Bajka o Perliku i Sokole
Na skraju lasku, tuż za kapliczką,
mieszkali sobie Perlik z Perliczką,
posiedli sporą gromadkę dziatek
przekonań mocnych wór na dodatek,
wodę i karmę, więc mieli się
tak, jak za piecem u Pana B.
Klatka ich była przyciasna, stara,
trzy kroki w prawo i ściana zaraz,
dawno sypała się od korzeni,
lecz Perlik za nic by jej nie zmienił,
bo tylko wtedy był całkiem rad,
kiedy nie zmieniał się jego świat.
Oprócz przekonań, dziatek i żony,
miał jeszcze Perlik zaprzyjaźniony
drób – od indora aż po kurczaka –
co jednym głosem z nim zawsze gdakał
i ten bezmyślny, a głośny gdak
był mu nad wszelkie łakocie w smak.
Tu by się mogła skończyć opowieść
o tym, jak żyli ci Perlikowie,
kochając bezruch i święty spokój,
gdyby nie pewien nieznośny Sokół,
który się zjawił nie wiedzieć skąd
i się okazał gorszy niż trąd.
Miast w kółko międlić znajome pienia,
dawał ten złośnik do zrozumienia
że wszystko płynne jest, a co gorzej,
w klatce coś także zmienić się może,
jutro, pojutrze, nawet nie dziś,
lecz nie jest głupia o zmianie myśl.
Spienił się Perlik jak oranżada:
„Sokół nie gada tego, co gada!
Tak się nie godzi w ptasiej rodzinie,
by ptak ptakowi podkładał świnię!
Ja na te rzeczy mam dobry słuch –
nie grozi w klatce nam żaden ruch.”
Słowa perlicze, twarde jak skała,
natychmiast drobiu część zrozumiała
i jęła szeptać po kątach zgoła:
„dłużej Perlika niźli Sokoła,
jeśli cierpliwy będzie nasz klan,
przeczeka sprawę, nie będzie zmian.”
Bajka do tego zmierza pomału,
że się przewidzieć nie da morału,
nikt nie potrafi tego wyliczyć –
sokoli wygra wzrok, czy perliczy,
zatem na razie powiedzieć dość,
że Sokół dalej robi na złość.

Święta, święta i po świętach.
Musze doczytać co było wcześniej, a potem tu wrócę, dobra?
No problem, Wodzu. Miejsca na razie dosyć, nawet dla Wielkich starczy.
No ja juz dawno nosze sie z zamiarem aby zalozyc Towarzystwo Ochrony Perlika przed ta przybleda Sokolem. Bo i faktycznie sytuacja zaczyna sie wyrywac spod kontroli, zas Sokol jakby nie rozumie po czyjej powinien byc stronie.
A przeciez na samym poczatku to Perlik wlasnie bral Sokola w obrone, jako pierwszy zazadal aby zastrzelic Sroke, ktora nazwala go Stluczonym Jajem czy jakos tak. POtem, kiedy Sokol coraz wiecej od rzeczy gadal, to nie kto inny, ale Perlik wlasnie usilowal odwrooic uwage od tego co sie wydobywalo z dzioba Sokola i porzekonywac wszystkich wokol, ze powiedzial cos zupelnie innego niz powiedzial i on, Perlik calkowicie sie z nim zgdaza. Indor to tez podchwycil i zaczal na swoj sposob tlumaczyc co chcial powiedziec Sokol, chcial ale mu jakos niefortunnie wyszlo.
Wszyscy wiec byli naprawde pelni dobrej woli. Niestety Sokol sie nie opamietal i czas najwyzszy aby trzasnac skrzytdlem w strol i zawolac gromkim glosem: Stul dziob, Sokole, przestan rozrabiac jak pijany Zajac i zostan nasza klatke w spokoju, bo jak nie, to powiemy pelnym tekstem jakim jestes odszczepiencem i zdrajca zasad.
No to po pierwsze, mam takie wrażenie, że właściwe znaczenie referatu Chruszczowa nieco zaginęło w pomroce dziejów.
Przypomnę, że to było tak: po zlikwidowaniu szefa bandy, mniejsi bandyci przez jakiś czas likwidowali się nawzajem, a potem ten najsprytniejszy wyszedł i powiedział: to byli straszni bandyci, a ten szef to już wogle. Ja jeden byłem dobry i nic nie wiedziałem, i teraz macie mnie kochać. No i kochali, a spróbowałby który nie.
Czy o takie analogie chodziło? No i kto wylatuje z mauzoleum? Miałbym kandydata, tylko że on raczej ma niedługo dostać następną gwiazdę Gieroja, jak słyszałem. Więc kto?
Sprawa jest prosta, banalna zgoła:
inna jest wartość wzroku sokoła,
zaś inną całkiem ma wzrok perliczy,
co przy sokolim leży i kwiczy.
Dlatego wiem to, że przyjdzie czas,
słowo sokole dotrze do mas.
A Perlik – jak my będziemy dzielni –
skończy bądź w garze, bądź na patelni
Bylo jednak troche inaczej niz mowisz, Wodzu, po referacie Chruszczowa i zmiany jakie nastapily byly calkiem spore jak na tamte czasy. Zmienila sie atmosfera znaczaco. Zaczely wychodzic ksiazki, za ktore przedtem dostaloby sie kule w leb. Nigdy bym znaczenia tych ksiazek nie lekcewazyl. No i zaczeli wychodzic ludzie z bardzo odleglych miejsc odosobnienia. Takze w mojej bliskiej rodzinie. Dzis tamte zmiany moga sie wydawac niewielkie, ale ja jestem bardzo starym Kotem i pamietam.
Ja się nie odważam na aż taki optymizm jak zeenowy, ale nie powiem, na duchu mnie on podnosi, zwłaszcza że jeszcze jakaś pieczeń w perspektywie.
I love you, zeenek, za ten optymizm!
Bo czasem sie czuje osamotniony w optymizmie. Tak.
Święta, święta a po świętach?
W południe razem z moim kolegą pojechaliśmy na cmentarz zapalić świeczkę. W Ostrołęce są trzy cmantarze: jeden parafialny , drugi komunalny, trzeci cmentarz wojenny zołnierzy radzieckich którzy zgineli na terenie powiatów ostrołęckiego łomzyńskiego , kolnieńskiego, ostrowskiego, zambrowskiego. W sumie na cmentarzu znajduje się 355 mogił, w tym: 121 indywidualnych i 279 mogił zbiorowych oraz 2 kwatery wydzielone, w których pochowano lotników. Na cmentarzu spoczywa 10831 żołnierzy z czego zidentyfikowanych 426.
Na dwóch cmentarzach tłumy ludzi, setki tysięcy zniczy, morze kwiatów i wiązanek, na wojennym kilka skromnych kwiatów kilkadziesiąt płonących świeczek i tylko my dwaj. Nikogo więcej. W prawie sześćdziesięcio tysięcznym mieście. Cisza, pustka, wiatr porusza niesprzątnięte liście, połamane nagrobki, zdewastowane zapadające się zbiorowe mogiły, zdziczałe iglaki których od kilkunastu lat nikt nie przycina. Miastem rządzi Janusz Kotowski , niedoszły ksiądz, wieloletni katecheta, gorliwy katolik, członek PiS. Ostatnio miasto zafundowało na cmentarzu parafialnym piękny marmurowy pomnik dzieci nienarodzonych. Głośno było w całej Polsce. Na cmentarzu wojenyym cisza , pustka wiatr rozwiewa zeschłe liście. W bezimiennych mogiłach młodzi chłopcy. Nie chcemy ich pamiętać. Wielu mówi że to okupanci.
Czym innym był referat Chruszczowa dla samego Chruszczowa, czym innym dla partyjnych towarzyszy i to w zależności od frakcji, a jeszcze czym innym dla ogółu (też z różnymi podziałami). Dlatego jak dwie osoby mówią o tym referacie, to mogą mówić o zupełnie różnych historiach.
A o jaką analogię mnie chodziło, to już napisałem – o reakcję lokalnych komitetów centralnych.
Co nie zmienia faktu, Kocie, że rządził i za mordę trzymał, trochę mniej szarpiąc wędzidło, jeden z wyjątkowo zasłużonych morderców. A tacy na przykład kołchoźnicy, jak byli de facto niewolnikami, tak zostali. Dlatego porównanie wydało mi się, jakby to ująć, mało optymistyczne.
Właśnie, Bobiku, te komitety centralne. Na przykładzie kołchoźników bardzo dobrze widać, że walki buldogów pod dywanem nic nie zmieniają w sytuacji zwykłego parafianina.
Wodzu, w krótkiej perspektywie się zgadza. Ale w dłuższej ziarnko do ziarnka i w końcu nawet kołchoźnikowi jednakowoż nieco się poprawiło.
Dobra, zostawmy analogie. Zapoznałem się z ankietą. Przypowieść będzie.
Wyobraźcie sobie, że jestem prezesem, ale nie partii, tylko koncernu o zasięgu światowym. Sprzedaję coś tam, co każdy powinien mieć w domu i zwykle ma. Sprzedaż zleciała na pysk, a co sprzedam, to mam 70% zwrotów. Drugi rok dokładam do interesu, za chwilę mam się tłumaczyć przed radą nadzorczą i jak czegoś nie wymyślę, to dadzą mi kopa w krzyże. Co robić? Ano, rozpoznać sytuację, żeby można było opracować i wdrożyć program naprawczy. Fakt, trochę późno, ale wyrzeźbię taki raport na podstawie badania opinii, że się odstosunkują i następny roczek na luzie, a potem się coś wymyśli.
Stawiam na baczność wszystkich dyrektorów regionalnych i mówię: macie tu formularze z pytaniami o kluczowe problemy, o których mi od jakiegoś czasu raportujecie. Chcę znać poglądy, jakie panują na każdy z tych tematów. Tu jeden z dyrektorów pyta: znaczy, mamy zbadać, co sądzą o tym klienci? Nie, debilu. To my decydujemy, co mają sądzić klienci. Masz napisać, co sądzą twoi kierownicy. Możesz zapytać jeszcze jednego czy dwóch przedstawicieli handlowych, tylko najpierw zrób im szkolenie. Nie chcę nic słyszeć o klientach i potraktuj to poważnie. Termin – tydzień. Do roboty.
Mówicie, że nie ma takich głupich prezesów? Bardzo możliwe.
Bardzo smutny obraz, Marku.
Że dla tzw. prawdziwych katolików najważniejszy po biskupie jest człowiek, pod warunkiem, że nie zdążył się narodzić, to skądinąd już wiemy, niestety.
Nie zapoznałem się z ankietą i dziś już mi się nie chce, więc nie zabiorę szczeku na temat.
Było kiedyś w pewnym mieście wielkie poruszenie
wystawiano niesłychanie piękne przedstawienie
wszyscy dobrze się bawili , chociaż był wyjątek.
Pewien Perlik w pierwszym rzędzie on miał wszystko za nic
nawet to że śpiewak śpiewał takim, jak on draniom
i choć rozum tracił dla nich, nosem wciąż kręcili
W drugim akcie śpiewak śpiewał znacznie już rozważniej
Perlik wciąż traktował śpiew ten całkiem niepoważnie
aż do chwili, kiedy nagle , nagle wśród pokazu
padły słowa :
Nie dokazuj , Perlik nie dokazuj,
kiedy konie kują, żaby poszły precz,
jeśli chcesz być rozumu obrazą,
jeśli dalej chcesz, to tylko Twoja rzecz!
Nie dokazuj , Perlik nie dokazuj
przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
nie od razu , Perlik, nie od razu
lecz już wkrótce sokół cię zamieni w glut!
A Perlik na to:
Dam ci serce szczerozłote
katolika wzorowego,
nim we Flondrze cię złomotam
i nie pytaj się
dlaczego…
No to śpiewak:
błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać , wredna postać
w d.pie cię mam,
w d.pie cię mam…
Perlik języka w dziobie nie zapomina:
Hop, hop, hop szklankę piwa,
po co ta modern zgrywa?
Już mnie przez nią rozrywa,
hop szklankę piwa,
hop!
Oby zeenowska przepowiednia sie spelnila. Optymizm jest konieczny do dzialania. Inaczej mozna tylko zalamac rece i plakac. Dalaj Lama, Martin Luther King, Mandela, Matka Teresa, a moze nawet i Franciszek to optymisci. Ja staram sie sobie samej o nich przypominac. Oraz ze Oswiecenie bylo mi zawsze blizsze niz Romantyzm.
Bardzo to przykre z tym cmentarzem w Ostrolece. I ten pomnik nienarodzonych, czysta makabra.
zeenowska o 0:58
herbata
niedzielna kawa, mocna……….
brykam fikam
Hej!
Ja może nie brykam, bo idę pożegnać Naszego Premiera, ale znikuję tymczasem.
Milego dnia.
Dzien dobry
Sniadanie z przyjaciolmi
Referat Chruszczowa uswiadomil niedouswiadomionych, co tez bylo wazne.
Marka opis cmentarza wojskowego smutny, zastanawiam sie ilu tam poleglych w ogole wiedzialo dlaczego tam byli.
Pomnik nienarodzonych to jak rozumiem pomnik „zamordowanych” nienarodzonych, a nie aborcji spontanicznych (bardzo czestych, czesto nieuswiadomionych), medycznych, rezultatow wypadkow, badz wszystkich niedoszlych spotkan miedzy jajeczkami a plemnikami? Bo to ostatnie np byloby fajne
Myslalam ze przygotowanie confit to okolo osmiu godzin pieczenia, jesli wystarczą trzy, sprobuje.
bylo by (Bobiku… czy jest emotka na please? )
Może być np.
Dzień dobry
Ilez to, poematow, sonetow, oper i dziel malarskich mozna byloby stworzyc na motywach niespotkania jajeczka z plemnikiem!
Nie zalowalbym im rozwniez okazalych pomnikow na glownych placach miast – aby zakochani mogli sie przy takjim pomniku sptykac.
Cyprysy mowia, ze to dla plemnika,
ze dla jajeczka ta lza spod pomnika ….
Dzień dobry
Ale od czego wstawianie w dwukropki. :moment zastanowienia: :błysk zrozumienia: :westchnienie ulgi:
Wszystkich emotek nie da się wynaleźć, bo co by się wymyśliło jedną, to już by się zdała jakaś inna.
Mordko, czy w oryginale to nie było przypadkiem tak?
Choć PiS-y mówią, że to dla plemnika,
że dla jajeczka ta bryła pomnika
swą estetyką urzeka,
to inni twierdzą, może nie bez racji,
że to objawy czystej aberracji
i że nikt na nie nie czeka…
Wybitnie, Bobik! Wiedziakem, ze Muza nie zawiedzie.
A tytul wiersza, jesli sie nie myle jest „w Ostrolece”.
Musze kuchnie oporzadzac, a siedze przed kompem i zanosze sie smiechem.
Czy Szpot przypadkiem też czegoś na ten temat nie pisał?
W marcowe wieczory
pod wieszcza pomnikiem
jajeczko widziano
z niejakim plemnikiem.
Lecz spisek straszliwy
się zalągł pod wieszczem
i przez to do zbliżeń
nie doszło tam jeszcze,
bo co zechce plemnik
w jajeczka wleźć tonie,
to żydokomuna
mu staje okoniem.
Już Blumsztajn z Michnikiem,
nasz duet znajomy,
pod pomnik przywleka
ogromne kondomy,
a Gross postękując
i drapiąc się w czółko
jajeczko częstuje
podwójną pigułką.
Aż wieszcz się zadumał:
z jakiego powodu
te Żydy tak strasznie
nie cierpią Narodu?
http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news-szpiegujace-czajniki-z-chin,nId,1052042
Ciekawe, jak rozwiązali problem mikrofonów, coby ich nie zakłócał szum wrzącej wody
.
Właściwie, to znakomity wynalazek. Zamiast robić ankietę na temat zwyczajów rodzinnych katolików, powinno się rozdać wszystkim te czajniki. Może przy okazji kolędy
.
I wszystko byłoby jasne
.
Czy kuchnia jest używana zgodnie z przeznaczeniem np.
A do weryfikacji nagrań w Polsce zatrudniłabym Terlika.
Nie tylko w czajnikach, Zmoro. Kiedy wyjezdzalismy z Polski, matka Starej schowala do skrzyni z ksiazkami nadawanej oddzielnie, jedyna sentymentalna pamiatke jaka chciala wywiezc: mala zeliwna patelenke bez uchwytu (drewniana czesc uchwytu dano sie juz spalila). Ta patelenka ja ratowala i w czasie wojny i po wojnie w czasach studenckich. Czarna byla i chropawa od zewnatrz , jak to stare zeliwo, ciezka jak na swe gabaryty.
Gdy nadawalismy bagaz, celnicy jak zobaczyli te patelenke, to az im oczy zaczely sie iskrzyc: pewnie pod tym czarnym ukrywane jest zloto. Wiec zaczeli te patelnie ostrymi narzedziami zlobic. Matka mojej Starej blagala ich by robili to raczej od spodu, by patelenka dalej mogla byc uzywana. A na bezczelne pytanie mojej Starej (ktora byla jeszcze dosc smarkata) czego w tej patelni szulaja, odpowiedzieli ze smiechem, ze urzadzen szpiegowskich.
Ta stara radziecka patelnia wciaz istnieje na Florydzie i Stara ma ja zapisana w spadku. Nigdy sie z nia nie rozstanie i zapisze ja w spadku zaprzyjaznionym Romom, bo nikt inny jej nie doceni.
Dzień dobry
Rano bryknąłem i …. umyłem okno
Pożegnałem Tadeusza Mazowieckiego
Wyprowadzam Sukę na spacer póki jeszcze nie ma luja
Wieszcz dumał, dumał i wydumał.
Dobranoc, już dziś więcej nie będziem bawili –
rzekł plemnik do jajeczka i się skromnie wstrzymał.
Dobranoc, zbyt jest grzeszna seksowna zadyma,
dobranoc, wody łyknę jak już mnie przypili.
Dobranoc, nie spotkamy się już w żadnej chwili,
okazja raz stracona nigdy nie powraca,
poza tym zapłodnienie to jest ciężka praca
tak dla czystego szpasu nie będziem współżyli!
Dobranoc, odwróć swoją komórkową błonę,
zbyt gęstym śluzem otocz, bym się przebić zdołał,
zachody wszelkie moje niech będą stracone.
Dobranoc, już uciekłoś i chyba masz doła,
bo dziecko nasze będzie znów nienarodzone…
oj, chyba lepiej spłynę nim się zacznie dzionek.
Mowilem, ze to PLODNY temat.
Dzien dobry! Wpadam z krociotka wizyta by sie nasycic rymami (pycha!), zlozyc donos na:
15845
poskarzyc na Krasula (kumpel lotra) i zaprotestowac
przeciwko brakowi pomnika plemnika, o ktorego godnosc niegodnie profanowana samogwaltem w celu niecnego in vitro niedawno upomnial sie jeden z wielebnych.
Pomnika może jeszcze nie ma, ale smętną pieśń plemnika niepewnego zapłodnienia już inny wieszcz napisał:
Smutno mi, Boże. Ku mojej wygodzie
stworzyłeś ponoć to ciało dorodne,
dla mnie ta pani chętnie zrzuca odzież
w swoje dni płodne.
Lecz że utrafić to jest ciężki orzech,
smutno mi, Boże.
Nie każdym strzałem, niechże się pożalę,
małą dziecinę zrobię. Czasem bliski
jestem, a potem nic nie wyjdzie wcale,
nici z kołyski.
Że nie wiem, czy się dziś w jajeczku złożę,
smutno mi, Boże!
Litosci
Lisku, Zeen i Bobik, w natchnieniu, zapominają o litości i karmią do upadu
Nie ma żadnego zmiłuj się! Jak plemniki chcą pomnika, to muszą się pokazać od bohaterskiej strony!
Kiedy się wypełniły dni
i przyszło im zapłodnić,
wprost do jajeczek plemniki szły,
wyrwaszy się ze spodni.
(A dziecko były w planie tego roku…)
I tak śpiewały: ach, to nic,
że trochę nas niewielu,
bo iść przed siebie, w tym jest wic,
gdy chce się dojść do celu.
(A wskazywał kalendarzyk dzień właściwy u kobiety…)
Lecz ci, co mieli dobry słuch
i wzrok, widzieli pono,
że po godzinie ustał ruch
i nic nie zapłodniono.
I śpiew słyszano taki: by
korzystny czas wyzyskać,
zaczekać trzeba ze dwa dni,
a nie od razu pryskać.
Ale gdy wicher będzie duł
pożądań płodnych znowu,
w środek jajeczka spłyną w dół
plemniki z tego chowu!
mozna byloby stworzyc na motywach niespotkania jajeczka z plemnikiem! — chyba dobra połowa sztuki wzięła się z chęci plemnika spotkania się z jajnikiem.
Druga połowa to marzenia jajnika o spotkaniu idealnego plemnika.
Bobiku, zamkną Cię jak nic
.
Jak mnie mają zamknąć, to lepiej ja się zamknę, ale jeszcze na koniec przytoczę podsłuchane żale rozczarowanej pary, sakramentalnej, rzecz jasna. Podkreślić należy, że mimo przeciwieństw losu nie gasi ona ducha i w swych ostatnich słowach wychodzi z cenną inicjatywą.
Daremne żale, próżny trud,
nie było zapłodnienia,
nie zdarzył się poczęcia cud,
bo był z plemnika cienias.
Natura pokazała, gdzie
się zgina dziób pingwina,
znów nie udało zrobić się
ni córki, ni też syna.
Choć do upadu będziem znów
po życie sięgąć nowe,
tego tak żal, że szkoda słów,
się, znaczy, traci mowę.
Lecz żeby ból po stracie tej
wyrazić nasz ogromny,
niezrobionemu dziecku, hej,
postawmy dupny* pomnik!
* Dupny to po śląsku wielki, żeby nie było, że tu się wyrazami rzuca
A propos pomników.
Na Ślęży miejscowy proboszcz doprowadził do usunięcia repliki Światowida z Domu Turysty, za to wywalił dupną drogę krzyżową przy drodze na szczyt.
W parku krajobrazowym!
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9384
Wlasciwie to juz caly spiewnik moglby powstac o Plemniku i Jajeczku i ich niesoelnionym spotkaniu.
15845 jak rzep kociego ogona
Sam lubie wiewiorki. To moze taka kocia cecha.
http://deser.pl/deser/51,111858,14886146.html?i=0
Polsce i szerzej. Z oświadczeń parlamentarzystów RP
http://www.youtube.com/watch?v=Q4fC0x_2DJY
Siodemeczpa poszla pozegnac, a ja sledzilem w TVPolonia.
Otarlem lze……….
smutne, to co napisal Marek o pustym cmentarzu, smutne
Follow up na temat poruszony niedawno przez Kota
http://www.reuters.com/article/2013/10/18/us-russia-pussyriot-idUSBRE99H05M20131018
Oni pisza o Nadi T, ale zdjecie dali Maszy Alochiny, ktora moim zdaniem wyszla z zawieszeniem wyroku , bo ma malutkie, bodaj 2-letnie dziecko. A co soie dzoeje z Nadia -nie wiadomo, bp rodzina od 10 dni nie dostala od niej zadnego komunikatu, tak czytalam wczoraj gdzies.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ostatnie-pozegnanie-tadeusza-mazowieckiego/hwn5s
ks. Lemański?
Ta linka od Liska była z 18 października. Tu jest dzisiejsze doniesienie:
http://rt.com/news/tolokonnikova-move-pussy-riot-144/
Anro, rzeczywiście, na to wygląda.
Chciałem napisać wcześniej o obecności księdzu Lemańskiego na pogrzebie. Trochę nie wypadało bo blog był zajęty pisaniem śmiesznych wierszyków. Myślę, że został zaproszony przez rodzinę zmarłego.
Jutro zadzwonię do Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie w sprawie cmentarza. Postaram sie zrobić dokumentację foto. Jest mi wstyd za władze Ostrołęki.
Marku, nie uwazasz ze troche nie wypada abys pouczal doroslych ludzi co wypada a co nie wypada? Nie sadze by tu ktos potrzebowal nauczyciela manier.
Marku, tu się bardzo często śmieszne z poważnym miesza – dokładnie tak, jak w życiu.
Ale masz rację, że czasem lepiej z wrzuceniem czegoś odczekać, żeby w odpowiedniejszy moment trafić.
A Tadeusz Mazowiecki i po śmierci zachował klasę. Skromny cmentarz, skromny krzyż. Jakoś właśnie tego się po nim spodziewałem.
Heleno
Przepraszam ale nie chciałem zakłócać dobrej zabawy. Wierszyki były bardzo śmieszne i uwazałem, że mogę o tym napisać później. Nie chciałem i nie chcę nikogo pouczać. No, może z wyjątkiem władz mojego miasta
Heleno, ja tego nie odebrałem jako pouczenia, tylko tak, jak to Marek napisał – że wcześniej jemu nie bardzo wypadało wchodzić z takim tematem w środek rozbrykania.
Nie ma co się wszędzie doszukiwać jakichś aluzji.
Trzeba nauczać, nawet dorosłych. Ja też się uczę wciąż
Wyrok w zawieszeniu dostala Katia, niezamezna i bezdzietna, powodem lekkiego wyroku bylo to ze nie zdazyla wejsc na podium i dopiero wieszala na sobie gitare gdy jej dwie kolezanki juz spiewaly pod oltarzem i byly wyganiane przez policje. Matka dziecka to Masza (na zdjeciu w mojej lince), a strajk glodowy robi Nadia (na zdjeciu w lince Bobika).
Ja tez zrozumialam ze Markowi niezrecznie bylo wchodzic ze smutnym tematem w srodek wesolych wierszykow. Okazal delikatnosc i nikogo nie pouczal.
Ok, jesli Marek myslal o sobie, to przeprpraszam i zwracam honor. Sadzilam, ze dotyczy to nas wszystkich. Sorry, Marku. Szczerze sorry.
A z obecnosci Lemanskiego zaproszonegp przez Rpdzone ogromnie sie ciesze. Myslalam o tym dzos rano. Ze bardzo ladnoie byloby gdyby go zaprosili. Aaa, i wyprosili Hosera, ktory wspolcelebrowal masze. No trudno. Wystarczy mi, ze pamietali o ks. WL. A wyprosic Hosera pewnie nie mieli jak.
PS. Nie, nie zrobilam przyjemnosci Bobikowi i na czas poprawilam „wysraczy”.
Aha! Musialam nie doslyszec powodu. Tylko urzeklo mnie, ze dwie pozostale dziewczyny tak sie ucieszyly, kiedy dostala to zawoieszenie i ja sciskaly i gratulowaly.
Zgadzam się, że puste w Święto Zmarłych cmentarze, niezależnie od tego kto na nich spoczywa, są smutne.
Natomiast jeśli chodzi o pomnik dzieci utraconych intencja była inna (podobny jest w moim mieście). Chodziło o to, że rodziny, które dotknęło poronienie, mają problem żeby się uporać z tą traumą, bo nikt tego z nimi nie przepracowuje, a także nie mają tego miejsca, gdzie mogłyby pójść pomodlić się albo porozamawiać, albo chociaż popłakać, tak by zamknąć okres żałoby. A teraz mają takie miejsce. To raczej symboliczny grób niż pomnik. U nas zawsze pali się tam mnóstwo lampek. Sama czasem stawiam, choć mnie akurat osobiście to nie dotyczy, ale mam znajomych którzy wcześniej we Wszystkich Świętych stawiali lampki i modlili się przy grobach obcych dzieci, bo ich własne nie ma grobu. Teraz przychodzą tu.
15872 ?
U nas, jak co roku, radzieckie kwatery wysprzątane. Wielu nieznanych i boleśnie młodych. Miasto dba o kwiaty i znicze. Pod głównym pomnikiem dużo zniczy zapalanych przez przypadkowe społeczeństwo.
Marku, może odbierasz to inaczej, ale jeżeli dzień jest ciężki, a był, bardzo potrzebna jest odskocznia i jestem za nią wdzięczna.
Chyba nie, adomi, miejscowość, w kontekście, nic mi nie mówi.
ale samo h ?
Widzę, ale Bobik będzie wiedział.
Widziałam i myślę, że rozumiem, na tyle, na ile można zrozumieć cudzy ból, którego samemu się nie zaznało, ból rodziców po stracie nienarodzonych dzieci. Rozważania, kiedy płód staje się człowiekiem są tu bez znaczenia – dla rodziców, to jest syn lub córka, mają święte prawo do bólu i poczucia straty. Rozumiem też potrzebę symbolicznego grobu. Ale te pomniki nie są tylko, ani nawet przede wszystkim, symbolicznymi grobami, na których rodzice mogą opłakiwać swoje nienarodzone dzieci. Przejrzałam trochę wpisów w internecie. W niektórych, tak jak tutaj, http://www.kofc.org/un/pl/prolife/programs/monuments.html akcent został wyraźnie położony na protest przeciwko aborcji, w wielu innych ten temat przynajmniej się pojawia. Piszę o wyrażonych w artykułach intencjach inicjatorów stawiania pomników i księży, którzy je święcili, nie o komentarzach dziennikarzy. Na podstawie pomnika w Szczecinie wypisano słowa kard. Stefana Wyszyńskiego : „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości.”, w Bochni od poświęcenia takiego pomnika zaczął się Marsz dla Życia i Rodziny, opinii z portali nacjonalistycznych nawet nie będę przytaczać. Pompa towarzysząca święceniu pomników i sama nazwa „pomnik” też nie najlepiej współgra z sytuacją rodziców, którzy stracili dziecko. Szanując ich ból, pomniki uważam za bardzo kontrowersyjne i nie będę tam stawiać zniczy.
Mnie się 15872 też wydał podejrzany i usunąłem.
Adomi, takie symboliczne miejsce, o jakim piszesz, ma oczywiście sens głęboki, choć na pewno nie pod nazwą pomnik, tylko grób, nagrobek, albo jakoś podobnie, ale… Wystarczy choćby w gugla wrzucić hasło „dzieci nienarodzone”, żeby nie mieć wątpliwości, co ono dla Kościoła i prawicy oznacza: przede wszystkim tzw. „ofiary aborcji”. Sądzę zatem, że to raczej rzeczywistość skutecznie poradziła sobie z głupimi intencjami, niż intencje były od początku niegłupie.
Psłowo honoru, że nie ściągałem od Agi, tylko Łajza mi tak podyktowała.
U nas, na jednym z cmentarzy, też jest takie upamiętniające i jednoznaczne.
Czołganiem do spanka, dobranoc
Dzień dobry
Wyczołgałem się ze spanka w teren
Herbata już czeka
o! herbata
szeleszcze
brykam
kawa
brykam fikam
Dzień dobry
Z dnia na dzień pogodny koniec lata zrobił się burą, rozpapraną, wietrzną i mokrą jesienią.
Nieprawdą jest jednak, że w taką pogodę psa nie wygonisz. Okoliczności powiedziały, że mam zaraz ruszać w teren i guzik je obchodzi, że cebrzy jak z luja.
Mogę się pocieszać tylko tym, że w Jakucji mają jeszcze gorzej.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14888752,Na_Syberii_brakuje_jedzenia_i_paliw__Statki_z_zaopatrzeniem.html
http://www.duszpasterstworodzin.lomza.pl/poronienie/grob-dzieci-utraconych
„w Szpitalu Wojewódzkim im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Łomży jest około 300 poronień rocznie. W szpitalach na terenie Diecezji Łomżyńskiej leżących w granicach Województwa Podlaskiego, łącznie z Łomżą, około 500. To niestety bardzo duża liczba. Nie wszyscy rodzice zgłaszają się po szczątki swego dziecka, aby je pochować. Inni z różnych przyczyn tego nie robią, najczęściej ze zwykłej niewiedzy (nie oceniamy ich postepowania). Być może to się zmieni po przeprowadzonej akcji informacyjnej w parafiach naszej Diecezji, która trwa. Do tej pory doktor osobiście dbał o godne miejsce grzebania szczątek tych dzieci. Obecnie Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Łomżyńskiej zajęło się uporządkowaniem tych spraw i nadaniem im godnego wymiaru (także od strony parafii: Instrukcja w sprawie pogrzebu dzieci zmarłych przed urodzeniem obowiązująca w Diecezji Łomżyńskiej N. 268/B/2011 z dnia 22 lutego 2011 r. ). Ciała dzieci zmarłych przed narodzinami wskutek poronienia, po które nikt się nie zgłosił, będą grzebane w tym Grobie.”
„22 maja 2012 roku na XXIX Sesji Rady Miasta, Radni na wniosek prezydenta Łomży – (…) – przegłosowali jednogłośnie uchwałę dotyczącą sprawienia pogrzebu dziecka martwo urodzonego przez Miasto Łomża. Według tej uchwały miasto angażuje się w pogrzeby dzieci zmarłych na skutek poronienia, niezależnie od czasu trwania ciąży. Pogrzeb taki odbywa się dwa razy w roku. Obejmuje przewóz zwłok, kremację, zakup urny na prochy i obsługę ceremonii pogrzebowej.”
i żeby nie było, że po linii – prezydent Łomży jest z lewicy
http://www.duszpasterstworodzin.lomza.pl/poronienie/grob-dzieci-utraconych
„w Szpitalu Wojewódzkim im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Łomży jest około 300 poronień rocznie. W szpitalach na terenie Diecezji Łomżyńskiej leżących w granicach Województwa Podlaskiego, łącznie z Łomżą, około 500. To niestety bardzo duża liczba. Nie wszyscy rodzice zgłaszają się po szczątki swego dziecka, aby je pochować. Inni z różnych przyczyn tego nie robią, najczęściej ze zwykłej niewiedzy (nie oceniamy ich postepowania). Być może to się zmieni po przeprowadzonej akcji informacyjnej w parafiach naszej Diecezji, która trwa. Do tej pory doktor osobiście dbał o godne miejsce grzebania szczątek tych dzieci. Obecnie Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Łomżyńskiej zajęło się uporządkowaniem tych spraw i nadaniem im godnego wymiaru (także od strony parafii: Instrukcja w sprawie pogrzebu dzieci zmarłych przed urodzeniem obowiązująca w Diecezji Łomżyńskiej N. 268/B/2011 z dnia 22 lutego 2011 r. ). Ciała dzieci zmarłych przed narodzinami wskutek poronienia, po które nikt się nie zgłosił, będą grzebane w tym Grobie.”
„22 maja 2012 roku na XXIX Sesji Rady Miasta, Radni na wniosek prezydenta Łomży – (…) – przegłosowali jednogłośnie uchwałę dotyczącą sprawienia pogrzebu dziecka martwo urodzonego przez Miasto Łomża. Według tej uchwały miasto angażuje się w pogrzeby dzieci zmarłych na skutek poronienia, niezależnie od czasu trwania ciąży. Pogrzeb taki odbywa się dwa razy w roku. Obejmuje przewóz zwłok, kremację, zakup urny na prochy i obsługę ceremonii pogrzebowej.”
i żeby nie było, że po linii – prezydent Łomży jest z lewicy
oj, nie wiem czemu dwa razy poszło
W Ostrołęce jest pomnik dzieci utraconych, jak już mamy byc ścisli. Chyba, ze Marek ma jeszcze jakiś inny na myśli:
http://zdjecia.eostroleka.pl/fotoreportaze/zobacz-ostroleckie-cmentarze-noca-01112013-4622/zdjecie-166419.html
Myślę, że dla rodzin noszących w sobie żałobę po stracie dziecka, które urodziło się przedwcześnie i z powodów prawnych nie mogli ich pochować, to może być ważne miejsce.
Teraz czytam, że w tych grobach są składane prochy dzieci przedwcześnie urodzonych otrzymywane ze szpitali.
Osobiscie wolalabym pewnie rozsypac w jakims ladnym miejscu.
Wiem, ze jest to sprzeczne z polskim prawem. Ale, prawde mowiac, nie przejmowalabym sie prawem postawionym na glowie i kompletnie irracjonalnym. Spalone w bardzo wysokiej temperaturze prochy sa bardziej higieniczne niz cokolwiek innego.
BYlam niedawno na ropzsypywananiu (z jednej urny) prochow dwu doroslych osob. Byla tego garsteczka. Prochy natychmiast wsiakaly w trawe i ziemie. Byla lekka mzawka i po kilkudziesieciu sekundach prochy zwyczajnie zniknely.
Nie odwiedzilam Jasiuni i jej meza w dzien zaduszny, bo jest to na drugim koncu miasta i bardzo trudny jest tam dojazd. Nie trafilabym bez samochodu. Ale zapalilam w domu piekna gruba swiece woskowa, zeby niw bylo im przykro, ze nikt ich nie odwiedzil (Marzenka, bratanica meza mieszka w Edynburgu).
Ja bezbozna wierze w Zmarlych Obcowanie, jak Milosz w jednym ze swych wierszy (Dzwony w zimie)
.
…nie przejmowałabym się prawem postawionym na głowie i kompletnie irracjonalnym. Jesteś w Polsce w większości. Kto by się tam przejmował prawem, skoro wiadomo na czym jest ono postawione.
Niech zatem uscisle.
Jestem osoba ktora na codzien prawa swiadomie przestrzega. Ale jestem tez osoba, ktora wierzy gleboko, ze prawo jest dla ochrony obywatela i w chwili gdy jest przeciwko obywatelowi, to mnie malo obchodzi. To znaczy, ze ktos je wymyslil aby obywatela wdeptac w ziemie.
Przestrzegam wszystkich zobowiazan finansowych, nakladanych na mnie przez panstwo. Prawie wszystkich, patrz nizej.
Szanuje przepisy ruchu drogowego.
Szanuje cudza wlasnosc.
Nie kradne, nie naruszam miru domowego.
Nie kradne wlasnosci intelektualnej.
Moge na palcach jednej reki policzyc kiedy naruszylam prawo: gdy kupowalam papierosy z przemytu i gdy placilam za uslugi gotowka aby uslugodawca nie musial rozliczac sie z VATu. Nie zawsze tak bylo, ale sie zdarzalo. Czy jestem z tego dumna? Nie jestem. Ale gdyby zdarzylo sie jakies prawo, ktoregpo nie potrafie zrozumiec i ktore mnie, obywatela, traktuje per nogam, to go obejde bez namyslu.
Na szczescie zyje w kraju, gdzie sie to raczej nie zdarza.
Prawo zakazujace rozsypywania prochow gdziekolwiek ma jedynie na celu ochrone przed utrata zarobkow firm pogrzebowych, instytucji relogijnych i cmentarzy. I takie prawo jest, jakby powiedzial Karol Dickens, oslem. Bo prochy moich Zmarlych nie naleza ani do firm pogrzebowych, ani kosciolow ani cmentarzy.
Niech zatem uscisle.
Jestem osoba ktora na codzien prawa swiadomie przestrzega. Ale jestem tez osoba, ktora wierzy gleboko, ze prawo jest dla ochrony obywatela i w chwili gdy jest przeciwko obywatelowi, to mnie malo obchodzi. To znaczy, ze ktos je wymyslil aby obywatela wdeptac w ziemie.
Przestrzegam wszystkich zobowiazan finansowych, nakladanych na mnie przez panstwo. Prawie wszystkich, patrz nizej.
Szanuje przepisy ruchu drogowego.
Szanuje cudza wlasnosc.
Nie kradne, nie naruszam miru domowego.
Nie kradne wlasnosci intelektualnej.
Moge na palcach jednej reki policzyc kiedy naruszylam prawo: gdy kupowalam papierosy z przemytu i gdy placilam za uslugi gotowka aby uslugodawca nie musial rozliczac sie z VATu. Nie zawsze tak bylo, ale sie zdarzalo. Czy jestem z tego dumna? Nie jestem. Ale gdyby zdarzylo sie jakies prawo, ktoregpo nie potrafie zrozumiec i ktore mnie, obywatela, traktuje per nogam, to go obejde bez namyslu.
Na szczescie zyje w kraju, gdzie sie to raczej nie zdarza.
Prawo zakazujace rozsypywania prochow gdziekolwiek ma jedynie na celu ochrone przed utrata zarobkow firm pogrzebowych, instytucji relogijnych i cmentarzy. I takie prawo jest, jakby powiedzial Karol Dickens, oslem. Bo prochy moich Zmarlych nie naleza ani do firm pogrzebowych, ani kosciolow ani cmentarzy.
Soory za dubleta.
Prawie przekonałaś mnie. Do pełnego przejęcia tego manifestu za własny brak mi tylko jednego, choć może długiego spisu. Spisu wszystkich praw, od paragrafów Konstytucji aż do paragrafów okólnika sołtysa w Starym Borze, z każdą linijką poprzedzoną literką „O” (prawo dla ochrony obywatela) albo literką „W” (prawo, aby obywatela wdeptać w ziemię).
Czytam u Janusza Tazbira o Biłgoraju (w Długim romansie z muzą Klio), o sitarzach, co nawet i kosy robili, ale głównie sita i przetaki. Szukałem w Sieci wyjaśnienia czym się sito od przetaka różni, ale tak proza jak i obrazki (ilustracje w Wikipedii i w grafice google′a) nie prowadzą do nikąd. Pomyślałem, że Koszyk to też rodzaj sita i może tu znajdę pociechę i definicję.
Gdyby wszyscy szanowali kazde prawo, nawet osielskie i nigdy go nie kontestowali, zylibysmy ( a raczej zylibyscie) wciaz w komunie i zwiazki zawodowe bylybu poporzadkowane MSW, a Urzad ds Cenzury wciaz decydowalby jakie ksiazki mozna przywozic w walizce do Polski.
Sa prawa na ktore nie nalezy sie godzic. A zdarzaja sie one takze w demokracjach. Niestety w niektorych demokracjach mozna np. odbierac dzieci kochajacym, ale biedbnym czy nieporadnym rodzicom, zas interewencje w parlamencie pozostaja bez odpowiedzi. DEmokracje tez sa do naprawiania, a kiedy sie nie daje ich naprawic na drodze odpowiedniej legislacji, nalezy naprawiac je na wlasna reke ignorujac takie prawo.
andsol, przetak to jeden z rodzajów sita, wyglądający właśnie tak:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Przetak
przynajmniej tak pamiętam z dzieciństwa
zabrałam sobie ten z rodzinnego domu i wisi teraz u mnie w kuchni w charakterze dekoracji
Dzień dobry
Przetak kojarzy mi się z ziarnem i mąką.
…ale takze z archeologia, poszukiwaniem zlota oraz z noszeniem wody.
Z galicyjskiej wsi mi się kojarzy, nie z szerokiego świata
Heleno, myślę, że niechcący wywierasz presje na innych.
Pozwól, że ludzie sami będą decydować, jak chowani będą ich zmarli.
Zszokowani rodzice, którym przedwcześnie urodziły się dzieci często nie wiedzą, że mogą otrzymać prochy dziecka, a chwilę później jest już za późno.
Wiem coś na ten temat, leżałam na patologii ciąży w wielkiej sali i napatrzyłam się na rozpacz.
Sama też przeżyłam podobne doświadczenie na skutek pomyłki lekarskiej.
Wszystko, co może pomóc takim ludziom jest dobre.
Owszem, utrzymuje się jeszcze prawo do nierozsypywania prochów, ale i to się zapewne wkrótce zmieni.
Na cmentarzu powązkowskim widziałam sporo małych grobów dorosłych ludzi, więc obyczaje się dosyć szybko zmieniają
adomi6319, oczywiście zacząłem od Wikipedii, ale jeśli zerkniesz na http://pl.wikipedia.org/wiki/Sito , zobaczycz tę samą rycinę, co wcale nie pomaga w odróżnieniu dwóch pojęć, o ile w istocie są dwa, a nie regionalne nazwy.
Nie, Siodemeczko, nie wywieram na nikogo presji, a zwlaszcza na rodzicow, ktorzy wlasnie poronili badz urodzili martwe dziecko.
Podkreslalam stale, ze „osoboscie”. Natomiastr gwaltownie nie zgadzam sie z implikowanym mi przez andsola pogladem, ze prawa nalezy olewac. Prawa nalezy szanowac, pisalam, tak jak i ja szanuje, ale odpuszczam sobie szanowania praw irracjonalnych. Do takich nalezy prawo rozsypania prochow np w lesie czy na Baltyku.
Byc moze prawo zakazujace rosypywania w prochow zostanie zmienione, tylko, ze mowi sie o tym prawie juz od co najmniej paru lat (albo odkad ja pare lat temu dowiedzialam sie, ze takie prawo istnieje) i nic sie nie zmienia. Osobiscie czekam na zmiane pewnego prawa w Polsce juz od ponad 20 lat, tyle lat lezy ten projekt w Sejmie, juz zarosl pewnie mchem, i nic sie nie zmienia.
Andsolu, myslę, że z sitem i przetakiem jest tak samo jak z prostokątem i kwadratem. Każdy kwadrat jest prostokątem, ale nie każdy prostokąt jest kwadratem. Każdy przetak jest sitem, ale nie każde sito przetakiem. Sita miewają różne kształty, a przetak zawsze wygląda jak tortownica z denkiem z siatki.
Heleno Łaskawa, nie implikuj, że coś tam implikuję. Wykpiłem Twoje sformułowanie i jego przekaz nie był kwestią mojej interpretacji, a Twojej redakcji. Mam nadzieję właśnie, że biorącej się z pośpiechu a nie z przemyśleń. A kwestii praw peerelu nie sprowadzisz do cenzury książek w walizkach. Z ulubionego przez Ciebie terenu, UK, da się cytować godzinami nigdy nie odwołane, więc obowiązujące prawa z zeszłych wieków. O zmianie praw, które obowiązywały w Trzeciej Rzesza aż boję się wspominać, bo dyskusja pójdzie na boki i pod żebro. Tak czy inaczej, sprawa nigdy nie była prosta i konieczna doza anarchii i warcholstwa nie została wymierzona, przez co na ogół staje się nie tylko niekonieczna, ale i szkodliwa – dlatego apele o olewanie prawa są bardzo, bardzo, bardzo ryzykowne.
Dlugosc procedur legislacyjnych i sadowych w Polsce jest powaznym naruszeniem praw czlowieka. Wlasnie dzis przeczytalam w Rzepie, ze moja dawna przyjaciolka Irena wciaz czeka – jedenascie lat!!! – na rozpatrzenie przez prokuratora sprawy domniemanego zdefraudowania powaznych sum w filli fundacji jaka zalozyla w Warszawie. Jedenascie lat prokuratura sobie z tym nie poradzila! I nawet mozna sie domyslec dlaczego. Bo panie, ktore dopuscily sie tej domniemanej defraudacji publicznych pieniedzy sa osobami publicznymi. Jedna miala zostac ambasadorem RP w jednym z krajow posradzieckich (nie zdazyla, bo zginal prezydent Lech Kaczynski, wiec przestala byc kandydatka), zas druga latami byla zatrudniona na wysokim stanowisku w warszawskim Ratuszu, choc wiadomo bylo gdy ja przyjmowano do pracy, ze toczy sie przeciwko niej sprawa w prokuraturze, Zatrudnil ja owczesny prezydent Warszawy Lech K wkrotce po tym, jak Irena zamknela fundacje i zlozyla sprawe w propkuraturze.
Andsoli, a gdzie ja nawolywalam? Mozesz zacytowac?
Byc moze, a nawet prawdopodobne, ze sa w kraju mojego zameiszkania, prawa,, ktore dawno nalezalo zmneinic, ale ja sie z nimi w swoim zyciu nie zetknelam. Gdybym jednak sie zetknela kiedys w przyszlosci, to mam inne spsoby radzenia sobie z prawem, ktore mi sie nie podoba. Moge np napisac list do posla ze swego okregu i DOSTANE ODPOWIEDZ POCZTA ZWROTNA W KTOREJ POINFORMUJE MNIE CO ZAMIERZA Z MOJA INTERWENCJA UCZYNIC. Moge tez zbierac podpisy pod petycja do Parlamentu I DOSTENE POCZTA ZWROTNA ODPOWIEDZ GDZIE MOJA PETYCJA TRAFILA. Moge tez oczekiwac odpowiedzi odpowiedniego ministerstwa.
I tu jest ta granica miedzy obywatelskim posluszenstwem i nieposluszenstwem. Ja nie musze tu byc nieposluszna.
Nisia, o, język, który rozumiem. Jeszcze tylko sprawdzić czy jest ogólna zgoda na to. Bo na przykład Orgelbrand w haśle „Przetak” pisze (co za leń): „ob. Sito”.
Kupa mięci, Heleno, i tylko tyle na temat Twojej obrony prawie tak dzielnej jak tego Kmicica: Wiem, ze jest to sprzeczne z polskim prawem. Ale, prawde mowiac, nie przejmowalabym sie prawem postawionym na glowie i kompletnie irracjonalnym.
Małe groby dorosłych ludzi: chowanie prochów w urnach na cmentarzu jest całkowicie zgodne z prawem.
Pamiętam, że chowano tak Państwa Lutosławskich, a to było już prawie 20 lat temu.
przetak ?duże sito z większymi otworami?
rzeszoto ?sito z dużymi otworami?
sito, techn. przegroda z otworami określonego kształtu i wielkości, stanowiąca podstawową część roboczą urządzeń do przesiewania i przecedzania;
s. otworowe (perforowane — z dziurkowanych blach) i s. rusztowe — z podłużnych i poprzecznych prętów.
Encyklopedia PWN
W swoim cytacie, andsolu , pominales starannie kluczowe zdanie poprzedzajace. Ja go prztwracam i cytat brzmi nastepujaco: ?Osobiscie wolalabym pewnie rozsypac w jakims ladnym miejscu.
Wiem, ze jest to sprzeczne z polskim prawem. Ale, prawde mowiac, nie przejmowalabym sie prawem postawionym na glowie i kompletnie irracjonalnym.”
Tak, Doro, wiem.
Wcześniej nie widziałam takich małych grobów, bo najczęściej kremowane, znane mi osoby chowane były w grobach rodzinnych.
To ma dla mnie znaczenie, bo będę załatwiała formalności i mogę spokojnie spocząć w takim małym grobie, bez potrzeby wykupywania hektarów.
Dzięki za pomoc z sitem. Gdybym mógł odwdzięczyć się w kłopocie z jakimś słowem portugalskim (wolałbym raczej z przyzwoitym) …
Siódemeczko, te uczone coś kręcom. Przetak nie może mieć dużych dziur, bo służy do przesiewania mąki.
Ten Orgelbrand też jakiś podejrzany.
Nadmiar wiedzy szkodzi!!!
Andsolu, to powiedz, co znaczy boa hora? Podejrzewam że wiem, ale skoro mogę się upewnić. Na uliczce o tej nazwie piłam kiedyś pyszne zielone wino.
Brrr… Przemoknięty-m i przewiany-m do samych wnętrzności. Herbaty!!!
Mój pogląd na temat pomników dzieci na wszelki wypadek jeszcze raz krótko wyłożę, żeby nie było niejasności.
Doceniam jak najbardziej potrzebę i wagę miejsca, które jest symbolicznym, zbiorczym grobem dzieci urodzonych zbyt wcześnie (obojętne, w którym miesiącu) i zaraz zmarłych, jeżeli już naprawdę nie ma takiej możliwości, żeby te dzieci miały, na życzenie rodziców, swoje własne groby. I w życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby z tego kpić, albo żeby zrozpaczonym rodzicom odmawiać prawa do posiadania takiego miejsca.
Uważam natomiast za obłęd nazywanie zygot dziećmi nienarodzonymi (a właśnie w takim znaczeniu jest to głównie używane) i domaganie się dla nich specjalnych praw, zwłaszcza kiedy, jak Kościół, równocześnie nie dopuszcza się możliwości ochrzczenia ich lub pochowania, czyli statusu „normalnych dzieci” wcale im się nie przyznaje. Jak słusznie zauważył Lisek, gdyby się na serio zaczęło opłakiwać każdą nienarodzoną zygotę, można by tropem takiej logiki szybko dojść do takiego absurdu, jak opłakiwanie każdego plemnika, któremu nie udało się zapłodnić jajeczka. Tu kpina jest, moim zdaniem, uprawniona.
Osobną zaś sprawą jest kwestia samej nazwy „pomnik”, nawet kiedy chodzi o dzieci narodzone i zaraz utracone. Pomniki zwyczajowo stawia się za jakieś szczególne zasługi czy osiągnięcia, których dzieciom utraconym, przy najszczerszych nawet chęciach, nie można przypisać. Należałoby zatem znaleźć w tym przypadku jakąś inną nazwę – nagrobek, mogiła, miejsce pamięci, może jeszcze coś innego, ale nie pomnik.
Nisiu, duże dziury ma rzeszoto, a przetak jest dużym sitem z większymiotworami.
Teraz trzeba ustalić o ile i od czego większymi.
Boa hora to jest pewnie zawiadomienie o chorobie wężycy boa. Perfekcyjnej ortografii nie możemy od Portugalczyków wymagać. W końcu kto z nas, poza andsolem, pisze perfekcyjnie po portugalsku?
A jeszcze travessa…
Travessa to akurat proste – trawa o arystokratycznych korzeniach, jak contessa czy principessa.
Że też ja na to nie wpadłam!!!
Odrobina ciepła jesienią – dany niezdrowy wąż w trawie:
https://picasaweb.google.com/108203851877165737961/TravessaDaBoaHora
Niestety travessę od trawy można odróżnić dopiero post mortem, bo jak inaczej stwierdzić, czy korzeń ma arystokratyczny.
Bobiku, jasne, przecież rozumiem.
Na zdjęciu z Ostrołęki jest napis grób dzieci utraconych.
Są oczywiście też pomniki dzieci nienarodzonych, które są protestem przeciwko aborcji, ale Marek przedstawił ten grób z Ostrołęki jako taki pomnik i kuriozum, a widzę, ze w wielu miastach na wielu cmentarzach powstały takie groby, co zapewne też rozwiązuje poniekąd problem z prochami takich dzieci, ich się rodzi kilkadziesiąt tysięcy rocznie.
Istnieje takie wyrażenie jak złe prawo, które charakteryzuje się m. in. właśnie tym, że nie przestrzegają go nawet skądinąd porządni i praworządni obywatele. Jeżeli tak się dzieje, zwłascza nagminnie, jest to widomy sygnał, że to z prawem jest coś nie tak, a nie z obywatelami i należałoby je jak najszybciej zmienić.
Jeśli prawodawca jest zbyt durny bądź leniwy, żeby się do tego zabrać, konieczny jest obywatelski nacisk, a kiedy i on nie pomaga, obywatelskie nieposłuszeństwo. Bo prawa powinny jednak być w interesie obywateli (jako ogółu, bo interesy poszczególnych grup czy jednostek mogą się oczywiście rozmijać), a nie wyłącznie im na złość.
To wreszcie pojąłem, skąd ci onaniści w Pouczających publikacjach tacy wynędzniali i marni. Oni z żalu.
Nisiu, dosłownie „dobra godzina”, ale gdy to o ulicy, to chyba w podtekście im była „dobra chwila” czy „dobra pora”.
Ślad zostawiony przez Bobika (choć to taki czysty pies) też ma sens, mogło chodzić o „boa honra”, czyli Honor Węża Boa, krewnego (jak to kiedyś Młynarski wyjaśnił) Kozy, co ma u Rena.
A travessa to „przecznica”, nadają to miano uliczkom, albo galeriom, albo czasami zaułkom, które wcale nie są ślepe, tylko nie prowadzą do innych dróżek.
Bobik, nie komplik. Princessa, nie principessa Rozumiem preferencję dla formy z piessa, ale nie wszystkie się wygrywa.
Vesper, można by celem ustalenia rodzaju korzeni wpuścić kreta, niech zbada sprawę od spodu.
Można by, ale raczej nieoficjalnie. Bo jak tu się powołać się na sprawozdanie szpiega.
Principessa też istnieje, choć przyznaję, po włosku.
Andsolu – dzięki, tak podejrzewałam. Ta godzina była rzeczywiście niezła, smakowita i wesoła.
Vesper, można tak jak Prezes – wiem, ale nie powiem skąd.
Nie idźmy tą drogą
Ulica Miłej Chwili – bardzo przyjemna nazwa. Chętnie bym na takiej ulicy mieszkał.
Siódemeczko (i Adomi), muszę się przyznać, że wczoraj nie spojrzałem, co w tej Ostrołęce jest napisane.
Przyjąłem „na wiarę”, że chodzi o pomnik dzieci nienarodzonych w sensie aborcyjnym i teraz poczułem się zobowiązany do zaznaczenia, że tylko takich pomników dotyczyły moje wierszyki. Bo nie chciałbym, żeby rodzicom, którzy stracili dzieci, zrobiło się przykro wskutek moich wygłupów.
Co 4 lata Parlament Brytyjski rozpatruje pakiet starych praw pod katem zniesc, zostawic, uzupelnic,
OK, zrobilam maly research i znalazlam 10 praw , ktore ub. lata rozpatrywano w Parlamencie:
1Zakaz noszenia zbroi w Parlamencie i na innych publicznych zgronadzeniach, ustanowione przez Edwarda III (nie chce m
i sie sprawdzac, ale rozumiem, ze bylo to bardzo dawno temu). Po rozpatrzeniu przez Parlament okazalo sie byc calkiem przydatne bo oznacza, ze politycy nie moga wchodzic z bronia do Parlamentu.
2. Nakaz z 1322r oddawania wielortyba Monarsze. Zostalo naruszone po raz ostatni w 2006 roku kiedy wielortb zabladzil do Tamizy i pomimo licznych wysilkow odprowadzenia go do morza, zmarl, biedaczysko, co wszysmy przezywali . Zniesiono.
3. Zakaz trzepania dywanow w Londynie. Prawo wprowadzone w 1836 r. Wyjatkiem sa wycieraczki, ale musza byc trzepane pod grozba kary przed osma rano. Chodzilo wtedy by zapobiec wyrzucaniu przez londynczykow na uliuce kawalkow wegla, popiolu i kamieni pod pozorem trzepania dywanow. Bylo to pierwsze prawo nakazujace mieszkancom utrzymuwanie czystosci w miescie. etc. Chyba juz mozna.
4 Zakaz wieszanie bielizny na sznurach rozciagnietych miedzy ulicami – z 1847 r. Nie jestesmy w Wlochami, na Boga. Kazdemu, kto zakaz naruszy dzis grozi kara ?1000.
5. Wypasanie krow oarz prowadzenie pojazdow mechanicznych w stanie wskazujacym. Z 1887 r.
Postanowiono nie znosic tego prawa ze wzgledu na dobro krow oraz uzytkownikow drog. .
6. Strzelanie z armaty w poblizu domow mieszkalnych (do 300 metrow). Dotyczy takze innych urzadzen strzelajacych z lufa wieksza niz wiatrowka. Zostawiono. Obecna kara wynosi ?200.
7.Rozpoczynanie i niedokonczenie budowy kolei – z 1866 r. kiedy kryzys banowy puscil z toprbami licznych inwestorow. Postanowiono zniesc.
8. Pukanie do czyichs drzwi i uciekanie. Dziecieca gra pod nazwa Knock knock ginger ( a w Ameryce Ding ding ditch) tak rozwscieczala XIX wiecznychg Brytryjczykow ze poprpszpno Parlament o wprowadzenie zakazu. POdobnie obrzucanie nieoczekujacych tego obywateli sniezkami. Zniesiono – moim zdaniem niepotrzebnie.
9. Prowadzenie gospodarstwa rolnego na swej ulicy w miescie. Nie wolno zatem w garazu ani mieszkaniu hodowac swin, owiec i koni. Zakaz utrzymany w mocy. Obecna kara wynosi ?500.
10. Pozeranie labedzi Jej Krolewskiej Mosci. Wszystkioe labedzie nieobraczkowane naleza od czasu Henryka VIII do monarchy. Bylo to pierwsze prawo ochrony gatunku. Zostawiono na wszelki wypadek, choc dzis labedzie nie sa uwazane za ptaki jadalne.
Bardzi ciekawe informacje z NYT: Fifty-eight percent of Jews who married between 2005 and 2013 have a non-Jewish spouse. Oczywiście chodzi o Żydów żyjących w Stanach. Szkoda, że nie ma tam danych liczbowych, tylko procentowe.
Monika juz jakis czas (2-3 tyg) temu zlinkowala na blogu wyniki tych bardzo ciekawych badan.
Nad nr 4. poważnie bym się zastanowił. Susząca się na zewnątrz bielizna ma niezaprzeczalny walor turystyczny i artystyczny. We Włoszech niemal wszyscy cudzoziemcy pstrykają jej fotki.
A jak jest z wypasaniem krów, które są w stanie wskazującym. Wolno, czy jest zakaz?
Ten Edward był bardzo dawno, wygrywał wojnę stuletnią do przerwy. Druga połowa poszła gorzej.
A wieszaki na miecze w szatni Parlamentu są jeszcze?
Czy to jest sprawiedliwe?
Majtki na sznurku 1000?, a świnie, owce i konie w salonie tylko 500?/
Bo swinie mozna trzymac za drzwiami zamknietymi, a majtki wywieszone miedzy domami sa na ogolnym widoku.
Ale uciążliwość dla sąsiadów większa.
A majtki mogą byc przedmiotem pożądania:
http://www.patajo.pl/fakty/za-ile-sprzedano-majtki-krolowej/
A czy wiadomo, dlaczego te majtki królowej Wiktorii są pod nagłówkiem „Polskie produkty w UK”?
W skrytości ducha liczę na wyjaśnienie, które całą dotychczasową wiedzę historyczną albo genealogiczną postawi na głowie.
Oj, nie przebiję się przez parutygodniową warstwę Koszyka – czy ktoś z Was pamięta te linki Moniki do żydowskich małżeństw w Stanach?
Sorry, ja też bym się musiał przebijać, a wtedy zostałbym bez kolacji. Na takie poświęcenie się nie zdobędę.
O wlasnie. Przed chwila otrzymalam pismo w sprawie petycji jaka podpisalam pare tygodni temu. Chodzilo o mlodego czlowieka, Jamesa, z zespolem Downa, ktorego Rada Miejska w hrabstwie Oxford chciala eksmitowac z kwaterunkowego samodzielnego mieszkania i przeniesc do jakiegos domu rodzinnego bo wraz z takim samodzielnym zyciem ida w parze rozne wizyty pomocnikow z socjalu. Dowiaduje sie, ze eksmisja zostala wstrzymana na szesc miesiecy i Rada obiecuje, ze w tym czasie ponownie rozpatrzy swoja decyzje. A poniewaz petycja byla z kopia do premiera Camerona, to znalazla sie tez w tej odpowiedzi taka uwaga od inicjatorki petycji:
David Cameron has asked to remain closely informed with the progress in James′ case. During our families′ meeting with him he stated his support of independent living for those with disabilities, which we felt was his genuine view.
Wiec naprawde takie petycje nie sa wysylane „na wies, dziadziusiowi”, jak w tym opowiadaniu Czechowa.
na krótszej liście – 797 i 799 – ta sama osoba
Załatwione.
Wyrazenie „dobra godzina” istnieje po hebrajsku i hiszpansku w obu wypadkach ma znaczenie „szczesnej godziny”. Na przyklad: „Urodzilo nam sie dziecko” – odp. „Niech bedzie w dobrej godzinie,” tz niech wam/mu sie szczesci (wynikalo by z tego ze istnialo wierzenie ze pewne momenty sa bardziej pomyslne od innych).
W hiszpanskim a buena hora znaczy zdaje sie takze „nareszcie”, gdy ktos robi cos pozniej niz nalezalo.
(Wlasciwie po hebrajsku to drugie znaczenie jest tez)
Andsolu, czy chodzi Ci o badania religijnosci, samookreslenia i malzenstw wsrod amerykanskoch Zydow? Tu:
http://www.pewforum.org/2013/10/01/chapter-1-population-estimates/
Lotr znow usiluje mnie unicestwic
Andsolu, czy chodzilo Ci o te badania –
http://www.pewforum.org/2013/10/01/chapter-1-population-estimates/
Czy należy wyciągać jakieś wnioski z tego, że po polsku znacznie popularniejsze jest wyrażenie „w złą godzinę”?
(„w dobrej godzinie” lub „w dobra godzine”)
Rzeczywiscie, to samo wierzenie ale od drugiej strony
Zawiadomienie adomi uswiadomilo mi ze lista podpisow pod kandydatura do nagrody im Musiala jest nadal otwarta. Nie bardzo rozumiem dlaczego, jesli miala sluzyc do zaproponowania kandydatury, co chyba juz zostalo zrobione?
Janusz Głowacki, w ostatniej książce, napisał, jak to on.
Wałęsa nie tak dawno, ścigając gejów i lesbijki, oznajmił, że jedyną racją pobytu człowieka na ziemi jest rozmnażanie się, co się jednak niektórym odrobinę z erotyką kojarzy. Nawiasem mówiąc, ani nasz papież, ani Matka Teresa czy reszta episkopatu tego warunku nie spełnili. Że już nie wspomnę o Michale Aniele, Marcelu Prouście, Fryderyku Chopinie, Oscarze Wildzie, którzy żyli w ogóle nie wiadomo po co.
Lisku, obie listy są ciągle otwarte.
Nie jest prawda co Glowacki pisze ani o JPII, ani o „reszcie episkopatu”. JPII mial syna (juz nie zyjacego), a co do „reszty episkopatu” to tez jest sprewa watpliwa. W sprawie jednego z biskupow wlasnie toczy sie postepowanie spadkowe.
Z pewnposcia nie miala potomkow Matka Teresa.
Chyba.
To jest biologiczny syn JPII – Adam Kinaszewski, filmowiec. Zmarl w wieku niecalych 66 lat.
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/55,35612,6008448,,,,6008499.html
Obawiam się, Helenko, ze ponosi Cię fantazja.
W tajemniczych okolicznosciach, jego matka zmarła w tajemniczych okolicznościach i wiele innych osób z nimi zwiazanych też.
Ciekawe, własnoręcznie ich mordował, czy wynajął kogoś?
Pogłoski o tym, że Adam Kinaszewski był synem JP2, krążą od dawna, ale ponieważ są to tylko pogłoski, nie pewniki, wymagają koniecznie słowa „ponoć”, „prawdopodobnie”, „jak pisze XY”, albo jakiegoś takiego.
Te pogłoski w internecie identycznej treści pochodzą ze stron , gdzie tropi się zapiekle Żydów i innych stron równie ?mądrych inaczej′.
Widzę, że na stronie czytanej przez Helenę pt. ?Racjonalista′ też identycznej treści enuncjacja jest.
Przepraszam, ale nie czuję się na siłach komentować tego.
Mam dosyć na co dzień róznych takich.
Och, Bobiku! Piękna bajka o Perliku! O jajeczku, o plemniku…
Jeśli wszyscy wokół giną w tajemniczych okolicznościach, trzeba koniecznie wezwać p. Antoniego z zespołem. Uwielbiam teorie spiskowe
Mowilo sie o tym jeszcze przed papiestwem. Irena Kinaszewska zmarla nie w tajemniczych okolicznosciach tylko, o ile mi wiadomo, z powodu alkoholizmu. Miala dosc rozbudowane haslo w Wiki, ale w ubieglym roku zostalo ono usuniete:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kinaszewska_Irena.
Ja akurat znam te historie zanim zapoznalam sie z plotkami w internecie, ale nie moge nic wiecej na tem temat powiedziec. Mozna wierzyc, mozna nie wierzyc, nie wydaje mi sie by nie zostalo to z czasem wyjasnione.
Tadeusz Różewicz – List do ludożerców
Kochani ludożercy
Nie patrzcie wilkiem
Na człowieka
Który pyta o wolne miejsce
W przedziale kolejowym
Zrozumcie
Inni ludzie też mają
Dwie nogi i siedzenie
Kochani ludożercy
Poczekajcie chwilę
Nie depczcie słabszych
Nie zgrzytajcie zębami
Zrozumcie
Ludzi jest dużo będzie jeszcze
Więcej więc posuńcie się trochę
Ustąpcie
Kochani ludożercy
Nie wykupujcie wszystkich
Świec sznurowadeł i makaronu
Nie mówcie odwróceni tyłem:
Ja mnie mój moje
Mój żołądek, mój włos
Mój odcisk moje spodnie
Moja żona moje dzieci
Moje zdanie
Kochani ludożercy
Nie zjadajmy się Dobrze
Bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę
Widze ze obie listy sa otwarte, nie rozumiem po co.
Ja akurat znam te historie zanim zapoznalam sie z plotkami w internecie, ale nie moge nic wiecej na tem temat powiedziec.
Sloppy Mo?
http://www.youtube.com/watch?v=zKvhVssO348
To co, może jeszcze Walendziak nie jest synem Gocłowskiego?
A może i nie jest, przecież nie umarł w tajemniczych okolicznościach.
Lisku, tak się umówiłem z Klubem „Przymierze”, że lista zostanie otwarta, choć będzie na niej informacja, że zgłoszenia do 30. Formalnie będą się oczywiście liczyły tylko podpisy do tego czasu, ale będzie można zerknąć, ile osób by podpisało, gdyby termin był dłuższy.
lisek, oczywiście nie wiem czy to jest to samo odesłanie, które podała Monika, ale jest świetne. Skomplikowane to liczenie. Ale liczby są tak duże, że raczej będzie niemożliwa nagła zmiana amerykańskiej orientacji względem Izraela. No i dobrze, że tak egoistycznie powiem, bo bardzo mi się kraj spodobał i nie przeniosę się tam, bo za drogo dla mnie, ale chętnie bym jeszcze parę razy tam wpadł.
Nawiasem, trzeba będzie odszukać co to za interes, że google zapłacił drobny miliard dolarów za jakiś twór z Unit 8200, ale myślę, że co za szczęście, że Snowden nie jest Żydem, bo wtedy to by się dopiero zaczęło.
Czy wszyscy umarli w tajemniczych okolicznościach?
To idę spać, jutro się zobaczy.
Ja nie umarlam WW.
W sprawie syna JPII zaliczam sie do niewierzacych. Choc rzecz jasna ojcostwo moze sie przydarzyc kazdemu, w ciagu kilku minut…
Przypomniala mi sie najmlodsza corka ostatniego cara, Anastazja. Tez lokalnie, w Kanadzie, mamy jegomoscia, ktory od lat sie procesuje, ze nie jest synem swojego ojca, a bylego premiera Diefenbakera. To jest tez dosc znane, ze rozne osoby sa przekonane, ze sa dziecmi innych rodzicow.
Ja sadze, ze w niedlugiej przyszlosci kazdy bedzie mial prawo poznac, za nie za duze pieniadze, swoje DNA. To doprowadzi do roznych zdumiewajacych odkryc.
Natomiast to romskie dziecko, Maria, jak juz DNA potwierdzilo, ze jest romskie, albino, z problemem z oczami, to sie nim wszyscy przestali interesowac. Nic nie moge sie o jej losie dowiedziec. Poza tym, ze nagle jej rodzice wyladowali w wiezieniu, a biologicznym rodzicom bulgarskie wladze odebraly ich inne maloletnie dzieci. Jak gdyby dopiero teraz wyszlo na jaw w jakich warunkach zyja romskie dzieci!
Kroliku,
http://edition.cnn.com/2013/10/31/world/europe/bulgaria-greece-roma-maria/
Wszystkie zwierzaki!
http://smakpodniebienia.pl/czy-damy-jeszcze-istnieja/
Dzień dobry
jesienna kawa
Ach te damy !!!
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14894203,Kielczanka_pozywa_arcybiskupa_Michalika__Za_slowa.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
może żeby zostać biskupem trzeba wcześniej spłodzić nieślubne dziecię?
(zgodnie z Trzecią Tajną Poprawką do kodeksu prawa kanonicznego – było o tym kiedyś w internecie, ale znikło – wrrrr – niestety tekst dostępny tylko po angielsku, w dwóch dialektach norweskich i po praindoeuropejsku…)
i herbata
Dzień dobry.
Franciszek:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14080366,Papiez_apeluje_o_bezinteresownosc__Filip_nie_zrobil.html#TRrelSST
Polska:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14895349,_Gazeta_Wyborcza___Radni_chcieli_zniesc_oplaty_za.html?lokale=warszawa#BoxWiadTxt
Dzień dobry
Mam wrażenie, że ja też jeszcze nie umarłem, ale może lepiej wykonam kilka testów, żeby mieć pewność.
Test kawy i herbaty wypadł w każdym razie pozytywnie. Piję ergo sum.
Kielczanka świetna dziewczyna!
Baaardzo mi się to pozwanie abepa podoba. Właśnie tego polskiemu Kościołowi potrzeba – uświadomienia, że funkcjonuje w ramach demokratycznego państwa i społeczeństwa, a nie w jakimś feudalnym wszystkomiwolniu. I że jak Kuba Bubie, tak Buba Kubie.
A tu Sąsiad – wprost, jasno, bez owijania w puchową kołderkę:
http://wyborcza.pl/1,75968,14894563,Walka_z_Kosciolem__Robienie_z_siebie_ofiar_to_licha.html
A tu jaki pic na wode i apteczne zludzenie ludzkiego oka:
http://technologie.gazeta.pl/internet/1,113843,14747702,Czoko_optyka__czyli_jak_uzyskac_dodatkowy_kawalek.html#MlynHPSST
Dodatkowy kawałek czegoś słodkiego bez jedzenia słodyczy, tylko czegoś zdrowszego, można też uzyskać przez uprzednie zjedzenie jakiejś substancji zmieniającej smak, np. z kwaśnego na słodki. Nic nie ściemniam, są takie. Najbardziej chyba znana jest mirakulina:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mirakulina
Też uważam, że bardzo dobrze.
Wg nauczania urzędników kościelnych w Polsce dzieci z rodzin zwiedzionych są jakieś niepełnowartościowe.
Oczywiście wszystko to spływa po dzieciach i ich rodzinach, jak woda po kaczce.
Zacina mi się klawiatura i łyka całe kawałki wyrazów.
Rodziny rozwiedzione, nie zwiedzione.
No jak to? Przecież te rodziny są zwiedzione na manowce przez złego ducha. Wszyscy to wiedzą.
Emtesiódemeczko, może i klawiatura łyka,ale sensownie
rodziny rozwiedzione, duchowieństwo zwiedzione, a w dodatku wodzone na pokuszenie przez dzieci z rodzin rozwiedzionych, coś w tym jest
Atmosfera zrobiła się zwodnicza. Jeszcze tylko znanych zwodnic, rusałek i goplan brakuje.
Na południce już trochę za późno, a te to są dopiero zołzy.
W słowniku języka polskiego znalazłam definicję przetaka, jako sita o większych oczkach służącego do przesiewania ziarna.
I z taką funkcją mi się przetak kojarzy. Natomiast nie mogę sobie uzmysłowić, jak wyglądał.
Jakaś fraza mi się pałęta po głowie: ” czerpać wodę przetakiem”, ale nie wiem, skąd ona.
Toto okrągłe, jak tortownica służyło do przesiewania mąki. A z większą siatką do przesiewania maku.
Złota nie przesiewałam
.
Na południce może za późno, ale równoleżnice jeszcze by mogły pozwodzić.
http://www.friedwald.de/
Tu chcę być pochowana.
I nawet nie muszę sobie za życia wybierać drzewa, choć można. Można równieeż sobie zarezerwować miejsca wokół drzewa wspólnie z przyjaciółmi lub rodziną.
I nie chcę mieć tabliczki imiennej, wystarczy mi numerek
.
Czy wiecie co to jest Kostka Wegierska?
Ja tez do dzis nie wiedzialem, ale juz wiem. Kostka Wegierska to jest czyste maslo z czekolada oraz bita smietanka na boku, a prawdopodpbnie takze z zoltkami i cukrem. Tak na oko 7-8 tysiecy kalorii.
Kostka Wegierska napadla Stara jak wlasnie wychodila juz z Cafe Magnolia po zjedzeniu bardzo rozsadnego i nudnego polskiego obiadu: mielony, ziemniaki, dwie surowki, szklanka piwa czeskiego.
Kostka Wegoerska napadla Stara znienacka i bez uprzedzenia, jak juz byla bliska drzwi wyjsciowych. I powalila z nog.
Stara utrzymuje, ze od co najmniej 40 lat nie jadla niczego tak grzesznego jak Kostka Wegierska z bita smietanka na boku i od jutra zamierza kleczec na grochu i pokutowac przez tydzien o samej wodzie i gumie nicorette.
O wodzie to nie zalecam, lepszy jest Isostar czy coś w tym rodzaju. Tydzień może wystarczyć. Zawodowy kolarz na taką Kostkę by potrzebował jakichś pięciu godzin. Muszę kiedyś spróbować.
Z opisu ta Kostka Węgierska trochę przypomina masę czekoladową, którą przekładałem tort orzechowy według starego, rodzinnego przepisu.
Sam tego oczywiście nie jadlem, piekłem tylko w ramach wodzenia po moczarach rodziny i gości.
Dzień dobry
U nas taka masa była do tortu makowego. Mak, oprócz różności, miał w sobie żółtka z cukrem ubite na parze. Jadłam bezgrzesznie, kalorii nikt wtedy nie liczył
Stara ledwo dycha. Rekom nogom.
Mordko, zielona herbata
http://www.raphacholinforte.pl/ulotka.php
Kocie, rafacholin, lepszy kreon, a poza tym coca-cola. Pomaga strawić hamburgera, da radę Kostce W.
Do dzis myslalam ze kostka wegierska to taka ukladanka
W Twojej kostce Kocie problemem sa nie tyle kalorie co cholesterol
Ale owszem, bardzo podobnej masy (maslo z kawa) uzywalo sie do tz mojego tortu urodzinowego, przekladajac nim platy parzonej bezy. Dobre to bylo zupelnie wyjatkowo i powalalo z nog, kedys nawet zepsulo mi prywatke, bo wszyscy polegli na fotelach trawic
Dzis tort jest robiony w wersji light (smietanka zamiast masla).
Taki tort też lubię, z masłem bardziej. Dużo tortu.
Na strawienie duzej ilosci masla najlepsze powinny byc saponiny…
Wodzu, w takim razie zapraszam na najblizsze urodziny
Kostka Wegierska powinna byc prawnie zabronioona, jak rozwieszanie bielizny w poprzek ulicy czy pozeranie labedzi JKM.
Zebyscie widzieli te bedna Stara, serce by Wam peklo jak ona wyglada. Jak sie do niej zblizam to slusze tylko szeptanie „NEVER AGAIN!”.
Tak to się gada. Dopóki saponiny nie zadziałają.
Nie wiem, co to są te saponiny, ale brzmi jak napar z mydła. Słusznie się Starej należy jako pokuta za grzech obżarstwa.
Te saponiny podobno są w oliwkach, bardzo rozsądnie, po takim torcie czy kostce dobrze jest przegryźć coś wytrawnego.
Przy okazji na pewno wpadnę, Lisku.
Bo mydlo to tez saponiny, stad nazwa
Po prostu normalnie tluszcz nie rozpuszcza sie w wodzie. Saponiny to substancje ktorych molekuly sa „obojniakami” – jedno ramie maja takie ze rozpuszcza sie w wodzie, a drugie takie ze wiaze tluszcz. W ten sposob bierze ten tluszcz po czasteczce i rozpuszcza go w wodzie.
Kocie, podziękuj Twojej Starej! Dzięki jej poświęceniu i Twojemu opisowi miałam taką chwilę słodkiej przyjemności, że na dobry tydzień wystarczy i nie muszę zostać profesjonalnym cyklistą
Czyli detergent. Dostępny również w syropie. Nazywa się to wtedy „płyn do mycia naczyń”
A bo, Heleno, zupełnie niepotrzebnie jadłaś obiad. Następnym nigdy więcej, zjedz tylko kostkę
Kocie, może rozejrzyj się, czy nie masz pod łapą takich roślin na poratowanie Starej.
Saponiny występują najczęściej w skórce łodyg i owoców oraz w korzeniach, m.in. takich roślin jak:
zapian (mydleniec)
lukrecja gładka
mydlnica lekarska (w korzeniach)
łyszczec (w korzeniach u kilku gatunków)
nagietek lekarski
kasztanowiec zwyczajny
naparstnica
winorośl
oliwki
żeń-szeń
soja
jukka
aloes
komosa ryżowa
kłęk amerykański
gwiazdnica pospolita (Stellaria media)
Chciałam doradzić i czekam w poczekalni.
W tym kłęku to trzeba by korę ssać.
Znaczy, u Heleny dziś na kolację kostka mydła, sałatka z zapianu i pyn do mycia w charakterze białego wytrawnego.
Naparstnica nieco ryzykowna.
I znów trzeba po mnie sprzątać
Bobiku, nie myślałam, żeś tak wyrywny do miotły
Mydleniec i mydlica czyli saponiny.
To się całkiem logicznie układa. A czy ta naparstnica nie jest trochę niebezpieczna?
Ech, żeby sprzątanie zawsze tak wyglądało… Może nawet bym to polubił.
Naparstnica jest dobra na pokłucizm palcowy.
Ale kombinujecie
Jak koń pod górę
Tylko pieprzówka na Kostkę
Helena to ma z tymi Kostkami. Nie Stanisław, to Węgierska.
A ty się Bobik Dziwisz
Ja się nie dziwiszuję, ja tu sprzątam.
Kostki zostały rzucone
Przeciwnie, Helena Kostki hołubi
Po Kostkach
Hołubce Heleny przy sprzątaniu Kostek
Pod kanapą leży Mordechaja Stara,
cierpi niewymownie, oj, dała po garach.
Mydłem się opycha, ludwikiem popija,
brzucho ma rozdęte, że jezusmaryja
i charkot się straszny wyrywa z jej gardła:
po com ja, nieszczęsna, dziś tę Kostkę żarła?
Z innej beczki: zoo w Bremerhaven oficjalnie zezwoliło na adopcję jaja przez pingwinią parę homoseksualną.
Cywilizacja śmierci zdobywa coraz to nowe przyczółki.
To są jaja. Przecież teraz nigdzie nie będą chcieli ochrzcić pingwinka.
W ramach częściowej solidarności z Cierpiącymi zjadłem cukerka Pan Michał, jakieś 100 kalorii miał. Smaka mi narobili.
Nie jest tak zle. Saponiny jadalne sa ponoc w soi, ciecierzycy (hummus), orzeszkach ziemnych i szpinaku.
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/0308814681900194
I w tej gwiazdnicy, co jom wyrywam i wyrywam na balkonie, a ona abarot rośnie.
Właśnie przeczytałam, że bardzo dobra na sałatki.
I pewnie dalej będziesz wyrywać, bo podobno nawet pod śniegiem kiełkuje.
A rośnie, według Wiki, w miejscach ruderalnych.
Pamiętam ze szkoły! Jeszcze były miejsca segetalne, nie wiem co gorsze dla balkonu.
Powtórzyli Opowieści z Hollywoodu. Obejrzeliśmy, po raz kolejny, z niesłabnącą fascynacją. Wtedy, w 86, widzieliśmy tylko Gajosa
Wielki Wodzu, jeżeli Pan Michał jest Michaszkiem, to ja mogę na kilogramy
Pamiętam z Sienkiewicza, że Pan Michał miał też coś wspólnego z siekanym. Mnie by to bardziej pasowało.
Ale siekany Pana Michała miał z pewnością więcej niż 100 kalorii. Przecież to był Pierwszy Siekany Rzeczpospolitej
No właśnie chyba nie polecam, to jest mniej udana podróbka zastrzeżonego Michałka, jakieś procesy były. Michaszki są lepsze.
Już mówiłem, że Bobik jest ideałem? Zrobi tort, sam nie zje, drugiemu da.
No, to Michaszki mamy uzgodnione, tort też
Teraz bym chciała, żeby Mordka się odezwał i powiedział, czy Helena dała radę kostce, czy odwrotnie.
Brak wieści od Kota może sugerować, iż Kostka ma przewagę.
Napierski taki.
Michaszki pysznościowe
Ja też się już zaczynam niepokoić, czy Kostka nie była zbyt napierska i nie robiła Starej M. krzywdy. Mordko, miauknij co!
Wodzu, prawdziwym ideałem to ja bym był, gdybym ostatnim befsztykiem był skłonny się z bliźnim podzielić. Ale oddać tort, to dla mnie żadne wyrzeczenie.
Bobiku, nie tylko się podzielisz, ale najostatniejszy befsztyk oddasz
Na wszelki wypadek nie powiem „sprawdzam”.
Ale mogę powiedzieć dobranoc, bo jutro jakiś nieprzyzwoicie wczesny termin mam
Dobranoc
Oglądają kolejny znakomity serial BBC.
Trzeba im zresztą przyznać, ze dobre są.
Stara lezy poKotem.
Castle – b. dpbra nowa seria.
Spoko, teraz rutynowo przeszczepiają wątroby.
Dobranoc chorym i zdrowym.
To teraz już można zmrużyć z ufnięciem
Dzień dobry
kawa i kostka
Dzien dobry
Herbata z saponinami
„While the main dietary sources of saponins are legumes (soybeans, chickpeas, mungbeans, peanuts, broad beans, kidney beans, lentils), they are also present in oats, allium species (leek, garlic), asparagus, tea, spinach, sugarbeet, and yam.”
(Przy okazji sprawdze ktore z nich jest istotnym zrodlem po ugotowaniu)
O kibolach już nieraz tu było, ale piętnowania chamstwa nigdy nie za dużo
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,14899401,Skandal_na_meczu_Motoru___Precz_z_komuna__podczas.html#LokLubTxt
Szkoda gadać, Irku.
Podczas pogrzebu Tadeusza Mazowieckiego dwóch pajaców na Placu zamkowym rozłożyło baner, że „łączą się ze starszymi braćmi w bulu”
Bul jest tu dodatkową drwiną.
Co skwapliwie podjęła telewizja Polsat w specjalnym programie, gdzie widzowie będą głosować, czy słusznie ogłoszoną jednodniową żałobę narodową.
Naprawdę mam czasami przemożną ochotę komuś w mordę dać. To mówię ja, nienawidząca przemocy.
Dzień dobry
Zawsze w październiku-listopadzie kupowałem je w charakterze kwiatów ciętych i teraz też chciałem, ale guzik. W całym mieście normalnej chryzantemy nie uświadczysz.
„Herbata z saponinami” to brzmi prawie jak „dziewczyna z chryzantemami”. Jesiennie.
https://www.youtube.com/watch?v=inWkW2zzqXk
A chryzantemy chyba wyszły z mody.
Chryzantemy dla Bobika
U nas znikly tylko te olbrzymie kule, sredniej wielkosci nadal sa, a nawet pokazala sie nowa odmiana („spider”) z prostymi platkami, po otwarciu wygladaja jak fajerwerki, b. ladne.
A my mamy sliczny bukiet chryzantem w dzbanie na stole (z braku odpowiedniego fortepianu) – w jesiennycg kolorach. Chryzantemu nie wygladaja odpowiednio w krysztalowym wazonie. Lepiej w czyms ceramicznym i nasz ceramiczny dzbanek z uchem
jest gladki kremowy, w sam raz.
Jeszcze nie do konca pozbieralismy sie po wczorajszym niesprowokowanym ataku Kostki Wegierskiej. Zgodnie z zaleceniami Wielkiego Wodza wykonczylismy wczoraj male opakowanie asortymentu ladnych oliwek.
Co do siodemeczkowej checi przywalenia komus w morde, to rozumiemy takie checi lepiej nizli moglaby sie domyslic. Tak. nas tez czasem nachodza takie checi.
OK, Siodemeczko, nie jestesmy sami z ta checia dania w morde. Jeszcze nie zrobilismy z tego nalezytego uzytku, ale inni nie zaluja sobie:
http://wyborcza.pl/1,75478,14902417,Nowy_wiersz_Jaroslawa_Rymkiewicza_w__Gazecie_Polskiej__.html
Dzbanek z woda na fotepianie
Nie chce sie powtarzac bo juz kiedys o tym pisalam, ale tego rodzaju oskarzenia moga prowadzic do rzeczywistego zamachu/morderstwa, autor powinien stanac przed sadem.
No to dlaczego wszędzie chryzantemy są, a tu ni ma?
Dobrze, że chociaż Lisek mnie chryzantemowym zwierzem pocieszył.
Te spidery rzeczywiście bardzo ładne. Ale co mi z ładnych, których brak?
Autor przed sądem powołałby się na wolność artystyczną oraz wynikającą z niej licencję (to kill?) i razem z pieśnią uszedłby cało.
Gdyby ktoś ten poeszmat znalazł w całości, uprzejmie proszę o zlinkowanie. Lubię wiedzieć, co w poeszmaciarskiej trawie piszczy.
Mysle, ze nie powinien stawac przed sadem, gdyz Tusk jako premier pobiera pensje takze za to, ze kazdy debil czy sklerotyk moze mu bezkarnie zarzucac co chce, nawet dreczenie 6-tygodniowych szczeniaczkow-labradorow. .
Natomiast warto byloby by Rymkiewicz zostal ostro ofukniety przez polski PEN lub Zwiazek Literatow. Byloby to znacznie pozyteczniejsze dla t.zw. ogolnej atmosfery.
Niestety, dzielo Rymkiewicza jeszcze nie jest dostepne on-line. Mozemy tylko z wybranych cytatow zgadywac, ze znow stanal na wysokosci Zadania.
Zarzut zamordowania prezydenta to chyba jednak cos innego niz zarzut dreczenia szczeniaczkow.
W gruncie rzeczy nie.
Dzień dobry
Zgadza się: ceramiczny, z uchem, gładki. Żółtawy, ale niezupełnie. Chryzantemy najzwyklejsze, jesienne
Krew na rekach jest metafora. Oczytwiscie, ze oznacza ona ze ktos sie przyczynil do czyjejs smierci. Ale sady nie powinny rozstrzasac metafor uzywanych wobec politykow. Co innegio gdyby TRusk politykiem nie byl. Politycy stajac do wyborow powinni byc przygotowani, ze beda bezpardonowo i bezsensu atakowani.
No, Bobik! Ludzie czekaja!
Rymkiewicz broczy grafomanią.
Wydaje mi sie ze publiczne oskarzanie o morderstwo osoby stanu jest przestepstwem (moze sie myle, Wodz bedzie wiedzial lepiej).
Nie jestem tez pewna czy to metafora, mam wrazenie ze czesc piszacych takie rzeczy bierze je calkiem doslownie.
Wiem z doswiadczenia, ze tego rodzaju nagonka tez nie byla brana powaznie, choc w retrospekcie jak najbardziej przyczynila sie do zamordowania premiera Rabina, tak ze dzis u nas na te rzeczy patrzy sie inaczej.
Owszem, w polskim prawie „zniewazanie organow wladzy panstwowej” podpada po jakis paragraf KK wymyslony co najmniej za komuny, a moze i wczesniej. Ale jest to glupi paragraf, ktrory nalezalo juz dawno zniesc.
Z tego paragrafu sadzono Hberta – bezdomnego z Dwarca Centralnego i tego blogera, ktory szydzil z KOmorowskiego. Taki paragraf nie powinien istniec.
Oskarzanie o morderstwo (!) to nie szydzenie. (Chodzilo mi zreszta o oskarzenie o zamordowanie-osoby-stanu, a nie o oskarzanie-osoby-stanu-o morderstwo, ale to mniej istotne, tym bardziej ze morderstwo jest morderstwem bez wzgledu na range zamordowanego).
Ja nie wiem, jeżeli można bezkarnie lżyć i pomawiać jakichkolwiek ludzi, to znaczy że to jest nowy rodzaj dyskryminacji.
Kto przyzwoity zechce się podjąć pracy dla wspólnego dobra i kto będzie takich ludzi szanował.
Czy politycy to podludzie?
To jest strasznie śliska sprawa, ze stawianiem przed sądem za „wyroby artystyczne”, nawet kiedy wołają o pomstę do jakiejś pozaziemskiej instancji. Wiadomo, że autor może się zasłaniać metaforami, parabolami i innymi takimi, prawem do tfurczej wizji, tym, śmym, owym i sądowi często ciężko znaleźć kontrargumenty, bo to strasznie nieprecyzyjny teren. No i w ogóle karanie za słowo jest jakieś takie… A z drugiej strony właśnie tfurcze słowo może najbardziej rozhuśtać emocje i nawet sprowokować jakichś idiotów do „Wielkiego Czynu”. Naprawdę, niełatwo z tego wybrnąć i nie zazdroszczę sędziom, którzy muszą rozstrzygać w takich przypadkach.
Ten Rymkiewicz już raz był pozwany przez Gazetę Wyborczą.
Przychodziły tłumy jego zwolenników do sadu i odbywał się sabat.
Jedni oskarżają premiera o morderstwo, inni dzieci o prowokacje erotyczne – kolejny ksiądz się znalazł, i to ksiądz doktor
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,14902830,Skandaliczne_slowa_ksiedza___Dzieci_starsze_potrzebowaly.html
Politycy, choć powinni mieć grubszą skórę od innych, też muszą mieć prawo do obrony swojej godności czy wizerunku. Tylko ja bym wolał, żeby to leciało z oskarżenia prywatnego, nie z urzędu. I żeby dotyczyło osoby, nie urzędu.
Tak, polityk zasadniczo sie rozni od zwyklego obywatela. Nie cieszy sie tymi samymi prawami co ty czy ja. Np. jego swoboda wypowiedzi publicznych jest znacznie bardziej ograniczona niz moja. Musi sie tez liczyc z tym, ze jego slowa, czyny, nawet miny beda weryfikowane przez kazdego kto sobie tego zazyczy. I nie koniecznie w sposob uczciwy czy konstruktywny. Polityk w sprawnej demokracji podlega znacznie mniejszej ochronie prawnej niz kto inny. I to jest dobre. W przeciwnym razie np Kaczynskiemu moze sie nie spodobac ze nazywam go klinicznym psychopata i zechce poiagnac mnie do odpowiedzialnosci karnej.
Trudno uwierzyć, że ktoś to mówi serio, Doro.
Szokujące.
Publiczne pomawianie każdego o zabójstwo jest przestępstwem, tak samo jak pomawianie o cokolwiek innego, co jest zabronione. Proszę tego nie mylić ze znieważaniem.
Jak powiem „Tusk jest … i jeszcze …” to znieważam, a przede wszystkim jestem idiotą i za to się nie powinno karać. Jak powiem to samo o księgowym Pipczyńskim, to ukarać się mnie powinno, bowiem Pipczyński nie dostaje pieniędzy za znoszenie obelg, ma inną pracę niż Tusk.
Inaczej jest, kiedy powiem, że zamordował/zgwałcił/przejechał staruszkę na czerwonym świetle. Tu nie ma różnicy, i Tusk, i Pipczyński są tak samo chronieni przed pomówieniem. Nie powinno mieć znaczenia, czy napisałem to do rymu w gazecie, czy prozą w nocy koło śmietnika, to może tylko mieć wpływ na wysokość kary.
Ale to wszystko w innych krajach, tu nie.
mt7 – i to ksiądz.
Sami się proszą. A mówią, że kk się bezprzykładnie atakuje. Nóż się w kieszeni otwiera.