W oparach okizmu
Źle się w Królestwie Myśli dziać zaczęło, kiedy
w granice jego wkradły się podstępne wredy,
co prawo naturalne wysłały na drzewo,
i popchnęły Królestwo w naturalne lewo.
Zewsząd wylazły zaraz łajdactwa skończone,
niejaki Sartre się jawnie prowadzał z Simonem,
bandy neomarksistów napadły Jakucję,
żeby tam seksualną robić rewolucję,
w europejskich przedszkolach, metodą wiadomą,
do menu wprowadzono cichcem serek homo,
a nadobna Adorna, kochanka dżendera,
została konkubentem Marxa Horkheimera,
co wściekło feministki, które żrącym płynem
oblały katolicką, normalną rodzinę,
po czym, do podręczników wsadziwszy goliznę,
poleciały zarażać wszystkich ateizmem.
Wniosek z tego: religia i kościelne łono
przed wrogami nauki jedyną obroną.
Prawił tak Mędrzec Oko, a słuchaczy zgraja
biła brawo, nie widząc, że to rzewne jaja
z pomyślunku zdrowego i wszelakiej wiedzy,
prelegenta na rękach nosili koledzy,
piejąc nad erudycją i logiką czystą…
Tak robią czystkę w myślach okista z okistą.

O rany, zostałam asystentką muzy!
Nawet więcej, Ago. Sponsorką. W końcu za friko mi ten okizm odstąpiłaś.
O rany, Bobik!!!! Tak na poczekaniu!!
A Wembley Arena tymczasem oszalala na punkcie Sam Bailey,
Ale jeszcze nic nie wiadomo.
Trzymajcie.
Ale jak okistów jest dwóch, to chyba są oczyści. O, czysta i o, czysta, to na dwóch wystarczy.
Co Ty, Wodzu. Słyszałeś kiedykolwiek formę „porozmawiajmy jak czeczysta z czeczystą”?
Ale jak czkista z czekista to moze…
Odsniezylismy, odpoczelismy i znow zaczal padac snieg, wiec apiac od poczatku, za lopaty.
No to pod te łopaty
http://sobi.home.pl/belvedere/index.php?id=czY1bWs4NGJwMTk2Mw%3D%3D
Wódka Ojczysta to w ramach rozbijania krzywdzącego stereotypu Polaka-pijaka?
Reakcja publicznosci wskazuje, ze moze Sam jednak wygra.
Jej mentorka Sharon Osborne (zona Ozzy′ego Osborne′a) tak sie rozelkala po drugiej piosence, ze nie mogla powiedziec ani slowa, tylko plakala i plakala i miala czerwony nos z tego placzu i rozmazany makijaz.
Teraz bedzie glosowanie.
Dajosz klawiszkju!!!!!!!!!!
Dobry wieczór.
Bobiku, wręcz przeciwnie, będą rozbijać nieprawdziwy stereotyp, że Francuzi to pijacy ;
http://sobi.home.pl/belvedere/index.php?id=czJtazIxYnAxMzY%3D
Zaraz, zaraz, Szara Myszo, to ta ojczystość dotyczy Francji?
Oj, miałby Wieszcz o czym dumać na paryskim bruku.
No i co, kurczę, z tą klawiszką? Wygrała, czy nie wygrała?
Bobiku, Francuzi ją kupili, to chyba chcą nas patriotycznie sfrancuzić.
Myślę, że dzięki okizmowi nic im z tego nie wyjdzie.
A może jednak …….
SAM WYGRALA.
Ponad milion glosow.
Peter O`Toole zmarl. Ze dozyl 81 lat to cud boski!. Bardzo go lubilam we wszystkim w czym gral. najbardziej w Murphy`s War i oczywista Lawrence of Arabia.
Uściślenie; „ją” – znaczy wytwórnię.
No tak, byliby głupi kupując jedną flachę, jak mają całą wytwórnię.
Sam wygrała? O, to jest znakomita okazja, żeby łyknąć Ojczystej. Pod klawiszkę!
Czyli La Ojczysta, non?
La Ojczystá. Akcent musi być odpowiedni.
Dla Ojczyzny ratowania rzucim się….
Kolorowych snów.
Po La Ojczystéj? Wyłącznie biało-czerwono-niebieskich.
Nie, skądże, oraz zjakże. Arcypolski bocian pół roku po Afrykach się pęta, a nasz ci jest, to i Ojczysta od odwiedzin we Francji się nie zgende… pardon, zdegeneruje.
Ale w tym przypadku jest na odwrót, andsolu, To nie Ojczystá odwiedziła Francję, tylko Francja ją. A staropolskie prawo gościnności nakazuje – gość w dom, Bóg w dom.
A B.G. spokojnie 94 i 1/2 latek se odczekał nim do plemienia skype′owego się dołączył. Ale z dużym entuzjazmem i zadziwieniem, że wnuka z Oslo nie tylko słyszy ale i widzi jak on sobie ciemną ulicą idzie.
Bo Norwegię Pan Bóg za odejście od genderów pokarał i oni tam teraz ciurkiem mają ciemno. A Oko boskiego przekazu nie zrozumiał i sam ściemnia.
Sluchhajcie, dzieje sie cos naprawde bardzo niepokojacego.
http://www.rp.pl/artykul/9147,1072783-Litwiniec-przerywa-premiere-we-Wroclawiu.html
W tym przypadku to nawet byłbym skłonny sądzić, że sprawa była umówiona i protest był częścią przedstawienia. Choć pewności oczywiście nie mam.
Jesli tak, to jest to bardzo nieodpowiedzialny greps. Posyla bardzo grozne sygnaly.
Znam Litwinca z dawnych lat, a nawet bylam przez niego wiele lat temu zaproszona do redagowania biuletynu Festiwalu Teatru Otwartego, ale PRL nie wydal mi wizy.
Litwiniec mial troche kabotynskiego zaciecia juz wtedy.
Nic na to nie poradze. To coraz bardziej przypomina atmosfere lat 30-tych w Niemczech.
Dostałam na FB list w nawiązaniu do zamieszczonego apelu stowarzyszenia „Nigdy Więcej”, żebym rozważyła Porozumienie Bez Przemocy (ang. Nonviolent Communication)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Porozumienie_Bez_Przemocy
Zapewne takie porozumienie jest ze wszech miar pożądane, tylko nad kim mam się pochylić współczująco.
Przesłałam tej osobie pełnej dobrej woli stronę W-P z pytaniem, jak się porozumieć.
Ona chyba mniema, że chcemy przemocą odpowiedzieć na przemoc, a to do niczego dobrego nie prowadzi.
Jasne. Tylko nie ma tu dobrych rozwiązań, a przynajmniej ja ich nie znam.
Heleno, przeczytaj sobie tę rozmowę o teatrze w Polsce z parą buntowników:
http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1564151,1,strzepka-i-demirski-o-nowym-spektaklu-o-dietach.read
Resztę Ci doślę.
Nie wpiuszcza mnie bez oplaty, ale kupilam sobie dzis nowy papierowy numer, wiec przeczytam.
Młode przylatują. Możliwe, że nie będzie mnie jeszcze bardziej. Sobotnie dostawy jak zwykle
Oko nieprzytomny. To niemożliwa rzecz, żeby tak chory człowiek luzem chodził po świecie.
Że luzem chodzi, to jeszcze pikuś. Różne egzemplarze ma Pan B. w swojej menażerii. Ale oprócz tego, że chodzi, on jeszcze w niektórych kręgach za intelektuała uchodzi, a to już przechodzi wszelkie pojęcie.
Ojoj.
Wygląda mi to na ósmy krąg, potem już wieczna zmarzlina
Zmrzlina je vyborna. To dobranoc, trochę mi odbija kulinarnie.
Nie łam się, trwaj do końca!
http://bestpozitiv.ru/video/stoj-do-kontsa-i-ne-vzdumaj-slomatsya/
Dzień dobry
Jak tu nie pić Panie Premierze. Ojczysta wzywa!
jednakowoż kawa
Dzien dobry
Wszystko w normie, Chopin polsko-francuski, wiec Ojczysta tez
Dzień dobry
To już teraz rozumiem, skąd taka elegancja-Francja u naszego soap-skarbu narodowego, agenta Tomka. Musi co Ojczystą się tak na…dolił.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15141995,Agent_Tomek_do_meza_swojej_narzeczonej___Ja_ci_krzeslem.html
Wlasnie to tez wczesniej przezcytalam i siedze ogluszona i niezdolna do ruchu.
TO TAKA HOLOTA RYNSZTOKOWA POBIERA PENSJE W POLSKIM PARLAMENCIE?
Ależ to nic nowego, Heleno. Co jakiś czas wyciekają do mediów taśmy, na których słychać, jak naprawdę, poza kamerami, mówią polscy politycy. I normą jest tu tomkizm, nie żaden kochanowskizm, słowackizm, czy nawet hłaskizm.
Ale agentowi Tomkowi trzeba oddać sprawiedliwość, że on z wielu względów jest wyjątkowym okazem, nie tylko językowych.
A mnie juz nawet nie chodzi o rynsztokowy jezyk. Mna wstrzasa, ze sa to lumpy z jakiegos kryminalnego polswiatka, ktore sie przyssaly za przeproszeniem do cycka i wszyscy to widza i toleruja i beda im dalej placic pensje jakby byli oni parlamentarzystami. Sa to sa lumpy. nierroby i chamy. I nie mam wlasciwie slow na to kim sa gdyz NIGDY w zyciu osoboscie nie zetknelam sie z takimi okazami, Tyle mam juz lat na karku, ale osoboiscie nie zetknelam sie z czymns takim jak ten agent Tomek i jego kumple.
O. Przypomnialo mi sie slowo, jakiego uzywa E na takich: element. To jest element w czystej postaci.
Bry! ka kto inny.
Zima była, przez chwilę.
https://plus.google.com/photos/108707595081697190513/albums/5957925358647752641?authkey=CNeO4YX796OmSQ
Klasa lumpenpolityczna nie jest chyba rdzennie polskim zjawiskiem. Wydaje mi się, że ona powstała we wszystkich krajach byłego bloku wschodniego. Zjawisko samo w sobie ciekawe, ale głębiej w to teraz nie wejdę, bo zaraz wyjdę.
Może ktoś inny ma ochotę pogłówkować.
Tadeuszu, to jest zima cukiernicza.
Wszystko jak polukrowane. I bardzo fotogeniczne.
A u nas prawie lato – słoneczne 10 stopni. Aż miło w teren lecieć.
Jeszcze przyjdzie, Tadeuszu.
Ładne!
Bry!
Do roboty, do roboty!
Niepokoi mnie nieobecność Rysia. Co on myśli, że ja będę za niego fikać brykać i szczeleścić? Ja mam inne zabawy. I dużo przykrzejsze, bo przeprowadzka w piątek. Wyrazy współczucia wysyłać dla wdowy. Bo postanowiłem, że dość tego.
Zima Tadeusza malownicza, aż nie chce się robić tylko radośnie brykać
16282
to jeszcze bardziej osłabiające:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14705322,Posel_Kaczmarek__Macierewicz_to_dla_mnie_polityk_niedoscigniony_.html#TRrelSST
Usuniete.
Proszę, jakie namiętności może wyzwolić językoznawstwo, czy inna teoria literatury. Wychodzi, że pół życia ocierałem się o straszliwe Niebezpieczeństwa.
http://www.tvn24.pl/wtargnal-z-bronia-do-instytutu-pan-pozabijam-wszystkich-ludzi,380038,s.html
Kaczmarek „marzy o zalozeniu rodziny”?
Najpierw na badania weneryczne.
Kaczmarek juz sie zabezpiecza przed zmiana lidera PiSu. Matko, co za oslizgla kreatura.
Prawda. Nadepniesz coś takiego i trzeba wyrzucić całkiem dobre buty.
On już dawno to mówił, że jego idolem jest Macierewicz.
Macierewicz w poprzednią niedzielę był na ostatniej mszy w mieście u dominikanów, został przez część ludzi rozpoznany, niektórzy witali się z nim serdecznie inni z daleka z szacunkiem, większość nie zwróciła uwagi lub udawała, że nie widzi.
Był od zawsze zapraszany do różnych religijnych rozgłośni radiowych, np. radia Józef, gdzie razem z Romaszewskim robili za mędrców komentujących bieżące wydarzenia.
Dzięki temu, przestałam sluchać tej rozgłośni, mimo że mieli całkiem fajne audycje i miałam nadzieję, że będą liczącą się konkurencją dla radyja.
Przyszedł na dyrektora jakiś ksiądz, pozwalniał redaktorów, skrócił, wyrzucił, aż wreszcie przestało istnieć.
A tych dwóch z nieznośnym namaszczeniem zawsze krytykowało rzeczywistość, chyba że chodziło o miłych sercu działaczy.
Chwila, moment, andsolu, jakiej wdowy? Jaka przeprowadzka? Piątek trzynastego był w zeszłym tygodniu.
moja wdowa, jeśli uciśnione w paczkach książki mi rozpękną serce.
Andsol się przeprowadza. Znowu. Miał problemy z właścicielem/lami wynajmowanego mieszkania.
To jest prawdziwe trzęsienie ziemi, niestety.
Odpowiadam za Andsola, sorry.
Ma jeszcze ponure poczucie humoru.
Andsolu, jestem przekonana, że to drugie lokum jest lepsze.
I niech tak będzie!
To się mówi: amen.
Déj? vu mną zatrzęsło, ale to nic, w porównaniu z trzęsieniem przeprowadzkowym. Andsolu, uważnie licz pudełka! (Może być jako przeprowadzkowy odpowiednik uważania na torebkę?)
Andsolu, pilnuj książek! Bo jak książki będą w porzo, to i andsol będzie w porzo, a wtedy Pani Andsolowa nie będzie musiała zostać Panią And-solówką.
Chciałem się wychytrzyć, kupić dziś wszystkie prezenty i mieć z głowy, ale udało mi się tylko częściowo.
Będę musiał pobiegać za tym iszczio raz – byle tylko nie iszczio mnogo, mnogo raz.
Ja wiem, że prawie wszystko jest winą Tuska, ale z ciekawością dowiaduję się o kolejnych pozycjach dopisywanych do listy. No więc nagrywanie, jak się okazuje, też Tusk wynalazł i na dodatek postarał się, żeby stało się metodą.
Adam Hofman uważa, że pewne słowa nie przystoją posłowi. Ale… – Oczekiwania wobec byłego funkcjonariusza służby specjalnej; człowieka który działał wcześniej w CBŚ, a później w CBA pod przykryciem, że jest aniołem, jest oczekiwaniem infantylnym. Jednak takie słowa nie powinny padać, szczególnie, że jesteśmy dziś w dobie takiego powszechnego nagrywania ludzi w sytuacjach prywatnych. Ta władza doprowadziła do tego, że stało się to metodą i w związku z tym, trzeba wziąć na to poprawkę – przekonywał.
Hofman, ale nie tylko on przeciez, mowi takie rzeczy, zeby nie zmarnowac okazji do powiedzenia czegokolwiek. Bo w gruncie rzeczy nie ma najmniejszego znaczenia co powie ani powodu zeby nie wrzucic do uprzejmie podstawionego mikrofonu jakichs slow, jakichs zdan, niewazne co, byle powiedziec, bo wydrukowane bedzie niezaleznie od tego czy powiedzial madrze czy powiedzial konpletny belkot. Wiec oni wszyscu maja „zdanie” na kazdy temat. Jakbys go zaputac co mysli o mechanice kwantowej albo o uprawie pieteruszki na ksiezycu, to tez powie i bedzie tam cos na temat winy rzadu, albo lewakow, albo jakiegos innego aktualnego wroga wartego potepienia. A kretyn, ktory podstawia mu mikrofon pod nos, ani przez moment nie bedzie mial watpliwosci, ze uzyskal „material”, ktory musi pojsc w swiat, bo od tego jest przeciez „dziennikarzem”, zeby informowac swiat co Hofman mysli o tym czy o tamtym..
Są chwile – stety? niestety? –
gdy wiersz się nie składa,
fałsz pcha się w kuplety.
Zamyślam się często,
to czas pragnę łapać,
coś chwytam, coś trzymam,
lecz nie chcę nic splatać.
Nowe myśli mkną przez głowę,
w innym rytmie bije serce.
Może przyjdą wiersze nowe?
Może… nic nie przyjdzie więcej?
No, fakt, Ago, są takie chwile. Ale można z nimi postąpić jak z pchłami – przeczekać. W zimie na ogół szlag je trafia.
Niestety (tu stety nie wchodzi w grę) potem wracają. Ale jak się kilka razy doświadczy i ich przechodzenia, i powracania, to już można to brać psilozoficznie.
A z OR nie odpisano.
Dzień dobry
Czy ja przespałem jakieś niezwykłe zjawisko atmosferyczne w rodzaju Wielkiego Świątecznego Cyklonu, który wessał wszystkich i nie wypuszcza?
Bryknąć porannie jeszcze jakoś sam potrafię, ale samotne picie kawy… Brrr i wrrr!
mogę dotrzymać towarzystwa, ale z herbatą i najchętniej zieloną
już wczoraj wieczorem pomyślałam, że to niespotykany marazm, jak na zwyczaje Koszyczka, a tu widzę coraz bardziej „zdycha” życie blogowe
Bobiku, przecież wczoraj o 18:45 osobiście posłałeś wszystkich na zakupy prezentów.
Możemy pójść na kompromis, Adomi – herbata, ale czarna.
Ale ja z tym cyklonem tylko żartuję, bo wiem, że w okresie przedświątecznym zawsze jest jakoś zajęcie i nerwowo, choćby ktoś sam szczególnie się przygotowaniami nie przejmował. Taka atmosfera się robi wokół i trudno jej w ogóle nie ulec.
Sam wczoraj, po bieganiu najpierw w terenie, a potem za prezentami, tak padnięty byłem, że z trudem kilka merdnięć z siebie wykrzesałem, a potem mnie zwyczajnie usło.
Naprawdę, Ago?
No trudno, Ludzie też tak czasem mają, że nie wie lewica, co czyni prawica. A u psów to dopiero jest skomplikowane – nie wie lewica tylna, co czyni prawica przednia, nie wie prawica przednia, co czyni prawica tylna, nie wiedzą obie lewice, co czyni prawica tylna, itd. Jak andsol się obudzi, to może w czynie społecznym wyliczyć, ile to kombinacji.
Dzień dobry.
Nie miałam ochoty na kupowanie w Ostfriesland czegokolwiek – poza dobrą herbatą. Bobik przymusił.
Kasy nie żal, tylko ten ciężar do dźwigania!
Kanclerka w BRD – normalka, trzecia kadencja. Ale ministra od obrony narodowej- super pomysł!
Zimno
Kawa
Lisku, u mnie temperatura na sporym plusie,bez śniegu. Wysyłam nieco ciepła.
Pstryk!
Dzieki Mar-Jo, od razu jest lepiej
O matko, tak zimno, że Lisek aż zbielał?
To i ja ze 2 stopnie odstąpię, jakem zmarzlak. I może jeszcze ktoś jakieś celsjusze dorzuci? Nie możemy dopuścić, żeby wśród serdecznych przyjaciół mrozy Liska zjadły.
Mar-Jo, jak i tak dźwigasz, to dorzuć jeszcze szwarcwaldzką szynkę, co Ci szkodzi. A potem w konsumpcji ja Ci już pomogę.
Co robi pies, gdy kończy się lato,
gdy coraz chłodniej pod drzewkiem?
Siada gdzieś w ciepłym kącie z herbatą,
z pigwy popija nalewkę.
Lecz do sielskiego tego obrazka
warto dorzucić szczegóły,
takie jak stały dopływ pogłaskań
od serc gorących i czułych.
Bo nic nie robi tak dobrze psinie,
jak odrobina uczucia,
lepsze to niźli mięsny gościniec,
albo gryzienie papucia.
Lepsze niż świeża ryba norweska,
lepsze niż zapach rosołu,
gdy z dobrym słowem przyjaciel pieska
przyjdzie i siądzie u stołu.
I jeszcze jedno – jak wytrzymacie –
szczeknę na koniec znad miski:
że pies jest chyba w uczuć temacie
nie inny wcale niż Liski.
To ja głaszczę ciebie, Bobiku, i Liska.
Koszyczek ściskam i pryskam.
Ech, z tymi świętami i prezentami.
Ba, mało tego, inne stworzenia
Nie różnią się od zwierzątek
I ludź adomi, co lubi głaski
To wcale nie wyjątek
andsol obudzony, ale nie może nic liczyć, bo znowu musi fikać za Rysia. Men-czon-ce.
Dzieki Bobiku
Kazde slowo prawdziwe!
I Siodemeczce
Dzień dobry
– to w ramach dyskusji o wyższości świąt Wieczorem może jakieś zdjątka wrzucę
Łyk zimnej kawy i dalej w teren
ale zakwitły już bazie
Ooo, Adomi zrobiła coming-out, że też wierszykuje.
No, to teraz już nie będzie zmiłuj się. Przy imprezach wierszykujących będziemy robić naciski.
Ryś chyba nie wie, jak dramatyczne szkody powoduje, zaniedbując poranne brykanie i fikanie.
Żeby nawet matematykowi zdolność liczenia odebrało…
Tzw. kompromis aborcyjny, rzekomo stanowiący opokę, której nawet myślą tknąć nie wolno, jeśli chodziłoby o poluzowanie przepisów, okazuje się bardzo kruchy i możliwy do zakwestionowania, kiedy tylko konserwatystom uda się przy nim pomajstrować:
http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1565133,1,przepisy-aborcyjne-kary-bylyby-drakonskie.read
Niezależnie od tego, że te propozycje zmian są dość przeraźliwe, może ktoś mógłby mi wyjaśnić, co to znaczy, że zmiany w przepisach aborcyjnych proponowane przez działającą przy szefie tego resortu komisję to tylko dokument będący wyrazem poglądów jej członków i resort nie zamierza z nich skorzystać? Bo nie śmiem przypuszczać, że resort lekką rączką daje antyaborcjonistom forsę podatnika tylko na to, żeby sobie po raz enty przyjemnie pogwarzyli o swoich poglądach, z czego z góry żadnej korzyści dla rzeczonego podatnika nikt nie przewiduje.
Resort daje Ci Bobiku do zrozumienia, ze zadne zespoly doradcze przyresoprtpwe nic dla resortu nie znacza. Istnieja, zebt sie nikt nie czepial.
A zatem gdyby zespol dopradczy zamiast zaostrzenia doradzil poluzowanie ustawy antyaborcyjnej, to tez nic bu nie znaczylo.
Głupi pies ze mnie.
Zawsze myślałem, że doradcom buli się po to, żeby coś z tego mieć, a nie żeby z założenia nic nie mieć.
Wodzu, dasz mi kilka korepetycji?
Chyba nie bardzo uważałem na lekcjach z trzeźwego podejścia do życia.
Dzień dobry Koszyczku!
Dopiero teraz zobaczyłam, że Lisek przemarzł na kość:( Już lecę otulić kocykiem w motylki:)
Bobika smyram delikatnie za uszkiem, symram, smyram, głaszczę, smyram, głaszczę… A na deserek kość cielęca:) Jejku, jak ja lubię zimny psi nosek!
Dyskusję o zmianach 152 par. KK kuchennymi drzwiami śledzę od jakiegoś czasu i przy okazji dowiedziałam się, że w tymże par, 152, w obecnej wersji, już teraz używa się terminu „dziecko poczęte”, nie pamiętam tylko w którym punkcie. Co ciekawe, jest tam mowa o dziecku poczętym zdolnym do życia poza organizmem matki. A mnie się wydawało, że jeśli już poza organizmem matki, to dziecko po prostu bez dodatkowych określeń, a w organizmie matki to zygota albo płód. Guuuupia byłam po prostu.
Bo Ty Bobik zanadto sie sugerujesz BRZMIENIEM slow. Jak slyszysz, ze zespol jest „doradczy” to myslisz, ze chodzi o doradzanie. A chodzi o „dorade”. To taka ryba morska. A dlaczego resort musi miec zespol „doradczy”? Bo kazdy zespol musi byc „czegos” – np. zespol Macierewicza, zespol piesni i tanca, zespol cech nabytych, zespol doradczy.
A gdy recenzent bardziej pisze niż myśli, to tworzy takie frazy: Z tego względu należy ją polecić każdemu miłośnikowi II wojny światowej[…]
Miłośnicy II wojny światowej
Czy fanklub IIWW też istnieje?
E, jakoś nie wierzę, że te zespoły to od dorady morskiej. Bo wtedy by przynajmniej milczały jak ryba. A one, niestety, dają głos.
Za kocyk z motylkami dziekuje serdecznie
Mimo ze burza sniezna juz minela, wszystkie wzgorza sa biale, bryly logosniegu tarasuja przejscia (sasiad rozbijal je dzis mlotkem by wyzlobic przejscie), komunikacja miejska dziala czesciowo i wolno, sterty lodu przy szosach i chodnikach i slisko strasznie, a najgorzej jest drzewom – wiekszosc polamala sie pod ciezarem sniegu. Duze drzewo przed moim oknem zostalo zredukowane do pnia i nagle widac dom naprzeciwko, bede musiala zawiesic firanke.. Problemy z elektrycznoscia nie do konca opanowane, uniwerek wznowi dzialalnosc dopiero jutro.
Kair tez zbielal
… lodosniegu …
Czemu się poprawiasz, Lisku? Nie chcesz Nagrody?
Logośnieg bardzo Ci ładnie wyszedł i wieloznacznie.
Zimowe wieści i zdjęcia z Bliskiego Wschodu dość szokujące.
Z niepokojem myślę o Syrii. Tam ludziom jeszcze tylko ostrej zimy brakowało.
A w Warszawie wczesna wiosna, na święta zapowiadają plus pięć, ja się tak nie bawię!
Swoją drogą, jeśli zima wytrzyma jeszcze parę dni, polski lud lubiący spędzać święta w ciepłym klimacie, zrobi się w bambuko.
W rejonach walk w Syrii i w obozach uchodzcow taka burza dla wielu jest smiertelnym niebezpieczenstwem… Miejmy nadzieje ze w tym roku juz sie nie powtorzy.
Pełna równowaga w przyrodzie. U Liska logośniegi, u mnie bazie
https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/BazieGrudniowe#slideshow/5958444091089346162
Irku, Ty masz bazie już, ale ja mam za to róże jeszcze.
Bociany poczuja sie wykiwane…
Dziki na estonskiej polance (co za kwiki), dziki w Bialowiezy, najazd jakis chyba…
Ciągle nie wiem, kim zostanę, jak dorosnę.
Wiem natomiast bardzo dużo o tym, kim nie zostanę. Zyskałam właśnie absolutną pewność, że nie zostanę hydraulikiem.
Cwierknelam jeszcze raz na wszelki wypadek.
Na dobranoc –
http://www.youtube.com/watch?v=eYhT-hvZRMo
Aga, jak dorosnę, zostanę milionerem. A jak nie zostanę, to nie dorosnę. Tant pire pour le monde.
Nie zostaniesz hydraulikiem, Ago? Oj, to Helenie będzie smutno. Zaprzyjaźniony hydraulik to przecież marzenie jej życia.
Też miałbym róże gdyby nie jakiś agent, który je wyciął. Widocznie dla narzeczonej czy cóś w tym rodzaju. Pełny profesjonalizm. Sforsował bramę i był z sekatorem.
A potem się jeszcze, drań, przechwalał: my ze sekatorem po pijanemu nie takie rzeczy robili.
Jestem za tym, żeby andsol jak najszybciej dorósł i został tym milionerem. Zaprzyjaźniony milioner jest jeszcze lepszy od zaprzyjaźnionego hydraulika.
O, ale agentem z sekatorem też nie zostanę.
I to jest nie dodatnie.
A przynajmniej pół-dodatnie, bo to, że ktoś został, to jednak spory minus. Brak róż ma kolce.
Uff, chociaż jedna Aga bez Rysia liczyć umie. I to nawet na minusach.
Z Rysiem byłoby więcej plusów do liczenia: bryka-plusy, fika-plusy, plusy przeglądowe, plusy pozycyjne, plusy zielone, plusy terenowe…
Chętnie zostałabym milionerką. Eksperymentalnie, forsiastą, bo inne miliony to już mam
Zbielały Lisek rani mnie do żywego
Ja jestem dobrym hydraulikiem, nie chawlęcy się.
Elektrykiem już nie bardzo.;)
Znowu napadalo! Odsniezamy codziennie.
Szybko podziele sie przepisem na jesinno zimowa salate z uzyciem endywii. Endywia jest bardzo wytrzymala na zimno. Uzyc trzeba tylko te zolto-zielone i blado-zielone wewnetrzne liscie, ktore trzeba poszarpac na male kawalki i wymieszac z oliwa z dodatkiem balsamico. Do salaty dodac rozdrobniony ulubiony plesniowy ser (gorgonzola na przyklad) i posiekane wloskie orzechy (albo laskowe). Na koniec wrzucic plasterki dosc twardej gruszki (u mnie flamandzka) i voila! Salata jest pyszna. Escarole/endywia nie jest tak popularna jak delikatniejsze salaty, ale z plesniowym, orzechami i slodka gruszka naprawde dobrze sie komponuje.
Dzień dobry
kawa
Endywia tez jest dobra z poszarpana na strzepy mozarella, opeicoznym nad gazem i droblko pokrojonym jalapeno lub chili, oraz paperyka (tez opieczona). olej, balsamico.
Dzień dobry.
Kawa, trzecia dzisiaj.
Byłam wczoraj na wykładzie jednej z organizacji pomagającej uchodźcom. Pokazano po wykładzie 10-minutowy film.
Noc nieprzespana.
Dzień dobry
Wychłeptałem, ale nadal słaniam się na łapach i powieki mi same opadają. Cóż, są takie dni w życiu psa…
Coś dziś słaba ta kawa od Irka była.
O uchodźcach nawet teraz nie będę zaczynał, bo mogłoby mi się wylać rzeką, a nie mam na to czasu, bo muszę zaraz podzwonić tu i ówdzie w sprawach uchodźców.
Tu takie towarzystwo jest, że pewnie ma w domach jakieś słowniki. No to rzućcie się szybko do tych słowników i wykreślcie z nich okropne, depersonalizujące słowa „ciąża” i „płód”. Nie wolno ich używać, co powiedziała ex cathedra pisłanka Marzena Wróbel. Zamiast tego ma być „stan błogosławiony” i „dziecko”. I susznie, bo przecież każde cielę gołym okiem widzi, że dziecko się niczym od płodu czy zarodka nie różni, więc czemu niby te ostatnie tak brzydko nazywać?
Błogosławioną święci janieli unoszą nad ziemią, wskutek czego lekko jej i błogo, jakby jej kto potrójne becikowe obiecał.
„Ciąża” też obrzydlistwo. Jak stan błogosławiony może komuś ciążyć?
Zaraza te feministki. Taki szpas chciałyby kobietom przy pomocy swojego zboczonego, zdehumanizowanego słownictwa odebrać!
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15154299,Wrobel__Nazywanie_dziecka_plodem_to_dehumanizacja_.html
A co z pozamałżeńskimi stanami błogosławionymi? Będąż li to stany grzesznie błogosławione?
Tępak ze mnie. Pozamałżeńskich stanów błogosławionych zakaże się ustawowo. Bajako.
Takie będą stany, jakie młodzieży chowanie. A jakie będzie młodzieży chowanie, to wiadomo. Mogą sobie bezbożniki do bezdechu wrzeszczeć o świeckim państwie; nic to: w teokracyjnej fortecy żadnego wyłomu to nie zrobi. Chińcyki trzymają się mocno.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15146445,Modlitwa_przed_jedzeniem_zostaje_w_szkole__Skarga.html
No proszę, Panu B. wystarczyło 10 przykazań – w stołówce niezbędnych okazało się 12.
No cóż, niech się Irek nie obrazi, bo nie o Lublin chodzi, ale Lublin zawsze z Gomułką, jaka by gomółka nie była.
Dzien dobry. Jak czytam takie doniesioenia jak te z Wroblem, to zaczyna mnie trafiac szlag, ale nie na Wrobla, tylko na Olejnik. Olejnik nie wyobraza sobie innej rozmowy w studiu jak tylko wtedy gdy baby sie biora za kudly, dlatego do rozmowy ze Szczuka, ktora cokolwiek sie o niej mysli jest intelektualistka, zaprasza sie jakas prosta babe, ktora plecie duby smalone.
Moniki Olejnik nie interesuja opinie, ja interesuje wylacznie mordobicie w studiu. Monika Olejnik wogole nie jest ciekawa swiata, ona jest ciekawa igrzysk.
Gdyby to ode mnie zalezalo wyslalabym Olejnik na jakies przymuysowe kursy zagranica, gdzie wytlumaczonoby jej co to jest dziennikarstwo nierynsztokowe.
Gdybyn natomiast mieszkala w Polsce to bym zaczela dzwonic do studia ilekroc Olejnik urzdazi nastepna taka rozmowe i protestowala.
Najbardziej bezczelne jest to, ze ta sama Olejnik od czasu do czasu poda glos na temat politowania godnych standardow polskiego dziennikarstwa. ?%$>*?!!!!!
A tymczasem wredny Gender dorwal sie do sklepu Marksa i Spencera, ktory pod naciskiem oburzonej klienteli rezygnuje z sortowania i polecania w dziale zabawek tych, ktore sa „dla chlopcow′ i tych co sa „dla dziewczynek”. Od nowego roku zabawki beda genderowo neutralne, co oznacza, ze dinozaury i zegarki nie beda reklamowane w sklepie jako prezenty wylacznie dla chlopakow, a farbki i kredki dla dziewczynek (dzial dla dziewczybek nazywa sie jak sie dowiaduje „Little Miss Arty”).
A prezeciez mogliby zwyczajnie przemalowac dinozaury na rozowo, a zegarki ozdobic kwiatuszkami.
Przeczytalam, ze zawiazala sie jakas grupa konsumencka pod nazwa „Zabawki to zabawki” i slala wredne listy do Marksa i Spencera. No i dopieli swego. Niedlugo kaza chlopcom nosic rozowe spioszki i uzywac wody toaletowej i pachnacego mydelka.
Nie chcę psuć nastroju przed świętami, ale dziennikarstwo obywatelskie kwitnie:
http://niezaleznemediapodlasia.pl/
Na tej stronie jest zestawienie „patriotycznych stron”, one w większości są zapewne podobne do tej, którą chcieliśmy usunąć.
To są wykwity pewnego rodzaju umysłowości.
Kiedyś moja Mama dostawała wydawnictwa papierowe tego rodzaju, one były tworzone w Stanach, a kolportowane w Polsce. Pewnie wśród polonii też.
Zawsze głównym wątkiem tych produkcji były spiski i wieszczenie klęsk oraz nieszczęść.
Traktowałam to, jak zbiory idiotyzmów, kilka razy pogroziłam prokuraturą, a teraz mają szerszą publikę.
Może nie warto klikać, bo oni się chwalą ilością wejść na strony.
Dzien dobry
Mocniejsza kawa
SIodemeczko, nie pisz w czasie przeszlym, nadal chce(my)
A wolno się wściekać równocześnie i na Olejnik, i na to, co plecie Wróbel? Bo mnie jakoś wkurza jedno i drugie.
Ja na razie klikać w linkę od Siódemeczki nie będę, żeby sobie nie psuć humoru, im nie przysparzać wejść, a poza tym żeby nie wpaść w całkiem już rozwścieczone warczenie. Bo od Otwartej Rzeczypospolitej do dziś nie dostałem żadnej odpowiedzi. Nawet czegoś w rodzaju „mail otrzymaliśmy, rozpatrzymy w późniejszym czasie, bo mamy kupę roboty”, „przykro nam, nic nie możemy zrobić”, albo choćby „całuj nas, psie, w nos”.
Dlaczego w kontakcie z polskimi instytucjami często muszę się czuć tak, jakby mnie wcale nie było?
Przysliuj mi, Piesku co poslales do OR. Bede wtedy mogl do nich napusacx i namoilnie domagac sie odpowiedzi.
I napisz tez „od kogo” poszedl Twoj list i do kogo.
Mnie tez wscieka zawsze olewanie urzedowej korespondencji. Ja od Lasow Panstwowych tez nie dostalem zadnej odpowiedzi.
Może zadaj to ostatnie pytanie, Bobiku, tej OR.
Może to jest tak, jak z moimi listami z prośbą o pomoc w jakiejś sprawie kierowanymi do większej liczby osób, nikt nie odpowiada, bo to przecież nie do niego.
Co innego list skierowany imiennie. Może w tym przypadku też tak trzeba.
MNie Wrobel wscieka na mniej. To prymitywna baba i moge miec pretensje najwyzesj do tych co ja wybrali na poslanke. Od prymitywnej baby trudno oczekjiwac myslenia. Od Olejnik spodziewam sie, ze nie bedzie glupsza od swych odbiorcow.
Przepraszam, spóźniłem się, albowiem jestem zajęty cały, a w szczególności mam zajęte drogi oddechowe.
Trzeźwe podejście do życia, korepetycja na życzenie Bobika, ogólnodostępna.
To jest z grubsza tak, że świat jest okrutny, a ludzie to (…), w dodatku w większości głupie. Przyjmujemy takie słuszne założenie i konsekwentnie traktujemy ludzi tak, jak wynika z założenia, a ludzie tego właśnie oczekują.
We własnym zakresie znajdujemy osobniki wyjątkowe, nie sugerując się uwarunkowaniami kulturowymi ani opiniami innych. Jak nie ma takich osobników pod ręką, może być ciężko, jednak nie zrażamy się i pod żadnych pozorem nie używamy substytutów, szukamy dalej. Roboczo nazywam takich osobników „normalnymi”. Tu, na blogu, mamy do czynienia z ich nadreprezentacją, bowiem blog Bobika jest wybrykiem natury i wymyka się znanym metodom badawczym.
To tyle pierwszej lekcji, potem, w miarę chęci, możemy przejść do zajęć warsztatowych. Jako pierwszy temat proponuję „Jak i czym olewać Olejnik oraz inne gwiazdy dziennikarstwa kreatywnego”, w programie m. in. powstrzymywanie się od czytania i oglądania kretynów przez tydzień (pod koniec kursu zdarzają się przypadki całkowitego odstawienia), ćwiczenie umiejętności formułowania sarkastycznych uwag na każdy temat poruszany w mediach, bez udziału świadomości, do osiągnięcia automatyzmu (dla zaawansowanych: umiejętność budowania sarkastycznych wypowiedzi wielozdaniowych, bez powtarzania tych samych bluzgów).
Dodatkowo, w miarę postępu terapii, w związku z jej nieodpłatnością, dysponujemy coraz większą kwotą pieniędzy, które możemy przeznaczyć na używki i/lub łajdactwo. Nawet licząc według stawek krajowych będzie to kwota imponująca. Oczywiście uczestnicy zagraniczni mogą liczyć według stawek właściwych sobie miejscowo, to nie musi się skończyć marskością wątroby, bowiem będzie kompensowane odpowiednio wyższymi cenami wspomnianych używek i przedmiotów łajdactwa.
Jeszcze o zaliczeniach. Do 31 grudnia proszę przedstawić esej na temat „Nietrzeźwość a trzeźwe podejście do życia. Rys historyczny.”, objętość dowolna.
Jaki ja jestem mądry pies, że się do Wodza w sprawie korepetycji zgłaszam.
Nie dość, że się dokształcę, to jeszcze zaraz mam dzień opromieniony i rozchichrany.
A ile można mieć podejść do zaliczenia, gdyby wskutek zaoszczędzonych kwot pisanie eseju napotkało na trudności obiektywne?
To będzie zależało od humoru pana adiunkta, a jak się poprawia humory adiunktów, to chyba nie muszę rozsądnemu Psu tłumaczyć?
Bobik, przyslij mi list do OR, bo siedze i czakam!!!
Do OR pisałem z mojego prywatnego adresu, nie imiennie, tylko ogólnie, na kontakt. I to powinno wystarczyć, żeby udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi, skoro sami taki adres kontaktowy podają.
W mailu opisałem sprawę, podałem wszystkie konieczne linki i poprosiłem o pomoc. Czyli standard. Nie widzę tu żadnych powodów, dla których nie można się zdobyć chociaż na jedno zdanie. To w końcu nie jest prywatny ćwiter, tylko strona organizacji użytku publicznego.
Bobik, przyslij mi ten list, please. Nie medrkuj, tylko przyslij.
To jest prywatny blog. Nikt mi tu nie zabroni mędrkowania.
A mail już posłałem, więc niech się Morda czepia powolności internetu, nie mnie.
To dlatego napisawszy, zeby Bobik zapytawszy, dlaczego w kontakcie z polskimi instytucjami często muszę się czuć tak, jakby mnie wcale nie było?
I czy zwykłe reguły grzeczności w OR nie obowiązują?
Bo jak słuchałam sprawozdania Pani prezes, to głupio mi było, że miotałam się po różnych państwowych instytucjach, zamiast jak w dym udać się do OR.
Tam są wspaniali ludzie, ja wiem, ale faktu to nie zmienia.
Mam wrazenie, ze Piesek wyslal list na adres od jakiegos czasu nieczynny. Wyslalam zatem jeszcze raz na dsares czynny, dopisujac pare slow od siebie. Bo ja od nich zazwyczaj dostaje odpowiedzi. Czasami jest to odpowiedz w postaci podpisow pod petycja. A czasami jakies pokwitowanie.
No, z Bogiem.
Aha, ten wlasciwy adres to:
otwarta.rzeczpospolita@gazeta.poczta.pl
Wiadomość z ostatniej chwili – Watykan odrzucił odwołanie księdza Lemańskiego !!!
Było w tej chwili w tv info.
Az trudno uwierzyc
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/watykan-odrzucil-odwolanie-ks-lemanskiego-ws-probostwa/x6e2k
Jeżeli wysłałem na adres nieczynny, to odwołuję poprzednie gromy, ale rzucam jeden nowy, dość sporych rozmiarów: dlaczego nikt nie zadba o to, żeby nieczynny adres usunąć z sieci?
Wyszukiwarka prowadzi na stronę OR, gdzie właśnie ten, ponoć nieczynny, adres jest podany. Co ja, jasnowidz jestem, żeby sobie aktualny adres z gwiazd wyczytać?
I tutaj jeszcze w TOK: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,15158042,Kuria__Watykan_odrzucil_odwolanie_ks__Lemanskiego.html
Mnie nietrudno uwierzyć, bo się tego odrzucenia spodziewałem, choć wszelkiej nadziei nie chciałem jeszcze porzucać.
Ale wobec tego nadeszła pora, żeby zacząć bombardować mailami Franciszka. Gdyby z tych 16 000 podpisanych pod listem chociaż połowa coś od siebie wysłała, to chyba papieski sekretarz musiałby uznać, że sprawa jest poważna i trzeba się nią zająć choćby po to, żeby sobie całkiem skrzynki pocztowej nie zatkać.
Bobiku, pozdrawiam, Twoje kremy spokojnie dalej jełczeją
Odrzucenie, to raz,
ale to uzasadnienie…
Panno Koto, zjełczałe tyż się zji.
Ale zadzwonię w najbliższych dniach.
Przyznaję, zapominalski jestem.
Nalezy jechac do Watykanu, Przed lutym, kiedy na audiencji u papieza ma sie stawic Episkopat.
Wierni z Jasienicy MUSZA jechac do Watykanu. Musza. Domagac sie prywatnej audoencji z papiezem.
Masz racje z listami, Piesku. Dzis jeszcze wysle list do papieza. Solidne sprztanie kuchni musi poczekac.
Ale jechac tez trzeba.
Bo ta odpowuedz, jesli dobrze rozumiem, zakazuje Lemanskiemu takze odprawiania tych wczesno porannych mszy niedzielnych, na ktore przychodzili wszyscy jego wierni.
He, he, Kuria Warszawsko-Praska prosi wszystkich, którym leży na sercu dobro księdza Lemańskiego i Kościoła o uszanowanie decyzji Watykanu.
Właśnie jest na tv info z komentarzem korespondentki U. Rzepczak z Watykanu
Kuria: Watykan odrzucił odwołanie ks. Lemańskiego ws. probostwa
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,130517,15158042,Kuria__Watykan_odrzucil_odwolanie_ks__Lemanskiego.html#BoxSlotII3img
Podstawą odrzucenia jest nieposłuszeństwo biskupowi
A już jest.
Odrzucenie mnie nie zdziwiło, bo ja korepetycje u WW pobieram
i trzeźwo widzę, że linia Franciszka z większym znacznie entuzjazmem spotyka się poza strukturami kościelnymi niż w nich. Poza tym w życiu zawsze jest ważne czy i gdzie ma się kumpli, a w Watykanie z natury rzeczy raczej ma ich H niż L.
I jeszcze jedno – punkt kościelnej ciężkości, który dość długo gdzieś w okolicach Wisły leżał, teraz zdecydowanie się przeniósł. Dla obecnego papieża Polska jest krajem raczej peryferyjnym, na dodatek nadal ślepo wpatrzonym w swojego JP2, więc pewnie jest przekonany, że tam sojuszników nowej linii nie ma co specjalnie szukać. Ale być może właśnie zalew maili, skierowanych osobiście do Franciszka i podkreślających, że część Polaków chce zmienić oblicze swojego Kościoła i bardzo liczy na jego pomoc, mógłby tym przekonaniem zachwiać?
Ks. L. ma zamiar się odwoływać do najwyższej instancji, na razie jest na Białorusi
Nie, nie zalew maili, tylko listow papierowych. Adresu mailowego nikt nie zna.
Chciałabym znać przykłady wypowiedzi ks. Lemańskiego, które podała Kuria i które w ocenie Watykanu „nie spełniają wymogów prawa (kan. 521 par. 2 kpk) i przynoszą poważną szkodę (…) we wspólnocie Kościoła (kan. 1741 par. 1 kpk)” – po to, żeby móc je zestawić z wypowiedziami niektórych polskich biskupów, a imię ich legion, które to wypowiedzi bezsprzecznie stoją w sprzeczności z nauką Kościoła i przynoszą szkodę. Kwestię nieposłuszeństwa i robienia zamieszania celowo pomijam – ksiądz Lemański, dzięki Bogu, zaiste jest nieposłuszny i wprowadza błogosławione zamieszanie w tym stawie.
Helenko, wysłałam Ci list.
Ksiądz Wojciech będzie się odwoływał i pewnie ta korespondencja odwoławcza jeszcze potrwa, ale nie spodziewam się innych decyzji.
Może Ks. Wojciech jako emeryt będzie miał więcej czasu na różne działania, a i parafianie na Białorusi chcą go mieć u siebe.
Głosił tam w grudniu rekolekcje adwentowe.
Parafianie w Jasienicy znają wszystkie argumenty za wyjazdem, to są dorośli ludzie i sami podejmą decyzję.
http://natemat.pl/85739,w-zmartwychwstanie-jezusa-wierzy-47-procent-polakow-fronda-pl-jest-dramatycznie
Mnie bardziej zastanawia 38% wierzących w niepokalane poczęcie. W końcu zmartwychwstawanie nie jest powszechnym doświadczeniem, a z poczynaniem prawie każdy w jakiś sposób się zetknął.
Ciekawe, ile z tych 38% wie, że chodzi o niepokalane poczęcie Marii Panny, a nie poczęcie przez nią Jezusa.
oops nie zdjęłam boldu.
Psy-cholog radzi: nie od rzeczy byłoby również wysyłanie korespondencji do Kurii Watykańskiej, z oświadczeniami, że zgorszenie i zamieszanie wywołała właśnie jej decyzja, nie Lemański. Nic konkretnego z tego nie wyniknie, ale pozwoli choć trochę rozładować skłębione emocje i da miłe poczucie, że się tym ?+x:=% powiedziało kilka słów prawdy.
oops oops
Mordko, adres mailowy do papieża jest znany, choć rzecz jasna nie osobisty. Ale jego korespondencja, wsio ryba, papierowa czy mailowa, i tak przechodzi przez selekcję, więc pisze się tak naprawdę do sekretarzy. I ręczę Ci, że papierowy list będzie skłonna wysłać co najwyżej 1/10 z tych, którzy są gotowi pchnąć maila. Czyli namawiając do wysyłania papieru, z góry ograniczamy liczbę tych, którzy naprawdę napiszą.
Ja z tej religijnej ankiety wyciągam jeszcze inny wniosek. To nieprawda, że Polacy są niewolnikami Watykanu.
W cuda dokonane za pośrednictwem katolickich świętych wierzy 30 procent, w cuda dokonane za pośrednictwem Jana Pawła II, który świętym jeszcze nie jest – 35 procent. Znaczy, lepszy nieformalny nasz, niż klepnięty przez Watykan nienasz. Patryjotys wygrał z wiarą 35:30.
Są jeszcze ograniczenia językowe, Bobi.
Ja ostatnio uwierzyłem w cuda dziejące się bez pośrednictwa świętych i w dużej od nich odległości. Zdarza się, choć rzadko.
No masz. Teraz wrocil do mnie list do OR, choc zawsze na ten adres dochodzil.
Chlip.
Sorry, muszę się wycofać z tego, co napisałem o 15.43, bo wlazłem do włoskiego netu i widzę, że zaszła zmiana. Jeszcze nie tak dawno oficjalna strona watykańska podawała adres mailowy sekretariatu papy, a teraz wszędzie piszą, że Franciszek adresu mailowego nie ma i trzeba słać w papierze. Może to właśnie ichniejszy chytry sposób na ograniczenie korespondencji?
Ograniczeniami językowymi chyba się nie ma co za bardzo przejmować, bo wiem, że oni tam mają armię tłumaczy. A według mnie lepszy efekt da, kiedy każdy napisze od siebie, w jakimkolwiek języku, niż kiedy to będzie jeden zunifikowany tekst. To zawsze sprawia raczej wrażenie jakiejś sterowanej akcji, a nie odruchów serca.
Wodzu, a jaki cud Ci się zdarzył? Zaintrygowałeś mię.
Chyba że chodzi o dodatkowe pół litra, postawione przez złotą rybkę. O tym już słyszałem.
Nie, nie chodzi mi o jeden tekst, tylko o dodatkowe ograniczenie możliwości porozumienia.
Takie listy są bardzo intymne.
Te ograniczenia kontaktu mogą wynikać z tego, że wszyscy chcą piosać listy do papieża.
Trudno, Siódemeczko. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma – trza po polsku do Franciszka, bo już nie ma JP2.
Dzien dobry! Spodziewalem sie ale i tak zwalilo mnie z nog.
Mysle, ze i listy i delegacja do F. sa konieczne. I sadze, ze nasza liste trzeba wyslac w formacie papierowym do F. takze.
Co mysliclie?
Sąsiad najwyraźniej też się spodziewał odrzucenia odwołania i tekst na taką okoliczność miał z grubsza przygotowany, skoro już się ukazał:
http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1565241,1,watykan-odrzuca-odwolanie-ks-lemanskiego.read
Myślę, że wysłanie podpisów w papierze nie zaszkodzi. Było, nie było, taki list swoją wagę ma.
Dobrze by bylo link pod artykulami wrzucic, zeby troche przybylo.
16 287 znowu sie powtarza
Sąsiad zgubił ważne „nie” w ostatnim zdaniu wpisu.
A widzieli modę kościelną/ MATKO!
http://www.bilerico.com/2013/12/vatican_fashion_leader_removed_from_influential_po.php
Usunalem.
To napisz, Ago, w dyskusji pod tekstem.
Bo ten Burke od cappa magna jest w srodku dziewczynka i lubi sie przebierac. Jego gender jest niedookreslony.
To niech się przebiera w swoim domu i w ubrania, kupione za swoje pieniądze.
A temu durnemu Felliniemu się wydawało, że nie kopiuje rzeczywistości, tylko jakąś wizję artystyczną tworzy.
Ten Burke jest szefem Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, która będzie rozpatrywać odwołanie Ks. Wojciecha.
Odpadam.
Też tak pomyślałam, że wydawało się, iż Fellinii obrazoburca.
A w Rafała Ziemkiewicza może wierzyć 100% Polaków, ten mędrzec nigdy w swych lotach nie przybliży się do Ziemi.
http://wyborcza.pl/1,75968,15159803,Co_takiego___pytam___zrobil_ks__Lemanski__ze_dziala.html#BoxSlotII3img
Ziemkiewiczowi coś bardzo zaszkodziło. Kiedyś chyba ustaliliśmy, że to mogą być kredyty. Człowiek jest inteligentny, dobrze pisze, w młodości sympatyzował z Korwinem, potem sam doszedł do tego, że Korwin jest idiotą. Potem napisał książkę, w której przedstawił Polskęzbawa jako nowe wcielenie Gomułki. A potem sru! Coś się stało i to nie było dobre.
Czy można gdzieś zobaczyć aktualne kolekcje bielizny dla biskupów? Nie żebym się pasjonował, tylko chciałem sobie horyzont poszerzyć.
Adres mailowy papieża, ale czy aktualny?
http://www.victorclaveau.com/htm_html/Church%20Calendar/Church%20Contacts/vatican_mailing_addresses.htm
Ten cud, co Bobik taki ciekawy, jest z gatunku ogólnoludzkiego na podłożu motoryzacyjno-muzycznym. Zero świętości, pół litra też by nie było od rzeczy, złota rybka to ewentualnie na zakąskę, bo mnie denerwują mistyczne stworzenia.
Siodemeczko, ja przed chwila wyslalam normalna poczta list do Papieza adresujac : Casa Santa Marta, Vatican City.
Teraz sprobowalam go jeszcxze wyslac mailem, ale natychmiast wrocil z powrotem, wiec cos w tym adresie z samymi literakami nie jest ok.
No nic. I tak wazniejszy jest papierowy.
Czy Wódz się przekwalifikowuje na szamana, że tak pisze, żeby się nie dało zrozumieć?
Mt7, ja jestem zalogowana tylko na Dywanie, w innych zakamarkach Polityki nie. I celowo się nie loguję, bo jak raz zacznę się odzywać… Bo ja nie milknę, kiedy trzeba.
Nie ja pierwszy i nie ostatni tak piszę, Ago. Może być, że na szamana. Odmienne stany świadomości, takie rzeczy, to brzmi atrakcyjnie.
To jest ten sam login, Ago.
No to przechlapane. Ten karmazynowy przepiękniś odbiera najmarniejszą nadzieję. No, jeśli Franciszek kogoś takiego utrzymuje na stanowisku, to ja dziękuję i siadam na widowni, tyłem do sceny.
Nie, Haneczko. Wlasnie go wywalil:
„Cardinal Raymond Burke, an American prelate and a divisive leader of the Catholic Church′s conservative wing, was today removed from a prestigious Vatican congregation that helps the pope select new bishops.”
Ciekawe jestv sformulowanie „divisive leader”.
Czerwone ogony i zielone rekawiczki Burka piekne
Zeby jeszcze umial tymi ogonami merdac…
Wyglada z tym ogonem jak narzeczona. Tyle, ze na czerwono.
bryka sie
fika sie
matematyk uratowany
No masz, ja ciemnota jedna
Nie, Rysiu. Dzis nie fikam i nie brykam. Jest mi bardzo smutno.
ciekawie dzieje sie, Lemanskiego szkoda, a Ziemkiewicz to
kreatura (Bobiku, prosze zostawic te obelge)
Heleno
czy Lemanski ma dalej kaganiec, czy moze ponownie zabierac glos?
Z żalem muszę opuścić pueblo, ale mam dziś wieczorną Nasiadówę Nadzwyczajną w robocie.
O dziwo, nie chodzi o przedświąteczne żarcie i bratanie się, ale o rzeczywiście ważne i pilne sprawy w związku z uchodźcami.
Pa, do potem.
Cos weselszego: Pussy Riot dostaly amnestie (beda w grupie 20,000 wiezniow uwolnionych z okazji rocznicy ustanowienia konstytucji).
Tak, to juz podawano pare dni temu. Jak zrozumialam z dziennika dzis ta amnestia zostala zatwierdzona przez parlament.
Tez bardzo soe ciesze, ze dziewczynki wyjda.
Ale uciszyc ich bedzie trudno, mark my words. One sa szalenczo odwazne.
Mam szczęście, że nie jestem miłośnikiem podsumowań comiesięcznych i corocznych (zeznania podatkowe to nie z miłości, a ze strachu), bo opis stanu świata za ostatni rok mógłby obrócić w środku wszystko nawet u takich jak ja, co mają żołądek strusia. Przy okazji żołądka, tak mnie zastanawia: skoro idą sobie drogą jedna za drugą same chude krowy, to skąd na ziemi tyle odchodów?
Kocie, czy Stach moglby napisac, ze cala liste posylamy bezposrednio do F. i dlatego warto dalej podpisywac?
To cos innego wiedziec a cos innego dostac do lapy 16 000 podpisow ze wszystkich kontynentow. Chyba lepiej zeby lista byla wyslana z Polski. Ale jesli nikt inny sie nie pisze to ja moge wydrukowac i wyslac.
O tych 20 tys. więźniach: ale jeśli nie zaniechają homoseksualizmu to wrócą do więzienia?
U nas -kolejny potezny skandal pedofikski. „Historyuczny” to sie nazywa w jezyku prawniczym, bo dotyczacy lat 1959-1970. Jedna z najbardziej ekskluzywnych prywatnych podstawowek dla chlopcow w wieku 7-13 lat. slynaca z wysokiego poziomu nauczania i opieki duszpasterskiej. Konczyl ja takze nasz wicepremier Nick Clegg, ktory sam nie byl ofiara. Procederem zajmowal sie dyrektor, cieszacy sie fenomenalna slawa jako pedagog oraz administrator szkoly, oraz kilku nauczycieli. Wiadomo w tej chwili o co najmniej 14 dawnych uczniach, z ktorych jeden tylko zgodzil sie na pelna jawnosc. Dawny dyrektor ma dzis 83 lata.
Wlasnie sie zastanawiam. Meki.
Rysiu, ma. tym bardziej jesli zamierza wyzej sie odwolywac
bawiam sie, ze to jest tak sformulowane, ze moga mu odebrac mozliwosc odprawiania tej wczesnoporannej mszy w niedziele, na ktora przychodzi bardzo wielu jasieniczan. Bo „im” (Hoserowi & Co) z pewnboscia ta masz oscia w gardle staje.
Wiec boje sie, ze ks. Lemanski jest dzis w goirszej sytuacji niz byl wczoraj.
Tam jest przeciez wyraznie powiedziane, zeb nie moze sie pojawiac na terenie parafii.
Polowanie z nagonką trwa w najlepsze:
http://www.fronda.pl/blogi/poznacie-prawde-a-prawda-was-wyzwoli-j-832/lemanski-specjalista-od-rekursow,36797.html
Odbiorą, Heleno. Żałuję, że Jasienica tak daleko i nie mogę obmacać tego z bliska!
Najwiekszym marzeniem tych sukinsynow jest by Ks. Lemanski sam porzucil stan kaplanski.
Jakim trzeba byc lajdakiem, zeby zyczyc tego kaplanowi, ktory deklarowal tyle razy, ze ten stan jest powolaniem i sensem jego zycia.
Ci „chrzescijanie” najbardziej pragna wdeptrac, upokorzyc i zlamac ducha. I wtedy dopiero beda szczesliwi zadowoleni.
Heleno, może gdybniemy tak dla ćwiczenia umysłu: a gdyby Wojciech Lemański doszedł do wniosku, że jego Bóg, ten z Nowego Testamentu, ma niewiele wspólnego z instytucją kierowaną przez Watykan i gdzieś pod Jasienicą własny kościół chciał otworzyć, to powinniśmy zachęcać go do poddania się wyrokom kościelnym, by stając się ofiarą Hofera potwierdził, że to Kościół Cierpienia, czy też przyklaśniemy pojawieniu się pięścetnego kościółka heretyckiego?
Jak dla mnie, to Watykan odtrąbił, kurtyna opadła i można pójść do kawiarni na pogawędki, że od początku było widać, że to się musi źle skończyć.
A Franciszek… Tak, to zawsze tak było, że caryca była dobra, tylko ten Potiomkim przebrzydły.
A ja bym jeszcze nie wykluczał całkowicie takiego scenariusza, że Franciszek spokojnie odczekał, dał się biurokratom pokazać jako tym brzydkim, a potem wystąpi jako ten, który przywraca Hiobowi woły, owce, żelazne zdrówko i dobre samopoczucie. Byłby to wist bardzo sprytny i na tyle osadzony w chrześcijańskiej tradycji, że gdybym był papieżem, to kto wie, czy sam bym do niego nie sięgnął.
Nie, Helenko, nie został usunięty z tego urzędu.
Został usunięty z grona doradców, ale nadal jest głową sygnatury apostolskiej:
http://deser.pl/deser/1,111857,15157560,Raymond_Burke___watykanska_ikona_mody___usuniety_ze.html
Oby, Bobiku, oby. Wejdę pod stół i odszczekam za siebie i za andsola, za Psim przyzwoleniem oczywiście.
Wodzu, korepetycje były wystarczająco skuteczne, żebym sam za bardzo na to nie liczył. Tak sobie tylko przypomniałem, że według chrześcijańskiego przekazu takie historie już się zdarzały.
Choć muszę przyznać, że ceremonia odszczekiwania mogłaby być nader ucieszna, więc Franciszek sprawiłby mi osobistą radochę, gdyby te historyczne tradycje podtrzymał.
Chyba nie doczytalam do tego miejsxca, Siodemecxzko, ale masz racje, nuestety.
Rozumiem, zer Burke pracuje w ogrodzie?
http://www.bilerico.com/images/raymond_burke_7.jpg
Mam jakies bardzo podobne zielone rekawice uzywane gdy przycinam roze.
Very nice, Prezydent zaproponowal mi pakiet ubezpieczeniowy Obamacare.
Ostatnio zasypuje mnie listami z Bialego Domu.
Te rękawice to na wypadek, gdyby ministrant się nie domył.
Bobik, wlasnie sie dowiedzialem od jednego kapucyna (czlowieka, nie malpy), ze mamy czesto bardzo duze problemy moralne z racji bycia antyklerykalami.
Najgorsze, ze nawet o tym nie wiedzialem, sadzac, omylne jak widac, ze jestem Kotem w miare moralnym – nie przesadnie, rzecz jasna, ale srednio, przecietrnie moralnym, a nawet moralniejszym od niejednego kleryka czy klerykala.
Bede musial zrobic powazny rachunek sumienia. I Tobie tez radze. Nie chcemy aby jakis kapucyn zagladal nam do czarnych wnetrznosci i porownywal ze swoimi.
Bobik, wypusc mnie z poczekalni bo sie zbiesze.
WW, ale ladnie, ze dobral sobie zielone rekawice do zielonej sukienki. Mam nadzieje, ze torebke tez ma zielona. Wyglada troche jak Green Giant.
O matko, ja też nie chcę żadnego porównywania kapucynów! Zawsze mnie jakoś żenuje chwalenie się, że ja mam większego.
Na temat rękawic mam jeszcze inną teorię. Burke na pewno ogląda amerykańskie serie kryminalne i wie, że lepiej nie zostawiać odcisków palców.
Z kapucynem mozesz nie miec szans, Piesku.
No tak, zawsze będzie o kapturek dłuższy.
Czy ja tu mogę się zdemoralizować jeszcze bardziej?
Tylko pytam.
Gwarancji dać nie mogę, ale mogę obiecać, że dołożymy wszelkich starań.
No, to mi ulżyło.
E tam, myślałem, że zaraz zaczniecie się starać. To dobranoc.
Czasami (gdy nie wychodzę więcej z domu a żona jest tak zmęczona, że nie wykrzywia nosa na moje poczynania) wypiję sobie lampkę tego czy innego wytrawnego, może być z Kalifornii albo Chile albo z Argentyny, a jak z Brazylii to też nie poznam się na tym. I bawiły mnie ceremoniały opisywane jakimś trudnym słowem na e, którego nigdy nie opanowałem do końca (ale za początkowe e ręczę). A teraz będzie mnie przy piciu bawiło nazwisko Rudy Kurniawan. Na zdrowie, winni bracia i siostry.
Dzień dobry
kawa
znajdź swego kapucyna
Dzień dobry
Najchętniej bym się od rana, śladem Irka, zabrał do demoralizowania WW, ale do tego trzeba mieć wolną głowę, a ja mam akurat zajętą.
To na razie szybkie kapucyno, potem kilka obowiązków trzeba będzie odwalić, a jeszcze potem się zobaczy.
Dzień dobry, pitło z luftem
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=417433391693338
O, to coś dla Panny Koty. Ze mną w każdym razie ona wygrywa w przedbiegach.
Bardzo dobry Wojtek Maziarski o szumowinach jakimi sie otacza dzis Psychowaty:
http://wyborcza.pl/1,75968,15161756,Upadek_prezesa_Kaczynskiego.htm
Andsolu, do bawienia się przy winie niezły jest też Hardy Rodenstock. To był gościo z literackim zacięciem, bo do fałszywych win, które spylał za ciężkie piniondze, dorobił zakręconą i „udokumentowaną” legendę o piwniczce Jeffersona, któren najwyraźniej te flachy uparcie gromadził, ale nie wypijał, bo jako myślący perspektywicznie mąż stanu wolał je zachować dla przyszłych pokoleń koneserów.
Książka potem o tym hardym oszuście powstała (a i film chyba też), więc poniekąd do historii literatury przeszedł.
Strona z Maziarskim okazała się not found, no to się przeleciałem na inne strony i zatkało mnie z wrażenia. Abep Michalik męczeńską koronę sobie obstalował.
Za prawo naturalne gotów jest polec, a nawet do więzienia pójść!
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15161867,Arcybiskup_Michalik__Chetnie_pojde_do_wiezienia_za.html
Trzeba by pomóc facetowi i założyć jakiś prywatny pierdelek, bo do państwowego nikt się go przecież wsadzić nie odważy. I tyle bohaterskiego zapału się zmarnuje.
Dzień dobry!
http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20131218/opowiesc-podrecznej-po-polsku
Trochę się boję, ale wściekam się bardziej.
Moze teraz:
http://wyborcza.pl/1,75968,15161756,Upadek_prezesa_Kaczynskiego.htm
Sorry, cos sie dzieje ze strona. Trza pojsc do GW i tam przeczytac.
Czytam ” Ostatnie rozdanie” W. Myśliwskiego. Jest tam piękne zdanie: ” Wiara, którą opuszcza Bóg jest groźna. Staje się źródłem nienawiści, a nawet prowadzi do zbrodni”. Od razu skojarzyło mi się to z naszym polskim KK, ostatnimi kazaniami, radiem…. dużo by pisać
Ten upadek jest tutaj, Heleno.
Wiara z Bogiem i bez Boga potrafi prowadzic do zbrodni, a w najleposzym wypadku do zlego charakteru. Patrz Terlik, ojciec Rydzyk czy toutes proportiones gardees, ajatollach Chomeini.
Wiara, jak wszystko co irracjoinalne, bywa obosieczna bronia. Desmondow Tutu i Lemanskich jest z jakiegos powodu mniej na swiecie niz ajatollachow Rydzykow, a moze tylko czesciej o nich slyszymy.
Jak chodzi o przełożenie wiary na konkrety (myśli, słowa, uczynki…), to rzeczywiście nie ma różnicy, czy Bóg w niej jest, czy nie ma. Pan B., bez względu na swoje istnienie lub nieistnienie, już od dawna nie ma zwyczaju pokazywania się wiernym, więc każdy musi go sobie sam stworzyć – najczęściej na obraz i podobieństwo swoje. A dalej już leci z automatu: jak osobnik wredny i z charakterkiem paskudnym, to i jego Bóg wredny, i wiara paskudna.
Jestem święcie przekonany, że najzagorzalsi inkwizytorzy wyraźnie czuli boże tchnienie. Tylko że ich Bóg nie mógł im powiedzieć niczego innego, niż było w ich głowach, nakazać niczego innego, niż było w ich pragnieniach.
Zresztą, gdyby to zrobił, podważyłby całą tę historię z wolną wolą, a to by był kamień, którego nie potrafiłby unieść.
Z tekstu polecanego przez Helenę: „Wszyscy polscy wyborcy poczuliby się lepiej, gdyby politycy nie przechwalali się po pijaku wielkością penisa ani nie żądali od mężów swych kochanek, by spie…li, bo jak nie, to zaraz ich je..ą krzesłem.”
Otóż obawiam się, że na pewno nie wszyscy. Jest bardzo wielu polskich wyborów, których takie słowa i zachowanie zachwycają i którzy bardzo chętnie głosują na polityków typu Hofmana czy agenta Tomka. Sami się przecież nie wybrali.
Pozwól, Bobiku, że szapobachnę Tobie: „Jak osobnik wredny i z charakterkiem paskudnym, to i jego Bóg wredny, i wiara paskudna”. Uważam, że to jedno zdanie mieśli sobie całe wieki zmagań człowieka z religią.
Też się wzruszyłam tą gotowością abepe Michalika do cierpień, tortur, kazamatów, a, zapewne, i stosu.
A od wczoraj mam wrażenie, że najważniejszym przykazaniem jest : „Będziesz posłuszny biskupowi twemu”, a dopiero potem idzie cała reszta.
Tak, Puchalo. Ktos te szumowiny i spoleczne mety wybiera do parlamentu, ktos zaperasza przed mokrofony i kamery, ktos drukuje w gazetachg ich potoki pomyj.
Czasami jest mi tak smutno, bo czuje jakby inteligencja jako grupa spoleczna zanika lub jest marginalizowana, a na polu bitwy pozostaja rozne Edzie. A nawet jak zaczynam na to narzekac, to czuje sie tak jak jakies niedobite resztki po normalnych.
Ja po przeczytaniu naglowkow z Michalikowej gotowosci do meczenstwa za wiare, nawet nie czytalam reszty, bo zaczelo mi sie zbierac na , za przeproszeniem, torsje.
W polskich sklepach w zachodnim Londynie pojawily sie gory karpi w lodzie, zamrozonych na kosc. Ja akurat karpia bardzo lubie, ale Stara oznajmila, ze musieliby jej duzo, duzo zaplacic aby sie dala jeszcze raz wrobic w sprawianie karpia i wyciagania z niego miliona osci.
Karpia kupuja wylacznie Polacy, bo Anglika sie nie da namowic na te rybe, uwazana za wielce obrzydliwa: pamietam jak w czasie stanu wojennego w wewnetrzno-pracowniczej gazetce BBC „Ariel” owczesny korespondent Kevion Ruane pisal „List z Wraszawy” wspominajac ze zgroza ze wszedzi go czestopwano karpien, a on nie mial serca aby popwiedziec gospodarzom, ze nie jest to ryba, ktora by karmil kogokolwiek.
Wiec nie bedzie u nas karpia zadnego, choc sa sprzedawane naprawde tanio.
Raz Stara zobaczyla karpia na stoisku rybnym u Waitrose′a, a poniewaz sklep zawsze kazda rybe w calosci chetnie dla klientow sprawia, Stara poprosila sprzedawce aby jej karpia przygotowal, zapowiadajac, ze przyjdzie odebrac go za pol godziny. Kiedy wriocila po 40 minutach, biedny rybiarz wciaz z karpiem sie meczyl. Potem juz nigdy nie umiala poprosic o sprawienie.
Nic to. Sa inne wspaniale ryby w sprzedazy, a chetnie powtorzylbym nawet tego fenomenalnego lososia ugotowanego metoda sous vide, bo byl wybitny. No i roboty zadnej jak sie go przyniesie ze sklepu juz gotowego.
Stara laskawie zgodzila sie na zrobienie salatki wenigrety (rosyjskiej jarzynowej) i moze nawet zdobedzie sie na zrobienie tiramisu, ktore jej fantastycznie wychodzi z przepisu Bosonogiej Comtessy. Tak, owszem, nie jest to idealne jedzenie dla cukrzykjow, ale bedzie musiala sie poswiecic dla sprawy, jak nie przymierzajac Michalik.
Kocie, a jak robisz to fantastyczne tiramisu, i czy da sie to zrobic z ricotta (mascarpone tu nie widzialam)?
Nigdy nie robilem z ricotta, ale nie widze powodu zeby z ricotta nie wyszlo doskonale. Albo z fromage frais.
Tu jest przepis dokladnie ten, ktory wyszperalem przed laty w ksiazce Comtessy w domu mojej Babci:
http://www.barefootcontessa.com/recipes.aspx?RecipeID=573&S=0
Pamietam, ze jak nie mialem rumu, to uzylem likieru kawowego Kahlua i wyszlo bardzo, bardzo…
Zdumiewjaco jal latwe jest tiramisu. Lepsze zawsze nazajutrz.
Wielkie dzieki Kocie! Sprobuje zrobic.
…czuje jakby inteligencja jako grupa spoleczna zanika lub jest marginalizowana – a może, Heleno, nie inteligencja, a elity? Bo choć wybitnych jednostek na szczęście nie brakuje, to (takie moje odczucie, ale może to dystorsja z powodu oddalenia?) one nie tworzą otoczenia, nie siadają w kafejkach, w których młodzi mogą ich słuchać i wtrącać swoje rady czy pytać… I ich wpływ na środowisko jest bardzo przytłumiony, bo Olejnikopodobne panie wolą mordochlasty niż rozmowy poważnych ludzi.
Nie, nie mysle, zeby chodzilo mi o elity. O zwyczajna inteligencje, ktorej by nie przyszlo do glowy mowic do kogos, ze mu przyj..e krzeslem. Elity zawsze jakies beda – ludzie szczegoilnie jakos utalentowani czy wybitnie madrzy. A ja mowie o klasie spolecznej z ktorej rekrutuja sie zazwyczaj politycy. Moze to byc wiejski nauczyuciel czy aptekarz, policjant czy socjolog. A zadnemu z nich nie przyjdzie w pijanym widzie odgrazac sie sasiadowi, ze napusci na niego mafie. Nikomu z nich nie przyjdzie do glpowy pubicznie lzyc transseksualisty albo chwalic sie w towarzystwie rozmiarami fiuta. Nie trzeba byc zaraz elita, zeby sie tak nie zachowywac. Wystarczy, ze sie nie jest szumowina. A to sa szumowiny. Pawlowicz jest szumowina. Agent Tomek jest szumowina. Hofman jest szumowina.
To mi sie nigdy nie snilo.
Demetrio, szapo szapem, bardzo mi miło, ale chyba wiesz, czym się porządnie psa nagradza?
Lisku, zaraz Ci namieszam.
Bo ja np. najbardziej lubię tiramisu klasyczne, czyli żółtka z cukrem i mascarpone, do tego żadnej kawy, a co najwyżej odrobina soku z cytryny. Kawa ma cała pójść w biszkopty i nie z rumem, tylko z amaretto albo, od bidy, z marsalą. Do posypania wyłącznie gorzkie kakao, mowy nie ma o jakichś wiórkach czekoladowych. Znaczy, to bosonogie tiramisu uznałbym za heretyckie.
Tiramisu są oczywiście tysiące odmian, z których, poza klasyczną, najbardziej mi podchodzi wersja niesłodka, z łososiem.
Przepis z ricottą też znalazłem. Jest taki prosty, że chyba nawet tłumaczyć z niemieckiego nie muszę, ale jakby co, to mogę.
http://www.chefkoch.de/rezepte/2253651360744003/Leckeres-Tiramisu-mit-Ricotta.html
No, nie powiesz mi, Bobik ze przedkladasz pasztetowke nad drapanie za uchem?
Nad wszystko przedkładam drapanie za uchem jedną ręką, a podawanie pasztetówki drugą.
Przepis Komtessy jak najbardziej jest klasyczny. Ona jest Wloszka. U innego Wlocha, pana Carluccio tez tiramisu podaja z wiorkami czekoladsowymi i tez jest espresso miedzy warstwami.
Ale tireamisu podawane w jego restauracjach zawsze jest troche rzadzsze niz gdzie indziej, jakby rozlane po plaskim talerzu.
A te wiorki z gorzkiej czekolady dodane tuz przed podaniem deseru sa najlepsze!
Generalnie dobre tiramisu ma bardzo wyrazosta nute zarowno czekoladowa jak i kawowa.
Najbardzioej pamietam bylam zaskoczona jak malo cukru dodaje sie do tych zoltek! I ani grama wiecej – tak jest idealnie.
Że ma mieć wyraźną nutę kawową i czekoladową to zgoda, ale ta czekoladowa nie musi się brać z wiórków, może właśnie z tego kakao.
A przepis Contessy może i jest oryginalnie włoski (tam też są różne warianty), ale nie klasyczny. Będę się zapierał wszystkimi czterema łapami, że klasyczny jest z jasnym kremem, bez kawy, co miałem okazję sprawdzić mnóstwo razy, bo tiramisu jest jednym z niewielu deserów, które w ogóle biorę do pyska i to nawet z przyjemnością.
Myślę, Heleno, że jednak elity, bo gdzieś to musi promieniować, żeby całe społeczne klasy się podgrzewały. Inteligencji (czyli niby wysokiej klasy fachowców, tak z dziedzin technicznych jak socjologicznych czy klasycznej kultury) nie brakuje, ale nie tu są tworzone symbole, modele…
Jej tiramisu ma bialy (np moze kremowy) krem, jak najbardziej.
A gdzie sie podziala Demetria aby ostatecznie i autorytatywnie rozsadzila?
A nie jest przypadkiem tak, że między szeroką warstwą inteligencji a elitami istnieje sprzężenie zwrotne? Tak jak w sporcie: musi być przyzwoita baza, te różne orliki, kółka sportowe i rozwijacze talentów, z tego wyrastają mistrzowie, a jak oni już są, to swoim przykładem zachęcają coraz więcej bachorów, żeby trenowały i rosną kolejni mistrzowie, a baza się poszerza.
Poza tym w procesach długofalowych bardzo istotna jest ich ciągłość, a u nas ona 2 razy została przerwana dość brutalnie. Raz jak wszedł komunizm, a drugi raz jak wszedł kapitalizm. Nagle, z dnia na dzień, okazało się że „inne wartości sie lyczom” i inteligenci tudzież mistrzowie starego typu mogą się czniać, bo nie pasują do nowych, wspaniałych czasów.
Kiedy taka zmiana następuje ewolucyjnie, to dopiero z długiej perspektywy czasowej widać, że nastąpiło jakieś poważne przeobrażenie. Przy rewolucyjnym kopniaku robi się duży rozziew, który zobaczyć można gołym okiem.
Demetria się nie zgłasza, to zapytałem, co Wika o tym sądzi.
A ta bezczelna istota mi wchodzi z takim wistem, że Nella ricetta originale non sono previsti il liquore.
Widział kto co takiego, żeby tiramisu bez likworów robić? Toż to o pomstę woła i w ogóle pisać hadko.
Ale jak się już tych likworów używa, to podobno najczęściej marsali.
W sprawie przepisu Wika wypowiada się dość niejasno: per prepararlo secondo la ricetta originale servono i seguenti ingredienti: biscotti savoiardi, tuorli d′uovo, zucchero, caff?, mascarpone e cacao in polvere. Czyli kakao w proszku jest pewne, ale czy kawę się dodaje do kremu, czy tylko do biszkoptów, nie informuje. No i też twierdzi, że jest mnóstwo odmian, ale ponieważ gdzieś wspomina, że pełna wersja rozwinęła się z prostego deseru, składającego się z mascarpone, jajek i cukru, to w każdym razie można wnioskować, że odmiana bez kawy w kremie była wcześniejsza.
Wlasnie. Elity wyrastaja ze zdrowego srodowiska inteligenckiego, choc oczywiscie moga miec pochodzenie i chlopskie i robotnicze. Ale musi byc ta warstwa aby nawet z chlopskiej czy robotniczej rodziny narodzil sie ktos, kto staje sie elita. Sama takich znalam.
Ale jesli jedynym gruntem jest .. o, takie cos.. jak to co mamy, a kwiat polskiej inteligencji to mozesz znalezc na Blogu Bobika, a nie w polskim parlamencie, na plebanii w Jasienicy, a nie w Episkopacie, kiedy w tytule poczttnego dziennika dziennikarz bez cienia wahan umieszcza niewykropkowane „je..l was pies”, no to skad maja sie brac te elity?
Ja znalam (z kafejki wloskiej w Jerozolimie) wersje z kakaem (o ile pamietam zmieszanym z cynamonem) i koniakiem, tez wloska, a masa byla serowa, nie kakaowa/kawowa. Mieli tez takie lody.
Wciągnąłem się w risercz tiramisowy, bo to dość zabawne jest. Jak się wtłucze w wyszukiwarkę ricetta classica, originale albo tradizionale, to wyskakuje od groma przepisów, a każdy trochę inny.
Sprawdziłem tak ze 20 i w niektórych się daje do kremu ubite białka, w innym do kawy rum, jeszcze w innym marsalę do kremu, nie do nasączania biszkoptów… Pełny kociokwik.
A na wiórki czekoladowe zamiast kakao – nigdzie.
Ale uczciwie, z łapą na sercu – we wszystkich tych przepisach na dodawanie kawy do kremu natknąłem się tylko raz.
A tu kuzyn
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zabaglione
Bobikowi podaję porządny kawałek pasztetówki, ofkors! A co do tiramisu, to każdy ma swój przepis, zupełnie jak u nas na moczkę
O, tutaj są same prawdziwie włoskie tiramiski:
http://www.dissapore.com/wp-content/uploads/tiramisu.gif
Z tradycyjnych przepisow srodziemnomorskich najbardziej chyba zdziwil mnie przepis na andaluzyjska zupe czosnkowa zwana ajoblanco. Genialna potrawa, dosc gesta, zapiekana w plaskich kamionkach. Sklada sie na nia oliwa, czerstwy chleb, woda i pare glowek czosnku.
A problem zaczyna się od biszkopcików: czy savoiardi czy Pavesini? Czy dodawać bitą śmietanę przed wiórkami czekoladowymi? I właśnie – wiórki czy kakao w proszku? I jeszcze jeden problem: ubite białko czy beza po włosku? Riassumendo: a ciascuno il suo tiramisu, czyli jak komu smakuje, z pasztetówką włącznie
Takze zmielone migdaly hoiszpanskoie (marona) oraz zielone winoigrona.
Ja robie ajo blanco (z hioszpanskiej ksiazki kucharskiej) , po wizycie w Andaluzji. Bardzo pyszny chlodnik.
Heleno, ja jadlam w chlopskiej wersji, chyba bez marcony
A moze markony byly tam tez.
Tak, tak, jest takie włoskie przysłowie: każdy Lisek ma swój tiramisek.
Kiedy andaluzyjscy chlopi zra te (wspaniale!) migdaly garsciami!
W moim przypisie do blendera wrzuca sie mielone migdaly, czosnek, chleb, wode i oliwe, chyba sol. Wszystko sie miksuje, mocno schladza i przed podaniem wrzuca sie jeszcze troche winogron rozcietych na polowki aby piscily sok i przeszly ta konkokcja czosnkowo-migdalowa..
Ucxh, cudowne na upal!