Lechicki Las

sob., 19 września 2015, 01:48

Ponoć w Lechickim Lesie
przeróżni są obwiesie,
cudaki i potwory
nieznane do tej pory.
Są różne tam matołki,
co pną się na wierzchołki,
widziano także posła,
którego fala niosła,
aż zniosła w skrajny niebyt,
gdzieś w okolice gleby.
Na wierzbach rosną gruszki –
rządzącej dar wierchuszki,
jest i wyjadacz stary,
bliźniaka ma do pary,
jest kura cichodajka,
znosząca złote jajka
w kuluarowym sosie,
bo jej opłaca to się.
Są też usłużne szczury
(byle im płacił który),
uczeni spin-doktorzy
na żądzę władzy chorzy,
rozgrywki i odwety
i las ten jest, niestety.

Chmury

pt., 11 września 2015, 22:30

Chmury płyną i to wszystko,
jak Pantarej mądrze mawiał.
Martwi często się ludzisko,
że tych chmurzysk taki nawał,

w szat popada rozdzieranie,
w przygnębienia wpada otchłań,
nie smakuje mu śniadanie,
chociaż z niejednego kotła,

nad przepaścią wciąż, na linie,
trwożnie patrzy, gdzie nadzieja…
Spoko! Wszystko to przepłynie,
posłuchajcie Pantareja!

Pomnik

niedz., 6 września 2015, 00:50

Gdy na postument kiedyś wspiąć się chciałem
swym nierozległym bobikowym ciałem,
trafiłem zrazu na przeszkody liczne,
które stawiały warunki fizyczne.

Choć psa część przednia już wysoko była,
tylną stykała grawitacji siła
z bardziej przyziemnym, dość twardym rejonem,
który-m w popłochu zamiatał ogonem.

Ech, pieska dola, sił brakło mi w łapach,
żeby na szczyty się skutecznie wdrapać,
napór sił sprzecznych niemal mnie rozerwał,
aż zaszczekałem: dosyć tego! Przerwa!

I pomyślałem, że to dosyć durne,
sztucznie podwyższać się jakimś koturnem,
stąd moja rada dla wszystkich Bobików,
by unikały starannie pomników.

* * *

sob., 29 sierpnia 2015, 18:34
Kinga, 21.07.2015

zdjęcie z 21 lipca tego roku

Szanowna Frekwencjo, dzisiaj muszę po raz pierwszy pojawić się na blogu osobiście – z bardzo smutnej okazji. Kinga zmarła przed godziną. Nie potrafię wyrazić, co czuję i chyba jeszcze nie do końca do mnie to dociera.

Zgodnie z życzeniem Kingi pozostawię blog w sieci tak długo, jak Frekwencja będzie sobie tego życzyć.
Oczywiście Bobika nikt nie zastąpi, ale jako wpisów będę mógł używać tekstów, które Bobik pisał w komentarzach i które nie były w inny sposób wykorzystane.

Chciałbym w imieniu Kingi podziękować całemu Koszykowi za okazane serce. Była w ostatnich dniach naprawdę bardzo szczęśliwa i wdzięczna za tyle dowodów miłości ze strony zarówno bliskich, jak i dotąd nieznanych przyjaciół. Zrobiliście to, o czym pisała w tytułowym wierszu swojego debiutanckiego tomiku poezji „Minuta mówienia” przed 35 laty:

mówmy o nich tak
by przed śmiercią jeszcze poznali
treść naszego o nich milczenia