Migawka sieneńska
Po przodkach jakichś Bobik miał włóczęgowskie geny,
więc pętał się po świecie, aż trafił raz do Sieny
i szczeknął: coś tu kupię, bo mam na razie za co,
na przykład bilet wstępu do tego tu palazzo.
Pubblico się nazywa, co daje mi nadzieję,
że również psim osobom wstęp tu wzbroniony nie jest.
O cenę zatem szybko wywiedział się w tedesco
i wszedł, a tam gdzie spojrzy, na ścianie jakieś fresco.
Pies biega i w kąt każdy z zachwytem naso wsadza,
wtem patrzy – na tych freskach to zła i dobra władza,
na temat jednej z drugą znaczące zaś konkrety
przecudnie wymalował niejaki Lorenzetti.
Tę dobrą poznać po tym, że wszystko się rozwija,
że wszędzie jest harmonia, a nie medialna chryja,
że chłop ma tłuste wieprze, a kupiec dobry towar,
że dba o wspólne dobro najgłupsza nawet krowa,
a wreszcie, że dla władców, co głów nie mają ciasnych,
ważniejszy jest interes publiczny, a nie własny.
Ach, gdzież jest taka władza! – wykrzyknął pies w euforii,
a z boku szepnął rodak – ech, tylko w alegorii.

A poznać jak złą władzę i wpływy jej złowrogie?
A po tym, że nad czołem ma dwa spiczaste rogi.
Ma to sens jakiś? Drodzy, powiedzcie wszakże sami:
Czy widział kiedy ktoś z was, by rządził ktoś z rogami?
W trosce o własne zdrowie
zważano pilnie na to,
żeby przyprawiać rogi
ex-królom – ze wsteczną datą.
Dobranoc, Arty-Psie. Dobranoc, Koszyczku.
Też dobranoc
Jutro znowu łomot
Nie wszystko zaraz widzi się, Kierowniczko droga,
nie przyzna się rządzący na ogół, że jest rogacz,
nie chwali się posłanka, że straszną jest oślicą,
przeciwnie, każde zero chce robić za bógwico,
lecz lud rządzony może się zdobyć na odwagę
i dnia pewnego tupnąć, i wrzasnąć – dość! Apage!
Ujawnię jeszcze, bom już opity zdrowo grogiem,
żem widział jednorożca, co rządził pewnym blogiem
przez trzy dni albo cztery. Fakt, nie przez długie lata,
ale też fakt, że władza była to rogata.
Lecz – nim obecnej nocy ostatnia zgaśnie świca –
przypomnę: z jednorożcem rządziła wszak dziewica!
Dobranoc, Pieseczku.
Uch, Wy tam, wasza mac!*
——-
* Bo juz nie wiem jak wyrazic zachwyt!
Arcy Pies z Ueber-kierownictwem i Aga sie wykazali, bravo!
Ja tez pomyslalam o jednorozcu, Bobiku, ale proza.
A andsol to zaspal prose pani i wpisuje sie pod starym wpisem.
Siodemeczko, szczelba jest zakopana pod dziadkowa jablonka; tak juz jest od Powstania Styczniowego!
Można i tak zaistnieć w tym swiecie!
http://natemat.pl/78773,palikot-codziennie-dwie-osoby-sie-kompromituja-to-abp-michalik-i-macierewicz-tym-drugim-powinien-zajac-sie-psychiatra
herbata bez lomotu, cichutko, spokojnie naciagnieta
kawa andsolowa
brykam
brykam fikam….
Tereny Jesiennie Barwne S-Bahn przeglad pozycji
brykam
andsol
ach!!! tamten Wieden
Toranska mimo to, wczoraj czytalem wywiad z Michalem Kaminskim, a on Opublikowane dzisiaj fragmenty wywiadu z Pawłem Kowalem pokazują, że można w racjonalny sposób rozmawiać o katastrofie smoleńskiej i zadawać niewygodne pytania. (tluste ja)
te zale i pretensje, roszczenia i imputacje, nazwac racionalnoscia, ciekawy jestem innych swiatow Smolenskich u
Toranskiej
.brykam. fikam
pstryk
Dzień dobry
kawa dla Wszystkich
hmmmm, zaczynam się zasanawiać, czy od teraz Bobik będzie już tylko wierszem
a swoją droga, to wczorajsze ucięcie herbacizmu uważam za bezduszne. czymże jest parę setek niezwiązanych z tematem komentarzy wobec groźby ubicia herbacianego wątku? czy taką postawę można było wynieść z domu?
a może to obczyzna tak wrażlilwość przytłumiła
Wątek herbaciany
Dzień dobry
Dołączam do wątku herbacianego! A może do sekty herbacianej?
Moja codzienna ulubiona to czarny Pickwick! Jeżdżę po tę herbatę do Holandii. Niemcy nie mają, niestety, dobrej herbaty, przeważnie wszystko „perfumowane”.
Pewna niemiecka arystokratka, po wielu latach spędzonych na dworze angielskim (jej mąż był ambasadorem), stwierdziła, że niemiecka herbata to jest to, co wymiatają Anglicy z wagonów po rozładowaniu angielskiej herbaty. Słyszałam na własne uszy
A Bobik dalej się nurza w pizeńskim morzu?
Dzień dobry
Jestem przez to zmuszony do dalszego, konsekwentnego pochłaniania morskiego robactwa.
Dziś jeszcze się ponurzam w morzu, bo prognoza pogody zapowiada ostatni pogodny dzień w tej okolicy. Ze względu na to szybkim mykiem przełożyliśmy Florencję na jutro, jako że tam słońce jeszcze do jutra ma się utrzymać, a tu już nie. Szurniemy się więc dziś w stronę Viareggio (taki tutejszy Sopot), za którym ponoć można znaleźć spore odcinki piaszczystych plaż, lasów piniowych i w ogóle nadmorskiej natury.
Za to zachwalanej przez Królika jajecznicy z truflami nie można znaleźć po prostu nigdzie. No, ni ma i juszsz…
Wątek herbaciany, jak widać, tylko na chwilę zszedł do podziemia i zakopał szczelby, ale już je odkopał i raźno krzyczy „urrraaaa!”, więc niech się foma nie czepia. Jeszcze herbata nie zginęła!
setka herbaciana i pilzneńskie morze :coll:
hurra, wreszcie jestem na bieżąco
piszecie szybciej niż czytam, ale dzisiaj Was dogoniłam
Piesku, blisko Viareggio jest też miejsce Pucciniego – Torre del Lago. Może to nie jest jakaś bardzo piękna miejscowość, ale piękne jezioro, a koło willi Pucciniego nad jeziorem (można ją zwiedzać) jest pomnik pieska. Po jeziorze też się pływa.
https://picasaweb.google.com/PaniDorotecka/TorreDelLago
Nawiasem mówiąc, Viareggio i okolice to mekka gejowska, także ze względu na operowe powiązania
Dobrze sie wymocz z w morzu. Bobik.
Jak sczelba zakopana, kiedy mam na zdjeciu, że w użyciu, Króliku?
Foma pisze, że komentarze nie w temacie, a jaki jest temat?
Co ta Kierowniczka pisze, lobby gejowskie w operze?
Muszę zjeść śniadanie, to za dużo emocji na czczo.
mt, temat był herbaciany, a co wczesniej czy pomiędzy, to oftopik
Oczywiscie, ze lobby gejowskie musi istniec w operze, bo inaczej ktroby im tak w Zaczaroiwanym flecie dyszkantem spiewal? Juz sam tytul opery jest wielce wymowny….
Na blogu u Pani Kierowniczki już reklamują
http://www.pb.pl/3379286,96245,wino-dla-kotow-wkrotce-na-rynku
A nie mógłby wyprodukować wina, które koty chciałyby pić?
Gupi jakiś! Wystarczy waleriana w ładnym opakowaniu.
Wino dla kotow ktorego koty nie lubia ?
Dzis w Haaretz duzy artykul o polskich nalewkach
M.i. o nalewce sosnowej i mleczno-cytrynowej. Czy dobrze pamietam ze te mleczno-cytrynowa umie robic Haneczka ?
Mleczno cytrynowa zrobiona byla raz w domu mojej Starej. Pamietam jedynie, ze byla to skomplikowana nalewka przytpominajaca raczej likier cytrynowy. Bardzo dobra.
Ta nalewka popularnie jest zwana nalewką farmaceutów. Jest rzeczywiście pracochłonna, ale pyszna.
Irku, umiesz?
Dzień dobry
?
Dlaczego pracochłonna? Robię i nie zauważyłam
Haneczko, nauczysz..?
A, znalazlam:
http://kuchnia.now.pl/przepis.php?NUMER=6445
Lisku pomoce naukowe mam w domu. Napiszę późnym wieczorem, bo wcześniej odchamiam się teatralnie
No nie, tyle cukru na pewno nie daję!
Dzieki! Poczekam na poteatr
To może dla szerszego grona, Haneczko.
Jak mało cukru, to moze i ja spróbuję osochodzi.
krolik, dziękuję za donos ale nie zapsałem. Mam z tym nierzadko ploblem. Jak kończę Inne Splawy (odplawy posłów, doladzanie księżniczkom, inspilowanie plezydentów), siadam przy Koszyku i powoli się wpisuję. I właśnie wtedy Pies wie kto wrzuca nowy wpis i ja wyglądam na ogon histolii.
A z Palikotem i Macierewiczem to ten kłopot, że oni tak się w Polsce odznaczają już od Unii Lubelskiej (za przeproszeniem Irka). A było oddać tych Litwinów Rusom (którym zresztą w ich przekonaniu Jagiełło był, i mają na to zupełnie zdrowe argumenty) i teraz w Rosji by się kotłowali potomkowie tych dwóch myślicieli.
W księdze nalewek leczniczych jest wszystko tak samo 1 l mleka, 1 l spirytusu i 1 kg cytryn, tylko cukru ani grama.
W opisie leczniczego działania napisano, że poprawia nastrój.
Ciekawe jest, czy mleko nadające się na kwaśne (nie UHT) jest lepsze do destylacji.
Najlepsze jest całkiem krowie, ale jak nie ma, może być i uhate
Po krowie mleko najlepiej skoczyc do Krakowa/ http://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151783835156144&set=pb.567541143.-2207520000.1382105616.&type=3&src=https%3A%2F%2Ffbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net%2Fhphotos-ak-prn2%2F1234841_10151783835156144_937001425_n.jpg&size=495%2C720
Oj, Marku, wierzysz w napisane?
Lagoma „mleko”
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/q71/1234841_10151783835156144_937001425_n.jpg
oczywiscie herbata
do czytania (temat nie herbaciany):
http://tygodnik.onet.pl/wiara/ks-jacek-prusak-sj-mowiac-o-pedofilii-abp-michalik-myli-pojecia/sbq4j
Siodemeczko, dziekuje za przekopanie mojej kolejki do czytania
„Narod nie wybrany” Pauliny Celnik to ksiazka ktora nalezy przeczytac. Swietnie poprowadzone rozmowy,
bez nadecia filozoficznego, czesto pytania ocierajace sie o „trywialnosc”, jednoczesnie niosace nastoj imtymnosci i wyciagajace dusze i mysli z rozmowcow. Swietne. Bardzo smutne zycie pani Eli, i zadziwiajaca przemiana religijnosci/narodowosci pani Sylwi, najbardziej mnie poruszyly.
Zacytuje kilka slow z rozmowy z panem Jaroslawem:
„To byl wywiad z kims, kto taka smieszna piosenke napisal, bardzo polska. Ten ktos mowi: ? No, byc Polakiem, to juz nie jest tak normalnie, jak byc Anglikiem czy Niemcem. Nie. Byc POOOlakiem to juz jest ooooo. To jest MAAtka POOOlka, to juz jest HOnor i OOOjczyzna?. A byc Zydem to jeszcze gorzej. Jak sie widzi u kogos napis na koszulce: ?I love Holland?, to znaczy, ze ten ktos jest turysta, to znaczy lubi podrozowac. A jak widzi napis: ? I love Israel?, to znaczy, ze ten ktos jest Zydem.”
kupcie i przeczytajcie, moze (na pewno) znajdziecie tez tam odpowiedzi na Wasze pytania o tozsamosc.
do czytania!!!!
ponownie herbata
Dobry wieczór.
Mleko prosto od krowy w moim mieście można kupic w kilku społemowskich sklepach w tzw. mlekomatach:
http://bi.gazeta.pl/im/5e/f3/cf/z13628254Q,Mlekomat-w-Stoczniowcu.jpg
Świeże, pyszne!
Haneczko, czy produktem ubocznym jest alkoholizowany twaróg? Jeśli tak, to ja kiedyś tę nalewkę piłam (u znajomych chemików).
A my ze Stara zadnych „pytan” dot. topzsamosci nie mamy. Bo wiemy jak glupie sa odpowiedzi jak ktos mial bogate i roznorodne zycie.
A Profesor Rońdel wlasnie zrezygnowal z przewodnictwa „naukowej ” konferencji o Smolensku. Za naukowca bedzie musial robic Maciorka. Co chyba na jedno wychodzi.
Ciekawe, co po tym wszystkim z planami prof. Kleibera?
Kleiber jest bliskim kumplem Rondla.
Wiem, Kocie. Stąd pytanie. Właściwie to już chyba nic mnie nie zaskoczy.
Widzę, że z nalewką farmaceutów wszyscy się naumieli. Grunt to pchać naukę światową do przodu.
Irku, nie naumielismy sie, czekamy na Haneczke
Lublin, ul Ogrodowa. Zdjęcie z fb „Polak potrafi”
https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1396030_10200909156468312_1988015414_n.jpg
Oo, widze Irku, ze Declan wyemigrowal. Stara soie zaplacze, bo tu akurat tfu-tfu zima za pasem…. okres tesknego wygladania Declana, odpukac….
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14805892,Kleiber_odwoluje_plany_organizacji_konferencji_smolenskiej_.html#BoxWiadTxt
Czytają Blog?
Robiłem tę nalewkę.Żmudne sączenie. Do wszystkich nalewek zmniejszam cukier podany w przepisie nawet o 60%. Cukier zabija zawsze smak. Chociaż cukier też może pchać naukę światową do przodu. W stanie wojennym miałem pokaźny zapas cukru z kartek / w rodzinie nikt nie słodził/. Przekazałem ten zapas na Wydział Chemii w ….kierunek chemia organiczna. Ćwiczenia ze studentami trwały cały semestr
Z nasłuchu radiowego ” AGH w Krakowie zbada sprawę prof. Rońdy. Kompromituje uczelnię i nas profesorów tej uczelni…”
No. ciekawe sa te „wazniejsze” (od Rondla) powody dla ktorych Kleiber postanowil wycofac sie z „naukowej” konferencji.
Wiecie co, ja niewiele wiem o naukowych osiagnieciach Kleibera i nie wykluczam ze byc moze sa one powazne, skoro zostal prezesem PANu. Ale facet wydaje mi sie coraz bardziej oslizgly.
Gdzie sie podzial nasz slodki Piesek? Co tam porabia?
A mnie niepokoi milczenie Jagody.
A mnie Haneczki, miala podzielić sią wiedzą i doświadczeniem.
Okresowo niektórzy milczą.
Może teraz Jagoda odezwie się, wywołana do tablicy.
Ja oddaję żmudnemu i nudnemu zajeciu przeglądania elektronicznych zdjęć i wyrzucania w ilościach przemysłowych.
Jak już powyrzucam z dysków, to powyrzucam w internecie, a wtedy przyjdzie pora na skany papierowych i slajdów, zanim zrobi się z nich barwna plama.
Zastanawiam się tylko po co.
Wcale nie milczę! Wróciliśmy z teatru i paszcze się nam nie zamykały
Już zapodawam.
Kilogram cytryn obrać starannie ze skórki i białego, pestki won, drobno pokroić. Ostrugać skórkę z dwóch cytryn. Zasypać to 40 dkg cukru. Jak już się rozpuści dać pokrojoną laskę wanilii, wlać litr mleka od krowy i litr spirytusu. Zrobi się żybura i tak ma być. Słój dobrze zakręcić i majtać nim od czasu do czasu. Po 3 miesiącach zlać. Najpierw leję przez gęste sitko. Serek zjadam
Potem filtruję do skutku, czyli absolutnej klarowności, przez flanelę albo filtry do mleka Żaby. Ma stać w butelkach minimum 3 miesiące.
To jest przepis Pyry, wypraktykowany z wielokrotną przyjemnością
A teraz doczytam.
Haneczko, właśnie ten serek najbardziej utkwił mi w pamięci.
Niektórzy chemicy wypiekali z niego sernik. Mocny.
Nie ma prawa być słaby
Przyznam, że pierwszy, durna, wyrzuciłam
Z cyklu: michaliki
Ile można walczyć?
Jak mówi historyk z Małopolskiej Wyższej Szkoły im. J. Dietla, sprawa pedofilii w kościele nie jest nowym zjawiskiem, jak wskazuje, pierwszy przypadek pedofilii kościół odnotował w swoim łonie w 153 r.n.e., a prawo przeciwko seksualnemu wykorzystywaniu chłopców przez kler uchwalono na synodzie w Elwirze w 306 roku.
Czyli walka kościoła z pedofilią trwa już 1707 lat!
Dosyć tego, czas skończyć z kościołem walczącym, pora na kościół w którym panuje pokój i spokój.
A w walce o koniec walki to polski episkopat wiedzie prym, a stojący na jego czele Józef Michalik w tym prymie robi za awangardę.
I tym sposobem biedny papież Franciszek robi za ariergardę, czyli znalazł się na szarym końcu.
Franciszek jest oczekiwany w Polsce, oczekiwany przez wiernych, którzy zaakceptowali papieża w całości. Polski episkopat oczekuje tylko końca Franciszka, dlatego zapewne ustawia się do niego tyłem.
To są jakieś surowe, klasztorne reguły, Haneczko.
Trzeba czekać pól roku? Minimum?
Pyra się nad Tobą znęcała.
Kanon 71. synodu w Elwirze dzisiaj też odkryłam.
Siódemeczko, nalewki uczą cierpliwości
Zeen odkrył, Ty odkryłaś, a Michalikowi się nie udało. On odkrywa zakrywające kanony.
W miedzyczasie jakby kto sie niecierpliwil moge poczestowac politura do mebli – wlasnej produkcji. Mise en bouteille au chateau 2007.
Niezły rocznik.
Dobranoc:-)
Dobranoc.
Nic nie zastąpi dobrej politury, ale kawa też ma swoje zalety
http://natemat.pl/78877,11-powodow-dla-ktorych-warto-pic-kawe-codziennie-nawet-4-filizanki-na-dobe
Z tym Wiedniem u mnie zaczęło się przed 5 laty, od tego pana. Dyplomata, filozof, pisarz, członek Brazylijskiej Akademii Literatury, napisał dwutomowe dzieło pt. „Dziesięciu przyjaciół Freuda”. Chodziło o efekt kwestionariusza Hugona Hellera, wysłanego w 1906 roku do kilkudziesięciu bardzo nie byle jakich ludzi, na temat „dziesięciu dobrych książek”. (Francuska Wikipedia pisze parę słów o tym w artykuliku o Hellerze, ale nie podam linki, bo już jest jedna w tym wpisie).
Rouanet zainteresował się listą Freuda i napisał w dziesięciu rozdziałach o każdym z pisarzy wspomnianych przez Freuda. A byli tam France, Gomperz, Keller, Kipling, Macauley, Merejkovski, Meyer, Multatuli, Twain, Zola. No i od Gomperza i Hellera zaczęła się fascynacja Wiedniem. Potem doszły biografie i autobiografie Koestlera.
I to przykazało stłamsić pijawki i wydać na pana Carla Schorske „Fin-de-si?cle Vienna”. Tam był Klimt, Herzl i Kokoschka. Więc wsiąkłem.
A dziś, z opóźnieniem przez miesięczny strajk poczty, doszła od „The Book Depository” (wieczne dzięki, lisku) „Vienna is Different, w której Hillary Hope Herzog ma podejmować dialog i dyskusję z Schorskem. A o Herzlu doszło parę tygodni temu. Więc jestem zawiedniony na spory czas.
Kolorowych snów wszystkim udającym się na spoczynek!
Piesek szlajał się do tej pory.
Wskazówki Kierowniczki przeczytałem dopiero teraz, ale i tak psi nos sam pociągnął mnie z Viareggio do Torre del Lago P. lub Pucc., jak piszą na tutejszych drogowskazach (więcej o włoskich drogowskazach w tej chwili nie będzie, bo horrory nie są dobre tuż przed snem), gdzie pomnikowemu kumplowi machnąłem ogonem tudzież zrobiłem fotkę. Oprócz tego długi spacer piaszczystą plażą i piniowym lasem – urlop w postaci czystej.
Mój psi nos miał dziś jednak jeszcze większe osiągnięcie, które Kota Mordechaja powinno rzucić na kolana.
Osiąg ten zaprzecza zarówno filozoficznej zasadzie „nie wejdziesz dwa razy do tej samej knajpy”, jak i mojemu przekonaniu, że posiadam zerową orientację w terenie.
Ale nie żałuję – przed tym żarciem narody nadal mogą, a raczej powinny klękać.
Ta historia zaczyna się podczas mojego poprzedniego pobytu w Toskanii, a dokładniej w Livorno. Szukaliśmy tu z Kotem i z Kumą jakiejś dobrej restauracji, rozpytując o nią miejscowych, aż w końcu jacyś schodersi, wysiadujący na stopniach pomnika Garibaldiego, zaprowadzili nas do nader niepozornej trattorii, w której jednakowoż żarcie było takie, że klękajcie narody. Nie zapisałem wtedy ani adresu, ani nazwy knajpki, toteż uznałem, że nie odnaję jej już nigdy i pozostanie na wieki wyłącznie obiektem mej niezaspokojonej kulinarnej tęsknoty. Aliści nie doceniłem mego nosa. Podczas przechadzki po Livorno zmusił mnie nagle do skręcenia w jakąś małą uliczkę, potem w jeszcze jedną i nagle… no tak, nie ulegało wątpliwości: to była – uwierzysz Mordko? – właśnie ta trattoria.
Zamówiłem w niej tagliatę di manzo con funghi porcini al forno, potem jeszcze miłośnie zapamiętany, najlepszy na świecie sorbet cytrynowy, a ponieważ porcje były jak dla kilku Gargantujów, mam teraz przed sobą ze 3 dni trawiaty.
A teraz szybko w bety, bo jutro trzeba jeszcze Florencję obskoczyć.
O Wiedniu poczatku wieku fantastycznie ciekwawie pisze Peter Watson w A TERRIBLE BEAUTY : The People and Ideas that Shaped the Modern Mind.
Piesku, gratuluję zaposiadania najtrattorniejszego noska i życzę cudownej Firencji.
A poemat na początek wpisu – klękajcie narody!
Demetrio, moja wątroba i głowa stanowczo protestują przeciwko tezom artykułu.
Ani wątroba, ani głowa nie są w stanie znieść.
Może dlatego, że kiedyś wypijałam całą dużą paczkę kawy dziennie. W zasadzie razem z papierosami było to moje jedyne pożywienie.
Wątroba przeszła przyspieszony test, a główka też nie daje rady, rozpada się.
Ale kto chce, niech pije.
Siódemeczko, podoba mi się Twoja dawna dieta
Oprócz papierosów. Ja oprócz kawy muszę jeszcze co nieco przegryźć
Kot Mordechaj, dzięki za odesłanie do Watsona, zostanie to zapisane i przemyślane.
Buona notte,
Udanej Florencji, Bobiku! Jakbys chcial obejrzec rzymskie i etruskie ruiny, starsze od samej Florencji, to autobus miejski numer 7 powiezie cie (20 minut) do uroczego Fiesole, skad tez piekne widoki na Toskanie i Florencje, urocze muzeum, leniwy lunch na piazzy w wiosce… Przypadkowo spotkany kanadyjski krajan, uczacy na florenckim uniwersytecie, nas tam zaprowadzil i nie zalowalismy. No, ale wszystkiego nie da sie zobaczyc.
W przyszlym tygodniu ma zaczac padac snieg z deszczem, czyli Sodoma z Gomorra sie zacznie.
1707 lat upartej i konsekwentnej walki z wewnetrznym zlem, o czym pisal zeen, to robi wrazenie!
Od rana najlepszy jest poważny tekst!
http://smakpodniebienia.pl/ranking-wkurzonego-blogera/
herbata z rana (zimno………….. )
brykam
brykam fikam
szeleszcze (opera 300 000 000 ?, nowe wejscie do muzeum
110 000 000?, lotnisko 5 000 000 000?, bywa)
herbata
brykam fikam
brykamy fikamy
pstryk
Dzien dobry
Rysiu, poranne inwestycje?
Herbata
Kawa (na catursday)
Haneczko, dzieki wielkie! Czy przez pierwsze 3 miesiace sloj ma stac w lodowce, czy mozna na zewnatrz (nawet latem)?
Andsolu, ciesze sie ze sie sprawdza.
Bobiku, daj jakies konkretne namiary na miejsce to gdzie klękają narody
ale patetycznie wyszło
O rany Bobik! Odnalazles te trattorie w Livorno?!!!!! Z tym livornijskim specjalem?!!!!
No niech mnie kule bija.
We Florencji szczegolnie uwazaj na torebke.
Unikaj tez jak ognia restauracji na ktorych wisi ostrzezenie: „Wlochom wstep wzbropniony! Tylko dla pinkwolonych zagranicznych turystow. Szef kuchni nie ponosi odpowiedzialnosci za jakosc potraw”
Dzień dobry.
Kawy nie muszę dzisiaj:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14799051,Tablica_dla_rabina_u_nas__Lepiej_powiescie_ja_gdzie.html#BoxWiadTxt
Bobiku, koniecznie namiary na tę knajpkę. Starsza w przyszłym roku kończy studia, wygląda na to, że zacznę turystyczne szaleństwo. Mamy, przewodniki, notatki od lat czekają….
„Mapy”!!!!
Dzień dobry
Znowu tylko pośpieszne merdnięcie, bo właściwie już od godziny powinieniem być w drodze do Florencji, a nie jestem.
Wszystkie serdeczności i dobre życzenia od Was oczywiście zabieram ze sobą – to jest skrzydlate towarzystwo i nie trzeba go z trudem dźwigać, samo cały czas koło mnie frunie.
Dla Adomi, Mar-Jo i wszystkich zainteresowanych: rzeczona trattoria, pod tytułem La Pina d′Oro, jest na winklu, u zbiegu ulicy o tej samej nazwie z Piazza della Repubblica. Wygląda, zwłaszcza z zewnątrz, nieco obskurnie, ale kto by się tym zraził, głupi by był i wielu wrażeń smakowych by się pozbawił.
To pa, do później.
Szczesliwych wiatrow, Pieseczku.
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Dante_and_beatrice.jpg
A tak pisala o tym obrazku Ania Frajlich w 1970 r,
Nie bylo cie na Ponte Vecchio
powoli mgla schodzila z gor
gdzies od Lungarno Dante szedl
i nagle poczul w piersi bol
– na moscie byla Beatrice
taka poranna jeszcze wiatr
nie zdazyl wplatac sie w jej wlosy
z odkrytych ramion Beatrice
mgla opadala tak jak z gor.
Nie bylo cie na Ponte Vecchio….
(Aby wiatr namalowac, Londyn 1976)
Zobaczymy czy sie uda: trattoria Bobika na Google street view (trzeba chwileczke poczekac)
http://www.instantstreetview.com/2iyws5z3lssnqz3ywzosz3r
Dzień dobry
Lisku, nalewki nie lubią lodówek, wolą temperaturę pokojową.
Czy ktoś może mi wytłumaczyć, co jadł Bobik?
Haneczko, to jest krojona polędwica wołowa, wariantów mnóstwo. Ja w Monachium jadłam coś takiego:
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&ved=0CDUQFjAB&url=http%3A%2F%2Fwww.marieclaire.it%2FCucina%2Ftagliata-manzo-funghi-porcini-ricetta&ei=KkRiUpvdDdCR0QWh2oD4CQ&usg=AFQjCNGUSEni4XLfbAZUJPeayujqzMLNlQ&bvm=bv.54934254,d.d2k&cad=rja
Ha! Teraz już na pewno każdy z nas będzie umiał znaleźć tę knajpkę!
Wrzuciłam adres od Bobika wraz ze zdjęciem od Liska do notatnika z koszyczkowymi rekomendacjami. Cieszę się jak szczeniak,
Bobiku, że trafiłeś do trattorii i że to wciąż ta sama trattoria. „Moje” restauracje w Rzymie i Florencji, niestety, sturyściły się i stały się ze wszech miar – a to smakowych, finansowych, nastrojowych – niegodne odwiedzin. Bywa. Znaczy, trzeba mi do Pizy.
Tak. to jest dokladnie ta, tylko na zewnatrz byly jeszcze powystawiane stoliki. Kiedy nas do niej zaprowadzono szargaly nami powazne watpliwosc, ktore rozwialy sie dopiero jak przyniesiono posilki. i. Ale tego bardzo tradycyjnego dania liwornijskiego chyba juz nie bylo tego dnia, ale akurat ta knajpa ponoc z niego slynie. Nawet nie pamietam co sobie zamowilem tam. Ale tak, to bylo tam dokladnie. I samochody zaparkowane obok tez pamietam.
Chyba slynie, Mordko, bo wczoraj sierżant na pytanie o wiadome danie w Livorno bezbłednie wskazał tę właśnie restaurację.
Bobiku, dołączam swoje życzenia do juz fruwajacych.
A nie, nie do tej wczoraj trafiłam. Po drugiej stronie placu.
Dobrze, chyba sobie założę jakiś kajet z rekomendacjami wzorem Agi. Nigdy nie wiadomo, co się przyda.
Będę (chyba) wzorem. Pękam.
Dobry wzór nie jest zły, nie pękaj, Agusiu.
To nie byla kielbasa. To bylo szesc litrow szampana (cztery butelki magnum) w podrecznym bagazu!!!!!
Bardzo jestem dumna z naszych sluzb granicznych, ktore mnie skonfiskowaly kiedys butelke mleczka chroniacxego przed opalaniem, bo przekraczala dozwolone 100 g. Musialem kupowac nowe w Toskanii.
A potrzesione w czasie lotu butelki z szampanem lubia na dodatek wybuchnac. Trudno sobie wyobrazic jaki by to wywolalo poploch wserod pasazerow i zalogi samolotu!
Mariusz, już o 07:15 kierujesz do swojego bloga zapewnieniem, że od rana najlepszy jest poważny tekst! No, stałe kierowanie do Twoich tekstów jest już w Twoim nicku (just in case someone forgot), ale tym razem działasz intensywniej. Myślę, że przymiotnik z autorecenzji jest niestosownie wybrany, właściwsze by było powiedzenie, że tekst jest tragiczny, choć niepoważny.
Uderzyła mnie tym razem nie powszechna dawka wulgaryzmów, ale ta oto mądrość:
Żydzi. Cenię ten naród, za wiele rzeczy. Min. za mądrość, za wspieranie swoich, za tradycję i za bogactwo którego się dorobili. Wiedzą co robić i jak aby mieć dobrze. I super! Ale! To co robią z innymi dookoła, już takie super nie jest. Dążą do celu nie zawsze czysto. Maczają palce w wielu spiskach i jeśli czegoś chcą, jak na przykład wojny z Iranem, to osiągną ten cel. Czy Jezus Żyd byłby z nich dumny?
Oczywiście nie wiem czy Jezus by był dumny z Żydów ale mam wrażenie, że Żydzi nie byli szczególnie dumni z Jezusa i w swoich wielu spiskach (opisanych szczegółowo w Protokołach Mędrców Syjonu) zupełnie nie kierują się jego opinią. Więc mimo Twego napomnienia i teraz chyba osiągną cel wojny z Iranem. Szczególnie dzięki bogactwu, którego się dorobili, bo jak wiadomo, jak Żyd się dorobi to od razu dąży do wojny, żeby to stracić.
Nawiasem, skojarzyła się mi historia z bardzo dawnego felietonu (czy nie Urbana?) o ucieczce do Szwecji Jana Frykowskiego. Przemycający go wysadza go na polskiej plaży, on dociera do jakiejś chałupy i dziwi się, że tam mówią po polsku. „A dużo tu was Polaków?” pyta. „Oj, dużo”, odpowiada rybak.
Kocie, mimo to gratuluję przenikliwości. Lechu kłamał, że prześwietlili go po przylocie, więc kiełbasa się sama narzucała. Reszta wyszła jak w Radiu Erewań.
Co za burak, no ja przepraszam. Niby wiadomo, ale zawsze potrafi czymś zasmucić.
Fakt. Rzeczywiście Kot Mordechaj miał niucha, a VIP Wałęsa ma nos pajaca.
Bo Kot sie zna na zyciu.
Oj, prawda, zna się Kot. A już było mi żal Lecha, widziałam te dziurawe skarpetki…. Nie dam się nigdy więcej nabrać.
Obejrzalem sobie troszeczke tylko blog Mariusza i widze, ze jest to czlowiek jeszcze nader mlody, a mlodzi tak czasami juz maja: wynosza z domu czy ze swego srodowiska (szkola, kosciol, koledzy) rozne glupoty czy przesady, ktore pozniej prostodusznie powtarzaja, nawet nie zdajac sobie sprawy z tego jak to brzmi, kogo krzywdzi , jakie wystawia swiadectwo. Jak bylem mlodym kocieciem to tez rozne glupoty powtarzalem, ze jak je sobie dzis przypomne to az mi siersc na grzbiecie deba staje, ze moglem byc tak glupi.
Z czasem niektorzy madrzeja, inni nie. Jesli madrzeja, to dzieki przeczytanym ksiazkom, odbytym podrozom, spotkaniom z innymi ludzmi niz mieli do czynienia dotychczas. I dzieki wlasnym obserwacjom i przemysleniom.
Ci, ktorzy nie madrzeja, to zaczynaja wierzyc w rozne teorie sposkowe, zapisuja sie do jakiejs partii, ktora im mowi, ze wszscy naokolo chca ich zgnoic, oszukac, pognebic i glosuja na Krystyne Pawlowicz.
Sa jeszcze tacy posrodku, ktorzy rozne glupstwa gdzies zaslyszane wprawdzie bezkrytycznie powtarzaja, ale muchy by nie skrzywdzili. Im nalezy dac bilet na samolot i niech podrozuja i weryfikuja dotychczasowe wyobrazenia o swiecie z tym jaki swiat jest rzeczywiscie.
Nie wiem do jakiej kategorii mozna bedzie zaliczyc Mariusza jak troche podrosnie. Ale moim zdaniem jak tu, na tym blogu dluzej troche pobedzie, to zorientuje sie, ze to co wyniosl ze swego srodowiska niekoniecznie mu sie w zyciu przyda, a fajniejsze o niebo sa inne srodowiska, ktore otwieraja oczy na swiat, na na inne idee, na Innego.
Pies Bobik takie wlasnie srodowisko wobkol siebie zgromadzil. I zebysmy tylko wszyscy zdrowi byli.
Mar-Jo, powiem Ci, ze mam jeszcze inne podejrzenia w kwestii tych czterech butelek magnum „otrzymanych w prezencie”.
Chodzi mi tak po lbie, ze wszystkie te butelki pochodza z jednego zrodla. Pewnie z jakiegos planowanego przyjecia z okazji londynskiej premiery „Walesy”. Bo przeciez graniczy z niemozliwoscia aby rozni ludzie wreczali naszemu bohaterowi po drogim magnum, jakby sie zmowili.
I chodzi mi tez po glowie, ze to przyjecie odbylo sie lub bylo zaplanowane w Ambasadzie RP, ktora to ambasada albo je zakupila hurtem, albo dostala od jakiegos komercyjnego mecenasa. I ze Walesie te butelki albo zostaly zaproponowane albo sam wyprosil. A nikt nie pomyslal, ze on ma jedynie podreczny bagaz i nie doradzil mu, by oddal do bagazy normalnych, gdzie byc moze zgodziliby sie mu to przewoiezc. Musialby jednak zaplacic na lotnisku swego imienia akcyze. Moze mu to nawet proponowano, ale on spryciaz postanowil przewiezc to w reku. No, gluptas, naprawde.
Na co liczył zaczynając temat (bo to przecież on wrzucił pierwszy informację) i tak durnowato to wszystko tłumacząc? Że się nie wyda? Zawsze się wydaje, to tylko kwestia czasu.
herbata?
herbata tak
powiedziano w pogodynce, ze od jutra do konca tygodnia codziennie bedzie 20°+ i moze nawet wiecej +
brykamy w Tereny?
pstryk
Brykamy, Rysiu.
Przy czym ja brykam w takie tereny, gdzie będzie aż +3°C. Moskwa czeka, choć czy tęskni, to już nie jestem pewna. Pa, pa, Koszyczku. Bawcie się dobrze, ba, świetnie, na imprezie rocznicowej z okazji piątych urodzin.
Ty mnie tu rysberlin nie agituj. I tak zdecydowałem:
pstryk nie kupię
pstryk nie kupię
pstryk nie kupię
No dobrze, może kiedyś ukradnę. Póki co to pijawki domagają się poszanowania ich praw. A Watsona kupiłem „The German Genius”. Fascynujące.
Jak na przykład ta historia z 1965 roku przy kręceniu w Austrii, w Salzburgu filmu „Dźwięk muzyki” filmowcy chcieli zawiesić na Residenzplatz flagi ze swastyką, a władze miasta odmówiły, bo „mieszkańcy nigdy nie popierali nazistów”. Ale zmieniły zdanie gdy filmowcy powiedzieli, że dobrze, no to użyją w filmie oryginalne kroniki filmowe.
W Salzburgu na tymże placu wisi tablica (zrobiłam zdjęcie) upamiętniająca spalenie na nim 30. kwietnia 1938 r. książek, które to spalenie zorganizowane zostało przez jakichś narodowych socjalistów. Podobnych zdjęc z Austrii mam trochę (m.in. tablicy informującej o odebraniu klasztoru przez gestapo na okres 1938-1945).
To nie my, to narodowi socjaliści. A mnie niemiecka telewizja publiczna codziennie pokazuje dokumentalne filmy. Przyłączenie Austrii też. Miliony na ulicach, zachwyt, szczęśliwi ludzie, wszystkie ręce w wiadomym geście….
To pewnie wszystko sponsorowali ci bogaci Żydzi.
Jak to się mówi, Austria to taki wyjątkowy kraj, który potrafił wmówić światu, że Beethoven był Austriakiem, a Hitler Niemcem.
Ago, pa pa!
I pisz, proszę! (Próba zakupu znaczków pocztowych, pięknie opisana…
)
Ago, szczesliwej drogi i udanego pobytu. Wiesz na co masz uwazac, tak?
http://www.youtube.com/watch?v=1FKEp00rd1E
Dziękuję.
Kocie, nawet kupiłam sobie tydzień temu nową torebkę, zakładając (na pewno słusznie!), że na nową będę bardziej uważać.
Ago, udanego pobytu, trzymaj sie cieplo
Lisku, panów z linki znalazłam sporo na tubie. Nieźle, nieźle im idzie!
Możesz o nich kilka słów?
Aga,odlatuje!
Wszystkie istoty są smutne.
Mar-Jo, sama ich dopiero odkrylam i jestem zafascynowana. To dwaj bracia, Arie i Gil Gat. O nich samych nic nie wiem. Naleza do hasydzkiej grupy Breslawerow (zalozonej przez rabina Nachmana z Bracławia). To grupa dosc mesjanistyczna, jest w niej wielu nawracajacych sie na religie, jest takze znana z tego ze przyciaga roznego rodzaju artystow. Breslawerzy modla sie w przyrodzie – wychodza za miasto i tam glosno wolaja Boga (jest ich wielu niedaleko ode mnie, spotykam ich gdy wychodze z psem na dluzsze spacery w zielone). (Raz poznalam nawet polskiego prozelite nalezacego do tej grupy, uroczy pan). Przypuszczam ze obaj bracia tez nawrocili sie na religie (tz nie urodzili sie w rodzinach ortodoksyjnych). Komponuja takze wlasna muzyke do religijnych tekstow, np to
http://www.youtube.com/watch?v=kNde8ehWalY&list=PL178869B391CD7829&index=64
Dali sie poznac szerzym kregom gdy wystapili niedawno w telewizyjnym programie nieznanych talentow.
Ha! Na jednym z forow GW ktos wkleil wiersz Bobika o Genderze, zaznaczajac „Autor nieznany”.
Juz jest znany, ofkors.
Aha, pochodza z Eilatu, kiedys byli zupelnie swieccy, mlodszy byl ratownikiem
Bobiku, gdzie należy ugryźć tę panią co takie coś zrobiła swojej psince?
Lotem błyskawicy, bo zmęczeństwo wielkie odczuwam: Adze wysokich lotów, miękkich lądowań i przyjaznej Moskwy.
Tej pani od psinki jedno wielkie wrrr.
A wszystkim dobrej nocy.
Dobranoc Piesu.
Kolejny udany dzien, Bobiku, mam nadzieje.
Jakos mi jest bardzo nie wsmak z tym dzieckiem oddzielonym od romskich rodzicow, bo nie wyglada i nie jest ich biologicznym dzieckiem…
A Walesa… no ta historia z szampanami tez jest mi… lezy na watrobie.
Trzeba sie przespac. Kolejny Midsomer na ukojenie…
Dobranoc. Na szczescie jutro nie poniedzialek.
Ja nie mam zbytniego zaufania do greckiej policji. Nic na to nie poradze.
Od poniedziałku będą nas dzieliły cztery godziny, a od przyszłej niedzieli tylko trzy.
I dlatego wydaje się stosownym opicie nietego, przepraszam, opisienie tego kawałkiem prozy:
Zwierzometria i rykonomia. Nagromadzenie zwierząt z czterech stron Ziemi (za czasów Noego płaskiej) nasuwa problemy logistyczne. Rabbi Abba ben Kahana twierdzi jednak, że wszystkie stworzenia w arce spożywały tylko jeden pokarm: chleb figowy. Inni talmudyści uznają konieczność pasz specjalnych: słomy dla wielbłądów, żyta dla osłów, pędów winorośli dla słoni, robaków z owoców granatu dla kameleonów, tłuczonego szkła dla strusi i kompletnie niczego dla feniksów.
To Jan Gondowicz, Pan tu nie stał (Nowa archeologia).
Niepokoi mnie brak opisu karmy pary jednorożców. Bo co do dziewicy i dopasowanej do niej dziewica, to oczywiście byli na ścisłej diecie.
jedyna prawdziwie wyczekiwana karma z rana HERBATA
leniwie niedzielnie
herbata
kawa
Od poniedziałku będą nas dzieliły cztery godziny, a od przyszłej niedzieli tylko trzy. relatywnosc czysu
brykam
brykam fikam
do Mariusza Smakosza:
https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/q71/1383431_583122525078896_1949287484_n.jpg
badz wiec glosny (i pamietaj, to jest rada lewaka
)
Wittgenstein rozmyslal tez o eststyce, wspominal ze dzieci ucza sie jej w kuchni przy jedzeniu, o czym rozmawiano przy jedzeniu w mieszczanskorobotniczych kuchniach w Wiedniu (i okolcy)? na pewno nigdy o przyznawaniu sie. przyznac sie jest takie nieestetyczne, niesmaczne.
pstryk
Dzień dobry.
Kawa, herbata, sernik…
Lisku, bardzo dziękuję.
Dzień dobry
Pogoda zaczęła dziś powoli dawać do zrozumienia, że dość tego urlopowania się, czas wracać do twardej, chłodnej rzeczywistości.
Ale jeszcze nie leje, jeszcze można się przejść nad morze, albo pospacerować brzegiem Arno, przysiąść w kafejce, zamówić przedostatnie macchiato…
No to ruszam, bo przy kompie nasiedzę się od pojutrza.
Italia to ma do siebie, ze mozna sobie siedziec przy stoliczku pod parasolem, pociagac kawe czy campari i obserwowac jak sie swiat przesuwa po chodnikach, A wokol miec piekne okolivcznosci.
Jakby kto chcial miec Slowo na Niedzielem to tu jest ks. Lemanski:
http://wojciechlemanski.natemat.pl/78967,sprawny-sedzia-do-niczego
Bobiku, poki jestes przy frutti di mare, moze zjesz w moim imieniu cannolicchi (w Toskanii nazywane tez manicaio).
Hm, herbata jako karma – w Burmie ponoc jada sie kiszona herbate…
Popoludniowo i lekko pochmurnie kawa
OMG, Michalik znowu otworzyl swoja brudna jape i zieje jadem i siarka!
Na prawicy powinni zalozyc jakies Stowarzyszenie Psychicznych w Zyciu Publicznym.
Juz tego sie nie da zupelnie komentowac.
Cala nadzieja w Bobiku i jego Pazurze.
Bobik, jak Ci zycze najladniejszych i najdluzszych wakacji, tak musisz wrocic i zrobic porzadek, bo ja sie ze zlosci i frustracji zapluje i trafi mnie apopleksja..
A tam, a tam… Nie znasz się, Kocie. Podrzucam linkę, ale ostrzegam Wszystkie Koty! Rzecz miała miejsce dzisiaj, na KUL-u.
http://episkopat.pl/aktualnosci/5416.1,Wyroznienie_KUL_quot_Oddany_Bogu_i_Ojczyznie_quot_dla_przewodniczacego_KEP.html
Nie wydaje mi się, żeby tu było możliwe jakieś porozumienie, czy zrozumienie.
Mam na myśli kard. Michalika, ale i wielu innych duchownych oraz wiernych.
Towarzyszyłam wczoraj mojemu bratu w spotkaniu grupy wsparcia, opiekunem tej grupy jest dosyć sypmatyczny ksiądz zakonny i on też wczoraj na zakończenie zaczął mówić o ataku, że wszyscy są pedofilami, że bezprzykładny atak na naszego biskupa Hosera, że edukacja seksualna…
Zebrane osoby biły mu brawo.
Pewnie powinnam wstać i powiedzieć, co tym myślę, ale już ze sto razy powinnam coś powiedziec, bo w poczciwości swojej ten człowiek nie zdaje sobie sprawy, że moze kogoś ranić, wypowiadając swoje prościutkie jak cep prawdy.
Chodzę tam ze względu na brata.
Konkurencja dla Rysia parapetowanie
Ksiądz Wojciech już drugi tydzień z rzędu wpisuje się w nagonkę na KK
Papież Franciszek też nielepszy.
http://demotywatory.pl/4224783/Tajemnica
Widzę, że jest już informacja o książce o Ks. Wojciechu
http://kulturalnysklep.pl/LEMAN/pr/-z-krwi–kosci-i-wiary–ksiadz-wojciech-lemanski–anna-waclawik-orpik.html#description
Wróciliśmy z ostatniej wieczerzy w Marinie, bardzo ukontentowani, choć zjedzenie w imieniu Liska kanalików, czy jakoś tak, nie było możliwe z braku takowych w karcie (za to znalazłem taką podłużną kanalikową skorupkę na plaży i zachowałem na pamiątkę). Dla zbierających gwiazdki Bobichelina kolejna knajpka godna polecenia: pizzeria La Rustica, Marina di Pisa, via Maiorca 98. W tym przypadku zresztą Mordechaj może potwierdzić, że żarcie jest tam naprawdę przepyszne, a za psie pieniądze. Na fritto misto z morskiego robactwa zdecydował się nawet (po spróbowaniu ode mnie) Pan Administrator, który zwykle na takie rzeczy się wykrzywia i pyta „czy ja mam jeść to, czy to ma jeść mnie?”
W niebie zaczęli właśnie głośno i rumorzasto przesuwać szafy, błyskać latarkami, a rura chyba też im pękła, ale przy tym wszystkim jest zdumiewająco ciepło, więc na patio, pod megaparasolem, mogliśmy jeszcze pożegnać wieczorną Italię.
Poranną, południową i popołudniową pożegnamy jutro. Teraz pozostaje zatem tylko pożegnanie nocnego blogu. Dobranoc
Dobranoc,Bobiku, przytul się do PA i śpijcie słodko.
The Band′s Visit z 2007. I teraz można już spać.
Dzień dobry
kawa z przyjacielem
Do Rysberlin nie głośnym, ale bardzo głośnym!
Do Andsol. Ciesze się, że tekst wzbudził u Ciebie i może też innych, takie niezdrowe emocje. To dobrze!
Dodam, ze cenię bardzo Żydów za wiele i nie mam nic do nich. To tak, żebyś czasem nie myślał, że ja z tych co mąci między narodami.
Żydzi to mądry naród. Amen.
Tako rzecze Mariusz K. wulgarny
A teraz od rana nie będzie poważnego tekstu, tylko pójdę się powiesić.
http://smakpodniebienia.pl/powies-sie/
szeleszcze
(ile pieniedzy ma kosciol i czy wlascicielem tych sa wierzacy – wspolnota – czy biskupi?)
nieustajaco herbata
Irku, na taki parapet to tylko z podziwem
-brykam
brykam fikam-
Tereny Jesiennych Kolorow S-Bahn przeglad pozycji
wypasione!
brykam fikam
Do porannej kawy/ herbaty
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,14802292,Palestynski_imam_z_podpalonego_meczetu_w_Gdansku_.html?as=1
tadam tadam, wielki czas, w weekend nauczyłem młodego grać w statki (tak oldskulowo, na kartce). ale że sam dawno grałem, to nie pamiętam, czy po trafieniu statku ma się dodatkowy strzał, czy to zależy od wersji regionalnej i uczestników :/
Dzień dobry
w związku z czym będę odkompiony do późnej nocy (lot mamy dopiero o 21.00, a potem jeszcze z lotniska do domu też kawałek) Więc na wszelki wypadek już teraz szczekam – do jutra.
Wyrzucają nas z hotelu, choć pogoda taka, że psa by nie wygonił
Dzien dobry
Irku, fascynujacy wywiad! Pare malych uwag na jego margniesie:
a. Gdy Hani Hraish wybieral sie na studia w 1984, w na uniwersytetach palestynskich (Zachodni Brzeg i strefa Gazy) nie bylo fakultetu medycyny; Palestynczycy mieli obywatelstwo jordanskie i medycyne studiowali najczesciej tam lub jechali dalej (m.i. do ZSRR, Niemiec). Palestynski system medyczny byl czescia systemu jordanskiemu, lacznie z nadzorem, koncowymi egzaminami i licencjami praktykowania medycyny. Pierwsza palestynska szkola medyczna powstala w 1993 (na uniwersytecie Al-Quds pod Jerozolima); mniej wiecej w tym okresie system zdrowia odlaczyl sie tez od jordanskiego i podlega Autonomii Pal.
b. „Nie przeszkadzają panu krzyże, które wiszą w instytucjach publicznych? – Absolutnie. Przecież żyję w kraju chrześcijańskim.”
Muzulmanie uwazaja Jezusa za bozego proroka (choc nie syna bozego) i przyjmuja swietosc, lub moze kult (bo nie jestem czy maja swietych), jego i jego matki (w Jerozolimie klucze do paru kosciolow i miejsc swietych dla chrzescijanstwa do dzis naleza do muzulmanow.) Takze Mojzesza. W islamie mezczyzna moze poslubic chrzescijanke lub Z/zydowke bez wymagania od niej (o ile wiem) zmiany wiary. Tz islam polityczny to calkiem inna sprawa.
c. „Niektórzy mieli łzy w oczach, pytali: – Jak można krzywdzić naszego Araba.”
Slyszalam tez w Polsce okreslenie „nasi Zydzi”.
d. „Czy po atakach terrorystycznych na Nowy Jork, 11 września 2001 roku, zmieniło się nastawienie Polaków do pana lub pana rodziny? – Ludzie przez pewien czas faktycznie traktowali nas nieufnie. Wydarzyła się wielka tragedia. Wszyscy byli po stronie ofiar, ja również. Proszę tylko nie zapominać, ile osób zginęło od tej pory po stronie świata muzułmańskiego – setki tysięcy ofiar w Iraku, Afganistanie, Pakistanie czy Syrii.”
To nie do konca rozumiem. Jaka analogie czy opozycje tu ustawia? Kto jego zdaniem jest winien ofiarom w Syrii?
Fomo, w mojej wersji nie ma dodatkowego
(… jordanskiego …)
Sadzac po wywiadzie, bardzo sympatyczny czlowiek.
(Usmiechnieta emotka dotyczyla oczywiscie wyrazenia „nasz”, nie tych lez w oczach, z ktorymi sie identyfikuję.)
Ciekawe czy w koncu minaret jest czy nie jest wyzszy od wiezy koscielnej? Bo wpomnial ze bylo to zagadnienie (istnieje przynajmniej od sredniowiecza
), ale nie jak zostalo rozwiazane.
http://wiadomosci.onet.pl/religia/watykan-odrzucil-rekurs-ks-wojciecha-lemanskiego/37ytn
Wpisy pod tym sa porazajace swa nienawiscia.
Ktos napisal – wspolczesny Mendel Gdanski. Zaiste.
O, Boze.
To bardzo. bardzo zla wiadomosc. Spontanicznie mysle o dopisaniu prosby do listu o zmiane tej decyzji
http://wyborcza.pl/1,75248,14814490,Ks__Lemanski_przegral_w_Watykanie_w_sprawie_zakazu.html
List do F. z prosba o zmiane decyzji?
Moim zdaniem nalezy namawiac parafian do zorganizowanie wycieczki do Watykanu, wynajetym autobusem. Od ambasadora RP w Watykanie nalezy domagac sie zorganizowania prywatnej audiencji z papiezem.
ja bym się jeszcze domagał ładnej pogody, grzybów w lesie i kursów włoskiego
Moze zaczac od listu parafian do F. ? Latwiej zorganizowac niz wycieczke do Rzymu i audiencje.
Kocie, przekazałam im tę sugestię, kiedy tylko się narodziła.
Ksiądz ma dzisiaj być o 19-tej w TOK FM, pewnie tam coś powie.
Nie. Nalezy jechac.
Nalezy tez zasypywac Franciszka listami.
Ale najwazniejsze jest by stawila sie delegacja w Rzymie.
Komunikat przyjaciela księdza ogłoszony na FB
Drodzy Państwo! Jak zapewne zauważyliście na stronie kurii warszawsko-praskiej pojawił się komunikat nagłaśniany obecnie w mediach. Ze swej strony pragniemy zauważyć, że komentowane orzeczenie watykańskiej Kongregacji jest jedynie pierwszym stopniem w procedowaniu odwoławczym, na którym przede wszystkim rozpatrywany jest poziom zgodności z prawem kanonicznym rekursu i zaskarżonego dekretu. Kolejne etapy postępowania odwoławczego ma ks.Wojciech przed sobą i jak to ogłosił wcześniej nie zrezygnuje z nich. Omawiane orzeczenie dotyczy odwołania od zakazu wypowiadania się w mediach i do czasu rozpatrzenia rekursu w ostatecznej instancji nie jest prawomocne. Od tej decyzji Kongregacji przysługuje zgodnie z prawem odwołanie do Wyższego Trybunału Stolicy Apostolskiej, które winno zostać złożone w ciągu 60 dni.
OK, Siodemeczko. Wkleje ten komunikat.
Kocie, to są wszystko takie zabawy, kursy, rekursy.
Watykan rozważa tylko, czy zachowane zostało prawo kanoniczne, nie będzie rozważał, czy biskup słusznie, czy niesłusznie utracił zaufanie do ksiedza.
Fest steht: Die Kirchen, die katholische wie die evangelische, schwimmen im Geld:
reszta tutaj:
http://www.tagesspiegel.de/wirtschaft/wie-viel-geld-besitzen-die-kirchen-das-kreuz-mit-den-milliarden/8960364.html
ciekawe
szkoda Lemanskiego – ale tego spodziewalismy sie – teraz dalej odwolywac sie, nawet tysiac razy i sto lat
Mow Rysiu za siebie – „spodziewalismy sie”.
Bo ja nie.
I generalnie nie jest to czas na roztrzasanie jaki jest Kosciol podly. Z tego nic nie wynika,
Nalezy dzialac, a nie utyskiwac. Nalezy naglasniac i bic w tarabany.
ech, widzę, że znów czas haftowania sztandarów, i porawiania naciągu na werblach…
to ja może na barowej sofie Sofii przycupnę, może vesper się przysiądzie i pogawędzimy o jesieni, herbacie, nadchodzącym Murakamim i ile świata potrafi się zagubić, gdy się patrzy przez obiektyw, a ile nowego się pojawia.
Odpowiedź Watykanu w sprawie ks. Lemańskiego
http://wiadomosci.onet.pl/religia/ks-lemanski-bede-sie-odwolywal-zakaz-na-razie-mnie-nie-obowiazuje/xjqtd
Kocie, wiec poprawie: JA spodziewalem sie tego! JA!!!
Byloby dziwe gdyby KK, a w tym wypadku Biskup, pozwolil kazdemu mowic co ten chce, takie sa realia korporacji! Czy w przypadku polskiego KK utrzymywanego z MOICH (place w Kraju spore podatki) to mi sie podoba czy nie to inna sprawa.
Siodemeczka napisala: Watykan rozważa tylko, czy zachowane zostało prawo kanoniczne, nie będzie rozważał, czy biskup słusznie, czy niesłusznie utracił zaufanie do ksiedza. sadze wiec ze PRAWO KANONICZNE pozwala tak postapic i zakazac, oddalic czy tez jak to ma w planach Lemanski, ponownie odwolac sie.
Narazie to tylko w sprawie zakazu publicznego wypowiadania sie; w sprawie pelnienia funkcji w Jasienicy jeszcze nie ma odpowiedzi (mam nadzieje ze odwolal sie takze w sprawie odsuniecia go w ogole, nie tylko z Jasienicy, i wysylki na emeryture). Ale mam wielka nadzieje ze uszanuje dekret watykanski i nie zjawi sie dzis w TOK FM, bo inaczej cala sprawa chyba straci sens.
Lisku. Ten zakaz go jeszcze nie obowiazuje przez nastepne dwa miesiace, kiedy sie uprawomnocni – to tak jak w kosciele nikt nie jest pedofilem,. poki orzeczenie sadowe sie nie uprawomocni – patrz mysli b. kanclerza abp Hosera, ks, Lipki..
Be our guest Foma. Usiadz se na sofie w dowolnym towarzystwie i rozmyslaj o herbacie i jesieni w oczekiwaniu na Murakamiego. A kiedy tak oczeskujesz, mozesz przy okazji porozmyslac nad jego slowami: „Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy. „
foma, nie tylko haftowania sztandarów, ale i umierania pod nimi. Kotom to łatwiej, bo mają dziewięć… no tych, jak im, żywotów.
Anyway, może i Dawid załatwił Goliata, ale nie Coca-Colę i jej krewnych.
Rysiu, już wcześniej, jakaś kuria rzymska napisała Ks. Wojtkowi, że to nie jest ważne, czy ksiadz tak myśli, jak uważa biskup, ważne jest, że biskup tak myśli, tzn. ważne jest, ze nie ma zaufania do księdza.
Smutkiem napełnia mnie to, że nie wiem, czy jakikolwiek biskup w Polsce zechciałby wziąć do siebie Ks. W.
Czy ktos moze wie ile instancji jest w Watykanie?
Kocie, sadzac po poprzednich wydarzeniach, zdawalo mi sie ze posluszenstwo wobec dekretu obowiazuje do momentu definitywnego rozpatrzenia, chyba wlasnie z tego powodu ks. opusil Jasienice. Wiec chyba z tego powodu powinien takze narazie milczec?
Nb., czy ktos moze wie ile instancji jest w samym Watykanie?
(Sorry za powtorke)
Nie, Lisku.
Tylko w przypadku pozbawienia urzędu dekret biskupi działa natychmiast po uprawomocnieniu decyzji biskupiej, we wszystkich innych odwołania zawieszają wykonanie dekretu.
Tu jest kodeks prawa kanonicznego, nie jest on bardzo skomplikowany, chociaż hm, hm, tkwi w szczegółach:
http://archidiecezja.lodz.pl/prawo.html
Dzieki Siodemeczko.
O tu akurat odpowiadają Liskowi i mnie przy okazji:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,14815738,Odwolania_ksiezy_od_decyzji_biskupow_do_Watykanu_to.html
doskonała uwaga andsolu, jak się ma jedno życie, to jakoś go czasem żal na to i owo.
a smutek Murakamiego piękny, taki osobisty, nienarzucający się innym, bo inni może mają inne smutki, a może mają zupełnie co innego.
Siodemeczka 13:33, i to jest ten problem, slynny paragraf 22
moja osobista sympatia do Lemanskiego nie ma znaczenia, zycze
jemu (i sobie, wole „Lemanskich” od „Hoserow”), ale prawo koscielne stanowi Kosciol i biskup ma wiecej wladzy od parafialnego ksiadza. Jak to zmienic? Jak?
Dziendobry,
fruwaj Bobiku, fruwaj bezpiecznie… Do jutra.
Mysle o 4 letniej Marii, mowiacej wylacznie romskim dialektem, ktora grecka policja odebrala od jej opiekunow, bo nie wygladala jak oni i nie dzieli ich DNA… To dziecko juz bedzie mialo traume na zawsze, a przeciez nie bylo zadnej podstawy, zeby myslec, ze to jest dziecko maltretowane. No, ale wiadomo, ze Cyganie dzieci kradna, a Zydzi przerabiaja niemowleta na mace…
Informacja zaczyna sie pojawiac, ze Maria jest prawdopodobnie dzieckiem nielegalnie pracujacych w Grecji emigrantow, umieszczonym w romskiej rodzinie przez jej rodzicow i odwiedzanej. Ci rodzice pewnie sie boja teraz wyjsc z ukrycia.
Rysiu, to jest dosyć skomplikowane, bo np religie islam i judaizm nie mają centralnej władzy i kazdy sobie na zagrodzie równy wojewodzie, z czego też jest cały szereg problemów, bo nie można niczego uzgodnić z tymi wspólnotami, bo przywódca kazdej z nich ma swój punkt widzenia i ekstremalne poglady rzutują na innych wyznawców w innych częściach świata doprowadzając często do nieszczęść.
W KK nieszczęściem jest, ze nie jest to wspólnota wiernych, tylko duchownych i to też tylko niektórych, głos reszty się nie liczy, a świeccy mają siedzieć cicho i bić brawo.
W Polsce szczególnie.
Oczywiście, ze wielu duchownych pełniacych posługę z całym oddaniem jest przerażonych i rozgoryczonych falą niechęci, czy nienawiści, która się rozlała, ale źle adresują ten swój żal.
Powinni do zwierzchników, nie do ludzi, chyba nie potrafią inaczej.
Tak, zycie faktycznie nalezy chronic przed tym i owym, spedzajac je na rozmyslaniu o herbacie i jesieni, co jest z pewnoscia fascynujacym i plodnym tematem do rozmyslan i nie trzeba nawet tylka podnposic z sofy. Pamietac jednakowoz nalezy o przybraniu wyzszosciowej miny. Bez wyzszosciowej miny ktos moglby pomyslec, ze szkoda zycia na rozmyslanie o herbacie i jesieni.
Od jakiegos czasu chodzi mi tak po glowie ze dzisiejsze menszczyzny to jakies egzaltowane stowrzenia. Gratuluje Starej, ze nie trzyma w domu zadnej menszczyzny procz starego Kota. A malo brakowalo…
rozmyslania o jesieni raczej tylko na jesień, może pod koniec lata. w innych porach roku jesień ustępuje miejsca. co do min, to picie herbaty wymaga miny stosownej, niewywyższonej, a nawet wskazany jest brak jakichkolwiek min.
No prawda, sa jeszcze trzy pory roku o ktorych wartaloby porozmyslac. A nawet niegdys istniala jeszcze pora roku dodatkowa, piata – przedwiosnie.
W decyzji stwierdzono naruszenie
Kan. 831 –
§ 1. W dziennikach, czasopismach lub periodykach, które wyraźnie atakują religię lub dobre obyczaje, wierni mogą coś zamieszczać jedynie dla słusznej i uzasadnionej przyczyny. Duchowni i członkowie instytutów zakonnych mogą to czynić jedynie za zgodą ordynariusza miejsca.
§ 2. Do Konferencji Episkopatu należy wydanie przepisów określających warunki, jakie winny być wypełnione, aby duchowni oraz członkowie instytutów zakonnych mogli brać udział w programach radiowych lub telewizyjnych dotyczących nauki katolickiej lub obyczajów.
I już.
W dobrych domach koty w stanie frustracji wdrapywały się na firanki a nie na fomy czy andsole. Mówię to z wyższościową miną znawcy wyrażenia Roma locuta… choć z dużą sympatią oglądam usiłowania, by przenieść ośrodek podejmowania decyzji katolickich do Londynu.
A czy jest jakis paragraf mowiacuy, ze jak juz wystepuja w tych dozwolonych mediach, to powinni sie skupiac na grzechach owieczek, a nie w zadnym wypadku pasterzy?
Zreszta, wydaje mi sie, ze paragrafy sa dzis niewazne. Byly one zapewne formulowane jeszcze wczseniej niz slynna watrykanska instrukcja aby nie wydawac pedofilow w sutannie.
Najwazniejsze jest, ze te paragrafy i reguly pozostaja dzis w razacej sprzecznosci z duchem nowego otwarcia, o jaki usilnie zabiega Franciszek, nieustannie zabierajac glos w roznych sprawach.
I jesli „prawo jest oslem”, ze uzyje sformulowania Dickensa, nalezy je olac i dazyc do zmiany przepisow.
W demokracji nalezy zawsze szanowac prawo, W teokracji chyba nie ma takiego moralnego imperatywu.
Tobie , Andsolu, naprawde wydaje sie, ze chodzo o osrodek podejmowania decyzji katoloickich, a nie np o… zaraz, zaraz … bylo o tym w naszej petycji, dlaczego Lemanski nie jest wewnetrzna sprawa Kosciola katolickiego.
Wiesz, mnie osoboiscie nie zalezy az tak bardzo nad tym ile bedzie w Polsce krzyzy w szkolach, komu wolno bedzie robic skrobanki i jak beda formulowane prawa w polskim parlamencie.
Ale ja osobiscie pozostawilem w Polsce moich Pomordowanych. I wiem, ze jak nie upomni sie o nich ks. Lemanski, to malo kto sie upomni, malo kto zapali swieczke w miejscu Ich meczenstwa. I poki ks. Lemanski prowadzi swe male grupki przyjaciol na te miejsca, jest on pod moja osoboista ochrona. On jest z ojczyzny mojej.
Kocie, Ks. Wojciech dobrowolnie poddał się temu prawu.
A każdy może mieć dowolny pogląd na te prawa.
Rzym już wiele razy wypowiadał się w imieniu Pana B. nie tylko w sprawach dotyczacych wiernych i dzisiaj często nie wstydzi się ich i nie poczuwa do odpowiedzialności.
To jest cecha bardzo ludzka, jak wiele wspólnot narodowych poczuwa się do udźwignięcia ciężaru mało chwalebnych kart własnych dziejów.
biskup chyba nie zabronił palenia świeczek i prowadzenia przyjaciów w miejsca ważne dla obecnych i dalekich. czy zabronił?
Owszem, Foma, od tego sie wszystko zaczelo… Poczytaj co opowiada o tym sam Lemanski, ktoremu bardziej ufam, niz wersji wydarzen przedstyawionych przez Hosera ustami jego diecezji.
Mnie chodzi tylko o to, że te kościelne sądy rozpatrują tylko prawne aspekty.
Nie wnikają, czy mówił slusznie, czy zabierał głos tu, bo gdzie indziej panuje serwilizm i nikt krytycznych głosów nie przepusci.
I Franciszek też tego nie zmieni, bo musiałby żyć bardzo długo i mieć przemożny wpływ na kościół, a tu i tak jest wyraźne pęknięcie i pewnie każde państwo ma swoje dodatkowe podziały.
Zobacz, ile do tej pory kontestuje Sobór WAtykański II, a nawet jakby więcej.
Też się przecież poczuwam do Twojej ojczyzny Kocie, ale nie umiem wykrzesać z siebie optymizmu.
Ech, Foma!
Masz prawo nie interesować się tym tematem, oczywiście.
To prawda, Siodeneczko, ze Lemanski sam sie zgodzil. Ale nie jestem pewien czy taka zgoda jest podpisaniem cyrografu, ze moje wlasne sumienie odtad przestaje sie liczyc. Duchowienstwa bez sumienia jest w Polsce od cholery i troche. Wielu sposorod tych , ktoryz sumienie maja, wyszlo z Kosciola, niektorzy nawet, tacy jak ks. Staszek Musial umarl zaszczuty.
Lemanski wielokrotnie powtarzal, ze nie zamierza opuszczac swego kosciola, nawet gdy ten Kosciol zachowuje sie wobnec niego abominacyjnie. I ma do tego prawo – to jest tez kwestoa jego indywidualnego sumienia.
Ogladalem wczoraj niesamowity program o matce Filipa, ksiecia Edynbirga, me4zxa krolowej, greckiej ksieznej Alicji. W czasie wojny, kiedy wszystkich atenskich Zydow prowadzono do wywozki do Auschwitz, ksiezna Alicja wyboiegla z domu i sila zataszczyla z tlumu do siebie cala zydowska rodzine Kohenow, choc w Grecji obowiazywalo juz prawo hitlerowskie i za ukrywanie Zydow grozila rozwalka calej rodziny, dokladnie jak WSZEDZIE w Europie. Zataszczyla ich przemoca na oczacah tlumu i umiescila na gornym pietrze swego domu (z palacu byla juz wyrzucona). Gdy pszyszlo do niej gestapo, udawala niedolezna glucha staruszke niespelna rozumu. Rodzina ocalala i w tym programie wnucxzka panstwa Kohenow opowiadala jak to bylo.
PO wojnie ksiezna Alicja zalozyla wlasny zakon, ktporego zostala abatysa, ale pozniej po przewrocie musiala wyjechac do syna, do Anglii. Nie zrzucila habitu. Po smierci pochowana zostala (z wielkimi problemami) zgodnie ze swa prosba w Jerozolimie w swiatyni Panskiego Narodzenia.
TYrzeba po p[rostu robic swoje, Siodemeczko. Z entuzjazmem czy bex, robic swoje.
Dzieki Kocie, nie znalam tej postaci. Historia jej zycia jest bardzo ciekawa (a co sobie mysle o Freudzie to sobie mysle, nie od dzis). Glucha byla rzeczywiscie, przeszla tez zalamanie przychiczne z psychoza (diagnoza schizofrenii chyba byla mylna). Jest pochowana w rosyjskim zakonie Sw. Marii Magdaleny w Getsemanie, obok swojej ciotki.
http://en.wikipedia.org/wiki/Princess_Alice_of_Battenberg
Slusznie, slusznie, pochpwana zostala osatecznie na Gorze Oliwnej.
Ale piekna postac. Ona podobno sprzedala wszystko co miala, razem z rodowa bizuteria, aby zalozyc ten zakon Marty i Marii, zajmowala sie osieroconymi wskutek wojny dziecmi. Mam nadzioeje, ze kosciol prawoslawny ja kanonizuje z czasem, bo to z wielu wzgledow absolutnie swieta postac.
Program nazywal sie Tesciuowa Krolowej i bardzo go polecamn jakby sie gdzies pojawil. Niestety zaczalem ogladac w polowie, bo w innym kanale byl program o badaniach genetycznych yeti (wyszlo im, ze yeti jest bardzo niezwyklym… niedzwiedziem – skrzyzowaniem starozytnego niedziwedzia polarnego, ktory wyginbal ok. 40 tys. lat temu i niedzwiedzia brunatnego, fascynujace!)
A w Palacu Buckingham zjawila sie majac na sobie habit i w torbie dwie nocne koszule. I absolutnie nic wiecej.
jak nie upomni sie o nich ks. Lemanski, to malo kto sie upomni, malo kto zapali swieczke w miejscu Ich meczenstwa. Choć mam wielki szacunek dla działań Wojciecha Lemańskiego i duży sceptycyzm co do możliwości odmiany nastawienia KK w Polsce w sensownym czasie (oraz do realności ducha nowego otwarcia, o jaki usilnie zabiega Franciszek przy jednoczesnym zachowaniu całego podkładu filozoficznego KK), no w tym miejscu mam dużo powodów, by wierzyć, że nie masz racji, że wcale nie tak „mało kto”.
Wystarczy mi podnieść oczy nad komputer, bo tu stoi trzytomowa kompilacja Adama Michnika „przeciw antysemityzmowi 1936-2009? i w samym trzecim tomie „Po 1989? jest aktualny wkład kilkudziesięciu polskich działaczy i myślicieli – to też są świeczki, i to płonące przez cały czas, i po trosze zmieniające klimat, szczególnie wśród młodych ludzi.
Takie świeczki może stawiać Lemański, ale możemy i my, gdy na przykład skłonimy Mariusza do przemyślenia choćby tej frazy „maczają palce w wielu spiskach” i przyznania, że nie potrafi podać przykładu jednego jedynego spisku żydowskiego. Owszem, w Koszyku, który zaznaczył swą obecność w piękny sposób akcją zbierania podpisów, wyraźna bezduszność i bezmyślność watykańskiej biurokracji może być boleśniej odebrana niż w innych kręgach — ale wczesna analiza sytuacji jasno mówiła, że to bardzo prawdopodobny rozwój akcji…
Tak, warto i trzeba działać. Podziwiam energię emanującą z Kota, którą nakłania Starą do pisania listów w najróżniejsze miejsca — ale nie zawsze listy (w obu sensach) wygrywają. Walec to niewyszukany ale sprawny aparat i jak dotychczas kierowcy przebrani na czarno sprawnie nim operują.
W polskiej wersji jest, że pochowana w cerkwi św. Marii Magdaleny w Jerozolimie i rosyjska to potwierdza, że chciała spocząć w pobliżu ciotki Elżbiety Fiodorowny w Jerozolimie i tak się stało.
Z tym niedzwiedziem sprawa jeszcze niepewna, bo analiza jest wloskow dostarczonych do muzeow zdaje sie przez dwoch podroznikow ktory twierdzili ze spotkali yetiego, ale mozliwe ze spotykali tez inne zwierzeta. Z drugiej strony, jesli rzeczywiscie dwie rozne probki wygladaja podobnie (i jesli kontrolne nie), moze cos w tym jest
http://www.theguardian.com/science/2013/oct/17/yeti-dna-ancient-polar-bear-scientists
Andsolu, to prawda, ale mam wrazenie ze parafianie ks. Wojciecha moga byc troche inna grupa niz odbiorcy tekstow zebranych przez Michnika (widzialam te tomy).
O, tu jest też:
http://izrael.org.il/historia/212-cerkiew-sw-marii-magdaleny-w-jerozolimie.html
A chwaliłem się, że byłem tam niedawno? I widziałem te złote kopuły otoczone zielenią — i pagórek, z którego poleciały prochy Rubinsteina (miejsce niełatwe do odnalezienia>/a>)– i wiele innych rzeczy?
A tak w ogóle, po Tel Awiwie miałem odczucie, że to taka polepszona Brazylia, uśmiechnięta, życzliwa, ale lepiej zorganizowana, choć tak samo nerwicowa w ruchu kołowym… szkoda, że taka mała.
ojej schrzaniłem taga a tu nie ma PA…
Wlasnie mialem powiedziec to samo co Lisek w sprawoie parafian ks. Lemanskiego. Bardziej mi zalezy na tej grupce od Lemanskiego niz na ksiazkach.
A co chciałeś wpisać, andsolu?
Ta wiadomość właśnie pojawiła się na stronie „Wyborczej”.
http://wyborcza.pl/1,75248,14814490.html
Ks. Lemański przegrał w Watykanie
Kocie, o jakich grzechach pasterzy mówimy?! Wiadomo, że pasterze są bez grzechu! Co najwyżej mogą być prześladowani przez dominikańską mafię…
oraz napalone seksualnie dzieci szukajace pedofila, ktory zastapi im wrdenych rodzicow.
No jasne, przecież ta cerkiew jest na Górze Oliwnej.
Coś czytam i widzę, co innego.
Poczytałam do tyłu i widzę, że ta wiadomość już dotarła, wrzuciłam, bo w Wyborczej pojawiła się dopiero teraz.
Hoserom może się wydawać, że wygrali. Oni nie rozumieją, że przegrał Kościół. Ksiądz Wojciech sobie poradzi (mam nadzieję), to mnie i pewnie wielu innym będzie brakowało jego mądrych słów na blogu, czy w wywiadach. Owieczki widzą, że kneblując, czy pozbywając się Lemańskich, Kościół przeczy swoim naukom. Ludzie potrzebują mądrych kapłanów, niekoniecznie profesorów od bruzd.
W ciagu paru tygodni i dni Hoser i Michalik stali sie symbolem etycznego rozkladu polskiego Kosciola. Nawet ci, ktorzy byli zbyt mali aby pamietac jak Michalik postepowal w sprawie ks. Moskwy z Tylawy, dzis juz wiedza.
Oczywiscie, ze Kosciol przegral i konsekwencje tego beda dalekosiezne, niezaleznie od tego jak sie skonczy sprawa ks. Lemanskiego (patrz Ksiega Prorokow – Kot Mordechaj) .
Osobiscie zaczal bym sie w tej chwili zastranawiac jak powitac Papieza na Dniach Mlodziezy. Pewnie transparentow nie pozwola wniesc do tlumow, ale nic nie szkodzi na przyklad wniesc nie nadmuchane baloniki z odpowiednimi napisami. I je nadmuchiwac na miejscu. Ale to tylko taki pomysl z glowy. Pewnie mozna powymyslac rozne inne happenongi na Dni Mlodziezy.
Hehe:
http://www.liiil.pl/1382369412,Mariusz-Urbanek-Jak-Franciszek-biskupom-tak-biskup.htm
Świetny ten „stenogram” z konferencji episkopatu. Ani chybi, to musiało się tak odbywać
Zeby jeszcze tych psubratow szlag trafil:
http://wyborcza.pl/1,75478,14818882,Prawicowi_publicysci_drwia_z_ataku_na_Wojewodzkiego_.html
Cóż, prawicowi pismacy pokazali swoje „człowieczeństwo”. I „katolicyzm”, bo pewnie wszyscy uważają się za katolików. I do tego „prawdziwych”. Szkoda „sów”, jak mawia Prezes.
Znalezione w internecie: „awiacja maryjna”.
Obejrzalem swietnie zrobiony przez BBC4 film o Pussy Riot. Zaczeli go krecic niemal nazajutrz po powstaniu grupy punkowej, ktora z kolei ukonstytuowala sie w dniu trzecich wyborow Putina na prezydenta i deklarowala od pierwszego dnia, ze jej celem jkest „walka z rezimem i obalenie preyzdenta, ktpry jest satrapa i zlodziejem”.
Uderzajaca i budzaca gleboki szacunek jest ich odwaga bronienia przekonan i placenia za to wysokiej ceny. I totalna pogarda w obliczu brutalnej sily. POkazano takze ich proces i nie moglem powstrzymac sie od smiechu kiedy sedzia zadaje pytanie Maszy:
Czy pani rozumie akt oskarzenia?
-Nie. Nie rozumiem – odpowiada uprzejmie Masza.
– Czego pani nie rozumie?
– Aktu oskarzenia.
– Czego pani nie rozumie w akcie oskaerzenia?
– Niczego nie rozumiem.
– Czy przyznaje sie pani do winy?
– Jak moge przyznawac sie czy nie przyznawac skoro nie rozumiem aktu oskarzenia?
– Czego pani nie rozumie?
-Aktu oskarzenia.
– To jest niemozliwe, Pani ma wyzsze wyksztalcenie – mowi sedzina kompletnie udreczona.
– A skad! Nie mam wyzszego wyksztalcenia bo wywalono mnie z uniwerku.
– Ale dopiero na ostatnim roku, wiec jakby miala pani wyzsze wyksztalfcenie!
– A skad. Ksztalcilam sie na dziennikarke, a nie na prawniczke. Ja na tym waszym prawie zupelnie sie nie znam.
No i potem wspaniale „ostatnie slowo” Kati, przed ogloszeniem wyroku, kiedy mowi o „tak zwanym procesie w tak zwanym sadzie. i tak zwanym wyroku poznawienia jej tak zwanej wolnosci”. „Tu w tej klatce jestem wolniejsza od was – mowi do sedziny – bo moge mowic co chce, a pani moze mowic tylko to co jej Putin kaze”.
Wspaniale, no wspaniale dziewczyny.
Prezesowka (nie szkoda…
)
Herbata z Pickwickiem
http://smakpodniebienia.pl/te-mury-runa-powstana-nowe/
Dzień dobry
Lisku, oj szkoda takiej kawy dla Prezesa. Jeżeli jusszzz …. http://www.spodlady.com/zasoby/grafiki/middle/kubek_prezes.jpg
Irku, mnie chodzilo o to ze nie szkoda sow (Demetria 22:08)
.
Ale ze dla prezesow bywa „spod lady” to prawda
Prosze o trzymanie kciukow, w ciagu poltora tygodnia bylo o nas 5 lekkich trzesien ziemi. Oby to nie byla przygrywka.
sciskam Lisku, sciskam mocno
herbata
z przecudnej urody liskowego imbryka
dla frakcji szczecinskiej (wywalili Iwasiow, Kozak, Sobolewska odeszla sama) o „Gryfia”
http://www.petycjeonline.com/nagroda_dla_autorki_gryfia_zagroona
pstryk
brykam fikam
świeci. i nawet ciepło. a zdawało się, że październik przykryje wszystko szaro-zimną narzutą
Czy Pies odsypia Toskanie?
Dzień dobry
Na tegoroczny październik chwilowo złego słowa nie powiem. W Italii przez całe 10 dni dawał pożyć, a jak się raz wczoraj wygłupił z okropnym (brrrr…) lujem, to dziś zaraz postanowił się zrehabilitować i zarządził w Germanii bardzo przyjemną, wrześniową pogodę. Na razie więc zachowuje się bardzo w porzo, a tak wielu dni do sknocenia tego dobrego imydżu już nie ma.
No to herbata, kawa i zacznę wracać do normalności na przemian z rozpakowywaniem, albo też na odwrót.
Witaj, Piesku.
Milo Cie powitac w wirtualnym Domu.
Bardzo Cie brakowalo.
Buuu… już wróciłem. Strasznie ta normalność nachalna.
Od początku mówiliśmy, że nasz list miał na celu nie tylko skutek doraźny, raczej chodziło w nim o „policzenie się” tych, którzy widzą w Kraju miejsce dla Kościoła innego niż hoserowy i michalikowy, o danie znaku, że poparcie społeczne miałby również taki „odnowiony” Kościół, nie tylko ten radiomaryjny. I to się przecież udało, nawet nadspodziewanie, bo w kraju, w którym ludzie – według wszelkich statystyk – bardzo niechętnie się angażują, zebranie 15 tysięcy podpisów to wcale nie jest w kij dmuchał.
Nie powiem, żebym się odrzucenia rekursu nie spodziewał, ale wsio taki żal. Przede wszystkim księdza Lemańskiego żal, ale i polskiego życia duchowego, które od gnojenia ludzi uczciwych i odważnych może tylko skarleć.
Ale z drugiej strony – ducha nie traćcie!
No i myślę, że dla ks. Wojciecha osobiście to wsparcie też miało znaczenie. Bez względu na stanowisko Watykanu może wiedzieć, że nie jest sam. Dla mnie w każdym razie to by się bardzo liczyło.
Bobik tłusty?
A pewnie, że tłusty, choć latał cały czas jak z piórem.
Ale to morskie robactwo jakieś tuczące…
Witaj Bobiku! Witaj Towarzystwo!
Lisku, kciuki w imadle, wszystko pod kontrolą.
Na przebudzenie:
https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSwb7AAWnS0-0cILrgs0U0xX7WffTTUpMN4ZGkjnVMhayn1UmWN
Mordko, melduję, że Nietajna Misja została wreszcie wykonana.
Za pierwszym razem wprawdzie dotarliśmy do katedry zbyt późno i zamknięto ją nam całkiem dosłownie przed nosem (zabrakło mi jakichś 80 cm do wstawienia łapy w drzwi), ale wczoraj wykonaliśmy dodatkowy kurs do Lukki, gdzie stanąłem u stóp wylegującej się Hilarii i głośno, przy świadkach powiedziałem: pani Hilario, tu są dla pani pozdrowienia od Starej Mordechaja i na wszelki wypadek poproszę o pokwitowanie, żeby później nie było, że nie dostarczyłem.
A potem już spokojnie, bez nerw, z poczuciem spełnionego obowiązku, zająłem się rozmową z Alabastrowym Kumplem.
Bobik ledwo przez prog wszedl, a juz bardzo slusznie naszczekal.
Zrewidowalam, pod wplywem blogowej dyskusji, moja metode parzenia herbaty: od dzisiaj tylko trzy minuty w czajniczku. Przynajmniej poranna herbata. Dzisiejsza herbata jest bardzo poranna, bo rozne klopociska spac sie nie daja. Ale nic to. This too shall pass.
z tych nastu tysięciu to część poza krajem, ale to tylko taka drobna uwaga metodyczna.
jak Bobik utuczony na śródwyjeździe, to czy nie zaowocowało to odebraniem kilku darmowych kilogramów z bagażu?
Nam raz we Włoszech podano jakąś bardzo luksusową ekspresówkę, po której można było poważnie zrewidować zdanie na temat herbaty w torbach.
Nie było toto w papierze, tylko w jakimś nieznanym mi, przeźroczystym tworzywie – PA twierdził, że to herbata w pończochach – dzięki czemu wyczuwalny w niektórych ekspresówkach smak papieru w ogóle nie istniał. W samej torebce widoczne gołym okiem duże, ładnie zwinięte listki (darjeeling), nie żadne tam odpady z wagonów i dość miejsca do napęcznienia. Po wrzuceniu takiej torby do czajniczka i usunięciu jej po przepisowych 3 minutach herbata była taka, że nawet Wódz nie miałby powodu wyciągać dzidy.
Foma, życie duchowe nie zna granic ni kordonów!
O kilogramy sam się obawiałem, zwłaszcza że jeszcze 2 spore butelki limoncello kryły się w bagażu, ale psim swędem jakoś wszystko przeszło.
To swietnie, Bobiku, ze zlozyles wizyte Pieknej Hilarii i jej wiernemu Psu,
Pokaz zdjecia.
Bobik, nie mieszaj życia duchowego z buchalterią!
przyjdzie jeszcze jaki inspektor i nawet to co w granicach wytnie jako wadliwe
Wiedziałem, że Morda będzie się jednak domagał tego pokwitowania.
Poślę je mailem, ale niechże przynajmniej dojdę do tego, gdzie mam aparato, bo na razie siedzę na górze skłębionych betów i nie bardzo wiem, jak ją ugryźć.
Swoją drogą żądanie Kota to znak widomy dla fomy, że w dzisiejszych czasach nawet duchowość nijak się bez kwitów i buchalterii nie obejdzie.
gdybyż tylko foma wczytywał się w pokłady znaczeń żądań kota…
Witaj, Piesku, witaj na stęsknionym łonie koszyczkowym.
Dobrze, ze jesteś.
Muszę się pilnie oddalić tymczasem.
tzn, gdybyż potrafił je pojąć…
Ooo, widzę, że pod moją nieobecność (również duchową) niezły horrokabaret leciał.
Znaczy, menu w założeniu mogło być okej, zasadniczo nic nie mam przeciwko parówkom, nawet pękniętym i piwu, ale mieszanie do tego redbulla to już jednak czysta perwersja i piu-bździu.
a co jest złego w czystej perwersji?
czystość?
Tak, Bobik. To co sie dzialo pod Twoja nieobecnosc, tego sie nie da opisac, choc akurat jesli chodzi o „fiu-bzdziu” nienajgorzej zrobil to moj forumowy kumpel Moskwasadowa: job-sru-dup!
W szczenięctwie beztroskim pękniętych parówek
zeżarłem ze trzy kontenery,
choć mama warczała: nieszczęsny półgłówek,
wszak na tym nie zrobi kariery!
Ty móżdżkiem byś lepiej się zajął, szczeniaku,
głowizną lub inną wędliną,
miast sterczeć dzień w dzień przy piu-bździu jakimś takim
z którego się nie da zasłynąć.
Czas leciał, co nieco mi podrósł gabaryt,
choć nadal przeciętny był dosyć,
przestałem przejmować się zdaniem mych starych
i tym, że z łbów siwych rwą włosy.
Przesądów nieczułych rzuciłem precz pęta
i jednak zrobiłem karierę
gdyż właśnie parówka, na długość pęknięta,
sztandarem mi była i sterem.
I patrzcie, narody – na biurku mym leży
recenzji pochwalnych dziś sterta,
już w Sejmie szczekają: ten Bobik to zwierzę,
co rychtyk ma duszę eksperta.
A zatem nie móżdżek się liczy, nie główka,
nie to jest potrzebne zwierzynie
bo wielkość prawdziwa, tak jak ta parówka,
bez móżdżku też na wierzch wypłynie.
Witaj Bobiku!
Wlasnie tego mi brakowalo. Czegos o parowce i bezmozgowia.