{"id":2134,"date":"2015-08-22T00:20:52","date_gmt":"2015-08-21T22:20:52","guid":{"rendered":"http:\/\/blog-bobika.eu\/?page_id=2134"},"modified":"2015-08-22T00:20:52","modified_gmt":"2015-08-21T22:20:52","slug":"notonara-moja-milosc","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/blog-bobika.eu\/?page_id=2134","title":{"rendered":"Notonara, moja mi\u0142o\u015b\u0107"},"content":{"rendered":"<p>Dorzecze-san sta\u0142 przy barze w tokijskim pubie &#8222;Notonara&#8221; i wlewa\u0142 w siebie pi\u0105t\u0105 ju\u017c tego dnia whisky. Na sake nie dawa\u0142 si\u0119 nam\u00f3wi\u0107, odk\u0105d pod jej wp\u0142ywem przeoczy\u0142 dat\u0119 wa\u017cno\u015bci surowego tu\u0144czyka i przez miesi\u0105c zosta\u0142 skazany na ca\u0142kowit\u0105 abstynencj\u0119 w bezdusznej bieli miejskiego szpitala. Pod jego czaszk\u0105 k\u0142\u0119bi\u0142y si\u0119 tysi\u0105ce sprzecznych my\u015bli, co w jaki\u015b nieokre\u015blony spos\u00f3b zwi\u0105zane by\u0142o z list\u0105 postanowie\u0144 noworocznych. Nie m\u00f3g\u0142 w \u017caden spos\u00f3b przypomnie\u0107 sobie, kt\u00f3re z tych postanowie\u0144 by\u0142y naprawd\u0119 wa\u017cne i do wykonania w pierwszej kolejno\u015bci, a kt\u00f3re mo\u017cna by\u0142o bez wyrzut\u00f3w sumienia od\u0142o\u017cy\u0107 na \u015bwi\u0119ty Nigdy.<br \/>\nW\u0142a\u015bnie mia\u0142 skin\u0105\u0107 na barmana, \u017ceby zam\u00f3wi\u0107 sz\u00f3st\u0105 whisky, kiedy bardziej wyczu\u0142 ni\u017c zobaczy\u0142 obok siebie wiotk\u0105 posta\u0107, emanuj\u0105c\u0105 spokojn\u0105, pewn\u0105 siebie \u017ce\u0144sko\u015bci\u0105. Odwr\u00f3ci\u0142 lekko g\u0142ow\u0119 w jej kierunku i natkn\u0105\u0142 si\u0119 na spojrzenie uwa\u017cnie analizuj\u0105ce ryzyko i ko\u0144cz\u0105ce analiz\u0119 czym\u015b w rodzaju niewypowiedzianego przyzwolenia.<br \/>\n&#8211; Kwintesencja jestem &#8211; szepn\u0119\u0142a nieznajoma. &#8211; Aga Kwintesencja.<br \/>\nOwion\u0105\u0142 go subtelny, jakby kwiatowy zapach &#8211; wi\u015bnia? heliotrop? mi\u0119ta z rumiankiem? &#8211; i poczu\u0142, \u017ce wszystkie jego dotychczasowe postanowienia nagle straci\u0142y jakiekolwiek znaczenie.<\/p>\n<p>Pojawienie si\u0119 Kwintesencji w\u0142a\u015bnie tego dnia, w\u0142a\u015bnie w tym barze, na pewno nie by\u0142o czystym przypadkiem. Wprawdzie sama Aga na temat przyczyn swojej obecno\u015bci nie puszcza\u0142a nawet pary z czajnika, ale w gronie tokijskich rezydent\u00f3w ju\u017c od dawna szepta\u0142o si\u0119 o tajnym wys\u0142anniku Korporacji, kt\u00f3ry dla zmylenia przeciwnika m\u00f3g\u0142 si\u0119 okaza\u0107 wys\u0142anniczk\u0105. Nieuchwytna kwiatowo\u015b\u0107 Agi, w \u017caden spos\u00f3b nie przystaj\u0105ca do korporacyjnych machinacji, mog\u0142a by\u0107 genialnym kamufla\u017cem, lepszym od tak ogranych chwyt\u00f3w jak fa\u0142szywe dokumenty i ciemne okulary. Ale Dorzecze-san nie by\u0142 teraz w stanie my\u015ble\u0107 o tych wszystkich pog\u0142oskach i kalkulacjach. Blisko\u015b\u0107 Kwintesencji w po\u0142\u0105czeniu z sz\u00f3st\u0105 whisky by\u0142a dla jego kory m\u00f3zgowej czym\u015b w rodzaju magla &#8211; znika\u0142y wszelkie fa\u0142dki, zmarszczenia i za\u0142amania, zostawa\u0142a idealna, niczym niezak\u0142\u00f3cona g\u0142ad\u017a materii.<\/p>\n<p>&#8211; Z naszym Kaziem co\u015b nie tak &#8211; w\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 niespodziewanie do rozmowy grubawy facet z w\u0105sikiem. &#8211; Dawniej z roboty przychodzi\u0142, telewizj\u0119 poogl\u0105da\u0142 i potem szed\u0142 spa\u0107. Normalnie, jak cz\u0142owiek. A od jakiego\u015b czasu zamyka si\u0119 sam w pokoju i rz\u0119polenie jakie\u015b puszcza, co normalny cz\u0142owiek by nie zni\u00f3s\u0142. Wiem, bo \u017cona jego m\u00f3wi\u0142a. Nawet porozmawia\u0107 z nim chcia\u0142a, normalnie, po ludzku, to on zacz\u0105\u0142 krzycze\u0107, \u017ce ona nic nie rozumie, \u017ce jemu do \u017cycia potrzebny jest nie tylko obiad, ale jeszcze co\u015b dla medium, czy tam dla ducha, a w og\u00f3le to bramka i hajda, tak krzycza\u0142. Na kogo hajda ju\u017c nie powiedzia\u0142, ale \u017cona zacz\u0119\u0142a si\u0119 go ba\u0107 i nie zapyta\u0142a.<br \/>\nKwintesencja niedostrzegalnie nadstawi\u0142a ucha. Wszystko wskazywa\u0142o na to, \u017ce w\u0142a\u015bnie tamten s\u0142uchaj\u0105cy Brahmsa i Haydna dziwak mo\u017ce by\u0107 jej tokijskim kontaktem. Wiedzia\u0142a ju\u017c, \u017ce nie mo\u017ce grubawego z w\u0105sikiem spu\u015bci\u0107 z oczu.<br \/>\nDorzecze-san zam\u00f3wi\u0142 si\u00f3dm\u0105 whisky. Tylko dla siebie, odruchowo zak\u0142adaj\u0105c, \u017ce Kwintesencja i tak b\u0119dzie wola\u0142a koniak.<\/p>\n<p>Grubawy jeszcze przez jaki\u015b czas kiwa\u0142 si\u0119 na barowym sto\u0142ku, ale w ko\u0144cu, zobaczywszy, \u017ce opowie\u015bci o Kaziu nie wzbudzaj\u0105 og\u00f3lnej ekscytacji, zap\u0142aci\u0142 i skierowa\u0142 si\u0119 do wyj\u015bcia. Kwintesencja chwyci\u0142a torebk\u0119 i zacz\u0119\u0142a dyskretnie przeciska\u0107 si\u0119 przez t\u0142um, ci\u0105gn\u0105c za sob\u0105 smug\u0119 kwiatowego zapachu.<br \/>\n&#8211; Psiakrew, ta kwiatowo\u015b\u0107 mnie zdradza &#8211; pomy\u015bla\u0142a z niepokojem i si\u0119gn\u0119\u0142a do torebki po flakonik perfum marki Bobique. Wystarczy\u0142o jedno przyci\u015bni\u0119cie spryskiwacza, \u017ceby otoczy\u0142a j\u0105 wo\u0144 psa zmoczonego deszczem, pomieszana z intensywn\u0105 nut\u0105 pasztet\u00f3wki. Drugie pry\u015bni\u0119cie, tym razem czarnym sprayem po w\u0142osach, dope\u0142ni\u0142o przeobra\u017cenia. Opad\u0142a na cztery nogi i szczekn\u0119\u0142a. Tak, \u015bwietnie jej to wychodzi\u0142o. Teraz ju\u017c nikt nie wzi\u0105\u0142by jej za Kwintesencj\u0119 ludzko\u015bci.<br \/>\nWybieg\u0142a na ulic\u0119, w\u0119sz\u0105c za Grubawym. Wyczu\u0142a go bez trudu za nieodleg\u0142ym zakr\u0119tem. Pop\u0119dzi\u0142a w tamtym kierunku, czuj\u0105c tu\u017c za sob\u0105 wyrazist\u0105 smug\u0119 zapachu whisky. Dorzecze-san, pozbawiony poprzednich postanowie\u0144, podj\u0105\u0142 nowe postanowienie trzymania si\u0119 Agi jak rzep ogona.<\/p>\n<p>Bieg za Grubawym nie wymaga\u0142 szczeg\u00f3lnej kondycji. Prawdziwa trudno\u015b\u0107 by\u0142a w tym, jak wyci\u0105gn\u0105\u0107 od niego adres Kazia. Kwintesencja rozmy\u015bla\u0142a nad tym przez chwil\u0119, a\u017c nagle z rozmachem pukn\u0119\u0142a si\u0119 w czo\u0142o. Dorzecze-san, ze sw\u0105 wyg\u0142adzon\u0105 kor\u0105 m\u00f3zgow\u0105, idealnie nadawa\u0142 si\u0119 do odegrania roli urz\u0119dnika pa\u0144stwowego. Brak policyjnego munduru nie by\u0142 powa\u017cn\u0105 przeszkod\u0105, Grubawy wypi\u0142 wystarczaj\u0105co du\u017co, \u017ceby widzie\u0107 nawet to, czego nie widzia\u0142.<br \/>\nZaszepta\u0142a co\u015b do ucha Dorzecze-sanowi, kt\u00f3ry kiwn\u0105\u0142 par\u0119 razy g\u0142ow\u0105, po czym podszed\u0142 do Grubawego i za\u017c\u0105da\u0142 s\u0142u\u017cbi\u015bcie:<br \/>\n&#8211; Obewatelu, dokumenciki poprosz\u0119!<br \/>\nSp\u0142oszony Grubawy wyci\u0105gn\u0105\u0142 portfel z wewn\u0119trznej kieszeni kraciastej marynarki, poda\u0142 Dorzecze-sanowi i j\u0119kn\u0105\u0142 przymilnie.<br \/>\n&#8211; Panie w\u0142adzo, jak Cesarza kocham, nic z\u0142ego nie zrobi\u0142em.<br \/>\n&#8211; To si\u0119 jeszcze oka\u017ce, Grubawy-san &#8211; obwie\u015bci\u0142 ponuro fa\u0142szywy przedstawiciel w\u0142adzy i zacz\u0105\u0142 przegl\u0105da\u0107 papiery oraz karty kredytowe wype\u0142niaj\u0105ce portfel. Nagle wyci\u0105gn\u0105\u0142 spo\u015br\u00f3d nich z\u0142o\u017con\u0105 we czworo kartk\u0119, pomacha\u0142 ni\u0105 Grubawemu przed nosem i podst\u0119pnie, z zaskoczenia, zada\u0142 nieoczekiwane pytanie:<br \/>\n&#8211; A ten wasz kuzyn, Kazio, to mieszka gdzie?<br \/>\n&#8211; A tam, o, w tamtym domu, na drugim pi\u0119trze &#8211; pokaza\u0142 us\u0142u\u017cnie Grubawy i o\u015bmielaj\u0105c si\u0119 nieco pog\u0142aska\u0142 Ag\u0119.<br \/>\n&#8211; Uwaga, mo\u017ce ugry\u017a\u0107 &#8211; ostrzeg\u0142 go Dorzecze-san, oddaj\u0105c mu portfel. Nie mia\u0142 ochoty, \u017ceby ktokolwiek poza nim samym dotyka\u0142 Kwintesencji.<br \/>\nGrubawy u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 g\u0142upio i nieadekwatnie. Dorzecze -san przyklei\u0142 si\u0119 znowu do ogona Agi i razem znikn\u0119li w mroku nocy spowijaj\u0105cej tamten dom.<\/p>\n<p>Mieszkanie Kontaktowego Kazia odnale\u017ali \u0142atwo, po zapachu bigosu, kt\u00f3ry egzotycznie wi\u0142 si\u0119 mi\u0119dzy sukiyaki, tempur\u0105 i sma\u017conymi wodorostami. Kwintesencja nacisn\u0119\u0142a dzwonek, a kiedy jaka\u015b ziewaj\u0105ca kobieta otwar\u0142a drzwi, przepchn\u0119\u0142a si\u0119 obok niej \u2013 zastyg\u0142ej w zdumieniu \u2013 i jak burza ruszy\u0142a w stron\u0119 pokoju, z kt\u00f3rego dochodzi\u0142y znajome jej sk\u0105din\u0105d d\u017awi\u0119ki. Teraz ju\u017c nie mia\u0142a w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce Kontaktowy Kazio musi w jaki\u015b niejasny spos\u00f3b by\u0107 powi\u0105zany z jej Misj\u0105.<br \/>\n&#8211; Gdzie jest Maestro? \u2013 krzykn\u0119\u0142a, p\u00f3\u0142\u017cywa z napi\u0119cia.<br \/>\nKontaktowy Kazio u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 jako\u015b sennie i przeci\u0105gn\u0105\u0142 jak kot.<br \/>\n&#8211; Maestra tu nie ma \u2013 wyja\u015bni\u0142 \u0142agodnie. \u2013 To tylko nagranie. Ale wiem, jak go odnale\u017a\u0107. Jest tu, w Tokio, tylko ukrywa si\u0119 przed lud\u017ami Korporacji.<br \/>\nDorzecze-san, kt\u00f3remu wskutek jak na niego d\u0142ugiej, p\u00f3\u0142godzinnej przerwy w piciu, ponownie zacz\u0119\u0142a si\u0119 fa\u0142dowa\u0107 kora m\u00f3zgowa, popatrzy\u0142 na niego ostrzegawczo.<br \/>\n&#8211; Chodz\u0105 s\u0142uchy, \u017ce specjalnym wys\u0142annikiem Korporacji mo\u017ce by\u0107 kobieta\u2026 \u2013 zacz\u0105\u0142 ostro\u017cnie i zawiesi\u0142 g\u0142os z nadziej\u0105, \u017ce reszta zostanie zrozumiana bez s\u0142\u00f3w.<br \/>\nKazio machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105.<br \/>\n&#8211; Aga jest podw\u00f3jn\u0105 agentk\u0105 \u2013 wyja\u015bni\u0142. \u2013 Korporacja ma do niej zaufanie i uwa\u017ca j\u0105 za swoj\u0105, ale w rzeczywisto\u015bci pracuje ona dla ZSPTCT. Zespolonych Si\u0142 Popierania Tego Co Trzeba. Mo\u017cemy bez obaw z\u0142o\u017cy\u0107 w jej r\u0119ce \u017cycie Maestra. Ju\u017c ona go z tych r\u0105k nie wypu\u015bci.<br \/>\nDorzecze-san odetchn\u0105\u0142 z ulg\u0105 i pytaj\u0105co spojrza\u0142 na barek, gdzie na poczesnym miejscu dostrzeg\u0142 wysmuk\u0142y kszta\u0142t butelki prawie pe\u0142nej Glenfiddicha. Kontaktowy Kazio \u0142askawie skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105.<br \/>\n&#8211; Odk\u0105d muzyka z\u0142agodzi\u0142a mi obyczaje \u2013 wyja\u015bni\u0142 \u2013 pozwalam si\u0119 napi\u0107 ka\u017cdemu. Nie mog\u0119 patrze\u0107 na ludzkie cierpienie. Wprawdzie generuje to du\u017ce koszty, ale jak\u0105\u017c daje satysfakcj\u0119 moraln\u0105.<br \/>\nDorzecze-san szybkim haustem wychyli\u0142 potr\u00f3jn\u0105 porcj\u0119 Glenfiddicha i rzuci\u0142 najbardziej przydatne dla rozwoju akcji has\u0142o:<br \/>\n&#8211; Idziemy!   <\/p>\n<p>Po roz\u015bwietlonych, pe\u0142nych bar\u00f3w i salon\u00f3w gier ulicach tokijskiego centrum, weszli w ciemne, zaspane zau\u0142ki przedmie\u015b\u0107. Dorzecze-san, wzmocniony obfit\u0105 dawk\u0105 \u017cyciodajnego eliksiru, rwa\u0142 przed siebie jak dziki mustang. Kwintesencja z Kontaktowym Kaziem ledwo mogli nad\u0105\u017cy\u0107 za jego g\u00f3rnym p\u0119dem. W ko\u0144cu porozumiewaczy gwizd Kazia zatrzyma\u0142 ich przed odrapanym, brzydkim budynkiem. W\u015br\u00f3d nocnej ciszy bardzo wyra\u017anie rochodzi\u0142 si\u0119 j\u0119k dobiegaj\u0105cy z jego piwnic.<br \/>\n&#8211; Oj, niedobrze! &#8211; zmartwi\u0142 si\u0119 Kontaktowy Kazio. &#8211; To tu w\u0142a\u015bnie ukrywa si\u0119 Maestro.<br \/>\nDorzecze-san jednym celnym kopni\u0119ciem wywa\u017cy\u0142 pancerne drzwi rudery. Zbiegli w d\u00f3\u0142, pokonuj\u0105c po kilka schod\u00f3w naraz i wpadli do ponurego, o\u015bwietlonego dogorywaj\u0105c\u0105 czterdziestk\u0105 pomieszczenia. Ju\u017c pierwszy rzut oka wystarczy\u0142. Ludzie Korporacji zd\u0105\u017cyli przed nimi. Maestro siedzia\u0142 przywi\u0105zany do krzes\u0142a, z wykrzywion\u0105 bole\u015bnie twarz\u0105. Dyrektor ekonomiczny Korporacji trzyma\u0142 mu n\u00f3\u017c na gardle, szef Dzia\u0142u Sprzeda\u017cy s\u0105czy\u0142 do ucha jad z mandaryny, a G\u0142\u00f3wny Specjalista d\/s Marketingu z beznami\u0119tnym spojrzeniem zaciska\u0142 wok\u00f3\u0142 g\u0142owy torturowanego heavymetalow\u0105 obr\u0119cz. Za plecami Maestra m\u0142ody, ambitny pracownik Korporacji gra\u0142 ballad\u0119 Chopina na pile.<br \/>\n&#8211; Po moim trupie! &#8211; zawy\u0142a Kwintesencja i z ca\u0142\u0105 si\u0142\u0105 odzyskanej nagle kwiatowej zwiewno\u015bci run\u0119\u0142a na oprawc\u00f3w.<\/p>\n<p>Po pierwszym zaskoczeniu, spowodowanym tym, co uwa\u017cali za zdrad\u0119 Kwintesencji, ludzie Korporacji zwarli szyki i zaatakowali koncertem fortepianowym Mozarta w niew\u0142a\u015bciwej tonacji. Trzeba przyzna\u0107, \u017ce sz\u0142o im to bardzo sprawnie, wszak nieczysta gra by\u0142a ich chlebem codziennym. Ale Aga zna\u0142a wszystkie ich chwyty. Bez trudu za\u0142atwi\u0142a szefa Dzia\u0142u Sprzeda\u017cy bachni\u0119ciem, kt\u00f3rego nie powstydzi\u0142by si\u0119 sam Maestro. Potem, niesiona furi\u0105, r\u0105bn\u0119\u0142a ostrym prokofiewem w pier\u015b G\u0142\u00f3wnego Specjalisty d\/s Marketingu i po\u0142o\u017cy\u0142a trupem Dyrektora Ekonomicznego strza\u0142em z janaczka. M\u0142ody, ambitny pracownik Korporacji pr\u00f3bowa\u0142 uciec, porzucaj\u0105c pi\u0142\u0119, ale Dorzecze-san dopad\u0142 go na schodach i roz\u0142o\u017cy\u0142 d\u0142ugim, starannie wycelowanym beciem. Nad krwawym pobojowiskiem g\u00f3rowa\u0142 teraz przywi\u0105zany do krzes\u0142a, coraz triumfalniej j\u0119cz\u0105cy Maestro. Aga przypad\u0142a do niego i rymn\u0119\u0142a na kolana.<br \/>\n&#8211; Mistrzu, ran twoich niegodnam ca\u0142owa\u0107! &#8211; wyrz\u0119zi\u0142a z nadludzkim wzruszeniem.<br \/>\nKontaktowy Kazio, mimo cz\u0119stych kontakt\u00f3w z Brahmsem, nie by\u0142 pozbawiony zmys\u0142u praktycznego. Wyj\u0105\u0142 z kieszeni fink\u0119 i rozci\u0105\u0142 wi\u0119zy kr\u0119puj\u0105ce Maestra. Przetar\u0142 mu r\u0105bkiem swetra pokryte zaskorupia\u0142ym jadem z mandaryny ucho i poklepa\u0142 pocieszaj\u0105co po plecach.<br \/>\n&#8211; No, teraz ju\u017c b\u0119d\u0105 z pana ludzie &#8211; zapewni\u0142 pogodnie. &#8211; Ju\u017c my o to zadbamy. I nie b\u0119dzie si\u0119 pan musia\u0142 ukrywa\u0107, bo z tamtymi koniec.<br \/>\nMaestro powoli odzyskiwa\u0142 si\u0142y. Wsta\u0142 z krzes\u0142a, przespacerowa\u0142 si\u0119 do schod\u00f3w i z powrotem, po czym zagra\u0142 w powietrzu kilka niewidzialnych akord\u00f3w. A potem uzna\u0142, \u017ce ju\u017c pora na zwyczajowe uprzejmo\u015bci.<br \/>\n&#8211; Kwintesencjo, jak m\u00f3g\u0142bym ci si\u0119 odwdzi\u0119czy\u0107? &#8211; zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 z powag\u0105 do Agi, kt\u00f3ra zachwia\u0142a si\u0119 z wra\u017cenia i wyszepta\u0142a:<br \/>\n&#8211; Mistrzu, mo\u017ce jaki\u015b koncert&#8230;<br \/>\nMaestro pokiwa\u0142 pos\u0119pnie g\u0142ow\u0105. W\u0142a\u015bciwie m\u00f3g\u0142 si\u0119 spodziewa\u0107 takiego ko\u0144ca sprawy. Ale c\u00f3\u017c, w tej sytuacji nie wypada\u0142o mu odm\u00f3wi\u0107.<br \/>\n&#8211; W porz\u0105dku &#8211; zawiadomi\u0142. &#8211; Za rok. W Jerozolimie. Mo\u017ce by\u0107?<br \/>\nAga tylko westchn\u0119\u0142a, niemal mi\u0142o\u015bnie i Dorzecze-san poj\u0105\u0142, \u017ce musi po\u017cegna\u0107 si\u0119 z wszelkimi marzeniami o wsp\u00f3lnym nalewaniu esencji podczas ceremonii herbacianej. Kwintesencja ju\u017c ulatywa\u0142a duchem w stron\u0119 Jerozolimy, a jemu pozosta\u0142o tylko udanie si\u0119 na kolejn\u0105, samotn\u0105 whisky w pubie Notonara. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dorzecze-san sta\u0142 przy barze w tokijskim pubie &#8222;Notonara&#8221; i wlewa\u0142 w siebie pi\u0105t\u0105 ju\u017c tego dnia whisky. Na sake nie dawa\u0142 si\u0119 nam\u00f3wi\u0107, odk\u0105d pod jej wp\u0142ywem przeoczy\u0142 dat\u0119 wa\u017cno\u015bci surowego tu\u0144czyka i przez miesi\u0105c zosta\u0142 skazany na ca\u0142kowit\u0105 abstynencj\u0119 w bezdusznej bieli miejskiego szpitala. Pod jego czaszk\u0105 k\u0142\u0119bi\u0142y si\u0119 tysi\u0105ce sprzecznych my\u015bli, co w jaki\u015b nieokre\u015blony spos\u00f3b zwi\u0105zane by\u0142o z list\u0105 postanowie\u0144 noworocznych. Nie m\u00f3g\u0142 w \u017caden spos\u00f3b przypomnie\u0107 sobie, kt\u00f3re z tych postanowie\u0144 by\u0142y naprawd\u0119 wa\u017cne i do wykonania w pierwszej kolejno\u015bci, a kt\u00f3re mo\u017cna by\u0142o bez wyrzut\u00f3w sumienia od\u0142o\u017cy\u0107 na \u015bwi\u0119ty Nigdy. W\u0142a\u015bnie mia\u0142 skin\u0105\u0107 na barmana, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":274,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-2134","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog-bobika.eu\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/2134","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog-bobika.eu\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog-bobika.eu\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog-bobika.eu\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/274"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog-bobika.eu\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2134"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog-bobika.eu\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/2134\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2135,"href":"https:\/\/blog-bobika.eu\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/2134\/revisions\/2135"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog-bobika.eu\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2134"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}