze zamierza pokazywac te pamiatki za pieniadze i to calkiem niemale – rownowartosc 25 zl za osobe, to pogodnil Dziwiszowi kota i nie pozwolil. I Dziwisz z jakimus innymi kolegami polskimi wrocil ponoc jak niepyszny. Strasznie mnie rozbawila ta historia, nie powiem….
A Michalika nie sposob polubic w ciagu paru dni, jak sie nie jest Michalikowa mamusia. On nawet geby nie ma madrej czy sympatycznej. Erwin Axer mial racje, ze po trzydzuesrce kazdy jest odpowiedzialny za swoja fizjognomie, bo charakter czlowieka ja rzezbi. .
Ja Nisiu tez sie ciesze, ze nie jestem osamotniona w swoim zachwycie.
Owsiak juz sie wycofal z zamiaru wycofania, Sowo.
U malych dzieci goraczki sa czeste. Mowie to jako matka licznego drobiazgu…. 😉
Bobiku, wlasnie znalazlam notatke od Moskwy, ktory Cie bardzo zaprasza do siebie: http://moskwasadowa.blox.pl/html
Heleno, znasz kogoś, kto cierpi Dziwisza?
Sadze, ze jego Mamusia moze go bardzo lubic i byc z niego dumna, ze taka zrobil ladna kariere, choc jest taka coamciaramcia.
Ciamciaramcia 😯 Heleno, po północy łagodniejesz 😉
Mnie sie to slowo bardzo podoba. Przeczytalam go u Giertycha, ktory tak okreslil bodaj Komorowskiego. Jest jakies takie bardzo…onomatopeiczne.
Ale nieadekwatne, Heleno. W odniesieniu do Dziwisza szczególnie. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad Wojtyłą. Zrobić z kogoś takiego swojego totumfaka, to jednak brzydko świadczy.
Giertych jest u mnie poza nawiasem.
Doceniam to poczucie humoru: wywalić ponad 50 miliardów dolarów na cyrk i prosić, by nie kojarzyć go z polityką.
Ja tez sie zaliczam do nie cierpiacych Dziwisza. W1986 roku w Watykanie widzialam ten caly jarmark z audiencjami i zdjeciami z JPII. Za te zdjecia pielgrzymi musieli bulic ok 75 dol, co bylo w tym czasie ogromna suma. Skad ten Dziwisz ma tyle fiolek z krwia papieska, kiedy mu ja zdazyl utoczyc… Brrr!
Igrzysk jeszcze nie obejrzalam. Soczi mi sie kojarzy z palmami, plaza i raczej lagodna zima. No, ale powodzenia wszystkim i oby bylo bezpiecznie. Ogolnie nie podobalo mi sie przyznanie igrzysk putinowskiej Rosji (podobnie letniej olimpiady Chinom)… Mielismy jednak gorsze w przeszlosci: w Berlinie i w Moskwie (po najezdzie na Afganistan w ramach pomocy).
Powitanka dla Sowy, niech wychyla sie czesciej.
Dla wielu igrzyska cudne, ale Liskowi niech sie otwarcie igrzysk smialo nie podoba i wcale nie jest przez to narzekaczem! I Irka recenzja z otwarcia przez radio tez ciekawa!
W tym krótkim a nafaszerowanym liczbami filmiku nie ma tak charyzmatycznego jak Rosling komentatora, ale same dane mocno biją w mózg.
No więc powiem Wam, że wampirze działanie Dziwisza jest dla mnie tyleż ohydne, co przerażające. A głupie ludzie to kupują.
Na cholerę komu krew papieża, nawet świętego? Będzie się na nią gapił i do niej modlił? Makabra.
To już bym wolała ten szczebel z drabiny, która się śniła św. Jakubowi…
Ciekawe gdzie on te krew przechowywal. W suchym lodzie? W zamrazalniku? W lodowce? W pudelku po butach pod lozkiem?
I jak zdobywal? Prosil lekarzy aby mu po skonczeniu badan wydali ampulke?
Wielkie dzieki Kroliku 🙂 Zaskakuje mnie oczekiwanie jednomyslnosci w takich sprawach, wcale jej nie szukam, nie uwazam ze oceny podlegaja przeglosowaniu, ani ze roznice opinii podwazaja czyjes autorytety, i nie przeszkadza mi bycie w mniejszosci. Mowie co mysle, maximum moge nie mowic.
Bobiku, spotkanie przy kolacji trwalo pare godzin, bylo zupelnie nieformalne, mowiono o roznych sprawach, m.i. stosunkach zydowsko-chrzescijanskich i wizycie Franciszka w Ziemi Swietej, planowanej na maj. Zakonczylo sie spiewaniem hebrajskiej piosenki wg wersetu z psalmu 133, „Jak dobrze i milo gdy bracia (w sensie bliscy, przyjaciele) siedza (w sensie spotkania) razem”.
Najfajniejsze bylo uprzednie wykoszerowanie kuchni papieskiej, lacznie z jego piecem, ktore trwalo pare godzin.
Dzień dobry 🙂
kawa
Śnieg znika w oczach.
Sobotni targ, ogród… 😀
Oczekiwanie jednomyslnosci? Z pewnopscia nie. Ale zdarza mi sie oczekiwac…hmm.. mniejszego wigoru i bezapelacyjnosci w udowodnianiu ze cos wzbudza moj zachwyt z gruntu nieslusznie. Co innego gdybym chwilke przedtem nie zadeklarowala swego zachwytu. Wowczas brak zachwytu mozna deklarowac z cala moca. Zas deklaracja „Krztyny wdzieku!” brzmi mniej pasywno-agresywnie wobec poprzedniego rozmowcy..
Takze miedzy „mowie co mysle” a „moge nic nie mowic” rozciaga sie jeszcze bardzo szerokie pole do wypowiadania pogladow. Mozna np. sfprmulowac to nastepujaco: „No Ty popatrz! A ja ogladalam i calosc nie zrobila na mnie takiego wrazenia. Przeciwnie – brakowalo mi tego i tamtego”.
Tego mnie nauczyla Anglia, chociaz z pewnoscioa jeszcze mi sporo brakuje do opanowsania sztuki prowadzenia sporu. 🙂
Tylko ze ja nie prowadzilam zadnego sporu, a slusznosci czy nie slusznosci tu w ogole nie ma. A za lekcje brytyjskiego wychowania dziekuje 😉
Dzień dobry z domu!!!! 🙂
Co mi tam Igrzyska! Udało mi się przed czasem wyrwać z piekła!
(Obowiązywał mnie 2-tygodniowy okres wypowiedzenia, udało mi się skrócić go do 10-ciu dni). Walka na argumenty i paragrafy.
Wydaje mi się, że najbardziej „zadziałała” informacja , że mam zamiar zawiadomić niemieckie związki zawodowe i pewnego dziennikarza NDR (jego wizytówkę mam w portfelu od ca. 10 lat).
Muszę dojść do siebie. Zrzucić z siebie choć trochę ciężaru odpowiedzialności za los rodziny. Od wykrycia choroby męża pracuję za 2 osoby. Dłużej tak się nie da… Trochę luzu, bo inaczej może się źle skończyć…
Lisku, zdjęcie u Franciszka cudne. Dziękuję. 🙂
p.s. Opis wlasnych wrazen zaczelam od zdania :”Ja to odebralam inaczej”, tz calkowicie podkreslajac subiektywnosc wlasnego osadu 😉 Odpowiedzia bylo „Powidzialam to co powiedzialam, […] ale zgodze aie, ze nie wszystko jest dla wszystkich..” Wiec zgodzmy sie, ze to ja nie bylam w stanie tego spektaklu docenic.
Nb, para zapalajaca znicz to niegdys sportowcy i rekordzisci, dzis oboje sa parlamentarzystami z ramienia partii Putina, ona rok temu wzbudzila gniew rasistowsko zredagowanym zdjeciem Baracka i Michele Obamy (zujacych i wpatrujacych sie na dodany do zdjecia banan), ktory wrzucila na swoj Twitter.
Mar-Jo, dbaj o siebie, Dziewczyno! Wysyłam Ci tonę pozytywnej energii – jeszcze tylko muszę porządnie związać paczkę sznurkiem, bo mi ta energia próbuje rozsadzić pudełko. 😀 Trzymam kciuki.
Dzien dobry 🙂
Mam tylko nadzieję, że on jest na tyle twardy, żeby się otrząsnąć i robić swoje. Ale wiem, że takie jątrzące krople nawet w najtwardszym materiale potrafią zostawić ślady i tak po psiemu strasznie mi żal człowieka. 🙁
Coś ostatnio padam o niesowich porach, więc wczoraj nie zdołałem już napisać Adeli, że no problem, na fotkę Coxa mogę spoko poczekać. Grunt, żeby Najmłodszy był szybko zdolny do brykania. 🙂
To, co się ostatnio wokół Owsiaka dzieje, to jest świństwo najwyższej miary.
Zastanawiam się właśnie, co ci Niemcy Mar-Jo zrobili, bo nie sądzę, żeby tak ją wykończyli byle drobiazgiem. To musiały być jakieś poważne naruszenia praw pracowniczych, a może i zwyczajna wredność na dodatek. 👿
Mar-Jo, ja to samo, co Aga – dobre myśli, kciuki i w ogóle. Wróć jak najszybciej do domu, przytul się do bliskich, pomyśl, że dużo ludzi i zwierząt Ci dobrze życzy i uśmiechnij się z ulgą. 🙂
Mar-Jo, dbaj o siebie, dla Ciebie samej i dla Twojej rodziny. Ja tez przesylam snop pogody i spokoju.
Mar-Jo, bardzo Co wspolczuje, bardzo.I doceniam po raz kolejny jak dobrze nie byc zalezna od zadnych durrnych szefow i miec to juz wszystko za soba, na zawsze. Wiec sie trzymaj. This too will pass, mowi zawsze nasza Audrey.
Rozumiem, o co Helenie chodzi, ale nie do końca się mogę zgodzić. Tzn. rozumiem, że kiedy przychodzi się gdzieś w stanie nabuzowania zachwytem, opowiada o tym w uniesieniu, a otoczenie reaguje „iii, a dla mnie to chała”, następuje natychmiastowe sflaczenie balonika i szybkie spodpsienie humoru. Więc oczywiście otoczenie może, wziąwszy na to wzgląd, zachować swoje odwrotne zdanie dla siebie, albo ograniczyć się do brytyjskiego „hmm…to miło, że Tobie się podobało”. Ale… 😉
Ja bym tu jednak odróżnił zachwyt rzeczami na skalę prywatną lub półprywatną od oceny zjawisk publicznych czy – jak w przypadku Igrzysk – bardzo publicznych. Twarda zasada, że nie można o nich wyrazić bardzo krytycznej opinii tylko dlatego, że wcześniej ktoś sympatyczny i miły sercu wyraził swój zachwyt, byłaby przecież absurdalna, bo ucinałaby wszelką dyskusję, albo sprowadzała do tego, kto szybciej zdąży wypowiedzieć swoją opinę jako pierwszy. W ocenie takich zjawisk zdania wręcz powinny się ścierać, zwłaszcza że na ogół sprawa nie ogranicza się do niedyskutowalnych kwestii gustów 😉 , tylko ma zazwyczaj również społeczne czy polityczne aspekty. Wydaje mi się zatem, że w takich przypadkach nie można nikomu mieć za złe zastosowania innej zasady – amicus Plato, sed magis amica veritas. 🙂
Dzień dobry.
Dziękuje wszystkim za przychylne przyjęcie.
Ad. Dziwisz
Zasili pewnie szeregi tych, ktorych „ten stary Żyd św. Piotr” do Nieba nie wpusci. (cytat z pewnego kawału) I jak zwykle będzie miał racje.
Dziękuje za uwagę i miłego dnia dla wszystkich.
Będę, ale nie wiem czy z wrodzonej nieśmialosci znów się odezwę.
No tak, myśmy przysnęli z naszym Opusem i Kempa postanowiła szybko to wykorzystać, pisząc konkurencyjną powieść epistolograficzną w odcinkach:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15420757,Kempa_znowu_pisze_list_ws__gender__Tym_razem_do___.html
A co najgorsze, jej powieść jest i straszniejsza, i śmieszniejsza od naszej. Psiakrew! 👿
Bry! Słońce! Upał (7 stopni)! Zakropione oczy i głowa nie boli! I głowa jeszcze od czego innego nie boli. Np. od Soczi 😉 Chyba się zaczęło?
Swoją drogą kupiłem paszportową powieścio-reportaz pana Szczerka „Przyjdzie Mordor i nas zje”, bo, primo, przeczytałem wywiad z nim w Polityce i był ciekawy, secundo, jako ebook za niecałe 10 zł sprzedają. To o Ukrainie. Nieco może niespójne, straszna ilość bluzgów (ale tak i mówią teraz…), ale pan całkiem nieźle oddaje tamtejszą atmosferę. Historyczną już, bo tam się szybko zmienia. Np. teraz, ha.
Aha,
http://www.ha.art.pl/wydawnictwo/zapowiedzi/2852-ziemowit-szczerek-przyjdzie-mordor-i-nas-zje.html