Ballada o pomniku
Wierzyli w pewnym mieście święcie
mężowie zacni i ich żony,
że Koń dla miasta był zwierzęciem
w najwyższym stopniu zasłużonym.
By jego pomnik w miasta środku
stanął, zgadzała się publika
i nie żałował nikt nagniotków
w marszu poparcia dla pomnika.
Lecz bardzo szybko gdzieś na tyłach
ostra zaczęła się rozgrywka
i wkrótce o rząd dusz się biła
Partia Karego z Partią Siwka.
Krzyczeli jedni: górą białe!
karych rozgniecie się na pastę,
a dla pomnika materiałem
będzie bielutki alabaster!
Wołali drudzy: precz z siwkami,
białość to hańba i obraza,
nie damy nią idei splamić,
na koński posąg tylko bazalt!
Poszły w ruch cegły i brukowce,
łaźnia spłonęła i remiza,
skopały czarne białe owce,
kundle poczęły się zagryzać.
W tej sytuacji tłum się zebrał,
który skandował z błyskiem w oku:
niech na cokole będzie Zebra,
a w mieście wreszcie święty spokój!
Już hasło podchwycili radni,
rzeźbiarz statuę zrobił śliczną
i morał też by wyszedł ładny,
gdyby nie pewna okoliczność.
Znowu tłum, zwarty i gotowy,
niosąc pochodnie twardo krzyczy:
żądamy, by był pomnik Krowy,
a z Zebrą to my się policzym…

No sam widzisz, Bobiku. Dlatego, zawsze to powtarzam, najlepiej pomniki jest stawiac nie Koniom, lecz Kotom.
W Londynie nie bylo zadnych awantur ani pochodow kiedy pietnascie lat temu na podworku domu gdzie mieszkal 300 lat temu Samuel Johnson (to ten od naszego ulubionego powedzenia o patryjotysie – ostatnim schronieniu szubrawcow) odslonieto pomnik kota Hodge’a, jego najbardziej ukochanego spooseod licznych kocich przyjaciol z jakimi dzielil swe zycue tak ladnie pozniej opisane przez jego ludzkiego przyjaciela.
Hodge, siedzi na grubym Slowniku Jezyka Angielskiego Johnsona, a przed nim leza dwie wyjedzone muszelki po ostrygach, do ktorych miau szczegolne upodobanie.
Turysci z calego swiata rzychodza aby sie sfptpgrafowac kolo Hodge’a, zlozyc mu hold i rozniesc jego slawe po calym swiecie.
http://www.flickr.com/photos/laura_nolte/5584942634/in/photostream/
Kotom pomnik 🙄
Pies na pomnik ❗
http://www.mapofpoland.pl/zdjecia-33671/Pomnik-psa-Werniksa-Kazimierz-Dolny.jpg
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/kujawsko-pomorskie/18-latka-zmarla-bo-nie-przyjal-jej-zaden-szpital,1,5450106,region-wiadomosc.html
i jeszcze: „Lekarze jednej z podwarszawskich klinik przeprowadzali zabiegi bez wskazań medycznych, lekarze brali pieniądze zarówno od pacjentów, jak i z NFZ. O całej sprawie została już powiadomiona prokuratura.”
Instytut Reformy Służby Zdrowia im. Rzewnych Łez Sawickiej zaprzecza jakoby powtarzające się wypadki miały jakikolwiek związek z działalnością rządu.
Psy na pomniki?
Oczywiście! 🙂
https://picasaweb.google.com/110943463575579253179/EdynburskiBobik?noredirect=1#5779033166543539522
Ale koty też!
https://picasaweb.google.com/110943463575579253179/Barcelona2012?noredirect=1#5825594956750663410
Ja bym to załatwił globalnie, pomnik na pomnik. Nazywałby się „Metapomnik Superpolski”. I stałby w najbardziej niewygodnym dla populacji miejscu.
Ten Edynburski to musowo ktoś z rodziny. Podobieństwo niezaprzeczalne. 😀
Dobry wieczór.
A może pomnikowa matrioszka, w takim stylu (polski patent):
http://regiomoto.pl/portal/sites/regiomoto/files/imagecache/657x/images/regiomotopl/7/kierowca_ciezarowki_z_polski.jpg?migz3p
zgoda zgoda a Bóg wtedy rękę poda 😈
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/67/Stadtmusikanten_Bremen.png/327px-Stadtmusikanten_Bremen.png
Coś w rodzaju Pomnika Zebry właściwie już istnieje. Ta Zebra została uznana za zabytek i wzięta pod konserwatorską ochronę: 🙂
http://www.focus.de/fotos/eine-strasse-wurde-zur-rocklegende-abbey-road_mid_630510.html
A tu nie całkiem pomnikowo, ale zabawnie. 😉
http://timelineimages.sueddeutsche.de/pferd-vor-der-kneipe-zebra-in-goslar-1987_196030_p1.jpg
Wróble też na pomniki!
http://www.rmf24.pl/fakty/news-na-bajkowym-szlaku-odslonieto-mini-pomnik-wrobelka-cwirka,nId,944969
Moga byc i kaczki (nie wszedzie sie tak samo kojarza). 😉
http://www.google.com/search?q=make+way+for+the+ducklings+boston+public+gardens&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=en&client=safari#biv=i%7C0%3Bd%7Cjtp0zFdM03B_KM%3A
I chrząszcz brzmi w trzcinie 🙂
http://www.tenpieknyswiat.pl/fotki/albums/20070330_Roztocze_Zamosc/Szczebrzeszyn-chrzaszcz.jpg
Doro,
to straszne co się stało w Warszawie. Wyrazy współczucia.
Jagodo,
ja rozumiem doskonale, że popęd seksualny wpływa bardzo na postrzeganie siebie i świata wokół siebie. Ale dalej nie usprawiedliwia bicia i nie czyni bijącego ofiarą. Jeśli mieli inne kłopoty, które dodatkowo go obciążały – dalej nie usprawiedliwiają przemocy, ale może czynią ją bardziej zrozumiałą. Jednak w swoim wpisie pokazałaś, że jedynym powodem problemów w tym związku był brak gotowości do spełnienia „obowiązku małżeńskiego” i w takiej sytuacji uważam, że miał wiele okazji do tego, żeby do tej przemocy nie dopuścić. Miał na pewno wiele momentów, w których mógł się zatrzymać i zastanowić nad sobą, tym co czuje, czego oczekuje, co dla niego ważne i co zrobić jeśli ona odmówi kolejny raz. Agresja nie budzi się nagle, jeśli ktoś ma świadomość siebie i myśli nad swoimi czynami, jest w stanie takie niepokojące objawy zauważyć wcześniej i zastanowić się, co z tym zrobić albo poszukać pomocy. Może oboje nie byli gotowi na to małżeństwo.
Poznałam kilka ofiar przemocy domowej. I jest jedna złota zasada: jeśli uderzył raz, uderzy znowu. Nie spotkałam się z przypadkiem, w którym nawet najbardziej skruszony, żałujący i obiecujący poprawę sprawca nie popełnił znów tego czynu, często obwiniając za niego ofiarę lub sytuację (znęcał(a) się psychicznie, była ostra awantura, byłem wściekły i nie wiedziałem/am co robię). Jeśli po doznaniu przemocy ofiara nie wstanie i nie wyjdzie z tego związku, zostanie jej ofiarą po raz kolejny. Nie ma miejsca na wyrozumiałość, wybaczenie i miłosierdzie.
Szanuję Twoją wiedzę i praktykę jako terapeutki, ale czytając i słuchając wielu relacji dotyczących przemocy, nie jestem w stanie nazywać takiej osoby ofiarą. Są granice, których się nie przekracza, szczególnie w relacjach opartych na zaufaniu, jakim jest intymny związek dwojga ludzi.
Jak już jesteśmy przy pomnikach… 😉
http://thumbpress.com/10-strangest-monuments-and-statues-around-the-world/
Moim ulubionym pomnikiem jest: http://www.weirdomatic.com/wp-content/pictures/statues/statue25.jpg
Dla niezorientowanych, to pomnik Freuda, początkowo umieszczony w Pradze, później wędrował po świecie.
Jestem zdezorientowana, bo nie mogę na to wejść 🙁
A tę straszną historię opowiedziałam właśnie w związku z eskalacją przemocy w rodzinie i ze stałym jej wybaczaniem ze strony żony.
Alienor,
przejechałaś faceta czołgiem, strzeliłaś do niego z Magnum, oblałaś kwasem solnym i podpaliłaś.
A teraz łaskawie zauważasz, że „może oboje nie byli gotowi na małżeństwo” ?
Może jednak nie warto tego ciągnąć.
No i dać Jagodzie jakąś szansę, może zaproś ją i udziel kilku lekcji prywatnie.
Alienor, masz oczywiście prawo do perspektywy oceniającej w tej sprawie i każdej innej. Perspektywa terapeuty jest inna, bo musi być. Inaczej nie byłby w stanie pomóc człowiekowi, który przychodzi do niego ze swoim problemem. Terapeuta musi umieć powstrzymać się od robienia tego, co inni robią przez cały czas – od oceniania. Patrzymy na świat i oceniamy – dobre, złe, korzystne, niekorzystne, ładne, brzydkie, do lubienia, nie do lubienia, zgodne z moim systemem wartości, niezgodne, do przyjęcia, nie do przyjęcia. Non stop oceniamy. Mimowolnie, chcąc czy nie chcąc. Terapeuta nie może oceniać.
Jagoda podzieliła się z nami bardzo ciekawą historią. Pozwoliła każdemu skorzystać ze swoich zasobów doświadczeń, by ten, kto ma na to ochotę, mógł sobie przeprowadzić sam ze sobą ćwiczenie na zawieszanie oceny i spojrzenie na problem z różnych perspektyw.
Irvin Yalom w książce „Dar terapii” podaje przykład historii, opowiedzianej przez jedną z jego pacjentek. Kobieta ta miała bardzo negatywistycznie nastawionego ojca. Tęskniła za dobrą relacją z nim, ale odstręczała go od niego jego postawa. Gdy wyjeżdżała na studia do innego miasta, ojciec postanowił odwieźć ją samochodem. Czekała ich długa podróż, więc kobieta liczyła trochę, że może uda im się wreszcie jakoś ze sobą porozmawiać, ale ojciec przez całą drogę mówił, jaki paskudny jest ten świat, jak bardzo zanieczyszczony jest kanał, który biegnie wzdłuż drogi. Gdy spoglądała za okno, widziała kanał, ale żadnych śmieci w nim nie było. Zamilkła więc, pozostawiając ojca w jego własnym paskudnym świecie.
Po kilku latach sama miała okazję jechać tą samą drogą, nie jako pasażer, ale jako kierowca. I zobaczyła wtedy, że po drugiej stronie drogi jest drugi kanał, rzeczywiście bardzo brudny. Opowiedział tę historię po to, by pokazać, jak bardzo konieczne jest dla lepszego zrozumienia drugiego człowieka spojrzenie czasem przez jego okno, z jego perspektywy. Terapeuci muszą to umieć i tego się uczą. „Cywile” nie muszą. Myślę jednak, że takie specyficzne ćwiczenia z empatii mogą każdemu bardzo się przydać, dla gimnastyki umysłu chociażby. A historia opowiedziana przez Jagodę bardzo się do nadaje na materiał do ćwiczeń.
na dobranoc kilka minut wspomnien
http://www.youtube.com/watch?v=ri6yCk6GyQE&feature=player_embedded
🙂 🙂 🙂
dzienna zmiana w osobie ja robi pstryk 😀
Rysiu, wzruszające.
I zaskakująco miłe komentarze polskie.
Może mam zbyt proste i nieempatyczne widzenie świata, ale przykro mi, nie chcę patrzeć nań ze strony osoby bijącej osobę, której przysięgali w obliczu jej/jego zdaniem instancji najwyższej miłość, wierność i wsparcie. Nie jestem tego w stanie przyjąć do mojego systemu. A do gimnastyki umysłowej przyzwyczajona jestem od lat.
No i mam takie przyzwyczajenie, że będę się swoją opinią dzielić.
Zeenie, ja skłonności do takich drastycznych akcji nie mam. Oceniłam sytuację po opisie, jaki podała Jagoda. Gdy dodała kilka szczegółów, ja swoją opinię rozszerzyłam o przemyślenia pod wpływem jej kolejnej wypowiedzi. Tak działa dyskusja. Zbyt wiele widziałam w swoim krótkim życiu ofiar przemocy, żeby miłosiernie patrzeć na takie sytuacje. Bardzo mi przykro, że odebrałeś moje wypowiedzi jako agresywne, jako ataki na Jagodę. Nie taki był mój cel.
Nie ma sprawy Alienor.
Żyjemy w kraju, w którym nie da się przeżyć nawet krótkiego życia bez kontaktu z ofiarami przemocy, zatem jestem pewien, że każdy z tu obecnych tego doświadczył.
I pewnie każdy próbuje sobie z tym radzić jak umie.
Ty robisz to dzielnie i chwała Ci za to.
Ale jednego sposobu ni wytłumaczenia nie ma.
Alienor, w takich sytuacjach można człowieka popchnąć tak, że stoczy się po równi pochyłej, a można tego nie zrobić. Co Ty byś wybrała?
Gdybym była terapeutą (a z pewnych względów nie wybrałam tego zawodu), pewnie w ramach wykonywania swojej pracy starałabym się tej osobie pomóc jak najbardziej. Tak samo, jeśli tak zachowałaby się bliska mi osoba, a ja wiedziałabym, że jeszcze jest jak pomóc. Ale musiałaby być to sytuacja ekstremalna, żebym bijącego nazwała ofiarą.
Ja myslalem, ze on, czlowiek, stoczyl sie po rowni pochylej kiedy uzyl przemcy wobec czlowieka-kobiety.
Mnie się widzi, że tutaj (i nie tylko tutaj 😉 ) spokojnie każdy może pozostać przy swoim zdaniu, właśnie dlatego, że inna jest perspektywa terapeuty, inna sędziego, inna dziennikarza, inna pracownika socjalnego, etc. Ba, nawet terapeuta podejdzie do sprawy nieco inaczej w zależności od tego, czy będzie to indywidualna terapia żony, czy męża, czy też terapia rodzinna. Można więc po prostu obejrzeć tego słonia z różnych stron, bo to, jak wiadomo, daje o słoniu trochę lepsze pojęcie. 😉
W sytuacji, w której go widzimy, jeszcze się nie stoczył, Kocie, choć balansuje na krawędzi. Zakładam, że dla niego samego, jego zachowanie było szokujące. Ma teraz dysonans między pozytywnym wizerunkiem siebie a tym, co zrobił. Jedno jest nie do pogodzenia z drugim. Będzie musiał jakoś ten dysonans usunąć. Może całe zajście wyprzeć, przenieść winę na żonę, siebie oczyścić i w ten sposób zachować szacunek do siebie. Może też usunąć dysonans przez wnioskowanie na podstawie własnego zachowania – uderzyłem żonę, jestem złym człowiekiem (a potem przez resztę życia konsekwentnie potwierdzać sobie tę hipotezę). Musi coś zrobić, i to szybko. Umysł nie znosi dysonansu i sam się z tym upora, idąc po linii najmniejszego oporu. Rzecz w tym, by wyłączyć w tym miejscu automatyzmy, by włączyć krytyczne, analityczne myślenie.
Jestem chyba bardzo za tym aby czasami myslec o sobie: jestem zlym Kotem, nie powinienem byl sciagac tego kurczaka na podloge ze stolu. Zly Kot, niedobry! Zawiodlem zaufanie jakie Stara we mnie pokladala. Jedynym sposobem wybaczenia sobie jest odpokutowanie – np przez zrobienie czegos dobrego komus innemu Np. wyrawanie psu z pyska myszy, wychuchanie jej i zapisanie jej spadku.
Bylbym bardzo dobrym Kotem religijnym, gdybym dostapil byl laski wiary.
To ja też będę dobrą haneczką i dyskusyjnie pomilczę.
Umysł z trudnością przyjmuje też myśl, że można być równocześnie sprawcą i ofiarą. A to przecież bardzo częsty przypadek. Sprawcy bywają ofiarami wychowania, sytuacji rodzinnej, środowiska, itd. Nie uwalnia ich to od winy, zwłaszcza w sensie prawnym, ale może być okolicznością łagodzącą.
Są takie chwile w życiu Kota…
chodzi o rysunek:
http://ziemia.salon24.pl/224758,sa-takie-chwile-w-zyciu-zolwia-ze-musi-komus-dac-w-morde
Sure. Wiezienia pelne sa ofiar przemyslu broni i producentow nozy.
Tej sprawy nie da się odfajkować sarkastycznym mruknięciem, Kotku, a wręcz robić tego nie należy. Wiadomo z badań, że biją głównie ci, którzy sami byli bici, a zatem jak najbardziej dosłownie są zarówno ofiarami, jak sprawcami. Wiadomo też z praktyki, że odpowiedni trening potrafi wielu sprawców nauczyć radzenia sobie ze swoimi agresywnymi odruchami, w efekcie czego groźny zakapior staje się tzw. pełnowartościowym członkiem społeczeństwa. W interesie społecznym (czyli również ofiar) leży więc zrozumienie przyczyn oraz mechanizmów agresji i pomoc w jej opanowaniu, a nie tylko parsknięcie i posadzenie za kratki. Bo zza tych kratek zakapior kiedyś wyjdzie i kolejne ofiary będą miały problem. 🙄
Próby zrozumienia i zaradzenia nie mają nic wspólnego z usprawiedliwianiem przemocy. Można przemoc potępiać całym jestestwem, ale właśnie dlatego główkować, co zrobić, żeby jej było mniej.
Ja to wszystko wiem, Piesku, i uwierz mi, ze jest bardzo wiele kategrii ludzi nad ktorymi ja sie chce pochylic. Ale nie jestem w stanie nad wszystkimi. I ostatnimi w tej kategorii nad ktprymi nie chce, sa ci, ktorzy bija zony albo gwalca alb w jakis inny sposob znecaja sie. I stawianie ich w jednym rzadku – bitych i bijacych niechaj odbywa sie w zaciszu kanapy terapeutycznej. Nie jestem terapeuta i zostawism sobie prawo do oceny niedopuszczalnych zachowan. Inaczej nam sie wszystko juz popinkwoli.
Wracając jeszcze do przypadku opisanego przez Jagodę: gdyby spojrzeć na to nie od strony terapeutycznej, tylko tej osądzającej, też trzeba by było wziąć pod uwagę to, co powinien uwzględnić każdy sędzia, czyli nie tylko ewentualne okoliczności łagodzące, ale i stopień zdemoralizowania sprawcy, czy był to pierwszy raz, czy recydywa, czy sprawca wyraził skruchę i chęć zadośćuczynienia, czy rokuje nadzieje na resocjalizację, itp. Bo to jednak nie zawsze (choć bardzo często) jest tak, że jak ktoś uderzył raz, to już będzie bił zawsze. Są ludzie, których własny zły czyn na tyle zaskakuje i przeraża, że bardzo się pilnują, żeby go nie powtórzyć. Nie znaczy to, że trzeba ich wobec tego całkowicie uniewinnić, albo uznać, że „mieli prawo”, chodzi tylko o to, żeby osąd i wyrok był adekwatny do czynu.
Ale z kolei punktu widzenia sędziego nie musi podzielać ofiara. Dla niej trauma może być tak duża, że nie potrafi czy nie chce szukać żadnych okoliczności łagodzących, ani liczyć na resocjalizację. I tu konieczność zrozumienia i pomocy powinna być oczywistą oczywistością. Ofiara ma prawo nie być obiektywna, kierować się emocjami i żądać współczucia dla siebie, nie dla sprawcy.
Pisałem powyższe jeszcze zanim przeczytałem ostatni komentarz Mordki, ale wyszło w zasadzie na temat. 😉 Mogę jeszcze dopisać, że po mojemu nie chodzi tu tylko o terapeutyczne pochylanie się, ale o dość elementarne poczucie sprawiedliwości. Mnie ono mówi, że bicie (nie w obronie własnej) jest złe, koniec, kropka i winny jest ten, kto uderza. Ale na ile jest winny, to trochę inna historia. Nie mogę tak samo surowo osądzać kogoś, kto uderzył raz i bardzo tego żałuje, jak tego, kto bił notorycznie, latami i nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Gdybym między tymi dwoma nie robił żadnej różnicy, co by to była za sprawiedliwość?
Empatyczne podejscie na pewno nalezy sie kazdemu, takze bijacemu, zwlaszcza ze strony terapeuty, z ktorym pozostaje w relacji klienta/pacjenta. I nie musi wcale oznaczac, ze wiaze sie z tym automatyczna rezygnacja z mozliwosci podstawowej oceny – moralnej, prawnej, terapautycznej – czyichs czynow. Od razu, przy czytaniu relacji Jagody, przyszlo mi to samo rozroznienie do glowy co Tobie, Bobiku – terapia indywidualna, rodzinna, ocena psychologiczna, bo przeciez w zaleznosci od tego za czyje dobro podejmuje sie odwiedzialnosc inaczej bedzie przebiegala cala relacja. (W sytuacjach sadowych, tak jak np. przy rozwodach, amerykanscy psycholodzy maja obowiazek na samym poczatku powiadomic o tym, czyje interesy reprezentuja, a moga to byc takze interesy sadu, ktory zwrocil sie do nich np. o ocene czyjejs osobowosci, czy mozliwosci powtorzenia przemocy fizycznej. To bardzo wazne, takze dlatego, ze w przypadku podjecia sie relacji terapeuta-klient, obowiazuje bardzo mocno przestrzegana zasada tajemnicy zawodowej.)
A wracajac do przypadku opisanego przez Jagode, to z kolei ja znam osobiscie dwa przypadki, oba w Polsce, gdy byla ogromna presja spoleczna i rodzinna na kobiete, zeby pomimo kolejnych uderzen, dalej pozostawac w zwiazku. I to, ze w wielu srodowiskach jest to jeszcze norma kulturowa, tez trzeba brac pod uwage przy wszyskich decyzjach i ocenach. Podejscie typu „boys will be boys” istnieje nawet posrod bardzo praktykujacych katolikow. W jednym znanym mi przypadku, nawet proby wyrzucenia zony przez okno, oraz proby podpalenia mieszkania z nia zamknieta w srodku – w afekcie, oczywiscie, jakze by inaczej – nie przekonaly wspolnoty neokatechumalnej, do ktorej nalezeli, ani ich proboszcza, ze najlepsze miejsce zony jest przy mezu. Wiele kobiet nie ma psychicznej sily, zeby sie oczekiwaniom otoczenia przeciwstawic, i zostaje, czasem do momentu, gdy juz jest bardzo pozno, albo i za pozno. Nie mowiac juz o battered wife syndrome, o tym, ze odejscie zwykle oznacza, nawet w dzisijeszych czasach aktywnosci zawodowej kobiet, znaczne pogorszenie sytuacji ekonomicznej…
A tu, niestety tylko dla anglojezycznych, rozmowa badaczy i praktykow zajmujacych sie empatia, na temat laczenia empatii z analiza, potrzeba oceniania sytuacji, co jest szczegolnie konieczne w niektorych zawodach – w medycynie, u pracownikow socjalnych, u nauczycieli wszystkich szczebli… (lista jest dluga).
http://cultureofempathy.com/Projects/Conference/Panels/019-A.htm
Późno już, więc tylko się ucieszę, że nareszcie się nam udało.
Przyszli ludzie na Walne w spółdzielni i odrzuciliśmy wszystkie uchwały, które przygotował zarząd.
Nie mogę uwierzyć, że się udało i taka była była w ludziach świadomość i determinacja.
Przeciwności mnożyły się na potęgę, zepsuł się sprzęt nagłaśniający, kilkakrotnie brakowało prądu i przestawały działać maszyny do głosowania. Kataklizm nagle padł, dając pretekst do żądania przerwania zebrania. Przetrzymaliśmy wszystko. 🙂
Hura, hura, hura!!!!
HURRRRA, Siodemeczko!
Nie masz pojecia jak sie ciesze i pochylam sie nad pognebionym zarzadem, niech ich piorun….
mle brazylijska cale wiadro
brykam 🙂
szeleszcze czwartkowe ostatki
fikam
w mroz
do przegladu pozycji
brykam fikam 🙂 😀
zapomnialem? oczywiscie ze nie 🙂
herbata 😀
bryku fiku
Dzień dobry 🙂
Śnieg sypie. Idą tęgie mrozy. Rozglądam się za jakąś choinką wielkanocną
Mt7, gratulacje 🙂
Mam nadzieję, że wyjdzie na korzyść spółdzielni, a na pewno kubeł zimnej wody dla Zarządu.
Też herbata…..
I postaw tu dziadkowi pomnik. Jeden z Wermachtu, drugi od Hallera 🙄
http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13607990,Dziadek_Angeli_Merkel_byl_w_armii_Hallera__Walczyl.html#BoxSlotII3img
Dzień dobry 🙂
Posłałam męża po choinkę. Święta za pasem 👿
Siódemeczko, szczere gratulacje. Wiem cos o Walnych z autopsji 😎
Siódemeczko, gratulacje! 🙂
Sięgam do wiadra i podsuwam małe chałeczki z masłem.
Dzień dobry 🙂
Niespełnienie się pesymistycznych przewidywań Siódemeczki zasługuje na poranny toast herbaciany. Zdrowie nawróconych na zdrowy rozsądek mieszkańców! 😀
Za choinką wielkanocną chyba też się rozejrzę. Niby, jak zwykle, nie mam zamiaru robić wielkich przygotowań na święta, ale jakże tak Wielkanoc bez choinki… 😎
Z nocnego postu Moniki wyciągam zestaw prosty i skuteczny 😉 – empatia i analiza. Równocześnie. Bo nam Wiadomo Kto wmówił, że albo – albo, jak czucie to nie szkiełko i vice versa, a to przecież guzik prawda. Czucie ze szkiełkiem bardzo dobrze można łączyć, zwłaszcza jak się jedno i drugie potrafi trzymać na smyczy takiej w sam raz, nie za długiej i nie za krótkiej. 😉
Dora,
Ty pisałaś o współuzależnieniu. A to zupełnie inna bajka. Przy współuzależnieniach „wybaczanie” jest pretekstem do trwania w patologicznej sytuacji. W rezultacie pogłębia problem i ściąga obie strony w coraz mocniejsze uzależnienie.
Wybaczanie jest niezwykle ważne i cenne tak dla sprawcy jak i ofiary. Podkreslają to bardzo mocno nie tylko religie i szkoły psychoterapeutyczne. Wszyscy ci którzy zajmują się rozwojem człowieka, wspieraniem wykorzystania jego potencjału, nie mają wątpliwości, że odmowa czy nieumiejetność wybaczania utrudnia a czasem wręcz uniemożliwia własny rozwój.
Wybaczenie nie oznacza lekceważenia czy unieważnienia doznanej krzywdy. Nie oznacza wyparcia emocji przeżywanych w związku z doznaną krzywdą.
Wybaczenie jest procesem, trudnym i bolesnym, w którym, mówiąc metaforycznie, możemy zamienić ból w perłę. Niestety ból nieprzetworzony w perłę zamienia się w truciznę.
Alienor,
o tym czego nie należy ludzie, w większości przypadków, wiedzą. Tymczasem ludzka historia utkana jest głównie z tego czego ludzie robić nie powinni. Tak jest i tak będzie. Poprawiamy siebie i świat na tyle na ile potrafimy. Ale nie łudźmy się, nie zbudujemy świata bez wad. Ci którzy próbowali, okazywali się z reguły potworami.
Fundamentalizm, doktrynerstwo, dogmatyzm są niebezpieczne w każdej dziedzinie życia.
Na mojego nosa „poważne” wybaczenie może dotyczyć spraw zamkniętych, jednoznacznie należących do przeszłości. Wtedy się wie, na czym się stoi i co tak naprawdę się wybacza. W przypadku procesów jeszcze trwających sama ofiara nie bardzo wie, co należałoby objąć wybaczeniem (ewentualne jutrzejsze przylutowanie też? a pojutrzejsze?), może też mylić wybaczenie ze strachem, niechęcią do skonfrontowania się z problemem, czy chęcią zmiecenia wszystkiego pod dywan, bo tak na krótką metę wygodniej. Toteż ja, doceniając oczyszczającą rolę wybaczenia, zwracałbym uwagę na to, żeby nie proponować go zbyt wcześnie, kiedy więcej może być z tego szkody niż pożytku.
No i nie mieszałbym wybaczenia z nadstawianiem drugiego policzka. W kwestii nadstawiania jestem bardzo niechrześcijańskim psem. 😎
Bry 😀
Słońce świeci 😀
Koty zabiorą w nocy 🙁
Nadzieja we mnie wstąpiła. Kiedyś byliśmy fajnym osiedlem, bo niedużym, ze sporą ilością aktywnych, zainteresowanych osób. Zobaczyłam teraz tych samych ludzi posuniętych nieco w latach, a nawet, co szczególnie cenne, aktywnych, znających materię bardzo młodych ludzi.
Zarząd przygotował uchwały zmieniające nasz statut, który udało się w zeszłym roku po 8 latach wielkich bojów uchwalić i zarejestrować wbrew oporowi zarządu i części Rady Nadzorczej. Chodziło o zapisy dotyczące zupełnie podstawowych rzeczy, jak zbywanie majątku spółdzielni, możliwości zaciągania kredytów, inwestycje, które zapisano jako podległe decyzjom członków spółdzielni, a zarząd chce je przejąć do swojej wyłącznej kompetencji i Rady Nadzorczej.
Trafiło się nam takie nieszczęście, że 3 osoby (prezes i 2 przewodniczących Rady Nadzorczej) robią, co chcą.
Ten statut jest naszą jedyną obroną i wczoraj go obroniliśmy, odrzucając przygotowane zmiany.
Byłam pewna, że znowu zrobią co chcą, bo ludzi to nie zainteresuje, a jednak przyszli – 280 osób wobec 30-40 popleczników, mających różne interesy na osiedlu.
Teraz poczuliśmy siłę i mam nadzieję, że to będzie trwała zmiana.
Tak więc mam słońce za oknem i w sercu. 🙂
Pora na śniadanie!
moze cos na wesolo do sniadania?
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1538017,1,kawiarnia-literacka.read
Ost-Banhof wymiata 🙂 🙂 🙂
Nadstawiania drugiego policzka interpretuję w taki sposób, żeby nie pławić się w chwale swojego moralnego zwycięstwa, żeby zamiast odwrócić się na pięcie i odejść w poczuciu moralnej wyższości, zostać jeszcze przez chwilę i pomóc drugiej stronie podnieść się z jej własnego upodlenia. Nie rozciągam tego podejścia na sytuacje przemocy, w której sprawca po prostu tak ma, że bije. Mówię bardziej o codzienności bezprzemocowej, o różnych raniących słowach, które w bliskch związkach między ludźmi czasem padają.
Siódemeczko, bardzo się cieszę z przebiegu wydarzeń u Ciebie 🙂
Vesper, takie coś ja bym jednak jakoś inaczej nazwał. Bo w kwestii nadstawiania Kościół ma już pewną tradycję interpretacyjną, dosyć dosłowną. Oczywiście o ile dotyczy to bitych żon, a nie bezprzykładnie zaatakowanych duchownych. 🙄
Rysiu, jak ja przyjadę do Berlina, też będę się musiał męczyć po angielsku? 😎
Siódemeczko, wyrazy uznania i najszczersze gratulacje 😉 .
Wzruszający link Rysiowy, życzę wszystkim babciom świata takich wnuków. Fajny chłopak 🙂 .
Ależ bardzo proszę, Bobiku. Nie jestem bardzo przywiązana do biblijnej i ewangelicznej nomenklatury 😉
Dzięki Siódemeczce, dzień dobry 🙂 , bo tak w ogóle to białe niedźwiedzie i zorza polarna coraz bliżej 😕
Nie wiedziałam, że to się nadal tak pięknie i rozwojowo ciągnie http://tomaszmachala.natemat.pl/55083,w-obronie-uczuc-religijnych
Przemoc domowa czasem działa. Zmywarka nie chciała pociągnąć wody, a po tym jak trzasnęłam ją otwartą dłonią, zaczęła zasysać aż miło. 😆
Niech mi ktoś powie, ze nie czytam prasy 😈
SA: bloga również można zaliczyć do prasy
Blog nie jest formą publikacji na tyle zamkniętą i jednorodną, by można było a priori zakładać, że jako przekaz internetowy nigdy nie wypełnia ustawowych znamion definicji prasy.
Część blogów, z racji periodyczności i spełniania innych warunków przewidzianych w treści art. 7 ust. 2 pkt 1 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe, będzie musiała zostać zaliczona do prasy, a co za tym idzie będzie podlegała rejestracji w myśl art. 20 ust. 1 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe.
Wymóg ten nie dotyczy blogów związanych z konkretnymi tytułami prasowymi i ukazujących się niejako w ramach ich elektronicznej postaci, czy też tych, które z racji swej zawartości stanowią utwory literackie.
Takie stanowisko zajął Sąd Apelacyjny w postanowieniu z dnia 18 stycznia 2013 r., I ACa 1031/12, LEX nr 1280424.
Zdaniem Sądu, w świetle przepisu art. 7 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe cechą dystynktywną „prasy” jest periodyczność przekazu, jego ogólnoinformacyjny cel, a także poprzedzający samą publikację proces przygotowania redakcyjnego. Wszystkie te przymioty może spełniać także przekaz internetowy w formie bloga. O tym, czy publikacja internetowa ma charakter prasowy, decydować powinien cel, jakiemu ma służyć. Skoro rolą i zadaniem prasy jest rozpowszechnianie informacji, to periodyczność przekazu, czyli cyklicznego informowania opinii publicznej o określonych faktach społecznych, ekonomicznych, gospodarczych, politycznych, oświatowych, kulturalnych, pod oznaczonym tytułem, nazwą, adresem czy nawet linkiem, wskazywać będzie na cel, jaki realizuje redakcja, wydawca czy autor danej publikacji elektronicznej, na stworzonej specjalnie w tym celu stronie internetowej.
Redakcja Publikacji Elektronicznych WKP
Data publikacji: 21 marca 2013 r.
Na sprzęt domowy nawet przemoc werbalna czasem działa. Ja mam jeden oporny palnik, który nie zawsze od razu chce się zapalić, ale jak mu polecę kurrrrtyzaną, jakoś od razu zaskakuje. 😈
Haneczko, czy Ty koniecznie chcesz, żebym kogoś pogryzł? 🙁 No, przecież jak czytam takie rzeczy, jak to o dochodzeniu w sprawie obrazy, to żywcem nie mogę nie pogryźć. 👿
Bardzo smieszny ten felieton Witkowskiego. I nie mniej smieszne sa komentarze do felietonu, choc w sposob raczej nie zamierzony.
Po przeczytaniu jednym tchem Lubiewa uznalam, ze Witkowski wielkim pisarzem jest i wielkim mistrzem slowa. Ale z jakiegos powodu nie przebrnelam przez Barbare Radziwilowne. I tak mnie to zniechecilo, ze juz po niego nie siegnelam. Ale moze wroce.
Wybaczac krzywde mozna jak sie samemu z nia uporalo. Czasami zabiera to wiele lat. Jesli juz.
Niektórzy sędziowie sądów apelacyjnych są debilami, q.e.d. 😎
Wodzu, a co powiesz o niektórych prawodawcach? 😕
WW, nie śmiałem tego tak wprost powiedzieć 🙂
Prawodawcy mają prawo być debilami, powiem nawet, że zwykle byli, a świat jakoś działał. Między innymi dlatego wymyślono sądy. A tu nagle niespodzianka. 🙂
Irku, czytam ja te paragrafy i czytam, i dalej się nie mogę dorozumieć, czy ja w końcu jestem prasą, czy nie jestem. 😈
Jasne, że prasą. Przecież każdy widzi, a najbardziej sędzia sądu apelacyjnego.
Wywód logiczny:
A. żydokomuna rządzi prasą
B. Bobik jest żydokomuną
zatem
C. Bobik rządzi prasą (swoją)
Po to wymyślono sądy, żeby w nich nie było debilizmu? A skąd się brała gwarancja, że go tam nie będzie? 😯
Bobiku, jesteś zębatą prasą apelacyjną 😉
Dzięki za wiążącą interpretację prawną, Wodzu. Teraz zamiast gryzienia mogę kogoś alternatywnie wciskać pod prasę. Swoją, zębatą. 😈
Debile w sądach drugiej instancji są po to, by sądy rzetelnie wywiązywały się ze swojej prawotwórczej roli 🙄
Jak sąd się wywiąże z lewotwórczej roli też może czasem być debilnie. 😎
A ja po przeczytaniu zlinkowanego przez Haneczke felietonu na temat dochpdzenia w sprawie spastiszowania dowolnego obrazka z dowolna Matka Boza i Dzieciatkiem, zaczynam dochodzic do przekonania, ze jednak ta prokuratura to sie obija, nie da sie ukryc. Moze jednak nie ma dosc czasu i mocy przerobowych na wszystkich.
Nalezaloby wlasciwie utworzyc jekies ministerstwo Ochrony Uczuc Religijnych Przed Artystami Wszelksiej Masci i przetrzasnac caly t.zw. dorobek kulturalny Europy i Ameryki pod katem obrazalstwa religijnego, ze szczegolnym uwzglednieniem uczuc katolickich.
Dlaczego nikt do tej pory nie zajal sie w Polsce takiem Molierem, takim Wolterem, takim Bunuelem, ze juz nie wspomnie pomniejszych tworcow tak gorszacych proukcji tv jak Father Ted czy South Park, Monty Python czy Sisters of Perpetual Indulgence? Niedopatrzenie czy celowe chowanie glowy w piasek?
Już nawet wiem, kto powinien być ministrem. Lepszego kandydata niż Terlik na pewno się nie znajdzie. 😎
Bobiku, czy:
– rozpowszechniasz informacje tak/nie *
– periodycznie tak/nie *
– o określonych faktach tak/nie *
– pod oznaczonym tytułem tak/nie *
* niepotrzebne skreślić
😉
A jak czasem rozpowszechniam informacje o faktach określonych, czasem o nieokreślonych, to co?
To powinniście się, Bobik, określić.
Kocie, tamci kolesie, Molier itd., nie żyją. To dobrze, tego się trzymajmy. 😈
I tak dobrze, że nie muszę sam siebie skreślić jako niepotrzebnego. 🙄
Samokrytykę też mam złożyć? 😎
Właśnie mi się przypomniało, bo z miasta wróciłem. Parę dni temu się dziwiłem, że brazylijski Jezus jest jakiś taki z solarium, a tu się okazuje, że u mnie też taki wisi przy kościele. Bo jest Rok Wiary i to jest oficjalny Jezus tego Roku. 😯
No dobrze, tamci kolesie nie żyją, ale czto diełat’, kiedy uczucia obrazi Lenin wiecznie żywy? 😯
Aaa, skoro nie zyja, to najwyrazniej PB juz ich pokaral smiercia. Czas sie zabrac za Rowana Atkinsona.
Wodzu, no bo przecież już lepiej, żeby Jezus był Murzynem, niż żeby miał być Żydem. 😎
Terlik jest juz podobno zaklepany przez Taliban. Chyba ze dalby sie ublagac.
Myślę, że dla usprawnienia pracy nowego ministerstwa powinno się zrezygnować z przestarzałej zasady domniemania niewinności. Bo co to w ogóle jest. Mniemać to sobie kazdy może prywatnie, na własny użytek. Dla porządku należy przyjąć, że każdy jest winny obrazy uczuć religijnych i jedynie imienne oświadczenie obywatela lub obywatelki, że jej/jego uczucia religijne nie zostały obrażone, przedstawione na piśmie przed odpowiednim organem ścigania wraz z zaświadczeniem z parafii, że dany obywatel lub obywatelka w ogóle uczucia religijne posiada (bo jeśli nie posiada, to nie ma czego obrażać i oświadczenie jest nieważne) pozwalałoby stwierdzić, że wobec oświadczającego nie dopuszczono sie obrazy.
Słusznie Vesper prawi. 😈 I żadnej cyfryzacji, wszystko w papierze, żeby ministerstwo mogło się domagać coraz większych siedzib.
Kary za obrazę uczuć religijnych też należałoby zmienić. Dlaczego właściwie w takich sprawach skazywać na jakieś grzywny czy odsiadki, a nie na smażenie się w piekle?
Moze by mnie do takiego ministerstwa przyjeli do stawiania pieczatek i sprawdzania czegos takiego co sie nazywa numer Pesela.
Czy myuslicie, ze wymagaliby na pismie swiadectwa chrztu? Ja wprawdzie chrzczony bylem, ale w wielkiej konspiracji i nikt mi zadnego papierka nie wydawal.
Albo mog;bym w takim ministerstwie wymyslac nowe metody tortur.
A ja sobie kupię relikwię i będzie mi mogło ministerstwo skoczyć na warstat i cmoknąć. 😎
Nad tym bym się zastanowiła, Bobiku. Społeczne poczucie sprawiedliwości musi zostać zaspokojone najlepiej tu i teraz, a z pośmiertnymi karami różnie może być. Bóg miłosierny jeszcze odpuści i co?
Chociaż z więzieniem to chyba rzeczywiście nienajlepszy pomysł. Kto wie, co tam robią ci więźniowie całymi dniami, może telewizję oglądają. A gdyby tak do klatki wsadzać i stawiać tę klatkę przy najbardziej ruchliwym skrzyzowaniu w mieście?
Jeżeli wynagrodzenie będzie dostatecznie wysokie, że nie wspomnę o licznych bonusach, to co mi tam. Mogę objąć to ministerstwo 😎
Ministerstwo już obsadzone przez kandydata Terlika. Czy kandydatka Jagoda ma lepsze kwalifikacje? 😈
Nie ma, bo mieć z założenia nie może. Nawet gdyby od zaraz zaczęła pracować na polu ochrony uczuć równie intensywnie jak Terlik, miałaby jeszcze wiele lat do nadrobienia. 😎
Wielki Wodzu, z relikwią to ostrożnie. Jakby co, to mogą Cię łupnąć za uczucia i dodatkowo za bezczeszczenie obrazą 🙄
Skoro Terlik zaklepany do Talibanu, to co stoi na przeszkodzie żebym rzeczone Ministerstwo objęła 🙄
No, jakby Wódz na relikwię robił bezcze i jeszcze to drugie, należałoby mu ją natychmiast odebrać. Wyrokiem sądowym! 👿
Bobiku,
a kto powiedział, że ja chcę pracować? 😯
Ja się zgłaszam do obejmowania, za stosownym wynagrodzeniem. A do roboty to się ludzi wynajmie 😎
Nie chcę ranić Twoich uczuć, Jagodo, ale Twoje cechy osobowościowe nie są zgodne z profilem idealnego kandydata. No wiesz, tu chodzi o łapanie winnych, a nie przerabianie ich na ofiary okoliczności 😈
Jagodo, przecież Kot sugerował, że Terlik da się ubłagać. Póki jest choćby najmniejsza szansa na Terlika, nie możemy brać pod uwagę innych, z założenia mniej kompetentnych, a przede wszystkim mniej zasłużonych kandydatur.
Po relikwie to na Allegro.pl.
Jest do nabycia jakis guzik Loyoli. POnizej 400 zl.
No to może choć apanaże i bonusy mi odpalicie, skoro do obejmowania nie dopuszczacie 🙁
Okej, na apanaże i bonusy Jagody pójdzie dobrowolny odpis z podatku. 😈
Jeśli obiecasz, że palcem w bucie nie kiwniesz…
Guzik za niecałe 4 stówy? Po prostu darmocha. Może bym tak kupił i miał do nieoddawania w podbramkowych okolicznościach? 😎
Eeee, jak za niecałe cztery stówy, to pewnie chiński…
Bobiku, Wielki Wódz zrobi. Nie powszczyma się i zrobi 😉
Za apanaże i bonusy obiecam wszystko ❗
Nie wątpie, że nad prawidłowością i regularnością odpisów czuwać będą wszystkie służby specjalne i instytucje państwowe 😎
Z przykrością muszę się na chwilę wycofać z udziału w obsadzaniu ministerstwa. 🙁 Ale jak mi ktoś pod moją nieobecność Terlika wypłoszy, od razu wyląduje pod prasą. 👿
Jesli guzik Loyoli jest dla kogo za drogi, to na e-Bayu widzialem znacznie tansza relikwie po Padre Pio (Ulubieniec mojej Starej! Tyle sie o nim nasluchala od kolegi ze studiow, ktory chodzil do szkoly biskupa Reilly.), Za bodaj £12 mozna nabyc „laminowany obrazek” predstawiajacy Padre Pio, z kawalkiem materialu, ale nie powiedziane bylo jak duzy jest ten kawalek i czy mozna z niego cos sobie uszyc.
Myślałem o czymś bliższym świętemu, kropla moczu w ampułce z kryształu górskiego i złota, coś w tym guście. 😎
Jeżeli Terlik, to spora część społeczeństwa będzie niedługo w chowie klatkowym. To może być świetny biznes, takie klatki, lepszy niż fotoradary 😎
WW przejawia zastanawiające skłonności do pewnej przydatnej przy siedzeniu części ciała. 😀
A to by ją z rozmachem kopał, a to każe się całować tamże, lub skakać na niebogę. Pewnie jeszcze inne zberezeństwa wypisywał, ale starszej pani z głowy wyleciały. 😉
Albo by u Maryni podziwiał. 😛
Coś dla WW, niepowtarzalna okazja za jedyne 236,50 zł relikwie świętych hurtem:
http://allegro.pl/stary-mosiezny-krzyz-z-relikwiami-i3091610930.html
Ja tez patrzylem na ten krzyz, ale wyglada mi na jakas lewizne, bo zaden swiety nie zostal na llegro wymieniony z imienia.
To juz wole zaplacic prawie dwa razy tyle i miec pewnpsc, ze guzik jest z Loyoli, na slowo honoru.
No jak, są wypisani w środku. Nie jestem specjalistą, ale ten Kolumba to mocny święty i zasłużony. Na wielorybie biwakował, tak mi się zdaje, czy coś. 😎
Relikwie relikwiami a ogólnie udanego weekendu
Mam nadzieję, że ta radość nie zostanie ukamieniowana
Takiego zmyslnego zoltego Labradorka pokazali w tv, ktory ratuje zycie 6-letniej dziewczynce chorej na cukrzyce. Nie odstepuje jej o krok, a jak czuje – nosem! – ze jej poziom cukru sie zmienia, w gore lub w dol, to natychmiast ja tym samym nosem bodzie tak dlugo, az ona leci do mamy i mowi, ze trzeba zmierzyc cukier. Bo podobno psy na wech wyczuwaja jak sie cukier zmienia we krwi. I teraz takie psy sa wychowywane, zwlaszcza dla dzieci z cukrzyca.
To jest Pies! Przynajmniej pozyteczny! Nie to co inne, co potrafia tylko wiersze klecic i rozprawiac! 😈
👿 👿 👿
A jeżeli pies wyczuwa, kleci i rozprawia …. to chyba prawie jak kot 🙄
Podobno koty jeszcze lepiej potrafią wyczuwać zmiany poziomu cukru niż psy, Mordko. Gdyby więc chciały być Naprawdę Pożyteczne, to mogą… 🙄
Koty maja pelne lapska roboty, zwlaszcza w dziedzinie psychoterapii. Stara wrecz powtarza, ze w zyciu nie spotkala takiego terapeuty jak Kot. Pietnascie minut mruczenia na kanapie i juz Stara jest wesola i w lepszym humorze. Czasami co ja sie musze namruczec! Az chrypki dostaje.
Jestem przekonany Vesper, ze maz racje, ale Koty musza czasami pochodzic wlasnymi drogami, a nie caly czas bachora pilnowac!…
Już nie narzekaj na swój los. W czasie chrypiącego mruczenia drzemka Starej i Twoja gwarantowana 🙂
To prawda, ze czasami mruczymi wspolnie, w duecie.
He, he, mruczymy. Tak ładnie się teraz chrapanie nazywa? 😈
Damy nie chrapia.
Znowu bezpardonowa napasc na naszych koltunow! I w dodoatku zza wegla:
http://www.rp.pl/artykul/9141,993051-Amerykanscy-pediatrzy–rodzina-szczesliwa–bez-wzgledu-na-plec.html
Damy chrapią, tylko dżentelmeni im o tym nie mówią 😉
Ja mojej Suce mówię, że jak ona spała to chyba żurawie leciały … 😉
http://off.sport.pl/off/1,111379,13612619,George_Lowe_nie_zyje__Ostatni__ktory_pomagal_Hillary_emu.html#BoxSportTxt
WW, to mi zwinięto Czarnego Jezusa do Polski? I co ja teraz…
Bobiku, Ty jesteś najspostrzegawczy pies świata. Nigdy nie zauważyłem, że zaatakowani duchowni nie tylko nie nastawiają drugiego policzka ale chcą się mi dogryźć do pośladka. I namawiają do nastawienia drugiego.
Heleno, co tam pediatrzy ze Stanów, ja chcę wiedzieć co mówią na ten temat domowe badania wielokrotnego rodzica, T. Terlikowskiego. A potem porozmawiamy.
Bry wieczor,
Bardzo poruszajacy (przynajmniej mnie) swoja szczeroscia artykul w Guardianie o tym jakich swoich bledow najbardziej zaluja rodzice.
http://www.guardian.co.uk/lifeandstyle/2013/mar/22/readers-biggest-parenting-regrets?commentpage=1
Milego weekendu, ktory nareszcie, nareszcie przyszedl.
I jeszcze z okazji zblizajacych sie swiat, wloska wersja drozdzowej chalki czy kulebiaka, tortano, specjalnie na Wielkanoc, w trzech wersjach ( z pieprzem, z pecorino i z salami) przygotowuje wloski mistrz:
http://www.elizabethminchilliinrome.com/2013/03/tortano-easter-bread-by-gabriele-bonci.html
Bry.
Croissanty i czekoladowy mus na stół. Ja pędzę do pracy. 👿
Dzień dobry. 🙂
Słońce świeci, niebo bezchmurne.
Kawa. Po deski na podłogę do składu budowlanego, i do roboty…
Dzień dobry 🙂
Włoski mistrz od Królika zainspirował mnie szczególnie ostatnim zdjęciem, gdzie z wyrazem szczęścia na obliczu wącha coś w rodzaju pasztetówki. Chyba się nie oprę i zaraz zrealizuję ten przepis. 😀
Pasztetówka do kawy? A czemu nie… 🙂
To chyba nasz Kotek jest wielkim fanem abepe Głódzia? No to masz, Kotku, na śniadanie, żeby Ci się przyjemnie dzień zaczął. 😈
http://wyborcza.pl/1,75248,13608891,Gdanski_kosciol_arcybiskupa_Glodzia___Ile_kosztuje.html#TRNajCzytSST
Nie dreczyc Kotka! A koscioly roznie wygladaja…
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10151407892651144.1073741828.567541143&type=1&l=11ae090d17
Dzień dobry,
życzenie andsola z 00:41 zostało spełnione w dzisiejszych „Wysokich Obcasach” 🙂
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,13607538,Malgorzata_Terlikowska__Maz_chce__dzieci_chca__a_ja.html
Niestety, dostęp płatny…
Dzieki Bobik za Glodzioa na sniadanie. To w sumie dosc smutny artykul i troche mi go zal. To starszy pan i powinien juz byc na emeryturze, chodzic na spacery z pieskiem, na kawe z ciastkiem, do kina, a zamiast tego musi zamartwiac sien skad wziac na splacenie dlugow swoich poprzednikow. Mnie jakby cos takiego spotkalo, to bym po nocach nie spal z przerazenia i zlosci. I tez bym pewnie chlal na umor.
Pochylmy sie nad Glodziem.
Lagom, a czy ten ladny stary drewniany kosciol w tej wsi jeszcze istnieje? Czy jest tylko ten szkaradny tynkowany?
Long-suffering Pani Terlikowska tez ma moje wspolczucie najglebsze.
Taki juz ze mnie kot, wspolczujacy 😈
XVIII-wieczny kosciol Matki Boskiej Snieznej zostal przeniesiony do skansenu w Zubrzycy Gornej
No pewnie, niech sobie stoi w skansenie. A lud Bozy niechaj nawet nie wie co to dobra architektura!
Eeech….
Dzień dobry 🙂
Oślepiające słońce, biało i -7 😯
Idziemy dzisiaj do przyjaciół na brydża. Chyba w tych okolicznościach przyrody możemy zanieść im gwiazdę betlejemską, która nadal kwitnie jak opętana 😉
Stara powystawiala wszedzie po domu zonkile w wazonach, majac nadzieje, ze zwabi tym wiosne.
Nie dziala.
Jest paskudnie i mokro. Stara sie spieszy na randke z przedstawiciel najbardzoej imponujacej grupy mezczyzn, jacy zostali stworzeni – hydraulikiem Markiem, drogim i licencjonowanym, ktory wystawia gwarancje. Onli debest dla naszej Klientki.
Stara ma nadzieje, ze bedzie ja wozil samochodem jak jaka krolowe. Bo do tej pory to wszedzie zasuwala autobusem miejskim albo na piechote.
Jaki poczciwy ten Kot dzisiaj. Może nie wobec Starej, ale wobec Głódzia. Nie, nie współczuję Głódziowi wiedząc o nim to, co wiem, i pamiętając jego rządy w mojej dawnej dzielnicy oraz ich skutki. I jeszcze to, że mógł ukrócić Radio z Ryjem i nie ukrócił. Bo myśli tak samo.
Mam nadzieję, że szybko nastąpi jego koniec.
Amen 👿
Poczciwy to moje drugie imie. Kot Mordechaj Poczciwy (i Skromny) 😈
I odrobinę Sarkastyczny. 🙂
Pan mąż porozmawiał z p. Terlikowską. Wszystko słyszałam, głośno gadał 🙄
Smarkastyczny Kotek jest tylko wtedy, kiedy ma katar. 😈
Do Terlikowskiej wejść nie mogę, ale może to i lepiej. 😐
Kot poczciwy wobec Głodzia. 🙄
To linia rządu
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sikorski-o-abp-glodziu-powinnismy-uszanowac-ten-jego-troche-wojskowy-styl,313412.html
Chyba możesz, Bobiku. Wysłałam.
Rzeczywiście,Haneczko.Tylko trzeba jeszcze było wpaść na to, że te cyferki i do Terlikowskiej wpuszczają. 😳
Wielkie dzięki. 🙂
Czyżby wszyscy przeczytali Terlikowską i padli 😯
Nie, Haneczko. Niektórzy padli po robocie. 🙂
Ale już się zregenerowali na świeżym powietrzu:
http://www.youtube.com/watch?v=Ri0E0LWhtMU
(dostałam z Ukrainy, w ramach przeprosin za wczorajszy mecz 🙂 )
Ukrainska wiosna podobna do mojej, choc teraz wlasnie zaswiecilo jasno i wysoko wiosennym sloncem.
Terlikowskiej nie czytam, bo wychowalam sie w Falenicy, gdzie przed-trelikowszczyzna byla dosc powszechna. Znalam kilka bardzo wielodzietnych wyksztalconych rodzin z silnego koscielnego podloza. Wtedy byla to wrecz opozycja antykomunistyczna. Niech sobie kazdy ma tyle dzieci ile mu sie zamarzy.
Ja mam tylko jedno. Nie dlatego zebym holdowala wzorcowi chinskiemu, ale tak sie po prostu ulozylo.
Zero roboty, dzisiaj mam wolne 😀
Ja istotnie padłem, ale nie od Terlikowskiej, tylko od różnych prac porządkowych, które okazały się konieczne i – zaznaczam! – nie miały żadnego związku z jakimikolwiek przedświątecznymi porządkami. 😎
Najprzyjemniejsze w tych porządkach było przywiezienie antycznej, wiszącej szafki zakupionej w Ebayu, powieszenie jej i włożenie do niej książek, które od kilku miesięcy stały w stosikach na podłodze, bo na półki już żadną miarą nie dawały się dopchnąć. Teraz przynajmniej wiem, że mój jest ten kawałek podłogi, a nie książek. 😈
Niezwykle usatysfakcjonowany sporym kawałem wykonanej dziś dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty, idę w ramach wypoczynku ogołocić dom z zapasów. 😀
Dziwna smierc Berezowskiego, slysze w Radiu. Przyjaciel Litwnienki. Moze byc samobojstwo (byl w nieustajacej depresji).
Czy to jest o wolnej woli?
A komu trzeba płacić, żeby słuchać pani Terlikowskiej? Piano to taka świnka z dziurką?
Coś źle zrobiłem, to powtarzam linkę.
Kliknąłem na wolną wolę od andsola i coś mnie pchnęło do studiowania podręcznika savoir vivre’u. 😯
Mordko, jak chcesz mi nawrzucać, to teraz jest odpowiedni moment. Nie tylko nie ugryzę, ale jeszcze drugiego bażanta mogę nadstawić. 😈
Czy ja kiedys nawrzucalem Psu niezasluzenie?
A bo to po świecie mało chodzi pogryzionych za nawrzucanie zasłużone? 😈
Czy ja wiem, czy to o wolnej woli. To jest przede wszystkim o badaniu spieprzonym od początku do końca, coś jak z tym radzieckim uczonym, co wyrywał muszce nóżki, aż straciła słuch. Takie sztuczki, to się teraz nazywa chyba kołczing, a najgorsze, że sami kołczowie wierzą w nie. 🙄
Dawniej kołczowanie prowadzono przy pomocy technik wyciąganych z kołczana i było to bardzo skuteczne. Jak ktoś przetrzymał taką technikę albo zdołał jej uniknąć, to już było pewne, że opanował sztukę życia. Niestety, potem nastąpiła psychologia humanitarna czy jakoś tak, stare sposoby zostały zarzucone i skuteczność kołczowania wyraźnie się zmniejszyła. 🙄
Tu bym dyskutował. Dawniej taki kołczujący z kołczanem musiał jechać na niewygodnym koniu (otarcia i odparzenia), palić jakieś wsie (poparzenia, choroby układu oddechowego), zalegać w krzakach i lasach (ukąszenia przez owady i inne gady, przeziębienia), znosić jeszcze wiele innych niedogodności. Teraz kołczujący nie wychodzi z ciepłej chałupy, a ofiary same przynoszą pieniądze.
Ja tez tak chce! Zeby ofiary przynosily pieniadze, a ja nie musial wychodzic z domu.
To wcale nie takie trudne, Mordo. Trzeba się zapisać do pewnej organizacji, zaopatrzyć w tacę i zgodzić, oficjalnie przynajmniej, na celibat. Ale to ostatnie, zważywszy na Twoją operację, nie powinno przedstawiać problemu.
😆 To komentarz do Waszego ostatniego dialogu o kołczowaniu.
Nagadałam się, to idę poleżeć. Koty wyjechały, trochę pospałam dłużej, ale jeszcze niezupełnie.
Ta Trelikowa całkiem sympatyczna, lubię ludzi z poczuciem humoru.
No, z tym celibatem to nie wiem… A jakby mi znowu uroslo?….
Właśnie miałem zapytać, Siódemeczko, jak znosisz życie bez Kotów. 😉
Przynoszę namiastkę, zupełnie nie forsiastą http://natemat.pl/55309,malgorzata-terlikowska-episkopat-powinien-mi-teraz-dziekowac-bo-z-ksiedzem-terlikowskim-mialby-same-klopoty Najbardziej zdumiało mnie „skazanie na siebie”.
Oj, Morda… Szczekałem przecież, że ten celibat to tak tylko dla pro formy. 🙄
Haneczko, to ma takie znaczenie, jakby powiedziała jesteśmy skazani na życie. Czasami tak się mówi.
Na razie dobrze, Bobiku, bo nic mi chrzęsci pod nogami, nie obrastam sierścią razem całą chałupą, chociaż to akurat nie jest prawda, bo jeszcze nie odkłaczalam siebie i okolic.
Bardziej uzależnieni są młodsi, przyjechali po koty o 1:30 w nocy po prawie dwóch dobach podróży i poszli wszyscy spać razem, chociaż normalnie koty na noc nie mają wstępu do sypialni.
Wszyscy są szczęśliwi, to ja też happy. 🙂
Nie, Siódemeczko. Skazani na życie jesteśmy z powodu … (wstawić, co kto chce). Reszta jest wyborem.
Ciekawe sa te dylematy rodziny: z jednej strony Terlikowska musi zgarniac brudna bielizne osobista po domu rozrzucana przez meza-niechluja, a z drugiej striny nie mozna juz bezpiecznie pojsc do kina z dziecmi, zeby im przemysl filmowy w glowie nie macil, ze zdarzaja sie „dzieci z poprzedniego malzenstwa” i jest to „skandal wolajacy o pomste do nieba”.
Ale powiem Wam cos. Byla tu w Anglii przed laty jedna pani, podobna do Terlikowskiego, toczaca wojne z systemem szkolnictwa za wychowanie seksualne i lekcje o antykoncepcji. Sama jako zarliwa katoliczka byla matka dziesieciorga drobioazgu, ktory to drobiazg byl trzymany w jezowych rekawicach za morde. A pani owa nazywala sie Victoria jakas tam, nazwiska nie pomne.
No i Pan Bog, ktory jak wiadomo nie jest rychliwy, ale sprawiedliwy, zrobil jej okropny numer. Najpierw jej 17-letnia corka pojechala na wakacje i tam wstretna prasa zrobila jej na plazy zdjecia topless, a potem ta corka, a moze jakas inna zaszla w ciaze nie mawszy slubnego meza.
O pani Victorii jakos zrobilo sie od tego czasu cicho. Bo Pan Bog chyba nie przepada za sweitoszkami, ktorzy maja gebe pelna potepienia dla innych i pluja siarka piekielna.
No więć, pan mąż jest bardzo ciekaw dzieci państwa T. w wieku lat nastu, a ja, czy pan T. autoryzował wywiad.
Dobranoc 🙂
Wiecie co, ja się chyba w tym internecie zaraziłem jakąś kociozą, albo czymś w podobie. Trafiłem w telewizji na film o Ginsbergu, ale zamiast myśleć o Literaturze, Wolności, czy innych Dużych Słowach, ja zaraz o Kocie Abraszy, którego Helena zostawiła Ginsbergowi na pożarcie… 😯
Radzę Wam uważać. Podejrzewam, że ta zaraza przenosi się przez ekran. 🙄
Czy pokazali w filmie Kota? Russian blue?
A kot Abrasza nie byl zostawiony Ginsbergowi, tylko mlodemu koledze z organizacji Pomost, ktory mieszkal w tym samy domu. I Abrasza jak sie okazalo przeprowadzil do AG. Najpierw go odwiedzal wchodzac przez okno. Az postanowil tam zostac.
Nie pokazali Kota, tylko jego skowyt. Bo wsio ryba, czy Abrasza był zostawiony bezpośrednio czy pośrednio, tak czy owak wylądował u bitnika. A co taki bitnik robi, już sama nazwa wskazuje. 🙄
Bitnik, bitnikuje. 🙂
Bitnikuje czy bitniczy, w każdy razie rękoczyni, a Koty tego bardzo nie lubią. 🙄
Kiedyś przez tydzień brałam udział w specyficznych rekolekcjach tanecznych prowadzonych przez członków Wspólnoty Błogosławieństw z Francji. Wspólnotę tę założyła grupa Zielonoświątkowców z jakiegoś powodu przekonana, że to już ostatnie lata przed paruzją. Zamieszkali w jakimś opuszczonym, zrujnowanym zamku w izolacji od ludzi, żyjąc wg. wzoru pierwszych chrześcijan – wszystko mieli wspólne.
Nie wiem kiedy poprosili o przyjęcie przez KK, w kazdym razie zostali zaakceptowani.
Piszę to w nawiązaniu do zainteresowania Pana Haneczkowegomałżonka.
Bo wtedy, kiedy ja ich spotkałam, to już byli już starsi ludzie z dorosłymi dziećmi, które wcześniej oni izolowali od świata, żeby nie zetknęły się ze złem.
Liderką tej grupy w Polsce była Pani, która przyjechała ze swoją córką i one odpowiadając na pytania w grupie opowiedziały historię tych dzieci. Wiele tych dzieci odeszło zrywając kontakty z rodzicami, bo nie mogła im przebaczyć, że zupełnie nic nie wiedziały o świecie.
To znaczy młodzież w jakimś momencie poszła do szkół publicznych, bo paruzja nie nastąpiła, i przeżyła szok. Zareagowali buntem, który czasami był bardzo destrukcyjne dla nich samych.
Ta córka liderki wróciła po latach do matki, ale też wiele przeżyła.
Ja powiedziałam o tym kiedyś Pawłowi Wdówikowi, który na antenie radia Józef snuł marzenia o zamieszkaniu z gronem zaprzyjaźnionych rodzin w zamkniętym osiedlu katolickim, gdzie mogliby sprawować pieczę nad właściwym wykształceniem i wychowaniem swoich dzieci, ale mi nie uwierzył.
Teraz szukając info o Communauté des Béatitudes zobaczyłam, że był w jednej ze wspólnot niedawno wielki skandal bo duchowny, który z nimi mieszkał molestował ich dzieci.
Ale nie wiem, czy dotyczyło to akurat tej 'mojej’ wspólnoty, w każdym bądź razie wyrządził ten człowiek wszystkim niewyobrażalną krzywdę.
Z pewnymi wahaniami zainstalowałem na moim windowsowym komputerze ChomikBox.msi – regulamin ich brzmi dla mnie bardzo dziwnie, ale złego niewiele mogą mi zrobić, bo na tym komputerze mam bardzo niewiele informacji osobistych. A obiecywało to (i wymagało zresztą) umożliwić ściąganie z chomikuj.pl całych katalogów, co jest raczej istotne jeśli np. audio-książka jest rozbita na 31 plików.
Jak dotychczas działa, szkód nie przynosi, ale pojawił się nieoczekiwany efekt uboczny: ustawia się przed komputerem reszta rodziny oglądając ikonę, dużą i nieusuwalną (chyba że wraz z całym programem) ale zabawną i robiącą wiele śmiesznych rzeczy, bo to gif animowany albo coś takiego.
Czuję, że gdyby na chomiku były materiały po portugalsku, natychmiast by go sobie też zainstalowali.
Dzień dobry. 🙂
Ciekawy włoski dzień w 3Sat (Ciao Bella).
Nadchodzą kolejne święta w środku remontu. Nie trzeba gruntownie sprzątac, wszyscy rozumieją i nawet współczują.
Remoncie trwaj!!!!! 🙂
Dzień dobry 🙂
Może też bym takiego chomika na salony wpuścił? Mac jest zwykle bardziej wirusoodporny od peceta, więc jak pecet zniósł, to macowi tym bardziej nic być nie powinno.
Oczywiście nie o żadne książki mi chodzi, tylko o tego śmiesznego gifa. 😎
Ziąb jak cholera. Jeśli kawa, to tylko piekielnie gorąca. Rozgrzeje, a przy okazji swoją piekielnością upewni mnie, że obudziłem się we właściwej jaczejce. 🙂
Hi, hi, u nas Pan Administrator też dostał remontowych porywów (u niego to cykliczne), rogrzebał przedpokój i już widać, że przed świętami nie skończy. I tak samo jak Mar-Jo poczułem się dzięki temu całkowicie zwolniony z mycia okien, lizania podłóg, prężenia firan i innych takich przyjemności. Co prawda i tak zwykle tego nie robiłem, ale miałem przez to trochę nieczyste sumienie. A w tym roku – nul wyrzutów, chałupa brudna, a sumienie czyściutkie jak pupcia niemowlęcia. 😈
Andsolu, ale chomik jest widoczny tylko wtedy, gdy jest włączony program.
Jest śmieszny i rzeczywiście pomocny przy ściąganiu całego katalogu.
Szkoda, ze namnożyło się tam tyle barachła, bo są ludzie pasjonaci z naprawdę ciekawymi, unikalnymi zbiorami.
mt7, to chyba nazywa się prawem Kopernika, że złe chomiki wypierają dobre. Ale ciągle zostaje tam wiele wartościowych rzeczy i to jest ważne dla mnie, bo przesyłka książki z Polski do Brazylii na ogół trzykrotnie przebija jej cenę.
Moja rodzina nie podziękuje Ci, bo wyposażony w tę nową wiedzę posłałem chomika spać, a byłem przekonany, że on jest niesypialny. Wiesz, mam tak mało do czynienia z Windowsami, że na ogół nie interweniuję w ich życie. Ale ostatnio przyznałem, że przetwarzają *.wav na *.mp3 sprawniej niż linuksowe programy cdparanoia + lame. Program Format Factory.
Bo kupiłem kiedyś Alana Weismana The world without us jako audio w zestawie 10 płyt! i musiałbym nosić to w walkmanie i wszyscy by wiedzieli, że jestem z innej epoki, bo dziś już nikt tego nawet nie ma. A tak to po skondensowaniu mogę te 700 Mb wsadzić do mini-aparaciku i mam do słuchania na dobre 25 godzin, czyli zasłuchawszy się mogę dojść do Blumenau i nie zauważyć kiedy.
Jutro zaczyna sie Passover (Pesach?),
tu jest tradycyjny aszkenazyjski posilek na te okolicznosc:
http://life.nationalpost.com/2013/03/24/bonnie-stern-passover-seder-ideas-inspired-by-dinner-with-shmil-holland/
Czy ktoś może mi przydzielić nagrodę za wywalenie około 3 albo 4 ton naskładanych od lat papierzysk (trzeba było je po jednym przejrzeć i zadecydować, co jeszcze musi zostać, a co do wywałki)? Bo jak się nikt chętny nie znajdzie, będę zmuszony przydzielić sobie sam. 😎
Wiosenne sprzątanie budy z papierzysk
Co tradycja to tradycja 🙂
Ja Ci, Bobiczku, przydzielam w nagrodę kilogram najlepszej pasztetówki. 🙂
Za 3-4 tony absolutnie należy się!!!! Ja też przydzielam. 🙂
https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT8DtJ17iE9Wb612wfR66kVsUEs7WhKSyJP_qqJNYMKr3Ra0FLT0g
Ja bym Ci przydzieliła nagrodę, Bobiku, gdybyś uprzednio te wszystkie szpargały zeskanował. A tak, to każdy potrafi
Bobiku, pełen szacunku ukłon, bo ja przystanąłem po drugiej tonie i z cierpieniem patrzę na drugą połowę. Więc to wszystko, wszystko, było bez sensu? A może lepiej powiedzieć, of no consequence?
Zmoro, nie warto skanować, bo nigdy się nie zagląda do tych ton, nawet się nie pamięta, co tam jest.
Satysfakcję się ma, ze coś 'ważnego’ się odłożyło. Eee tam, ucieszyć z tego to się można tylko wtedy, jak się wyrzuca.
No, chyba że ma się wielkie mieszkanie i lubi się fotografować w charakterze mędrca na kupie makulatury, aaa, to co innego. 😉
Obywatelu Bobik,
Przed zniszczeniem skserujcie !
O, to, to, Irku. Dużo lepsze rozwiązanie niż skanowanie 🙂 .
Papiery przed zniszczeniem to raczej się zjada. 😎
Dziękuję wszystkim za nagrody 🙂 ale muszę dorzucić, że nagrodą była mi również niebywała satysfakcja z dokonanego dzieła, na które nie mogłem się zdobyć od lat… no, nie szczeknę ilu.
Nutka żalu, o której pisze andsol, też mi się przez moment pojawiła, ale satysfakcja okazała się bardziej trwała. 😀 Żeby jej sobie nie zepsuć, nie będę wchodził w refleksje, ile posiadamy rzeczy niepotrzebnych i jak mocno nie chcemy się rozstać ze złudzeniem, że może jednak kiedyś potrzebne będą…
To są przydasie , a nie tam jakieś rzeczy niepotrzebne 😈
Na Pesach też trzeba wszystko wyczyścić/wyrzucić.
No może nie wszystko, ale na pewno chamec.
Tym którzy obchodzą, dobrego przeżycia Pesach i udanych kolacji sederowych.
W Jesziwie Pardes mozna obejrzec film szkoleniowy o sederze, bardzo ciekawy:
http://jesziwa.pl/?p=1800
A ja mam za sobą cześć katorżniczej pracy – skanowanie starych fotografii, slajdów, negatywów, filmów HI8( w ostatnim momencie, część niestety już uszkodzona).
Dobrze, że się zorientowaliśmy w porę, bo jednak takie filmy z dzieciństwa młodego, to fajna rzecz.
Muszę wyjść.
B.Białek na FB podrzucil ciekawą wypowiedź Joanny Szczepkowskiej.
Pewnie można to różnie skwitować, nie znam tekstu Grzegorza Maleckiego, więc opinię odłożę na później.
Ech, znowu nie nadążam za peletonem! Nie dość, że nie sprzątnęłam papierów, ani nie zeskanowałam zdjęć, to nawet chomika nie położyłam spać. 😳 Ale przyznaję sobie maleńki plus dodatni za podtrzymywanie relacji rodzinnych – obchodziliśmy wczoraj dziewięćdziesiąte urodziny mojej babci. Zlot był jak się patrzy, a ja nie tylko podtrzymywałam, ale nawet podlewałam relacje rodzinne, biegając z wódką wokół bardzo długiego stołu. Tak się zajęłam polewaniem, że sama nie bardzo miałam kiedy pić i wróciłam do domu nieprzyzwoicie trzeźwa. 😉 Z tego, co wczoraj widziałam i słyszałam, najbardziej zszokowała mnie informacja, że pierwszym słowem wypowiedzianym przez moją najmłodszą kuzynkę był ipad. 😯
Ago, nowoczesność… 🙄
Przeczytałam Terlikowską. Na dwa razy, nie wiem czy z powodu tego, że spałam trzy godziny, czy tego co tam mówiła. Żal mi jej, a jeszcze bardziej dzieci. Albo wyrosną na kolejnych Terlików, albo bardzo boleśnie dla wszystkich się zbuntują, jak tylko wyjdą spod klosza i zobaczą, jak wygląda świat poza katolicką szkołą.
A ja przeczytalam Joanne Szczepkowska, czego zazwyczaj unikam jak ognia i postanowilam tez napisac artykul do druku.
Oto tekst:
Od wczesnej mlodosci wychpwywalam sie wsrod Murzynow. Rozliczni Murzyni pracowali z moimi rodzicami, przychodzili do nas do domu albo my do nicvh, pierwsza w Ameryce najblizsza przyjaciolka mojej matki byla Murzynka, Daisy Carr, obecnie prof. Carr. Wielu moich kolegow z uniwerku to tez byli Murzyni, a najblisza moja przyjaciolka na uczelni nazywala sie Antoinette i tez byla Murzynka, choc w polowie byla tez Chinka. . Obecnie przyjaznie sie z Murzynka Audrey.
Nikt zatem nie moze oskarzyc mnie o rasizm.
TYmczasem nie da sie ukryc, ze wsrod Murzynow, takze tych co glosno upominajua sie o rowne prawa w spoleczenstwie, jest sporo zwyczajnych cwaniakow i spryciarzy. Nie badzo wiem co to ma wspolnego z tym co powiedziialam wczesniej, ale wiem, ze cwaniaki czarnoskore sie zdarzaja, wiec pragne poinformowac o tym swiat. Wystarczy sie rozejsrzec dokola siebie i wiedac ze czasami tworza nawet lobby Murzynow-cwaniakow.
I o tym powinnismu wszyscu glosno mowic i pisac artukuly.
Zdrowie Babci Agi! 😀
Tego, co pisze Szczepkowska, też na ogół unikam, bo nie lubię i nie cenię osób bardzo niemądrych, a pełnych pretensji. A resztę tego, co mógłbym szczeknąć na temat, właściwie załatwiła Helena, więc ja już nie muszę. 😉
Jeżeli to kogoś interesuje, to ta Szczepkowska jest ostania w awanturze, która wybuchła po wywiadzie w Rzepie.
Więc podam w kolejności dla zainteresowanych.
Na scenie ma być mokro i czerwono:
http://www.owow.pl/article?i=513899eb9ea5890b626da382&c=Kobieta
Później Majcherek do Małeckiego:
http://wojciech-majcherek.blog.onet.pl/2013/03/01/mowi-malecki/
Ale co ten wywiad Małeckiego i odpowiedź Majcherka mają wspólnego z „lobby homoseksualnym”? 😯
Reszta polemik jest na pierwszej stronie e-teatr ze Szczepkowską, a tu podsumowanie w na temat:
http://natemat.pl/55335,joanna-szczepkowska-wzywa-do-walki-z-lobby-homoseksualnym-ludzie-kultury-spieraja-sie-o-to-co-wolno-gejom
Może to już wszyscy znają, tylko ja nie, więc przepraszam za odkrywanie lądów dawno odkrytych.
Dużo jest do przeczytania. 🙁
Nie wiem, Bobiku, bo utknęłam na 3 str. wywiadu.
No własnie, tu mamy w całej okazałości potęgę zebranych do kupy intelektów, ozdób naszego życia art.-kult.
Aktor opowiedział o teatrze, o rożnych sprawach, mądrze i długo. Wspomniał, że za każdym reżyserem łazi kilku gejów, bo tak się przyjęło. Jest mu wszystko jedno, czy to są geje, czy baby z trzema cyckami, tylko żeby mieli pojęcie o teatrze, skoro łażą. Nie mają.
Z tego wszystkiego i mnóstwa innych rzeczy pan Nowak, intelekt formatu ponadkontynentalnego, to znaczy lansowany przez Wyborczą jako taki od prawie 20 lat, zrozumiał, że aktor się dziwi istnieniu, jak to określił, pedałów w teatrze. A dalej już z górki.
To takie moje streszczenie problemu, bo nie warto tego wszystkiego czytać. Nowak to Nowak. Taki z niego myśliciel, jak dyrektor teatru.
Dzięki Wodzu.
Dla mnie ta cała wymiana zdań na temat lobby jest kompletnie absurdalna i oczywiście nijak się nie odnosi do problemu kondycji teatru czy aktorów, o czym Małecki mówił. Choć przepraszam, można było jeszcze absurdalniej – na przykład wyrąbać całą prawdę o lobby Krytyki Politycznej albo panienek piszących o reżyserach prace magisterskie. 🙄
Przeczytałam i widzę, że gdyby Nowak nie wystąpił z napaścią w obronie gejów, to tekst byłby tym, czym był, krytyką stosunków panujących w środowisku teatralnym.
Oni tam od dawna mają do siebie różne pretensje i trudno mi rozstrzygnąć, kto ma rację.
Ostatecznie to publiczność głosuje nogami, ale pewnie sztuka 'wysoka’ ma większe szanse na pozyskanie dotacji. Piszę z przekąsem, bo po recenzjach Pani Kierowniczki widać, jak to bywa z 'wysokością’.
Z drugiej strony, Janda, która prowadzi teatry dla ludzi, nie żadną awangardę, też dostaje niemałe dotacje do prywatnego teatru wreszcie.
Temat gejowski jest tutaj wrzutką i nie chcę oceniać intencji wrzutkowicza.
To tyle w temacie, przepraszam za zamieszanie.
Ponieważ nadchodzi ranna pora
Dzięki wszystkim lojalnym przyjaciołom kawy. Ponieważ nasza górą, to wykażmy wspaniałomyślność i uznajmy, że każdy pije co chce i może. Nawet ranną lampkę spirytusu czy nafty. Albo chińskiego mleka. Ale jedno sobie powinniśmy wyjaśnić i zacznijmy od jejunatio czyli od postu. Choć u niektórych ludów wyszło to na ieiunum.
Na przykład dla Kastylijczyków. Może dlatego, że z natury mazurzą. I przez to mają z rana desayuno czyli przerwanie postu, takie samiutkie jak Anglicy breakfast. Albo Portugalczycy desjejum.
Ale to w Portugalii. Tu mało kto zrozumie o co im idzie. Tu pierwszy posiłek nazywa się café da manhã czyli poranna kawa.
Dzień dobry 🙂
Ten „-” jest już nudny. -12
Dobrze że herbata i wiadra kawy nie nudzą 😀
Dzień dobry. 🙂
0 stopni C.!!! Słońce pięknie świeci. Kawa druga i do roboty.
Nawiązując z lekka do Andsola: w wielu bawarskich piwiarniach pozwalają spożywać przyniesiony z domu Brotzeit! 🙂
Dzień dobry 🙂
Jejuniu, czemu nikt mi dotąd nie powiedział, że nocami się pości? 👿 Co rano miałbym satysfakcję z tego, że post się już skończył, jak i z tego, że znowu udało mi się go nie przestrzegać.
No, trudno, lepiej późno niż wcale. Ale gdyby ktoś słyszał o jeszcze jakichś postach, niech mi doniesie od razu. 😎
Na wiosnę przestajemy czekać, bo to, jak się okazuje, marnacja wysiłku. Czekamy od razu na lato. 🙂
http://www.rp.pl/artykul/173943,993485-Wiosna-sie-nie-spoznia–ona-znika.html
Czy ja już pisałem, że już nie pisałbym o duchownych, gdyby się tak stale nie podkładali?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13623293,Kard__Gulbinowicz_o_ksiezach___Wiekszosc_z_nas_zyje.html
Nie znalazłem wywiadu w całości, ale już te kawałki są rozczulające. Zwłaszcza to o straszliwym prześladowaniu Kościoła w XXI wieku i o franciszkańskim ubóstwie księży.
Ja nawet wierzę, że kardynałowi 2 stówy na miesiąc wystarczały. Jak się ma zapewnione lokum, strawę, brykę, obsługę, telefon, służbową odzież i parę innych życiowych konieczności, to na drobne wydatki już naprawdę niewiele potrzeba. Taka brytyjska królowa to nawet portmonetki ze sobą nie nosi, bo wydawać żywcem nie ma na co. 🙄
Czapka uszanka, rękawice,
na długich nogach gumofilce,
patrzę jak wiosną bocian ćwiczy.
To może lepiej ja zamilczę…
Dzień dobry,
streszczenie WW bardzo trafne 🙂 .
Nie znam dzieł wspomnianej pani reżyser, ale opis jej pracy z aktorami budzi grozę. Problem niekoniecznie jest nowy, bo i za komuny tak bywało, że reżyser w ramach etatu miał zaplanowaną jakąś awangardę, tylko pomysłu brakowało, zatem odsuwał realizację w czasie, w zamian robił jakiś kryminalik za dodatkowe apanaże, oczywiście 😉 . Potem z tej awangardy się wywiaząć musiał , no i się wywiązywał na trzeciej generalnej 😉 .
A potem na premierze bywało, że w ogólnym chaosie nie było komu spuścić kurtyny w trakcie przedstawienia, gdy się wszyscy pogubili doszczętnie.
Dla mnie najbardziej godne potępienia jest morale pani reżyser. Kopiuj-wklej, tak powszechne w życiu codziennym i nie uznawane za naganne, bez zaznaczenia źrodła i bez uzyskania zgód autorów. Zarówno twórcy dzieła,jak i twórców cytowanych fragmentów. To jest cwaniactwo, a nie sztuka. Szalenie łatwe w dobie internetu tak do zrealizowania, jak i zdemaskowania.
Zeen będzie milczał? A dlaczego?
Niechże coś powie wesołego… 🙂
Nic się nie znasz na sztuce, Zmoro. 👿 Takie cuś w sztuce, sorry, Sztuce, nie nazywa się kopiuj-wklej, tylko kolaż, albo jeszcze lepiej collage, bo w tej wersji szerokim światem zalatuje. Burdel na próbach nazywa się spontaniczność, chaos koncepcyjny i inny nazywa się kreatywność, niprzypiąłniprzyłatanie nazywa się głębia.
Jeszcze jakieś problemy językowe? Mogę wyjaśnić. 😎
Wielkie mi odkrycie naukowe, trzy pory roku. Micyje 😯
Prezydent Wałęsa już na początku lat 90. miał był powiedzieć, że teraz mamy tylko dwie pory roku:
– k…, nie zima
– ch…, nie lato
I wszystko jasne 👿
Było zapytać Pana Prezydenta zamiast wyrzucać w błoto, sorry, w śnieg kasę podatników na jakichś naukowców 😎
Chyba powinnam Sokratesowi zmienić imię na Franciszek. Wcale nie na cześć papieża. Ale na okoliczność jego dobrego serca dla kocich braci. Sprowadził już do domu Szamana. A teraz próbuje sprowadzić kolejnego kota. Najwyraźniej zachęca go i zaprasza do przyjścia do naszego domu 😯
A czy my nie mamy w tej sprawie nic do powiedzenia? 🙄
Owszem, macie. Nikt Wam nie broni powiedzieć „ależ proszę, drogi Sokraciszku, sprowadzaj sobie kogo ci się tylko żywnie podoba”. 😈
a kto będzie żywił kolejnego zwirza? 🙄
W gromadzie weselej, Jagodo.
Dobrego dnia wszystkim! 🙂
Ależ, Jagodo, pomyśl, co by było, gdyby sprowadził do domu kocicę 😉 .
🙂
Może chłopaki zaczęliby myć nogi i wogle się zachowywać? 😈
I przestali rozrzucać pod łóżka skarpetki 😉 .
Zdajesz sie, Jagodo, zapominac, ze to jest dom w tym samym stopniu Sokratesa co Twoj.
On sie na swiat nie prosil.
Zdaniem Sokratesa to w pierwszym rzędzie jego i Szamana 😉
A do niedawna również Suni 🙁
Co ciekawe, ten zapraszany kot (?), kotka (?) ma umaszczenie dokładnie w kolorach Suni. Białe z czarnym ogonem, mocno brązowymi uszami i kilkoma czarnymi , niewielkimi łatkami na grzbiecie 😯
Dorabiam sobie ideologię, że Sokrates chce przywrócić równowagę w kolorystyce i ilości zwierząt w domu 😆
Biały kot śpi właśnie rociągniety na nasłonecznionym parapecie. Zaglądnęłam przez okno i dokładniej mu się przyjglądnęłam. Uszko, tylko jedno, ma bardziej w tonacjach szarych. Podobnie ogon. Jest szary w czarne pręgi. Nie wiem jakie ma oczy. Ale na naszym parapecie czuje się jak u siebie w domu 🙄
Nazwałam go sobie Salvador na cześć mistrza Dali 😉
Dali mu imię Salvador 🙂
Rozmawiałem dziś z azylantem Syryjczykiem, który mówił mi, jak się trzęsie o rodzinę i przyjaciół pozostawionych w kraju, a potem dodał: najgorsze, że nie widać żadnego dobrego wyjśca. Asad to obrzydliwa dyktatura, ale powstańcy to druga dyktatura i wcale nie wiadomo, czy lepsza. Im nie chodzi o żadną demokrację, tylko o to, żeby Asada przepędzić od żłobu i dopchać się tam samemu. Może się to skończyć jeszcze gorszym, bo szariatowym zamordyzmem.
A mnie się wtedy przypomniało stare porzekadło o wypędzaniu diabła Belzebubem. 🙁
Lomatko, ale mroz! Przeciez my tu nawet odpowiednich ubranek nie mamy na taki ziab!
Nie pamietam kiedy tu ostatni raz bylo tak zimno!. A slonce swieci. A roze wciaz nie podciete…. Ale dzis kupilam sobie nowy drogi sekator. Moze mnie to zacheci.
Niestety, Bobik, to jest okropny nasz dylemat z ta „arabska wiosna”.
Nasz to jest, prawdę mówiąc, pikuś nie dylemat, bo siedzimy sobie przed kompem, herbatkawę popijamy, rozważamy i do jakichkolwiek wniosków dojdziemy, naszej osobistej sytuacji w niczym to nie zmieni. Ale co ma zrobić tam, na miejscu, porządny człowiek, który chciałby dokonać słusznego wyboru? Poprzeć Asada źle, poprzeć powstańców źle, nic nie robić też źle. A w dodatku którąkolwiek z tych opcji się wybierze, można zostać utrupionym przez zwolenników innej opcji (albo przez zwykłych bandziorów, którzy korzystają z bezhołowia). Naprawdę straszno. 🙁
Muszę powiedzieć, że tutejsze rośliny bardzo dzielne są. Mimo zniknięcia wiosny kwitną jeszcze krokusy i przebiśniegi, a już żonkile i puszkinia. Wczesne tulipany też lada dzień powinny się otworzyć. Śniegiem i mrozem się to całe bractwo w ogóle nie przejmuje. 🙂
Niestey nasz tez, bo swiat jest dzis naczynimi polaczonymi. 🙁
A ty, Bobik , powinienes wystartowac w koncercie/konkursie:
http://donatus.salon24.pl/495824,ii-koncert-artysci-o-smolensku
Nikt nikogo nie pociąga do odpowiedzialności za obrażanie wiary, wiernych i duchownych. Zapraszam do pociągu. Ubaw pierwszej klasy. Zamiast wagonu restauracyjnego loża z widokiem na pracę egzorcystów i inkwizytorów. W roli konduktora niebiańskiego Ten Co Chce Piąte Dziecko, mający szanse na awans na Wice-Klucznika. Skąd wice to nie wiadomo, chyba z tej jego rozbuchanej inteligencji.
A kto lubi potok obraz — tak jednym długim ale super-złośliwym ciurkiem — to zachęcam do Trocin Vargi. Katolikom poważnie traktującym różne dogmaty i świętości bardzo, bardzo odradzam.
Leszek Długosz? Jacka Kowalskiego to podejrzewałem, ale ten? Ło Jezusie Brazylijski… 🙄
We Wrocku to po prostu kfiat (!) poetycko-muzyczny wystąpi.
Czy Pani Kierowniczka już wpisała TO WYDARZENIE do kalendarza? 🙂 🙂 🙂
Eeee, WW nie jesteś w kursie dzieła 🙁 Długosz już dawno odjechał 😉
Bardzo współczuję Syryjczykom. Bardzo to smutne, że nie można im pomóc.
Bardzo proszę Bobiku przekaz temu Azylantowi wyrazy wsparcia. Wiem, że to praktycznie tyle co nic, ale może choć na chwilę ogrzeje jego serce.
Dajcie spokój, ta katastrofa to koszmarna katastrofa, zginęli ludzie.
Należy im się pamięć, żal i wspomnienie.
To, że PiS urządza cyrk, nie zmienia faktu nieszczęścia i osobistej tragedii bliskich i przyjaciół.
Dlaczego koncert jest śmieszny?
Okoliczności nie są śmieszne. Gdyby do mnie zadzwonili, mógłbym zaproponować dwugodzinny program z muzyką i czytaniami stosownymi do okoliczności, na najwyższym poziomie. Śmieszny jest ten spęd szarpidrutów i poetów trzeciej kategorii, z przymiotnikiem „mistyczny” w co drugim zdaniu.
Siodemeczko, ustalilismy juz dosc dawno temu, ze nikomu tu nie jest do smiechu z powodu smierci niewinnych ludzi odprawionych na tamtem swiat najprawdopodobniej decyzja narwanego bylego prezydenta, niech mu ziemia lekka bedzi, ktory chcial utrzec nosa Tuskowi i dlatego za Boga nie mogl sie spoznic na swoj wiec przedwyborczy.
Natomaist absolutnie dobrym powodem do smiechu jest tforczosc smolenska, ktora tu nie raz goscila w postaci przekomicznych grafomanskich cytatow. Skoro oceniaczami tej poezji koncertowej sa Wolski i Mencel, zaczac sie smiac mozemy juz teraz.
Wodzu, to są prywatne opinie przytoczone przez jakiegoś człowieka.
Czy uczestnicy maja odpowiadać za brednie, które inni o nich wypisują?
Nie znam ich, z nielicznymi wyjątkami, nic mi do tego, kto, kogo i w jaki sposób chce czcić i upamiętniać, ale dajemy się zwariować.
Daliśmy sobie narzucić narrację PiS i alergicznie reagujemy na samo słowo Smoleńsk.
Przecież to nie ma sensu, jeżeli chcemy pozostać przy zdrowych zmysłach.
Wspaniały człowiek wielkiego serca X. Indrzejczyk zginął w tej katastrofie, był kapelanem chorych umysłowo, harcerzy i wielu, wielu środowisk, bo ideologie Go nie obchodziły, tylko człowiek i ja teraz miałabym się naśmiewać, że harcerze postanowili uczcić jego pamięć w śmieszny dla mnie sposób? Albo chorzy z Tworek?
Coś tu jest nie tak.
X. Roman jest tu tylko przykładem.
„Pod koniec koncertu zauważyłem, nagle olśniony, że ponad gęstym lasem katyńskim i ściętym lasem smoleńskim wyrósł piękny las młodych serc śpiewających i głoszących nadzieję, która z tej śmierci wyrasta.”
Jestem starym sercem i jedyna nadzieja jaka mi z tej katastrofy wyrasta, to ze
1. Kaczynscy juz nigdy nie dojda do wladzy. Tfu, na psa urok.
2. Piloci, zanim usiada w kokpicie z pasazerami na pokladzie, beda autentycznie zaliczac wielogodzinne szkolenia w roznych warunkach pogodowych, a nie podrabiac dokumentacje, jak bylo tym razem.
3. Zaden pilot nie uleknie sie Najazniejszego Pasazera i bedzie sie kierowal rozumem podjemujac decyzje o ladowaniu w okropnych warunkach pogodowych.
No właśnie, o tfurczość tu chodzi. A ja, obawiam się, nie umiem tfożyć tak ładnie, żeby pójść w zawody. 🙁 Poza tym na pewno bym coś pokręcił w treści. 😳 No, chyba że dokładnie byście mi powiedzieli, co ma być w utfoże, a ja bym tylko zrymował. 😎
Oczywoscie, Siodemeczko, ze ludzi szkoda, nawet tego durnia szkoda ( a zwlaszcza jego zony Bogu ducha winnej), ale oni juz narzucili mam przekonanie, ze katastrofa byla Katastrofa Narodowa, a nie samolotowa.
I niestety musimy, ja musze z pewnoscia, przypominac sobie co chwila, ze to oni nie pozwalaja ofiarom spoczac w spokoju, a nam isc dalej i wyciagac praktyczne wnioski dotyczace lotnictwa pasazerskiego..
Poki trwa „narracja smolenska” musi sie spotykac z oporem i odporem. Poki robi sie z tego narodowa rocznice obchodzana 12 razy w roku, ja musze sie z tego wysmiewac. Zmarlym to nie moze zaszkodzic. To oni okazuja im brak szacunku, a nie ja.
Siódemeczko, zostawienie całej narracji smoleńskiej PiSowi i niereagowanie na wzrastający obłęd tejże zemściło się dość okrutnie. Dlatego ja jestem za tym, żeby do samej katastrofy podchodzić z szacunkiem, ale prawicowy sposób narracji tępić i wyszydzać.
Harcerze czy pacjenci Tworek to jest zupełnie inna bajka i chyba nawet nie muszę tumaczyć dlaczego.
Że w tym temacie Łajza się zamelduje, było właściwie do przewidzenia. 😉
Mysle, ze wciaz bezkonkurencyjna pozostaje Twoja, Bobie, Ballada spod Palacu (Bolszewikow potomkowie, Gajowi wasaci….)
Lajza z Bobem.
A ja jeszcze przypomne co sie stalo 8 kwietnia, dwa dni przed katastrofa. Otoz Ratusz warszawski przygotowal/wykopal jakas jame w ziemi, do ktorej 10 kwietnia premier Tusk mial wsadzic drzewko debowe dla upamietnienia rocznicy Katynia. Mial, ale nie zdazyl, bo jeszcze tego samego dnia pod wieczor uprzedzony o tym skandalicznym zamiarze Prezydent przylecial ze swymi zwolennikami i uroczyscie wsadzil do tej jamy wlasne drzewko. Bylo o tym w GW. Pamietram, ze zyczylam mu w duchu aby mu ktos tym drzewkiem zdrowo przylozyl.
Bez fałszywej skromności mogę się przyznać, że balladą spod Pałacu osiągnąłem kiedyś sukces, o jakim marzy każdy parodysta. Otóż doniesiono mi razu pewnego, że ktoś wrzucił rzeczoną balladę na jakimś forumie GW. Kliknąłem z ciekawości i ujrzałem, że poniżej już pojawiły się oburzone komentarze na temat „tej prawicowej ohydy”. 😈
OWszem bylo tak, ale ten kto Bobika zrugal, za chwile przeprosil, ze nie doczytal do konca!
KOcham te Ballade. Bob sie wzbil na wysokosc o jakiej mogliby tylko marzyc cale plejady poetow smolenskosci.
To chyba nie o tym samym przypadku myślimy, Heleno. Ja pamiętam kilka(naście?) tych oburzonych komentarzy, bez żadnego wycofywania się.
Ironia najwyraźniej nie jest towarem do powszechnego użytku. 😉
Myślę, Siódemeczko, że te koncerty kościelne są świadomym nawiązaniem do koncertów stanowojennych. I to mi głównie przeszkadza- kościół rozumiany i wykorzystywany jako opozycja polityczna wobec rządu.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby harcerze czcili pamieć o ksiedzu w harcowce, pacjenci w Tworkach, wojskowi w koszarach itp.
W ten sposob jest to jawne nadużycie w moim rozumieniu 🙁 .
Ponura akademia ku czci, na poziomie właściwym akademiom ku czci. To mi przeszkadza, nie co innego.
Zmoro, literaci do pióra, uczniowie do szkół, harcerze do harcówek, pacjenci do szpitali, wojskowi do koszar?
To są prywatni ludzie, nie chodzące zawody.
Nie widzicie, ze trochę za daleko to poszło?
Dobra, ja kończę temat.
Wojna z tuskizmem-michnikizmem tymczasowo zostala odwolana. Nie bedzie miasteczka namiotowego, bo… jest zimno. 10 kwietnia!
Ojczyzna moze zdychac pod butem krwawej dyktatury, bo patriotom marzna paluszki!
Napoleon sie nie przestraszyl i wyruszyl na Moskwe w lutym, a nasi bohaterowie… ech, szkoda gadac…
http://www.youtube.com/watch?v=BNatwyAJ6dI
Nie, Siódemeczko, to zupełnie nie tędy. Harcerzom, pacjentom, członkom zespołu recytatorskiego z Pcimia Dolnego, członkiniom kółka parafalnego z Gołdapi, etc. można wybaczyć naiwność, słabą orientację, niedoróbki, koszmarny poziom akademii i wiele innych rzeczy. Nie ze względu na zawód, tylko na pewne ograniczenia, np. wiek niedojrzały, wykształcenie niewielkie, albo brak dostępu do dobrych wzorców. Ale jak ktoś się uważa za intelektualny kwiat prawicy, na taryfę ulgową nie powinien liczyć, bo niby dlaczego.
No ja pare razy w zyciu prowadzilam rozne kolka recytatorskie i stawialam wymagania bardzo wysokie. . Moi mlodzi wygrywali konkursy, bez zadnej taryfy ulgowej. 🙂
A jedna moja mloda (Elzunia de K. – ta nasza wspolna przyjaciolka z Klientka) to nawet dostala dlugotrwale oklaski na stojaco, gdy przygotowalam ja w koncowym monologu Tatiany Lariny. Do dzis, kiedy bardzo rzadko spotykam sie lub rozmawiam przez telefon z Elzunia, mowi do mnie : a pamietasz : Oniegin, ja togda moloze, ja luczsze kazetsa byla…? Niezapomniane.
Gdy kopyta swoje wyciągnę nareszcie
i gdy ludzie o tym usłyszą na mieście
nikt nie sięgnie do spisanych wspomnień
nikt porządny nie zapłacze po mnie
a na pogrzeb przyjdzie tylko złodziej
stara kurwa oraz ksiądz dobrodziej
wreszcie
spokój na mieście…
Gdybym chociaż dzielnie poległ pod Lenino
ale zdechnę zabawiając się z dziewczyną
gdybym chociaż nie był fest zalany
i bym skończył, byłbym pamiętany
nawet tego skończyć nie umiałem
o ojczyźnie bowiem wciąż myślałem
nici
z radosnej rzyci…
Nic dziwnego od początku nie widziałem
w tym kolego, że Polakiem się zostałem
patriotyczny wzwód przez całe życie
zamiast śpiewu wciąż ponure wycie
miast gotować żarcia pełne gary
lazłem świeczki palić za ofiary
przyszło
żyć mi nad Wisłą…
Niech Rosjanie sobie chodzą na niedźwiedzie
niech na Zachód szlak młodzieży naszej wiedzie
ja zostanę już w poczuciu klęski
niech pochowa mnie tu lud smoleński
wszyscyśmy zapracowali razem
aby nosić wciąż cmentarne twarze
kończę
bo się wykończę…
Rozumiem, zeenie, ze masz potrzebe zaplakac nad soba.
Tez bym chetnie zostal bohaterem narodowym, choc przedtem musialbym chyba zmienic imie na jakies bardziej aryjskie. Wacek na przyklad. Kot Wacek, bohaterski obronca Reduty Ogona.
No, trudno. Nie udalo sie nam wsiasc do tego samolotu. Mozemy sie napic wodki, zeenie, bracie moj…
Dobra mogiła nie jest zła. 😎
Ano, takie mamy rocznice jakie wydarzenia. Kolejna smolenska rocznica tuz za rogiem i ja nie widze nic niewlasciwego w jej obchodzeniu. Szczegolnie przez PiS, bo to wlasnie jego szeregi zostaly zdziesiatkowane w tej katastrofie. Na pewno jest w tym zaloba rowniez, a nie tylko budowanie kapitalu politycznego. Ale moze ostatnio malo czytalam krajowej prasy, wiec mie sie to obchodzenie jakos zle sie nie odbija.
Obejrzalam najnowszego Bonda i wydal mi sie swoja wlasna parodia, wlacznie z piosenka, wlacznie z M czyli moja ulubiona Judi Dench i wlacznie z Jamesem czyli Danielem Craigiem. Na koniec filmu usnelam. Przysnil mi sie Bourne Identity, te Bourne`y jakos mi bardziej przypadly do gustu.
Ja się tak wzruszyłam, Zeenie, że – jak dożyję – napiszę mowę na Twoje zejście. To będzie piękne wspomnienie. 😉
Wacek to nie jest całkiem przyzwoite imię. 😛
Tym lepiej.
Ha! Moj Ojciec to Wacek!
Kroliku, nie ma nic zlego w obchodzeniu rocznicy katastrofy, tylko, ze – chcesz sie zalozyc? – nie bedzie w tych obchodach slowa o ludziach, ktrzy zgoneli, tylko o tych, ktorzy zginac musza aby Psych dorwal sie do koryta. W ramach obchodow „zaloby” nie planuje sie miasteczek namiotowych, ktore mialy tam pozostac az do zwycieskiego konca, tak jak oni to planowali.
Mysle, ze odwolali miasteczko namiotowe tylko dlatego, ze zglosilo sie za malo chetnych, a nie dlatego, ze dziesiatego kweitnia i przez wszystkie nastepne tygodnie bedzie im za zimno. Oni chcieli powtorzyc i powiekszyc sukces spod Palacu, ale zorientowali sie, ze nie wyjdzie i zglosi sie co najwyzej kilkudziesiecuy wariatow nad ktorymi nie eda mieli zadnej kontroli (nad tym co mowia prasie i jak sie zachowuja).
W nawiązaniu do pomnikowej ballady – tu już gotowy pomnik psa w norweskim miasteczku Honningsvag na wyspie Magerøya: http://www.bamsemontrose.co.uk/statue.php
Pogłaskałam pieska od wszystkich 🙂
To byl bohater Norwesiej Marynarki Wojennej:
http://en.wikipedia.org/wiki/Bamse_(St._Bernard)
No tak, Kocie… to sa wszystko negatywne skutki Przewrotu Majowego i zawlaszczenia demokratycznej wladzy przez Marszalka, choc juz jest prawie 100 lat od tego wydarzenia. Dzisiaj, zamiast mozolnie budowac nowy lepszy system, to snia sie niektorym sny o potedze i zaprowadzaniu tzw porzadku. A przeciez porzadki Marszalka nic nie daly: rzad byl slaby, wojna i tak wybuchla, a armia byla do niczego i nie obronila nawet guzikow, a rzad uciekl! Ale PiS nie ma armii za soba tylko jakies PiSowskie ORMO co najwyzej. Ja jakos mam malo wiary w potege tego PiSu. A o namiotach nie wiedzialam! Rzeczywiscie 10 kwietnia to za wczesnie na namioty! Becwalstwo!
Oni chcieli rozbic ogromne miasteczko. Gazeta Polska wszystkich namawiala i zapowiadala, ze obozowisko zostanie na dlugo: pod siedziba premiera az zgodzi sie ustapic ze stanowiska.